Urzędnicy miewają dziwne pomysły i czasem podejmują mało zrozumiałe
dla myślącego człowieka decyzje – fakt powszechnie znany. Ale urzędnik nie jest
fachowcem w każdej dziedzinie i można do niego mieć żal, co najwyżej
o zaniechanie konsultacji z profesjonalistą. Jednak jak w takim kontekście ocenić
pracę wykonaną przez fachowca? Skąd czerpią pomysły niektórzy wykonawcy?
...a przecież wystarczyła by odrobina pomyślunku.
Kołobrzeg. Portowe nabrzeże. Miejsce, jakby nie patrzeć, dość reprezentacyjne. A przynajmniej takim mogłoby być skoro mówimy o nadmorskim, znanym mieście. Przechodzi tędy mnóstwo ludzi i można przyjąć, że każdy turysta odwiedzający to miasto przynajmniej raz spojrzy na skwer przy nabrzeżu. I cóż tu widzimy? Jakiś „architekt krajobrazu” zaplanował tu zagospodarowanie przestrzeni z wykorzystaniem kamienia naturalnego dla realizacji funkcji rekreacyjnej. Nie będziemy się skupiać nad ideą łączenia kamienia naturalnego z innymi materiałami, bo nawet na tym przykładzie jest to temat na osobne opracowanie. Spójrzmy tylko na wykorzystane tu granitowe płyty. Zastosowane jako nakrywki na murku stanowią doskonałą podstawę do wykorzystania jako ławka. I nawet w miejscach, gdzie nie przygotowano siedzisk są tak właśnie wykorzystywane przez ludzi. Tylko dlaczego ich dolna krawędź wygląda jak płyta wyjęta prosto spod traka? Czy zabrakło chęci albo umiejętności? Czy to tylko efekt niedbałości? A może znów wygrało kryterium najniższej ceny? A przecież wystarczyło by zrobić ujmę z fazą, by dolna krawędź płyt stanowiła prostą, nieszpecącą linię na całej długości murku. Koszt: 5-8% wartości samego materiału.
Drugi przykład również z Kołobrzegu. Schody do domu uzdrowiskowego. Zapewne przechodzi po nich mnóstwo ludzi. Więc dlaczego użyto tu stopni okładzinowych zamiast blokowych? Stylistyka obiektu sugeruje, że schody powstały w latach 70., a budowało się wtedy według specyficznych kryteriów. Dlatego za cud uznać można już to, że najniższy stopień jeszcze nie popękał przy tak małej grubości tak dużej płyty. Ktoś jednak próbował te schody remontować. Widać świeże ślady łatania dziur. Tylko jaki sens ma taki remont, skoro nie przyniesie poprawy nawet wizualnej? Brakuje podstopni; zastosowane płyty, podobnie jak w pierwszym przykładzie, nie mają równej grubości czoła i do kompletu dochodzi niestabilność gruntu – płyty klawiszują, a całe schody osiadły poniżej posadzki przed drzwiami. Jakie świadectwo dają te schody kamieniowi, który winien uchodzić za symbol wiekowej trwałości?
| « poprzednia | następna » |
|---|