
Na początek małe porównanie. Mniej więcej 10 lat temu, kiedy chciałem znaleźć jakąś informację w Internecie, to wpisywałem czego szukam – trzeba było trochę zaczekać, bo sieć była wolna – i mogłem przeczytać informacje, których szukałem.
Dziś, w 2018 roku, czynności jest więcej:
1. Wpisuję czego szukam. [ENTER]
2. Zamykam okienko z RODO.
3. Zamykam pasek informujący o „cookies”.
4. Zamykam okienko z prośbą o zgodę na wysyłanie powiadomień.
5. Zamykam okienko proszące o wyłączenie AdBlock’a lub zamykam reklamę „czegoś tam” zupełnie mi niepotrzebnego.
6. Zamykam zgodę na ustalenie mojej lokalizacji.
7. Czytam co chciałem znaleźć.
8. Po chwili muszę wyłączyć okienko informacji o newsletterze.
9. Czytam dalej, ale nie do końca, bo po chwili okazuje się, że cały artykuł dostępny jest po zapłaceniu subskrypcji.
O ile dość często spotykam się z dość luźnym podejściem do obowiązującego prawa, zasad normalnej współpracy, czy metod rozwiązywania problemów, to są momenty, kiedy wszystkich opanowuje jakiś amok.
Ostatnio taki amok, opanował prawie wszystkich, w zakresie osławionego RODO.
Codziennie przez Internet jestem zasypywany informacjami, że jakaś firma X dysponuje moimi danymi. W sumie nic dziwnego. Robię zakupy przez Internet, jestem użytkownikiem wielu aplikacji, które wymagały podania danych, aby móc z nich korzystać, a w wielu miejscach – dla własnej wygody – podawałem przez lata swoje dane. Jakoś nie czułem się pokrzywdzony.
Ciekawe, że trudno zgadnąć, co stało się zapalnikiem do działania. Można by pomyśleć, że to perspektywa kar tak wpływa na właścicieli – wróć – administratorów plików z nazwiskami i adresami.
Żyję już trochę lat i widziałem wiele. Wszyscy znamy zasady BHP – może nie dokładnie, ale mamy orientację co jest bezpieczne i co powinno się robić. Niestety, z przestrzeganiem nawet oczywistych zasad BHP nie jest dobrze. Jeździmy samochodami i znamy przepisy, ale ich przestrzeganie… to już inna bajka. Jakoś kary za naruszanie przepisów BHP czy mandaty drogowe nas nie ruszają.
Kiedy otrzymujemy fakturę z terminem płatności, też nie do końca przejmujemy się tą datą. O dziwo, kiedy chodzi o fakturę, którą sami wystawiamy, to złorzeczymy bez końca.
Dziwne, że RODO tak nas rusza. Podobnie jak informowanie, że strona korzysta z plików cookies.
Ale trzeba być niezłym optymistą, żeby wierzyć, że zadyma z RODO zmniejszy ilość spamu.
Poza tym mam wrażenie że ilość informacji o RODO jest tak duża, że jeśli ktoś w tej informacji poda, że informuje nas o chęci sprzedaży naszych danych gdzie popadnie, to i tak nikt tego nie zauważy.
Czekam na kolejne genialne pomysły ku naszemu bezpieczeństwu i ochronie prywatności. Nie zdziwię się, kiedy po otwarciu puszki sardynek znajdę informację o RODO, bo przecież za chwilę te sardynki zobaczą dane mocno wrażliwe – na przykład o tym, że mam problemy żołądkowe.
| « poprzednia | następna » |
|---|