
Kilka dni temu, w czasie luźnej rozmowy z kolegą po fachu, zeszliśmy na temat stale obniżającej się jakości wykonania robót z kamienia w „budowlance”. Mój rozmówca poruszył oczywiście argument „kryterium najniższej ceny” uznając, że to on jest wszystkiemu winien. Bo jakoby naturalnym staje się obniżanie jakości przy obniżeniu kosztów całej budowy. Kolega zapomniał jedynie, że kamieniarz sporadycznie jest wygrywającym przetarg. Natomiast to właśnie kamieniarz pozostawi po sobie efekty pracy, która stanie się wizytówką całej branży. #lbkik
Z całym szacunkiem dla mojego rozmówcy, ale będę się upierał, że obniżenie ceny nie wprowadza wszak przyzwolenia na wykonanie bubla. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.
Oto przypadek całkiem świeży: przebudowa dawnego obiektu, a przy nim niski murek z kamienia o wysokości około 50 cm nad ziemię z jednej strony ograniczony skarpą. Murek został okryty ładną płomieniowaną okładziną z szarego granitu. Tylko jeden mały szczegół – nakrywa na murek, która jakimś dziwnym cudem została odebrana przez inspektora nadzoru... Kilka miesięcy temu z wielką pompą zostało dokonane otwarcie...
Oto jednak krótki poradnik, jak nie odebrać tej roboty.
Brak ofazowania krawędzi
Krawędzie widoczne na zdjęciu powinny zostać ofazowane. Ostra krawędź zawsze jest narażona na mechaniczne uszkodzenie, a wykonanie 2-mili-metrowej fazy uchroni rant. Dodatkowo zostaną zniwelowane pewne mankamenty wyrobu, na przykład poszarpana dolna krawędź płyty. Brak ten akurat łatwo naprawić na miejscu.
Widoczne ślady cięcia
Na długich (niestety widocznych) boczkach widać ślady cięcia – z estetycznym wykonaniem nie ma to zbyt wiele wspólnego i nie wystawia wykonawcy pozytywnej cenzurki. Wypadałoby przeszlifować te elementy.
Brak kapinosów
W przypadku poziomych okładzin, które są narażone na działanie wody (np. deszcz), należy wykonać kapinos dla stworzenia możliwości odry-wania się wody ze spodniej płaszczyzny elementu kamiennego. W przeciwnym wypadku woda zawsze będzie zaciekać na mur.
Płyty odklejają się
Przy opukiwaniu płyty od samego początku wyda-wały głuchy dźwięk. Świadczyło to o braku podparcia zaprawą elementów na całej ich powierzchni. Dodat-kowo płyty były zamontowane na grubej warstwie zaprawy, która schnąc musiała popękać. Konsekwencją obruszonych płyt jest wykruszenie się fugi. Dziś większość płyt rusza się i wkrótce mogą zacząć spadać.
Spękania materiału
Na tak zwanych myszkach pojawiły się spękania. W spękania dostanie się woda, która na mrozie rozsadzi w tym miejscu kamień.
Uszkodzenia przy montażu
W trakcie montażu obite zostały krawędzie. „Sprytny” montażysta chciał zamaskować ubytki i zachlapał kamień zaprawą. Niestety, efekt jest zdecydowanie odwrotny do zamierzonego.
Brak podparcia płyty na całej powierzchni
To prawdziwy rarytas. Nie potrafię sobie wyobrazić, kto mógł wykonać tak ewidentną fuszerkę. Płyta podparta jest tylko na połowie swojej szerokości – reszta wisi w powietrzu. Wystarczy stosunkowo niewielki nacisk i płyta pęknie.
Opisana sytuacja obrazuje szerszy problem. Po pierwsze: wykonawcy brakuje wiedzy lub chęci czy motywacji do prawidłowego i fachowego zrealizowania prac. Po drugie: jeśli inspektor jest „przychylny” wykonawcy, to wszystko zatwierdzi i dokona odbioru. Inwestor zostanie z bublem, a kamień zyska nowego oponenta. Ale jeśli inspektor nazdoru będzie rzetelny i rzeczowy, to magia niskiej ceny nikomu nie pomoże, a kamień znów będzie synonimem trwałości.

| « poprzednia | następna » |
|---|