Agencje ratingowe, od Moody's poczynając, podnoszą nam prognozy PKB. Dyrektor Banku Światowego na Unię Europejską stwierdza: „Polska odniosła wyjątkowy gospodarczy i rozwojowy sukces, który pozwolił jej osiągnąć status kraju o wysokim dochodzie w rekordowo krótkim czasie”. Znaczy wciągają nas w poczet państw rozwiniętych i coraz więcej osób pokazuje na mapie Polskę, jako symbol sukcesu. Nie jestem do tego przyzwyczajony.
Na górze się żrą
I to ostro – z tym się oswoiłem. Jedni i drudzy w tej walce popełniają gafę za gafą – żeby nie użyć słów mocniejszych. I wszystko jakoś działa. Tłumaczę to sobie zawsze tym, że ci oni, kiedy się kłócą, nie mają czasu na to, żeby zwracać na nas uwagę. Nie ruszają nas, nie ruszają gospodarki. A im mniej tych paluchów w gospodarce miesza, tym lepiej, i niewidzialna ręka sobie radzi. Jeszcze fajniej będzie jak kiedyś ktoś zacznie coś naprawiać!
Dzisiaj
Jechaliśmy z Warszawy do Ełku, miałem okazję podziwiać budowę kolejnego odcinka A2. Multum sprzętu, koparka wspomagana przez system GPS, walce, bobcaty, cuda na kiju. Pracował koparkowy – poza nim dwóch ludzi i kierownik. Musieliby pewnie po minimum dwie machiny na głowę obsługiwać, żeby wszystkie znalazły się w ruchu. Na początku pomyślałem, że pewnie mieli przerwę – choć godzina byłaby na to nietypowa. Ale w drodze powrotnej, było tak samo. Przypomniała mi się wtedy budowa w Irlandii, na której zdarzyło nam się pracować. Duży dom, ale nie było to żadne blokowisko czy moloch handlowy. Tam też była kupa sprzętu.
Wydawało mi się to wtedy bardzo dziwne. U nas, w Polsce, nie bywało go tyle nawet na większych obiektach. I stał, zupełnie jak ten na autostradzie. Tyle tylko, że tam stał, ponieważ był w danym momencie niepotrzebny. A gdyby zaszła taka potrzeba dookoła byli pracownicy (Polacy), którzy w razie konieczności, by go obsłużyli. Ciekawe, czy tych dwóch (plus koparkowy) z autostrady nie pochodziło z Ukrainy?
Dinozaury
Wymiany asfaltu, kostki brukowej, naprawa chodników, kwietników, sadzenie drzewek etc. etc. Pełno u nas tego. I dobrze. Znaczy to, że pieniądze są. A jak ktoś pracuje, to miejmy nadzieję dostanie pieniądze, które potem wyda. Często się tym wszystkim pracom przyglądam i łączy je jedno. Praktycznie nie ma tam młodych ludzi. Jeżeli są, to raczej nie do końca poprawnie posługują się językiem polskim.
16,8 procenta
...polskiej młodzieży w wieku 20 – 24 lata nie uczy się i nie pracuje – nazywana jest zawodowo bierną. Kiedyś te dinozaury, pracujące dziś na budowach wymrą. I co wtedy będzie? Pozostanie nam nadzieja, że ci, którzy dziś jeszcze nie mówią płynnie po polsku nauczą się to robić. I nie postanowią jechać gdzieś dalej, żeby uczyć się nowych języków. Wolny najmita zawsze może ruszyć przed siebie. Jeśli nie, każdy z nas zostanie hydraulikiem, malarzem etc.
Azja
Kibice klubów piłkarskich mających swoje siedziby bliżej granicy z Niemcami, nazywają Warszawę Azją. Otóż moi drodzy, Azją jeszcze nie jesteśmy. Ale warszawskie budowy mówią językiem, którym spora część tego kontynentu mówi (coraz częściej również ulica się nim posługuje – do czego też trudno się przyzwyczaić – na szczęście oświata zadbała o znajomość bukw i nauczyła mówić w języku Czechowa).
Pewnie by stanęły, te budowy, gdyby się tym językiem nie posługiwały. Bo chętnych do pracy i mówiących w naszym ojczystym języku zbyt wielu by nie było. Polecam obejrzeć lub przeczytać informacje na temat interwencji służb policyjnych, celnych i Inspekcji Pracy na budowie Galerii Północnej w Warszawie. Dzięki jednej akcji z pracy zniknęła większość ludzi na niej pracujących.
Dzisiaj, w niedzielę!
Jak w piosence Piersi moglibyśmy się spotkać z Ryśkiem w kościele.
Trwa dyskusja, że co druga niedziela ma być nie-handlowa (oprócz kilku przedświątecznych wyjątków). Pracownicy marketów i innych dyskontów się cieszą.
Ciekawe, czy ktoś kiedyś pomyśli o nas? Nie pamiętam, żeby ktoś się przejmował tym, że kamieniarze mają przyjść do pracy w niedzielę lub inne święto. Często za to padało magiczne słowo: terminy. W marketach mają dobrze – terminów nie mają – chyba, że przydatności do spożycia. Ale i ten ma zniknąć zastąpiony sugerowanym terminem spożycia. Ot, semantyka!
A my z Ryśkiem możemy, co najwyżej spotkać się na budowie. Ale piwa tam nie będziem pić, bo nam inspektor wlepi mandat albo nas na nią nie wpuści.
Miejmy nadzieję, że wszyscy się spotkamy na targach. I piwo też nam przy tej okazji dadzą i wypić pozwolą.
| « poprzednia | następna » |
|---|