
Maciej Maleńczuk odświeżył niedawno znakomity kuplet Wojciecha Młynarskiego. Piosenka o tytule „Mam zaśpiewać coś o cyrku” nasunęła mi sporo refleksji, i postanowiłem, że dzisiaj będzie o cyrku. Ale co kamieniarz może napisać o cyrku? Może, przecież wszystko pasuje. W naszej branży mamy znakomitych magików, clownów, akrobatów, nawet i treserzy by się znaleźli. Zapraszam więc na przedstawienie.
Zdecydowanie najwięcej jest magików.
„Proszę pana, ależ oczywiście, że ten kamień się nadaje. Że pastowany? Nieee, mój kamień to zawsze jest first class. Ja za to przepłacam, żeby klient był zadowolony. Mój kamień jest lepszy od Szweda, a jaki tani! Pan kupi i się przekona, ale jak o każda wartościową rzecz trzeba dbać i co roku, wie pan, impregnować…”.
Albo taki numer: „Proszę pana, ta fasada wczoraj była szara, a dzisiaj jest kremowa, co pan z tym zrobił?” – pyta kierownik na budowie naszego magika. „Panie kierowniku, to wielka potęga przyrody. Ten piaskowiec, jak wysycha, to zmienia barwę. Tak natura to wymyśliła…”.
Kolejny czarodziej: „Proszę panią, ten konglomerat to jest jedyny oryginał. Wszyscy inni to mają nic nie warte podróbki. Ja mam taką umowę z producentem, że wszystko co do Polski idzie musi iść przeze mnie!”
Do magików dołączają prestidigitatorzy: „Proszę pana! Wiem, że pan wpłacił zaliczkę. Pana kamień już jedzie, jest w porcie”. Klient na to: „A to chwała Bogu”. A za kilka dni: „No wiem, że nie ma. Był w porcie na Sri Lance, ale go omyłkowo zapakowali do Japonii i teraz muszę jeszcze raz zamówić…”.
Clownów też mamy super.
„Mam budowę, na której chcemy wykonać 4.000 m2 elewacji. Pan jest właścicielem kopalni. Jest to możliwe w ciągu najbliższych 2 miesięcy?”. „Nie ma sprawy, damy radę” mówi nasz cyrkowiec. „A ile ma pan bloków?” – pytają. „Nooo, teraz trzy, ale duże po dobre trzy metry sześcienne!”.
Albo taki skecz: „Proszę pana, do końca miesiąca musimy położyć 1.000 m2 posadzki. Podejmie się pan?”. „Oczywiście, z tego żyjemy”. „A ilu ma pan ludzi?”. „Teraz trzech, ale jak zacznę robić to kogoś znajdę”.
Akrobaci.
Ci najlepsze ewolucje wykonują przy udziale publiczności.
„Temu nie zapłacimy, temu 50%, temu zgłosimy reklamację. A od tego nie będziemy odbierać telefonów. Temu powiemy, że przelew wyszedł, temu, że księgowa jest chora, a temu, że jak nie da kolejnej dostawy, to nic nie dostanie, bo budowy nie skończymy. Nie, nie, ratę za Audi trzeba zapłacić, jak się ludziom na oczy pokażę bez auta poważnego…”
Treserzy.
Treserzy w naszym cyrku tresują głównie klientów. Ale zdarza się, że na widowni znajdzie się ktoś, kto przetresuje tresera. A wtedy w cyrku robi się trochę mniej zabawnie, a czasami wręcz strasznie. Ośmielony swym sukcesem treser, zaczyna tresurę nie tylko cyrkowców, ale też Bogu ducha winnych ludzi.
I trudno nie popaść w zadumę nad puentą piosenki:
Kto po zadku raz przy razie jest kopany,
kto na linie balansuje wciąż na co dzień,
temu clownem jest człek dobrze wychowany,
akrobacją zaś – chodzenie po podłodze!
I nie sposób mówić tu o żadnym świrku,
– tak myślałem, obudziwszy się o świcie -
bo, kochani, kto na co dzień żyje w cyrku,
temu cyrkiem zdaje się normalne życie!
Wojciech Młynarski – Kuplety o cyrku
Ps. A kto chce ten cyrk zobaczyć na żywo, jest okazja. W Krakowie. Cyrkowcy wiedzą gdzie, a publiczność się dowie.
| « poprzednia | następna » |
|---|