Nie wierzę w to, co zobaczyłem na zdjęciu w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego!
Rzeźba Atlasa w Opolu to szczyt wszystkich szczytów. Jak tak można?! Kto to puścił do realizacji w miejscu publicznym? A może to prowokacja pewnych środowisk? Czy aby nie powinna polecieć za to czyjaś głowa?
Darujcie, że nie będę się zniżać do opisu tej rzeźby, ale sami macie oczy, więc widzieliście, jak Was potraktował twórca i szanowny urząd. Czy ktoś pamięta, że rzeźba w miejscu publicznym to obiekt szczególnej troski, to efekt prac, które uwzględniają jej położenie, ukazywane treści, sposób ich prezentacji, odbiór społeczny? To nie krasnal w ogródku czy skurcz teściowej, tylko forma ustawiona z konkretnego powodu. To wspólna odpowiedzialność artysty, który ją zrobił, i urzędników, którzy wydali pozwolenie na jej postawienie i odsłonięcie.
Jeśli ktoś dał... plamę, to plama bruka wszystkich, którzy w tym uczestniczyli. Tu widać wyraźnie, że plamę dali wszyscy…. Rozumiem, że i w tej materii jest pewna różnica: czy się jest z przodu, czy raczej z tyłu – i czy ostatni będą pierwszymi – ale dlaczego w ogóle to pokazywać i ustawiać na wieczną rzeczy pamiątkę?! Przynosi to komuś chwałę?
Przed wojną było coś takiego jak etyka urzędnika państwowego. Po czymś takim dobra praktyka w tym względzie nakazywała złożyć dymisję z zajmowanego stanowiska. Skoro odpowiedzialny urzędnik nie podołał swoim obowiązkom, to żegnał się z urzędem i karierą. Proste. Teraz jest inaczej: bycie nieudacznikiem to powód do chwały. Im głupszy, tym bardziej wierny. A szukanie winnych poza sobą samym to jedyny sposób na poradzenie sobie z problemem.
Czy jest na to rada? Czas sięgnąć do jeszcze jednej mądrości z minionych czasów: wystarczy, że każdy zamiecie tylko przed swoim domem, a wtedy cała ulica będzie już czysta.
#RafałFrankiewicz #rafalfrankiewicz
| « poprzednia | następna » |
|---|