Artykuły

Krótka historia targów KAMIEŃ - cz. III

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 01 grudnia 2010 22:54

56Rok 2007 pamiętamy jako początek kryzysu gospodarczego na świecie. O to, jak w tym czasie radziły sobie Międzynarodowe Targi Kamienia i Maszyn Kamieniarskich KAMIEŃ zapytaliśmy panią Małgorzatę Sołtys - prezes Geoservice-Christi, organizatora targów KAMIEŃ we Wrocławiu.

Kurier Kamieniarski:
Była Pani prezesem Geoservice- Christi w latach 2007-2009. Jak ocenia Pani ten okres?

Małgorzata Sołtys:
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był to bardzo ciekawy okres. Pełen wyzwań, niespodziewanych zwrotów sytuacji i ciężkiej pracy. Do roku 2007 gospodarka polska rozwijała się w imponującym tempie. „Bum budowlany” napędzał koniunkturę również w branży kamieniarskiej. Później nastąpiło załamanie na rynkach finansowych, co wywołało kryzys na skale światową. Teraz wiemy, że na szczęście kryzys okazał się nie być bardzo dotkliwy dla Polski, ale pod koniec 2007 r. wszyscy zastanawiali się, co będzie dalej. A za najważniejsze wydarzenie podczas mojej kadencji jako prezesa uważam porozumienie między Geoservice-Christi i Międzynarodowymi Targami Poznańskimi w sprawie wspólnego organizowania targów kamieniarskich.

Kurier Kamieniarski:
Właśnie. Jak to z tym porozumieniem było? Jak przebiegało przeniesienie targów do Poznania?

Małgorzata Sołtys:
Tak naprawdę to nie było przeniesienie, tylko stworzenie nowej imprezy.Trudno przenieść targi tak bardzo związane z konkretnym miejscem. Proces dochodzenia do porozumienia nie należał do najłatwiejszych, ale ostatecznie udało się wypracować kompromis. Media, a szczególnie jedna z naszych gazet branżowych, prześcigały się w nadinterpretowaniu faktów i wyrokowaniu o przyszłości. I choć obie strony porozumienia nieco inaczej pamiętają drogę do niego, to najważniejsze jest, że udało się wspólnie stworzyć KAMIEŃ-STONE.

Targi KAMIEŃ, jako impreza, już w roku 2008 były o krok od wyczerpania absolutnie wszystkich dostępnych możliwości lokalizacyjnych. Strategia rozwoju Wrocławia realizowana przez władze miasta stawiała na inne priorytety, szczególnie te związane z EURO 2012. Bliskość mocnego ośrodka targowego jakim jest Poznań, przegrana walka o EXPO 2012 – to sprawy, które nie zostawiały złudzeń, że w najbliższym czasie raczej nie powstanie żaden poważny obiekt wystawienniczy w stolicy Dolnego Śląska. Chociaż szukałam innych rozwiązań, to miałam świadomość, że przy tej dynamice rozwoju imprezy już wkrótce zaczną się naprawdę poważne kłopoty lokalowe. Zdrowy rozsądek i dobro wystawy zwyciężyły. Z tradycją targów KAMIEŃ, doświadczeniem i kontaktami branżowymi Geoservice-Christi oraz możliwościami MTP teraz można jedynie mówić o sukcesie takiego posunięcia, które nadal będzie jednoczyć branżę. Zwłaszcza, że od pewnego momentu również wystawcy zaczęli nalegać na doprowadzenie do porozumienia.

56a

Kurier Kamieniarski:
Jak zatem rozwijały się targi KAMIEŃ w latach 2007-2008?

Małgorzata Sołtys:
Dobrze. O tym chyba najlepiej świadczą statystyki. W roku 2007 na ponad 6.000 m2 wystawiło się 240 firm z całego świata, a targi odwiedziło 7.000 zwiedzających. Rok później powierzchnia wystawy była o 1.000 m2 większa, a ofertę 255 wystawców obejrzało ponad 9.000 gości. Początek roku 2007 zapowiadał się bardzo dobrze. Branża budowlana rozkwitała. Firmy kamieniarskie, które chciały się rozwijać, miały do tego mnóstwo okazji i możliwości. Wiele firm przebranżowiało się rozszerzając asortyment w kierunku towarów i usług dla budowlanki. Zagraniczne firmy dostrzegły potencjał polskiego rynku, co przekładało się na większe zainteresowanie uczestnictwem w targach branżowych. Pod koniec roku, niemalże w przeddzień targów KAMIEŃ 2007, okazało się, że grozi nam kryzys gospodarczy. Nastroje na rynku zdecydowanie się obniżyły. Na targach zapanowała atmosfera ostrożności w podejmowaniu decyzji finansowych. Ale jak czas pokazał, polska gospodarka poradziła sobie z kryzysem znacznie lepiej niż gospodarki Europy Zachodniej. Targi KAMIEŃ 2008 pobiły kolejne rekordy. Pomimo niepewnej sytuacji rynkowej, KAMIEŃ nadal był prawdziwym wydarzeniem branżowym. Corocznym spotkaniem branży we Wrocławiu. Przyjeżdżali wszyscy – poznać najnowszą ofertę, podpatrzeć konkurencję, spotkać znajomych i kontrahentów, porozmawiać „na żywo” z osobami znanymi tylko z rozmów telefonicznych, czy zwyczajnie „wyskoczyć wspólnie na miasto”, bo w ciągu roku nigdy nie było ku temu okazji. Przyjeżdżali, bo Dolny Śląsk jest największym polskim regionem kamieniarskim, z długą tradycją.

Kurier Kamieniarski:
Co wspomina Pani z tamtego okresu najczęściej?

Małgorzata Sołtys:
Nim zostałam prezesem Geoservice-Christi przez wiele lat pracowałam w tej firmie. Tworzyłam więc razem z panią Krystyna i panem Brunem te targi i uczestniczyłam w wydarzeniach opisanych w poprzednich numerach Kuriera Kamieniarskiego. Pamiętam więc wszystko, o czym mówili moi poprzednicy i czytając ich słowa często z uśmiechem kiwałam głową. Siedemnasta i osiemnasta edycja targów KAMIEŃ pod tym względem nie była znacząco różna od poprzednich. Ale skoro mowa o wspomnieniach, to w zasadzie wiążą się one z każdą firmą. Bo znam każdą z firm, która uczestniczyła w targach. Wiele firm spośród obecnych liderów rynku pamiętam z początków ich działalności. To miłe wspomnienie. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że w ciągu tych lat miałam okazję rozmawiać osobiście z każdym wystawcą – niezależnie, czy to właściciel firmy czy pracownik – i większość osób pamiętam z imienia i nazwiska. I o każdym mam w pamięci jakieś wspomnienie. Czasami bardzo mocne, wynikające z jakiejś trudnej sprawy czy wyjątkowej rozmowy, czasami w postaci anegdotki, czasami takie zwykłe związane z przelotnym spotkaniem gdzieś na targach – czasami czysto służbowe, a czasami trochę prywatne.

Kurier Kamieniarski:
A może zdradzi Pani jakieś najbardziej osobiste?

Małgorzata Sołtys:
Najbardziej osobiste? Prawdę mówiąc wszystko co działo się na targach KAMIEŃ odbierałam osobiście. W ciągu minionych lat miałam okazję poznać i pracować ze wspaniałymi ludźmi – moimi współpracownikami i wystawcami – bez wsparcia i zaangażowania których nie udałoby się stworzyć i kontynuować z sukcesem organizacji targów kamieniarskich.

przeczytaj cały artykuł

KUZIK - Najlepsze jest najprostsze rozwiązanie

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 01 grudnia 2010 17:04

73Firma Kuzik istnieje na polskim rynku od 2000 roku i znana jest głównie z produkcji łupiarek do kamienia naturalnego oraz usług serwisowych urządzeń zbudowanych w oparciu o układy hydrauliki siłowej. Historia przedsiębiorstwa jest jednak o wiele dłuższa…

Krzysztof Kuzik, założyciel i właściciel firmy, przez wiele lat pracował jako serwisant urządzeń drobnych oraz sprzętu ciężkiego używanych w kamieniołomie. Ekstremalne warunki oraz konieczność zachowania ciągłości działania stanowiły podstawę do poszukiwań najskuteczniejszych rozwiązań, które zapewniały możliwie najdłuższą bezawaryjną eksploatacje sprzętu. Następnie przyszedł czas na rozpoczęcie działalności na własną rękę, pod szyldem własnego nazwiska. Początkowo jako firma świadcząca usługi serwisowe wszystkich maszyn służących do obróbki kamienia. A w niespełna cztery lata od „usamodzielnienia się” powstała pierwsza łupiarka, która bez większych problemów pracuje do dziś.

Obecnie nabyta w przeszłości wiedza wykorzystywana jest przy projektowaniu i produkcji własnych urządzeń przeznaczonych do łupania kamienia. W roku 2008, na targach KAMIEŃ, łupiarka Kuzik 50 otrzymała 1. nagrodę w kategorii „Maszyny, urządzenia i technologie”. Było to doskonałym podsumowaniem dotychczasowej pracy firmy i dodało energii do pracy. Otworzyło również przed przedsiębiorstwem zupełnie nowe horyzonty. W dwa lata po targowym sukcesie poziom zamówień na urządzenia systematycznie wzrasta. Dzięki temu firma ma możliwość ciągłego rozwoju oraz powiększania swojej oferty o nowe modele urządzeń oraz udoskonalanie już istniejących. W roku 2010 oferta przedsiębiorstwa powiększyła się o maszyny konstrukcji bramowej przeznaczonych do łupania płyt oraz bloków, a także nastąpił rozwój serii stołów transportowych.

Plany na przyszłość właściciel firmy określa następująco: „Wciąż musimy rozwijać nasze produkty, ponieważ wciąż wzrastają wymogi dotyczące nie tylko jakości naszych produktów, ale również wyrobów, które na nich powstają. Dlatego przykładamy szczególną uwagę do ciągłego udoskonalania naszych rozwiązań, mających na celu zwiększenie wydajności pracy operatorów przy ograniczeniu nakładu sił, oczywiście mając na uwadze szczegóły wpływające na poprawę ich bezpieczeństwa”.

Podstawowa zasada Krzysztofa Kuzika mówi: „Stosuj najprostsze rozwiązania – po pierwsze: są tańsze w zakupie, po drugie: są tańsze i łatwiejsze do naprawy, po trzecie: im mniej skomplikowana część, tym rzadziej ulega awariom. Oczywiście „tańsze” nie oznacza gorsze, bo cała tajemnica tkwi w znalezieniu kompromisu pomiędzy jakością i ceną. Zachowanie tej zasady sprawiło, że firma wypracowała sobie dobrą markę. A produkt flagowy – łupiarka KUZIK 50 – podbił krajowy rynek i rozpoczął karierę na rynkach zagranicznych.

przeczytaj cały artykuł

Kamień-Stone – targi bardzo międzynarodowe

Autor: Organizator   |   Data publikacji: środa, 01 grudnia 2010 12:58

51Ważne imprezy targowe noszą często nazwy wiążące je z wielkim światem ponadnarodowego biznesu. Twarde jak kamień fakty świadczą o tym, że międzynarodowość targów Kamień-Stone to coś więcej niż nazwa.

O 20% większa powierzchnia wystawiennicza i o 20% więcej zwiedzających – takim wynikiem w stosunku do ubiegłorocznej edycji mogą poszczycić się targi KAMIEŃ-STONE 2010, które odbyły się w dniach 10-13 listopada br. w Poznaniu. Organizowana wspólnie przez Międzynarodowe Targi Poznańskie i Geoservice-Christi impreza jest nie tylko najważniejszymi targami branży kamieniarskiej w Europie Środkowo-Wschodniej, lecz prawdopodobnie najbardziej międzynarodowym wydarzeniem wystawienniczym w Polsce. Ponad 60% z ponad 300 wystawców stanowili obcokrajowcy z 19 krajów świata. Najsilniej reprezentowane były światowe imperia kamienia: Włochy, Hiszpania i Chiny. Profesjonalistów z zagranicy nie zabrakło również wśród zwiedzających. Prawie 10 procent z 7500 gości targowych stanowili obcokrajowcy. Również tutaj dominowali Włosi, wyprzedzając Niemców, Litwinów, Ukraińców i Węgrów.

Dookoła kamienia
W kompleksie trzech pawilonów MTP o łącznej powierzchni 20 tys. m2 pojawił się kamień, maszyny do jego obróbki, a także gotowe wyroby z kamienia. Architekci i projektanci wnętrz dokonywali na targach KAMIEŃ-STONE zamówień płyty kamienne na elewacje, podłogi, ściany. Dekoratorzy mogli zapoznać się z propozycjami kamieniarskiego designu: wannami z kamienia, kamiennymi stołami czy elementami obudów kominkowych. Kamieniarzom została przedstawiona niezwykle szeroka oferta maszyn do obróbki kamienia. Wiele z nich pracowała podczas targów. Można było zobaczyć nowoczesny i robiący wrażenie nie tylko gabarytami sprzęt, wycinający skomplikowane wzory w granitowych płytach, polerujący, malujący czy grawerujący płyty kamienne a także rzeźbiący w marmurze. Znaczącą część targowej ekspozycji stanowiły nagrobki.

62a

Targi innowacji
Obecne na targach firmy zgłosiły 79 nowości. W najnowszej ofercie wystawców znalazły się najpiękniejsze odmiany kamienia w całej gamie barw, do różnych zastosowań, w tym kwarcyty, wapienie, onyksy, granity, marmury, piaskowce oraz kamienie szlachetne i półszlachetne, w postaci slabów lub gotowych produktów i półproduktów. Pojawiły się także ultra cienkie płyty kamienne o grubości 3 mm, idealne do zastosowania wszędzie tam, gdzie liczy się waga, np. w windach, jachtach czy samolotach. Podczas targów KAMIEŃ-STONE 2010 zostały zaprezentowane również nowoczesne rozwiązania w zakresie obróbki kamienia: urządzenia tnące, piaskujące, płomieniujące, kruszące i inne oraz ich elementy. Na uwagę zasługuje maszyna do grawerowania fotografii na marmurze czy granicie na podstawie pliku graficznego, a także robot wykonujący trójwymiarowe rzeźby o wysokim stopniu skomplikowania. Maszynę w akcji można było zobaczyć w Strefie Kamienia w pawilonie 6A.

Targi wiedzy
W pawilonie 6A specjalnie dla spragnionych branżowej wiedzy powstał Speakers’ Corner, w którym każdego dnia odbywały się wykłady. O postępie w technologii obróbki kamienia, perspektywach rozwoju branży i promocji znaku towarowego „Kamień Naturalny” opowiedział prezes Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej Stanisław Sitarz. Brukowanym nawierzchniom komunikacyjnym poświęcone było seminarium dr. Jerzego Dudy. W zlokalizowanej obok Strefie Kamienia do dyspozycji zwiedzających pozostawali eksperci, którzy bezpłatnie udzielali fachowych porad w zakresie doboru odpowiedniego rodzaju kamienia do wybranych zastosowań, montażu kamienia, trendów w kamieniarstwie, kamieniarskiego designu, technologii obróbki kamienia, marketingu w branży kamieniarskiej, geologii i petrografii, rynku kamienia oraz zastosowań kamienia w architekturze krajobrazu.

Kamieniarskie show Ogromnym zainteresowaniem zwiedzających cieszyły się happeningi przygotowane przez pracownię rzeźbiarską Michała Jackowskiego, odbywające się kilka razy dziennie w Strefie Kamienia. Rzeźbiarze w rytm intrygującej muzyki z samodzielnie wyprodukowanego filmu „Od dłuta do maszyny” na żywo rzeźbili w marmurze za pomocą różnych narzędzi. Wykorzystywane były dłuta, narzędzia pneumatyczne, a także... super nowoczesny robot rzeźbiarski, który na podstawie trójwymiarowego skanu sylwetki potrafi dokonać precyzyjnej obróbki kamienia z każdej strony, pozostawiając rzeźbiarzowi miejsce na artystyczny kunszt detalu. W Strefie Kamienia można było także nauczyć się samodzielnie układać mozaikę. Stowarzyszenie Polskich Artystów Mozaiki przez cały czas trwania targów tworzyło przepiękne mozaiki z otoczaków, mozaiki antyczne i mozaiki florenckie. Materiałem użytym w pracach był wyłącznie kamień naturalny. Przez cztery dni powstało również logo targów KAMIEŃ-STONE. Można było również podziwiać zapierające dech w piersiach dzieła obecnych na targach artystów. Na terenie otwartym codziennie odbywały się pokazy najbardziej nowoczesnych i funkcjonalnych wózków widłowych przy pracy. Wielbiciele wyszukanej biżuterii mogli dokonać zakupów w przestrzeni specjalnej - Giełdzie Minerałów i Kamieni Szlachetnych.

Design w kamieniu Na targach Kamień-Stone 2010 po raz pierwszy w historii zostały wręczone nagrody w konkursie „Projektowanie w Kamieniu”. Podczas uroczystej gali, która odbyła się w dniu 12 listopada, nagrodzeni zostali młodzi twórcy najlepszych projektów wzorniczych z zastosowaniem kamienia. Celem konkursu było zwrócenie uwagi na niezwykłą atrakcyjność kamiennego surowca z punktu widzenia designu. W konkursie udział wzięli studenci szkół artystycznych. Nadesłano blisko 30 projektów, spośród których jury konkursu wyłoniło do realizacji przez zakłady kamieniarskie trzy prace, których prototypy były prezentowane w Strefie Kamienia. Zwiedzający targi zobaczyli na wystawie „Projektowanie w kamieniu” płytkę okładzinową oraz umywalki z otoczaków projektu Jarosława Koska z ASP w Łodzi, a także „Abecadło” Agaty Kokoszki z warszawskiej ASP.

Kamień dla architekta Jak obchodzić się z kamieniem, jak dobierać jego rodzaj do rodzaju budynku, w jaki sposób montuje się kamienne elewacje i dlaczego warto wykorzystywać kamień w projektach budowlanych – aby poznać odpowiedzi na te pytania, wystarczyło odwiedzić Speakers’ Corner targów Kamień-Stone. Ułożone w spójny cykl spotkania ze znawcami kamienia, specjalistami w zakresie wykorzystania go w architekturze a także reprezentantami studiów architektonicznych słynących z udanych zastosowań kamienia były bardzo ciekawą propozycją dla architektów.

Powrót do natury: kamień do domu i ogrodu
Targi KAMIEŃ-STONE odkrywały piękno kamienia także przed klientem indywidualnym. Małgorzata Michalska z firmy Cupamat przekonywała, że kamień to awangarda naszych czasów i że użycie kamienia we wnętrzach jest po prostu trendy. Piotr Batura opowiadał o możliwościach zastosowania kamienia w okładzinach kominkowych, pokazując ciekawe realizacje. Prof. Marek Lorenc z Instytutu Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu opowiedział o możliwościach wykorzystania kamienia w ogrodzie. Przepiękne mozaiki stosowane zarówno we wnętrzach, jak i w przestrzeni miejskiej zaprezentował podczas prezentacji szef Stowarzyszenia Polskich Artystów Mozaiki Lubosz Karwat. Jak natomiast pielęgnować kamień, by błyszczał, olśniewał kolorem lub był bardziej chropowaty, opowiedział Sławomir Mazurek.

Materiał prasowy Organizatorów, zdjęcia Marek Zakrzewski

przeczytaj cały artykuł

Teraz Twoje napisówki będą jeszcze lepsze!

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 01 września 2010 23:03

38Nowa folia do piaskowania Hard 0,55 firmy ABRA, której użyjesz do przygotowania napisów w kamieniu, pozwoli Ci zaspokoić oczekiwania wymagających klientów, zwłaszcza tych, którzy liczą na oryginalność i niebanalność! Folia ta pozwala piaskować na tyle głęboko, że litery, które przy jej użyciu stworzysz, będą wyglądały jak kute…

W dzisiejszych czasach o efektownym napisie w kamieniu decyduje nie tylko umiejętność oraz doświadczenie liternika. Jako rzemieślnik doskonale wiesz, jak ważne są również narzędzia ułatwiające tę trudną i ciężką pracę. To właśnie dzięki nim przygotowywanie napisu w kamieniu, będące jeszcze do niedawna dość skomplikowanym i pochłaniającym wiele czasu zajęciem, wykonać można zdecydowanie szybciej i precyzyjniej. Niekiedy także i znacznie efektowniej, na co wpływ ma m.in. użycie odpowiedniego rodzaju folii do piaskowania….

Nowe trendy w piaskowaniu!
Do niedawna większość kamieniarzy używała przede wszystkim folii cieńszych, z których można wykonać delikatnie piaskowane napisy. Moda jednak także w kamieniarstwie się zmienia. Dlatego, aby zaspokoić gusta coraz bardziej wymagających Klientów, firma Abra, lider w dostarczaniu produktów i technologii dla branży kamieniarskiej, wprowadziła do oferty grubszą folię Hard 0,55. To dzięki niej napisówki mogą być teraz zdecydowanie głębsze i oryginalniejsze i do złudzenia przypominać te, które przez wiele godzin wykuwane są ręcznie. Wszystko po to, by jeszcze bardziej ułatwić Ci pracę! I zagwarantować efekty, które zadowolą Twoich klientów!

Napisy niczym kute…
Sięgając po folię Abra – Hard 0,55, możesz wreszcie spełniać marzenia swoich bardziej wymagających klientów. Pewnie zaobserwowałeś już, że coraz częściej szukają oni dziś czegoś więcej aniżeli delikatnie wypiaskowanych liter. Chcą oryginalności, której jednocześnie towarzyszy powrót do przeszłości. Znów bowiem modne są głębokie, kute napisy. Podobny efekt do tego, jaki dawniej powstawał w pocie czoła, i to przez długi czas, uzyskasz przy pomocy grubszej folii do piaskowania Hard 0,55. Litery, które powstaną podczas piaskowania z użyciem tej folii, będą wyrazistsze, głębsze i naturalniejsze. Z tą folią możesz piaskować na głębokość kilkunastu milimetrów!

Nie tylko dla mistrzów…
Jeden z ważniejszych elementów, które skłaniają do zakupu folii Hard 0,55, jest jej wytrzymałość. Dlatego jest ona materiałem, po który chętnie sięgają także początkujący liternicy. Jeśli Ty także do nich należysz – teraz możesz doskonalić swoje umiejętności bez obaw, że zepsujesz materiał czy kamień. Folia ta doskonale znosi długie piaskowanie, koryguje wady operatora piaskarki, a także – o czym niejeden początkujący liternik już się przekonał – przytrzymanie na niej głowicy piaskarki w jednym miejscu nie powoduje przebicia na polerze kamienia. To folia idealna dla początkujących, dla uczniów, jak i dla prawdziwych, doświadczonych mistrzów i artystów, których nie brak w kamieniarskiej branży.

Zalety folii Abra Hard 0,55
O tym, dlaczego warto sięgać po tę folię, przekonało się już wielu doświadczonych literników i kamieniarzy współpracujących na co dzień z firmą Abra. Czas i na Ciebie, bo folia Hard 0,55 ma wiele zalet, które z pewnością docenisz. Jest ona na tyle gruba, aby umożliwić Ci efektowne głębokie piaskowanie, i jednocześnie na tyle elastyczna, aby nie utrudniać Ci pracy. Oto najważniejsze jej cechy: - umożliwia głębokie piaskowanie – do kilkunastu milimetrów,
- wytrzymała, gruba i jednocześnie elastyczna oraz łatwa w obieraniu,
- nadaje się do ploterowego wycinania oraz wycinania ręcznego,
- jest łatwa w aplikowaniu na różne typy powierzchni,
- doskonale znosi długie piaskowanie i koryguje wady operatora,
- jest zalecana także dla początkujących operatorów piaskarek; jest na tyle odporna, że przytrzymanie głowicy piaskarki w jednym miejscu nie powoduje przebicia na polerze kamienia, - 10 metrów dłuższa niż poprzednio! (nowy rozmiar: 0,61 x 20 m),
- jej ciemnoszary kolor zapewnia wyraźny kontrast pomiędzy nacięciem z plotera,
- jest znacznie odporniejsza na temperaturę niż folia cienka (znosi upały i wysokie temperatury), - polecana zarówno do zestawu: piaskarka ze stołem do piaskowania (przy automatycznym procesie piaskowania lepiej chroni kamień), jak i do piaskowania bez użycia stołu.

Wypróbuj tę folię i daj swym klientom to, czego oczekują – oryginalność połączoną z powrotem do przeszłości. Stosując do piaskowania folię Hard 0,55, udowodnisz, że wykonywanie napisów w kamieniu to prawdziwa sztuka.

38

przeczytaj cały artykuł

Krótka historia targów KAMIEŃ - cz. II

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 01 września 2010 22:54

55O przeniesieniu targów z Wałbrzycha i wprowadzeniu imprezy w XXI wiek rozmawialiśmy z panem Brunem Dowgirdem - prezesem Geoservice-Christi w latach 2000-2007.

Kurier Kamieniarski:
X. Międzynarodowe Targi Kamienia i Maszyn Kamieniarskich KAMIEŃ. Rok 2000. Pierwsze targi KAMIEŃ we Wrocławiu, w zabytkowej Hali Stulecia. Co było powodem przenosin z Wałbrzycha?

Bruno Dowgird:
W zasadzie nie było dyskusji - trzeba było się przenieść. Targi KAMIEŃ stały się tak dużą imprezą, że dalszy rozwój mógł nam zapewnić tylko Wrocław. Oczywiście mam na myśli to, co wielokrotnie było już mówione przy różnych okazjach i w różnych źródłach. Dolny Śląsk jest wyjątkowy w Polsce. To region o wielowiekowej tradycji kamieniarskiej i jeszcze większych zasobach kamienia jako surowca. Ponad połowę kamienia w Polsce wydobywa się właśnie na Dolnym Śląsku, czwartą część w Świętokrzyskiem, a tylko resztę w pozostałych województwach. Stąd wybór Wrocławia wydawał się naturalną konsekwencją.

historia. Jedyny obiekt we Wrocławiu o wystarczającej powierzchni to Hala Stulecia (wtedy Hala Ludowa). Odbyłem rozmowę z prezesem Hali, w czasie której ustaliliśmy terminy i warunki. Wszystko było omówione, tylko podpisać stosowne dokumenty. Kiedy później przyjechałem podpisać umowę nagle okazało się, że Hala ma już podpisaną umowę na wynajęcie obiektu na ten sam termin z inną firmą. Żeby było ciekawiej impreza mająca się tam odbyć była poniekąd konkurencją dla targów KAMIEŃ. Prezes udał zdumienie i zaczął proponować mi rozwiązania alternatywne. Żadne z nich nie było satysfakcjonujące, nie wspominając już o tym, że takie propozycje były nie na miejscu. Wynajęcie Hali przez Geoservice- Christi było omówione wiele tygodni wcześniej, uczestnikami tej rozmowy było kilka osób, również z kierownictwa Hali, przygotowania do targów już ruszyły - nie zamierzałem ustapić. Sprawa się wyklarowała dopiero w momencie, kiedy poinformowałem prezesa Hali, że wybieram się do Urzędu Wojewódzkiego, do komórki nadzoru właścielskiego (miasto jest właścicielem Hali Stulecia), by wyegzekwować realizację umowy w pierwotnym jej kształcie. Skończyło się na tym, że targi KAMIEŃ zajęły główną część Hali, a druga impreza miała mieć do dyspozycji kuluary.

Rzeczywistość jednak przerosła możliwości naszego konkurenta i druga impreza wogóle się nie odbyła. Później współpraca z Halą Stulecia układa się już doskonale, wrecz wzorcowo. Zwłasza, że bardzo szybko się okazało, że KAMIEŃ staje się największą imprezą targową w mieście i regionie.

Kurier Kamieniarski:
Jak na przeprowadzkę zareagowali wystawcy?

Bruno Dowgird:
Hala Stulecia jest zdecydowanie wieksza niż wcześniej dostępne przestrzenie, więc każdy mógł swobodniej dysponować powierzchnią. Wystawcy byli zadowoleni, że nikomu już nie musimy odmawiać udziału w targach ze względu na ograniczenia miejsca i późne zgłoszenia. Pomimo pewnych niedogodności wynikających z charakt e r u b u d y n k u , r ó w n i e ż możliwości transportowe były dużo ciekawsze. Wystawcy docenili również, że mimo zmiany lokalizacji targów, nie zmieniła się atmosfera. Nadal mogli liczyć na naszą przychyl-ność i pomoc w każdej sytuacji, nadal traktowaliśmy się nawzajem jak bliscy znajomi, wręcz przyjaciele, a pobyt na targach był dla wielu jak rodzinne spotkanie. W Wałbrzychu w zasadzie wszyscy wystawcy mieszkali w jednym hotelu, wieczorami nie było żadnych rozrywek w mieście, więc również integracja przebiegała w zasadzie samorzutnie. Wrocław oferował różne atrakcje wieczorne, dawał więcej możliwości wyboru hotelu - wystawcy nie byli już wszyscy razem w jednym miejscu i to początkowo wywoływało nostalgię. Ale szybko się okazało, że Wrocław jest też wyjątkowo przyjaznym miastem - ukazał rożnorodne oblicze wielu lokali, różnorodne klimaty wielu małych i dużych restauracji i klubów oraz dostarczył więcej rozrywek. Wystawcy byli zadowoleni. To widać było też po ich twarzach każdego ranka... Zresztą do dziś, spotykając się ze znajomymi z targów, słyszę, że takich imprez jak na wrocławskiej starówce nigdzie nie ma i nie było.

55a

Kurier Kamieniarski:
Ilu wystawców przyjechało na pierwszy wrocławski KAMIEŃ? Co było później?

Bruno Dowgird:
Na pierwsze targi we Wrocławiu zgłosiło się ponad 140 firm. Było to prawie 40-procentowy wzrost liczby wystawców. Wrocław też zauważył, że rodzi się nowa impreza o ogromnym potencjale. Honorowy patronat nad targami KAMIEŃ objął dzisiejszy minister, a wówczas prezydent miasta, Bogdan Zdrojewski oraz Witold Krochmal - wojewoda dolnośląski. Patronat władz miast i województwa stał się w zasadzie późniejszą tradycją targów podnosząc rangę imprezy. O randze również niech świadczy fakt, że z roku na rok stawała się coraz większa. Co roku mogliśmy się pochwalić wystawcami z coraz odleglejszych zakątków świata. A obecni wystawcy zabiegali o co bardziej wyeksponowane lokalizacje swoich stoisk. W roku 2001 liczba wystawców przekroczyła 200. Na trzynastych targach w roku 2003 liczba wystawców przekroczyła trzecią „setkę”, a powierzchnia Hali Stulecia stała się niewystarczająca i musieliśmy wybudować dodatkowy pawilon na placu przed Halą. Na targach dominowały już stoiska, których kształt i wystrój wyraźnie pokazywał, że zostały stworzone wyłącznie z myślą o targach KAMIEŃ. Pierwszy raz pojawiły się też ekspozycje kilku, kilkunastu firm o podobnym wystroju stoisk pod szyldami stowarzyszeń, np. stoiska włoskie i chińskie. 14. targi KAMIEŃ objęły piętrowy budynek IASE, pawilon i całą Halę Stulecia ponieważ powierzchnia z poprzedniego roku była niewystarczająca. W tym też roku pierwszy raz namówiliśmy wystawców do prezentacji niektórych eksponatów poza halami, pod gołym niebem. Rok 2005 przyniósł kolejne rekordy: ponad 7500 m2 powierzchni wystawienniczej i ponad 8500 zwiedzających. W 2006 roku KAMIEŃ miał już ugruntowaną pozycję na targowej mapie Polski i postanowiłem odejść na zasłużoną emeryturę. Od 2007 roku prezesurę w Geoservice-Christi i organizację targów przejęła moja wieloletnia współpracownica, pani Małgorzata Sołtys.

Kurier Kamieniarski:
Wróćmy jeszcze na chwilę na początek wrocławskiej historii. Proszę o kilka wspomnień.

Bruno Dowgird:
Hala Stulecie jest zabytkiem wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dlatego nie wszystko można w niej zrobić, a niektóre rzeczy należy robić zgodnie z określonymi procedurami. Uczyliśmy się tego obiektu. A z nami nasi wystawcy. Przed targami przyjechali wystawcy z Niemiec, by obejrzeć Halę Stulecia. Zrobili zdjęcia, pomierzyli rampy, pochylnie i na targi przywieźli praktycznie wszystko wyposażone w kółka. Nie mieli żadnego problemu z rozładunkiem i transportem. Kiedyś przyjechała duża, nieporęczna w rozładunku, maszyna z Włoch, która miała stanąć na samym środku Hali. Umieszczenie jej na stoisku trwało naprawdę długo. Podobnie było po targach, kiedy maszynę trzeba było z powrotem zapakować na samochód. Na odjezdne moi pracownicy wzięli wystawcę pod rękę, zaprowadzili do Hali, pokazali możliwości oraz ograniczenia i podpowiedzieli co można zrobić, by usprawnić cały proces. Na kolejne targi ta sama maszyna przyjechała z własnymi kółkami - rozładunek i instalacja trwała kilkanaście minut i wystarczyło zaangażowanie połowy ludzi i minimum sprzętu.

Zdarzały się też zabawne sytuacje. To znaczy teraz to jest zabawne, ale wtedy powodowało mnóstwo zamieszania. To było chyba właśnie na pierwszej wrocławskiej edycji. Przychodzi do mnie rozentuzjazmowany Włoch i z iście włoskim temperamentem, za pośrednictwem tłumaczki, żąda ode mnie oddania jego skrzyń z eksponatami, towarem i ulotkami. Rozmowa kręciła się w kółko, a tłumaczka nie nadążała za wystawcą. W końcu zaczęliśmy rozmawiać po niemiecku, bez pośrednictwa tłumaczki. Chodziło o to, że wystawca wysłał do nas swoje skrzynie, ale my ich nie dostaliśmy. Zasugerowałem mu by zaczął szukać przesyłki od początku jej podróży, a nie od końca. Jak się później okazało, skrzynie zaadresowane na targi, jakieś targi, znalazły się bodajże w Warszawie. Po sprowadzeniu przesyłki do Wrocławia śmialiśmy się obaj z tej sytuacji i to stało się początkiem późniejszej przyjaźni. Inny przypadek to historia 7 skrzyń z maszynami, które musiały przejść przez urząd celny. Załatwiona była odprawa celna warunkowa. Czyli dla towaru wjeżdżającego na teren Polski w celu prezentacji i wyjeżdżającego po zakończeniu targów. Celnicy postanowili zajrzeć do jednej ze skrzyń. A tam natrafili na ulotki. W sumie jest to logiczne, że przyjeżdżając na targi przywozi się ulotki, ale ulotki chyba nie były zgłoszone. Nie pomagały tłumaczenia, że ulotki jako takie nie podlegają odprawie celnej i przez to wszystkie skrzynie musiały przejść pełną odprawę. Uruchomiliśmy wszystkie znane ścieżki, skontaktowałem się z zaprzyjaźnionymi agentami i udało nam się załatwić tą odprawę w trybie bardzo ekspresowym w 2 dni. Obecnie pewnie nie wydaje się to czymś nadzwyczajnym. Ale 10 lat temu agencje celne rządziły się jakby własnymi prawami, było ich zdecydowanie mniej, a celnikom wydawało się, że mają nieograniczoną władzę. Dlatego było prawie pewne, że w zwyczajowym trybie odprawy nie udałoby się odzyskać skrzyń nie tylko przed rozpoczęciem targów, ale pewnie i do ich zakończenia.

Kurier Kamieniarski:
Najmilsze wspomnienia?

Bruno Dowgird:
Najmilsze wspomnienia to słowa uznania od wystawców, że tak jak we Wrocławiu to nigdzie nie czuli się otoczeni opieką. Od zawsze wyznawaliśmy zasadę, że robimy wszystko co w naszej mocy, by pomóc wystawcy. W wielu sytuacjach, o których zainteresowani nawet nie wiedzą, robiliśmy rzeczy, do których dokładaliśmy. Głównym celem było stworzenie przyjaznej imprezy - zyski były na drugim planie. Mam świadomość, że nie wszystko mogło udawać się jak w innych ośrodkach targowych dysponujących infrastrukturą stricte targową. Ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nikt nie został odprawiony z kwitkiem, bo czegoś „się nie dało”. Że jak była potrzebna pomoc, to do dyspozycji wystawców oddawaliśmy swoją wiedzę, sprzęt i ludzi - w dużym zakresie bezpłatnie.

Przy okazji wspomnień pozwolę sobie też powiedzieć, że żal mi trochę, iż władze miasta nie wykorzystały lepiej faktu, że mają na swoim terenie dużą imprezę, o ogromym potencjale. Kilkakrotnie podejmowaliśmy próby zwrócenia uwagi, że miasto potrzebuje poważnego obiektu targowego. Odrobiną optymizmu powiało, kiedy Wrocław podjął próby starania o organizację Expo 2012. Ale, niestety, nie udało się. Mam jednak cichą nadzieję, że może jeszcze kiedyś Wrocław będzie gościł polski rynek kamieniarski w tak licznej i reprezentatywnej grupie.

Kurier Kamieniarski:
Powody do dumy?

Bruno Dowgird:
Kontynuowaliśmy konkurs zapoczątkowany w Wałbrzychu w roku 1996. Nagradzaliśmy uczestników targów w dwóch kategoriach: „Maszyny, urządzenia i technologie” oraz „Wyroby z kamienia i akcesoria”. Później dołaczyła jeszcze Nagroda Prezesa dla eksponatów cechujących się impresyjną wyjątkowością. Odczuwam wielką przyjemność ogladając zdjęcia tych nagród prezentowane przez uhonorowane firmy na swoich stronach internetowych. Albo chwalące się tymi nagrodami w reklamach prasowych czy publikacjach na temat firmy lub danego produktu. W zasadzie nie trzeba też chyba wspominać, iż targi KAMIEŃ we Wrocławiu z początku XXI wieku stały się areną dla wielu debiutów i premier. Nowe maszyny, nowe materiały, nowe specjalistyczne grupy usług - nigdy później chyba nie było już widać tak dynamicznego rozwoju w branży. Powoli również zaczęliśmy wpływać na postrzeganie kamienia. Wśród końcowego odbiorcy przestał się już kojarzyć wyłącznie z nagrobkami, a stawał się atrakcyjnym materiałem budowlanym, wykończeniowym i ozdobnym. Targi właśnie pokazały jak jest pięknym i wcale nie takim drogim materiałem jak głosiła fama.

Kurier Kamieniarski:
Dziękuję za rozmowę.

przeczytaj cały artykuł
Strona 226 z 230

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.