Posiłkując się słownikiem języka hiszpańskiego: wyraz manana tłumaczyć można jako: rano, poranek, jutro, przyszłość. Wyraz ten zaistniał również w slangu kolegów noszących ubrania sportowe o niezliczonej ilości pasków —wiele razy słyszałem z ich ust coś o „odp...niu maniany”. Owi koledzy, często kończą/-yli z takim bądź innym paragrafem w miejscu odosobnienia zwanym więzieniem. Nie wiem, czy zawiodło ich tam robienie maniany, ale mam nadzieję, że ktoś kiedyś trafi tam za robienie jej w naszej branży.
W Warszawie dzieje się kamieniarsko sporo, zarówno w zakresie robót małych jak i dużych. Wystarczy choćby wspomnieć o Bulwarach Wiślanych i metrze. Dzieje się, więc sporo również samozwańców —speców od wszystkiego i niczego, którzy po pytaniu klienta na temat kamienia, okazują się kamieniarzami z dziada pradziada z co najmniej dwudziestoletnim stażem. I tu pojawia się „odstawianie maniany”, czyli klasycznej fuszerki niewiele z dobrze zrobioną robotą mającej wspólnego.
Możecie wierzyć lub nie, ale wszystkie wymienione poniżej przypadki, to zderzenie z rzeczywistością w przeciągu niepełnych dwóch tygodni.
Mistrzowie schodów —montażyści
Zadzwonił do mnie dwa dni temu kolega z pytaniem, czy wiem na co można zamontować schody zewnętrzne. Demontował je u klienta, ponieważ zaczęły odpadać podstopnie. Przy okazji zajrzał więc również pod trepy. Nie zgadłem. Ktoś zamontował je na wysoko rozprężną piankę montażową. Nie, nie uzupełnił (co i tak wskazywałoby na specyficzne poczucie humoru) —oprócz pianki nie było tam nic innego. Nawet nie można przypuszczać, że zaprawy były, ale zostały wypłukane, ponieważ montaż odbył się niedawno.
Mistrzowie elewacji x2
Ten sam kolega, tego samego dnia zapytał mnie, jaki mam pomysł odnośnie zamontowania „dzikówki” z piaskowca na ścianie. Powiedział, że to pomysł jeszcze grubszy niż schody. Nawet nie próbowałem, poddałem się od razu. Okazało się, iż część ze ścian przyklejona została na... farbę.
Parę dni wcześniej i mojej firmie trafił się demontaż na obiekcie państwowym. W naszym przypadku mistrzowie elewacji zamontowali ściany przy pomocy, uwaga:
—dwóch bombek kleju na płytę,
—pianki wysoko rozprężnej (SIC!),
—malutkiego aluminiowego podparapetnika na górze i dole płyty, który został zamontowany do ściany przy pomocy dwóch kołków rozporowych „szóstek” —do płyty podparapetników zamocowali takim samym jednym kołkiem rozporowym.
Dodam tylko, że płyta z piaskowca miała wymiar 140 x 50 x 4 cm, na każdą z płyt przypadły dwa kołki (jeden góra, drugi dół), płyty były odstawione od ściany o dwa centymetry —— przemyślcie Państwo jak genialną rolę odgrywała tu wpuszczona między płytę a ścianę pianka! Tylko część płyt udało się zagruntować, malowanej ściany już nie. Ach, zapomniano również o jakichkolwiek, lichych choćby, odciągach na samej górze ściany (kołeczka nie było również). ...więc płyta z samej góry postanowiła spaść. Na szczęście zaklinowała się, dzięki podwieszonemu sufitowi.
Mistrzowie brukarze
Centrum miasta. Kostka, Strzegom, 4/6. Brukarz przez olbrzymie „be”, z młotkiem ślusarskim dobija jedną kostkę trzema uderzeniami wyprowadzonymi z wysokości około 10 do 15 cm znad poziomu kostki. Uciekłem.
Nie mam lęków, w zasadzie nawet lubię chodzić do dentysty (choć lekarzy staram się omijać szerokim łukiem —pójdzie człek zdrowy, a oni coś zawsze znajdą). Może jest to spowodowane tym, że po poszukiwaniach trafiłem na dobrego fachowca. Zawsze jednak, kiedy siedzę u niego w poczekalni, zastanawiam się, że kiedyś mogę nie mieć farta i trafić na takiego dentystę/lekarza, na jakich kamieniarzy ludzie często trafiają. Strach się bać, drodzy Państwo, jaką manianę mi na zębie, albo i nerce, odstawi...
Każdy z nas (siebie również wybielać nie mam zamiaru) w życiu zawodowym poszedł na skróty i tytułową manianę odstawił. Ciężki klient, zmęczenie, chęć szybszego zakończenia pracy albo presja obniżenia kosztów lub, co gorsza, kar umownych. Sam się człowiek przed samym sobą wybielił i postarał o niej zapomnieć. Niestety, można również przekroczyć granicę między manianą, a kryminałem.
I wtedy mogą zacząć się problemy. Na początku jak człowiek obejrzy taką robotę lub o niej posłucha, jest może przez chwilę śmiesznie. Ale już za chwilę wieje grozą: o ile jeszcze chodzi jedynie o pieniądze (klient musi wykonać coś ponownie), pal go sześć! Choć za to również oczywiście powinno się odpowiedzieć. Gorzej, gdy w grę wchodzi życie ludzkie, a komuś na głowę spadnie płyta elewacyjna, ponieważ ktoś zamontował ją nie w zgodzie ze sztuką, normami i zdrowym rozsądkiem.
Szanujmy się i piętnujmy głupotę. Łapmy idiotów za ręce i pokazujmy ich palcami, aby nikomu krzywdy nie mogli zrobić. Nie tylko tych kamieniarskich, ale wszystkich. Może wtedy nie będziemy się musieli zastanawiać i bać, że skoro zepsuliśmy taras dentyście, dentysta w ramach zemsty wyrwie nam kilka zdrowych zębów.
Jak zawsze sobie i wszystkim tego życzę.
| « poprzednia | następna » |
|---|