
„Zdolność tworzenia nie może być determinowana przez materiał i technologię. Sztuka wymaga szerszego spektrum umiejętności niż rzemieślnicze skupienie nad przedmiotem zamówienia. Artyzm to jest coś więcej, a materiał jest tylko medium.”
z Patrykiem Nieczarowskim
– rzeźbiarzem, artystą, płatnerzem
rozmawiał Paweł Szambelan

Zadałeś tytułowe pytanie kiedy oglądałem Twoją rzeźbę pt. Granitaia. Zdradź zatem ten związek?
Jak na Strzegom przystało, odpowiedź dość oczywista: granit.
Interesuje mnie rzeźba Starożytnego Egiptu. Wśród zachowanych do naszych czasów rzeźb są również rzeźby granitowe. Kiedy je oglądałem, zauważyłem ogromne podobieństwo tego kamienia do granitu strzegomskiego – do złudzenia przypomina on granit wydobywany w Strzegomiu. To samo można powiedzieć o współcześnie wydobywanych w Egipcie granitach. Carnac Grey czy Aswan Grey wyglądają identycznie jak nasz, strzegomski.
Skąd taki tytuł rzeźby, która przypomina popiersie Nefertiti?
Nazwa tej rzeźby pochodzi z połączenia nazwy materiału z jakiego została wykonana oraz imienia Tai. Taia, zwana również Teje, to teściowa Nefertiti. Oczywiście nam współczesnym, imię Nefertiti (potocznie, choć niepoprawnie, nazywana Nefretete) nie jest obce. To żona faraona Echnatona, której popiersie wykonane w czasach jego panowania w warsztacie słynnego ówcześnie Totmesa znajduje się w zbiorach berlińskiego Muzeum Egipskiego.
Rzeźba Nefertiti powstała w okresie zwanym amarneński, którym bardzo się interesuję. W tym okresie artyści byli otaczani swoistego rodzaju czcią, kultem, a sztuka rozwijała się dynamicznie i nabierała realizmu. Istotne jest, że przedstawiane wtedy postaci nie były idealizowane jak działo się to w okresach wcześniejszych i późniejszych. Wtedy wyznawano bardzo bliską mi zasadę, że sztuka powinna być piękna, ale nie musi nieść żadnych przesłań – sztuka ma być po prostu prawdziwa.
Może dlatego tak bardzo mnie ten okres fascynuje i podświadomie tęsknię do tego. Swoją drogą Echnaton był bardzo interesującym faraonem. Jego decyzje w czasach mu współczesnych wzbudzały wiele kontrowersji (np. jako pierwszy wprowadził monoteizm), a jego następcy robili wszystko, by imię Echnatona usunąć z annałów historii.
Rzeźbę przedstawiającą Nefertiti uważam za rzeźbę idealną. Doskonała forma, nieprawdopodobne oddanie profilu i przede wszystkim charakterystyczny styl pracowni Totmesa. A przy tym absolutnie niesamowity warsztat. Rzeźba jest wykonana z wapienia – to dość miękki kamień, ale nadal to kamień. Mimo to na cienkiej szyi, utrzymuje się ogromny ciężar głowy dodatkowo obciążonej tiarą. Jestem tym zafascynowany, bo to jest prawie niemożliwe z fizycznego punktu widzenia.
Ta fascynacja oraz podobieństwo granitów spowodowało, że w mojej głowie powstał pomysł stworzenia podobnego dzieła. Podobnego, bo uważam, że ideałów nie należy kopiować. Dlatego popiersie Nefertiti było dla mnie tylko inspiracją, a wykonałem popiersie Tai.
Ukończyłeś Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu na kierunku rzeźba, ale rzeźbie nie poświęciłeś wiele czasu.
Na drugim roku studiów poznałem techniki płatnerskie i po studiach, ze względu na moje zamiłowanie do Średniowiecza, stało się ono źródłem utrzymania. Wykonywałem zlecenia dla różnych kręgów rekonstrukcji historycznych i bractw rycerskich. Jestem jednym z niewielu, którzy mogą robić to, co lubią i czego się nauczyli. Jednak kiedy zaczynałem, nie było żadnych informacji ani materiałów na ten temat. Do wszystkiego dochodziłem sam metodą prób i błędów. Dopiero moje pokolenie tworzy mistrzów tego fachu.
Kolejnym pomysłem na siebie były hełmy portretowe – rodzaj masek z metalu oddające jeden do jednego portretowaną osobę. Wykonałem ich kilka dla znanych osób i dały mi one mnóstwo satysfakcji.
Rzeźba w kamieniu była powodem, dla którego rozpocząłem studia na ASP. Lubię kamień i pracę w nim, ale nie miałem zbyt wielu okazji do kontaktu z tym materiałem. Jednak zatęskniłem do kamienia i do pełnoplastycznej rzeźby, jakiej nauczyłem się na studiach. Granitaia była powrotem do rzeźbienia i symbolicznie połączyła pierwiastek rzeźbiarski i metaloplastyczny – podobizna kobiety jest z granitu, a jej tiara została wykonana z metalu.
Kiedy zainteresowałeś się rzeźbieniem i jak rozwijała się ta pasja?
O rzeźbiarstwie zacząłem myśleć po plenerze w 1996 roku w Szklarskiej Porębie. Wziąłem udział w sympozjum, które prowadził rzeźbiarz Zbigniew Frączkiewicz i wtedy podjąłem decyzję, że będę studiował rzeźbę na ASP we Wrocławiu. Niestety, studia mnie rozczarowały. W którymś momencie zauważyłem, że „studiowanie” polega na szybkim przelatywaniu przez techniki i jeszcze szybszym przygotowywaniu prac zaliczeniowych – żadnej nauki warsztatu czy technik pracy. A tak się nie da. Przecież pod każdy materiał trzeba kształtować najpierw formę – tego nas nie uczono. Na szczęście przytrafiły się praktyki studenckie na wrocławskim cmentarzu żydowskim. I to właśnie tam, pod kierunkiem Tomasza Rodzińskiego, zdobywałem nauki, z których jestem naprawdę dumny. Nauczyłem się pracy ręcznej w rycie XIX-wiecznym. Uważam zresztą, że każdy rzeźbiarz powinien to umieć – nie musi stosować tych technik, ale powinien mieć choćby podstawowe umiejętności. Tam też nauczyłem się samodzielnie wytwarzać narzędzia rzeźbiarskie. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć pracę, materiał i narzędzie.
W czasie tych praktyk nauczyłem się też korzystać z punktownicy. Skorzystałem zresztą z tego bardzo szybko. Na piątym roku, w ramach zajęć dodatkowych, mieliśmy przygotować rzeźbę jakiejś postaci historycznej. To miało nas przygotować do komercyjnego wykonywania zleceń. Wybrałem Bolesława Krzywoustego ze względu na zainteresowanie średniowieczem i dostęp do dobrego wzorca – od koleżanki antropologa dostałem doskonałe rysunki rekonstrukcji głowy króla wykonanej na podstawie jego czaszki znalezionej w płockiej katedrze. To popiersie, wykonane z żółtego piaskowca, stoi obecnie na dziedzińcu wrocławskiego Muzeum Archeologicznego.
Co, poza tęsknotą, przyciągnęło Cię znów do kamienia?
Parę lat temu dostałem zlecenie na wykonanie gałęzi z metalu. Potrzebne były do nich postumenty, które wycinałem z kamienia. W ten sposób kamień sam mi się przypomniał. Później przyszedł mi do głowy pomysł wykonania Granitai. To miało być dla mnie przypomnienie pracy w kamieniu. Dlatego bardzo ucieszyłem się, że miałem możliwość zrealizowania tego pomysłu w 2015 roku w ramach pleneru w Strzegomiu zorganizowanego przez firmę Granex Krzysztofa Skolaka. I mam nadzieję, że współpraca z państwem Skolak będzie trwać nadal.

W czasie pracy nad Granitaią dostałem zlecenie na wykonanie popiersia od zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy, Jerzego Kubary. Choć w tym przypadku droga od pomysłu na popiersie – jako pamiątki dla potomnych – do zamówienia była długa i przegadaliśmy wiele godzin rozważając wspólnie wszystkie aspekty tego zlecenia, to mam nadzieję, że te dwa wydarzenia są powrotem do czasów, kiedy biznesmeni i przedsiębiorcy wspierali artystów.
Co będzie z Granitaią?
Prawdę mówiąc nie wiem. Liczę na to, że stanie w jakimś godnym miejscu. Ale na pewno będzie miała kontynuację. To bardzo ciekawa forma, w której zauważyłem wiele nowych możliwości. Powstanie cały cykl, którego początkiem jest właśnie popiersie Tai.
Przy okazji ciekawostka. W Starożytnym Egipcie wykorzystywano również bazalt. Granitaia ma oczy wykonane z bazaltu. W przenośni graficznej rzeźba pokazuje stosunek ilości bazaltu do ilości granitu występującego w okolicy Strzegomia.
Dziękuję za rozmowę. Czy chciałbyś coś dodać na koniec?
Mając na uwadze własne doświadczenia chciałbym powiedzieć studentom ASP: uczcie się jak najwięcej poza programem uczelni, nawet jeśli macie wrażenie, że to nauka jakby wbrew oficjalnemu programowi. To się na pewno przyda.
| « poprzednia | następna » |
|---|