
Zasiadłem do pisania ostatniego w tym roku felietonu. Czas kiedy piszę jest dość specjalny —z jednej strony koniec roku i naturalna chęć do podsumowań, z drugiej przewidywanie tego, co nas czeka w następnym.
Mijający rok, według większości branżystów z jakimi rozmawiałem, nie był ani zły, ani specjalnie dobry —ot, kolejny, w którym walczyliśmy o kolejne zlecenia i zapłaty za to, co zrobiliśmy.
Taka szara rzeczywistość —ale nie brakuje w niej optymistycznych akcentów. Zrealizowano sporo ciekawych przedsięwzięć, a kolejne zakłady rozbudowują się i zwiększają potencjał produkcyjny.
Święta Bożego Narodzenia, Sylwester —to wszystko wprowadza nas w optymistyczny nastrój. Naturalne jest, że chcemy podzielić się swoim radosnym nastrojem z innymi —z rodziną, ze znajomymi, ale też z naszymi klientami. Czego sobie przeważnie życzymy? Zwykle: zdrowia i sukcesów. Wspominając poprzedni rok przypomnijmy sobie wszystkie te zdarzenia, kiedy dostawaliśmy białej gorączki —bo ktoś nie zapłacił na czas, bo przysłał nie tak dobry materiał jak zamawialiśmy, bo opóźnił dostawę. Ale wspom-nijmy też i nasze błędy —kiedy to my nie płaciliśmy w terminie, jakąś robotę wykonaliśmy z opóźnieniem lub z wadami. Wtedy to naszych klientów bolała głowa, a czasem tętno wzrastało do poziomu nieakceptowanego przez lekarza.
Te same powody czasem blokowały możliwość osiągania sukcesów. Zatem, życząc zdrowia i sukcesów, zróbmy najpierw rachunek sumienia, a życzeniom niech towarzyszy wewnętrzne postanowienie poprawy.
W najbliższych dniach będziemy chcieli też obdarowywać rodzinę i znajomych upominkami. Na naszych celownikach znajdą się również i nasi najważniejsi klienci. To dość trudne zadanie, bo zwykle chcemy takie upominki dla klientów zamówić jednorazowo —żeby nie powiedzieć masowo —a upodobania ludzi są przecież różne. Niestety, dość często kończy się na tradycyjnych gadżetach reklamowych, z których część można nazwać wymyślonym kiedyś określeniem „durno-stojki”. Jakiś przycisk do papieru, zegarek stołowy czy bombka na choinkę... i to obowiązkowo z umieszczonym logiem darczyńcy. Listę takich podarunków każdy może rozbudować o to, co znajdzie w piwnicy, magazynku i tym podobnych miejscach.
To dziwne, że ulegamy producentom upominków oferującym coraz bardziej idiotyczne przedmioty mające być podarunkami świątecznymi. Przykładów można znaleźć bez liku. Z ostatnich jakie widziałem: klawiatura do komputera bez oznakowanych klawiszy czy samochodowy podgrzewacz do kanapek. Rekordowa propozycja to karma dla reniferów —podobno o oryginalnym smaku —przygotowana tak, aby była nieszkodliwa dla ludzi. W ten sposób każdy może poczuć się jak renifer. Takie przedmioty w otoczeniu już po kilku dniach nie cieszą —wręcz denerwują —a skojarzenie z logiem naszej firmy może okazać się marną reklamą.
W ramach okazywania przyjaźni kiedyś mnie spotkała dość zabawna sytuacja. Jeden z kamieniarzy, podczas wieczornego bankietu, chcąc dowieść swojej sympatii, stwierdził: „Darek, ale nagrobek to masz u mnie gratis”. Raczej nie uda mi się sprawdzić czy dotrzyma obietnicy.
Najprzyjemniejsze upominki to te wybierane dla konkretnych osób. Może zamiast masowej wysyłki długopisów, czy t-shirtów z logiem, uhonorować upominkami wąskie grono tych, dla których potrafimy kupić coś, co ich naprawdę ucieszy. Jeśli nie wiemy co obdarowanego ucieszy, to znaczy, że nie jest dla nas tak ważny, jak nam się wydaje.
Kończę, bo do drzwi dzwoni kurier - ma dla mnie przesyłkę. Mam nadzieję, że to nie upominek od jakiejś zaprzyjaźnionej firmy w postaci krawatu z reniferem i logiem.
| « poprzednia | następna » |
|---|