Budapeszt zdobyty przez Grupę EGA

Kategoria: Ludzie i miejsca   |   Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data: środa, 25 czerwca 2014 19:12

Ogromne inwestycje polskich zakładów kamieniarskich w maszyny postawiły nasze zakłady technologicznie, jakościowo i wydajnościowo na równi z zakładami z Europy Zachodniej. Pomimo tego eksport polskiego kamienia ogranicza się prawie wyłącznie do najprostszych elementów, czyli produktów drogowych jak kostka czy krawężnik. To duże uproszczenie, ale oddaje skalę.

GRUPA EGA startuje w przetargu

Powodem napisania tego artykułu jest potężne zadanie eksportowe jakie na przełomie 2013 i 2014 roku zrealizowała GRUPA EGA (Euro Granit Adamus) – dostawa gotowych elementów na rewitalizację placu przed budynkiem Parlamentu Węgierskiego w Budapeszcie. Jak twierdzi Grzegorz Adamus – właściciel firmy – cała sprawa wynikła dzięki wieloletniej pracy polegającej na kształtowaniu wizerunku firmy oraz zdobywaniu potrzebnych kontaktów. Rozmowy rozpoczęły się w czerwcu 2013 roku i trwały do września. Początkowo planowano realizację z granitu szarego, ale GRUPA EGA zaproponowała Nero Zimbabwe. Do konkursu stanęło wiele firm europejskich, również włoskich, ale przyjęto ofertę EGA i zaproponowany materiał. To był początek. Finałowe rozmowy z inwestorem i generalnym wykonawcą robót były dużo trudniejsze. W rezultacie podpisano umowę, która była dopracowana w najmniejszych szczegółach i dobrze zabezpieczona prawnie. Dzięki temu na poziomie organizacji pracy, odbiorów i płatności nie było później problemów.

Zakres robót

Umowa obejmowała dostawę gotowych elementów na plac budowy w Budapeszcie, gdzie montażem zajęła się współpracująca z EGA firma węgierska. Łączna ilość dostarczonego materiału wyniosła ponad 1000 metrów sześciennych gotowego wyrobu (140 TIRów). W zakresie prac znalazły się m.in. główny plac defiladowy, koło z granitu wokół masztu flagowego, fontanna o powierzchni 700 m2 z elementów trapezowych, mury oporowe wykonane z bloków monolitowych oraz wiele innych wymagających precyzji wyrobów.

Terminy

Podpisywanie umowy przeciągało się w czasie. Prace rozpoczęto dopiero pod koniec września, a termin umowny wyznaczono na 12 lutego. To było duże wyzwanie. Ponoć Węgrzy zakładali się, że Polacy nie dadzą rady zrealizować takiego zlecenia w takim czasie i w wymaganej jakości. Polacy dali radę. A generalny wykonawca w ostatnich dniach zlecił poza kontraktem wykonanie dodatkowej partii elementów, które nie zostały dostarczone w terminie przez innych dostawców z Europy. Mimo tego opóźnienie można liczyć co najwyżej w godzinach, bo ostatni transport wyjechał z Piławy 12 lutego późną nocą.

Realizacja

Rozmowy i uzgodnienia trwały długo. Ich końcowe fragmenty były bardzo nerwowe i decydowały minuty. W Afryce czekano na decyzję, czy ładować bloki na statek. W końcu sprawa stanęła na ostrzu noża – albo zapadnie natychmiast, albo GRUPA EGA wycofuje się z realizacji zamówienia. Kiedy przyszła odpowiedź potwierdzająca, zaczął się wyścig z czasem. Bloki załadowano na statek, a EGA dopinała uzgodnienia z firmami, które miały wspomóc firmę w realizacji obróbki. Sfinalizowano też zakup i montaż maszyn pod realizację zadania. Zakupiono maszyny GMM – kompaktowe, bo można było zamontować je w ekspresowym tempie. Jedna zastąpiła starą w Strobicach, drugą zamontowano w Piławie. Ponieważ prawie wszystkie elementy były płomieniowane, EGA zakupiła również linię do płomieniowania. Ruszyła karuzela – bloki przypływały do Szczecina, przeładowywane na samochody jechały do zakładów w Piławie, a po obróbce ruszały w podróż do Budapesztu. Cała akcja zawdzięcza swoje powodzenie ścisłej współpracy pomiędzy partnerami biorącymi udział w tym przedsięwzięciu. Zapewne kluczowym elementem był fakt, że Grzegorz Adamus jest szanowany przez kontrahentów, a zaufanie do jego słowa skutkowało bezproblemowym pozyskaniem firm do współpracy. Ze względów logistycznych kooperantów szukano w Piławie i okolicach. Niestety, nie wszyscy byli w stanie zapewnić wymaganą jakość i precyzję wykonania. Pozostali, czyli znacząca część piławskich firm, nie miała szans na odpoczynek po zakończeniu sezonu 2013. Trzeba docenić te firmy, bowiem w znacznym stopniu przyczynili się do realizacji zadania. Przy okazji rozmowy Grzegorz Adamus prosił, aby na łamach Kuriera Kamieniarskiego serdecznie podziękować w jego imieniu wszystkim, którzy brali udział w tym przedsięwzięciu. Co z przyjemnością czynię.

Kłopoty i zagrożenia

Krótki czas realizacji zadania wiązał się z koniecznością pogodzenia się z kilkoma problemami. Przede wszystkim nie można było wybrzydzać jeśli chodzi o bloki. Niektóre miały ciężar ok. 35 ton i stwarzały problemy transportowe. Istniało też ryzyko wystąpienia wad w materiale, bo przy takich ilościach to przecież możliwe. Sprzyjającym czynnikiem był termin. Zlecenie realizowane było poza sezonem, więc nie potykało się o możliwości przerobowe firm współpracujących w obróbce. Jednym z kluczowych elementów był niewątpliwie transport. Mniejszy był problem z transportem ze Szczecina do Piławy, bo GRUPA EGA realizuje takie transporty na co dzień. Jednak trafiło się też poważniejsze wyzwanie logistyczne – przy okazji jednego z odbiorów do portu podstawiono w jednym czasie 7 samochodów niskopodwoziowych. Sporym problemem były transporty na Węgry. Transport międzynarodowy wymaga wielu dokumentów, a na dodatek już w samym Budapeszcie, były kłopoty z wjazdem do centrum i na plac przed Parlamentem. Konieczne były różnorodne lokalne zezwolenia, a wjazd był możliwy tylko w określonych godzinach – częstokroć samochody przyjeżdżały w nocy i czekały. Okres zimowy, poza zaletami wolnych mocy przerobowych, stanowił pewne ryzyko. Nagły atak ciężkiej zimy mógł sparaliżować przecinanie materiału. Styczniowe ochłodzenie zabrało tydzień pracy. Wcześniej przez tydzień były wichury (słynny z mediów orkan). Z tego powodu ostatni transport z Afryki utknął gdzieś w hiszpańskim porcie, a potem, z powodu wiatru, nie mógł zostać rozładowany w Szczecinie. To kosztowało kolejny tydzień przestoju. W końcu kiedy już się wszystko uspokoiło nadeszła przerwa świąteczna. Dopiero po świętach wszyscy ostro wzięli się do pracy i w następnym tygodniu, w ciągu 5 dni, na Węgry pojechało 15 samochodów. Jak podkreślał w rozmowie Grzegorz Adamus, wszyscy się sprężyli i bardzo ciężko pracowali.

Na koniec

Chcieliśmy to zrobić, żeby się przekonać, czy damy radę. I udowodnić sobie i innym, że jeśli trzeba to potrafimy zorganizować realizację tak dużego kontraktu – powiedział Grzegorz Adamus na koniec rozmowy.

Przyznał również, że w takich sytuacjach może liczyć na swoich pracowników w 100%. Wszyscy z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem pracowali bez wytchnienia nie patrząc na zegarek ani na termometr. To było wielkie zadanie logistyczne – koordynacja dostaw, przerobu i wysyłki na budowę. Sprawdziła się zdolność polskich firm do współpracy, chociaż mogłoby się wydawać, że to niemożliwe. Na uroczystościach otwarcia, która odbyła się 15 marca (rocznica Wiosny Ludów na Węgrzech) GRUPA EGA nie dojechała, bo już zaczął się kolejny sezon i kolejne prace. W firmie śmieją się, że dla nich nadal trwa sezon 2013, bo nawet nie zauważyli końca roku.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.