Rzecz o „oszczędzaniu” czasu

Kategoria: Nie tylko kamień   |   Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data: wtorek, 02 lipca 2013 12:01

60„Czas to pieniądz” – głosi znane przysłowie. Przywykliśmy do tego, że za czas poświęcony pracy otrzymujemy zapłatę w postaci pieniędzy. Co by się jednak stało, gdyby za godzinę pracy otrzymywać… godzinę pracy? Właśnie na takiej zasadzie działają banki czasu.

Oszczędzać – odkładać, zbierać, gromadzić, racjonować, miarkować, zachowywać na później, zużyć mniej...

Idea narodziła się w latach 80. za sprawą amerykańskiego prawnika Edgara Cahna, który wprowadził tzw. timedollars, czyli walutę odzwierciedlającą czas poświęcony pracy. Na polskim gruncie banki czasu pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych, początkowo pod nazwą LETS (Local Exchange Trade Systems). Banki czasu są własną inicjatywą członków społeczności sąsiedzkich lub miejskich. Łączy je tylko wspólna idea i nazwa (choć mogą też funkcjonować pod inną), gdyż każda taka wspólnota działa niezależnie i na własnych zasadach.

Zasada działania jest prosta – jednostką płatniczą nie są pieniądze, lecz czas. Każda usługa, niezależnie od jej statusu społecznego, jest wyceniana dokładnie tak samo. Godzina sprzątania równa się godzinie korepetycji lub naprawiania samochodu. Każdy, kto ma trochę wolnego czasu i dobrych chęci, może zaoferować swoje usługi lokalnej społeczności, a poświęcony w ten sposób czas trafi do banku i będzie go można wykorzystać na usługi uzyskane od pozostałych członków.

W przedsięwzięciu może uczestniczyć każdy. Wśród usług, na które zgłaszane jest zapotrzebowanie, znajdziemy np. wspólne wyjście do kina, opiekę nad dzieckiem, zrobienie zakupów albo spacer z psem. Nawet osoby, które nie posiadają żadnych specjalistycznych umiejętności, lub uważają, że takowe nie przydadzą się lokalnej społeczności, na pewno znajdą coś, co mogą zaoferować.

Aby zacząć korzystanie z banku czasu wystarczy taki bank założyć – potrzeba do tego tylko kilka osób, które wyrażą chęć uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Można też przyłączyć się do istniejącego banku czasu. Banki czasu działają już w wielu miejscach w Polsce. Jednak dość istotną cechą jest ich lokalny charakter. W prawdzie nie jest niemożliwa wymiana usług na odległość kilkudziesięciu czy kilkuset kilometrów, ale w praktyce łatwiejsze okazuje się funkcjonowanie banku w społeczności obejmującej osiedle lub małą miejscowość.

Bezpłatna pomoc sąsiedzka jest nieopodatkowana, nie należy się więc martwić kwestiami prawnymi. Tylko od dobrej woli i chęci działania mieszkańców miasta lub osiedla zależy, czy uda się zgromadzić wystarczająco liczną grupę, żeby cała idea mogła wejść w życie. W tym celu trzeba zadbać o to, by jak najszersze grono osób dowiedziało się o inicjatywie, na przykład poprzez ogłoszenia albo pocztę pantoflową. Ważne jest też, aby jedna osoba zdecydowała się koordynować działania banku i pilnować rejestru godzin. Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione, rozwój nowego banku czasu jest tylko kwestią… czasu .

Dobrodziejstw płynących z bezpłatnej pomocy sąsiedzkiej jest wiele. Po pierwsze, stwarza możliwość wymiany usług osobom, które nie mają pieniędzy lub z jakichś przyczyn są wykluczone zawodowo. Jest to doskonała formuła dla bezrobotnych, dzięki której mogą nie tylko pożytecznie wykorzystać swoje zdolności pomagając innym, ale też uzyskać dostęp do bezpłatnych usług, odciążając finansowo domowy budżet. Również osoby starsze mają szansę dzielić się z innymi swoim czasem oraz obecnością, a w zamian otrzymać pomoc na przykład przy sprzątaniu czy utrzymywaniu mieszkania.

Banki czasu pomagają także zacieśnić więzi wśród małych społeczności. Może się okazać, że ludzie z jednego osiedla odnajdą przy okazji wspólne pasje, o których nigdy by się nie dowiedzieli, mijając anonimowego sąsiada z domu obok. Aby pomagać sobie nawzajem, nie trzeba wiele. Mimo że praca w ramach banków czasu nie jest całkiem bezinteresowna, to nie chęć zysku jest głównym motywem działania. Chodzi przede wszystkim o możliwość pomagania osobom z otoczenia i zacieśniania więzi. Korzyści z tego wynikające są jedynie skutkiem, a nie celem.

Z drugiej strony, bezpłatna pomoc sąsiedzka wydaje się być doskonałym sposobem na ograniczenie wydatków, zwłaszcza w czasach trudnej sytuacji ekonomicznej. Wiele z usług, które niepotrzebnie nadwyrężają naszą kieszeń, można z powodzeniem uzyskać od sąsiadów w zamian za odrobinę swojego czasu. Na bazie szczerej i uczciwej komunikacji można zdziałać zadziwiająco wiele, przy okazji odwzajemniając otrzymaną pomoc.

W dzisiejszych czasach często zapomina się o wartości, jaką niesie ze sobą praca, postrzegając ją głównie jako sposób na zarobienie pieniędzy. W skutek postępu technologicznego staliśmy się wręcz niebezpiecznie samowystarczalni, przez co przeznaczamy coraz mniej czasu na budowanie wspólnoty. Banki czasu wydają się być znakomitym sposobem na przełamanie tego wzorca i otwarcia się na możliwości, jakie niesie ze sobą współpraca z ludźmi, którzy nieraz są na wyciągnięcie ręki.

Więcej informacji:
www.bankczasu.org
www.bankczasu.gsi.pl
www.lodzkibankczasu.pl
kaliskibankczasu.caritas.pl

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.