Rozmowa przy kawie z Pawłem Szambelanem

Kategoria: Z branży   |   Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data: niedziela, 13 listopada 2022 12:52

Oczywiście, że jest wiele osób, którym Kurier Kamieniarski zawdzięcza swój jubileusz. Trudno byłoby wymienić wszystkich bez obawy, że ktoś zostanie pominięty. To wcześniejsi redaktorzy. To autorzy, dzięki którym Kurier dostarcza wiedzy, rozrywki i informacji z branży. To przede wszystkim reklamodawcy. Przez 25 lat na łamach Kuriera pojawiło się tak wiele firm, że wszystkich nie dałoby się wymienić. Wszystkim bardzo dziękuję!

I zapewniam, że postaram się osobiście dotrzeć do każdego, by złożyć podziękowania za te lata. Ze względów osobistych wspomnę tylko nieżyjącego już Bruna Dowgirda, który był moim mentorem, przyjacielem i pierwszym przewodnikiem po kamieniarskim świecie – przez niego i dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem.

Kurier Kamieniarski powstał z potrzeby i kalkulacji w Geoservice-Christi, który był organizatorem słynnych targów kamieniarskich KAMIEŃ. W 1997 roku, kiedy Internet w Polsce jeszcze raczkował, a podstawą komunikacji był tradycyjny list i faks, Andrzej Kwieciński, ówczesny pracownik Geoservice-Christi, wpadł na pomysł, że skoro i tak trzeba wysyłać informacje do wystawców, to czemu na tym nie zarobić. I tak narodził się „Kurier Kamieniarski – Kwartalnik ogłoszeniowy”, który ukazywał się cztery razy w roku.

Moje spotkanie z kamieniarstwem też miało miejsce w 1997 roku. Pracowałem wtedy w Atrium Centrum Ploterowe w Opolu, gdzie między innymi zajmowałem się przygotowywaniem udziału firmy w imprezach targowych. Wśród nich znalazły się targi w Wałbrzychu, gdzie zawarłem pierwsze znajomości z kamieniarzami i kamieniem. Potem były targi we Wrocławiu, również jako wystawca. W 2003 roku zakończyłem pracę w Atrium i założyłem własną agencję reklamową. Poinformowałem o tym firmy, z którymi miałem okazję współdziałać. Widać organizator targów, Geoservice-Christi, dobrze wspominał współpracę ze mną jako wystawcą, bo jakiś czas później zadzwoniła do mnie Gosia Sołtys z informacją, że razem z prezesem Brunem Dowgirdem mają dla mnie propozycję udziału w organizacji targów. I tak w roku 2003 pojawiłem się na targach KAMIEŃ we wrocławskiej Hali Stulecia jako człowiek od rozładunku maszyn i innych eksponatów przyjeżdżających na targi kamieniarskie.
Kiedyś, na wiosennych targach TRAK we Wrocławiu, Bruno Dowgird wspomniał o perypetiach z drukiem i wysyłką Kuriera Kamieniarskiego. Miałem spore doświadczenie z poligrafią oraz mailingiem (wysyłką listów w ilościach kilkutysięcznych), więc zaproponowałem, że mogę się zająć drukiem i dystrybucją Kuriera. Sprawdziłem możliwości, przedstawiłem ofertę i w czerwcu 2005 roku wydrukowałem i wysłałem swój pierwszy numer Kuriera.
W tym czasie Kuriera redagował Marcin Walkowiak. Kiedy w grudniu 2009 roku Marcin zakończył pracę, to mnie zaproponowano przejęcie obowiązków przygotowywania gazety. I tak od wiosennego numeru zostałem redaktorem prowadzącym Kuriera Kamieniarskiego – jak to nazwała ówczesna prezes Geoservice-Christi, Krystyna Banaszczyk. W zasadzie od tego momentu można powiedzieć, że jestem w branży. Nie, to chyba za mocno powiedziane. Chyba lepiej będzie powiedzieć: jestem bliżej branży kamieniarskiej.

Ważne jest, żeby identyfikować się z branżą, o której się pisze. I trzeba być wewnątrz niej, żeby pisać ciekawie dla osób, do których gazeta jest adresowana. Czasopismo branżowe to nie tabloid ani pismo modowe. Nie może sobie pozwolić na pisanie ogólników, frazesów, a zwłaszcza głupstw. Dlatego od samego początku starałem się rozumieć, o czym piszę, poznawać branżę, poznawać kamieniarską robotę. Do tej pory każdy artykuł, który ukazuje się w Kurierze, konsultuję z kimś, kto zna tematykę poruszaną w tekście.

Kiedy w Kurierze zaczęły pojawiać się teksty? To łatwo sprawdzić, ponieważ historia Kuriera, wszystkie numery gazety, są na stronie www.kurierkamieniarski.pl.

Jakieś teksty przewijały się zawsze. Choćby reportaże z targów czy artykuły pisane przez reklamodawców albo relacje z wydarzeń branżowych. Każdy z redaktorów starał się dodać jakiś artykuł do każdego numeru. Nawet krzyżówki bywały. Na zwiększenie liczby tekstów postawił Marcin Walkowiak. Pamiętam, że na jego prośbę w 2005 roku napisałem artykuł o skamieniałościach – napisany po wizycie w Krasiejowie na wykopaliskach archeologicznych, gdzie odkryto kości dinozaurów. To był mój pierwszy tekst do Kuriera. A od 2010 roku, kiedy zostałem redaktorem prowadzącym, starałem się zmienić wizerunek Kuriera, żeby przestał być postrzegany jako „gazetka reklamowa”. Zacząłem zabiegać o zwiększenie liczby artykułów, nawiązywałem współpracę z nowymi autorami, sam zacząłem odwiedzać firmy kamieniarskie i zakłady rzemieślnicze, by wyszukiwać nowe tematy i słuchać o czym chcą czytać nasi czytelnicy. Starałem się być blisko branży. Brałem udział w wydarzeniach branżowych i je relacjonowałem. W Kurierze pojawiły się cykle artykułów. Celem nadrzędnym była zmiana stereotypów – kamień to nie tylko nagrobki! Niektórzy mówią, że od tamtej pory jest co poczytać. Ostatnio stawiam na mocną promocję polskich kamieni, bo „cudze chwalicie, a swego nie znacie”.
Kolejnym ważnym momentem było twoje, Darku, dołączenie do zespołu redakcyjnego w 2014 roku. Wprowadziłeś nowe spojrzenie i skłoniłeś mnie do zmiany Kuriera z kwartalnika na dwumiesięcznik. To był dobry pomysł!

Właścicielem Kuriera Kamieniarskiego zostałem w marcu 2016 roku. Od 2009 roku losy Geoservice-Christi były trudne. Wszyscy pamiętamy przepychanki między Wrocławiem a Poznaniem, próby wspólnej organizacji Kamień-Stone. To doprowadziło do likwidacji Geoservice-Christi, a ja otrzymałem propozycję odkupienia tytułu. Zmiana właścicielska dla mnie zmieniła wszystko. Postawiłem wszystko na jedną kartę: tworzenie Kuriera stało się moim głównym i jedynym zajęciem. Do tej pory Geoservice-Christi, jako właściciel, decydował o kształcie gazety, o poruszanej tematyce, czy nawet o sposobie komentowania faktów. Od tego momentu można było pisać o wszystkim, obiektywnie, bezstronnie – bez podejrzeń o faworyzowanie jakichś firm, producentów lub wydarzeń.

Nie lubię pytań o przyszłość branży, ponieważ nie czuję się w tym zakresie kompetentny. Uważam, że jestem od tego, żeby obserwować rzeczywistość i ją opisywać, a nie wróżyć, w którym kierunku pójdzie. Bardzo bym się natomiast cieszył, gdyby osoby pracujące w branży miały zawsze szacunek dla kamienia. Żeby nie traktowały go jako tworzywo, które podaje się maszynom. Bo maszyny dają wielkie możliwości, ale niestety praw natury nie oszukają. Kamień ułożony na maszynie zostanie obrobiony zgodnie z wolą operatora, ale to, czy gotowy wyrób w pełni wykorzysta piękno i trwałość kamienia, zależy wyłącznie od wiedzy osoby, która ten kamień na maszynie ułoży.

Zakłady się zmieniają nie tylko od strony technologicznej. Dużo zmian jest za sprawą zmian pokoleniowych. Dzieci starych kamieniarzy weszły do firm i powoli to ich poglądy na prowadzenie biznesu zaczynają dominować. Większość, poza wiedzą zdobytą i współczesnym widzeniem świata, ma również wpojone zasady, jakimi kierowali się rodzice: „słowo droższe od pieniądza” i szacunek do kamieniarskiej roboty. Szczególnie, jeśli decyzją rodziców swoją pracę w zakładzie zaczynali od najprostszych kamieniarskich prac. Jak każdy młody człowiek, chcą po swojemu ustalać zasady. Czasami szukają własnych ścieżek. I może to wyglądać jakby odrzucali stare wartości. Ale jeśli przeszli drogę, o której mówiłem przed chwilą, to te wartości podstawowe – szacunku do pracy, materiału i klientów – w nich tkwią.
Chyba w roku 1998 na stoisku targowym w Wałbrzychu młody, pełen werwy opowiadałem o zaletach, dokładności i szybkości wykonywania napisówek z pomocą plotera i piaskarki. Naprzeciw mnie stanął potężny gość o spracowanych, wielkich dłoniach. Zaskoczony szybkością i dokładnością zapytał, ile kosztuje jedna litera. To było chyba kilkadziesiąt groszy. Z kamieniarza zeszło powietrze. Ze smutkiem powiedział, że musi wyceniać jedną literę na 2,50 zł. Jako młokos poczułem satysfakcję z dobrze przeprowadzonej prezentacji. I wtedy kamieniarz rzucił: „Ale moja litera ma duszę.” W tym momencie ze mnie zeszło powietrze. Miał rację. Siła tego argumentu zmiażdżyła mnie. Te słowa towarzyszą mi do dziś i chyba stały się kamieniem węgielnym mojego patrzenia na kamieniarstwo: technologia technologią, ale kamień trzeba kochać, czuć i słuchać.

 120jub2.png

 

 

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.