
O poprawkach już kiedyś było. Jak zapewne wszyscy (łącznie ze mną) wiedzą, dotyczą one przede wszystkim tak zwanych dużych budów. Nie jest to reguła, ale statystyczna większość. Niestety, odkąd tamten felieton napisałem, świat się ani trochę nie poprawił.
Głupich nie sieją, sami się rodzą”
Tak mówi stara mądrość ludowa. Są chwile, gdy człowiek czeka na oklaski zza kadru, bo to, w czym bierze udział, może być tylko komedią sytuacyjną, w którą przypadkiem się wmieszał. Nic innego: komedia i to koniecznie tania.
Reklamacja
Słowo które przyprawia o ból zębów nie tylko nas, ale wszystkich sprzedawców towarów lub usług. Wiadomo, kupujący ma prawo żądać nieodpłatnej naprawy przedmiotu zakupu lub wymiany na przedmiot nowy. Nowelizacja, wprowadzona Ustawą o prawach konsumentów z dnia 30 maja 2014 r. wydłużyła terminy odpowiedzialności z tytułu rękojmi. Sprzedawca odpowiada za wady fizyczne rzeczy stwierdzone przed upływem dwóch lat od dnia wydania rzeczy kupującemu (poprzednio rok), a w przypadku nieruchomości pięciu lat (wcześniej trzy lata). Zwiększa to szanse na kontakt z klientem rodem ze skeczów granych w Za chwilę dalszy ciąg programu panów Materny i Manna.
Zaczniemy delikatnie
Telefon po kilku tygodniach używania blatu i posadzki w łazience (typowej blokowej, wymiary dwa na dwa metra – powierzchni więc, że ho-ho). Materiał w satynie, pani projektant świadoma praw i obowiązków twierdziła, że klient orientuje się jak z blatem i posadzką w takim wykończeniu żyć i czego się spodziewać. Przyjeżdżamy.
Na blacie plamy. Pani rozgniatała na nim wiśnie (tak, ja też nie wiem po co, ale rozgniatała – i to nie jedną, a naście). Przeklina człowiek pod nosem, bierze im-pregnat, czyści, odtłuszcza powierzchnię na wszelki wypadek i impregnuje raz jeszcze innym środkiem. Mija dni kilka, telefon od tej samej pani: „nie dzwoniłam od razu po naszej wizycie, ale plamy zaczęły się pojawiać w zasadzie już następnego dnia”. Kolejna wycieczka, powtarzamy te same czynności. Plamy faktycznie znowu były – na szczęście nie po wiśniach. Tym razem parę przykrych słów zebrał nie impregnat, a materiał. Wyjeżdżamy, a kilka dni później telefon w tej samej sprawie. Tym razem przeprowadzamy dochodzenie i przepytujemy panią. Okazuje się, że klientka po każdym z naszych wyjazdów, zmywała obficie blaty acetonem – bo przecież widziała, jak my też tak robiliśmy...
Moja faworytka
Historia już zamierzchła, ale do dziś wywołująca uśmiech (kwaśny) na twarzy. Klientka ze sporą ilością gotówki i sporą ilością kamienia do zamontowania. Między innymi blaty łazienkowe z alabastru egipskiego. Odbiór. Pani zadowolona, będzie się czym pochwalić koleżankom i pod-budować ego. Jakieś drobne poprawki, rozliczenie, potrząśnięcie ręką i rozstanie w przyjaznej atmosferze.
Po kilku tygodniach właścicielka blatów zadzwoniła do nas z pretensją...
Zdarzały się dziwy, nie powiem. Ale czy ktoś na taki powód reklamacji byłby przygotowany? ...z drobnych dziurek, których nie załataliśmy zaczęły wychodzić robaki (sic!). I to nie nasze polskie (czyt. prusak, wołek, ani nawet mrówka faraonka, która nazwą pasowałaby do materiału), ale …egipskie! Odkryła to kiedyś w nocy, gdy znienacka zapaliła światło w łazience, a robaki na to nieprzygotowane wylegiwały się na blacie. Po dziś dzień nie wiem, czy rozpoznała ich pochodzenie po śniadej cerze, turbanie czy arabskich okrzykach.
Niestety, afera była potężna, Pani zażyczyła sobie demontażu, bojąc się plagi egipskich robali. Skończyła się na załataniu dziurek. Ale pretensji było co niemiara.
W ramach pocieszenia
Nie mamy tak źle, drodzy Państwo, nie mamy. Katusze przeżywają przede wszystkim ci, którzy pracują w branży FMCG (Fast Moving Consumer Goods), ze szczególnym wyróżnieniem sprzedaży odzieży. Jakież tam dzieją się cuda!
Marne to wszak dla nas pocieszenie, ale nas ścigają chociaż za coś co kosztowało ileś-set złotych, z tendencją do tysięcy. Tam zaś walki toczą się o złotych dwadzieścia, a klient jest nie mniej roszczeniowy.
Niedługo czas zakupów
Będę szybszy niż reklama popularnego napoju z ciężarówką, reniferami i Mikołajem w roli głównej. Coraz bliżej święta!
I zakupy przy tej okazji będą. Jak najmniej reklamacji i zwrotów życzę – nie miejmy do nich powodów.
Nie szukajmy ich też na siłę. Bo zła karma wraca: ktoś w przyszłym roku przyjdzie i powie, że robal z dżungli amazońskiej wylazł mu z blatu granitowego, a wszystko to Wasza wina.
Czego oczywiście nie życzę.
| « poprzednia | następna » |
|---|