Egzamin mistrzowski: dlaczego warto?

Kategoria: Z branży   |   Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data: czwartek, 21 marca 2019 13:10

98mistrz1.jpg

Pod koniec zeszłego roku w Strzegomiu odbył się egzamin mistrzowski w zawodzie kamieniarz. Organizatorem, już po raz czwarty, był Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej. Przed egzaminem członkowie ZPBK – Krzysztof Skolak, Stanisław Sitarz i Michał Firlej – przygotowali i przeprowadzili trzydniowy kurs powtórkowy dla uczestników egzaminu. Repetytorium, dzięki życzliwości dyrekcji Zespołu Szkół w Strzegomiu, odbywało się w pomieszczeniach szkoły, a dzięki życzliwości firmy Globgranit uczestnicy mogli zwiedzić także kopalnie granitu.

W komisji egzaminacyjnej zasiedli: Michał Firlej (przewodniczący), Stanisław Sitarz, Krzysztof Skolak i Artur Schütza (powołany do Dolnośląskiej Komisji Egzaminacyjnej). Egzamin został zdany śpiewająco i mamy obecnie 8 nowych mistrzów kamieniarskich.
Kolejny kurs i egzamin już w maju - informacji udziela biuro ZPBK.

Klaudia Matusiak – mistrz kamieniarski

Co Panią skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

Chciałam się dowartościować i sprawdzić swoje kwalifikacje. Ludzie zwykle mówią: „po co dyplom mistrzowski, skoro znam się na tej robocie?”, ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Może ten dokument będzie potrzebny? Pomyślałam o nieznanej przyszłości.
Czy egzaminy były trudne?
Egzamin pisemny dla mnie był stosunkowo łatwy. Wszyscy na co dzień prowadzimy działalność gospodarczą, więc pytania dotyczące np. BHP nie powinny sprawiać trudności.

Na ustnym dopadła mnie trema, a to bardzo utrudnia odpowiadanie w klarowny sposób. Stres jak na maturze – może nawet większy – więc egzamin ustny wydał mi się trudniejszy. Bardzo przydatny był kurs powtórkowy. Nie każdy zajmuje się wszystkimi dziedzinami kamieniarstwa, a na kursie była okazja poznania wielu zagadnień.
Kurs był naprawdę fantastyczny i bardzo ułatwił przebrnięcie przez egzamin. Jak ktoś chce podejść do egzaminu, to naprawdę zachęcam do wzięcia udziału w takim kursie.

Jakie plany na przyszłość?

Teraz chciałabym zrobić kurs pedagogiczny. Dzięki temu będę mogła komuś przekazać moją wiedzę o obróbce ręcznej. Ja do swojej wiedzy i umiejętności dochodziłam sama. To duża satysfakcja, ale chciałabym się nią podzielić.
Przy okazji egzaminu pojawił się temat rysunku technicznego. Chciałabym się o tym dowiedzieć więcej, bo nigdy z tym nie miałam do czynienia. Więc jeśli będą kolejne kursy – zwłaszcza obejmujące tę tematykę – to chętnie wezmę w nich udział. W ogóle warto się szkolić, to zawsze rozwija. Każdy ma dużą wiedzę w swojej dziedzinie, ale warto znać zagadnienia z dziedzin pokrewnych, bo ma to również wpływ na podejście do własnej pracy.

Marcin Moniuszko – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

Świadomość klientów rośnie i zaczynają pojawiać się tacy, dla których tytuł mistrzowski staje się dodatkowym argumentem przy wyborze firmy wykonującej zlecenie. Poza tym jestem młody, więc chcę się rozwijać.

Czy egzamin był trudny?

Myślałem, że będzie prostszy. Po prostu trzeba się wcześniej przygotować, odświeżyć i uzupełnić wiedzę teoretyczną. Decyzję o przystąpieniu do egzaminu podjąłem podczas targów Stone i miałem mało czasu na naukę. Szczęśliwie był kurs powtórkowy i to pozwoliło na poznanie pewnych zagadnień i odświeżenie wiedzy. Gdybym miał więcej czasu i przykładowo mógł przez rok trochę po-czytać, to może i bez kursu zdałbym egzamin. Ale udział w repetytorium znacznie ułatwił mi sprawę.

Czy są materiały, żeby przygotować się do egzaminu samemu?

Są, ale niestety trzeba się sporo naszukać.

Co zapamięta Pan najbardziej?

Najbardziej podobało mi się zaangażowanie prowadzącego kurs Michała Firleja w przekazywanie nam konkretnej wiedzy. To się już rzadko spotyka. Gdyby taki kurs kosztował kilka tysięcy złotych, to można by tego wymagać. Ale kurs nie był drogi, a zaangażowanie prowadzącego ogromne.
Ten kurs mógłby być nawet dłuższy i szerzej omawiać niektóre zagadnienia. Ale z drugiej strony był tak intensywny, że prawdopodobnie więcej wiedzy nie udałoby się przyswoić.

Co daje Panu tytuł mistrzowski?

Przede wszystkim ten tytuł zobowiązuje. Dla mnie to nie koniec, a początek – trzeba się dalej uczyć i pokazywać fachowość w każdej sytuacji. Dlatego jeśli pojawi się okazja udziału w kolejnych kursach, to będę zainteresowany udziałem. Po to są szkoły, studia i kursy, aby pewne rzeczy poznać i dzięki temu popełniać mniej błędów.

Piotr Pikiel – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

W mojej rodzinie tradycje kamieniarskie sięgają czwartego pokolenia – w 1929 roku zaczynał mój dziadek Adam Pikiel. Lata pracy i doświadczenie, jakie zdobyłem to jedno, ale nadeszła pora, by potwierdzić umiejętności w sposób oficjalny.
Teraz mogę planować kolejny krok, czyli kurs pedagogiczny. To jednak początek. Jestem po rozmowach w szkołach budowlanych, będziemy chcieli stworzyć klasy o profilu kamieniarsko-ceramicznym. Bez papierów mistrzowskich nie mógłbym się w to zaangażować.

Czy egzamin był trudny?

Wydaje mi się, że dla osoba pracująca w kamieniarstwie z większością zagadnień spotyka się na codzień. Z egzaminu zapamiętam stres jak w czasach szkolnych – to niesamowite uczucie i trochę przeszkadzające.
Dla mnie egzamin praktyczny był pewnym problemem, bo obecnie zajmuję się zarządzaniem firmą i elektronarzędzia ostatni raz miałem w rękach w 1995 roku.

Najciekawsze wspomnienie?

Fantastyczne było to, że była okazja spotkać ludzi z innych stron polski, powymieniać się doświadczeniami. Świetny czas. Jestem pełen uznania dla ZPBK jak całość była przygotowana.
Kurs przed egzaminem był bardzo przydatny. Można było szerzej spojrzeć na branżę – wyrównywał wiedzę między poszczególnymi działami kamieniarstwa. Przykładowo: jako kamieniarz budowlaniec z dużym doświadczeniem, wiele dowiedziałem się o nagrobkarstwie i ręcznej obróbce.

Co daje dyplom mistrzowski?

O jednym już wspominałem – nauczanie młodzieży fachu kamieniarskiego. Ważna jest satysfakcja. Czeka nas też wprowadzenie przez Unię Europejską dokumentu wykształcenia zawodowego. Bez niego nie będzie możliwe realizowanie czegokolwiek w krajach Unii. Zyskuje się także argument w rozmowach z klientami, którzy cza-sem, po poczytaniu w Internecie, usiłują narzucić rozwiązania niezgodne ze sztuką kamieniarską. Można będzie wtedy powiedzieć: „jestem mistrzem kamieniarskim i naprawdę wiem, jak to trzeba zrobić”.

Paweł Starosta – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

To chyba sprawa ambicji. Od ćwierć wieku prowadzę działalność, a kontakt z branżą mam od dziecka. Mój ojciec miał zakład i jego dwaj bracia też działali w tej branży. Człowiek chce się sprawdzić i to skłania do poddania się egzaminowi. Egzamin to takie zwieńczenie wieloletniej nauki w zawodzie, taka kamieniarska matura.
Bardzo doceniam repetytorium, które było przed egzaminem – to duży kawałek wiedzy. Mam spore doświadczenie w kamieniarstwie, ale każda dodatkowa wiedza jest bardzo cenna. Zawodu uczyłem się sam, bo nie miałem innych możliwości. Teraz też nie ma szkół, brakuje kursów zawodowych. Dlatego powtarzałem w Strzegomiu i powtórzę jeszcze raz: bardzo chętnie wezmę udział we wszystkich spotkaniach i szkoleniach organizowanych w przyszłości.

Czy ma Pan uczniów?

Nie, bo nie mogłem. Dopiero teraz, gdy mam dyplom mistrzowskimi, będzie to możliwe – wystarczy zrobić kurs pedagogiczny. Mam nadzieję, że szkoląc uczniów, będę szkolił sobie nowych pracowników. Mam też trzech synów – najstarszy już ze mną pracuje. Najmłodszy ma jeszcze czas, ale bardzo bym chciał, by średni dołączył do naszego kamieniarskiego zespołu.

Czy egzamin był trudny?

Niektóre pytania egzaminacyjne były trudne. Bardzo przydał się ten kurs powtórkowy – mimo sporego doświadczenia o kilku sprawach dowie-działem się na tym kursie. Bez niego egzamin byłyby trudniejszy.

Robert Gano – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?
Mój ojciec już od 30 lat każdego roku szkoli trzech uczniów. Ja pracuję w firmie od 2007 roku. Kiedyś tato odejdzie na emeryturę i zakład będę prowadził sam. Żeby dalej mieć w zakładzie uczniów muszę mieć papiery mistrzowskie. Poza tym uważam, że to dobry element promocji firmy. Dyplom mistrzowski będzie starannie wyeksponowany, by klienci wiedzieli, że trafili we właściwe miejsce.

Czy egzamin był trudny?

Dostaliśmy materiały szkoleniowe od Michała Firleja i odbyliśmy kurs powtórkowy. Mając doświadczenie kamieniarskie, to, wraz z tymi dodatkowymi elementami, egzamin nie sprawia problemu.
Skończyłem technikum budowlane, więc mam trochę wiedzy ogólnej. Nasz zakład istnieje już wiele lat i mamy trochę książek, które poczytałem przed egzaminem – wcześniej jakoś nie było na to czasu i motywacji. Mimo to bez kursu byłoby trudno. Ważna jest też sprawa nazewnictwa – na co dzień często używamy nieprawidłowych określeń. Na kursie można się było sporo o tym dowiedzieć.
Jestem ze Śremu i bliżej miałbym do Poznania – ale tam nie ma takiego kursu i wsparcia, a to znacznie ułatwiło przygotowanie do egzaminu. Warto było poświęcić te 3 dni i posłuchać. Cenne było też poznanie ludzi z innych stron Polski. Sporo rozmawialiśmy i wymienialiśmy doświadczenia.

Zbigniew Zych – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

Dyplom czeladniczy uzyskałem w 1984 roku. Później cechy się rozpadły i nikt nie przeprowadzał egzaminów. Dopiero niedawno, dzięki staraniom ZPBK i Klastra Kamieniarskiego, takie możliwości znów wróciły. Podszedłem do egzaminu, by oficjalnie udokumentować swoje umiejętności.
Poza tym w strzegomskim Zespole Szkół ma powstać klasa kamieniarska i zaproponowano, bym prowadził zajęcia zawodowe, a do tego konieczne są papiery mistrzowskie. Potem wystarczy już tylko przejść przygotowanie pedagogiczne.

Czy egzamin był trudny?

Pod względem wiedzy kamieniarskiej, to nie był trudny. Podszedłem do niego z marszu, nie brałem udziału w repetytorium. Ale nie śledzę na bieżąco wszystkich przepisów, więc nie ukrywam, że przed egzaminem uzupełniłem wiedzę z prawa pracy, ekologii, edukacji...

Co daje dyplom mistrzowski?

Przede wszystkim potwierdza kwalifikacje na terenie całej UE. Coraz częściej są one wymagane, by podjąć zlecenie w innych krajach. W Polsce też coraz częściej zwraca się na to uwagę. Zwłaszcza w przypadku przetargów czy większych budów – inwestor inaczej patrzy na osobę z uprawnieniami, bo ma gwarancję, że rozmawia z osobą, która wie o czym mówi.

Przemysław Janczura – mistrz kamieniarski

Co Pana skłoniło do przystąpienia do egzaminu?

Przede wszystkim chęć podniesienia kwalifikacji. Ważnym argumentem było też spełnienie wymogu umożliwiającego podjęcie prac w krajach Unii Europejskiej.
O egzaminie myślałem już od kilku miesięcy. Poszukałem w Internecie i tak trafiłem na egzamin organizowany przez ZPBK.

Czy egzamin był trudny?

Powiem szczerze, że łatwy nie był. Zakres wiedzy, który trzeba opanować jest spory. A wiedza praktyczna, to nie to samo co teoria.
Prowadzę zakład od początku lat dziewięć-dziesiątych, więc praktykę mam opanowaną. Jednak jest sporo zagadnień, z którymi na co dzień się nie spotykam, więc trzeba je było poznać.
Dla mnie część praktyczna nie była trudna. Jestem w kamieniarstwie samoukiem i do wielu rzeczy musiałem sam dochodzić. Dodatkowo w czasach, kiedy zaczynałem, ludzie nie bardzo chcieli dzielić się swoją wiedzą. Pozostawało próbowanie i uczenie się na błędach. To niewątpliwie pomogło mi na egzaminie.

Jak ocenia Pan kurs powtórkowy?

Zakres kamieniarstwa jest ogromny i trzeba się szkolić, tym bardziej, że pojawiają się nowe technologie i trzeba nadążać za rozwojem. Dopiero kurs pokazuje, że ma się spore braki wiedzy kamieniarskiej. Uświadomiłem sobie, że trzeba korzystać z każdej okazji na dokształcanie. Jeśli będzie organizowany jakiś kurs branżowy zapewne będę chciał skorzystać.

Najciekawsze wspomnienie?

Zapamiętam ludzi, z którymi się zetknąłem na kursie. A także atmosferę – to było wspaniałe doświadczenie. Będę zawsze wspominał ten czas. Również sam kurs był świetnie przygotowany i sporo się dowiedziałem.

 


 
Poczytaj więcej:  
– o kwalifikacjach w bazie REGON Dyplom mistrzowski wpisany do CEIDG
– dlaczego warto Egzamin mistrzowski: dlaczego warto
– o dyplomach mistrzowskich I po co mi ten dyplom – czyli o mistrzach i czeladnikach
– o egzaminach i legalizacji świadectw   Egzaminy mistrzowskie
– wymogi dla kandydatów Już niedługo egzaminy mistrzowskie i czeladnicze

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.