Rozmowa przy kawie z Włodzimierzem Ratajczakiem

Kategoria: Ludzie i miejsca   |   Autor: b.kiewra   |   Data: niedziela, 24 grudnia 2023 01:00

W branży kamieniarskiej działam już bardzo długo. Pamiętam dokładnie, jak to się wszystko zaczęło. 6 kwietnia 1978 roku zatrudniono mnie w Bolesławieckich Zakładach Kamienia Budowlanego, oddział montażowy w Poznaniu.

Wszystkie oddziały związane z kamieniem były zrzeszone w krakowskim Kombinacie Budowlanym Kambud. To był przypadek – mój kolega został kierownikiem tego zakładu i zaproponował mi pracę. Wcześniej, po ukończeniu technikum budowlanego, dwa lata pracowałem w Poznańskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego nr 2, gdzie zajmowałem się przygotowaniem produkcji. Z tematami budowlanymi miałem sporo do czynienia, dlatego szybko zaadaptowałem się do nowej pracy, gdzie potrzebny był ktoś, kto poradzi sobie z obiegiem dokumentów i jednocześnie poprowadzi roboty montażowe.

W firmie Kambud pracowałem 8 lat i zrealizowałem 183 budowy. To było spore doświadczenie! Kiedy ogólne warunki w kraju zaczęły się zmieniać, w 1986 roku powołałem do życia swoją własną firmę – WRIMAR. Zajmowałem się przede wszystkim montażami kamienia. Miałem też mały zakład obróbczy. Były to czasy, kiedy płyty kamienne były praktycznie niedostępne, a pozyskanie brył było nie lada wyzwaniem.
Mimo trudności zawsze znalazłem jakieś rozwiązanie. Zlecenia napływały, więc można było działać.
Co ciekawe, wcale nie musiałem zaczynać od małych zleceń. Wcześniejsze kontakty pozwoliły mi od początku realizować duże projekty. Zwracały się do mnie firmy z okolic Międzyzdrojów, Szczecina czy Gorzowa. Od razu zlecały mi duże roboty kamieniarskie, bo znali mnie właśnie z pracy w Kambudzie. To były przede wszystkim ośrodki wypoczynkowe, budynki urzędów pocztowych, banki itp. Mniejsze zlecenia stanowiły w tamtym czasie problem.

Do pracy z klientem indywidualnym trzeba mieć zupełnie inny system obsługi oraz inną organizację pracy. Dopiero po latach, po rozbudowie firmy, potrafimy realizować również te mniejsze zlecenia.
W 1991 roku kupiłem teren w Uścikowie, gdzie firma znajduje się do dziś. Powoli wyposażałem zakład. Miałem mnóstwo przestrzeni do rozwoju.

Budowa własnej firmy to dzieło, w którym dość istotna jest nadzieja, że w przyszłości pojawią się następcy, którzy „przejmą pałeczkę”. Mam dwie córki i skłamałbym mówiąc, że w tej kwestii nie liczyłem na nie.
Młodsza córka Paulina zaczęła mi pomagać, jak jeszcze uczyła się w szkole średniej. Znała dobrze język angielski, więc towarzyszyła mi na służbowych wyjazdach, np. na targi lub na zagraniczne spotkania z kontrahentami, głównie do Włoch. Na stałe pracę zaczęła po ukończeniu studiów ekonomicznych w 2004 roku.

Starsza córka Marta dołączyła do firmy w 2008 roku, 3 lata po ukończeniu studiów ekonomicznych. Szczerze mówiąc Marta nigdy nie planowała pracować ze mną w firmie, ale tak ułożyło się jej życie zawodowe. I nie żałuje tej decyzji.

Dziewczyny mają różne charaktery i zainteresowania. Żywiołem Pauliny są dokumenty. Przygotowuje różnego rodzaju zestawienia, analizuje umowy oraz podejmuje decyzje związane z wydatkami. Ukończyła dodatkowo kilka kursów o charakterze ekonomiczno-księgowym w Stowarzyszeniu Księgowych w Polsce. Zdarza się jej również pracować z klientem. Specjalizuje się w przygotowywaniu projektów pod indywidualny podział elementów kamiennych. Planuje np. podział posadzki na elementy o indywidualnych wymiarach, co wynika z łącznego metrażu posadzki i wymiarów płyt kamiennych, jakie są dostępne w danej chwili w naszym magazynie. Kamieniarstwo ją wciągnęło. Została nawet rzeczoznawcą kamieniarskim w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Producentów Wyrobów z Kamienia.

Marta spełnia się tam, gdzie jest możliwość kontaktów z ludźmi. Według niej nić porozumienia i sympatia między klientem a firmą to najlepsza promocja. Mając częsty kontakt z projektantami, uznała, że musi doszkolić się w tym kierunku. Ukończyła zatem podyplomowe studia z Aranżacji Wnętrz. Zaangażowała się też w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Producentów Wyrobów z Kamienia. Jest Członkiem Zarządu oraz Dyrektorem Biura Stowarzyszenia.
Czy jestem z nich dumny? Tak, jestem z nich dumny! Czy mnie wkurzały, kiedy weszły do firmy? Ach, wkurzają mnie po dziś dzień! Serio, ostatnio chyba wczoraj. Powód – mają własne zdanie. Jeśli uważasz się za fachowca, a ktoś ma inne zdanie w twojej dziedzinie, to wiesz jak jest... W sumie to nawet dobrze. Jak słyszysz inne zdanie – i chociaż uważasz, że wiesz lepiej – to zaczynasz myśleć. Jak przemyślisz, to często okazuje się, że w ich podejściu jest często sporo racji.

To inne pokolenie, inny sposób widzenia świata i pracy. Siłą rzeczy muszą być spory, ale one prowadzą do kompromisów i wypracowania wspólnego zdania. To ogromna siła w budowaniu firmy, która ma swoją historię, ale jest też budowana przez młode pokolenie.
Wiedza oparta o doświadczenie czasem nie jest wystarczająca i głos dobrze wykształconych córek jest cenny. Dzieci jeszcze mają tą zaletę, że jeśli mają inne zdanie, to łatwo nie ulegają i będą walczyć o swoje racje. Nawet najlepsi pracownicy firm, gdzieś w głowie mają zakodowane, że „szef ma zawsze rację”, można go czasem przekonywać do czegoś, ale… to w końcu szef! Więc finalnie trzeba mu przytaknąć. Niestety, przytakują również, kiedy ma się głupie pomysły.
Dzieci wiedzą, że firma jest też ich i jeśli pakuję się w złe decyzje, to głośno protestują. Faktem jest, że w wielu sprawach już się rozumiemy i spory są coraz rzadsze. Ale nadal się zdarzają. Swoje zdanie miały od początku, ale wcześniej artykułowały je łagodnie. Teraz, gdy mają już doświadczenie, potrafią ostro bronić swoich racji.

Dziewczyny przeszły bardzo trudny okres, w którym normalny tryb pracy się zawalił. W 2016 roku poważnie zachorowałem. Kolejne 2 lata mojego życia to była walka z nowotworem. W tym czasie dowodzenie firmą przejęła Paulina. Sytuacja finansowa firmy nie była najlepsza i wiem, że córki rozważały nawet likwidację firmy. Dużo rozmawialiśmy… Powiedziałem wtedy: „Dziewczyny, kamień i ta praca to całe moje życie. To jest to, co kocham i potrafię robić. Nie wyobrażam sobie pracy w innej branży, mimo, że ta do łatwych nie należy…” No i postanowiły walczyć i kontynuować dzieje naszej rodzinnej firmy.
Kiedy w pełni wróciłem do pracy, zauważyłem, jak bardzo córki dojrzały. Miały wcześniej pomysły tworzenia systemów bardziej korporacyjnych, ale te dwa lata trudnej pracy spowodowały, że zauważyły, iż kamieniarstwo jest rzemiosłem i trudno „ubrać” je w korporacyjne struktury. Są w pełni gotowe do kierowania firmą.

127_26_1.jpg
Włodzimierz Ratajczak z córkami Pauliną i Martą

Ostatnio do pracy w firmie dołączyła wnuczka Emilia, córka Marty. Ma 20 lat i wdraża się w zagadnienia produkcyjne. Jej zadaniem jest głównie promocja firmy w oparciu o wizerunek. Zatem WRIMAR to już firma trzypokoleniowa.
Tak, praca i firma to jedno, ale w życiu można realizować siebie na wiele sposobów. W młodości grałem na perkusji i to z pewnymi sukcesami. Nasz rockowy zespół Racja Stanu grał dwa razy na festiwalu w Jarocinie – w 1983 i 1984 roku. Nawet dzisiaj można odnaleźć nagrania Racji Stanu w Internecie na kanale YouTube. W 1984 roku mieliśmy bardzo dobrą recenzję na łamach pisma Jazzforum. Nadal z częścią kapeli mam kontakt. Dwaj członkowie zespołu są do tej pory aktywni muzycznie.

Po chorobie postanowiłem powrócić do grania dla własnej przyjemności na perkusji. Jak się okazało, moje bębny, które oddałem na przechowanie, zaginęły. Szkoda, bo to była bardzo dobra perkusja od kultowego producenta – Szpaderski. Chciałem grać, więc w 2018 roku po prostu kupiłem bębny i ustawiłem je na strychu w firmie. Od tamtej pory co jakiś czas gram. Zdarza się, że ktoś z grających znajomych wpadnie na wspólną sesję. Ciągle myślę o tym, że w branży jest kilka osób grających. Może kiedyś uda się nam razem coś zagrać. To byłoby wydarzenie! Kamieniarskie rockowe granie!

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.