
Mamy grudzień. Na kopalni zaczyna się pora deszczowa, temperatura podchodzi do 40 stopni. Czarni myślami są już na przerwie świątecznej, biali też już myślą o swoich wyjazdach do Kapsztadu. W tym wszystkim jesteśmy MY Polacy!
Przełom listopada i grudnia 2022 roku należał do Mietka i Zenka. Polecieli do Afryki, żeby zrobić konkretną robotę i zaplanować produkcję. Oczywiście historia by była nudna, gdyby nie to, że jak zwykle miejscowi muszą coś odwalić i narobić bałaganu. Tak właśnie było tym razem, a początek całej historii sięga do października 2022 roku. Z powodu rosnących kosztów produkcji i zarazem spadku produkcji w porównaniu do poprzedniego roku, musiałem podjąć decyzję o skróceniu godzin nadliczbowych oraz o wstrzymaniu wypłaty premii świątecznych.
Życie wymusiło na mnie zdystansowanie się od tego, jaki stosunek czarni mają do białych, a zwłaszcza do nas, Polaków. Przestałem się przejmować, co o nas mówią. Przestałem też wierzyć w ich obietnice, które składali zawsze, gdy negocjowali podwyżki, bonusy czy pożyczki, ale zwykle szybko zapominali po zakończeniu rozmów. Skutkiem tego zupełnie zmieniłem podejście w rozmowach zarząd – pracownik, a dzisiaj mamy Isaaca, który występuje w naszym imieniu i on negocjuje z czarnymi. Isaac to biały gość koło siedemdziesiątki, który bardzo dobrze porusza się w sprawach prawa pracy w RPA i w sumie pracuje dla nas jako prawnik. Wyleczyłem się z tego, żeby być miłym i za wszelką cenę dogadać się – często na niekorzyść firmy. Oni mają nas gdzieś, to czemu ja mam być miły na siłę!
Kiedy ogłosiłem swoją decyzję – oczywiście uzasadnienie nie zostało usłyszane – czarni zaczęli pisać donosy na szefa. Tak, pisali donosy na Zenona. Co było w donosach? Przypuszczam, że dla każdego czytelnika to rzeczy absurdalne z perspektywy tej sprawy: niezakładanie kasku przez Zenka i Mietka, brak koszulki odblaskowej, brak butów z noskami metalowymi czy praca pod dużą presją ze strony Zenona. No i chyba najlepsze z najlepszych: Zenon i Mietek używają słowa „k***a” i to prawdopodobnie w celu obrażenia ich.
I tak któregoś dnia na kamieniołom wjeżdża pracownica z DMR (urząd górniczy) i chce zamknąć kopalnie, bo chłopaki z Polski są bez wymaganego uniformu. Kazałem im zjechać jak najszybciej do domu, a pismo od pani komisarz kazałem zawieźć do Lourensa – niewidomego adwokata, którego znacie z poprzednich odcinków TIA – by pomógł mi w tym zderzeniu z głupotą ludzką. To był piątek.
Miałem nadzieję, że do poniedziałku sprawa trochę przycichnie i od nowego tygodnia będzie można normalnie funkcjonować.
Jednak dostaję telefon od Rudiego, który mówi, że to pilne, bo na kopalni są przedstawiciele związków zawodowych i chcą ze mną rozmawiać. Słuchawkę przejmuje Stalin (pamiętacie z poprzednich tekstów: lider związków zawodowych) i – zanim zdążyłem powiedzieć, że wszystkie rozmowy mogą się odbywać wyłącznie w obecności Isaaca – spokojnym i wyważonym głosem mówi, że chce mnie tylko o coś poprosić. Uległem i postanowiłem wysłuchać, co ma do powiedzenia. Spodziewałem się, że głównym tematem będzie brak odprawy świątecznej. Nie myliłem się. Ale nie było to żądanie, a bardziej prośba z jego strony, żeby ludzie coś dostali od firmy na ten okres wolnego.
Jak pamiętacie, w poprzednich latach, gdy mieliśmy genialnego menadżera z Polski, była praktyka, że w grudniu wypłacane były dwutygodniowe bonusy, premie do podstawowej wypłaty. Macie pewnie też świadomość, że w grudniu w Polsce zaczyna się martwy sezon w kamieniarstwie i wygenerowanie jakiejkolwiek ekstra kasy jest bardzo trudne.
Stalin przedstawił swoje stanowisko i poprosił chociaż o minimalne bonusy w wysokości 500 randów (ok. 120 zł) na głowę. Odpowiedziałem, że zastanowię się i dam odpowiedź w przyszłym tygodniu. Tak naprawdę od początku chciałem coś dać pracownikom, ale chciałem, by była to niespodzianka przed świętami. Chwilę później dzwoni Lourens. Kontrola DMR nie jest dla picu i trzeba to potraktować poważnie, bo mogą zamknąć kopalnie, a Zenka i Mietka wsadzić do więzienia. Że co?! Za brak kasku i popularną polską „k***ę” chcą zamknąć kopalnie? Lourens poprosił o spotkanie w jego biurze następnego dnia.
W sobotę Zenek pojechał na spotkanie z prawnikiem, ja połączyłem się telefonicznie. Jak się okazało, w RPA skargi można składać anonimowo. Takich skarg było 15 od połowy października, czyli od momentu, gdy obciąłem nadgodziny i padła informacja o braku bonusów świątecznych. W rozmowie przyznajemy, że zasady BHP są proste, rozumiemy je i trzeba ich przestrzegać. Zarzut o presję ze strony Zenona wydaje się naciągany, bo pracujemy z czarnymi od 11 lat i trochę się nawzajem poznaliśmy – Zenon jednak powiedział, że trochę ograniczy rzekome „ciśnienie”. Ale już zakaz używania słowa „k***a”, to przecież jest to bzdura. Tłumaczę Lourensowi, że słowo „k***a” ma w języku polskim ponad 100 różnych znaczeń. Wypowiadamy je kiedy jesteśmy smutni, szczęśliwi, w euforii czy przygnębieni. I tak naprawdę ciężko jest przetłumaczyć to słowo na inny język, bo ma tak dużo znaczeń i zastosowań. I nagle my – jako Polacy i na dodatek faceci – mamy przestać używać tego „przecinka”? Pytam Lourensa: „Skoro czarnych obraża słowo, którego nie rozumieją, to jak my mamy się czuć kiedy oni rozmawiają w swoich dialektach, czy nawet po afrykanersku, gdzie 99% słów nie rozumiemy, i de facto każde słowo może nas obrażać.” Odpowiada, że jak nie znasz języka, to nie wiesz czy jesteś obrażany. Pytam dalej: „Skąd oni mogą wiedzieć o czym my rozmawiamy, skoro nie znają języka polskiego?”. Odpowiedź zaskakuje: „Twierdzą, że to słowo znają.” Moje emocje sięgnęły zenitu: „Okej. Od dzisiaj nie używamy słowa »k***a«, tylko »s***aj«. Zobaczy jak długo nie będzie to im przeszkadzać.”
W poniedziałek wszystkie papiery zostały dostarczone przez Rudiego do DMR, do Rustenburga i sprawa została oddalona. Rachunek, jaki mi wystawił Lourens to 20 000 randów. Czyli, jak już się domyślacie, premii na pewno nie będzie. W środę zadzwoniłem do Rudiego i powiedziałem mu, żeby przekazał pracownikom, że przez głupotę donosicieli Jacek wydał 20 tys. randów na prawników i papierologię. W ten sposób premie tegoroczne zostają anulowane, bo pieniądze na nią przeznaczone poszły na usuwanie skutków ich poczynań. Może następnym razem się zastanowią przed podjęciem pochopnych, krótkowzrocznych działań.
Cóż... RPA rządzi się swoimi prawami i często musimy poświęcać czas i wydawać pieniądze na rzeczy głupie i bezsensowne. A tak naprawdę chcielibyśmy latać na Czarny Ląd tylko po to, żeby wykonać konkretną robotę i spokojnie wrócić do Polski. Ale cóż, lokalsi nie pierwszy i nie ostatni raz dają nam do wiwatu. Już się do tego zdążyliśmy przyzwyczaić, więc jak to mówią „TIA – this is Africa!”!
TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany
przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA.
Przez ostatnie 11 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.
| « poprzednia | następna » |
|---|