Wiosenna pora to czas, w którym kamieniarze rozpoczynają
przygotowania do sezonu. Jednym z elementów tej pracy jest planowanie udziału w targach kamieniarskich. W Polsce, a także Europie Środkowo-Wschodniej, jedyny słuszny
wybór imprezy pada na poznański KAMIEŃ-STONE, wydarzenie organizowane wspólnie przez Międzynarodowe Targi Poznańskie oraz firmę Geoservice-Christi z Wrocławia.
Wielu kamieniarzy podjęło już decyzję o udziale w tej imprezie, o czym z satysfakcją donosi zespół Targów. Prawie 2/3 stoisk jest już zarezerwowana, co jest znakomitym wynikiem, zważywszy na to, że termin targów to 6-9.11.2013. W tym roku zespół KAMIEŃ-STONE rozpoczął promocję imprezy dużo wcześniej szeroko informując o wydarzeniu w prasie branżowej w Polsce i za granicą, a także nawiązując nowe kontakty biznesowe na targach Budma, Drema i Furnica. Okazją do takich spotkań były także Targi Stone+Tec w Norymberdze, Innowacje Technologie Maszyny w Poznaniu oraz Święto Granitu Strzegomskiego. „Zależy nam na tym, aby firmy już teraz wpisały udział w Targach do swego kalendarza, co pozwoli im na optymalne przygotowanie oferty na to spotkanie branży”, mówi Joanna Mizerska, Dyrektor Projektu.
Zmiany na lepsze i szeroka sieć współpracy
Targi KAMIEŃ-STONE odświeżyły swój wizerunek i kolejny rok otwierają z nowym logotypem, motywem oraz stronami internetowymi. Jednak najbliższa edycja to nie tylko nowa oprawa graficzna, ale także pozytywna zmiana w lokalizacji na terenie MTP. Będzie to większa część tzw. „czteropaku”, wyjątkowo wygodnego kompleksu czterech pawilonów połączonych zadaszonym przejściem. Zespół KAMIEŃ-STONE intensyfikuje działania mające na celu zaproszenie do Poznania związków kamieniarzy z zagranicy, m.in. z Austrii, Niemiec, Czech, Rumunii, Irlandii, Litwy, Szwajcarii, które swoją wiedzą i kontaktami wiele wniosą do targów kamieniarskich w Poznaniu. Trwają także starania o zaproszenie na Targi profesjonalnych zwiedzających z Kazachstanu, którzy zainteresowani są polskim rynkiem kamieniarskim.
Specjaliści, których warto posłuchać
Mocną stroną Targów KAMIEŃ-STONE są towarzyszące im wydarzenia. Zespół blisko współpracuje ze Związkiem Pracodawców Branży Kamieniarskiej, co owocuje ciekawymi warsztatami, w których chętnie uczestniczą kamieniarze. Zaś dzięki współpracy z Fundacją Twórców Architektury powstaje specjalny blok spotkań i wykładów dla środowiska architektów. W planach są także seminaria ze specjalistami, które mogą być współtworzone przez wystawców Targów. Stałym punktem programu będą warsztaty twórczego układania mozaiki Lubosza Karwata prowadzone przez wszystkie dni targowe. Zaś w sobotę, która będzie dniem otwartym dla zwiedzających, odbędzie się ponownie Pogotowie Projektowe, którego specjaliści poradzą jak zastosować kamień w projektach domu czy ogrodu. Planowane jest także zwiedzanie Poznania szlakiem „kamiennych budowli” przy pomocy specjalnie przygotowanej mapy, które przeniesie zainteresowanie architekturą kamienną na teren centrum Poznania. Na kilka dni przed Targami planowane jest też ustawienie w mieście kamiennych rzeźb, które już w zeszłym roku doskonale spełniły funkcję zainteresowania mieszkańców miasta Targami.
Klaudiusze dla najlepszych
Ukoronowaniem Targów będzie przyznanie Klaudiuszy 2013 – cennych nagród dla najlepszych produktów zaprezentowanych na KAMIEŃ-STONE, a także dla najbardziej atrakcyjnego stoiska oddającego strategię marketingową firmy. Laureatami zeszłorocznej nagrody zostali: firma ABRA Sp. z o.o. za najlepszy produkt – narzędzia, urządzenia i maszyny (Stół do piaskowania Tornado CNC), TOWARZYSTWO EKSPLOATACJI SUROWCÓW MINERALNYCH za najlepszy produkt – kamień naturalny (Kora Kamienna) oraz wystawca RED GRANITI za najciekawsze stoisko.
Organizatorzy:
Międzynarodowe Targi Poznańskie Sp. z o.o.
Geoservice-Christi Sp. z o.o.
Więcej informacji na:
www.kamien-stone.mtp.pl
www.kamien-stone.pl
Tekst artykułu stanowią materiały prasowe organizatora (MTP).
W marcu 2011 roku opublikowano bardzo istotny dla kamieniarzy dokument – rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 305/2011 z 9 marca 2011 r. ustanawiające zharmonizowane warunki wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych. Rozporządzenie zastępuje dyrektywę 89/106/EWG określającą sposób wprowadzania na rynek wyrobów budowlanych.
1 lipca 2013 roku wchodzi w życie nowy dokument dotyczący warunków wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych.
Kogo z nas, kamieniarzy, dotyczy ten dokument? Każdego, kto produkuje z kamienia coś na rynek budowlany. Rozporządzenie obejmuje elementy takie jak: kostka brukowa, płyty chodnikowe, krawężniki, płyty okładzinowe, płyty schodowe, płyty posadzkowe, płyty modułowe i kamień murowy. Czyli wszystkie wyroby, które w trakcie użytkowania wpływają na bezpieczeństwo budowli.
Rozporządzenie definiuje na nowo takie pojęcia, jak: producent, wyrób budowlany, importer, dystrybutor i upoważniony przedstawiciel. Najbardziej jednak widoczne dla nas okazuje się wprowadzenie nowego dokumentu – Deklaracji Właściwości Użytkowych.
Gdy pojawia się słowo „deklaracja” nasuwa się na myśl dotychczasowa Deklaracja Zgodności. Czyli dokument, który jest wystawiany po przeprowadzeniu szeregu badań potwierdzających zdolność producenta do produkowania wyrobu – w określonych warunkach, z danego surowca, w sposób zgodny z odpowiednimi normami. Deklaracja Zgodności wystawiana była raz i obowiązywała aż do momentu zmiany typu wyrobu, warunków zakładowej kontroli produkcji lub obowiązującego zharmonizowanego dokumentu odniesienia. Wspominałem o niej w jednym z wcześniejszych numerów Kuriera Kamieniarskiego (KK nr 3/2012). Deklaracja taka powinna zawierać:
Z kolei Deklaracja Właściwości Użytkowych odnosi się do partii wyrobu. Zachodzi zatem potrzeba częstszych działań kontrolnych wobec nadzoru nad jakością produkcji. Na Deklaracji Właściwości Użytkowych powinno się znaleźć:
Deklaracja powinna zostać udostępniona dla każdego wyrobu w formie papierowej lub cyfrowej, przy czym, gdy partia tego samego wyrobu jest dostarczana jednemu odbiorcy, to może towarzyszyć jedna deklaracja. Kopia DWU jest dostarczana w języku/językach wymaganych przez państwo członkowskie, na terenie którego wyrób jest udostępniony.
W Rozporządzeniu znajdziemy również możliwości odstępstw od obowiązku dostarczania wraz z wyrobem Deklaracji, są to następujące przypadki:
Te możliwości odstępstw są bardzo istotne, gdyż wielokrotnie w branży spotykamy się z potrzebą wykonania elementów, które mają mieć wygląd i charakter elementów historycznych. Elementów, które następnie zostaną wbudowane w obiekty zabytkowe.
Istotne jest, że dokument podniesie zdolność jednoznacznej identyfikacji wyrobu. Przyniesie to lepszą możliwość uchwycenia źródeł problemów spowodowanych wprowadzeniem do obrotu wyrobów niespełniających wymagań. Dodatkowo ograniczy nagminne praktyki podkładania dokumentów pod wyroby obcej produkcji.
Do 1 lipca 2013 r. pozostało raptem kilka dni. Postarajmy się spożytkować ten czas na przystosowanie naszych firm do wystawiania Deklaracji Właściwości Użytkowych. Po pierwsze z wyżej wymienionych powodów. Po drugie: by nie utknąć w zatorach płatniczych, kiedy odbiorca wyrobów zażąda od nas DWU dla dostarczonego towaru. Po trzecie: odbiorca może nawet nie przyjąć wyrobu kamiennego bez aktualnej Deklaracji.
Poniżej przedstawiam przykładowy druk Deklaracji Właściwości Użytkowych.

Zapraszamy do dyskusji na opisany temat.www.forum.kurierkamieniarski.pl
Michał Firlej, autor tekstu, jest doradcą w zakresie oznakowania CE wyrobów z kamienianaturalnego, biegłym sądowym z zakresu kamieniarstwa oraz rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług przy Dolnośląskim Inspektorze Inspekcji Handlowej. Jest również współwłaścicielem firmy Stone Consulting zajmującej się m.in. doradztwem dla firm kamieniarskich, kamieniołomów i kopalń w szerokim zakresie pracy z kamieniem naturalnym.
Kontakt do autora:
e-mail: firlej@stoneconsulting.pl
tel. 695 164 288
www.stoneconsulting.pl
#michalfirlej
Kostka kamienna to temat ostatnio dość popularny na łamach naszej prasy branżowej i nie
tylko. Ale i też temat niebanalny. Wart jest jak najszerszego spopularyzowania ponieważ błędów w tym temacie popełniono już wiele. A jak wiadomo błąd niepoprawiany utrwala się.
Moim zdaniem, stosowanie kostki brukowej kamiennej o bokach ciętych na nawierzchnie dla ruchu kołowego jest niecelowe, a wręcz niedopuszczalne.
Moim zdaniem, stosowanie kostki brukowej kamiennej o bokach ciętych na nawierzchnie dla ruchu kołowego jest niecelowe, a wręcz niedopuszczalne. Po pierwsze nie poprawia to trwałości i spójności nawierzchni z kostki, a po drugie niepotrzebnie podraża koszty takiej nawierzchni.
Moja wiedza o brukarstwie i brukowaniu kostką brukową kamienną jest podparta wieloletnią praktyką. Zarówno w zakresie produkcji jak i stosowania kostki. Uzupełnieniem wiedzy jest bieżące studiowanie europejskiej fachowej literatury z zakresu brukarstwa.
Cieszy fakt, że architekci i projektanci proponują do rewitalizacji starych rynków, placów i ulic stosowanie kamienia naturalnego w różnej postaci – płyt chodnikowych, krawężników, obrzeży i kamiennej kostki brukowej. Kamień jest trwały i niepowtarzalny oraz podnosi prestiż miasta. Cieszy fakt, że inwestycje są realizowane w wielu miastach i mają szeroki zasięg ze względu na współfinansowanie ze środków unijnych. Warto jednak się zastanowić nad rozsądnym wydatkowaniem tych funduszy.
Aby kostka była mocno i stabilnie osadzona w nawierzchni, spoiny między kostkami wypełnia się zasypką mineralną z kruszywa o niskiej granulacji (0–5 mm). Aby spoina dobrze trzymała, powierzchnia boczna kostki musi być porowata, nierówna. Tylko taka powierzchnia gwarantuje dobre zaklinowanie się kostki po zasypaniu zasypką. Taką powierzchnią jest naturalny przełom kamienia, który uzyskuje się przez najzwyczajniejsze łupanie.
Jednak w ostatnich latach wszedł na rynek, i zyskuje niczym nie uzasadnioną popularność, nowy produkt – kostka o bokach ciętych. Jest to kostka uzyskiwana przez rozcinanie płyt kamiennych piłami diamentowymi. Z tego powodu jej powierzchnie, łącznie z bocznymi, są gładkie – porównywalne z powierzchnią szlifowaną. Taka powierzchnia nie ma przyczepności z zasypką wypełniającej spoinę. Kostki nie są zaklinowane i mogą pod działaniem kół pojazdów mechanicznych obluzowywać się. Niewiele pomoże nawet zastosowanie spoin „sztywnych”, w których kruszywo jest związane cementem lub żywicami. Zdarzają się przypadki, że w wyniku skurczu spoina oddziela się od kostki, a kostka obluzowuje się.
Brukowanie nawierzchni kostką o bokach ciętych jest dla brukarza trudniejsze niż kostką o bokach łupanych. W przeciwieństwie do betonowej kostki brukowej kostka kamienna cięta nie ma występów dystansowych. Rolę tych dystansów w kostce łupanej pełnią powstałe wybrzuszenia na naturalnym przełomie kamienia (dobrze wykonana kostka może mieć wybrzuszenia nie większe niż 1 cm). Brak dystansów lub wybrzuszeń jest o tyle ważny, że w czasie dobijania młotkiem brukarskim, czy mechaniczną płytą wibracyjną, kostki o bokach ciętych przesuwają się względem siebie zmieniając szerokość spoin i zaburzając wcześniej ułożony wzór, czy rząd. W przypadku kostki łupanej brukarz tak dobiera układane kostki, by stykały się one ze sobą, a wybrzuszenia na bokach kostki tworzyły na górnych krawędziach kostki spoinę szerokości 1-2cm. Ułożona w ten sposób kostka nie będzie się przemieszczać podczas „dobijania” i będzie mocno zaklinowana. To gwarantuje trwałość nawet na nawierzchniach, po których odbywa się intensywny ruch samochodowy. Kostka o bokach ciętych swoją regularnością cieszy oko i zadowala zmysł estetyki. Niestety, z powodów wyżej wymienionych nadaje się tylko do wykonywania nawierzchni, gdzie występuje wyłącznie ruch pieszy. Doskonale sprawdza się w obiektach handlowych, na tarasach, chodnikach i placach wyłączonych z ruchu kołowego. Natomiast nawierzchnie dla ruchu pojazdów, szczególnie ciężkich, z tych samych powodów nie powinny być wykonywane z takiej kostki.
Z ostatnio realizowanych projektów, gdzie zastosowano kostkę o bokach ciętych, wymienić można:warszawskie Krakowskie Przedmieście (7.000 m2 kostki o wymiarach 30 x 15 x 18 cm) i ulica Krakowska w Tarnowskich Górach (1.500 m2 kostki 20 x 20 x 20 cm i 1.000 m o wymiarach 10 x 10 x 10 cm). W trakcie realizacji jest przebudowa ul. Piotrkowskiej w Łodzi, gdzie projektanci założyli 15.000 m kostki o wymiarach 28 x 14 x 10 cm i 600 m o wymiarach 10 x 10 x 10 cm.
I drugi argument. Koszt wykonania kostki o bokach ciętych jest znacznie wyższy od kosztu produkcji kostki o bokach łupanych. Produkcja kostki o bokach ciętych jest o około 30% droższa, przez co znacznie i niepotrzebnie podnosi koszt inwestycji. Za zaoszczędzone na tym etapie pieniądze można byłoby ułożyć znacznie więcej nawierzchni. Przecież tak wiele mamy jeszcze do zrobienia, a środków finansowych coraz mniej. Bez wątpienia wzrost zainteresowania kostką kamienną jest ważny dla kondycji naszej branży. Dzięki koniunkturze na kamienne krawężniki, płyty chodnikowe i kostkę powstało wiele nowoczesnych linii produkcyjnych do produkcji z krajowych surowców skalnych. Wydajność tych linii zaspokaja zapotrzebowanie krajowe, a nadwyżki są eksportowane do sąsiednich krajów, a nawet do Szwajcarii.
Proponuję jednak, aby przedstawione fakty wzięli pod rozwagę projektanci i władze samorządowe przygotowujące kosztorysy i rozpisujące przetargi. Przecież to właśnie ci ludzie mają wpływ na to z czego i jak będą wykonane nawierzchnie. Nawierzchnie od których się oczekuje, że będą trwałe, ładne i relatywnie niedrogie.
Stanisław Sitarz, autor tekstu, jest przewodniczącym komisji egzaminacyjnej w Izbie Rzemieślniczej w Świdnicy w zawodzie brukarz oraz rzeczoznawcą Naczelnej Organizacji Technicznej – Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Materiałów Budowlanych w specjalności kamieniarskie roboty budowlane i wyroby z kamienia budowlanego
Kontakt:
stanislaw.sitarz@gmail.com,
stanislaw.sitarz@
stoneconsulting.pl

W tegorocznej BUDMIE, Międzynarodowych targach Budownictwa i Architektury, wzięło udział ponad 1000 wystawców. Oczywiście byli to wystawcy z całej branży budowlanej, ale i kamieniarze mieli swoją reprezentację na tych targach.
W Poznaniu w dniach od 29 stycznia do 1 lutego można było się spotkać z takimi firmami jak: Akrolithos, Breton, Brokerstone, Verico Experts, Just Stone, Garden Stones, Krawczyk, Klink International, Levantina, Gabro, Marmur Sławniowice, Santamargherita, Rogala, Wolimex, Wrimar, Skivak, Latrico, Gromos. Wszystkie skupione były w pawilonie nr 3, a ostatnie cztery firmy wystawiły się na jednym stoisku pod wspólnym szyldem ZPBK. Poza tym pawilonem spotkać moża było jeszcze firmę Mekanika, Novol i MC Diam. Na stoisku firmy Rogala rozłożyła swój warsztat również Pracownia Lubosza Karwata jak zawsze przyciągając uwagę zwiedzających uwodzicielskim pięknem mozaik kamiennych i żmudną robotą wykonywaną przy ich tworzeniu.
Targi BUDMA są jednymi z największych targów organizowanych na terenie MTP. Stąd frekwencja zwiedzających jest bardzo duża (choć statystyki pokazują spadek do roku ubiegłego). Czy będzie to miało przełożenia na wymierne wyniki – czas pokaże. Wystawcy pytani o pierwsze wrażenie z udziału w BUDMIE wyrażali się ostrożnie, ale pozytywnie. Należy mieć na uwadze, że branża budowlana jest bardzo szeroka i oferta kamienia naturalnego jest na tych targach jedynie drobnym dodatkiem. W przyszłym roku BUDMA odbędzie się w nowym terminie – zaplanowano ją między 11 a 14 marca 2014 r.
_____
Zapraszamy do galerii zdjęć: przejdź do galerii.
Jeep jest legendą. Bez dwóch zdań. Słowo „dżip" jest też synonimem auta
terenowego. Pamiętam, kiedy jeszcze kilka lat temu marzyłam o posiadaniu
„dżipa” – nie istniały dla mnie wtedy konkretne marki. Nie wiedziałam nic na
temat Nissana Terrano czy nawet Toyoty Land Cruiser. Wiedziałam, że są
„dżipy” i chciałam mieć jednego z nich.
Pierwszy Jeep pojawił się w mojej rodzinie w 2009 roku. Kanciasty Cherokee XJ z 1996 roku, 2.5 diesel. Jeden z najmniej i jednocześnie najbardziej udanych zakupów. Jego solidna konstrukcja nie raz ratowała nam zdrowie, a może nawet życie. Następnym zakupem był także Jeep, tym razem w wersji zwanej przez naszych kolegów off-roadowców „damką” ze względu na to, że jeździłam nim głównie ja. Był to Grand Cherokee ZJ, V8, 5.2 z 1995 roku. Ktoś kiedyś powiedział, że Granda albo się nie znosi, albo się kocha. Ja to auto autentycznie kocham i pomimo, że nie bardzo mnie stać na jego utrzymywanie, po prostu nie potrafię go sprzedać. Samochód jest bowiem uniwersalny. Doskonale spisuje się na autostradzie, jego wnętrze jest bogato wyposażone (skórzana tapicerka, elektronicznie sterowana klimatyzacja oraz inne elektroniczne gadżety). W terenie natomiast nie ustępuje w niczym samochodom o bardziej terenowym charakterze. Spalanie w wersji fabrycznej, przy aktualnych cenach paliwa, przyprawia o ataki duszności. Ale ten silnik fantastycznie sprawuje się z instalacją gazową osiągając spalanie średnio 15 l/100 km, co jest wynikiem dającym nieco odetchnąć portfelowi. Na początku lat 90-tych Chrysler (będący właścicielem marki Jeep od 1987 roku) planował, że stworzy auto optymalne dla potrzeb nie tylko rynku amerykańskiego, ale również europejskiego. Miał to być samochód bardziej sportowy niż użytkowy z wyraźnym akcentem auta luksusowego.
Jeep Grand Cherokee miał być trochę większy, szybszy, bardziej luksusowy niż jego poprzednik Cherokee. Ponieważ, jak wspomniałam na wstępie, marka Jeep zawsze kojarzyła się z samochodami terenowymi, Chrysler nie mógł stworzyć auta takich właściwości nie posiadającego. Wynikiem był niespotykany w tamtym czasie kompromis – nadwozie ze sztywnymi mostami napędowymi i klasycznym układem napędowym. Mogłoby się wydawać, że brak ramy będzie stanowił problem w terenowej eksploatacji albo w przeróbkach samochodu. Życie pokazało jednak, że Grand lubi i teren i tuning. Innowacyjne rozwiązania pozwalały na korzystanie z napędu na cztery koła w każdych warunkach, co wówczas nie było powszechne. Najprostszy układ to Selec-Trac z niesymetrycznym, centralnym dyferencjałem i możliwością odłączenia napędu przedniej osi. Do wyboru były jeszcze inne rozwiązania, m.in. układ Quadra-Trac, który w jednej z wersji zastępował centralny mechanizm różnicowy. Wyposażenie samochodu i dostępne jednostki napędowe również były niespotykane na rynku europejskim w tym segmencie aut. Grand Cherokee był absolutnie bezkonkurencyjną konstrukcją. Produkowany na początku lat 90- tych Jeep Grand Cherokee ZG (wersja europejska) był prekursorem współczesnych, luksusowych SUV-ów i jednym z najbardziej innowacyjnych samochodów terenowych.
W 1998 roku firma pokazała kolejne wcielenie Granda. Nie był nowatorski w stosunku do poprzednika, ale wciąż nowoczesny w porów naniu z konkurencją. Zmieniło się w zasadzie niewiele: zaokrąglono kształty i rozwijano układ napędowy. M.in. zastosowano nie przekazywał napędu na przednie koła w czasie zwykłej jazdy. Pojawił się też system Quadra- Drive, który, w określonych warunkach, mógł przekazywać nawet całą moc na jedno tylko koło. W 1998 roku Chrysler-Jeep i koncern Daimler połączyły siły. Pod maskę Jeepa trafiły nowoczesne silniki turbodiesla z Mercedesa – oszczędniejsze, bardziej dynamiczne, ale także – jak pokazał czas – dużo trwalsze. Również benzynową V-ósemkę zastąpiono wydajniejszą i bardziej oszczędną jednostką 4.7 l. Dwie pierwsze generacje cieszyły się dużym uznaniem wśród klientów doceniających komfortowe SUV-y sprawujące się w terenie jak dobre terenówki. Następne wersje Granda nadal miały cechy samochodu terenowego, ale stały się juz zdecydowanymi SUV-ami. Zaczęła tu działać reguła, o której wspominałam na początku naszego cyklu. Jeepy nadal miały właściwości terenowe, ale tylko szaleniec chciałby ryzykować uszkodzenie „tak ślicznego samochodu” w prawdziwej jeździe terenowej. Mimo mocnej konkurencji wśród samochodów bardziej terenowych niż Grand Cherokee, Jeep pozostał najbardziej uniwersalnym w swojej klasie oferującym nieprzeciętne wyposażenie luksusowe. A kiedy inni producenci z czasem przesuwali swoje modele coraz bliżej typowych SUV-ów, Grand nadal doskonale radził sobie w terenie. Kolejne wcielenia były dopasowaniem do zmieniającej się klienteli. Zmieniało się zawieszenie zastępując sztywne mosty systemem niezależnych wahaczy. układ Quadra-Trac II, który był prostszy od poprzednika i
Silniki stawały się mniejsze, 4 x 4 47 48 Marzec 2013 nr 1/2013 (65) 4 x 4 bardziej ekologiczne i naszpikowane elektroniką. Elektronika wkraczałą również w napęd. Była tańsza, więc zastępowała wcześniejsze, choć niezwykle skuteczne, to jednak droższe, na co dzień jeżdżę Grand Cherokee ZJ z 1995 roku. Stałam się jego gorącą zwolenniczką. Dlatego też zdecydowanie wolę te starsze rozwiązania przeniesienia napędu. Znikały też dźwignie zastępowane pokrętłami i przyciskami. Sterowanie przekazywaniem mocy na poszczególne koła przejął komputer poprzez układ hamulcowy – funkcje dyferencjałów przejęły sterowane komputerowo hamulce. Najnowsza generacja jest zdecydowanie większa od poprzednika. Karoseria wygląda całkiem inaczej, ale nadal da się zauważyć charakterystyczne rysy „wielkiego Indianina”. Jest w niej jeszcze więcej elektroniki, ale to nadal Grand i można go pokochać.
Jak wspomniałam na początku na co dzień jeżdżę Grand Cherokee ZJ z 1995 roku. Stałam się jego gorącą zwolenniczką. Dlatego też zdecydowanie wolę te starsze wersje, które właściwościami jezdnymi bliższe są typowym autom terenowym. Nowsze wersje są już dla mnie zbyt blisko typowego SUV-a, zbyt mocno trzymającego się w pobliżu asfaltu...