
Stara prawda mówi, że niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa, zaangażowane w jego powstanie środki, zakupione maszyny i wybudowane hale, siłą napędową pozwalająca na istnienie firmy na rynku i odnoszenie sukcesów są jej pracownicy.
Odwiedzam wiele zakładów i kiedy chcę się dowiedzieć czegoś o firmie, to pytam pracowników jak długo pracują. Kilka odpowiedzi wystarczy. Jeśli w istniejącym od lat zakładzie ludzie pracują od kilku miesięcy, to mam podstawy by sądzić, że z tą firmą coś jest nie tak.
Większość pracowników nie jest specjalnie chętna do zmiany pracodawcy – ludzie lubią stabilizację. Do płynności kadrowej dochodzi w kilku przypadkach.
Po pierwsze: płace. Jeśli są za niskie, to wcześniej czy później pracownicy szukają lepszych rozwiązań. Najgorsze, że jeśli rodzaj pracy im odpowiada, to często lądują u konkurencji, a posiadając doświadczenie w tej pracy stają się dla niej łakomym kąskiem. Przez to osłabiają firmę, z której odchodzą, a wzmacniają konkurencję.
Ale są też inne powody. Zła atmosfera pracy może prowadzić do znużenia i chęci przerwania takiego stanu. Skutki podobne jak przy zbyt niskich płacach.
Zagadnienie złej atmosfery w zakładzie bywa złożone. Z jednej strony działają tu relacje szef-pracownik, z drugiej wewnętrzne relacje między zatrudnionymi.
Co do relacji szef-pracownik częstą przyczyną złego odbierania atmosfery pracy przez pracowników jest zachwiana proporcja pochwał do wyrzutów. Wyobraźmy sobie, że niezależnie od wyników firmy pracownik przychodząc do pracy i widząc szefa spodziewa się, że zbierze kolejny „ochrzan”. Bo niby dlaczego nie, skoro tak jest codziennie.
Czy rano będzie spieszył się do roboty? Czy o szesnastej, na koniec dnia, zostanie 10 minut dłużej, żeby dokończyć zaczęte zadanie? Na początku tak, chcąc uniknąć reprymendy. Po czasie wyrobi w sobie przekonanie, że i tak będzie zrugany, więc lepiej iść do domu albo z kolegami, przy piwie, ponarzekać na szefa.
Drugi z elementów to relacje między pracownikami. Są często trudne do wychwycenia – tym trudniejsze im bardziej szef oddziela się murem od pracowników i buduje relację bardzo zimną. To też łatwo zauważyć w firmie. Jeśli pracownicy zwracają się do szefa „Panie Prezesie”, to już brzmi podejrzanie. Znacznie lepiej, jeśli w rozmowie używają zwyczajowego „szefie”. Panu Prezesowi pracownik nie powie, że „Jasiek go wkurza, bo non stop usiłuje dyskutować o polityce, a ma skrajnie inne poglądy”. A czasem na złe relacje między pracownikami są proste rozwiązania – nielubiących się pracowników wystarczy skierować do pracy z dala od siebie.
W niektórych firmach powstaje coś na kształt wojskowej fali. Młodzi stażem pracownicy są wykorzystywani przez tych doświadczonych. Jeśli wśród nich są zdolni, rokujący na przyszłość, to nie czując jeszcze związku z firmą, odejdą. W momencie, gdy zauważymy takie zachowania starych pracowników, trzeba interweniować. Ale jest jeden warunek: musimy je zauważyć. Niestety, Pan Prezes raczej nie zobaczy, bo gdy pojawia się na produkcji wszyscy stoją na baczność.
Tych kilka uwag dotyczących relacji w firmie to tylko przysłowiowy czubek góry lodowej. Rola zarządzających firmą nie może pomijać „otoczenia wewnętrznego” firmy – jak ładnie określa to teoria.
Jeśli skupimy się na byciu Panem Prezesem i nie będziemy blisko pracowników, może nas spotkać przygoda jak z dowcipu:
Żona pyta męża:
– Kochanie, co w pracy?
– A nic... Wczoraj nasz szef utknął w windzie.
– I co zrobiliście?
– Nic. Ciągle się zastanawiamy.
| « poprzednia | następna » |
|---|