Reklama


Nie tylko kamień

Oswoić smartfona 5

Autor: Jarosław Świeboda   |   Data publikacji: środa, 04 listopada 2015 09:09

smart.jpg

Nowoczesny smartfon to urządzenie, w którym możemy przechowywać wiele ważnych plików i informacji – zwłaszcza tych, które chcemy mieć zawsze pod ręką. Mogą to być zdjęcia, notatki, wiadomości zapisane w kalendarzu, muzyka, a przede wszystkim dane kontaktowe. Smartfon zastępuje nam kilka rzeczy lub urządzeń, któreych wcześniej używaliśmy do przechowywania takich informacji.

Jednak co się stanie, gdy nasze centrum dowodzenia ulegnie zniszczeniu, zostanie zgubione lub skradzione? Czasami utrata kontaktów i ważnych terminów spotkań jest bardziej bolesna niż utrata samego urządzenia. W takim przypadku nie jesteśmy bezradni. Przychodzi nam wtedy z pomocą usługa zwana „chmurą”.
Czym jest więc „chmura”? Jest to usługa, która pozwala na przechowywanie i przetwarzanie swoich plików na zewnętrznym serwerze, zamiast na własnym smartfonie. Chmura oferuje pewną ilość miejsca do przechowywania plików. Zapewnia także dostęp oprogramowania pomagającego w pracy z plikami – na przykład do pakietu Office’a, za pomocą którego możemy edytować nasze dokumenty. Plusem przechowywania plików w chmurze jest także to, że zazwyczaj nasze dane są bardzo bezpieczne, nie wpadną w niepowołane ręce lub też nie znikną w razie awarii naszego smartfona. Dodatkowo mamy zawsze dostęp do nich z dowolnego miejsca na świecie, gdy tylko mamy dostęp do internetu – nie tylko na smartfonie, ale także na tablecie czy komputerze. Wymaga to jedynie zainstalowania odpo- wiedniego oprogramowania na tych urządzeniach. A producenci oprogramowania cały czas pracują nad tym, aby nam ułatwić życie i żeby zgromadzone przez nas pliki można by było szybko odzyskać.

Najbardziej popularne programy klienckie do obsługi chmury to Dysk Google, Onedriv czy Dropbox. Wystarczy tylko założyć konto, na przykład, w usłudze Gmail i zezwolić na synchronizację. Zwykle smartfon sam przeprowadza nas krok po kroku przez proces zakładania konta i synchronizację zaraz po pierwszym uruchomieniu. Utworzenie konta można również rozpocząć w dowolnym momencie wybierając w menu smartfonu polecenie
„Ustawienia | Konta | Dodaj konto”.

Po synchronizacji mamy dostęp do zapisanych numerów i adresów oraz terminów z dowolnego urządzenia mającego połączenie z siecią. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie musimy się obawiać, że w razie awarii telefonu nasze kontakty zostaną utracone. Co więcej: zmiany, aktualizacje lub nowe wpisy wykonane na jednym urządzeniu będą automatycznie widoczne również na pozostałych.

Chmura może stać się także naszą osobistą galerią zdjęć ponieważ zdjęcia, które wykonujemy mogą się automatycznie zapisywać w chmurze. Nie musimy trzymać całej galerii na naszym smartfonie – zwalniamy wtedy miejsce w pamięci urządzenia, a dostęp do zdjęć mamy zawsze, gdy urządzenie będzie miało dostęp do internetu (włączona transmisja danych). Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że możemy w każdej chwili podzielić się zdjęciami ze znajomymi. I nie trzeba wysyłać całego zdjęcia – wystarczy przesłać tylko link do zdjęć z naszej chmury.

Wymieniając smartfon na nowy nie trzeba też kłopotać się żmudnym przepisywaniem kontaktów ze starego urządzenia na nowe. Wystarczy tylko połączyć się z kontem w swojej chmurze, a wszystkie kontakty, terminy z kalendarza i wszystkie inne pliki zostaną zaimportowane na nowy smartfon.

Przechowywanie plików w chmurze w znacznym stopniu ułatwia obsługę naszego smartfonu – nie musimy podłączać go do komputera, aby zarchiwizować pliki, nie musimy obawiać się utraty ważnych dla nas informacji, kontaktów, terminów i zdjęć. Oczywiście w jakimś stopniu usługodawca naszej chmury może mieć wgląd w nasze dane, ale zawsze jest coś za coś. Przecież rozmawiając przez telefon, czy wysyłając sms-a też ktoś może nas podsłuchać lub „przez ramię” przeczytać naszą wiadomość. Poza tym polityka prywatności i zachowania tajemnicy jest dla zarządcy chmury najważniejszym priorytetem.


Piszcie na biuro@kurierkamieniarski.pl jakich funkcji smartfonu ma dotyczyć następny tekst.

 

przeczytaj cały artykuł

Fotografia – balans bieli

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 26 sierpnia 2015 07:43

W pierwszym artykule o fotografii pisałem o podstawowych parametrach przy wykonywaniu każdego zdjęcia – dla przypomnienia: ISO – czułość, czas naświetlania i przesłona. Parametry te są ze sobą ściśle powiązane i zmiana jednego pociąga za sobą zmianę pozostałych. Jednak jeszcze raz podkreślam, że świadome ich używanie jest kluczem do osiągania satysfakcji ze zrobionych zdjęć.
W tym artykule zajmę się niedocenianym parametrem jakim jest balans bieli.

Balans bieli oznakowywany jest w aparatach WB (z ang. white balance) ma też czasem nazwę balans kolorów (color balance) lub balans neutralny (neutral balance) i dotyczy aparatów i kamer cyfrowych.

Aby lepiej zrozumieć to zagadnienie, na początek kilka słów teorii. Z podstaw fizyki wiadomo, że na światło białe składają się składowe od czerwieni do fioletu. Widać to przy odwróceniu procesu, czyli przepuszczeniu światła przez pryzmat, który powoduje rozszczepienie wiązki białego światła na jego składowe. Za idealny poziom balansu bieli przyjęto światło słoneczne zmierzone w południe w okolicy równika, bowiem nawet światło słoneczne ma różną temperaturę barwową, zależną od czasu, miejsca i stopnia zachmurzenia . Każdy pewnie zauważył, że o zachodzie staje się ono bardziej żółte, potem pomarańczowe, a czasem nawet czerwone. Przedmioty oświetlone tym światłem również zmieniają kolor. Najlepiej widać to na przedmiotach białych, ale tak samo kolor zmieniają wszystkie przedmioty kolorowe.
Jeszcze bardziej zjawisko zmiany kolorów widać przy świetle sztucznym. Światło żarówek ma kolor zauważalnie przesunięty w kierunku żółtego, a świetlówki w kierunku niebieskiego. Te ostatnie nawet w handlu często mają oznakowanie koloru świecenia i można spotkać się z oznakowaniem „biały zimny” czy „biały naturalny”.
Oko ludzkie współpracuje z mózgiem, który w pewnym zakresie koryguje te zmiany. Matryca aparatu fotograficznego nie dokonuje takiej korekty. Współcześnie prawie wszystkie aparaty wyposażone są w automatykę korygującą kolory, czyli ustawiające kolory tak, aby na zdjęciu kolor biały był biały – dzięki temu inne kolory też będą właściwie odzwierciedlane. Jednak ze względu na konieczność dokonania tej korekty w bardzo krótkim czasie algorytm nie jest zbyt skomplikowany.

Działa to tak, że procesor obrazu w aparacie analizuje fotografowaną scenę, wyszukuje najjaśniejsze punkty i zakłada, że są one białe. Na tej podstawie dopasowuje czułość matrycy do poszczególnych kolorów tak, aby te punkty były na wykonanym zdjęciu białe. W przeciętnych warunkach automatyka balansu bieli działa w miarę dobrze, ale niestety system nie zawsze działa prawidłowo. Na przykład najjaśniejsze w scenie mogą być obiekty żółte czy jasno niebieskie i w rezultacie kolory będą na zdjęciu nieprawidłowe – wyjdą zbyt białe.

De facto, kluczowe znaczenie ma indywidualny odbiór koloru przez każdego człowieka. Nasze mózgi potrafią wiele w zakresie korekty odbioru koloru. Na przykład: jeśli na oglądanym obrazie jest białe plastikowe krzesło, to praca mózgu spowoduje korektę kolorów tak, że nawet jeśli w danym świetle będzie ono żółte to i tak będziemy je postrzegać jako białe. Kolorystyka pozostałych obiektów będzie skory- gowana według tego założenia: „to krzesło jest białe”. Niestety, procesory obrazu jakie montowane są w aparatach muszą takich korekt dokonywać błyskawicznie, więc nie działają tak precyzyjne jak mózg. Co ciekawe: mózg człowieka oglądającego fotografię w znacznie mniejszym stopniu dokonuje korekty kolorów, niż w czasie oglądania tej samej sceny w naturze.

Jak widać z powyższych rozważań, automatyka aparatów cyfrowych może prowadzić do sporych niedoskonałości w kolorystyce zdjęcia. Szczególnie, jeśli fotografujemy w mniej typowych warunkach. Światło o zachodzie słońca ma zdecydowanie żółtawo-czerwonany kolor i takie też będą zdjęcia. Oczywiście możemy chcieć, aby takie było też zdjęcie. Czasem nietypowe warunki polegają na tym, że fotografujemy w pomieszczeniu o zdecydowanym kolorze ścian (np. różowe czy niebieskie) – wtedy część światła odbija się od tych powierzchni i przebarwia zdjęcie.

bb1.jpg

Zdjęcie w hali targów. U góry zdjęcie zrobione w trybie auto WB, na dole po skorygowaniu w programie do obsługi RAW.

Jeśli nie automatyka, to co?

Współczesne aparaty wyposaża się zwykle w możliwość ustawień rezygnujących z automatyki balansu bieli. W prostych aparatach można wybrać rodzaj światła lub porę dnia. Bardziej zaawansowane systemy pozwalają na dokładniejsze określenie warunków poprzez podanie temperatury barwowej światła.

Przyjmuje się, że:
• światło żarowe to temperatura 3000 – 4100K
• światło jarzeniowe 4200 – 5100K
• światło słoneczne 5200 – 5300K
• światło lampy błyskowej 5400K
• światło dzienne (chmury) 5500-5900K
• światło dzienne (cień) 6000-8000K

Sporo aparatów zwłaszcza tych zaawansowanych umożliwia ustawienie balansu bieli na podstawie zdjęcia testowego. Fotografuje się wtedy element biały tak, aby wypełnił cały kadr i przez wybór w aparacie ustala się, że aparat ma przyjmować, że jest to właśnie kolor biały. Jeszcze lepsze rezultaty uzyskuje się, gdy próbką jest element szary – taki wzorzec koloru można kupić i wtedy mamy pewność, że jest to ściśle określony kolor szary (powstały jako procentowy udział koloru czarnego) i że nie powstał z wymieszania farb kolorowych widzianych jako szary.

Na co komu RAW?

Wiele aparatów pozwala na wykonywanie zdjęć w formacie RAW. Taki plik zapisuje do pliku informacje o składowych RGB światła jakie dotarło do matrycy bez jakichkolwiek korekt. Pliki są większe niż standardowe, ale zawierają pełną informację o fotografowanej scenie.
Posiadając plik RAW można dokonać korekt balansu bieli bezstratnie przy pomocy programów graficznych typu Lightroom lub Camera Raw. Wymaga to jednak poświęcenia czasu na dokonanie poprawek i zapisanie plików, ale efekt jest tego wart. Trzeba też wiedzieć, że zwykła przeglądarka zdjęć w Windows nie widzi plików RAW. Zwykle do aparatów, w których jest możliwość zapisywania plików RAW, jest dołączony program do ich przeglądania, korygowania i zapisywania w formatach typowych dla zdjęć. 
Wiele aparatów umożliwia zapisywanie wykonywanych zdjęć w dwóch formatach – JPG i RAW. To wygodne, bo wybrane zdjęcia – te, które chcemy, aby były jak najlepsze – możemy skorygować bezpośrednio w wersji RAW.

bb2.jpg

Zdjęcie robione przy świetle żarowym ma wyraźnie żółtą kolorystykę. Na dole ta sama scena sfotografowana po kalibracji wzorcem bieli.

Fotografujemy kamień

Przy okazji omawiania balansu bieli w fotografii warto powiedzieć parę słów o fotografowaniu kamienia, co bywa duży problem. Przekonuje się o tym wiele osób chcących przygotować katalog posiadanych kamieni. Na pewno nie sprawdzi się jakakolwiek automatyka, a efekt kolorystyczy bardzo często jest bardzo odległy od rzeczywistej barwy kamienia.

Do profesjonalnej fotografii używa się tzw. namiotu bezcieniowego, czyli rodzaju pudła bez ostrych kątów i bez widocznych linii łączenia ścian, w neutralnym kolorze oraz z odpowiednio ustawionym oświetleniem. Jednak nawet próbka fotografowana w tym namiocie i korekcja kolorystyki zdjęcia nie da bezwarunkowo dobrych rezultatów. Wydrukowane zdjęcie – oczywiście wydruk typu „proof”* – nie będzie się różniło od próbki, ale tylko w tym samym namiocie bezcieniowym. Zestaw „próbka i wydruk” oglądane w świetle dziennym (czyli w zmienionych warunkach oświetleniowych) już będą się wyraźnie różniły – nie mówiąc o różnicach widocznych pr zy oglądaniu w pomieszczeniu oświetlonym, np. świetlówkami, które, jak wspomniałem na początku, mają światło lekko niebieskawe.

Żeby jednak kolorystyka kamienia na zdjęciu była taka choćby zbliżona do oryginału, trzeba korzystać z wzorca bieli. Jeśli nie posiadamy profesjonalnego wzorca, to można wykorzystać białą kartkę papieru. Kartkę kładziemy na brzegu fotografowanej próbki i wykonujemy zdjęcie. Następnie w programie graficznym tak obrabiamy zdjęcie, aby kartka na zdjęciu była biała – zwykle programy mają odpowiednie funkcje do takich zadań. Po takim zabiegu kolorystyka całego zdjęcia ulega zdecydowanej poprawie, a kolor kamienia jest bliski rzeczywistości. Później kadrujemy obraz tak, aby nie było na nim tej białej kartki.

bb4.jpg

Fotografia faktury kamienia. Z braku wzorca bieli posłużyłem się dowolnym białym przedmiotem i w programie skorygowałem kolorystykę według założenia, że przedmiot jest biały (dolne zdjęcie).

Sztuczki

Z doświadczenia wiem, że dobre rezultaty w przygotowywaniu obrazów koloru i faktury kamienia daje skanowanie. Takie rozwiązanie jest dość proste w realizacji i nie wymaga przygotowań, które są niezbędne w czasie wykonywania zdjęć kamienia. Jedynym kłopotem może być wielkość próbki. Najpopularniejsze skanery mają wymiar A4 – czyli w przybliżeniu 21 x 30 cm – i takiej wielkości próbka wypolerowanego kamienia będzie potrzebna.
Warto jednak przetestować tę metodę, by mieć własne zdanie na temat dylematu „fotografować czy skanować?”.

bb3.jpg

Wzorzec balansu bieli (18% czerni) – idealny do kalibrowania zdjęć przed ich wykonaniem lub po wykonaniu w formacie RAW do obróbki w programie.

przeczytaj cały artykuł

Zielony – waluta lokalna

Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data publikacji: piątek, 06 marca 2015 11:25

W jednym z numerów Kuriera pisaliśmy o tzw. Bankach Czasu, czyli inicjatywach polegających na tworzeniu wspólnot, w których formą płatności za usługi nie są pieniądze, lecz czas (Kurier Kamieniarski 2/2013). Bez wątpienia jest to ciekawy i wart poświęcenia mu więcej uwagi pomysł, lecz mało praktyczny z perspektywy przedsiębiorcy i potencjalnych korzyści w sferze biznesowej. Tym razem chcielibyśmy przyjrzeć się innemu zjawisku, które łączy z Bankami Czasu wspólna idea, jaką jest stworzenie alternatywy dla tradycyjnej formy płatności pieniężnej.

zielone.jpg

5 lutego bieżącego roku Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wprowadził w życie projekt pierwszej polskiej waluty lokalnej – zielonego. Na chwilę obecną zielonym mogą posługiwać się przedsiębiorcy zrzeszeni w ZPP i działający na terenie województwa świętokrzyskiego i małopolskiego. Jednak najpóźniej do końca 2016 roku ZPP planuje włączyć do projektu wszystkie województwa i zgromadzić 10 000 przedsiębiorców, którzy będą korzystali z nowej waluty.

Trochę historii


Waluty lokalne nie są żadnym nowym pomysłem, lecz zjawiskiem mającym za sobą długą historię. Warto przytoczyć tutaj przykład pewnego austriackiego miasta, który zapoczątkował rozkwit lokalnych walut w Europie Zachodniej. W 1932 roku miasto Wörgl niedaleko granicy niemieckiej doświadczyło zapaści ekonomicznej w efekcie kryzysu z 1929 r. Bezrobocie stale rosło, a z nim niepokoje i zamieszki w społeczności. Wtedy burmistrz Wörgl zdecydował się na odważny krok, jakim było wprowadzenie na terenie miasta waluty lokalnej. Została nazwana Wörgl schilling i była równa jednemu zwykłemu schillingowi austriackiemu. Wörgl schilling działał tylko na terenie miasta i był ujemnie oprocentowany, czyli tracił część wartości z upływem każdego miesiąca, w ciągu którego nie był używany do transakcji. Ponadto nie można było go wymieniać na inne waluty.

Efekty wdrożenia nowej waluty były niemal natychmiastowe. Dzięki ujemnemu oprocentowaniu nowe pieniądze natychmiast przechodziły z rąk do rąk, a zaległe należności przedsiębiorców względem siebie bardzo szybko zostały uregulowane. iasto zaczęło planować nowe inwestycje, które było w stanie opłacić przed- terminowo. W ciągu roku miasto otrząsnęło się całkowicie z zapaści, a całą sytuację zaczęto nazywać cudem gospodarczym.

Eksperyment został przerwany przez Bank Centralny Austrii, który dostrzegł w nim zagrożenie dla własnych interesów. Jednak z doświadczeń Wörgl zaczęli czerpać przedsiębiorcy ze Szwajcarii i rok później stworzyli projekt WIR. Opierał się na bardzo podobnych zasadach – wprowadzono jednak kilka modyfikacji. Zadbano o stronę prawną przedsięwzięcia, aby nie podzieliło losów swojego poprzednika. Papierowe banknoty zastąpiono kontami rozliczeniowymi, a zasięg działania nowej waluty (CHW – frank szwajcarski WIR) rozszerzono na teren całego kraju. W następnych latach powstawały nowe waluty lokalne, a sama idea zyskiwała coraz więcej na popularności. Obecnie na świecie istnieje ponad 5000 walut lokalnych, a ich liczba stale rośnie. Zielony jest pierwszą w Polsce tego typu inicjatywą.

Jak to działa?

Jak sama nazwa wskazuje, waluta lokalna działa jedynie na określonym terytorium. Nie jest wymienialna na inne waluty i jest nieodsetkowa. Dzięki tym właściwościom pieniądz lokalny nie podlega niekorzystnym zjawiskom gospodarczym, takim jak spekulacja. Służy wyłącznie jako środek płatniczy, którego suma w obiegu jest stała, ponieważ nie wychodzi on poza obszar, na którym jest uznawany.

Zasady funkcjonowania waluty lokalnej można porównać do działania krwioobiegu organizmu żywego. Aby system działał sprawnie, waluta musi krążyć bezustannie wśród jej użytkowników, a jej ilość powinna utrzymywać się nastałym poziomie. Ujemne oprocentowanie sprawiło, iż Wörgl
schilling zmieniał posiadaczy z szybkością kilkakrotnie większą niż Schilling tradycyjny, ponieważ najzwyczajniej nie opłacało się go przetrzymywać.
Główną ideą, która przyświeca pomysłodawcom zielonego, jest dostarczenie przedsiębiorcom narzędzia, dzięki któremu mogliby sprzedać nadwyżkę handlową, a nadprogramowy zysk przeznaczyć na zakup potrzebnych towarów lub usług, za które normalnie musieliby zapłacić w złotych. W ten sposób mogą sporo zaoszczędzić, a dodatkowy obrót towarami oraz usługami zadziała pozytywnie na lokalną gospodarkę. Im więcej przedsiębiorców weźmie udział w programie, tym sprawniej będzie on działał i tym większe korzyści przyniesie jego uczestnikom.

Firmy, które zechcą uczestniczyć w programie, nie rezygnują oczywiście z dokonywania transakcji w PLN. Zielony jest walutą komplementarną, a jego wartość zawsze równa się złotemu, tzn. jeden zielony = jeden złoty.
Przedsiębiorcy po uprzednim zarejestrowaniu się na stronie projektu (www.zielony.biz.pl), mogą wystawiać swoje oferty oraz dokonywać zakupów za zielone. W planach ZPP ma także szereg dodatkowych usług dla swoich członków oraz program lojalnościowy dla klientów.

Za zakupy dokonywane w lokalnych firmach będą oni nagradzani zielonymi, za które potem będą mogli kupować u innych przedsiębiorców honorujących zielone. Ponadto wszystkie transakcje mają być obsługiwane za pomocą jednej karty, która będzie akceptowana w każdym ze sklepów uczestniczących w programie.


Jak pokazują przykłady z całego świata, waluty lokalne to potężne narzędzie, przynoszące wymierne korzyści dla małych i średnich przedsiębiorstw. Ich główną zaletą jest to, że wspierają lokalną gospodarkę i w efekcie przyczyniają się do spadku bezrobocia i wzrostu gospodarczego. Czas pokaże, czy nowa waluta zdobędzie popularność wśród polskich przedsiębiorców, ale pamiętajmy, że sami mamy na to duży wpływ.

#jakubzdankowski

przeczytaj cały artykuł

Oswoić smartfona cz. 4

Autor: Jarosław Świeboda   |   Data publikacji: piątek, 06 marca 2015 10:21

W tym odcinku cyklu artykułów związanych z wykorzystaniem smartfonu, zajmiemy się tym, jak telefon może nam ułatwić pracę i wypromować nasze produkty za pomocą kodów QR. W jaki sposób można wygenerować taki kod, co może zawierać, jak go odczytać i w jaki sposób można go wykorzystać w swojej pracy? Na te pytania spróbuję odpowiedzieć .

Telefon jako skaner kodów QR.

kod1.jpg

Kod QR (Quick Response - szybka odpowiedź) podobnie jak zwykły kod kreskowy służy do kodowania znaków w taki sposób, aby mogły być błyskawicznie odczytane przez specjalne czytniki. W kodach QR nośnikiem danych są kwadratowe ciemne i jasne moduły. Są one odpowiednikiem zer i jedynek, za pomocą których można zakodować zarówno cyfry jak i litery. Taki kod może zawierać: adres twojej strony internetowej, dowolny tekst, adres e-mail. Może nawet wysłać SMS pod wskazany numer od zainteresowanego ofertą albo zawierać kompletną wizytówkę z informacjami o firmie.
Tworzenie kodu jest proste – bezpłatne generatory kodów QR możesz znaleźć w internecie. Taki formularz można znaleźć na przykład na stronie www.qr-online.pl. Po wygenerowaniu odpowiedniego kodu z potrzebnymi danymi możemy go umieścić na naszym produkcie.

Stosowanie kodów ma wiele zalet. Osoby które będą odczytywały nasz kod nie muszą pamiętać adresu internetowego naszej firmy, bo po zeskanowaniu kodu pojawi się on na naszym smartfonie. Zaintere- sowani mogą odczytać informacje w postaci tekstu, który umieścimy w kodzie, mogą wysłać do nas SMS-a bez zapisywania naszego numeru telefonu, mogą otrzymać nasz adres e-mail umieszczony w kodzie, albo, gdy zainteresują się naszym wyrobem, mogą otrzymać wiadomość o naszej firmie. To my sami decydujemy o tym, co będziemy chcieli umieścić w naszym kodzie.

Stworzyliśmy już nasz kod z danymi, które chcieliśmy udostępnić potencjalnym klientom. Teraz pojawia się pytania: kto i w jaki sposób może go odczytać? Właściwie to każdy, kto posiada smartfon lub tablet z zainstalowaną aplikacją do tego przystosowaną. Taką aplikację dla systemu Android można pobrać ze sklepu Play, może to być np. Barcode Scaner lub NeoReader. Po uruchomieniu aplikacji kierujemy obiektyw aparatu w stronę kodu QR tak, aby cały znalazł się na zaznaczonym ekranie. Czytnik kodów w krótkim czasie dekoduje zawartość kodu, wyświetla ją i pyta o to, czy ma wykonać zawartą w treści akcję – jeśli potwierdzimy, to zostanie uruchomiona np. strona www lub zapisana w kontaktach telefonu wizytówka. Kody mogą być także stosowane w naszej firmie, możemy nimi oznaczać produkty opisując, co ma się z nimi stać lub gdzie mają być dostarczone. Kody możemy zastosować w akcjach reklamowych umieszczając je np. na plakatach i materiałach reklamowych czy opakowaniach produktów.

Stosowanie kodów QR w Polsce jest jeszcze dość rzadkie, choć coraz częściej spotykamy się z ich stosowaniem. To dobrze, że staje się to coraz bardziej popularne, bo kody mogą wiele zaoferować naszym firmom. Dostępność smartfonów powoduje, że ludzie coraz chętniej sięgają po niego nie tylko w celu dzwonienia lub pisania smsów. Przecież to potężne narzędzie, które może nam w znacznym stopniu ułatwiać życie.

P.S. Aby pełniej zrozumieć możliwości drzemiące w wykorzystaniu kodów QR zachęcam do odczytania kodów zamieszczonych w tym artykule lub do wejścia na stronę generatora kodów. Naprawdę fajna zabawa!

Piszcie na biuro@kurierkamieniarski.pl jakich funkcji smartfonu ma dotyczyć następny tekst.

kod2.jpg

przeczytaj cały artykuł

Oswoić smartfona cz.3

Autor: Jarosław Świeboda   |   Data publikacji: poniedziałek, 22 grudnia 2014 12:43

Samsung_i900_Omnia.jpg

Jak najłatwiej zapamiętać datę urodzin żony?—raz o niej zapomnieć...

W dzisiejszych czasach, kiedy tempo życia osiągnęło poziom sprintu, otaczający nas natłok informacji sprawia, że nie jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkiego. Umykają nam rzeczy do zrobienia w ciągu dnia, nie wspominając o tych do zrobienia w ciągu tygodnia czy miesiąca. Nachodzą nas wtedy bardziej lub mniej żartobliwe refleksje o sklerozie czy chorobie Alzheimera, ale rozmawiając ze znajomymi dochodzimy do wniosku, że nie tylko nam się to zdarza.
Przydałaby się sekretarka, najlepiej osobista, która przypominałaby o: zbliżającym się spotkaniu, zadaniu do wykonania, czytałaby mejle i odpisywała na nie... Niestety, nie każdemu jest to dane. Ale, wracając do rzeczywistości, częściowo możemy sobie to zrekompensować zaprzęgając do pracy naszego smartfona.

Niepozornie wyglądająca ikona na naszym smartfonie oznaczająca kalendarz to potężne narzędzie, który może stać się nieocenioną pomocą w naszym życiu codziennym. To już nie tylko kalendarz w tradycyjnym tego rozumieniu, gdzie zapisywaliśmy notatki i ważne dla nas terminy spotkań. Ten kalendarz potrafi wiele więcej. Nie musimy się teraz martwić, że zapomnimy o dacie spotkania lub zadania do zrealizowania, możemy wydrukować sobie plan dzienny, z kalendarza możemy wysłać wiadomość e-mail z zaproszeniem na spotkanie lub przypomnieniem do osoby znajdującej się w naszej książce adresowej, a na dodatek możemy go udostępniać innym osobom.

Obsługa kalendarza jest intuicyjna i każdy właściciel smartfonu na pewno poradzi sobie z nią —wystarczy tylko postępować zgodnie z tym, jak prowadzą nas instrukcje na ekranie. Aby nasz kalendarz można było wykorzystać w pełni musimy mieć założone konto e-mail na Gmail.com. Korzyści z tego są takie, że każde nasze urządzenie połączone z Gmail —komputer, laptop, tablet, smartfon —będzie automatycznie posiadało dostęp do tych samych terminów zaznaczonych w kalendarzu. Na przykład: nowe zadanie lub „przypominajka” w kalendarzu wpisane przez komputer w firmie pojawi się również w naszym telefonie.
Jaka jest, więc różnica między tradycyjnym kalendarzem a smartfonowym? Kalendarz w telefonie ma funkcje „przypominania” —dodając nowy termin mamy do wyboru, czy chcemy, aby nasz smartfon sygnałem dźwiękowym lub wysyłając mejla przypomniał nam o terminie wykonania zadania, wystarczy tylko przy dodawaniu wydarzenia ustalić czas, w jakim przypomnienie ma zostać uruchomione. Przypomnienie może uruchomić się w dowolnym momencie —dzień wcześniej, godzinę wcześniej, kwadrans wcześniej, o ustalonej godzinie. Może nawet powtarzać się w dowolnych odstępach czasu.

To, czego jeszcze nie posiada tradycyjny kalendarz to funkcja „zaproszenia” dzięki której możemy wysłać mejlowe zaproszenie na spotkanie kilku osobom za jednym razem. Na dodatek telefon sam nam jeszcze, w ustalonym przez nas czasie, przypomni o terminie spotkania. Dodatkową funkcją w przypomnieniach jest możliwość sporządzenia notatki. Notatka może być praktycznie dowolnej długości —może zawierać własny komentarz do zapisu w kalendarzu, dodatkowe informacje o osobie, z którą się spotykamy lub choćby plan spotkania, o którym kalendarz nam przypomina.

Następna ciekawa funkcja w kalendarzu to „konta”. Służy ona do tego, aby zsynchronizować nasz terminarz z innymi kontami, które posiadamy lub do których mamy dostęp. Po synchronizacji zostaną automatycznie dodane pewne informacje do naszego kalendarza. Na przykład dodając swoje konto z Facebooka do naszego kalendarza pojawią się nowe informacje o datach urodzin naszych znajomych z Facebooka, a synchronizując nasz kalendarz z kalendarzem wspólnika obaj widzimy jaki każdy z nas ma plan na nadchodzące dni.

Jak w tradycyjnym kalendarzu możemy jednym rzutem oka sprawdzić wszystkie zaplanowane zadania na dzień, tydzień, czy miesiąc. Jednak czy kalendarz w smatfonie stanie się naszym nieodzownym programem w pracy, czy tylko będziemy na nim sprawdzać datę, to tylko zależy od nas i od naszej systematyczności w uzupełnianiu wydarzeń. Z własnego doświadczenia wiem, że przejście z tradycyjnego kalendarza na kalendarz w telefonie może odbyć się niepostrzeżenie i bezboleśnie. A kiedy zaczniemy używać kalendarza w smartfonie, raczej nie będziemy już chcieli wracać do tradycyjnego.

I na koniec jeszcze jedno eko-spostrzeżenie: używając kalendarza w telefonie chronisz drzewa!

przeczytaj cały artykuł
Strona 4 z 6
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.