TIA część 2 – Burowie, zakupy sprzętu i budowa firmy

Kategoria: Z branży   |   Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data: wtorek, 22 września 2020 12:22

kk107_Str52_1.jpg

2016 to był rok, w którym podjęliśmy decyzję o postawieniu suwnicy 35-tonowej i linek do paserowania bloków w RPA. Jednak zaczniemy od początku 2015 roku, kiedy Zenon zakupił ZREMB strzegomski. To pozwoliło nam na podjęcie tematu budowy linek stacjonarnych do paserowania bloków.

W momencie budowy maszyn wiedzieliśmy, że wyjadą do RPA. Obecnie jest ich tam trzy, a czwarta pracuje w Polsce. Zanim jednak zapakowaliśmy maszyny do kontenerów, trzeba było w kopalni postawić suwnice i – co chyba najważniejsze – ktoś musiał przygotować fundamenty i teren pod inwestycję. W tym momencie zaczyna się najciekawsza część tej historii.

Oczywista sprawa: zaczynamy szukać firm lokalnych, które byłby w stanie nam ten temat ogarnąć w RPA. Ale jak wiecie z poprzedniego tekstu, Burowie 1 chcą za wszelką cenę jak najbardziej „skroić” obcokrajowców. Tak było i w tym przypadku!

Spotkania, negocjacje cen, kolejne spotkania i wałkowanie tego tematu trwało przez dwa nasze pobyty w RPA. Jednak efekt był cały czas ten sam: za drogo! Wykonanie fundamentów pod trzy maszyny plus fundamenty pod suwnicę o długości 65 metrów zostało wycenione na ponad 500 000 randów – około 125 000 zł. Przy czym sami zrobiliśmy naszym sprzętem roboty ziemne i postało tylko skręcić zbrojenie, rozstawić szalunki i wylać beton. To jednak przerastało Burów do tego stopnia, że podjęliśmy decyzję o ściągnięciu fachowców z Polski.

W czerwcu 2017 roku razem z dwoma chłopakami, Arkiem i Piotrkiem, zapakowaliśmy się do samolotu i wylądowaliśmy w Johannesburgu. Miesiąc ciężkiej pracy oraz fachowość Arka i Piotrka zrobiły wielką różnicę, a Burowie byli zdziwieni, że da się tak szybko wykonać taką wielką robotę. Dla nas jednak najważniejsza chyba była sprawa kosztów. Od 2015 roku mamy w RPA kupiony dom, więc za hotel nie trzeba było płacić.

Zresztą zakup domu, mimo że był sporym kosztem, to w dłuższej perspektywie okazał się bardziej opłacalny niż wynajem mieszkania na czas pobytu. Diety dla chłopaków, bilety lotnicze i wyżywienie nie przekroczyły 12 000 zł. Po dodaniu kosztu robocizny i zakupu materiałów ta budowa zamknęła się kwotą około 65 000 zł. Łatwo więc wyliczyć oszczędności. Do tego Arek i Piotr mieli wolne weekendy, więc zobaczyli też kawałek Czarnego Lądu.
Jednak finał jest najciekawszy. Bur – ten, który składał nam ofertę – po wszystkim stwierdził, że mógł wykonać tę robotę za taką samą cenę. Popatrzyliśmy na niego z Zenonem i tylko głęboko westchnęliśmy.TIA.

Później zostało nam tylko dostarczenie suwnicy i maszyn oraz ich montaż. Montażem zajął się kolejny człowiek, który robi ogromną różnicę. Mietek, bo o nim mowa, to człowiek-orkiestra. W sumie to nasza prawa ręka. Bez niego nie wyobrażam sobie dzisiaj funkcjonowania w RPA! Jemu poświęcę osobny tekst.
To nie był jedyny raz, kiedy spotkaliśmy się ze ścianą ze strony Burów. Rozważaliśmy zakup nowej ładowarki kołowej Volvo L350. W Polsce cena takiej maszyny oscyluje w okolicach 500 000 euro. Jednak u przedstawiciela Volvo na południową część Afryki, którym jest firma Babcock, ta cena jest astronomicznie wyższa. Negocjacje zakończyliśmy na poziomie 9 milionów randów, czyli przy dzisiejszym kursie EUR/ZAR to około 600 000 euro. Więc spojrzeliśmy na siebie z Zenonem i stwierdziliśmy, że możemy im sprzedawać maszyny z Polski z transportem do RPA. Oczywiście skończyło się na tym, że kupiliśmy maszynę w Polsce i zapakowaliśmy ją na statek, a suma kosztów, jakie ponieśliśmy, tylko trochę przekroczyła 550 tysięcy euro.

Historii jest wiele na temat tego, jak podchodzą obywatele RPA – zarówno czarni, jak i biali – do nas, obcokrajowców. Istotą tych historii zwykle jest to, co już wcześniej napisałem: „widzisz ich – będę strzygł ich jak owce, bo nie mają tu nikogo, komu mogą zaufać”. Niestety jest to smutne i prawdziwe. Jednak muszę tu dodać coś jeszcze. Jak lubi mawiać Zenon: zawsze na jedną złą osobę trafia się jedna osoba dobra. I tak samo w pewnym sensie jest w naszym przypadku. W roku 2019 wrócił do nas Eben – manager, który kiedyś u nas pracował i dał się poznać jako człowiek solidny i prawdomówny. Ktoś obiecał mu złote góry, on uwierzył, a skończyło się jak zawsze. Po ponad dwóch latach pracy dla kogoś innego wrócił do nas.

Czy to praca na Ukrainie, czy to praca w RPA, zawsze szkopuł jest jeden: trzeba mieć kogoś, na kim można polegać. Tym bardziej w czasie, kiedy nie ma nas na miejscu. Czy ktoś za nas, właścicieli, zrobi taką samą robotę, jak byśmy my zrobili? Raczej nie, ale przynajmniej jest na kim się oprzeć. Doszukałem się informacji, że loty do RPA będą możliwe dopiero od 2021 roku. Czyli już teraz wiem, że to nasze najdłuższe rozstanie z Czarnym Lądem.

Co zastaniemy? W jakim miejscu będziemy w kamieniołomie? Kto będzie jeszcze pracował? I chyba najważniejsze: czy będę miał kontynuację eksportu materiału do Polski? Wiele niewiadomych, wiele znaków zapytania. Jedno mogę stwierdzić na pewno: po tylu latach pracy w RPA nadal nie znalazłem tam osoby zaufanej. Ale mam przynajmniej kogoś do stałego kontaktu, który mówi mi prawdę, a nie to, co chciałbym usłyszeć.

 


 

1 Burowie – potomkowie kolonizatorów Afryki Południowej.

TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot. W odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 9 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.