
W rozmowach branżowych nieustannie pojawia się temat problemu ze znalezieniem pracowników posiadających wiedzę, kwalifikacje i chęć do pracy. Nie jest łatwo. Również aktualnie funkcjonujący system szkolnictwa zawodowego nie sprzyja kamieniarstwu. Warto zastanowić się, dlaczego i czy tylko problem leży w szkolnictwie.
Nauczanie w zawodzie kamieniarza w Polsce nie istnieje. Obecnie nie ma szkoły kształcącej w tym zawodzie. Można szukać szkół o profilach pokrewnych – jak górnictwo – lub profilach dających znajomości obróbki kamienia – jak renowacja zabytków – ale brak jest szkół kamieniarskich.
Na stronach internetowych różnych szkół zawodowych można znaleźć długie listy zawodów, w których wybierać mogą kandydaci. Jest tam również zawód kamieniarz. Jednak poza klasami o ściśle określonym profilu, w jakim specjalizuje się dana szkoła, pozostałe zawody są dostępne tylko w klasach wielozawodowych. Oznacza to, że szkoła realizuje nauczanie przedmiotów ogólnych, natomiast nauka zawodu odbywa się w konkretnych firmach, które uczniowie muszą wyszukać sobie sami.
Pomijając zawody dominujące w danej szkole, w zasadzie trudno w tej ofercie znaleźć informacje, które mają zachęcić kandydatów do wyboru konkretnego kierunku. Nie ma, więc też materiałów informacyjnych mających pomóc lub zachęcić do wyboru kamieniarskiego fachu. Z takiego przedstawienia sprawy łatwo wyciągnąć wniosek, że szkole jest zupełnie obojętne, jaki zawód wybiera uczeń. W rezultacie to sami kandydaci do szkół i ich rodzice muszą podjąć decyzję, jaki zawód wybrać – często nie mając pełnego obrazu perspektyw, jakie konkretne zawody otwierają.
Są oczywiście wyjątki. W Strzegomiu w roku 2010 stworzono klasę przygotowującą do pracy w kamieniarskim fachu w ramach Technikum Górnictwa Odkrywkowego. Szkołę opuściły już cztery roczniki absolwentów. Jednak z powodu malejącego zainteresowania, w tym roku nie utworzono nowej klasy – zgłosiło się tylko trzech chętnych do rozpoczęcia nauki w kierunku technik górnictwa odkrywkowego. Zdaniem Roberta Wójtowicza, dyrektora Zespołu Szkół w Strzegomiu, mogło to być spowodowane nasilającą się tendencją do wybierania przez młodzież szkół ogólnokształcących zamiast szkół o kierunkach zawodowych. By to zmienić, w przyszłym roku szkoła chce zaprosić branżystów do współpracy w promowaniu tego kierunku – dyrektor uważa, że obecność kamieniarza w delegacji odwiedzającej gimnazja i prezentującej możliwości ZS w Strzegomiu może mieć decydujące znaczenie dla zainteresowania tym kierunkiem wśród przyszłych uczniów.
W tym roku inicjatywę uruchomienia kierunku kamieniarskiego podjął Zespół Szkół w Szydłowcu oferując naukę w szkole branżowej I stopnia w za-wodzie kamieniarz. Wydawać by się mogło, że w regionie, w którym funkcjonuje ogromna liczba zakładów kamieniarskich poszukujących pracowników, taki kierunek spotka się z zainteresowaniem. Szkoła starała się jak mogła – przygotowano prezentację, ulotki i odwiedzano okoliczne gimnazja przekonując do nauki w zawodzie kamieniarza. Niestety, nie zgłosił się ani jeden kandydat.
Istnieje także możliwość podjęcia nauki kamieniarskiego zawodu w Hořicach w Czechach albo w Demitz-Thumitz w Niemczech. Choć odległość do tych miast nie jest wielka, a tradycje i renoma tamtych szkół powszechnie znane, to takie rozwiązanie nie cieszy się popularnością. Kilku młodych Polaków rozpoczęło naukę, ale nie skończyło jej. Można przypuszczać, że barierą prawdopodobnie okazała się znajomość języka, zwłaszcza branżowego.
Inny problem – poważniejszy – to postrzeganie naszej branży i pracy w niej. W społeczeństwie odbiór zawodu „kamieniarz” nadal ma negatywne konotacje. Pokutują stare powiedzenia typu „jak nie będziesz się uczył, to będziesz pracował w kamieniołomach” albo rubaszna reakcja na czyjeś kichnięcie ”sto lat... ciężkich robót w kamieniołomach”. Wizja kamieniarza, jako umęczonego, obsypanego pyłem człowieka pracującego fizycznie kilofem i młotem jest standardem. Zupełnie brakuje świadomości, jak wygląda współcześnie praca kamieniarza i jakie maszyny są obecnie typowym wyposażeniem w zakładzie kamieniarskim. Trudno zatem oczekiwać, że młodzi ludzie będą garnęli się do kamieniarskiego fachu.
W rezultacie również w szkołach zawodowych z klasami wielozawodowymi brakuje kandydatów do nauki zawodu kamieniarza. Przygotowując ten tekst dzwoniliśmy do dziewięciu szkół oferujących profil „kamieniarz” – przez ostatnie 3 lata miały w sumie dwóch zainteresowanych.
Szczerze mówiąc to wydaje się, że nawet najbardziej wytężone działania szkół nic nie zmienią. To wewnątrz branży konieczne jest zaangażowanie i to nie tylko w zakresie współpracy ze szkołami. Przede wszystkim zaangażowanie w zakresie upowszechniania wiedzy o zawodzie kamieniarz, jako fachu nowoczesnego, realizowanego w nowoczesnych firmach, a przy tym dobrze płatnego, oferującego ogromny zasób wiedzy i umiejętności. W zasadzie nie powinno to być trudne, bo w znacznej części tak wygląda praca w wielu zakładach kamieniarskich. No może z wyjątkiem problemów, które staramy się prezentować w cyklu artykułów „Kamieniarstwo 3.0”. Niestety. Firmy, chociaż sprzedają produkt luksusowy, rzadko prezentują się na równie prestiżowym poziomie. A przecież nasze zakłady oglądają klienci, którzy mają dzieci. Tylko jak często widok odwiedzanego przez klienta zakładu potwierdza wyżej przytoczony stereotyp kamieniarza? Czy jest to zachętą do poprowadzenia dziecka w kierunku zawodu kamieniarz? W większości przypadków lepiej pozostawić te pytania bez odpowiedzi...
Jeśli zakład jest nowoczesny, ma nowoczesne maszyny i jest dobrze zorganizowany warto poświęcić parę minut, aby pokazać klientom jak pracuje. Pokazanie centrum numerycznego z jego panelem sterowniczym czy waterjeta w czasie pracy zrobi wrażenie na każdym. Serio! Dla nas to codzienność, ale są ludzie, którzy zobaczą to pierwszy raz w życiu. Wrażenie zrobi też to, że pracownicy są w jednakowych ubraniach (oby czystych i całych). Może warto dać kawałek polerowanego kamienia w regularnym lub ciekawym kształcie? Dla nas to odpad – dla klienta być może będzie dobrze leżący w ręce (lub w kieszeni) drobiazg przypominający ciekawą rozmowę w intrygującej firmie. To wszystko nie zadziała od razu, ale czas pokaże, że te działania zmienią w przyszłości postrzeganie branży.
W tym miejscu warto pokazać, jak można podarować swój czas na prezentowanie branży.

Dariusz Chrzanowski prowadzi swój zakład Abakor w Barłożnie niedaleko Stargardu. Kiedy jego córka – uczennica piątej klasy – przekazała mu prośbę swojej nauczycielki o kilka próbek kamieni i jakiś ich opis do prezentacji na lekcji przyrody, ten zaproponował nauczycielce, że przyjdzie do szkoły na lekcję i sam opowie o granitach, marmurach i innych skałach, o ich wydobyciu i przetwarzaniu. Nauczycielka była bardzo zainteresowana. I tym sposobem w szkole w Mirotkach odbyła się lekcja o kamieniach i kamieniarstwie. Kolega Dariusz przygotował się – miał ze sobą zdjęcia o kamieniach i kamieniarstwie, próbki kamieni i wybrane narzędzia. 45-minutowa lekcja minęła bardzo szybko. Dzieci i nauczycielka byli tak zainteresowani, że po lekcji nauczycielka poprosiła o poprowadzenie następnej lekcji – tym razem dla szóstej klasy, w obecności dyrektora szkoły. Rezultatem drugiej prezentacji są kolejne lekcje umówione na wrzesień i zaplanowana wycieczka szkolna do firmy Abakor.
Ktoś może powiedzieć, że szkoda czasu, że trzeba pracować i zarabiać – my jednak uważamy, że to fantastyczna promocja branży. Dzieci zapewne będą w domu opowiadać o nietypowej lekcji. A same, po ukończeniu szkoły podstawowej, będą wybierały dalszą drogę swojej edukacji. Może któreś z nich przypomni sobie lekcję o kamieniach i zasili w przyszłości naszą branżę.
Kolejną zaniedbywaną dziedziną jest prezentowanie branży poza ściśle branżowymi wydarzeniami. Boleć trzeba nad faktem, jak mało firm kamieniarskich bierze udział w targach ogólnobudowlanych. Praktycznie każde większe miasteczko organizuje u siebie takie imprezy, a udział w nich firm z naszej branży jest znikomy. Podobnie z największymi imprezami polskimi z poznańską Budmą na czele.
Udział w targach to nie tylko droga do klientów, to też możliwość zaprezentowania współczesnego kamieniarstwa przeciętnemu Kowalskiemu. To często także kontakt z mediami – może warto podczas takiego spotkania zaprosić dziennikarza do zakładu i pokazać nowoczesny zakład oraz jego możliwości. Zapraszać jednak nie tylko po to, aby prowadzić zmasowaną akcję reklamową własnej oferty, ale zachęcić reportera do poznania ciekawej branży, która bardzo się zmieniła na przestrzeni ostatnich lat.
Sporo firm zauważyło konieczność kontaktów z architektami i projektantami wnętrz – organizuje dla nich spotkania i prezentacje. Świadomość uroku kamienia wśród tych grup powoli już rośnie. Pozostaje jednak Kowalski, który nadal niewiele wie o kamieniarstwie i często kamień kojarzy wyłącznie z nagrobkami. Owszem, jeśli klient przychodzi po nagrobek, to trudno namawiać go na elewację. Ale pokazanie oferty zakładu i linii produkcyjnej być może poskutkuje nie tylko zamówieniem kamiennych parapetów lub blatu kuchennego, ale również zasieje myśl o pokierowaniu swojego dziecka w kierunku tego zawodu.
Często zauważamy stosunek firm prezentujących się na targach kamieniarskich do zwiedzających targi „niedzielnych spacerowiczów”. Jeśli nawet nie są ignorowani zupełnie, to prawie nikt się nimi nie przejmuje. Może i lukratywnego zamówienia z tego nie będzie, ale poświęcenie kilku minut na rozmowę nas nie zuboży, a pewnie zaciekawi rodzinę spędzającą popołudnie na wystawie.
Miejmy nadzieję, że już niedługo powiedzenie w nowopoznanym towarzystwie, że działamy w kamieniarstwie nie spowoduje u słuchaczy ironicznego uśmieszku. Że wzbudzi zainteresowanie i chęć poznania szczegółów. Pewnie wtedy nie będzie problemów z tworzeniem klas kamieniarskich w szkołach zawodowych i technikach.
Jest jednak promyk nadziei.
To wspominany system kształcenia w klasach wielozawodowych – określany również, jako dualny system kształcenia zawodowego. Do jego funkcjonowania potrzebna jest współpraca między szkołą, zakładem oferującym praktyczną naukę zawodu i cechem rzemieślniczym (bądź komendą OHP). I choć dochodzą tu jeszcze wymagania stawiane przez prawo oświatowe wobec wszystkich osób uczestniczących w procesie nauczania młodego człowieka, to jednak funkcjonuje on z coraz większym powodzeniem nawet w kamieniarstwie. Napiszemy o tym w następnym numerze Kuriera Kamieniarskiego.
A może Wy macie własne doświadczenia i chcielibyście o nich opowiedzieć? Czekamy na Wasze telefony i listy.
| « poprzednia | następna » |
|---|