
Wybierając formę działalności gospodarczej przyszły przedsiębiorca musi uwzględnić wiele czynników, aby dokonać właściwego wyboru. Zależnie od okoliczności - sytuacji finansowej i materialnej przedsiębiorcy i/lub jego wspólników, poziomu zaangażowania własnych środków oraz ryzyka z jakim wiąże się planowane przedsięwzięcie, decyzję o formie działalności należy dobrze przemyśleć. Zdarza się również, że kilku przedsiębiorców dla połączenia sił rozważa utworzenie spółki. Albo zakładają zupełnie nowy podmiot albo łączą istniejące przedsiębiorstwa. Powodem może być optymalizacja kosztów i/lub podatków albo wzmocnienie pozycji na rynku. Warto wiedzieć, że czynności, których przedmiotem jest przedsiębiorstwo, są neutralne podatkowo na gruncie VAT, PIT i CIT - za połączenie kilku przedsiębiorstw nie zapłacimy ani podatku dochodowego ani VAT.
Nie będziemy tu omawiać wszystkich form działalności.
Przedsiębiorca, który zamierza prowadzić działalność gospodarczą samodzielnie, zaś planowany biznes jest mało ryzykowny, winien rozważyć działalność jednoosobową osoby fizycznej. Jest to najłatwiejsza z form prowadzenia biznesu, dla której może wybrać jedną z uproszczonych ewidencji podatkowych. Należy jedynie zwrócić uwagę, że osoba fizyczna i jej przedsiębiorstwo nie posiadają odrębnej podmiotowości prawnej i przedsiębiorca za zobowiązania firmy odpowiada całym swoim majątkiem. Dla ograniczenia skutków ewentualnego niepowodzenia planowanego przedsięwzięcia warto zastanowić się nad jednoosobową spółką z ograniczoną odpowiedzialnością (więcej w dalszej części tekstu).
Często jednak przedsięwzięcia mają więcej niż tylko jednego autora. W tej sytuacji wspólnicy muszą się zdecydować na wybór jednej ze spółek. Bardzo popularne nadal są spółki cywilne. Tę jednak należy odradzić osobom, które mają do siebie ograniczone zaufanie, a także w sytuacji, gdy biznes jest ryzykowny, bowiem wspólnicy odpowiadają za zobowią-zania spółki solidarnie (osobiście i bez ograniczeń). Odnośnie jednak prywatnych zobowiązań jednego ze wspólników spółki cywilnej należy wskazać, że majątek spółki jest chroniony przed wierzycielem tego wspólnika. Oznacza to, że pozostali wspólnicy nie muszą się obawiać osobistej odpowiedzialności za zobowiązania prywatne jednego ze wspólników. Nie oznacza to jednak, że można uciec od odpowiedzialności w spółkę cywilną, bowiem przepisy pozwalają wierzycielowi, przy spełnieniu pewnych warunków, na wypowiedzenie udziałów zadłużonemu wspólnikowi. Wówczas wierzyciel będzie mógł przejąć majątek przypadający wykluczonemu wspólnikowi.
Do wyboru mamy także inne spółki, w różny sposób chroniące majątek i interesy wspólników. Dla przykładu w spółce jawnej występuje tzw. odpowiedzialność subsydiarna. To oznacza, że dopiero po bezskutecznej egzekucji z majątku spółki, wierzyciel może „wyciągnąć rękę” po majątek prywatny wspólników. Zaś w spółce komandytowej wspólnicy (komandytariusze) odpowiadają za zobowiązania spółki do wysokości sumy komandytowej (określonej w umowie spółki). Za zobowiązania spółki odpowiada nato-miast komplementariusz (może nim być także jeden ze wspólników). I to całym swoim majątkiem. Zatem wspólnicy znajdują się w komfortowej sytuacji, bowiem za zobowiązania spółki odpo-wiada osoba wyznaczona do jej reprezentacji, więc nie ryzykują prywatnym majątkiem za ewentualne niepowodzenie przedsięwzięcia. Podobnie funkcjonuje także spółka z ograniczoną odpowie-dzialnością (sp. z o.o.), w której odpowiedzialność wspólników (udziałowców) jest ograniczona do wysokości posiadanych udziałów (nie odpowiadają oni za zobowiązania spółki prywatnym majątkiem).
Dwa ostatnie przypadki są dość interesujące i w zakresie odpowiedzialności funkcjonują podobnie. Jednak zasadnicza różnica dotyczy sposobu opodatkowania dochodów tychże spółek. W spółce komandytowej podatek dochodowy rozlicza każdy ze wspólników z osobna (jako podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych - podatkiem liniowym lub progresyw-nym), do wysokości udziału w zysku określonego umową spółki (sama spółka nie jest podatnikiem podatku dochodowego). Inaczej ma się sprawa w przypadku sp. z o.o., bowiem to spółka rozlicza podatek dochodowy i wydawałoby się, że nic w tym złego, ale raz opodatkowany dochód (podatkiem dochodowym od osób prawnych - 19%), nim trafi do rąk udziałowców (w formie dywidendy), podlega kolejnemu opodatkowaniu (podatkiem dochodowym od dochodów kapitałowych - 19%).
Z uwagi na powyższe w praktyce spotyka się spółki, które łączą korzyści płynące z obu w/w form działalności - bezpieczeństwo sp. z o.o. i optymalizacja podatkowa spółki komandytowej - czyli spółka z ograniczoną odpowiedzialności spółka komandytowa. Jest to spółka komandytowa, w której komplementariuszem (czyli stroną przejmującą odpowiedzialność za zobowiązania spółki) jest sp. z o.o. Ustanawiając w umowie spółki niski udział w zysku dla sp. z o.o., wspólnicy (komandytariusze) unikają podwójnego opodatkowania dochodu, przy jednoczesnym transferze całej odpowiedzialności za zobowiązania spółki komandytowej na sp. z o.o. (ta zaś, jako spółka kapitałowa, odpowiada za zobowiązania swoim majątkiem).
Jak wynika z powyższego omówienia, trafność wyboru, co do formy prowadzenia działalności, może mieć ogromne znaczenia. Nie tyle dla powodzenia planowanego przedsięwzięcia, co dla losu przedsiębiorcy i/lub jego wspólników w razie ewentualnego niepowodzenia. Zatem decyzja o formie działalności powinna być dobrze przemyślana. Dokonując właściwego wyboru, prócz zabezpieczenia własnego majątku, możemy również w znaczącym stopniu zoptymalizować obciążenia podatkowe.
Zapraszam do dyskusji na tematy poruszane w tym dziale - do dyspozycji mamy forum na stronie www.kurierkamieniarski.pl//forum. Chętnie również odpowiem na łamach Kuriera na pytania przesłane na adres biuro@kancelariaksiegowych.pl
Co warto wiedzieć nim zdecydujemy się przenieść firmę za granicę?
Jak skorzystać z dobrodziejstw rajów podatkowych doradzą firmy funkcjonujące na naszym rynku. Doradzą, zaoferują gotowe i sprawdzone rozwiązania. Wystarczy, że przedsiębiorca zarejestruje spółkę w raju podatkowym – nie musi tam fizycznie posiadać siedziby, wystarczy skorzystać z tzw. wirtualnego biura.
Zapewne każdy z nas dostał nie jedną wiadomość na skrzynkę email z zaproszeniem do skorzystania z usług takiej firmy. Zwykle kuszą krzykliwymi tematami typu: „Niski ZUS, małe podatki” albo „Rejestracja spółki cypryjskiej”.
Raje podatkowe
Raje podatkowe, zwane też "strefami offshore", to kraje cechujące się bardzo przyjaznym systemem podatkowym. Zapewniają administracyjne i finansowe udogodnienia zagranicznym inwestorom. Na ogół charakteryzują je niskie lub zerowe stawki podatku dochodowego, ulgowe traktowanie podatników, udzielanie przywilejów jak zwolnienie od opodatkowania dywidend, pobieranie podatku dochodowego tylko od dochodów, które wynikają z działalności wewnątrzkrajowej (dochody z zagranicznych źródeł są wolne od opodatkowania), brak wielu administracyjnych „uciążliwości” oraz zachowanie anonimowości (brak współpracy z organami podatkowymi innych krajów).
Jak to działa?
Środkiem do celu jest transfer zysku do raju podatkowego, poprzez podwyższenie kosztów spółki ulokowanej w kraju macierzystym (o wysokim opodatkowaniu). Na przykład przy wykorzystaniu spółki holdingowej utworzonej w strefie offshore, która może świadczyć rozmaite usługi na rzecz spółki ulokowanej w kraju macierzystym. Spółki mające siedzibę w krajach o wysokim opodatkowaniu zamawiając usługi w tzw. spółkach offshore (najczęściej są to usługi specjalistyczne: doradcze, marketingowe, agencyjne, itp.), obniżają maksymalnie swoje zyski w kraju macierzystym, unikając tym samym dużych obciążeń podatkowych (zysk zostaje przeniesiony do raju podatkowego, gdzie opodatkowanie jest minimalne). Często jednak, prócz oszczędności na podatkach, przedsiębiorcy wybierają raje podatkowe z potrzeby anonimowości, dla ochrony tajemnic firmowych (technologii, patentów, itp.).
Co na to kraje macierzyste?
W krajach o wysokim reżimie podatkowym raje podatkowe nazywa się „krajami stosującymi szkodliwą konkurencję podatkową” (Raport OECD z 1998 r.). Działania przeciwko unikaniu opodatkowania przy wykorzystaniu stref offshore są prowadzone na skalę międzynarodową. Nie tylko OECD, ale także UE podejmuje działania przeciwko tzw. „szkodliwej konkurencji podatkowej”, wprowadzając wewnętrzne regulacje prawne i poprzez wywieranie presji na zmianę przepisów innych państw.
Zatem dla ulokowania kapitału w raju podatkowym należy szczegółowo przeanalizować prawo podatkowe i ograniczenia jakie nakłada na przedsiębiorcę krajowy ustawodawca. Dla przykładu: jeśli regulacje krajowe w znacznym stopniu utrudniają (uniemożliwiają) rejestrację spółki w raju podatkowym, można założyć spółkę w innym kraju, w którym nie ma takich ograniczeń i wówczas ta spółka może założyć spółkę w strefie offshore. Warto zatem skorzystać z wiedzy i doświadczenia firm doradczych, które pomagają w rejestracji spółek offshore.
Czy tylko raje podatkowe?
Mali przedsiębiorcy też często decyduję się na rejestrację działalności gospodarczej za granicą. Przyczyn jest wiele. M.in. mniejsza biurokracja, bardziej przejrzyste i jasne przepisy prawa podatkowego, niższe podatki i składki ubezpieczeń społecznych poprzez wprowadzenie progów, od których zależy wysokość tych obciążeń.
W celu rejestracji działalności za granicą warto jednak skorzystać z pomocy odpowiednich firm doradczych, które posiadają odpowiednie doświadczenie i fachową wiedzę. Ważnym jest ponadto, aby podatnik potrafił udowodnić, że faktycznie wykonywał działalność gospodarczą za granicą, bo w przeciwnym razie może spotkać się z zarzutem próby obejścia prawa w celu uniknięcia podatku i ZUS, jakim obciążony jest krajowy przedsiębiorca.
Krzysztof Fornal, autor tekstu, pracuje na stanowisku Głównego Księgowego w Kancelarii Księgowych Sp. z o.o. z siedzibą w Strzegomiu, świadczącej m.in. usługi w zakresie doradztwa podatkowego na rzecz podmiotów gospodarczych.
Kontakt do autora:
e-mail: biuro@kancelariaksiegowych.pl
tel./fax: (74) 649 22 22(74) 649 22 22
www.kancelariaksiegowych.pl
Bardzo często dzwonią do mnie kamieniarze, bądź pracownicy większych podmiotów i pytają: – Panie Michale, na co wystawić deklaracje, jak mam takie coś...?
Przyporządkowanie danego wyrobu do pewnej grupy wyrobów zwykle nie nastręcza problemów. Jednak zdarzają się sytuacje, w których pogrupowanie (klasyfikacja) będzie nastręczało problemów, a powiązanie danego elementu kamiennego do konkretnej grupy wyrobów, czyli w rezultacie do normy, będzie wymagało wykonania szczególnych badań surowca oraz poddania się pewnym wymaganiom względem geometrycznej dokładności wyrobu.
Pierwszym, o czym powinniśmy pomyśleć, to czy dany przedmiot jest właściwie wyrobem budowlanym. Sięgniemy zatem do rozporządzenia CPR, w którym przeczytamy: „każdy wyrób lub zestaw wyprodukowany i wprowadzony do obrotu w celu trwałego wbudowania w obiektach budowlanych lub ich częściach, którego właściwości wpływają na właściwości użytkowe obiektów budowlanych w stosunku do podstawowych wymagań dotyczących obiektów budowlanych”. Mamy tutaj mowę o pewnym przeznaczeniu wyrobu – wmontowaniu w obiekt budowlany – i to właśnie zastosowanie końcowe stanie się dla nas punktem wyjścia w naszej kamieniarskiej systematyce.
Przyjrzyjmy się pewnemu przykładowi z życia. Mały sześcienny element, wyciosany z większej bryły kamienia do określonych wymiarów w zależności od końcowego zastosowania staje się, po kolei: kostką brukową, gdy zostanie zabrukowany; kamieniem murowym, gdy powstanie z niego murek; bądź na przykład kamieniem do robót hydrotechnicznych, gdy umieścimy ten sam element w wodzie.
W inny sposób czynniki zewnętrzne będą działały na ten sam element, więc pod innym kątem będziemy sprawdzać cechy materiału. Na przykład dla kamienia murowego będzie istotnym parametrem nasiąkliwość wynikająca z kapilarności, dla kostki brukowej odporność na ścieranie, a dla kamienia do robót hydrotechnicznych wytrzymałość na ściskanie po nasączeniu wodą.

Fot. 2. Przeznaczenie końcowe wyrobu sprawia, że mały element może być kostką brukową...

Fot. 3. … lub na przykład kamieniem murowym.
W ten sposób możemy wydzielić podstawowe grupy wyrobów:
– wyroby brukowe,
– wyroby okładzinowe,
– kamień murowy,
– kamień wymiarowy,
– kamień do robót hydrotechnicznych.

Wyroby brukowe
W tej grupie znajdziemy wyroby budowlane, które zostaną zamontowane w sposób brukarski. Mamy tutaj elementy kamienne, które ograniczają drogi i ścieżki – krawężniki oraz elementy, po których odbywa się ruch – kostka brukowa (elementy zbliżone do sześcianu) oraz płyty brukowe (elementy płaskie). Cały ten obszar został objęty normami zharmonizowanymi:
Kryteria dalszego podziału dla kostki związane są z układem brukarskim, gdyż w zależności od układu brukarskiego (rzędowego lub łukowego) będą inne wymagania względem dokładności jej wykonania. Z kolei dla elementów wydłużonych, czyli płyt i krawężnika, dalszy podział będzie polegał na przyporządkowaniu wyrobu do jednej z siedmiu klas wytrzymałościowych (0-6), które wyrażają wielkość siły, której działanie powoduje zniszczenie elementu.
Wyroby okładzinowe
Jest to grupa wyrobów, których cechą charakterystyczną jest zamontowanie do betonu za pomocą klejów, zapraw lub na sucho. Zgodnie z zastosowaniem wyrobu mamy dalsze grupy wyrobów: elementy montowane pionowo, elementy montowane poziomo, płyty modułowe. Dalszy podział nastąpi mając na uwadze kryterium późniejszego montażu wewnątrz lub na zewnątrz, co bezpośrednio wiąże się z mrozoodpornością surowca. Tutaj mamy do czynienia znów z normami zharmonizowanymi:

Fot. 4. Krawężnik, czyli ograniczenie drogi lub ścieżki oraz mały element brukowy – kostka – nie ma znaczenia sposób produkcji

Fot. 5. Płyty posadzkowe i schodowe – montaż do podłoża betonowego
Kamień murowy
Niezależnie od sposobu produkcji (cięcie, łupanie, klinowanie itd.) w przypadku, gdy wyrób będzie zastosowany w konstrukcji muru zarówno jako część nośna, jak i jako nakrywa.
Kamień wymiarowy
Ta grupa wyrobów generalnie obejmuje wszystko to, co nie sposób zakwalifikować do innych grup. Znajdziemy tu różnego rodzaju kolumny, tralki, gzymsy, a także stopnie blokowe, okładziny wokół drzwi i okien. Kamień wymiarowy będzie poddawany bardzo różnym czynnikom niszczącym, więc doboru badań sprawdzających przydatność elementu należy dokonywać przy każdym zadaniu oddzielnie. W tym przypadku norma nie jest zharmonizowana:

Fot. 6. Kamień murowy jako element nośny i nakrywa.

Fot. 7. Kamień wymiarowy jako obłożenie okna
Fot. 8. Kamień wymiarowy jako słupek odgradzający dwie części chodnika
Kamień do robót hydrotechnicznych
Kamień do robót hydrotechnicznych zazwyczaj traktowany jest jako kruszywo (w rozumieniu produktu procesu kruszenia) i jako taki jest definiowany. Z uwagi jednak na bardzo specyficzne czynniki oddziałujące niekiedy na wyroby typowo kamieniarskie, czyli stała obecność wody i ścieranie powierzchni kamienia przez nurt cieku wodnego czy fale przybrzeżne, w niektórych przypadkach należy je zaklasyfikować jako kamień do robót hydrotechnicznych. Mówiąc wprost – jeśli kamień murowy lub kostka brukowa zostaną użyte to umocnienia brzegu rzeki, należy te produkty, w tym przypadku, przypisać już do grupy kamieni do robót hydrotechnicznych. Norma z tym wyrobem związana to:

Fot. 9. Kamień często stosowany jest jako budulec w robotach hydrotechnicznych
Nad wyraz często spotykam się z problemem jednoznacznego przypisania wyrobu do odpowiedniej normy. Najczęściej ten kłopot pojawia się dopiero w momencie przygotowywania oznakowania CE lub Deklaracji Właściwości Użytkowych. Dobrze jednak jest znać to przyporządkowanie przed przystąpieniem do produkcji. Wówczas przed produkcją można określić zakres badań surowca i ewentualnie te badania zaktualizować. Znając przyporządkowanie do odpowiedniej normy przed rozpoczęciem produkcji łatwiej też przestrzegać dokładności wymiarów jaką musi spełniać dany wyrób.
Michał Firlej, autor tekstu, jest doradcą w zakresie oznakowania CE wyrobów z kamienia naturalnego oraz biegłym sądowy z zakresu kamieniarstwa.
Jest również współwłaścicielem firmy Stone Consulting zajmującej się m.in. doradztwem dla firm kamieniarskich, kamieniołomów i kopalń oraz dla architektów i firm budowlanych w szerokim zakresie pracy z kamieniem naturalnym.
Kontakt do autora:
e-mail: firlej@stoneconsulting.pl
tel. 695 164 288
www.stoneconsulting.pl
#michalfirlej
Samochód w firmie. Osobowy czy „ciężarowy”? Na raty czy na wynajem? Z kratką czy bez?
Przedsiębiorca, stając przed wyborem formy finansowania zakupu samochodu, często zastanawia się, który wybór będzie dla niego korzystniejszy z podatkowego punktu widzenia. Nie sposób jednak zwięźle omówić wszystkie warianty, dlatego autor skupił się na wskazaniu skutków podatkowych wyboru dwóch z najbardziej popularnych form finansowania – kredytu oraz leasingu operacyjnego1).
Zatem leasing czy kredyt? Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie, bowiem wiele zależy, m.in. od tego, jakie korzyści podatkowe chce osiągnąć przedsiębiorca. Dlatego poniżej, biorąc pod uwagę rozmaite czynniki, przedstawiono korzyści płynące z wyboru jednej z tych form finansowania.
Wartość samochodu
Decydując się na zakup samochodu osobowego o wartości powyżej 20.000 euro, przedsiębiorca winien pamiętać, że w kosztach, łącznie, ujmie kwotę nie wyższą niż równowartość owych 20.000 euro (w przeliczeniu na złote polskie według kursu średniego NBP z dnia przyjęcia samochodu do używania).
Przykład
Jeśli przedsiębiorca nabył samochód o wartości początkowej 150.000 zł, a limit kosztów podatkowych (po przeliczeniu na złote polskie) wyniesie 80.000 zł, to po całkowitym zamortyzowaniu tego samochodu (20% rocznie) przedsiębiorca utraci łączny koszt w kwocie 70.000 zł. Utracona korzyść podatkowa wyniosła 12.600 zł (18% od nieodliczonej kwoty 70.000 zł ).
Można zatem wnioskować, że w przypadku samochodów osobowych o wysokiej wartości, z podatkowego punktu widzenia, leasing operacyjny będzie lepszym wyborem, bowiem opłaty leasingowe nie są wyłączane z kosztów.
Typ pojazdu
Pojazdy samochodowe, co do zasady, amortyzowane są liniowo wg 20% rocznej stawki amortyzacji. Jednak w przypadku samochodów ciężarowych istnieje możliwość jednorazowej amortyzacji. Mały podatnik2) może dokonać jednorazowej amortyzacji do wysokości nie przekraczającej kwoty 211.000 zł (w roku 2014).
Przykład
Przedsiębiorca, który jest małym podatnikiem, do końca czerwca 2014 r. osiągnął łączny dochód w kwocie 350.000 zł. W lipcu 2014 r. przedsiębiorca zakupił samochód ciężarowy o wartości początkowej 180.000 zł – całą tę kwotę będzie można jednorazowo zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów.
Okres użytkowania
W niektórych przypadkach jednak kredyt może okazać się korzystniejszą formą zakupu samochodu osobowego o wartości początkowej powyżej 20.000 euro. Jeżeli przedsiębiorca nie uzna zakupionego samochodu za środek trwały, tj. gdy nabędzie go z zamiarem używania przez okres nie dłuższy niż 1 rok (i faktycznie sprzeda go przed upływem roku) – ów samochód należy uznać za wyposażenie, a wydatek na jego zakup można w całości (bez ograniczenia do limitu 20.000 euro) odnieść bezpośrednio w koszty.
Przykład
Przedsiębiorca opodatkowany podatkiem progresywnym, w sierpniu 2014 roku przekroczył dochód w kwocie 85.528 zł i w konsekwencji jego dochody od tego momentu podlegają opodatkowaniu stawką w wysokości 32%. Przedsiębiorca w kolejnym miesiącu osiągnął dochód w kwocie 200.000 zł, ale jednocześnie nabył samochód osobowy o wartości początkowej 170.000 zł, który zaliczył do wyposażenia, uzyskując w tym momencie korzyść podatkową w kwocie 54.400 zł (170.000 zł x 32%). Przedsiębiorca na kolejny rok, składając stosowne oświadczenie do 20. stycznia 2015 r., wybrał opodatkowanie podatkiem liniowym i sprzedając ów samochód po upływie 10 miesięcy za kwotę 140.000 zł zapłacił 26.600 zł podatku (140.000 zł x 19%). W ten sposób przedsiębiorca osiągnął łączną korzyść podatkową w kwocie 27.800 zł (54.000 - 26.600).
Dochody przedsiębiorcy
Wybierając formę finansowania zakupu samochodu należy przyjrzeć się dochodom uzyskiwanym przez przedsiębiorcę. Jak wskazano powyżej, wybierając kredyt przedsiębiorca może szybko wygenerować bardzo wysokie koszty. Jeśli jednak biznes w danym roku nie przynosi dochodów i ze względu na innego rodzaju inwestycje na najbliższe lata nie przewiduje się dochodów, wybór kredytu może okazać się nietrafny. Zakup samochodu w takim przypadku jedynie pogłębiłby stratę podatkową, którą można rozliczyć przez 5 kolejnych lat, ale jeśli i w tych latach biznes również będzie przynosił straty lub stosunkowo niewielkie dochody, wybór kredytu może powodować utratę korzyści podatkowych. W takim przypadku, aby nie podjąć niewłaściwej decyzji, należy rozważyć wybór leasingu operacyjnego.
A co z VAT…
W odróżnieniu od dotychczasowych przepisów, po 1 kwietnia 2014 r. – ze względu na zmiany w podatku VAT – różnice pomiędzy kredytem a leasingiem operacyjnym będą niewielkie. Po nabyciu samochodu osobowego przedsiębiorcy będzie pr zysługiwało prawo do odliczenia 50% VAT. Ten limit nie będzie, jak obecnie, ograniczony kwotowo (do 6.000 zł).
Podsumowując: przedsiębiorca stając przed wyborem formy finansowania zakupu samochodu musi wziąć pod uwagę wiele czynników oraz okoliczności w jakich podejmowana jest decyzja. Wyborem najlepszym będzie bowiem ten, który przyniesie najlepsze korzyści. W odróżnieniu od dotychczasowych przepisów, po 1 kwietnia 2014 r. – ze względu na zmiany
1) pominięto leasingi finansowe ze względu na duże podobieństwo do kredytów.
2) w tym roku mały podatnik to przedsiębiorca, u którego wartość przychodu ze sprzedaży wraz z VAT nie przekroczyła w 2013 roku kwoty 5.068.000 zł.
Krzysztof Fornal, autor tekstu, pracuje na stanowisku Głównego Księgowego w Kancelarii Księgowych Sp. z o.o. z siedzibą w Strzegomiu, świadczącej m.in. usługi w zakresie doradztwa podatkowego na rzecz podmiotów gospodarczych.
Kontakt do autora:
e-mail: biuro@kancelariaksiegowych.pl
tel./fax: (74) 649 22 22(74) 649 22 22
www.kancelariaksiegowych.pl
Każdy kamieniarz, który miał do czynienia ze zleceniami oficjalnymi, natrafił na różnego rodzaju dokumentacje techniczne. Najczęściej kryją się one pod skrótem SST – Szczegółowa Specyfikacja Techniczna. Z założenia powinny one przekazywać ścisłe informacje związane z wykonaniem i dostawą potrzebnych materiałów. Niestety, okazuje się, że czytając kolejne strony coraz trudniej zgadnąć co właściwie powinno zostać zabudowane.
Okazuje się często, iż problem z interpretacją specyfikacji mają nie tylko dostawcy i montujący wyroby, a również osoby odpowiedzialne za sprawdzenie zgodności wykonania zadania budowlanego z projektem. Zrozumienie SST staje się więc kluczowe dla dostarczenia odpowiedniego dla konkretnego zadania wyrobu. Jakie zapisy w dokumentacji powinniśmy otrzymać, a jakie otrzymujemy?
W pierwszej kolejności powinniśmy dostać informację związaną z klasyfikacją wyrobu, czyli przyporządkowaniem go do odpowiedniej normy. Odwiecznym problemem dla kamieniarzy są zapisy powołujące się na normy archiwalne. Okazuje się jednak, iż projektantowi wolno odnosić się do tych przepisów. Jednak należy mieć świadomość, że stwarza to wiele dodatkowych kłopotów. Choćby wynikających z konieczności zlecenia dodatkowych badań surowca i w rezultacie poniesienia dodatkowych kosztów.
Tylko w ostatnim czasie spotkałem się, że w trzech kolejnych SST dotyczących kostki brukowej powoływano się na trzy różne normy: PN-B-11100:1960P (norma wycofana w 2005 roku), PN-EN 1342:2003P (norma wycofana w 2013 roku) i PN-EN 1342:2013-05E (norma aktualna). Każda z tych norm wskazuje na nieco odmienne metody badania kamienia, czyli chcąc bardzo restrykcyjnie przestrzegać zapisów w SST dla jednego produktu potrzebowalibyśmy wyniki badań przeprowadzone według trzech różnych metodologii badawczych.
Sytuacje wielokrotnie komplikuje także błędne klasyfikowanie wyrobów budowlanych. W pewnej specyfikacji natrafiłem na ściek przykrawężnikowy, który miałby by być zgodny z normą PN-B-11205:1996 „Materiały kamienne. Elementy kamienne – stopnie monolityczne i okładzina stopni.” Jakim sposobem wykonać wyrób brukarski zgodnie z normą „schodową” ?

Rys. 1. Czy wskazany element ulicy może zostać uznany za stopień blokowy?
Kolejną sprawą jest informacja związana z doborem surowca. Niestety, rzadko spotyka się Szczegółowe Specyfikacje Techniczne z opisami barwy, wyglądu, uziarnienia, tekstury, czy struktury skały. A przecież dla każdego kamieniarza będą jasne i czytelne, a przede wszystkim pomocne, określenia typu „granit szary, drobnoziarnisty” albo „piaskowiec czerwony gruboziarnisty”. W wielu sytuacjach te kilka słów pozwoliłyby uniknąć mnóstwa kłopotów i nieporozumień. Co więcej: ostatnio analizowałem kilka SST, w których był zapis: „Surowcem do wyrobu kostki kamiennej są skały magmowe, osadowe i przeobrażone”. Czyli, generalnie, można użyć każdego kamienia i zawsze będzie on zgodny z tą SST.
Bardzo często również widzimy takie oto tabelki: .

Są to tabelki wprost przepisane z norm wycofanych. Oczywiście autor SST ma prawo żądać w zasadzie wszystkiego, a wykonawca może lub nie musi się na to zgodzić. Dlaczego jednak sugerować wykonanie badania wytrzymałości na ściskanie wg wycofanej metody opisanej w PN- 63/B-04110, a nie według aktualnej EN 1926? Czy to jest absolutnie konieczne, aby producent wykonywał dodatkowe badania?
Kolejnym, wielokrotnie napotykanym problemem jest brak jednoznacznego określenia wielkości wyrobu, rodzaju obróbki oraz jakości pod względem jego geometrii. Najwyraźniej to widać w przypadku kostki. Nierzadko projektanci mieszają pojęcia: kostka regularna i rzędowa – traktują jako synonimy. Powołując się na normę PN-B-11100 projektant powinien znać różnice pomiędzy tymi dwoma rodzajami kostek i wiedzieć, iż kostki występują w określonych rozmiarach: 12, 14, 16 i 18 cm. istnieje taka hybryda, jak kostka rzędowa gr. 10 cm, albo, ostatnio przeze mnie spotkana, kostka rzędowa 16/18.
Wymiar kostki można przecież podać w postaci 240 x 120 x 120 mm, określić, że będzie układana rzędowo lub w łuki, wskazać sposób wykończenia powierzchni i narzucić wymagania dotyczące dokładności wykonania. Na pewno będzie to bardziej jednoznaczne, a opis nie będzie zajmował więcej niż trzy zdania.
Zasygnalizowane wyżej problemy komplikują życie wielu kamieniarzom. Niejasno sformułowane wskazania i niedokładne opisy powodują niemożliwość jakiejkolwiek interpretacji. W zasadzie po samej lekturze większości SST nikt nie jest w stanie zrozumieć o jaki produkt chodzi. Dlatego w tym miejscu apeluję do projektantów: przyłóżcie się bardziej do przygotowywania dokumentacji i nie powielajcie bezrefleksyjnie zdezaktualizowanych, choć nadal istniejących, specyfikacji.
#michalfirlej