Jaskinia

Kategoria: Felietony   |   Autor: Michał Ziołowicz   |   Data: poniedziałek, 11 września 2017 15:09

jaskinia_001.jpg

U zarania dziejów mieszkającym w pewnej jaskini ludziom zrobiło się ciasno. Do tego mieli dość walki o tę jaskinię z niedźwiedziami i pobliskimi, obcymi plemionami. Wpadli więc na pomysł: zbudujmy sobie własną jaskinię. Dokoła dużo brył z kamienia – wystarczy poukładać jeden kamień na drugim, i będzie.

Budowali mozolnie i długo, ale się udało. Jak skończyli, okazało się, że nadal jest ciasno, potrzeba jeszcze coś wybudować. Jeden z budowniczych – najsprytniejszy i najbardziej leniwy – obszedł dopiero co wybudowaną budowlę i do ziomków powiedział, że wie jak to zrobić szybko. I powie wszystkim jak, kiedy dostanie pierwszy żarcie i ta ruda z wielkim (...) zostanie wyłącznie jego „koleżanką”.

Zauważył, że zostało dużo kamienia, który się nie nadawał, bo był albo za duży, albo krzywy, albo za mały. Pokazał pobratymcom, jak rozbić kamień na foremny i jak układać jeden na drugim, tak żeby pasowały. Euforia zapanowała i ludzie na potęgę zaczęli budować. Wymyślili okna, sklepienia, dachy, kolumny, schody… Budowali coraz większe i bardziej skomplikowane budowle. Nauczyli się pisać i zaczęli spisywać swoje projekty i doświadczenia. I zawsze jeden z budowniczych był sprytniejszy i mądrzejszy od reszty. I tak narodził się architekt.

To moja romantyczna wizja, ale chyba bliska dziejom. Przez tysiące lat ten budowniczy – architekt był dla ludzi mistrzem i człowiekiem nadzwyczajnym. Na początku nie rozróżniali go od kamieniarza czy murarza, ale wiedzieli, że ten kto chodzi po budowie i opieprza wszystkich, a przy tym wszystko wie, to ktoś wyjątkowy. Z czasem osiągnął wysoki status społeczny i bogactwo. Najlepsi mistrzowie w zapłacie dostawali dobra ziemskie, place miejskie, a ci słabsi i tak utrzymywali spokojnie swoją ośmioosobową rodzinę. I wszystko było poukładane zgodnie z gospodarką wolnorynkową, do czasu, aż ktoś wymyślił numer uprawnień. I tak z mistrza budowniczego architekt został trochę księgowym, trochę prokuratorem, trochę radcą prawnym, a na chodzenie po budowie zostało mu pół godziny raz w tygodniu…

Na budowie nowej jaskini był taki jeden brodaty, który obrabiał kamień jak nikt. Patrzył na bryłę i widział gdzie jest najsłabsza i tam walił toporem, a skała go słuchała i pękała jak chciał. Wszyscy budowniczowie chcieli tego brodatego, bo nie było kształtu, którego by nie obrobił i nie ułożył. Brodaty uczył kudłatego syna jak to robić, i syn był jeszcze lepszy od ojca, bo wymyślił jak te ciężkie kamienie podnosić żerdziami z drewna. Kudłaty uczył jeszcze swoje wnuki i ich klan był poszukiwany wszędzie gdzie budowano z kamienia. Z czasem wymyślili swoje sposoby łączenia kamienia, opracowali klucze zwieńczające sklepienia, i strzegli tej wiedzy, jednocześnie rozwijając swoje umiejętności. Kamieniarz – budowniczy potrafił kamień wydobyć, obrobić i zamontować. Potrafił również odpowiednio wybrać rodzaj kamienia i sposób zamontowania. Doradzał również, jakie sklepienie i jakie przypory zastosować.

Za swoją pracę otrzymywał z czasem niezłe wynagrodzenie, często była to wieś czy dobra ziemskie, a najczęściej złoto. I było tak do czasu, aż wymyślono maszynę parową, a potem elektryczność. I tak z mistrza, protoplasty masonów, stał się zwykłym robotnikiem, może trochę lepiej zarabiającym…
Tak los połączył architektów i kamieniarzy. I związek ten trwa do dzisiaj przybierając czasem przedziwny wymiar.

Najczęściej spotykany związek to Architekt Kamieniarz – Kamieniarz Wyrobnik. Pan Architekt wie wszystko o kamieniu, poprzedni kamieniarz zabrał go do Chin i na Dolny Śląsk, widział jak się kamień wydobywa i obrabia, a elewacja, którą zaprojektował, nie jest niemożliwa do wykonania, tylko kamieniarz jest niedouczony i nie umie sobie poradzić. Nieważne, że ściana, do której ma być powieszony kamień po prostu się zawali, a wybrany kamień nie istnieje albo się nie nadaje na elewacje. On, Gwiazda Współczesnej Architektury, wie lepiej, a jak ktoś nie wie jak to zrobić, to jest kmiot, a on z plebsem się nie zadaje.

Drugim w kolejności jest związek Kamieniarz Mistrz Świata – Architekt Gryzipiórek. On, Wielki Kamieniarz, był na wszystkich imprezach i na wszystkich przepił każdego, wszystko wie i wszystko załatwi, a co się nie da, to się przepłaci i jakoś to będzie. I żaden architekt nie będzie mu mówił jak ma zrobić tę elewację, bo to on jest Kamieniarz. A że po zawodówce samochodowej z wyuczonym zawodem taksówkarza, to kogo to obchodzi? Architekt porażony poświatą wielkości Kamieniarza, zawalony prezencikami i bonusikami, cichutko potakuje, aż do momentu, w którym okazuje się, że ten budynek to już nie jest jego projekt, tylko tandeta „made by wielki kamieniarz”.

Trzeci związek ma historyczne konotacje, można go nazwać „Lożą”. Tu, Architekt i Kamieniarz tworzą zgodną spółdzielnię, najbardziej oczekiwanym efektem współpracy jest wymiar finansowy. Jest dobrze jak elewacja w ogóle jest z kamienia podobnego do czegokolwiek, najczęściej przemalowana i wytynkowana szpachlą.

Kolejnym związkiem jest Architekt – Zakład Fryzjerski. Rozpacz architekta gwarantowana, a „fachowcy” na każdą uwagę mają jedna odpowiedź: „no, może nie jest najlepiej, ale jest tanio”.

Jest też para Rzetelny Kamieniarz – Architekt Wirtualny. W tej parze Architekt rysuje piękne wizualizacje, na których sprzedaje marzenie o budynku. Kamieniarz, po kolejnych wydrukowanych w lustrzanym odbiciu rysunkach, bez skali i wymiarów, już nic nie chce, tylko sam siada i rysuje wszystko od nowa i stara się dokończyć prace jak najlepiej potrafi.

I najrzadziej występujący związek: „Wszyscy Na Swoim Miejscu”. Gatunek wymierający i wymagający ochrony. Niezwykłość tego zjawiska polega na tym, że Architekt projektując konsultuje się z Kamieniarzem, a Kamieniarz nie oszukuje na kamieniu, nie przerabia projektu tylko wykonuje tak jak Architekt narysował, a ten z kolei projektuje odpowiedzialnie i nadzoruje życzliwie inwestycje.

Kiedyś, jak wybudowano most, budowniczowie musieli stać pod nim aż przejdzie po nim legion wojska albo przejedzie pociąg. Na dzisiaj mam równie drastyczną propozycję. Pod każdym zrealizowanym dziełem przywieśmy tablice ze zdjęciem Architekta i Kamieniarza. Jak znam życie ciężko będzie dopchać się do żarcia, a na „rudą z wielkim (...)” to się trzeba będzie sporo napracować.

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.