
– Stoisko ZPBK na targach STONE będzie w tym roku zupełnie inne – powiedział nam Prezes Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, Krzysztof Skolak. – Dotychczas Związek realizował udział w targach poprzez prezentację firm-członków. Każdy z członków mógł zaprezentować swoją firmę na wspólnym stoisku stowarzyszenia. W tym roku Zarząd postawił na prezentację Związku poprzez działania jakie podejmuje stowarzyszenie. Owszem, będzie miejsce na prezentację poszczególnych firm, ale poprzez działania dla branży jakie podejmują w ramach wspólnych inicjatyw. Dzięki temu stoisko ma mieć bardziej merytoryczny i bardziej roboczy charakter.
Najwięcej uwagi Związek chce poświęcić szkoleniom. Zdaniem Zarządu nasza branża skarży się na brak dostępu do wiedzy. Dlatego na targach będą prowadzone ankiety mające na celu rozpoznanie zapotrzebowania na szkolenia, ich tematykę i zakres. W tym zawiera się również promowanie egzaminów zawodowych prowadzonych przez cechy rzemieślnicze, które kończą się nadaniem tytułu zawodowego: czeladnik i mistrz kamieniarski. Oczywiście tytuły te są od lat nadawane przez cechy, ale celem Związku jest nadanie im właściwego prestiżu i nauczenie klientów, by wymagali dokumentów potwierdzających posiadane umiejętności i kwalifikacje od wykonawców usług .
Kolejnym celem będzie dyskusja na temat normalizacji w kamieniarstwie. Ten cel będzie realizowany dwutorowo. Po pierwsze uświadamianie przedsiębiorcom, że produkcja naszych zakładów podlega normom dotyczącym produktów z kamienia. Za tym idzie pokazanie korzyści wynikających z ich przestrzegania oraz zagrożeń w przypadku świadomego lub nieświadomego pomijania wytycznych określonych w normach. Po drugie: wypracowanie założeń wstępnych do stworzenia normy dla produkcji i montażu nagrobków. Ten dział kamieniarstwa nie ma takiego dokumentu i z tego powodu wynika mnóstwo nieporozumień na linii dostawca-klient. Norma ma również obejmować założenia dotyczące prawidłowej pielęgnacji kamienia w trakcie jego użytkowania oraz bezpieczeństwo użytkowania nagrobków (np. minimalne wymagania wobec kotew zabezpieczających tablice napisowe przed przewróceniem, grubość użytych materiałów mająca wpływ na trwałość konstrukcji itd.).
Oczywiście norma ma głównie stanowić narzędzie w sporach z klientem, którego roszczenia bardzo często wynikają z zupełnej nieznajomości specyfiki materiału jakim jest kamień i jego obróbka.
Kolejnym celem jaki Związek stawia sobie na targi STONE to promowanie swoich członków oraz promowanie loga „Kamień naturalny”. W myśl hasła zaproponowanego przez poprzedni Zarząd „Razem zdziałamy więcej”, Związek chce skupić się na podnoszeniu konkurencyjności zrzeszonych firm poprzez połączenie sił i wspólne podejmowanie działań zmierzających do przeciwstawienia się najczęstszym problemom w kamieniarstwie – zarówno legislacyjnym, jak i organizacyjnym czy szkoleniowym. Natomiast w działaniach na zewnątrz Związek chce wypromować wśród polskich klientów znaczenie loga „Kamień naturalny” jako symbolu gwarancji jakości wyrobu z kamienia naturalnego. To działanie jest spójne z zaleceniami Euroroc – Europejskiej Federacji Przemysłu Kamienia Naturalnego, która jest właścicielem loga „Kamień naturalny” i zrzesza krajowe związki kamieniarskie w Europie. Więcej na ten temat w ramce „Po co nam Euroroc?” na sąsiedniej stronie.
Na stoisku będą również promowane kamienie z oferty członków Związku. Nowością będzie sposób ich prezentacji. Będą one wystawione w formie użytkowych elementów stoiska, np. siedzisk lub stolików, co będzie równocześnie prezentować możliwości technologiczne i kreatywne.
Stoisko Związku ma też pełnić rolę konsultacyjno-informacyjną. Będzie możliwość uzyskania informacji na temat Związku, zasad jego działania oraz korzyści jakie daje członkostwo w ZPBK. W drugą stronę natomiast Związek chętnie pozna oczekiwania jakie przed stowarzyszeniem stawia branża i czego kamieniarze oczekują od organizacji, która branżę ma reprezentować.
Na koniec wypowiedzi Prezes ZPBK zaznaczył, że prace i konsultacje ciągle trwają, więc ostateczne decyzje o całokształcie targowej prezentacji zostaną podjęte tuż przed rozpoczęciem imprezy.

„Jest teoria niezamierzonych skutków, która mówi o lawinie niezaplanowanych konsekwencji wywołanych jakimś zdarzeniem czy informacją” – twierdzi mój przyjaciel Wojtek. Na potwierdzenie opowiada, jak to wskutek wynalezienia Viagry populacja białego nosorożca podwoiła się w ciągu kilku lat. Zabijano je głównie dla afrodyzjaku jakim miał być sproszkowany róg tego pięknego zwierzęcia.
Wystarczy pójść do apteki, zapłacić parę dolarów i oszczędzić biedne zwierzę. Ale są też inne przykłady, mniej optymistyczne. W Rosji sowieckiej, na wschód od Morza Kaspijskiego decydenci postanowili, że mieszkańcy Uzbekistanu i Kirgistanu nie będą już nomadami wypasającymi swoje stada, ale dumnymi plantatorami bawełny. Nawodnili więc półpustynne tereny i wprowadzili monokulturę przemysłowo uprawianej bawełny. Skutkiem jest jedna z największych katastrof ekologicznych na świecie, a – co gorsza dla wysychającego morza – nie widać ratunku.
W dniu 13.08.2013 roku wprowadzono w życie Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 5 lipca 2013 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.U. poz. 926 z dnia 13.08.2013 r.). Pozornie niewinnie brzmiąco tytuł kryje dokument niosący całą lawinę zmian dla branży budowlanej. Inspiracją tego dokumentu jest przyjęta przez Unię Europejską koncepcja budownictwa „bliskozerowego”, oszczędzającego wydatek energetyczny konieczny do ogrzania budynków. Przepisy weszły w życie w dniu 01.01.2014 r. i znacząco zmieniły parametry projektowanych i wykonywanych budynków.
Nas, kamieniarzy, dotyczą głównie zmiany w zakresie izolacyjności przegród cieplnych, czyli, mówiąc krótko, izolacji na fasadach. Nowe przepisy zakładają zmiany w trzech kolejnych krokach – pierwszy wszedł już w życie. Kolejna zmiana będzie wprowadzona od 01.01.2017 r., a ostatnia 01.01.2021 roku.
Wprowadzane zmiany obrazuje poniższa tabela:

Przekładając te współczynniki na język praktycznego zastosowania, oznacza to konieczność zwiększenia grubości wełny mineralnej. Przyjmując przeciętne parametry budynku będzie wyglądało to mniej więcej tak: od roku 2014 – 15 cm, od 2017 – 18 cm, od 2021 – 22 cm. Dokładne obliczenia należy powierzyć architektom, ale taka jest przybliżona tendencja. Konsekwencje dla wykonawców elewacji kamiennych są oczywiste, cena jednostkowa rośnie wraz z kosztami wełny, kotew, robocizny itd. I można tu wzruszyć ramionami i powiedzieć, trudno, tyle to musi kosztować.
Ale prawda jest brutalna: inwestorzy zmuszą projektantów do projektowania tańszych elewacji, chociażby z płyt włóknocementowych, czy paneli aluminiowych. Branże produkujące takie materiały bardzo mocno szykują się do przejęcia rynku – firmy wprowadzają na rynek produkty „kamienio-podobne” i prowadzą bardzo agresywny marketing. I tu, jako liberał gospodarczy, powinienem powiedzieć: „wolny rynek da sobie radę”. Ale to nie jest prawda, bo ten rynek stymulują wprowadzone odgórnie przepisy, które wcale nie są odpowiedzią na jego zapotrzebowanie.
Nie jest dla mnie rzeczą pewną, czy inwestorzy będą chcieli budować budynki za kosmiczne pieniądze, ponieważ nie będzie chętnych do kupna lub wynajmu. Nie jest też dla mnie oczywiste, że urzędnicy mają prawo swoimi przepisami ograniczać wolność gospodarczą i uczciwą konkurencję. Ale póki co żadna „zmiana” tego nie zmieni, kontekst tych działań jest daleko szerszy.
Co z tym zrobić, jak się bronić, czy są jakieś rozwiązania? Dyskutowaliśmy o tym na XV Kongresie Kamieniarskim. Na jednym z paneli dyskusyjnych wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Wraz z zaproszonym prezesem świętokrzyskiego SARP-u, mgr inż. Wojciechem Gwizdakiem, przedstawiliśmy powyżej opisany problem i nakreśliliśmy możliwe scenariusze.
Pierwszy to taki, że – tak, jak u nas często jest – przepisy będą omijane w formie jakiś oświadczeń, obliczeń, zmiany nazewnictwa itp. Scenariusz prawdopodobny, ale niebezpieczny. W stuacji, gdy wykonawca stanie do konfrontacji z inwestorem, audyt energetyczny nie daje wykonawcy żadnych szans.
Drugi scenariusz to opracowanie nowych technologii w zakresie mocowania kamienia oraz nowe systemy ociepleń. Na razie o tym nie słychać, wszystkie nowe systemy mocowań powodują bardzo duże zwiększenie kosztów mocowania kamienia.
Z kolei trzeci wariant zakłada, że kamień pozostanie tylko na wysokobudżetowych realizacjach. To dramatycznie obniży wolumen i tak niewielkich zamówień.
Podsumowaniem dyskusji był apel do nowych władz Związku o szukanie możliwości wyjścia z problemu i znalezienie partnerów do dyskusji z władzami. Reakcja nowego prezesa była natychmiastowa i rodzi nadzieję, że naprawdę coś się w działalności Zarządu zmienia.
Teoria niezamierzonych skutków w tej historii działa modelowo. Na kolejnych spotkaniach proponuję zająć się tą teorią w kontekście wynalezienia farb krzemianowych. Jeden kamień – sto zastosowań, wszyscy wiedzą o co chodzi.
Mając przyjemność uczestniczyć w XV Kongresie Kamieniarskim jako zaproszony gość, muszę podkreślić wielki profesjonalizm organizatorów. Przepiękny obiekt, wielu uczestników, bardzo dobra organizacja i interesujący program.

Firma SIMEC to włoska firma, która od ponad czterdziestu lat projektuje i produkuje maszyny oraz ciągi technologiczne do obróbki kamienia naturalnego. Na ostatnich targach Marmomacc w Weronie SIMEC zaprezentowała najnowsze, rewolucyjne osiągnięcie w zakresie polerowania płyt – polerkę NP ORBITAL 2200.
Dla odbiorców płyt z kamienia naturalnego jednym z najważniejszych parametrów jest jakość poleru oraz wynikający z tego blask powierzchni. Polerowanie można wykonać ręcznie lub maszynowo. Niezaprzeczalną przewagą ręcznego polerowania są losowe ruchy wykonywane przez człowieka w czasie tej czynności oraz dokładniejsza praca na obwodzie obrabianej płyty. Każda tradycyjna linia polerska, posiadająca oscylujący most, ma pewne ograniczenia – przede wszystkim przemieszcza jednocześnie wszystkie wrzeciona w ten sam sposób. To oznacza m.in. trudność wypolerowania nieregularnych płyt oraz konieczność akceptacji nieuniknionych niedokładności jak smugi lub bardzo cienkie rysy na krawędziach. Ma to wpływ na niższą jakość płyt, czyli przekłada się na niższą cenę, za jaką można taki produkt sprzedać.
Aby całkowicie usunąć te ograniczenia, firma SIMEC rozwinęła nową serię maszyn polerskich ORBITAL, które posiadają możliwość wykonywania oscylacyjnych i niezależnych ruchów każdego wrzeciona.
Linie polerskie typu ORBITAL nie posiadają już pojedynczego, oscylującego mostu jak we wszystkich polerkach produkowanych do tej pory na świecie. Wyposażono je w szereg kolejnych mostów, na których wrzeciona poruszają się nie-zależnie w kilku osiach, imitując ruchy zbliżone do wykonywanych podczas obróbki ręcznej. Dzięki temu narzędzia doskonale docierają do krawędzi – nawet w przypadku najbardziej nieregularnych płyt. Niezależne mosty to również brak konieczności podnoszenia wszystkich głowic, gdy jedna z nich dociera do krawędzi. To z kolei ma wpływ na wydajność: głowice dłużej pracują na obrabianym materiale, co gwarantuje znacznie wyższą jakość poleru i większą szybkość obróbki. Innymi słowy czas, który w tradycyjnych liniach polerskich był tracony na podnoszenie i opuszczanie głowic, jest teraz znacznie bardziej efektywnie wykorzystany do polerowania i głowice polerskie pracują dłużej w kontakcie z kamieniem.
Dzięki kombinacji ruchu każdej głowicy w kierunku prostopadłym do kierunku przesuwu obrabianego materiału i ruchom wszystkich głowic równolegle do niego, można uzyskać szereg różnych trajektorii ruchu zbliżonych do ruchów okrężnych. To pozwala na uzyskanie jakości wykończenia powierzchni, osiąganej dotychczas jedynie przy ręcznym polerowaniu. Jest to tak innowacyjne rozwiązanie, że w marcu tego roku firma wystąpiła o ochronę patentową unikalnej konstrukcji maszyny ORBITAL.
Główne zalety serii maszyn NP 2200 ORBITAL:
– niezależne wrzeciona umożliwiające pracę narzędzi bez utraty kontaktu z materiałem w fazie obróbki – zapewnia to większą wydajność, lepszą jakość polerowania, brak smug na powierzchni i obróbkę materiałów o różnej szerokości bez wcześniejszego opróżnienia maszyny;
– wyjatkowy orbitalny ruch głowic polerskich, co zabezpiecza przed powstawaniem smug i cieni;
– możliwość wykonywania przez głowice różnych ruchów po obrabianym materiale, w celu osiągnięcia najlepszego wyniku polerowania i wykończenia;
– możliwość synchronizacji ruchu wszystkich wrzecion tak, jakby pracowały one na pojedynczym moście;
– automatyczna regulacja docisku głowic;
– możliwość wymiany segmentów polerskich na danej głowicy bez zatrzymywania całej maszyny;
– indywidualne prędkości pracy – prędkości robocze są regulowane dla każdego wrzeciona osobno, a tym samym narzędzia pracują w najlepszym zakresie parametrów;
– ruch wzdłużny mostu – szerokość i częstotliwość – regulowany z panelu operatora;
– łatwy w obsłudze panel sterowania, opracowany przez Siemens Automation dla tej serii polerek;
– innowacyjne wzornictwo ułatwiające operatorowi kontrolę kolejnych faz polerowania.
Maszyna polerska NP ORBITAL 2200 stanowi więc całkowitą innowację na polu obróbki płyt z kamienia naturalnego. Oferuje system obróbki kompletnie różny od tego, co mogliśmy zobaczyć do obecnej chwili w tej dziedzinie. A przy okazji znacząco zwiększa wydajność i jakość produkcji w stosunku do możliwości, jakie oferowały dotychczas używane maszyny.

Jarosław Kałużyński (Marmi)
– Targi w Weronie odwiedzam co roku. W tym roku oceniam je pozytywnie. Zaobserwowałem spory ruch zarówno w zakresie stoisk z materiałami jak i w halach „maszynowych”.
Tradycyjnie w zakresie zwiedzających pierwszy dzień był raczej słaby, ale kolejne dni to już duża liczba zwiedzających.
Marcin Kamiński (WKG)
– Byliśmy wystawcą na tych targach. Szczerze mówiąc ruch na sto-isku mieliśmy tak duży, że nie miałem czasu obejrzeć wystawy. Promo-waliśmy oczywiście nasz trawertyn z Raciszyna, i trzeba przyznać, że zain-teresowanie było duże. Przełożyło się to na konkrety, bo już ładujemy pierwsze kontenery.
Marcin Kaczorowski (Globgranite)
– Według mnie było mniej zwiedzających. Za to można było zobaczyć sporo nowych, ciekawych materiałów. W zakresie technologii bardzo intere-sująca była nowatorska 8-mostowa linia polerska SIMEC – zdecydowaliśmy się na jej zakup.
Paweł Wojak (Pawlimex)
– Spędziłem tam tylko dwa dni, ale wróciłem zadowolony. Wydaje mi się, że było mniej zwiedza-jących, ale za to więcej wystawców.
Na targach było dużo maszyn, dużo pokazów, przez to dla mnie oferta była wyczerpująca. Zasta-nawiam się nad rozbudową parku maszynowego, więc miałem cel. To była ciekawa wizyta.
Bogusław Solima (Piramida)
– Jednym słowem „wszystkiego full”. Dużo ludzi, dużo firm – w tym nowe firmy i nowe stoiska. Ludzie przestali już jeździć po innych imprezach i jeżdżą tylko do Werony.
Targi idą pełną parą, choć po kamieniarstwie włoskim tego nie widać. Przy okazji targów odwiedziłem 2 czy 3 firmy włoskie i nie widać było, by praca w tych firmach szła takim rytmem, jak jeszcze kilka lat temu.
Na targach widziałem bardzo wielu Polaków. Staliśmy się mobilni i dostrzegamy, że możemy zaopatrywać się bezpośrednio u producentów pomijając pośredników i oszczędzając własne pieniądze.
Krzysztof Skolak (Graniro)
– Targi w Weronie trzymają się mocno. Moim zdaniem ta impreza wiedzie prym w Europie – inne imprezy targowe miotają się szukając pomysłu na siebie.
Również część konferencyjno-seminaryjna była bardzo rozbudowana – miałem okazję uczestniczyć w niej. Organizatora targów w tej materii wsparło włoskie Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego, ICE Agenzia (włoska agencja handlowa) oraz Confindustria Marmomacchine – stowarzyszenie zrzeszające producentów maszyn. Żal tylko, że na polskich targach jest tak nikłe zainteresowanie wydarzeniami, które towa-rzyszą targom, bo ich wartość merytoryczna jest naprawdę trudna do przecenienia.
Oczywiście była i wystawa wykorzystania kamienia w designie, która robiła wrażenie na każdym widzu. Połączenie piękna kamienia, technologii oraz pomysłu projektanta jest w tym wydaniu absolutnie fascynujące.
Andrzej Bukalski ( MC Diam)
– Moją uwagę najbardziej zwróciła duża liczba Polaków. To cieszy, że podążamy za światową czołówką.
Poza tym to były naprawdę ciekawe targi. Miałem co robić – przede wszystkim jako wystawca. Ale i jako zwiedzający miałem co oglądać. Z dziedziny, którą się zajmuję warta odnotowania jest premiera polerki – a właściwie linii polerskiej – nowego typu firmy SIMEC (piszemy o niej na stronie 28 – przyp. red.) oraz rozbudowany do 12 lin trak Decawire firmy Pellegrini.
Grzegorz Kołakowski (Granix)
– Jestem w Weronie co rok. Subiektywnie z roku na rok targi wydają mi się mniej interesujące. Mniej jest zwiedzający, a i to, co jest prezentowane budzi mniej emocji. Targom chyba też się gorzej wiedzie, bo nawet zrezygnowano z identyfikatorów dla zwiedzających. Moje odczucie może wynikać też z tego, że kiedyś prezentowane materiały i maszyny były dla nas nowością – teraz materiały (nawet te najnowsze) możemy zobaczyć w polskich hurtowniach, a nowoczesnych maszyn nie brakuje w polskich firmach.


Z początkiem jesieni uwaga branży kamieniarskiej skupiona jest zwykle na włoskiej Weronie.
Tam w dniach 28 września - 1 października odbyły się największe targi branżowe w Europie.
Ekspozycja obejmowała wszystkie 12 hal centrum targowego oraz powierzchnie na terenie otwartym. Łączna powierzchnia wystawy wynosiła 80.000 m2, co jest wzrostem w stosunku do ubieg-łego roku o 4%. Pod tym względem targi przypominały najlepsze czasy Marmomacc. Odnotowano wzrost ilości wystawców spoza Włoch o około 10% – wystawcy zagraniczni reprezentowali 56 krajów. Największy wzrost w zakresie ekspozycji odnotowały Chiny (45%) oraz wielka Brytania (11%).
Łączna liczba zwiedzających targi to 67 tysięcy specjalistów przybyłych ze 146 krajów. Zwiedzający spoza Włoch stanowili 60% wszystkich gości i był to wzrost o 5% w stosunku do minionego roku.
Zainteresowanie wzbudzały również ekspozycje niekomercyjne: „Włoski teatr kamienia” – prezentujący nowatorskie technologie i wzornictwo przygotowane przez włoskie firmy oraz „Made In Promotion Plan” – również prezentujący kamieniarski design. Wzorem lat ubiegłych imprezę wystawową promowała ekspozycja w centrum Werony: Marmomacc & the City.
Tegoroczne Marmomacc organizowane było ze wsparciem: Włoskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, ICE – włoskiej Agencji Handlowej, Confindustria Marmomacchine oraz Veneto Promozione – agencji promującej region Veneto.
Według danych organizatora tegoroczne spotkanie branży było bardzo udane. Kolejny raz potwierdziło się też, że kluczowymi dla branży krajami są Niemcy, Stany Zjednoczone, Włochy i Hiszpania. Odnotowano znaczny wzrost zwiedzających (więc zarazem kupujących) z Wielkiej Brytanii. Należy również zwrócić uwagę na dalszą ekspansję firm chińskich i to zarówno jako wystawców jak i jako zwiedzających.
Zaprezentowano także nowego logo i nazwę imprezy. Będzie to teraz Marmo + Mac, które odbędzie się w dniach 27-30 września 2017 r.
