Przyjmijmy, że pierwszy krok jest za nami. Staliśmy się dumnymi posiadaczami samochodu
z napędem 4x4. Stoimy patrząc na nasze cudo i ... zastanawiamy się od czego zacząć. Ponieważ, nie
czarujmy się, większość z nas kupuje tzw. „używki” (czyli samochody używane), należy zacząć
od gruntownego przeglądu.
pełniać powinien dwa podstawowe wymogi. Po pierwsze mechanik musi mieć doświadczenie w naprawie samochodów terenowych, a po drugie rachunek za przegląd i ewentualną naprawę nie może świeżo upieczonego off- -roadowca przyprawić o zawał. Punkt pierwszy stosunkowo łatwo można zweryfikować. Jeśli nasz mechanik sam posiada samochód 4x4 (najlepiej nienajmłodszy), jeśli sam wyprawia się w teren, można założyć, że faktycznie zna się na swoim fachu. Punkt drugi nastręczać już może pewnych problemów, gdyż biorąc samochód „na warsztat”, nigdy tak do końca nie wiadomo, co znajdzie się w jego wnętrzu, zaś niegroźne z pozoru usterki często okazują się być początkiem remontu kapitalnego. Jeśli nasz portfel jest wystarczająco zasobny, warto oczywiście udać się do autoryzowanego serwisu. Jednak prawda jest taka, że skoro wybieramy używany, kilku- / kilkunastoletni samochód, to pewnie nie zależy nam na cenach jak z autoryzowanego serwisu. Należy zatem dokładnie rozeznać rynek mechaniki samochodowej. Do tego celu warto wykorzystać fora miłośników off road, np. www.forum.opole4x4.pl , a następnie wyszukać temat poświęcony polecanym warsztatom. Jeśli na takim forum przeczytamy informacje, że mechanik jest polecany przez użytkowników, sam jeździ autem terenowym, klienci po zapłaceniu rachunku nie zostali wyrzuceni z domu przez swoje żony/partnerki (tudzież mężów/ partnerów), oznacza to, że znaleźliśmy warsztat, jeśli nie idealny, to na pewno bliski ideałowi.
Zaznaczam, nie jest to zadanie łatwe i czasem trzeba zwiedzić kilka warsztatów, zanim znajdziemy ten, o którym będziemy mogli powiedzieć, że mamy do niego zaufanie. Jednak warto poświęcić trochę czasu oraz pieniędzy na znalezienie odpowiedniego „SPA” dla naszego nowego przyjaciela. Przecież kupujemy samochód, aby nim jeździć, nie zaś trzymać go miesiącami u mechanika, który będzie błądził po omacku lub starał się zedrzeć z nas ostatnią koszulę wymyślając coraz to nowe awarie.
Pragnę przy tym obalić pewien mit dotyczący kosztów naprawy oraz części samochodów terenowych. Kiedyś, dawno temu, wydawało mi się, jak zapewne większości, że części do tego rodzaju pojazdów są horrendalnie drogie, a naprawa przekracza możliwości finansowe osoby zarabiającej poniżej kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. I faktycznie, kiedy po pierwszej w moim życiu stłuczce Jeepem, po której trzeba było wymienić tylną klapę, udałam się do salonu autoryzowanego tej marki, usłyszałam cenę, od której zmiękły mi kolana. Podziękowałam grzecznie za informację, po czym pobiegłam do zaprzyjaźnionego mechanika, który orzekł, że cena klapy będzie wynosiła 1/20 podanej przez serwis.
Tak więc stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że ceny części samochodów terenowych i „zwykłych” nie różnią się aż tak bardzo. Nawet jeśli są droższe, to nieznacznie. A wrażenia z jazdy są przecież nieporównywalne! Zatem przebrnęliśmy przez pierwszy etap – – posiadamy sprawny(!) samochód terenowy oraz wiadomości, gdzie należy się udać, kiedy coś zacznie szwankować. Kolejnym krokiem jest wyposażenie auta w odpowiednie opony. Mamy do wyboru szeroką gamę ogumienia. Najbardziej podstawowa klasyfikacja to: „Apeki”, czyli opony drogowe AP (All Position), przeznaczone do samochodów terenowych poruszających się głównie po drogach i czasami po łatwym terenie; „Ateki”, czyli opony AT (All Terrain), przeznaczone do jazdy w łagodnym terenie i po drogach. Drobniejsza rzeźba bieżnika sprawia, że są cichsze na asfalcie, ale np. łatwo się zaklejają. „Emteki”, czyli opony MT (Mud Terrain), przeznaczone do jazdy w trudnym terenie, błocie i kamieniach. Na drodze czesto zbyt głośne z uwagi na gruby bieżnik. Należą do tej kategorii również opony extremalne.
W kwestii opon granice cenowe zależne są od tego, czy kupujemy nowe, czy używane. Trzeba też pamiętać, że opona oponie nierówna i bywają całoroczne „ateki”, które doskonale poradzą sobie nawet w trudniejszym, błotnistym terenie oraz zimą, ale też „emteki”, na których „wkleimy” w pierwszym lepszym marcowym błotku. Jeśli samochód nie został „zrobiony”, czyli przystosowany do jazdy terenowej, przez poprzedniego właściciela, przychodzi w tym momecie czas na skompletowanie niezbędnego oprzyrządowania. Ale o tym już w następnym odcinku naszych spotkań z przygodą zwaną „off road”
| « poprzednia | następna » |
|---|