Dawno temu, w liceum, uczęszczałem do klasy z bardzo rozszerzonym programem matematyki. To już nie były tylko typowe zagadnienia, z jakimi można się spotkać w czasie nauki. Kolejne działy matematyki to były oddzielne przedmioty. Wśród nich tak tajemnicze jak algebra abstrakcyjna, topologia liczb, geometria nieeuklidesowa itd.
Poza konkretną wiedzą nauczyłem się dostrzegać różnicę między matematyką a rachunkami.
W zakresie, który nazywam „rachunkami” mieszczą się zadania, których rozwiązanie jest sprawą wiedzy i znajomości wzorów oblicze-niowych. W takich zadaniach nie ma miejsca na twórcze myślenie. Inaczej w prawdziwej matematyce. Tu pojawiają się zadania, których rozwiązanie zależy od myślenia twórczego i umiejętności nieszablonowego stosowania wzorów. Przykładowo: o ile wyliczenie pochodnej z funkcji, nawet najbardziej skomplikowanej, to nadal jeszcze rachunki – to już rozwiązywanie całek, nawet niezbyt skomplikowanych, potrafi stać się wyzwaniem dla umysłu.
Piszę o tym rozróżnieniu matematyki i rachunków, bo w biznesie też można by rozdzielić prowadzących biznes na takie dwie kategorie.
Istnieją proste metody działania na rynku, opisane w literaturze i znane dość powszechnie, które pozwalają na osiąganie zadawalających rezultatów. Ale szczerze mówiąc genialnych rozwiązań w tym nie ma. Są też firmy, które wkraczają w swojej działalności na obszary, gdzie trzeba błysnąć pomysłem i nieszablonowym podejściem do problemów rynku, konkurencji i poszukiwania nowych klientów.
Kiedyś jeden z zakładów produkował granitowe kolumny głośnikowe, inny zegary...
Niestety, w naszej branży nadal brakuje współpracy z designerami. A o tym, co oni potrafią można się przekonać choćby oglądając projekty studentów na konkurs ogłoszony przez EGA i opisywany w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego lub czytając tekst na stronie 42 niniejszego wydania. Nie zapominajmy też o po-mysłach prezentowanych co roku w Weronie.
Dlaczego o tym piszę? Bo klient, który chce zamówić łazienkę czy posadzkę może to zrobić w wielu miejscach. Firm, które ułożą kamień, jest wiele. Ale zaproponowanie czegoś nietypowego to wartość, którą można klienta zatrzymać u siebie.
Byłem świadkiem rozmowy z klientem, który wprost deklarował, że przed podjęciem decyzji zamierza odwiedzić jeszcze kilka innych zakładów. Jednak po zaproponowaniu do łazienki kilku elementów wyciętych waterjetem i połączenia materiałów w różnych kolorach tak się zainteresował pomysłem, że złożył zamówienie. W innym przypadku przeważyła propozycja wykonania ka-miennego wieszaka według ciekawego wzoru jako dodatek do zamówienia posadzki do przedpokoju.
To właśnie taka prawdziwa matematyka – a nie zwykłe rachunki. Ona zaczyna się, kiedy zaproponujemy coś nietypowego – bo podeszliśmy do klienta indywidualnie i poznaliśmy jego gust oraz zrozumieliśmy oczekiwania.
Często klientowi brak wyobraźni albo nie zdaje sobie sprawy z możliwości współczesnego kamieniarstwa. Warto więc pokazać mu trochę nietypowego podejścia do realizacji. Czasem wystarczy wstawienie fragmentu z innego materiału lub w innej obróbce powierzchni...
Warto poświęcić trochę czasu na przeglądanie internetu i notowanie ciekawych pomysłów – nie tylko z kamienia. Pokazując takie pomysły klientom – nawet jeśli w finale zamówią tylko zwykłą posadzkę – przekazujemy im wiadomość, że potrafimy dla nich rozwiązać „trudne całki”.
Życzę wszystkim pokochania takiej kamieniarskiej prawdziwej matematyki, a nie tylko zwykłego rozwiązywania zadań rachunkowych.
| « poprzednia | następna » |
|---|