O kamieniu

Dlaczego tak?

Autor: Bogusław Skolak   |   Data publikacji: poniedziałek, 06 marca 2017 13:41

dt1.jpg

25 lutego 2017 roku odbędzie się egzamin mistrzowski w zawodzie kamieniarz. Do egzaminu, który odbędzie się w Strzegomiu, nie podchodzi jednak żaden strzegomianin. Widać w Strzegomiu są sami mistrzowie i na to świadectw nie potrzebują...

Jednak, o czym innym świadczą kamieniarskie roboty, które można podziwiać na terenie miasta. Największe przerażenie wzbudzają we mnie schody. Dlaczego? Proszę spojrzeć na sąsiednie zdjęcia. To zdjęcia tylko z jednej pierzei głównego placu Granitowego Serca Polski.
By to opisać brakuje po prostu słów. To przykłady jak można źle wykonać wszystko. Są źle zaprojektowane. Nie uwzględniają pochyłości terenu. Mają źle dobraną grubość materiału i będą się szczerbić. Brakuje im wpustów czy podcięć, które zabezpieczyłyby poszczególne elementy przez przesuwaniem się względem siebie. Mają źle wykończoną powierzchnię i już przy odrobinie wody stają się niebezpiecznie śliskie. I nie pomoże w tym nawet wykonanie pasów antypoślizgowych, które też są źle wykonane – wąziutkie pasy, zagłębione w polerowanym materiale, nadal nie będą pełnić swojej funkcji, bo stawiając nogę na takim stopniu i tak stawiamy ją na śliskiej powierzchni polerowanej.

Błędy można by wymieniać jeszcze długo, nie pomijając wszelkich uchybień estetycznych z brakiem wykończenia boków na czele.
Taki widok dziwi, ponieważ schody okładzinowe są naprawdę niewiele tańsze niż schody blokowe. A dobrze położone schody blokowe przetrwają dziesięciolecia – jak choćby schody do strzegomskiego ratusza, które są chyba jedynym przykładem dobrze wykonanej roboty w tej okolicy.
Trudno też podejrzewać, że w zagłębiu kamieniarskim brakuje materiału do wykonania porządnych, kamiennych schodów.
Czy to brak wiedzy, czy brak umiejętności – trudno oceniać. Efekt jest taki, jak widać. Ale zapytać znów trzeba: dlaczego tak?

dt2.jpg

dt3.jpg

dt4.jpg

przeczytaj cały artykuł

Natura zatrzymana w ruchu - Matthieu Lehanneur

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 20 grudnia 2016 12:46

bas4.jpg

foto: M.Giesbrecht

Liquid Marble (ang. Płynny Marmur) to cykl instalacji – francuski projektant unika słowa „rzeźba” – wykonanych z jednego kawałka ręcznie polerowanego marmuru, dla których inspiracją była tafla wody delikatnie poruszana wiatrem. Zaprojektowane one zostały przy użyciu oprogramowania 3D stworzonego dla branży filmowej i używanego przy efektach specjalnych. Wykonaniem cyklu zajęła się firma MCM – Mármores Centrais do Minho specjalizującą się w kompleksowym realizowaniu ważnych projektów architektonicznych.

Jedną z instalacji zaprezentowano w Muzeum Wiktorii i Alberta (Victoria and Albert Museum) – największym muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie w czasie tegorocznego London Design Festival. W bogato zdobionym, jasnym wnętrzu Norfolk House Music Room, na 30-centymetrowym postumencie, zapre-zentowano ręcznie polerowany czarny marmur w jednym kawałku o niebagatelnych wymiarach 4 x 1,7 m.
„Zainspirował mnie – mówi Lehanneur – kontrast pomiędzy głęboką ciszą Płynnego Marmuru a luksusowymi dekoracjami Norfolk House Music Room, który gościł najpiękniejsze symfonie.”

bas1.jpg

foto: Ed Reeve

Druga instalacja zaprezentowana była na Festiwalu Ogrodów w Chaumont-sur-Loire we Francji także w tym roku. Również wykonana jest z jednego kawałka kamienia o wielkości 7,5 x 2,5 m. To także ręcznie polerowany marmur, lecz tu w kolorze zielonym. Jej tytuł to Petite Loire (franc. Mała Loara), a sam twórca mówi o niej tak: „Niektórzy mówią, że Loara jest ostatnią dziką rzeką Francji; kształtuje i odżywia krajobrazy, przepływa bez przystanku. Petite Loire jest zatrzymaną klatką, bezustannym ruchem rzeki zamkniętym w nieruchomym, niemal skamieniałym momencie.”

bas5.jpg

foto: M.Giesbrecht

Matthieu Lehanneur sięga po kamień tworząc wiele ze swoich prac i łączy go z różnymi materiałami. Przy okazji bawi się wyobraźnią odbiorcy, nadając tym materiałom zaskakujące formy i faktury. Idalnie opisuje to ulotka reklamująca wystawę Spring (ang. Wiosna): „Marmur i aluminium stają się cieczą, onyks staje się powietrzem, a szkło mięknie, jakby powracało do stanu pierwotnego.”

bas3.jpg

Autor - Matthieu Lehanneur, foto: Ed Reeve

bas2.jpg

foto: Ed Reeve

przeczytaj cały artykuł

O menhirach słów kilka

Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data publikacji: wtorek, 20 grudnia 2016 12:40

menh1.jpg

Kamenný pastýř (kamienny pasterz) - bardzo dobrze zachowany menhir znajdujący się w Czechach niedaleko miejscowości Klobuky.

Naszym stałym czytelnikom z pewnością nie są obce terminy dolmen oraz kromlech. Jeśli ktoś z jakichś powodów przeoczył poprzednie artykuły o budowlach megalitycznych, zachęcamy do jak najszybszego nadrobienia zaległości. Tymczasem przed nami ostatnia odsłona miniserii, w której zajmiemy się menhirami.

Menhiry to najprostsze pod względem konstrukcji budowle megalityczne.

Tłumacząc z języków bretońskich, słowo „menhir” oznacza po prostu „wysoki kamień”. Zasadniczo tym terminem określa się postawiony pionowo blok skalny, zazwyczaj zaostrzony lub zwężający się ku górze. Menhiry różniły się znacznie rozmiarami. Największe z nich mogły mieć nawet 20 metrów wysokości i ważyć około 300 ton. Nie trzeba chyba dodawać, że sposób, w jaki stawiano tak gigantyczne bloki tysiące lat przed naszą erą budzi ożywione dyskusje wśród badaczy tematu i do dziś stanowi nierozwiązaną zagadkę archeologii.

Najwięcej menhirów można znaleźć na Wyspach Brytyjskich oraz w północnej Francji. Obecnie ich liczba w tamtych rejonach sięga około 10 000. Szacuje się, że dawniej było ich kilkakrotnie więcej, jednak znaczna część uległa zniszczeniu. Menhiry występują także w Azji, Afryce i Ameryce Południowej, ale zdecydowanie w mniejszej liczbie niż na północy Europy.

Istnieje wiele hipotez dotyczących funkcji menhirów. Mogły to być miejsca kultu, przy których druidzi składali ofiary i przeprowadzali ceremonie religijne. Równie dobrze mogły być znacznikami terytorium albo formą pradawnego kalendarza. Na wielu z nich wciąż można dostrzec wyryte w skale symbole, takie jak topory, pługi i pastorały. Niestety, podobnie jak w przypadku innych megalitycznych budowli, nie mamy wystarczająco wielu źródeł, by jednoznacznie stwierdzić jak i po co wznoszono te megality.

W średniowieczu panowało przekonanie, że menhiry zostały postawione przez gigantów, którzy zamieszkiwali ziemię w czasach poprzedzających biblijny potop. Wiele z nich zostało zniszczonych przez wczesnych chrześcijan, którzy uważali je za miejsca pogańskich obrzędów. Znamy jednak co najmniej jeden przypadek bardzo ciekawego wykorzystania istniejącego menhiru.

W Wielkiej Brytanii – w hrabstwie Devon – znajduje się mała miejscowość o nazwie South Zeal. W jej centrum znajdziemy The Oxenham Arms – przytulny hotel, wewnątrz którego znajduje się menhir pochodzący sprzed ponad pięciu tysięcy lat. Jak to możliwe?

W dwunastym wieku menhir odnaleźli mnisi, którzy postanowili w tym miejscu wybudować klasztor. Jako że megalit tkwił głęboko w ziemi, zdecydowali się włączyć go do struktury budowli. Budynek w ciągu następnych lat wielokrotnie zmieniał swoje funkcje, aż w końcu został przekształcony w hotel, jednak menhir nadal znajduje się w tym samym miejscu. Znajdziemy go w zacisznej wnęce hotelowego baru, gdzie odwiedzają go dziesiątki turystów każdego dnia.


menh2.jpg

Carnac

Często menhiry były stawiane nie pojedynczo, lecz w całych formacjach. Jednym z największych skupisk menhirów jest Carnac w północnej Francji. Znajdziemy tam trzy duże skupiska menhirów (Ménec, Kermario i Kerlescan) ustawione w zbiegających się rzędach. Każda z tych grup ciągnie się na około kilometr długości i kilkaset metrów szerokości. Ich wiek szacuje się na 4,5 tysiąca lat przed naszą erą. Jedna z lokalnych legend głosi, że sam Merlin zamienił rzymski legion w kamień za pomocą czarów, dlatego kamienie stoją w tak równych rzędach i w tak wielkiej liczbie. Według innej wersji to papież Korneliusz spetryfikował ścigających go pogańskich wojowników. Rzeczywiste okoliczności powstania tych formacji pozostają jednak tajemnicą.

menh3.jpg

Ciekawe formacje menhirów możemy też znaleźć na terenach zamieszkałych wieki temu przez wikingów, czyli w Skandynawii. W późnej epoce brązu bardzo częstą praktyką towarzyszącą obrzędom pogrzebowym było otaczanie miejsca pochówku menhirami ustawionymi w kształt statku. Największą znaną formacją tego typu jest kamienny statek z Jelling (170 metrów długości), który jednak nie przetrwał w całości do dzisiejszych czasów.

przeczytaj cały artykuł

Dlaczego tak?

Autor: Bogusław Skolak   |   Data publikacji: wtorek, 20 grudnia 2016 12:29

dltak1.jpg

Nakrywy są elementem dekoracyjnym, ale tylko w przypadku, kiedy są wykonane z właściwą starannością. Trudno jednak dopatrzyć się staranności na sąsiednich zdjęciach. Niezależnie od tego, czy to Kielce, Iwonicz Zdrój czy Kołobrzeg – wykonawstwo wygląda podobnie. Zaczynam nabierać przekonania, że taka „bylejakość” staje się standar-dem akceptowanym przez projektanta, inwestora, inspektora nadzoru.


Nie tak dawno spotkałem się ze stwierdzeniem, że tolerancja na grubości +/- 1 cm nie jest problem. Dla mnie jest. A jakim, to widać na pierwszym zdjęciu. Drugie zdjęcie obrazuje wielokrotnie poruszany przeze mnie problem błędnego wykonywania naroży ciętych „na szregę" – czyli pod kątem 45 stopni. Jest to, niestety, często spotykany system połączeń, którego pochodzenia można doszukiwać się w stolarstwie. Przy takim zamontowaniu krawędzie są narażone na uszkodzenia i bardzo szybko pojawią się pierwsze szczerby. A wtedy już tylko krok do wydatków związanych z remontem i wymianą – z uwagi na wygląd i stan techniczny.

Może by się to zmieniło, gdyby na obiektach zaczęły figurować imienne listy osób i firm związanych z wykonawstwem?
Inną sprawą są „pseudoremonty". Taka „papranina" wcale nie jest tańsza od poprawnej, gruntownej naprawy.

Przykładów jest wiele... Na trzecim zdjęciu znów prezentuję deptak w Kołobrzegu. Czy w tak reprezentacyjnym miejscu nikt – a zwłaszcza decydenci – nie dostrzegają tego? Przecież trudno liczyć na to, że spośród kilku tysięcy osób przechodzących tędy codziennie nikt tego nie zauważy. Co pomyślą o naszych rzemieślnikach zagraniczni goście, którzy stanowią połowę spacerowiczów? A może tylko za granicą umiemy dobrze wykonywać swoją pracę? Lub przestaliśmy już być wrażliwi na naruszanie podstawowych zasad estetyki?
Mam nadzieję, że nowy system szkolnictwa zawodowego spowoduje, że będziemy mieli do czy-nienia z wykwalifikowanymi rzemieślnikami, a nie tylko ze „złotą rączką”, co każde zlecenie przyjmie. W innym przypadku będziemy musieli ciągle żyć w zadziwieniu zawartym w pytaniu: dlaczego tak?

dltak2.jpg

dltak3.jpg

 

przeczytaj cały artykuł

Dlaczego tak?

Autor: Bogusław Skolak   |   Data publikacji: piątek, 04 listopada 2016 09:22

wroc_dt.jpg

Wrocław

Nawet idąc na spacer, zawsze spoglądam pod nogi. Takie skrzywienie zawodowe. Czy to Kraków (mój ukochany), czy to Strzegom (również mój), czy wreszcie Wrocław lub Kielce – wszędzie spotykałem kwiatki, które nie wiem jak nazwać. Łuki? Krzywe? A może krzywe łuki?

Kraków – Plac Wszystkich Świętych, niemalże pod oknem Prezydenta Miasta. Krawężnik wykonany z odcinków prostych docinanych do krzywizny chodnika. W sąsiedztwie krawężnika, po obu stronach, docinane płytki. Gdyby jeszcze na chodniku była kostka, to może dałoby się gdzieś zgubić ten koszmarny efekt. Czy to wykonawca próbował zaoszczędzić zamawiając prosty krawężnik, czy projektant taki zaprojektował mając na uwadze ekonomiczność inwestycji, teraz trudno wyrokować. Jedno jest pewne. Nawet jeśli krawężnik łukowy będzie w produkcji dwa razy droższy, to takie docinanie na miejscu wszystkich elementów będzie na pewno kosztowniejsze niż zamówienie krawężników łukowych dopasowanych do tego konkretnego miejsca.

Wrocław. Jeden z głównych ciągów pieszych zupełnie niedawno oddany do użytku. Płyty chodnikowe całkiem duże i widać, że nowe – nie z rozbiórki wcześniejszego chodnika. Niestety, elementy cięte przypadkowo, nie po promieniu łuku. Powstała trudna do określenia „artystyczna twórczość”.
Kielce. Historyczne centrum. Mamy tu wszystko. Różnorodność kamienia (piaskowiec, wapień, granit), połączenie starego z nowym (zabytkowy bruk, historyczna elewacja i nowoczesna lampa), kamienie lokalne i sprowadzane, a wszystko „bardzo solidnie” zamocowane dużą porcją betonu. Oczywiście jest i krawężnik na łuku „estetycznie” wykończony fugą.

I na koniec kwiatek ze Strzegomia. Trudno określić co wykonawca miał na myśli. Tytułowe pytanie ciśnie się na usta samo: „dlaczego tak?”
Oprócz wątpliwej estetyki takich prac warto zadać jeszcze jedno pytanie. Na jakiej podstawie odebrano te roboty skoro obowiązująca norma mówi, że krawężnik uliczny – o ile projekt nie zakłada inaczej – powinien mieć długość minimum 80 cm?

krak_dt.jpg

Kraków

kielc_dt.jpg

Kielce

strz_dt.jpg

Strzegom

przeczytaj cały artykuł
Strona 32 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.