Od pewnego czasu w telewizji panuje moda na programy kulinarne —często zajmujące się kuchnią i gotowaniem na tzw. restauracyjnym poziomie.
Dlaczego chętnie oglądamy te programy? Bo dużą przyjemność sprawia patrzenie na profesjonalizm w pracy i umiejętność wzbogacenia tworzonego produktu wyłącznie dla jego dobra.
Taki masterchef do przygotowania dania często używa ponad 30 produktów i potrafi je opisać w następujący sposób: „Smażona wątróbka z żabnicy z okrą i fasolnikiem chińskim” lub „Zielone szparagi otulone w kurczaku i szynce z sosem miodowo-musztardowym”. I to działa. Nie tylko za pośrednictwem tej tajemniczej nazwy, ale również dlatego, że mistrzowie zawodu starają się wyróżnić poszukiwaniem nowych rozwiązań. Rozwiązań, które przynoszą nie tylko zaskakujące zestawienia produktów (np. pączki z boczkiem), ale również niepowtarzalny smak potraw, który jest w tym przypadku kluczowym rezultatem. Na szczęście słowo smak ma również inne znaczenie, nie tylko kulinarne.
Realizując roboty kamieniarskie, aż się prosi żeby efektem pracy w kamieniu —materiale trudnym, ale trwałym —były rzeczy gustowne i wysmakowane. Oczywiście są specyficzni klienci i jeśli wymyślą sobie, że w nowoczesnym wnętrzu ma powstać secesyjny kominek, to trudno ich odwieść od takiej realizacji. Ale patrząc na to, co czasem powstaje myślę, że zbyt często nie staramy się przekonać klienta do rozwiązań, którymi będziemy chcieli się pochwalić w katalogu firmowym lub na własnej stronie internetowej. No i nie wszyscy mamy ten zmysł cechujący masterchefa —większość z nas jest po prostu świetnymi rzemieślnikami.
Ostatnio w jednej z firm spotkałem się z przypadkiem, w którym szef zdawał sobie sprawę z potencjału, jaki daje wsparcie kogoś o zmyśle artystycznym —potrafiącym przewidzieć ten smak granitowego dania jakie przygotowuje się dla klienta. W tej firmie zatrudniono projektanta, który poznał możliwości kamienia i jego obróbki. Ciekawe było to, że kiedy akurat nie zajmował się konkretnym zleceniem, to szkicował różne rozwiązania lub przeglądał internet w poszukiwaniu inspiracji. Dzięki temu, kiedy zjawiał się klient, potrafił zaproponować mu coś więcej niż „schabowego z frytkami”.
Zagadnienie, o którym piszę, daje nie tylko satysfakcję z interesującej realizacji — to też szansa na zwiększanie zakresu zleceń. Wyobraźmy sobie klienta, który chce zrealizować zwykłą łazienkę w płytkach granitowych. Najczęsciej po prostu robimy to, co zamówione. Ale... W takiej łazience można przecież wypiaskować lub wygrawerować wzór na niektórych płytkach. Można zaproponować jakiś element płaskorzeźby czy mozaiki. Albo wśród tańszych płytek umieścić kilka sztuk wykonanych z luksusowego i drogiego materiału. Możemy też zaproponować ustawienie wanny na podwyższeniu ze schodkiem. Pomysły można mnożyć. Przy okazji, przy takiej ofercie, klient nie może porównać ceny do konkurencji. Natomiast przy zwykłym układaniu płytek porównywanie jest proste: koszt konkretnego materiału i koszt ułożenia to najłatwiejsze do zestawienia parametry.
Niesztampowe realizacje to również możliwość odróżnienia się od konkurencji. To z kolei podstawowy element budowania sukcesu. Oczywiście można zatrudnić doświadczonego projektanta. Warto również spróbować samodzielnie przygotować projekt lub dać szansę młodemu pokoleniu. Ale należy sprawdzić, czy zdolności i wyczucie pozwoli przygotować danie smaczne i, jak mówią kucharze, o zbalansowanym smaku. Nietrudno bowiem stworzyć coś „niezjadliwego”.
Inna sprawa, że słuchając handlowców w niektórych firmach i ich opowieści o unikatowym materiale z drugiego końca świata (w tej roli Orion) oraz zaawansowanej obróbce (ćwierćwałek), spodziewamy się „dorady duszonej w harrisie z różami, kuskusem i duszoną botwinką”, a otrzymujemy zwykłego hamburgera na papierowym talerzyku.
| « poprzednia | następna » |
|---|