Reklama


Artykuły

Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Strzegomiu

Autor: Anna Spychalska   |   Data publikacji: piątek, 01 marca 2013 13:01

10Minęło już trochę czasu, od kiedy w „Kurierze Kamieniarskim ” ukazał się mój artykuł pt. „Młode wilki górnictwa odkrywkowego” (nr 2/2011, czerwiec 2011 – przyp. red.). Pisałam wtedy, że w Zespole Szkół w Strzegomiu otwarto nowy, bardzo potrzebny na rynku pracy kierunek kształcenia – technik górnictwa odkrywkowego.

Dziś chciałabym napisać, jak się on rozwinął, jakie są efekty, jak bardzo nabieramy wiatru w żagle i co ważnego wydarzyło się w ciągu tych trzech lat funkcjonowania kierunku. A mówiąc szczerze, choć może nieco nieskromnie, jest się czym chwalić.

Pierwsza sprawa to fakt, że dzisiaj w Zespole Szkół w Strzegomiu w zawodzie technik górnictwa odkrywkowego kształcą się już trzy roczniki młodzieży w szkole dziennej (po gimnazjum) i trzy roczniki w szkole zaocznej (technikum uzupełniające po zasadniczej szkole zawodowej). Jest także jedna klasa szkoły policealnej. W sumie ponad dwustu uczniów i słuchaczy. Tak duże zainteresowanie tym kierunkiem jasno wskazuje, jakie są potrzeby dzisiejszego rynku pracy. Dowodzi także, że otwarcie technikum górniczego było doskonałym pomysłem.

Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie współpraca z branżą kamieniarską. Wielkie zasługi mają tu: Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej i Fundacja Bazalt, a szczególnie panowie Stanisław Sitarz i Krzysztof Skolak. To oni byli pomysłodawcami tego kierunku i inicjatorami działań zakończonych jego otwarciem. To oni do dziś współpracują z Zespołem Szkół dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, a także prowadząc zajęcia m.in. z takich przedmiotów, jak technologia eksploatacji, obróbka i przeróbka kamienia czy maszyny i urządzenia do eksploatacji, obróbki i przeróbki skał.

Górnictwo odkrywkowe to kierunek bardzo specyficzny, dlatego ważnym elementem zajęć są lekcje praktyczne odbywane w terenie. Przyszli technicy uzupełniają więc wiedzę teoretyczną na wycieczkach przedmiotowych. Do tej pory zorganizowano już wycieczki do kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie, kopalni granitu w Strzelinie, kopalni bazaltu w Janowiczkach, kopalni łupka kwarcytowego w Jegłowej, a także na nieczynne odkrywki węgla brunatnego na terenach Łużyc. Uczniowie korzystają również z zajęć praktycznych i praktyk zawodowych w dużych strzegomskich kopalniach odkrywkowych. Istotnym uzupełnieniem i jednocześnie ciekawym urozmaiceniem nauki jest także udział w targach KAMIEŃ-STONE w Poznaniu.

Kolejnym bardzo ważnym wydarzeniem związanym z TGO było otwarcie nowoczesnej pracowni górniczej w naszej szkole. Dyrekcja Zespołu Szkół, władze Powiatu Świdnickiego i Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej połączyli siły (i fundusze), a efekt jest imponujący. Wyposażenie i wystrój sali naprawdę robią wrażenie: wystawa minerałów, plansze tematyczne, rzutnik, projektor, wydajny komputer to wszystko znajduje się na wyposażeniu pracowni i nie tylko ułatwia, ale i uatrakcyjnia prowadzenie zajęć z przedmiotów zawodowych.

Uroczyste otwarcie pracowni miało miejsce 30.11.2012 r. i zbiegło się z obchodami najważniejszego górniczego święta, Barbórką. Oczywiście były kwiaty, przemówienia, ksiądz ze święconą wodą, przecinanie wstęgi... A wśród zaproszonych gości władze Powiatu Świdnickiego z dyrektorem Wydziału Oświaty panem Stanisławem Szelewą na czele, burmistrz Strzegomia pan Zbigniew Suchyta, dyrektorzy kopalń, przedstawiciele Fundacji Bazalt i Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej. Bo i było za co dziękować i czym się pochwalić. Pracownia górnicza jest dowodem na to, że wspólne działanie władz szkoły, powiatu i branży zawodowej to dobra inicjatywa i doskonały pomysł na to, jak mądrze pozyskiwać i wydawać fundusze.

Pracownia górnicza to niewątpliwie wizytówka kierunku, ale wszyscy mamy świadomość, że najlepiej nawet przygotowana baza szkoły i najbardziej atrakcyjne wycieczki nie wystarczą, aby zostać technikiem górnictwa odkrywkowego. Do tego potrzebny jest pozytywnie zdany egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe. Pierwsi absolwenci tego kierunku – III klasa Technikum Uzupełniającego po ZSZ i klasa policealna – już w czerwcu tego roku staną przed komisją egzaminacyjną i uzyskają tytuł technika górnictwa odkrywkowego. Nam pozostaje tylko życzyć im powodzenia.

Więcej informacji na temat Technikum Górnictwa Odkrywkowego:
www.zs.strzegom.pl i pod numerem telefonu 74 649 48 70

przeczytaj cały artykuł

KAMIEŃ-STONE - Targi Branży Kamieniarskiej 7-10.11.2012 Poznań

Autor: Organizator   |   Data publikacji: wtorek, 01 stycznia 2013 12:58

50Targi KAMIEŃ-STONE organizowane wspólnie przez Międzynarodowe Targi Poznańskie i firmę Geoservice-Christi z Wrocławia dobiegły końca. Wystawcy rozjechali się z Poznania w różne strony świata, a ich produkty znalazły swoich odbiorców wśród kamieniarzy i architektów odwiedzających targi. Ekspozycję blisko trzystu wystawców zobaczyło ponad 6 tysięcy zwiedzających, którzy prowadzili rozmowy z przedstawicielami firm, składali zamówienia i kupowali prezentowane produkty, a także brali udział w targowych wydarzeniach.

Najważniejsza – satysfakcja z rozmów biznesowych
Wystawcy KAMIEŃ-STONE, którzy przyjechali do Poznania nie tylko z Polski i Europy, ale też z Turcji, Indii, Chin oraz Pd. Afryki byli zadowoleni z zainteresowania profesjonalnych zwiedzających, jakie budziła ich oferta. Wiele podpisanych kontraktów, nawiązanie współpracy z nowymi partnerami złożyło się na sukces biznesowego aspektu tego wydarzenia. „Targi w Poznaniu mają dla nas tę przewagę nad innymi z Europy Zachodniej, że nie jesteśmy tu tak bardzo przytłoczeni konkurencją, a nasz oferta jest dobrze wyeksponowana.” – mówili nam wystawcy.

Piękne barwy kamienia i maszyny najnowszej generacji
Na ekspozycji znalazło się wiele cennych materiałów kamiennych, które budziły duże zainteresowanie odwiedzających Targi architektów. „Jestem pewna, że nawiążę współpracę z dostawcami kamienia naturalnego, bo mam poważnych klientów, którym zależy na szlachetnym, trwałym, ale też wyjątkowo dekoracyjnym wystroju wnętrza” – mówiła nam architektka Katarzyna Dembczyńska, która zabrała z Targów wiele katalogów produktów wystawiających się tu firm. Zainteresowanie kamieniarzy budziły też stoiska prezentujące maszyny, urządzenia i narzędzia do obróbki kamienia. Znalazły się wśród nich takie, które wykorzystują najnowsze rozwiązania technologiczne do bardzo precyzyjnych prac w kamieniu, a spory ruch przy wielu stoiskach sygnalizował dobrą sprzedaż produktów.

Dawka wiedzy i zajęcia praktyczne
Sporym zainteresowaniem cieszyły się wydarzenia zorganizowane zarówno dla profesjonalnych zwiedzających jak i dla otwartej publiczności. Wykłady specjalistów, między innymi na temat wykorzystania kamienia w projektach budowlanych, wypełniły publicznością Speaker’s Corner w pawilonie 5. Na Targach można było też uzyskać porady architektów Katarzyny Dembczyńskiej, oraz przedstawicieli H&G Design dotyczące wkomponowania kamienia w projektach domów i ogrodów, a także zasiąść do stołu Pracowni Artystycznej Lubosza Karwata i zrealizować swój własny pomysł na mozaikę. Targi odwiedziło też wiele osób ceniących sobie biżuterię, której kamień jest często główną ozdobą, i zrobiło zakupy na Giełdzie Minerałów i Kamieni Szlachetnych.

Klaudiusze dla najlepszych
Ważnym punktem programu było przyznanie nagrody KLAUDIUSZE 2012. Nagroda specjalna targów KAMIEŃ-STONE została przyznana w trzech kategoriach: najlepszy produkt – narzędzia, urządzenia i maszyny dla firmy ABRA Sp. z o.o. za Stół do piaskowania Tornado cnc, najlepszy produkt – kamień naturalny dla Towarzystwa Eksploatacji Surowców Mineralnych za Korę Kamienną, oraz najładniejsze stoisko dla wystawcy Red Graniti. Przyznane nagrody bardzo przysłużyły się nagrodzonym wystawcom, a ich stoiska były mocno oblegane.

Klaudiusze dla najlepszych
Ważnym punktem programu było przyznanie nagrody KLAUDIUSZE 2012. Nagroda specjalna targów KAMIEŃ-STONE została przyznana w trzech kategoriach: najlepszy produkt – narzędzia, urządzenia i maszyny dla firmy ABRA Sp. z o.o. za Stół do piaskowania Tornado cnc, najlepszy produkt – kamień naturalny dla Towarzystwa Eksploatacji Surowców Mineralnych za Korę Kamienną, oraz najładniejsze stoisko dla wystawcy Red Graniti. Przyznane nagrody bardzo przysłużyły się nagrodzonym wystawcom, a ich stoiska były mocno oblegane.

Plany na przyszły rok
Kolejna edycja targów KAMIEŃ-STONE już 6-9.11.2013 r. Planujemy przygotować Targi w nowej oprawie graficznej, jeszcze bardziej rozbudować program wydarzeń oraz kontynuować naszą współpracę z najważniejszymi partnerami imprezy.

Więcej informacji na:
www.kamien-stone.pl
www.kamien-stone.mtp.pl

_____

Zapraszamy do galerii zdjęć: przejdź do galerii.

przeczytaj cały artykuł

KAMIEŃ-STONE - miejsce czy wydarzenie?

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 20 grudnia 2012 01:00

51Kolejna edycja targów KAMIEŃ-STONE zakończona. Na poprzednich stronach podaliśmy informacje od Organizatorów podsumowujące Targi. Liczby nie kłamią, ale liczby to nie wszystko. Nadstawiliśmy ucha na opinie zwiedzających oraz wystawców.

Czy to czas i miejsce dla targów, dla KAMIEŃ-STONE?
Czy targi mają sens? Te i inne pytania padały na halach w Poznaniu.

„Mniejsze niż poprzednio”
To słowa, które padały najczęściej jako jednozdaniowe opinie o Targach. Na uroczystym otwarciu targów KAMIEŃ-STONE 2012 wiceprezes MTP, Tomasz Kobierski, powitał „220 wystawców reprezentujących 300 firm” – w zeszłym roku, według danych organizatorów, wystawiało się 310.

„Mało ludzi”
Taka była druga opinia o tegorocznych Targach. A Targi odwiedziło ponad 6.000 zwiedzających. W zeszłym roku 6268 osób. Dane są dokładne dzięki elektronicznym bramkom, które zliczały każdego wchodzącego.

„Nic się nie dzieje”
To trzecia opinia wymieniana jednym tchem z poprzednimi. A program imprez towarzyszących przewidywał wykłady, warsztaty i prelekcje w każdym dniu, praktycznie przez cały czas trwania imprezy.

Więc o co chodzi?
Myślę, że o wrażenia.
Targi KAMIEŃ-STONE zajęły halę 5 i pół „dziewiątki”, które były połączone przeszklonym łącznikiem. Żeby obejrzeć całe Targi nie trzeba było wychodzić na zewnątrz i to pewnie pierwsze wrażenie o ich (nie)wielkości. Oczywiście statystyk nie da się oszukać i mniejszej liczby wystawców nie dało się nie zauważyć. Z tego powodu przejścia między stoiskami były szersze, a skoro szersze, to zwiedzający nie musieli się przeciskać w przejściach. I to drugie wrażenie, że było mało ludzi.

Mnie jednak te szerokie przejścia się podobały. W końcu można było zobaczyć jak wyglądają stoiska w całej okazałości . Przy węższych przejściach trudno zobaczyć całe stoisko, bo albo jest przysłonięte przez sąsiada, albo zasłonięte przez przepychających się ludzi.

Faktem też jest, że program wydarzeń dodatkowych nie był jakoś mocno przeładowany. Ale też nie można powiedzieć, że nic się nie działo. Speaker’s Corner żył wykładami, prelekcjami, galami nagród i oficjalnymi prezentacjami. Pracownia mozaiki Lubosza Karwata przez cały czas trwania Targów zapraszała do tworzenia własnych mozaik kamiennych. Swoją wiedzą dzielili się architekci podpowiadający jak zagospodarować przestrzeń wokół siebie i jakie możliwości daje wykorzystanie kamienia. Kawałek świata okiem kamieniarza pokazywała wystawa fotograficzna „Kamieniarze w podróży”. Przed halą odbywały się pokazy pracy wózków widłowych.... czyli przez cały czas trwania Targów można było robić coś interesującego. A jak wciągające jest układanie mozaiki, i pracochłonne jednocześnie, przekonali się tylko ci, którzy spróbowali. Z jak różnych punktów widzenia można spojrzeć na swój ogródek, czy choćby balkon, poznali ci, którzy zatrzymali się przy stoliku Pogotowia Projektowego...

W promocję Targów zainwestowano w tym roku więcej niż zwykle. Oprócz tradycyjnych reklam, były osobiste spotkania z wystawcami i wysyłka zaproszeń dla zwiedzających. Trudno ocenić dlaczego spadła liczba wystawców i dlaczego niektórzy tak nisko oceniali swój udział czy wizytę na Targach. Choć to problem do rozwiązania dla Organizatorów, to może okażą się tu trafne słowa jednego z zaprzyjaźnionych kamieniarzy: „ludzie zaczynają wierzyć, że jest kryzys i zaczynają działać zachowawczo”.

Czy bronię Organizatorów?
Nie, nie bronię. Staram się opisać, co widziałem na Targach. Podsumować, znaleźć logikę. Odkryć powód dlaczego tak wielu narzekało. Choćby to, że pojawiły się również gorzkie opinie, iż na kilka miesięcy przed Targami wystawcy musieli długo negocjować ceny stoisk i ciężko walczyć o każdą złotówkę ewentualnego rabatu, a tuż przed targami można było wynająć powierzchnię po znacznie niższych cenach. Sprawdziliśmy to. Organizatorzy zaprzeczają temu kategorycznie i gotowi są przedstawić dowody, że właśnie znacznie wcześniejsze zgłoszenie na Targi zapewniało uzyskanie korzystniejszych warunków cenowych.

Inne spostrzeżenie,
którego nie można zignorować. Prawie każdy, kto zatrzymał się na stoisku Kuriera Kamieniarskiego na dłużej, niż na przysłowiowe dwa zdania, prędzej czy później zadawał pytanie: „po co targi kamieniarskie zostały przeniesione do Poznania?” Głównym i bezdyskusyjnym powodem organizacji Targów na terenie MTP były i są lepsze warunki wystawiennicze. Ale nie zapominajmy, że z tego powodu sami wystawcy nalegali na przeniesienie. Więc teraz nie pora narzekać na zwiedzających, na Targi i na atmosferę. I choć atmosfera targów we Wrocławiu była niepowtarzalna, to chyba jednak pora odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule tego artykułu.

Targi to miejsce czy wydarzenie?
Dziś, przy szybko zmieniających się oczekiwaniach, przy nowych potrzebach kreowanych jednym zdaniem trafionej reklamy, przy lawinowym rozwoju rzeczywistości wirtualnej, przychodzi zmierzyć się z innymi realiami. Otaczający świat bombarduje zmysły nieprzerwaną falą różnych bodźców, które mają zwrócić uwagę. Uodporniamy się na te bodźce i większości nie zauważamy. Tylko niektóre do nas docierają. A te które dotrą wymagają naszej reakcji, naszego działania, by zaprezentować pełnię swoich możliwości. Tak też jest teraz z targami. Na targi już nie wystarczy przyjechać i być. Być można w jakimś miejscu.

Targi to wydarzenie
A w wydarzeniu bierze się udział.
Na wydarzenie mają wpływ wszyscy jego uczestnicy – czyli organizatorzy, wystawcy i zwiedzający. Owszem, mamy prawo oczekiwać od organizatorów ewolucji w formule targów i podążania za zmieniającymi się potrzebami rynku. Ale jako uczestnicy też musimy się zaangażować. Jeżeli jako zwiedzający przyjdę tylko po ulotki, to tylko z ulotkami wyjdę. Jeżeli nie zaplanuję odwiedzin na targach w porze wykładu na interesujący mnie temat, to niczego się nie dowiem. Jeżeli nie porozmawiam z producentem maszyny o napotkanych w użytkowaniu utrudnieniach, to nie zostaną one rozwiązane – ani u mnie, ani w następnej generacji maszyn.

A jako wystawca jeżeli nie przygotuję się do targów, to wrócę z nich zadowolony? Bo przygotowanie to przecież nie tylko spakowanie ulotek, wizytówek i pozostałego „zaopatrzenia”. To przede wszystkim określenie celów i zaplanowanie sposobów ich realizacji. I właśnie dzięki takim planom kilku moich rozmówców mówiło z zadowoleniem o zakończonych Targach. Bo zaplanowane pozyskanie nowych klientów poprzez rozdanie kart lojalnościowych z wypełnieniem ankiety imiennej poskutkowało rozdaniem o 50% kart więcej, niż zakładano. Bo dobrze przygotowana prezentacja maszyn na stoisku to zamówienia na kilka miesięcy pracy. Bo organizacja ciekawego konkursu z elementem współzawodnictwa zgromadziła widzów wokół stoiska i wzbudziła zainteresowanie ofertą.

Za najbardziej zauważalny przykład niech posłuży stoisko Fundacji Bazalt. Kto nie zwrócił uwagi na to co się tam działo? Jak choćby grupa studentów, która rozsiadła się na podłodze na stoisku i wokół niego i przez kilka godzin przygotowywała wizualizacje ogrodów przy pomocy różnych technik plastycznych. Na tym stoisku usłyszałem też doskonałe stwierdzenie: „gdyby 10% wystawców przygotowało jakiś event, to zwiedzający szybko by zauważyli, że Targów nie da się zwiedzić w jeden dzień”.

„To się nie opłaca”
Kurier Kamieniarski istnieje dzięki reklamom. Na Targach nie podpisaliśmy żadnego nowego zamówienia – czyli Targi były tylko wydatkiem. Czy ten wydatek się zwróci? Nie wiem. Na pewno nie teraz, bo koniec sezonu zawsze oznacza, że grudniowy numer Kuriera jest cieńszy od pozostałych. Ale Targi uważam za udane dla Kuriera. Bo spotkałem się i rozmawiałem z wieloma osobami. Bo ani internet ani telefon nie dadzą mi takich możliwości. A jak powiedział jeden z wystawców: „spotkania budują relacje osobiste, które ułatwiają późniejsze robienie interesów”.

Czas i miejsce
Można naciskać Organizatorów do zmiany cyklu Targów na dwuletni. Można rozważać, co by było we Wrocławiu. Ale wszystko jedno gdzie i kiedy będą Targi – za to, czy będą udane odpowiadamy wszyscy.

Bo jeśli idę w miejsce, w którym muszę być, i wiem, że będzie tam padał deszcz, to wezmę parasol. Jeśli planuję zostać tam trochę dłużej, to wezmę jeszcze kalosze. Ale jeśli jest to spotkanie z przyjaciółmi i mamy tam wspólnie spędzić mile czas, to zabiorę jeszcze płetwy i maskę nurkową. Mniej padać przez to nie będzie, ale na pewno będzie zabawniej. Przy okazji mój „event” zostanie zapamiętany, a o spotkaniu nikt nie powie, że było nudne.

______

*event – ang. wydarzenie – modne w dzisiejszym świecie angielskie słówko określające przygotowanie i zrobienie czegoś, co zwróci uwagę klienta, przechodnia, widza, uczestnika...

_____

Zapraszamy do galerii zdjęć: przejdź do galerii.

przeczytaj cały artykuł

Najnowsze wcielenie Tornado CNC

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 19 grudnia 2012 01:00

44Pierwsze urządzenie łączące zalety automatycznego stołu do piaskowania i plotera grawerującego zadebiutowało podczas Marmomacc 2012 i wkrótce potem nagrodzono je podczas targów Kamień-Stone. Rewolucyjne rozwiązania, oparte na silnikach krokowych i sterowaniu numerycznym rozbudowano teraz o opcję automatycznego wiercenia. Inżynierowie z firmy ABRA zapewniają – „3 w 1” to nie koniec możliwości naszego produktu!

Do niedawna branża kamieniarska skazana była na niemały wydatek albo wybór pomiędzy dwoma urządzeniami. Piaskować lub grawerować? Dylemat uprościli inżynierowie z firmy ABRA prezentując podczas tegorocznej edycji targów w Weronie TORNADO CNC, czyli urządzenie (typu: „2w1”) łączące w sobie walory najlepszych maszyn do wykonywania liter i najbardziej zaawansowanych urządzeń do grawerowania portretów. Połączenie zalet automatycznego stołu do piaskowania i plotera grawerującego to najnowsza propozycja polskiego producenta maszyn dla branży kamieniarskich, ale z końcem tego roku pojawia się kolejna aplikacja, dostępna dla wszystkich nabywców TORNADO CNC.

Nie dwa, a trzy w jednym!
Już podczas niedawno zakończonych targów Kamień-Stone pomysłodawcy TORNADO CNC przyjmując statuetkę KLAUDIUSZA 2012 za najlepszy produkt w kategorii „narzędzia, urządzenia i maszyny” przyznawali, że ich najnowsza propozycja kryje wiele więcej rewolucyjnych funkcji. Całkowita automatyzacja procesów, eliminacja przypadkowych błędów, intuicyjna komunikacja – to tylko niektóre z autorskich rozwiązań marki ABRA. Dzięki numerycznemu sterowaniu CNC istnieje wiele więcej obszarów zastosowań automatycznego stołu typu: 2w1. Jedną z nich jest opcja… wiercenia. Tak! Od teraz do bazowego stołu zaprojektowano układ z wiertarką udarową, który umożliwia automatyczne wiercenie otworów do montażu liter z metaloplastyki.

Układ działa następująco: na wcześniej przygotowany szablon przyklejony na płycie najeżdżamy wskaźnikiem lasera, zaznaczając środek poszczególnych otworów, po czym uruchamiamy aplikację definiując głębokość wiercenia. Układ automatycznie wykona wszystkie otwory na płycie! Przystawka do wiercenia w wersji podstawowej obejmuje wiertarkę udarową ze sterowanym (w osi Z) silnikiem krokowym przy pomocy śruby (bezluzowej) wraz z układem czujników odpowiadającym za głębokość wiercenia oraz kompensację siły nacisku wraz z zużywającym się wiertłem. W opcji można ten układ rozbudować o chłodzenie wiertła wodą wraz z systemem odciągu. Na dzień dzisiejszy urządzenie jest już więc typu: „3 w 1”!

Sterowanie numerycznie jest ekonomiczne
TORNADO CNC wyróżnia się na tle tradycyjnych rozwiązań nie tylko połączeniem funkcji automatycznego piaskowania i grawerowania (teraz także: wiercenia) w jednym urządzeniu. Najważniejszą jednak zaletą najnowszej propozycji polskiego producenta jest fakt, że urządzenie pomimo modernizacji, w dalszym ciągu charakteryzuje wydajność i precyzja najlepszych maszyn tego typu. Nowe urządzenie łączy bowiem walory i jakość, z jakich słyną dobrze znane na rynku maszyny: ploter grawerujący Photomaster (model w wersji pionowej i Mini) oraz stoły do piaskowania Tornado 2000. Nie bez znaczenia jest też ekonomika TORNADO CNC. To, co łączy urządzenie z maszynami sterowanymi numerycznie, to eliminacja przestojów, optymalizacja napędów, systemy automatyzacji prac. Znajdziemy tu więc najbardziej wydajne silniki krokowe, bezprzewodowy moduł sterujący, jak i wiele innych udogodnień, które wymyślono i skompletowano w taki sposób, by maszyna sterowana w pełni numerycznie była nadal przystępna cenowo.

Sterowany numerycznie stół TORNADO CNC ma duży, 19-calowy wyświetlacz. Oprogramowanie wizualizuje zaś użytkownikowi wszystkie procesy. Cała zaleta obsługi sprowadza się więc do zdalnego sterowania manipulatorem przywodzącym skojarzenia z zabawą na Playstation! Środowisko Windows stanowi zdecydowane ułatwienie obsługi – wyboru dokonujemy za każdym razem kursorem. Użytkownik TORNADO CNC korzysta też z dobrodziejstw podpowiedzi, haseł, alertów itp. Jeśli wspomnieć, że w standardzie znajdziemy też funkcję „samodiagnozy” przez złącze USB, to śmiało możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z pierwszym tak przyjaznym oprogramowaniem CNC, a nowatorskie podejście inżynierów z firmy ABRA stanowi milowy krok w produkcji urządzeń dla branży kamieniarskiej! Producent zapewnia też, że w 99% przypadkach interwencji, jest w stanie zdiagno-zować problem i rozwiązać go via internet! Firma ABRA oddaje branży kamieniarskiej pierwszą tego typu instrukcję „prowadzenia za rękę”. Oprogramowanie zabezpieczy operatora przed przypadkowymi pomyłkami, bo też wszystkie typowe przypadki opóźniające czy niepotrzebnie obniżające jakość pracy – od kalibracji płyty po brak korundu – zostały zabezpieczone. Za sprawą silników krokowych posiadacz TORNADO CNC zyskuje zdecydowaną przewagę nad tradycyjnymi stołami do piaskowania. Przyspieszenie na przejazdach między polami, powrót na bazę – te i podobne ruchy wykonywane są tu błyskawicznie. Zyskała nie tylko motoryka stołu do piaskowania, ale także precyzja pracy. Dokładność programowa pozycjonowania to 0,01 mm!!

Optymalizacja i innowacja
TORNADO CNC zdecydowanie góruje więc nad rozwiązaniami sterowanymi inwerterem (falownikiem). Przełomem w dziedzinie adaptacji najbardziej efektywnych napędów jest sterowane numerycznie TORNADO CNC. Silniki krokowe nie są tu specjalnie energochłonne, bo też nie ma dużych obciążeń, odpada więc konieczność stosowania kosztownych serwonapędów. Wspomniany ruch w osi Z to pewność, że maszyna w sposób nieprzerwany koryguje odstęp głowicy piaskującej (lub grawerującej) od płaszczyzny płyty. Za regulację odległości głowicy od stołu odpowiada w TORNADO CNC oprogramowanie. Po raz pierwszy mamy więc do czynienia z maszyną, która automatycznie koryguje błędy użytkownika i jednocześnie „bierze poprawkę” na niedostatki materiału.

Z innych innowacyjnych rozwiązań warto wymienić nowatorski czujnik minimalnego i maksymalnego poziomu korundu. Tym samym inżynierowie z firmy ABRA wyeliminowali sytuację, że maszyna zatrzyma się z powodu braku ścierniwa. Ta z pozoru błaha innowacja eliminuje sytuacje „pustych”, czyli bezproduktywnych przebiegów głowicy.

Anonsując TORNADO CNC, producent zwraca uwagę, że jego cena skalkulowana jest na poziomie tradycyjnego stołu do piaskowania i połowy wartości plotera grawerującego, a w zamian nabywamy zupełnie nowej generacji narzędzie CNC. Teraz także z możliwością wiercenia!

przeczytaj cały artykuł

Moje hobby: off road - 9

Autor: Katarzyna Krupa   |   Data publikacji: czwartek, 13 grudnia 2012 22:57

28Praktycznie każdy, kto zaczynają swoją przygodę z off-radem zastanawia się nad tym, który samochód wybrać albo jakie auto będzie idealne? Oczywiście idealne auto po prostu nie istnieje. A nawet jeśli istnieje, to pewnie mało kto może sobie na takie pozwolić. Poza tym: cóż to znaczy „auto idealne”?

Według doświadczonych off-roadowców samochód terenowy nie powinien być samochodem nowym. Z jednej strony dlatego, że większość współczesnych, nowych aut określanych jako „terenowe” nie nadaje się do jazdy poza szosą. Z drugiej zaś kwota wydana na taką „nówkę” skutecznie blokuje pomysły opuszczenia asfaltu i narażenie na „ryskę choćby” nowiutki lakier – nie wspominając o poważniejszych uszkodzeniach samochodu wartego co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. A cóż to za frajda dla kierowcy, kiedy rozważania o zachowaniu nieskazitelności samochodu tłumią emocje towarzyszące pokonywaniu przeszkód terenowych? W mojej „karierze” off-roadowej miałam okazję poznać takich zestresowanych kierowców i było mi ich szczerze żal... Zatem, aby uniknąć niepotrzebnych nerwów, warto wybrać samochód używany, zwłaszcza, że rasowa terenówka ma znacznie większą trwałość niż „osobówka” i nie powinien przerażać wpis w dowodzie rejestracyjnym mówiący o tym, że pojazd wkrótce będzie „pełnoletni”. Poniżej przedstawię „TOP 10” terenówek , przygotowany przez magazyn „Auto Moto”. Zaczynając od miejsca ostatniego – Lada Niva. Samochód produkowany jest od 1977 roku i nadal dostępne są fabrycznie nowe modele. Wyposażony w silnik benzynowy o pojemności 1,7 l i mocy 80 KM. Zaletą silnika jest, że, pomimo małej pojemności i mocy, dobrze sobie radzi zasilany gazem. Samochód zbyt wyrafinowana budowa. Jednak dzięki prostej budowie, napędowi 4 x 4, a przede wszystkim wyjątkowo niskiej cenie (już od 3.000 zł), znakomicie sprawdza się jako pierwsze auto terenowe dla osoby, która po prostu chce się pobawić na bezdrożach.

Na miejscu IX uplasował się Opel Frontera z roczników 1991-2003, znany też jako Isuzu Rodeo. Występuje zarówno z silnikami benzynowymi od 2.0 do 3.2 l (115 – 205 KM) jak i w dieslu 2.2 – 2.8 l (100 – 120 KM). Ten ostatni silnik – 2.8 TD jest uznawany za najlepszy, jednak najtrudniej go znaleźć. Za najrozsądniejszy wybór uważany jest silnik benzynowy 2.0 l w kombinacji z LPG. Należy natomiast uważać na silnik diesla 2.3 l. Niewątpliwymi zaletami Opla są niska cena (od 6.000 zł) oraz niskie koszty użytkowania i części zamiennych. Jeśli ktoś jest gotowy wydać ponad 18.000 zł i ceni sobie amerykańską klasykę na pewno będzie zadowolony z samochodu z miejsca ósmego – Jeepa Wranglera. Auto produkowane od 1987 roku tylko w benzynie. Te 6-cylindrowe silniki, o pojemności od 2.4 do 4.2 l, nie należą do oszczędnych i należy liczyć się z częstymi wizytami na stacji paliw. Dobrą wiadomością jest natomiast to, że dobrze spisują się z instalacją gazową. Kolejną zaletą Wranglera jest, poza przepiękną, klasyczną sylwetką, bardzo mała utrata wartości rynkowej. Na miejscu siódmym kolejny Opel, tym razem Monterey (alias 1991 – 1999 można kupić w przystępnej cenie, bo już od 8.000 zł., o małej awaryjności. Silniki o pojemności 3.2 (benzyna) oraz 3.1 TD (diesel Isuzu) o mocy, odpowiednio, 177 i 114 KM. Auto, można powiedzieć, rodzinne, o dość przestronnym wnętrzu i sporym bagażniku. W sam raz na wakacyjny wyjazd z dala od cywilizacji. Na miejscu szóstym znalazł się Mitsubishi Pajero (1990 – 2000). Istnieje wersja z napędem 4 x 4 (Super Select) lub z napędem dołączanym (Easy Select). Kilka różnych silników: uważany za najlepszy diesel 2.8 l, diesel 2.5 l oraz mało ekonomiczne wersje benzynowe o pojemności 3.0 l i 3.5 l. Głównym mankamentem tego samochodu są ceny części zamiennych.

Miejsce piąte należy do Land Rovera Defendera. Samochód ten określany jest raczej jako „podwyższone auto użytkowe” niż klasyczne terenowe, a jego nadmierna eksploatacja w terenie może być przyczyną awaryjności, dlatego przez niektórych złośliwców został ochrzczony mianem „Defektera”. Plusem jest duża liczba wersji nadwozia oraz stały napęd 4 x 4. Silnik występuje w wersji benzynowej o pojemności 3.9 l (182 KM) oraz w dieslu 2.4-2.5 l (107 – 122 KM). Ceny zaczynają się już od 12.000 zł. Tuż przed podium znalazł się Suzuki Jimny produkowany od 1998 roku. To niewielkie, lekkie autko na ramie(!) doskonale sprawuje się w terenie. Jest na tyle lekkie, że nie grzęźnie, na tyle krótkie, że nie „wiesza się” i na tyle wąskie, że swobodnie mknie między drzewami. Dodatkowo mały samochodzik dysponuje małym, oszczędnym silniczkiem 1.3 l benzyna (najlepszy) lub 1.5 diesel. Niestety, jak to bywa z małymi autkami, jest w nich mało miejsca. W Jimnym wystarczy go tylko dla dwóch osób. I to też niewielkich. Cena, jak na taki mały samochodzik, wcale nie jest najmniejsza, bo zaczyna się od 14.000 zł. Najniższe miejsce na podium zajął Mercedes Klasy G. Samochód produkowany od 1979 roku. Solidny pojazd o wojskowym rodowodzie zaopatrzony jest w słusznej mocy silniki benzynowe od 2.3 do 5.4 l (102 – 500 KM!) lub bardzo trwałe silniki diesla od 2.4 do 4.0 l (72 – 250 KM). Jest to jednak auto dość drogie – na jego zakup należy wydać minimum 15.000 zł i koszty utrzymania też są stosunkowo wysokie. Drugie miejsce w rankingu zajął Nissan Patrol (wersja Y60 1987 – 1997, wersja Y61 1997 – 2009). Samochód w nowszej wersji można kupić od 20.000 zł. Auto posiada doskonałe właściwości terenowe, a jego mosty napędowe są uważane za najlepsze z istniejących. Problemem natomiast są łatwo przegrzewające się silniki diesla, zwłaszcza wersja 2.8 TD. Dlatego lepszym wyborem jest ciut trwalszy 3.0 l. Sporo do życzenia pozostawia też zwrotność pojazdu. Za to części zamienne są łatwo dostępne i w przystępnych cenach.

dotarliśmy do miejsca pierwszego. A na nim niekwestionowany król off-roadu. A raczej królowa – Toyota Land Cruiser J7 produkowana od 1984 roku. Co ciekawe, można ten samochód kupić już za 9.000 zł. Jednak trzeba bardzo uważać na takie „okazje”, gdyż nadwozie tego auta lubi korodować. Więc jeśli ktoś już ma egzemplarz w dobrym stanie, nie pozbędzie się go zbyt łatwo i za małe pieniądze. Samochód jest bardzo trwały i posiada bardzo dobre właściwości jezdne zarówno w terenie, jak i na asfalcie. Silniki występują w wersji benzynowej o pojemności 2.4 – 4.5 l (97 – 190 KM) oraz w dieslu 2.4 – 4.5 l (72 – 202 KM). Najpopularniejszy jest silnik 2.4 TD serii L, ale warto poszukać mocniejszego, 3.4 l, serii B. Nadwozie jest dość przestronne, głównie 3-drzwiowe, choć występuje też w wersji 5- drzwiowej. Jak widać z powyższych opisów, nie zawsze nowsze i droższe oznacza lepsze. Czasami warto zainwestować w taniego „staruszka”, by móc cieszyć się poczuciem wolności oraz satysfakcji w pokonywaniu bezdroży.>

przeczytaj cały artykuł
Strona 228 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Domeny na sprzedaż
2026-08-26 00:00:00
DOMENY NA SPRZEDAŻ spiekikwarcowe.com.pl, marmur-granit.com ZAPROPONUJ SWOJĄ OFERTĘ malwinawyrwiak@sole.pl, tel. 510 047 890

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.