war(KOT), czyli smak przygody

Kategoria: Po godzinach   |   Autor: Katarzyna Krupa   |   Data: poniedziałek, 13 czerwca 2011 22:57

18III Edycja Zlotu Pojazdów 4x4 Marcowy (war)KOT 2011 odbyła się w dniach 25-27 marca br. Termin tradycyjnie marcowy, ale miejsce zupełnie nowe. W tym roku gościny (war)KOTowi użyczyło Nadleśnictwo Prudnik i wszystko wskazuje na to, że w tej okolicy impreza zagości na dłużej. Przemawia za tym kilka czynników.

PPierwszym jest świetna baza noclegowa w pięknej miejscowości Pokrzywna. Nie było chyba uczestnika, który nie doceniłby tegorocznego komfortu noclegu i doskonałej kuchni. Jedzenia było w bród, a przy tym niezwykle pyszne i podawane przez nieustannie uśmiechnięty personel. Moim zdaniem, było to niebagatelnym wysiłkiem, zwłaszcza w późnych godzinach wieczornych... a w zasadzie we wczesnych godzinach porannych. Także lokalna społeczność zapałała ciepłymi uczuciami do organizatorów i uczestników (war)KOTu. Strażacy wynajęci do obsługi prób przeprawowych, pomimo chłodu, przemoknięcia i zmęczenia, wyrażali się o imprezie w samych superlatywach, a kiedy w regionalnej prasie ukazała się notka o (war)KOCie, z dumą oświadczali „Pisali dziś o NASZEJ imprezie!”. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Ponieważ najistotniejszymi elementami są przepiękne trasy, głównie leśne, oraz życzliwość Nadleśnictwa, dzięki której mieliśmy możliwość poznania tych tras. Nie dziwi zatem fakt, że ilość załóg przeszła najśmielsze oczekiwania. Zamiast planowanych 60 załóg, na starcie pojawiło się przeszło 80 – z czego ponad połowa startowała w klasie przeprawowej, trudniejszej. Tłok mógł stworzyć ograniczenia czasowe na próbach, jednak dzięki dobrej organizacji, a przede wszystkim wysokiej kulturze i sprawności samych uczestników, obyło się bez większych zatorów. Trasa turystyczna, jak zapowiadali organizatorzy, była znacznie dłuższa (przeszło 100 km), trudniejsza i bardziej zróżnicowana niż ubiegłoroczna. Spore ułatwienia zapewniła piękna, słoneczna pogoda w czasie dni poprzedzających (war)KOT. Poziom wody w strumykach spadł, a ścieżki leśne, bardzo bagniste przy tyczeniu trasy, znacznie podeschły. Dzięki temu większość załóg zaliczyła wszystkie punkty kontrolne.

Jak obiecywali organizatorzy, na trasie turystycznej znalazły się przeprawy przez wodę, trochę głębszego błota oraz kilka miejsc, które sprawiły trudności na tyle duże, że niektórzy uczestnicy rezygnowali z prób ich pokonania. I nie zaskoczyło mnie, że w większości rezygnowali właściciele nowych, błyszczących samochodów. Chciało by się rzec: „A czego się spodziewaliście na zlocie samochodów terenowych? Myjni, asfaltu i wybrukowanego miejsca na grilla?” Jednak sądząc po entuzjastycznych wypowiedziach przy wieczornym ognisku, są dwa warianty: przyjadą odpowiednimi pojazdami albo od samego początku zapiszą się do „klasy grillowej”. Cóż... każdy ma swój sposób na udział w zlocie 4x4. Absolutnym zaskoczeniem „klasy turystycznej” byli zwycięzcy tej konkurencji. Dwaj młodzi mężczyźni przybyli aż z Trójmiasta, pożyczonym samochodem. Jak wyjawili podczas spotkania integracyjnego w wieczór poprzedzający rajd, była to ich pierwsza przygoda z off roadem. W piątkową noc byli niepewni, stremowani i zdezorientowani. W sobotni wieczór, uśmiechnięci od ucha do ucha, brylowali w towarzystwie z radością powtarzając słowa Juliusza Cezara: „veni, vidi, vici” (przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem). Nie ma chyba wątpliwości, że za rok spotkamy się z nimi ponownie.

Byli i tacy, którzy narzekali, że trasa turystyczna była mało ciekawa i nie stanowiła żadnego wyzwania. Zostali zaproszeni na następną imprezę do klasy przeprawowej. Tam na pewno atrakcji nie zabraknie. Trasa przeprawowa była stosunkowo niedługą petlą, jednak stopień trudności był już bardzo duży. Uczestnicy mieli do zdobycia punkty na próbach przeprawowych zbierając pieczątki na karcie uczestnictwa. Część prób odbywała się w lesie, część na żwirowni „Skrzypiec”. W obu miejscach, pomimo niesprzyjającej pogody, zgromadziły się prawdziwe tłumy obserwatorów, którzy z zapartym tchem podziwiali wyczyny uczestników. Doskonale przygotowane, wyposażone w przeróżne gadżety samochody startujące w tej klasie dokonywały niebywałych wyczynów. A to znikając niemal całkowicie pod wodą na kilka minut, a to wspinając się na niemal pionową ścianę żwirowni, a to grzęznąc w błocie sięgającym połowy drzwi. Już samo patrzenie wywoływało dreszcz emocji. Można więc sobie łatwo wyobrazić jak bardzo ekscytujące było uczestniczenie w tych próbach i ile radości sprawiała zdobyta pieczątka.

Kolejną nowością są trasy. W odróżnieniu od poprzednich edycji, trasa turystyczna będzie w tym roku wymagała więcej zaangażowania ze strony kierowcy i pilota. Zaplanowane są np. przeprawy wodne, co stanowi już pewne wyzwanie, zarówno dla pojazdu, jak i dla załogi.

Ostatnim nowum są warunki mieszkaniowo- żywieniowe. Organizatorzy postanowili ofiarować uczestnikom rajdu odrobinę luksusu. Zapewnili zakwaterowanie w ośrodku hotelowym „Sudety” w Pokrzywnej (www.sudetypokrzywna. pl) oraz wyżywienie w wersji „jesz i pijesz ile chcesz”. Warto podkreślić, że to rzadkość na tego typu imprezach. Wszystkie wprowadzone zmiany są zapowiedzią udanej imprezy w bieżącym roku oraz dalszego rozwoju (war)KOTu w latach kolejnych.

Trzecią grupą były quady. Była to najmniej liczna grupa, w której startowało jedynie 8 pojazdów. Quady miały do pokonania trasę pokrywającą się praktycznie z pętlą przeprawową. Niestety, deszcz, który rozpadał się w połowie dnia, mocno dał się we znaki quadowcom. Jednak uczestnicy, niezrażeni warunkami atmosferycznymi, walczyli dzielnie do końca. I, jak wynika z rozmów przy ognisku, pomimo zmęczenia, przemarznięcia i przemoknięcia, doskonale się bawili.

Załogi klasy przeprawowej muszą tworzyć idealnie zgrany zespół składający się z kierowcy, pilota oraz pojazdu. I każdy element zespołu powinien być równie niezawodny. Oczywiście, nie zawsze jest. Czasem błąd popełni kierowca, czasem pilot, a czasem samochód „zastrajkuje”. Jednak zawsze liczyć można na pomoc kolegów. Najpiękniejszą bowiem zasadą rajdów off road jest zasada fair play. Zgodnie z nią naganne jest pozostawienie bez pomocy załogi, która „wkleiła”*, której zepsuł się samochód czy przytrafił inny pech. I co roku przyznawana jest specjalna nagroda „Fair Play” dla załogi, która na trasie reprezentowała najbardziej honorową postawę, nawet jeśli zmniejszało to ich szanse na zwycięstwo.

Tegoroczny (war)KOT na pewno można zaliczyć do wyjątkowo udanych imprez. Zadowoleni są z jego przebiegu wszyscy, zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy, a także okoliczni mieszkańcy, Nadleśnictwo i władze powiatu. Można powiedzieć, że dzięki (war)KOTowi Prudni pokochał off road, zaś wiele osób z różnych stron Polski miało możliwość zakochać się w Ziemi Prudnickiej. A to oznacza, że za rok, mniej więcej o tej samej porze, na terenie Nadleśnictwa Prudnik, odbędzie się czwarta już edycja (war)KOTu.

Ja będę tam na pewno. Do zobaczenia. Kasia

Więcej zdjęć, informacje na temat klasyfikacji, a także filmy znaleźć można na stronie organizatorów www.opole4x4.pl P.S. Jak zapowiadaliśmy w poprzednim numerze, w (war)KOCie uczestniczyła także załoga Kuriera Kamieniarskiego. Nasz pojazd zamykał trasę rajdu pełniąc jednocześnie zaszczytną funkcję pomocy offdrogowej. Czyli, krótko mówiąc, wyciągaliśmy oraz holowaliśmy samochody innych uczestników rajdu, którzy mieli nieszczęście utknąć – z powodów sprzętowych lub na przeszkodach terenowych. Efektem tej działalności była gruba warstwa błota, która otuliła nasze auto. Zniknęły więc wszystkie znaki rozpoznawcze: napisy, numery, kolor nadwozia i naklejki z logiem (oczywiście nowym) Kuriera... Wkrótce kolejne imprezy dla miłośników off roadu. Najbliższe plany ulegają ciągłym zmianom i modyfikacjom. Dlatego zapraszamy na stronę www.opole4x4.pl – tam zawsze są najaktualniejsze informacje o datach i miejscach.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.