O kamieniu

Felzyt – nowy kamień na rynku

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 09 maja 2016 10:39

kk81_Strona_48_Obraz_0001.jpg

Felzyt to skała hydrowulkaniczna klasyfikowana jako tuf. Rodowód tufów felzytowych nie jest do końca pewny. Większość geologów uważa, że kopalina ta powstała w wyniku podwodnych procesów wulkanicznych. Są jednak teorie dopatrujące się jej genezy w procesach takich, jakie stworzyły tufy piroklastyczne, ale przy udziale zjawisk hydrotermalnych. Podczas badań mikroskopowych w skale odnaleziono mikrofaunę pochodzenia morskiego oraz ziarna minerałów noszące ślady obtoczeń, co świadczy o tym, że skała ukształtowała się w morzu.

Felzyt wydobywany jest między innymi na terenie Azji, w rejonie Kaukazu. Są to złoża sprzed czwartorzędu i cechują się bardzo dobrymi własnościami fizyko-mechanicznymi. W złożu dokonywano szeregu odwiertów, które pozwoliły ustalić kolorystykę kamienia – rozróżniono 3 podstawowe rodzaje występujące na różnych głębokościach – kolejno: żółto-plamistą, jasnożółtą i białą. Co ciekawe, badania fizyko-mechaniczne pokazały, że niezależnie od koloru skała ma praktycznie takie same własności.

Cechy felzytu są interesujące dla budownictwa. Niska gęstość ułatwia prace montażowe przy realizacji prac elewacyjnych, a pozostałe własności sprawiają, że materiał jest w pełni mrozoodporny i posiada wystarczające parametry wytrzymałościowe. Dodatkowo felzyt dość łatwo poddaje się obróbce.
Aktualnie felzyt jest dostępny w Polsce w dwóch odmianach kolorystycznych: Persian Gold i Persian Green.

fel2.jpg

Parametry fizyko-mechaniczne:

– gęstość – 1970 kg/m3
– nasiąkliwość – 10,65 %
– wytrzymałość na zginanie – 9,8 MPa
– wytrzymałość na ściskanie – 58 MPa
– porowatość otwarta – 19,9 %
– spadek wytrzymałości na zginanie
po 25 cyklach zamrażania/rozmrażania – 16,8%
– obciążenie niszczące przy otworze
na kołek montażowy – 1400N

Badania wykonano w Laboratorium Badania Kamieni i Kruszyw w Strzegomiu

przeczytaj cały artykuł

Sekret bazaltowych twarzy

Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data publikacji: środa, 02 marca 2016 21:56

tw1.jpg

Ponad trzy tysiące lat temu na terenie dzisiejszych stanów Veracruz i Tabasco w Meksyku rozwinęła się pierwsza wielka cywilizacja Ameryki Środkowej – Olmekowie.

Ich kultura bywa określana „matką" wszystkich późniejszych cywilizacji Mezoameryki. Byli oni pierwszym ludem na tamtych terenach, który zakładał miasta i wznosił budowle na wielką skalę, a co za tym idzie, wypracował zaawansowane metody obróbki kamienia oraz własny styl rzeźby. Olmekowie byli biegli w wykorzystaniu wielu surowców, takich jak glina, bazalt, jadeit czy zieleniec. Wśród ich wyrobów można znaleźć kamienną biżuterię, posążki, rzeźby oraz… siedemnaście olbrzymich kamiennych głów, spośród których najmniejsza waży sześć ton.

Pierwsze kamienne głowy zostały odkryte w drugiej połowie dziewiętnastego wieku w obrębie trzech największych ośrodków miejskich Olmeków: San Lorenzo, La Venta i Tres Zapotes. Dokładne określenie ich wieku jest trudne, jednak panuje zgoda co do tego, że powstawały w okresie preklasycznym, a więc najstarsze z nich liczą co najmniej trzy tysiąclecia. Ich wysokość waha się między 1,5 a 3,5 metra, natomiast ważą od 6 aż do 50 ton! Te olbrzymie rzeźby przedstawiają mężczyzn o spłaszczonych nosach oraz pełnych ustach i policzkach. Tył każdej z głów jest płaski, co oznacza, że były opierane o ściany lub leżały na ziemi spoglądając w niebo. Niektóre z głów noszą ślady farby, przez co uważa się, że były barwnie malowane i ozdabiane.

Każda z głów jest nieco inna. Różnią się nie tylko wielkością, ale też rysami twarzy, mimiką oraz fryzurą lub nakryciem głowy. Niektóre mają warkocz zapleciony z tyłu, a jedna z głów z La Venta jest udekorowana głową ptaka. Wielu naukowców zajmujących się badaniem kamiennych głów jest zdania, że przedstawiają one zmarłych władców albo wysokich rangą kapłanów.
Istnieje też wiele innych (mniej lub bardziej prawdopodobnych) hipotez na temat powodów powstania i przeznaczenia kamiennych głów. Jedna z nich głosi, że przedstawiają one znamienitych graczy w piłkę.

Tak, Olmekowie – oraz inne ludy mezoamerykańskie – grali w piłkę. Nie znamy dokładnych zasad ani szczegółów rozgrywki, jednak była to bardzo popularna dyscyplina o podłożu rytualnym (towarzyszyła np. ceremonii poświęcania ludzi w ofierze bogom). Obecnie hipoteza, jakoby głowy miały przedstawiać zawodników jest powszechnie odrzucana, natomiast jej modyfikacja głosi, że są to władcy ubrani i przygotowujący się do gry.

Inna dość kontrowersyjna teoria opiera się na spostrzeżeniu, że kamienne głowy mają negroidalne rysy twarzy, co wskazywałoby na afrykańskie pochodzenie Olmeków. Jej zwolennicy doszukują się podobieństw natury anatomicznej i genetycznej, a także powiązań kulturowych między Olmekami a dawnymi plemionami afrykańskimi na podstawie wczesnych form pisma. Jednak ze względu na brak twardych dowodów większość współczesnych badaczy odrzuca tę teorię.

Kolejną zagadką związaną z kamiennymi głowami z Zatoki Meksykańskiej jest sposób, w jaki transportowano olbrzymie bloki bazaltu, z których powstały rzeźby (dla przypomnienia: największa z nich waży 50 000 kg). Z pewnością przedsięwzięcie wymagało starannego planowania i zaprzęgnięcia do pracy dziesiątek, jeśli nie setek wykwalifikowanych robotników. Po wieloletnich badaniach ustalono, że wszystkie siedemnaście głów wykonano z bazaltu wydobytego w górach Sierra de los Tuxtlas. Oznacza to, że głazy musiały przebyć 150 kilometrów, aby znaleźć się w miejscu docelowym. Fakt ten staje się jeszcze bardziej niewiarygodny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Olmekowie nie znali koła. Mimo wielu przypuszczeń i hipotez wciąż nie wiadomo jak byli w stanie dokonać takiego wyczynu.

Być może nigdy nie uda się rozwiązać tej zagadki, ani pozostałych tajemnic otaczających kulturę Olmeków. Pewne jest to, że wszystkie z siedemnastu kamiennych głów zachowały się do dzisiaj i wciąż znajdują się na terytorium Meksyku. Można je podziwiać w muzeach oraz na specjalnych wystawach.

tw2.jpg

przeczytaj cały artykuł

Dlaczego tak?

Autor: Bogdan Pieprzyk   |   Data publikacji: środa, 02 marca 2016 13:58

dlatak1.jpg

Wszyscy pamiętamy powódź tysiąclecia, która w 1997 roku nawiedziła Wrocław. Wyrządziła ogromne szkody w infrastrukturze miasta.
Po powodzi opracowano program ,,Modernizacja wrocławskiego węzła wodnego”, która ma zapobiegać w przyszłości podobnym kataklizmom.

Program był współfinansowany przez Unię Europejską. Projektanci w wielu miejscach zastosowali dolnośląski granit, uwzględniając zarówno historyczny wygląd, jak i współczesne realia.

Przejeżdżając rowerem przez Most Pomorski Środkowy od strony ulicy Księcia Witolda zoba-czyłem pięknie odnowioną śluzę Mieszczańską, Stary Młyn i odbudowane od podstaw mury brzegowe z cegły zwieńczone nakrywami z granitu strzegomskiego. Niestety... To, co powinno być wisienką na torcie, wygląda – z punktu widzenia sztuki kamieniarskiej co – najmniej niechlujnie.

Projektant podjął właściwe decyzje co do rodzaju kamienia i jego wymiarów. Natomiast samo wykonanie nakryw i ich późniejszy montaż, daje powody, by sądzić, że prawdopodobnie znów wygrała najtańsza oferta.
Różnica grubości między kolejnymi nakrywami dochodzi do 2 cm. Brak fazowania krawędzi, wiele elementów nie ma obrobionych widocznych boków. Dużo rzucających się w oczy ubytków powstałych przy nieprofesjonalnym montażu, nieregularna faktura płomieniowana powierzchni.

I znowu nasuwa się pytanie: dlaczego tak? Kto wykonał robotę tak kiepsko? I najważniejsze: kto odebrał tak niechlujnie wykonane prace kamieniarskie?

Więcej zdjęć na http://www.facebook.com/KurierKamieniarski

dlatak2.jpg

dlatak3.jpg

przeczytaj cały artykuł

Nowa czerń na rynku CAMBRIAN BLACK

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 02 marca 2016 13:53

cambr1.jpg

Na łamach Kuriera Kamieniarskiego prezentujemy materiały mniej znane na rynku, ale zasługujące na zainteresowanie. Pod koniec zeszłego roku naszą uwagę przyciągnął czarny granit z oferty firmy HM Granit – Cambrian Black.
Kamień ten opisywany przez wydobywcę, jako granit pod względem geologicznym jest anortozytem – jego głównym składnikiem są plagioklazy.
Cambrian Black to materiał głęboko czarny, drobnoziarnisty wzbogacony drobnymi srebrnymi cętkami. Kamień pochodzi z kopalni w Kanadzie z okolic miejscowości Saint-Nazaire w prowincji Quebec. Kamieniołom zajmuje powierzchnię około 43 hektarów, a jego ściany mają wysokość 36 m. Kamieniołom jest w stanie wydobywać miesięcznie 425 m3 bloków – obecnie roczne wydobycie to 5.000 m3. Zbadane zasoby złoża gwarantują wydobycie przez około 100 lat.

Kamień ma bardzo dobre parametry fizyko-mechaniczne:
– gęstość – 2874 kg/m3
– nasiąkliwość – 0,101%
– wytrzymałość na zginanie – 12,2 MPa
– wytrzymałość na ściskanie – 153 MPa
– kamień jest w pełni mrozoodporny i kwasoodporny.


Według danych firmy wydobywczej, realizacje wykonane z Cambrian Black cechuje wysoka trwałość. We wnętrzach o małym ruchu – podawana trwałość to ponad 150 lat, przy dużym ruchu ponad 40 lat. Dobrze utrzymane blaty powinny wytrzymać ponad 150 lat.
Cambrian dobrze prezentuje się nie tylko w wersji polerowanej, ale również antykowanej, szlifowanej i z obróbką powierzchni waterjet-em.
W katalogach kamienia Cambrian Black występuje również pod nazwą Black Sky.
W zeszłym roku do Polski firma HM Granit sprowadziła 250 m3 tego materiału. Na polski rynek Cambrian sprowadzany jest w postaci bloków i trafia bezpośrednio z portu w Montrealu do portu w Szczecinie.

cambr2.jpg

 

przeczytaj cały artykuł

Obsydianowe ostrza

Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data publikacji: wtorek, 22 grudnia 2015 08:34

obs1.jpg

 

Na łamach Kuriera Kamieniarskiego już niejednokrotnie poruszaliśmy temat niekonwencjonalnych zastosowań kamienia. Po kamiennych instrumentach i papierze z kamienia nadszedł czas na kolejną odsłonę serii. Tym razem przyjrzymy  się  kamiennemu  orężowi, a ściślej mówiąc, obsydianowym mieczom pochodzącym z Mezoameryki zwanym macuahuitl.

Aby zrozumieć fenomen tego oręża, musimy najpierw przyjrzeć się nieco kulturze Azteków, którzy niegdyś zamieszkiwali tereny dzisiejszego Meksyku. Aż do początków XVI wieku nie mieli oni żadnej styczności z Europejczykami, przez co ich cywilizacja rozwijała się całkowicie niezależnie od naszej. Oprócz oczywistych różnic kulturowych istniały też znaczne rozbieżności w stopniu zaawansowania techno- logicznego. Mimo niewiarygodnej wręcz wiedzy astronomicznej, wysoko rozwiniętej sztuki oraz umiejętności budowania piramid, Aztekowie nigdy w pełni nie opanowali sztuki metalurgicznej. W związ- ku z tym nie potrafili wytwarzać żelaznych mieczy ani zbroi, które w tamtym czasie dominowały w Europie. Byli jednak biegli w wykorzystywaniu innego surowca, który występował na ich ziemiach.

Obsydian – zwany w języku Nahuatl itztli – to skała wulkaniczna powstała w wyniku stygnięcia magmy. W zależności od typu lawy, istnieje wiele jego rodzajów różniących się składem chemicznym. Najczęściej przybiera brunatną lub czarną barwę, lecz można spotkać także inne odmiany. Jest dość prosty w obróbce, czemu prawdopodobnie za- wdzięczał ogromną popularność wśród kultur Mezoameryki. Aztekowie używali obsydianu nie tylko do wytwarzania ostrzy i grotów strzał, lecz także ozdób, rzeźb i innych przedmiotów codziennego użytku. Niektórzy badacze twierdzą, że jego rolę w społeczeństwach Mezoameryki można porównać do stali w kulturze Europejskiej.

Najbardziej znaną i opisaną przez kronikarzy aztecką bronią jest macuahuitl. Pod względem funkcji pełnionej w walce można go przyrównać do miecza, lecz wyglądem nieco przypominał płaską maczugę. W drewnianym trzonie osadzone były niesamowicie ostre kawałki obsydianu, które przylegały do siebie tworząc powierzchnię tnącą. Przeciętny macuahuitl mierzył od 90 do 120 cm długości, jednak zdarzały się zarówno krótsze, jak i dłuższe warianty, długością dorównujące nawet wzrostowi dorosłego człowieka. W zależności od roz- miarów mogła to być broń jednoręczna (macahuitl) lub dwuręczna (macuahuitlzoctli).

Jeśli wierzyć słowom hiszpańskich kronikarzy, wprawny aztecki wojownik był w stanie jednym potężnym cięciem pozbawić głowy konia. Była to bardzo skuteczna broń, jednak miała też swoje wady. Mimo swej ostrości, odłamki obsydianu były dość kruche. W zderzeniu z mieczami i zbrojami Hiszpanów często łamały się lub tępiły, co znacząco obniżało ich skuteczność. Opinie wśród badaczy są podzielone. Jedni uważają macuahuitl za broń wręcz jednorazowego użytku; inni argumentują, że bardzo solidna jakość wykonania i specyficzny styl walki azteckich wojowników umożliwiały skuteczną walkę przez dłuższy czas.
Inną kwestią jest, że aby sprawnie posługiwać się takim orężem, który nie nadawał się zbytnio do wykonywania pchnięć, Aztekowie poruszali się w dość luźnych formacjach, co z kolei ułatwiało Hiszpanom osaczenie pojedynczego wojownika i poko- nanie go liczebnością. Macuahuitl był też cięższy, a więc i wolniejszy niż miecz.

Do dziś nie przetrwał niestety ani jeden egzemplarz tej broni. Ostatni autentyczny macuahuitl uległ zniszczeniu w pożarze, który miał miejsce w zbrojowni Pałacu Królews- kiego w Madrycie w roku 1884. Cała wiedza, jaką dysponujemy na temat tego oręża pochodzi z opisów oraz rycin. Na ich podstawie wielokrotnie próbowano odtworzyć macuahuitle w celu przetestowania ich możliwości. W jednym z programów telewizyjnych próbowano obalić mit o możliwości ścięcia końskiej głowy jednym cięciem. W tym celu stworzono naturalnych rozmiarów odlew końskiego łba z żelu balistycznego, którego gęstość jest bardzo zbliżona do tkanek zwierzęcych. Co prawda nie udało się ściąć końskiej głowy za jednym zamachem, lecz prawdopodobnie dlatego, że macuahuitl wykonany na potrzeby programu nie był wystarczająco naostrzony.

Aztekowie posługiwali się również innymi rodzajami broni, takimi jak topory (tepoztli) lub miotacze oszczepów (atlatl), jednak to macuahuitl budził największą grozę i ciekawość. Oprócz zastosowania w boju, prawdopodobnie był także używany do celów rytualnych. Konkwista położyła kres cywilizacji Azteków, jednak dzięki istniejącej dokumentacji i dociekliwości badaczy wiedza o tej niesamowitej broni przetrwała do dziś.

obs2.jpg

przeczytaj cały artykuł
Strona 35 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.