
Debiutuję dziś na łamach Kuriera Kamieniarskiego. Jestem rzeźbiarzem z 25-letnią praktyką kucia w kamieniu. Swoją przygodę z dłutem zacząłem podczas studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, gdzie pokazując dwie głowy kute w otoczakach dostałem dwie nagrody. Było to podczas konkursu im. Władysława Strzemińskiego, który rokrocznie organizuje po dziś dzień łódzka ASP. Po tej nagrodzie przyszły zlecenia na figuratywne rzeźby dedykowane na cmentarz – i tak w branży funeralnej siedzę po dziś dzień.
W ramach dzielenia się doświadczeniami z Wami opiszę realizację sprzed paru lat – zwykłej, z pozoru, tablicy na kolumbarium na Powązkach Wojskowych. Tablica jak tablica: 3 cm, Indian Black, ale litery… O Panie!
Zleceniodawca zażyczył sobie, aby były to litery miedziane(!), wpuszczone w kamień. Rzecz w tym, że maksymalna szerokość elementu litery z kroju przez niego wybranego – to 1,75mm. Porażka!
Co robić? Kołki? Klej supercośtam?
Postanowiłem wypiaskować gniazda na litery większe od nich samych o 0,1 mm na stronę i w nie wkleić litery. Koncepcja była taka: 1 mm na wpuszczenie liter w kamień. Zatem 1,5 mm będą wystawać – czyli blacha może mieć 2,5 mm grubości...
Czy ktoś z Was wyjmował kiedyś litery cięte wodą węższe niż grubsze? Na to trzeba mieć benedyktyńską cierpliwość, bo one wcale nie zamierzają same opuścić swej blachy. Do tego trzeba zaopatrzyć się w imadełko modelarskie, by każdą z ich lekko opiłować – wiadomo przecież, że waterjet zostawia zadziory.

Po całym dniu pracy udało się! No to teraz piaskujemy gniazda… I tu kolejny problem: piaskowanie z „ręki” się nie sprawdza, bo krawędzie rozchwiane i o pasowaniu „na żyletkę” nie ma co marzyć…
„Ma ktoś piaskarkę, co piaskuje zachowując kąt prosty i jeździ po płycie ze stałą prędkością?” Nie? Trudno, będę musiał sobie kupić.
Tylko ta włoszczyzna (nie padnie tu nazwa firmy – RODO!) dała radę. Ale co zrobić z końcówkami prostymi liter? Piaskarka zaokrągla gniazdo. Więc? Trzeba je wykuć z dłuta…
Kuł ktoś dłutem widiowym o szerokości 1 mm? To fajne zajęcie – ... dla wszystkich, którym się nie spieszy.
W końcu wkleiłem litery i splanowałem ich płaszczyznę przy pomocy papieru ściernego naklejonego na deseczkę. Ręczna, ostrożna robota – litery wystawały może 1,5 mm, więc istniała obawa porysowania poleru.
Dumny, że sprostałem tak trudnemu zdaniu zawiozłem i wkleiłem tę płytkę na stołecznym cmentarzu.
Można by zapytać zasadnie: „Po co tak się męczyć? Skoro wielu odpuszcza…” Po pierwsze: kamieniarza nic nie zraża, a rzeźbiarza zwłaszcza! Po drugie: nie robię tego, co potrafią inni – robię to, czego nie potrafią inni!
P.S. Ze względu na dużą ilość spalin w powietrzu na Powązkach zaszła inna reakcja chemiczna niż się spodziewałem. Mimo to jestem zadowolony – zamiast patynowej zieleni litery uzyskały tajemniczy, matowy charakter.

#RafałFrankiewicz #rafalfrankiewicz
| « poprzednia | następna » |
|---|