
Od zamierzchłych czasów, tak ludzie jak i zwierzęta, doceniają przynależność do grupy. Małpy urządzają grupowe polowania z nagonką, mrówki budują bezpieczne domy, a ludzie… No właśnie - w grupie szukają pomocy, świadomości wspólnoty interesów – czasem tylko tytułowego „kupą raźniej”.
Zanim wymyślono media społecznościowe tworzyliśmy bardziej lub mniej formalne grupy. Grupy osób, które coś łączy: zawód, miejsce pracy, hobby, podwórko czy szkoła. Kiedy Mark Zuckerberg wymyślił Facebook’a w swojej wizji chciał – dzięki temu narzędziu – opisać wszystkie relacje wszystkich ludzi na całym świecie. Pozornie absurdalna idea zaowocowała potężną bazą ludzi i zależności ich łączących. Wystarczy wspomnieć, że ostatnio odnotowana liczba użytkowników Facebook’a przekroczyła 2 miliardy!
W łatwych do zauważenia relacjach jakie powstają na tej platformie są: rodzina, przyjaciele, znajomi, współpracownicy, współwyznawcy pasji, wykonujący ten sam zawód czy klienci.
Dla uporządkowania relacji twórcy FB wymyślili grupy, które z założenia łączą ludzi według jakiegoś klucza.
Nasza branża też ma na Facebook’u swoje grupy. Pierwszą chyba była grupa założona przeze mnie „Kamieniarstwo”. Moje założenie było takie, że będzie to grupa, w której poruszane będą tematy nurtujące branżę, prezentowane informacje o branżowych wydarzeniach, ciekawe oferty handlowe i będzie to miejsce dające możliwość podzielenia się własnymi doświadczeniami. Z tego powodu starałem się zapraszać do grupy ludzi związanych z branżą. Akceptowałem też obecność tych spoza branży, ale wyłącznie w przypadku ich zainteresowania kamieniem. Jeden warunek wydawał mi się oczywisty: członkowie grupy musieli chcieć znaleźć się w tej grupie.
Przez jakiś czas była to jedyna grupa. Dość szybko jednak znaleźli się naśladowcy. Ale mieli w tym zupełnie inny cel: stworzyć forum, na którym mogliby bez ograniczeń publikować reklamy własnej firmy (w grupie „Kamieniarstwo” blokuję nadmiar postów reklamowych firm). Zatem główną ideą takich grup jest zgromadzenie jak największej liczby członków. Duża liczba członków przyciąga kolejnych branżystów do przynależności oraz tworzy pożądaną grupę odbiorców reklamowych postów. Tyle, że w tych grupach wycina się wszystkie informacje (posty) od firm konkurencyjnych. Grupa zmierza do bycia po prostu tablicą ogłoszeń firmy-założycielki, choć nie da się tego zauważyć na pierwszy rzut oka.
Ciekawe, że w ramach powiększania liczebności grupy, ich administratorzy samodzielnie dodawali kogo się da. Przykładowo: jest grupa kamieniarska szokująca liczebnością, w której dodano specjalistkę od makijażu, fryzjerkę itp. I choć osoba dodana do grupy otrzymuje wiadomość z zapytaniem, czy chce do grupy należeć, to w odruchu ludzie zwykle bezrefleksyjnie klikają „Tak” – choćby dlatego, że wśród członków grupy widzą już swoich znajomych. I tym sposobem stają się członkami przypadkowych grup, na przykład kucharzy czy listonoszy. Wypisanie się z grupy nie jest trudne, ale mało kto to robi. W końcu dostaje tylko posty.
Piszę ten felieton nie po to, aby promować wyłącznie swoją grupę „Kamieniarstwo” – przyznaję, że jest kilka innych grup na dobrym poziomie. Przed zaakceptowaniem zaproszenia do grupy zachęcam do sprawdzenia kilku informacji: kto jest administratorem, jakie jest spektrum postów, ile grupa liczy członków i kim oni są. Wtedy decyzja o przynależności do danej grupy jest świadoma. Tak samo warto postąpić przed samodzielnym dopisaniem się do jakiejś grupy.
W życiu wolę spotykać się z ludźmi, z którymi coś mnie łączy – to samo w sieci i na Facebooku. No bo przecież w naturze nie istnieją stada złożone ze słoni, mrówek, małp i nosorożców równocześnie. Jeśli ktoś takie stado tworzy, to zastanówmy się, czy warto do niego należeć. Bo trzeba pamiętać, że o dostępie do wodopoju decyduje przywódca stada i możemy zostać wykluczeni jeśli w swej „przywódcowskiej mądrości” uzna, że woda nam się nie należy.
| « poprzednia | następna » |
|---|