Korzystając z internetowej skarbnicy wiedzy – wikipedii:
Zator (łac. embolia) – nagłe zamknięcie światła naczynia tętniczego przez czop zatorowy (łac. embolus) będący skrzepliną, urwaną blaszką miażdżycową, cząsteczkami tłuszczu (np. po złamaniach kości), fragmentami tkanki nowotworowej, wodami płodowymi, bakteriami, pasożytami lub banieczkami gazu (zwykle azotu w przebiegu choroby kesonowej). Zator tętnicy końcowej czynnościowo powoduje zawał.
Właśnie. Zawał.
Znałem jednego wykładowcę akademickiego, który przeżył trzy zawały. Podobno później przytrafił mu się czwarty, który również go nie pokonał. Za ten graniczny potocznie uznaje się trzeci – później jest już tylko światło w tunelu, hurysy i inne tego typu historie. Nikomu oczywiście podobnych rewelacji, szczególnie w okresie zbliżających się świąt, nie życzymy. (Choć, skoro już wspomniałem, pamię-tajmy, aby się przy ich okazji zbytnio nie przejadać, szczególnie tym, co tłuste).
Zdarzają się jednak zawały inne, powodowane przez równie groźne zatory, które do tych zawałów o charakterze zdrowotnym prowadzić mogą.
Zatory płatnicze
Kto ich nie przeżył? Dotykają każdego szczebla w naszej kamieniarskiej i budowlanej hierarchii: od generalnego wykonawcy, po stojącego na dole piramidy budowlanej pracownika etatowego bądź podwykonawcy będącego firmą jedno- lub dwu-osobową. Według badań dotyczą 70% firm z branżą związanych, dla 45% z nich jest to problem stały, a 12,9% z nich nigdy się z nim nie spotkało. (Aż wierzyć się nie chce, że aż tyle!)
KRD puchnie od ilości zgłoszeń
I niewiele z tego wynika, bo Krajowy Rejestr Długów to twór dziwny z jeszcze dziwniejszym sposobem działania. (Temat rzeka, na oddzielną opowieść. Choć oni jedni na całej sytuacji mogą zarobić. Podobnie firmy zajmujące się obrotem należnościami.)
Czasami zgłaszamy tam dłużnika – częściej jednak nie. Bo chcemy uniknąć jeszcze większych problemów. Czasem zgłaszają nas.
A wszystko to przez niską moralność!
Właśnie tak. Dokładnie przez tak zwane PMI, czyli wskaźnik moralności płatniczej. Ponownie cytując za Wikipedią: wskaźnik moralności płatniczej (ang. payment morality index, PMI) – ocena, która zostaje wystawiona na podstawie przeszłych oraz bieżących zachowań kontra-henta. Jest uważany za wskaźnik wyprzedzający koniunkturę. Wskaźnik ten bierze pod uwagę wysokość zadłużenia oraz liczbę dni opóźnienia w spłacie należności. Średni PMI to średnia ocena wszystkich kontrahentów z danej branży. PMI pokazuje jak dużym ryzykiem obarczona jest dana branża.
Stan normalności
Nietrudno zgadnąć, że może nie jest nam do niego daleko, ale nie jest również blisko. Należy przyjąć to „na klatę” – jesteśmy w połowie drogi od możliwości wystąpienia niewielkich opóźnień (wskaźnik powyżej 61 – około 20 dni) do poważnych opóźnień (PMI poniżej 40 – opóźnienia powyżej 60 dni). Nasz wskaźnik oscyluje wokoło 54. Kiedy spadniemy poniżej 50 oznaczać to będzie pojawienie się recesji.
Przeciągają nas i przeciągają
Często, bo nie mają. A czasami mają, ale wolą potrzymać u siebie. Wygląda na to, że słowo moralność jest w tym wypadku bardzo na miejscu. Czasem mają i nie płacą wedle zasady „bo nie!”. Nie zapłacą, bo według siebie nie muszą. Kochamy, poczekamy – wyjścia nie mamy. Podduszą troszkę i po pół roku przeleją pieniądze.
Jedna trzecia z nas nie otrzymuje na czas płatności za ponad połowę faktur. Płynność gdzieś odpływa, a nam nie potrzeba ani trochę tłuszczy, żeby pojawił się u nas stan przedzawałowy albo, nie daj Boże, zawał. Kolejka wierzycieli ustawia się do nas z wyciągniętymi dłońmi, a nam pieniądze przylecieć z wyższego piętra tej drabiny nie chcą. Tam też również widzimy dłonie, tylko te nie wyciągają się w naszym kierunku, a rozkładają na boki w połączeniu z ruchem ramion. Kasy brak. Jednak klops – zawał.
Zaklęte koło: zleceniodawca, my, hurtownie, dostawcy, pracownicy, podwykonawcy
Wszyscy bez gotówki. Gdzieś się zapodziała, zaginęła w akcji. Ile zawałów może przeżyć firma? Chyba żadna nie przebije mojego wykładowcy. Raczej ciężko będzie nawet o średnią ludzką, czyli zasady do trzech razy sztuka.
Z okazji Świąt życzę: żadnych zatorów – o zawałach nie wspomnę. Więcej moralności na co dzień – i tej finansowej i tej ludzkiej, żeby żyć było łatwiej. I prywatnie, i w pracy. No i żeby nam nic się nie zapodziewało i nie ginęło!
| « poprzednia | następna » |
|---|