Reklama


Artykuły

Dlaczego tak?

Autor: Bogusław Skolak   |   Data publikacji: środa, 08 stycznia 2014 23:33

14Urzędnicy miewają dziwne pomysły i czasem podejmują mało zrozumiałe dla myślącego człowieka decyzje – fakt powszechnie znany. Ale urzędnik nie jest fachowcem w każdej dziedzinie i można do niego mieć żal, co najwyżej o zaniechanie konsultacji z profesjonalistą. Jednak jak w takim kontekście ocenić pracę wykonaną przez fachowca? Skąd czerpią pomysły niektórzy wykonawcy?

...a przecież wystarczyła by odrobina pomyślunku.

14

Kołobrzeg. Portowe nabrzeże. Miejsce, jakby nie patrzeć, dość reprezentacyjne. A przynajmniej takim mogłoby być skoro mówimy o nadmorskim, znanym mieście. Przechodzi tędy mnóstwo ludzi i można przyjąć, że każdy turysta odwiedzający to miasto przynajmniej raz spojrzy na skwer przy nabrzeżu. I cóż tu widzimy? Jakiś „architekt krajobrazu” zaplanował tu zagospodarowanie przestrzeni z wykorzystaniem kamienia naturalnego dla realizacji funkcji rekreacyjnej. Nie będziemy się skupiać nad ideą łączenia kamienia naturalnego z innymi materiałami, bo nawet na tym przykładzie jest to temat na osobne opracowanie. Spójrzmy tylko na wykorzystane tu granitowe płyty. Zastosowane jako nakrywki na murku stanowią doskonałą podstawę do wykorzystania jako ławka. I nawet w miejscach, gdzie nie przygotowano siedzisk są tak właśnie wykorzystywane przez ludzi. Tylko dlaczego ich dolna krawędź wygląda jak płyta wyjęta prosto spod traka? Czy zabrakło chęci albo umiejętności? Czy to tylko efekt niedbałości? A może znów wygrało kryterium najniższej ceny? A przecież wystarczyło by zrobić ujmę z fazą, by dolna krawędź płyt stanowiła prostą, nieszpecącą linię na całej długości murku. Koszt: 5-8% wartości samego materiału.

14

Drugi przykład również z Kołobrzegu. Schody do domu uzdrowiskowego. Zapewne przechodzi po nich mnóstwo ludzi. Więc dlaczego użyto tu stopni okładzinowych zamiast blokowych? Stylistyka obiektu sugeruje, że schody powstały w latach 70., a budowało się wtedy według specyficznych kryteriów. Dlatego za cud uznać można już to, że najniższy stopień jeszcze nie popękał przy tak małej grubości tak dużej płyty. Ktoś jednak próbował te schody remontować. Widać świeże ślady łatania dziur. Tylko jaki sens ma taki remont, skoro nie przyniesie poprawy nawet wizualnej? Brakuje podstopni; zastosowane płyty, podobnie jak w pierwszym przykładzie, nie mają równej grubości czoła i do kompletu dochodzi niestabilność gruntu – płyty klawiszują, a całe schody osiadły poniżej posadzki przed drzwiami. Jakie świadectwo dają te schody kamieniowi, który winien uchodzić za symbol wiekowej trwałości?

przeczytaj cały artykuł

Król na Strzegomiu stoi

Autor: Daria Pigulla   |   Data publikacji: środa, 08 stycznia 2014 23:23

22 lipca 2014 r. minie 65 lat od ponownego ustawienia Kolumny Zygmunta na Placu Zamkowym w Warszawie

Każda stolica na świecie ma coś charakterystycznego. Coś, co zawsze pojawia się na pocztówkach, w filmach i na zdjęciach. Wiedeń ma Katedrę św. Stefana, Paryż – wieżę Eiffla, Praga – Most Karola. A Warszawa ma Kolumnę Zygmunta. Zwiedzając jakieś miasto zazwyczaj dostajemy dość oględne informacje o jego historii, a ta, w przypadku Kolumny, jest bardzo interesująca.

Kolumna Zygmunta III Wazy została ufundowana w 1644 roku przez jego syna, Władysława IV Wazę, który uczcił ten sposób pamięć swojego ojca – króla, który przeniósł stolicę Polski z Krakowa do Warszawy. Pierwszy monolit marmurowy na trzon kolumny nawet nie wyjechał z kamieniołomu Jerzmaniec – pękł przed przetransportowaniem. Pierwszy trzon kolumny o wysokości 22 m wykonano z jednego bloku marmuru chęcińskiego, pozyskanego z Kamieniołomu Czerwona Góra pod Chęcinami.

Po ponad 200 latach dokonano gruntownej renowacji pomnika, podczas której Firma Union-Bau Gesellschaft z Wiednia zastąpiła marmur trzonu kolumny granitem z Włoch. W tej formie Kolumna przetrwała do września 1944 r., kiedy została zniszczona przez żołnierzy niemieckich.

Po II wojnie światowej, w 1948 roku, zapoczątkowano zbiórkę pieniędzy na odbudowę pomnika. Renowacji wymagała nie tylko postać króla – lewa dłoń, szabla, krzyż – lecz także sam trzon kolumny. Rozpoczęto poszukiwania kamieniołomu, w którym była by możliwość wydobycia tak dużego monolitu w całości – 11,0 x 1,15 x 1,15 m.

I właśnie w Strzegomiu odnaleziono ławę o długości 15 m odpowiadającą szukanemu przekrojowi. Prace polegające na oderwaniu monolitu, bez uszkodzeń, stanowiły nie lada wyzwanie. Ciężar tego zadania wzięły na siebie Zakłady Kamienia Budowlanego z Grabiny. Jak relacjonuje ówczesny pracownik Zakładów, Bogusław Skolak, w tamtym czasie Zakłady nie posiadały odpowiedniego sprzętu – dźwigów, ładowarek, a monolit, który odspojono za pomocą prochu strzelniczego, miał ciężar 185 ton! Obróbka tego monolitu, przeważnie ręczna na miejscu wydobycia, doprowadziła do zmniejszenia jego ciężaru do około 40 ton.

Wydobycie bloku z kamieniołomu i załadunek na wagony kolejowe to było kolejne wyzwanie. Ale i z tym zadaniem poradzili sobie strzegomscy skalnicy. Razem z kolumną wydobyto i przetransportowano do Warszawy również dwa 10-tonowe ciosy służące jako podstawa kolumny. Prace przy wydobyciu, obróbce i transporcie zajęły w sumie około 3 miesięcy. Przez kolejne miesiące właściwy kształt nadano kamiennemu blokowi w warszawskim zakładzie kamieniarskim inż. Juliana Fedorowicza. 22 lipca 1949 roku Kolumna Zygmunta wróciła na swoje miejsce przed Zamek Królewski.

W 1974 roku, wskutek obniżenia Placu Zamkowego w Warszawie, niezbędne okazało się dorobienie z granitu 2 dodatkowych schodów do kolumny. I te prace również wykonały Zakłady Kamienia Budowlanego. Dziś wydaje się to nieskomplikowanym zadaniem, ale 40 lat temu wymagało nieco zachodu z odrysowaniem szablonu istniejących stopni i wykonaniem następnych biegów.

Kolejną renowacje pomnika przeprowadzano w latach 90. Jednak granitowy trzon kolumny nie wymagał już żadnych poważnych prac konserwatorskich.

przeczytaj cały artykuł

Obietnica obniżenia składek ZUS

Autor: Krzysztof Fornal   |   Data publikacji: środa, 08 stycznia 2014 23:16

Ile prawdy jest w ogłoszeniach o obniżeniu składek ZUS dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą?

 

Coraz częściej w internecie trafiamy na oferty firm proponujących przedsiębiorcom rozwiązania pozwalające na „ucieczkę” od tzw. pełnych składek ZUS, obiecujące oszczędności rzędu 9.000 zł rocznie. Na ich stronach znajdziemy informacje, że po zawarciu umowy o pracę za granicą, z pracodawcą z jednego z państw członkowskich UE, ustanie obowiązek opłacania składek z tytułu wykonywania pozarolniczej działalności gospodarczej w Polsce.

 

Przedsiębiorca po upływie dwuletniego okresu startowego, za który odprowadzał składki ZUS na preferencyjnych warunkach (414,85 zł/m-c), traci te uprawnienie i jest zobowiązany do opłacania składek w pełnej wysokości (1.026,68 zł/m-c – łącznie: składka społeczna, zdrowotna oraz fundusz pracy). Godząc się jednak na powyższe rozwiązanie może zaoszczędzić nawet 9.000 zł rocznie (tak wynika z obietnic zamieszczanych na stronach internetowych). Ponadto polski przedsiębiorca w kraju nadal objęty jest bezpłatną opieką zdrowotną, należą mu się te same świadczenia co w sytuacji, gdyby był objęty ubezpieczeniem zdrowotnym w Polsce.

Faktem jest, że osoba prowadząca działalność gospodarczą w jednym z państw członkowskich, jednocześnie wykonująca pracę najemną w drugim państwie unijnym, składki winna odprowadzać w kraju, gdzie świadczy pracę najemną. Powyższe znajduje również potwierdzenie w interpretacjach indywidualnych ZUS1) oraz orzecznictwie Sądu Najwyższego2). Sąd Najwyższy we wskazanym orzeczeniu zaznaczył ponadto, że „organ rentowy ani sądy nie mogą powodować sytuacji, w której osoba prowadząca działalność i wykonująca pracę najemną w różnych państwach członkowskich Unii nie będzie podlegała żadnemu ustawodawstwu lub że będzie podlegała ustawodawstwu więcej niż jednego państwa”. Mamy zatem rozwiązanie prawnie dopuszczalne i wolne od ryzyka, że ZUS w przyszłości, podobnie jak przed laty w przypadku pracy nakładczej, nałoży na nas obowiązek opłacenia składek z działalności gospodarczej. Broni nas przed tym interpretacja indywidualna oraz orzeczenie SN, z którego wynika, że ani ZUS ani żaden polski sąd nie są uprawnione, aby podważyć nasze zatrudnienie za granicą.

Korzyści:

  • brak obowiązku opłacania składek w kraju, co, jak obiecują firmy oferujące takie rozwiązania, niesie ze sobą oszczędność rzędu 9.000 zł rocznie,
  • zachowujemy prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej na tych samych zasadach, co przedsiębiorca odprowadzający składki zdrowotne w kraju.

Należy się jednak zastanowić nad konsekwencjami wyboru takiego rozwiązania. Przede wszystkim, co jest dość oczywiste, w tej sytuacji nie nabywamy prawa do świadczeń z ubezpieczeń społecznych w kraju, tj. z ubezpieczeń: emerytalnego, rentowych, chorobowego i wypadkowego. Będą one bowiem należne z ubezpieczeń społecznych, którymi jesteśmy objęci w ramach stosunku pracy za granicą. Warto zatem ocenić „opłacalność” zaproponowanego rozwiązania z tego punktu widzenia, tj. oszacować wysokość ewentualnych świadczeń w razie choroby, wypadku lub nabycia uprawnień do renty lub emerytury wypłacanych z zagranicy.

Warto również wskazać, że ZUS wydając pisemną interpretację w indywidualnej sprawie, opiera się jedynie na przedstawionym przez wnioskodawcę stanie faktycznym. Przedsiębiorca z kolei odpowiada za to, by stan faktyczny przedstawiony we wniosku pokrywał się z rzeczywistością, w przeciwnym wypadku wydana interpretacja go nie chroni.

Należy ponadto mieć na względzie, że mimo objęcia ubezpieczeniami społecznymi w innym państwie członkowskim UE, ZUS może zwrócić się do instytucji właściwej ze względu na miejsce wykonywania pracy najemnej w celu ustalenia stanu faktycznego, tj. istnienia tytułu podlegania ubezpieczeniom społecznym w tym państwie. Z kolei instytucja państwa członkowskiego (odpowiednik polskiego ZUS) w uzasadnionych przypadkach może „wycofać” ubezpieczenie, którym polski przedsiębiorca jest objęty za granicą jako pracownik. W konsekwencji oznaczałoby to ponowne powstanie w Polsce obowiązku opłacania składek z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.

Zatem wbrew temu, co mogłoby się wydawać, ZUS nie jest całkowicie bezbronny wobec nadużyć ze strony osób, które wykorzystują ową furtkę, aby ominąć prawo – w celu „ucieczki” przed tzw. pełnymi składkami. Choć, teoretycznie, obawiać powinni się tylko nieuczciwi przedsiębiorcy, tj. ci, którzy stosują przedstawione rozwiązanie w celu obejścia prawa, ofiarą działań ZUS, kiedy już ten odnajdzie skuteczne narzędzie dowodzenia prawdy, mogą paść także ci przedsiębiorcy, którzy faktycznie wykonują pracę najemną za granicą. To swoją drogą przywodzi na myśl nie tak dawno głośną sprawę pracy nakładczej, wykorzystywanej przez wielu przedsiębiorców w celu obejścia przepisów, tj. aby uniknąć opłacania wysokich składek społecznych z tytułu działalności gospodarczej.

Wady i ryzyka:

  • brak prawa do świadczeń z ubezpieczeń społecznych w kraju; świadczenie te nabywane są z ubezpieczeń jakimi ubezpieczony jest objęty za granicą,
  • ryzyko wyłączenia z ubezpieczeń za granicą i powstanie obowiązku opłacania wszystkich składek w kraju, jeśli faktycznie ubezpieczony nie wykonuje pracy zarobkowej za granicą (w takim przypadku nawet interpretacja indywidualna nie ochroni nieuczciwego przedsiębiorcy).

1)zob. decyzja ZUS nr 816/2013 z dnia 14 czerwca 2013 r., sygn. WPI/200000/451/816/2013
2) zob. wyroku SN z dnia 6 czerwca 2013 r.; sygn. akt: II UK 333/12

Podstawa prawna:

  • art. 13 ust. 3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (Dz. Urz. UE L 166 z 30.04.2004; Dz. Urz. UE Polskie wydanie specjalne, rozdz. 5, t. 5, str. 72)
  • art. 5 rozporządzenie Parlamentu Europejskie-go i Rady (WE) nr 987/2009 z dnia 16 września 2009 r. dotyczące wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (Dz. Urz. UE L 284 z 30.10.2009, s. 1)

Krzysztof Fornal, autor tekstu, pracuje na stanowisku Głównego Księgowego w Kancelarii Księgowych Sp. z o.o. z siedzibą w Strzegomiu, świadczącej m.in. usługi w zakresie doradztwa podatkowego na rzecz podmiotów gospodarczych.

Kontakt do autora:
e-mail: biuro@kancelariaksiegowych.pl
tel./fax: (74) 649 22 22(74) 649 22 22
www.kancelariaksiegowych.pl

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

KAMIEŃ-STONE 2013 – oczami wystawców

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 08 stycznia 2014 23:05

60Ostatnie Targi KAMIEŃ-STONE już za nami. Cieniem na tej edycji kładzie się decyzja MTP o wypowiedzeniu umowy o wspólnej organizacji Targów z firmą Geoservice-Christi z Wrocławia. Jednak przyznać należy, że w tym roku powiało optymizmem.

Trudno nie zauważyć, że Targi były mniejsze od poprzednich. Ale dzięki ulokowaniu imprezy w przeszklonych pawilonach połączonych zadaszonym przejściem już pierwsze wrażenie po wejściu na teren wystawy było pozytywne. Za tę decyzję należy się organizatorom zdecydowana pochwała.

Oczywiście opinie na temat Targów są podzielone. Jak zawsze zresztą. Przeważają jednak opinie ostrożne i wyważone. Wystawcy zauważają, że sytuacja na rynku się zmienia, że trzeba podążać za trendami, że w dobie internetu świat stanął otworem dla wszystkich i każdy dostawca, nawet z bardzo odległego kraju, jest w zasadzie w „zasięgu ręki”

Chyba jednak najlepszym komentarzem do Targów będzie wypowiedź Marioli Berezickiej z firmy Promasz: „Polacy nauczyli się narzekać. Zawsze i na wszystko. To już nie te czasy, kiedy na targach robiło się kokosowe interesy, bo targi były oknem na świat. Jest dużo pracy, więcej niż było kiedyś. Ale małą łyżeczką też można się najeść – nie trzeba od razu chochlą.” Mariola Berezicka przyznaje, że Targi zalicza do udanych.

Podobnie wyraża się Robert Walczak z firmy Mach+. Jak sam powiedział, po zeszłym roku nie miał zbyt wygórowanych oczekiwań: „Nastawiając się na niewiele można otrzymać miłą niespodziankę. Przede wszystkim zwiedzający odwiedzali wystawę w miarę równomiernie przez wszystkie dni. I byli to zwiedzający bardziej profesjonalni, można by rzec, że podniosła się jakość zwiedzających. Wprawdzie uważam, że organizatorzy powinni bardziej zadbać o ściągnięcie architektów i projektantów na nasze Targi oraz przygotować atrakcyjniejszą ofertę dla końcowego, detalicznego odbiorcy. Niemniej Targi były dla nas udane.”

Zdecydowanie odmienne zdanie na temat Targów mają dostawcy nagrobków. Przeważają opinie, że małe, że ubogie, że słabe przełożenie zainwestowanych w imprezę pieniędzy do efektów z niej wynikających. Potwierdzają tę opinię zwiedzający, którzy byli zainteresowani tym segmentem kamieniarstwa. I trudno się dziwić, bo nagrobków w tym roku faktycznie mało było na KAMIEŃ-STONE. Nawet Chińczycy przywieźli ich niewiele.

Wiele opinii było wyśrodkowanych. I te opinie jednak można nieco usystematyzować. Z jednej strony poczucie pewnego rodzaju obowiązku, w myśl zasady firma nadal istnieje, więc należy to potwierdzić obecnością na Targach. Z drugiej – obecnie to największe Targi w Polsce, więc klient gotowy do zakupu na pewno też tu będzie. Do pierwszej grupy zaliczyć można opinię Jerzego Rojka z firmy Rodlew: „Targi przeszły spokojnie. Cudów nie było. Ale po tylu latach obecności na rynku trzeba być i koniec.”

Ciekawe spostrzeżenia wywiózł z Targów Andrzej Rewak z firmy Promech: „Mimo, że Targi sprawiały wrażenie dużo mniejszych, muszę przyznać, że ruch miałem spory. Przeprowadziłem wiele obiecujących rozmów, w tym z firmami z Łotwy i Rumunii. I co z tego? Banki się usztywniły, a leasing trudniej teraz dostać niż kredyt – to skutkuje brakiem pieniędzy na rynku i rozmowy targowe spaliły na panewce. Na szczęście kontrakty zagraniczne mają szanse na realizację.”

Dużo więcej spostrzeżeń dla siebie i dla organizatorów Targów ma Krzysztof Skolak z firmy Graniro. Zauważył, że każde targi wymagają dużego nakładu pracy by wnosiły coś interesującego do oferty dla zwiedzających i przy okazji nie były nudne dla samego wystawcy. „Wszyscy zaczynają mocno oszczędzać, minimalizować wydatki. W takich warunkach aby coś rozsądnie przygotować trzeba albo więcej czasu poświęcić na przygotowanie, albo więcej się napracować czy nabiegać na targach. Na KAMIEŃ-STONE mieliśmy do obsłużenia w zasadzie 4 stoiska. Prowadziliśmy też wykłady na tematy związane z kamieniem i edukacją. Naprawdę było co robić i trochę się nabiegaliśmy. Ale też, ze względu na inną organizację naszej wystawy, wydaliśmy znacznie mniej niż w zeszłym roku. Natomiast do organizatorów mam dwa ważne spostrzeżenia. Po pierwsze: formuła Targów wymaga solidnej reformy. W obecnym kształcie Targi nie mają racji bytu. Internet, swoboda przemieszczania się,coraz mniejsze bariery językowe stanowią, że aby kupić maszynę nie trzeba już jechać na targi. Ale nadal spotkania osobiste są ważnym elementem biznesu i dlatego uważam, że najlepiej się sprawdzi stworzenie wystawcom i zwiedzającym przestrzeni do spotkania z uwzględnieniem możliwości spotkania o różnych porach oraz na różnych płaszczyznach. Druga uwaga dotyczy imprez towarzyszących. Jeżeli zwiedzający narzeka, że obszedł całe targi w godzinę i nudzi się, to oznacza, że albo imprezy towarzyszące są nieciekawe, albo informacja o nich nie dotarła skutecznie, albo była na tyle lakoniczna, że nie wzbudziła potrzeby udziału w tych imprezach.”

Gdzie i kiedy odbędą się kolejne targi dla branży kamieniarskiej trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć. Miejmy nadzieję, że ktokolwiek będzie je organizował wyciągnie wnioski z tych wypowiedzi. Miejmy też nadzieję, że przyszli organizatorzy chętniej będą wsłuchiwać się w potrzeby i oczekiwania wystawców zamiast realizować własną wizję imprezy.

przeczytaj cały artykuł

Najważniejsze spotkanie branży – podsumowanie targów KAMIEŃ-STONE 2013

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 08 stycznia 2014 22:59

60Targi KAMIEŃ-STONE – największe w tej części Europy wydarzenie dla branży kamieniarskiej, organizowane wspólnie przez Międzynarodowe Targi Poznańskie i firmę Geoservice-Christi dobiegły końca.

Wystawcy rozjechali się z Poznania w różne strony świata, a ich produkty znalazły swoich odbiorców wśród kamieniarzy i architektów odwiedzających Targi. Ekspozycję blisko 170-stu wystawców, zlokalizowaną na przestrzeni trzech pawilonów o łącznej powierzchni 10 tysięcy metrów kwadratowych, zobaczyło prawie 6 tysięcy zwiedzających. Przez cztery dni Targów prowadzili oni rozmowy z przedstawicielami firm, składali zamówienia i kupowali prezentowane produkty.

Sporym zainteresowaniem cieszyły się wydarzenia zorganizowane zarówno dla profesjonalnych zwiedzających jak i dla otwartej publiczności: debata zatytułowana „Dlaczego architekci boją się kamienia?”, warsztaty kamieniarskie na temat sposobów spoinowania kostki i płyt, wykład dr Rafała Barycza zatytułowany: "Kamień w realizacjach Biura Architektonicznego Barycz i Saramowicz”, konkurs o tytuł Mistrza Piaskowania, twórcze układanie mozaiki Lubosza Karwata, pokazy wózków widłowych firmy Toolmex Truck, fotorelacja dokumentująca działalność Stowarzyszenia Magurycz, Pogotowie Projektowe oraz Giełda Minerałów i Kamieni Szlachetnych. Ważnym punktem programu było przyznanie nagród KLAUDIUSZE 2013. Tak w skrócie można posumować tegoroczną edycję targów KAMIEŃ-STONE. W szczegółach nabiera ono jeszcze więcej kolorytu, zyskuje nową strukturę i formę – tak jak kamień, który był głównym bohaterem tego wydarzenia.

Dla kamieniarzy

Mimo, że tegoroczne Targi były trochę mniejsze niż ubiegłoroczna edycja, to jak podkreślało wielu wystawców zmianie na lepsze uległ profil zwiedzającego. Więcej było osób decyzyjnych oraz zainteresowanych zakupami konkretnych produktów oraz maszyn. Sami wystawcy KAMIEŃ- STONE 2013 przyjechali do Poznania nie tylko z Polski, czy Europy (m.in. Włoch, San Marino, Hiszpanii, Niemiec, Francji, Belgii, Szwecji i Litwy), ale także z Indii, Wietnamu, Rosji, Republiki Południowej Afryki oraz Chin. – Po raz pierwszy na Targach w Poznaniu swoją ofertę zaprezentowały m.in. takie firmy jak Silk&Stone, SICC Marmi, OTTO Chemie czy Kopalnia Granitu Kometa z Ukrainy – mówi Marzena Kantor, wicedyrektor Targów KAMIEŃ–STONE. Kamieniarze zwiedzający Targi oglądali nie tylko kamień, ale także najnowszej generacji maszyny, urządzenia i narzędzia do jego wydobycia i obróbki. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się stoiska prezentujące maszyny „w ruchu”. – Tylko taka forma ekspozycji jest w stanie pokazać wachlarz możliwości maszyny oraz unaocznić innowacyjne rozwiązania technologiczne pracujące w jej mechanizmie – mówi Joanna Mizerska, dyrektor Targów KAMIEŃ- STONE. Kamieniarze chcący poszerzyć swoją fachową wiedzę mogli także wziąć udział w zorganizowanych we współpracy z ZPBK, warsztatach kamieniarskich na temat sposobów spoinowania kostki i płyt. Targowa oferta budziła zainteresowanie nie tylko kamieniarzy, ale także obecnych na Targach architektów. To właśnie na styku tych dwóch światów: kamieniarzy i architektów powstają najpiękniejsze realizacje traktujące kamień jako podstawowy składnik kompozycji.

Dla Architektów

Architekci nie tylko chętnie oglądali kamień we wszystkich jego barwach i odmianach, ale także z zainteresowaniem uczestniczyli w wykładach i debatach tematycznych organizowanych w Speaker’s Corner w pawilonie 7A, na przykład w debacie o przewrotnym tytule „Dlaczego architekci boją się kamienia?” poprowadzonej wspólnie z Fundacją Twórców Architektury. Sporym zainteresowaniem zarówno architektów, jak i studentów architektury, cieszył się także wykład dr Rafała Barycza zatytułowany: „Kamień w realizacjach Biura Architektonicznego Barycz i Saramowicz”, podczas którego zaprezentowane zostały projekty architektoniczne bazujące na kamieniu jako głównym środku budulcowym. Natomiast o mniej rozpowszechnionych sposobach promowania kamienia mówił Krzysztof Skolak z Fundacji Bazalt.

Dla najlepszych

Ważnym punktem programu było przyznanie nagrody KLAUDIUSZE 2013, czyli nagrody specjalnej targów KAMIEŃ-STONE. Została ona przyznana w trzech kategoriach: najlepszy produkt – narzędzia, urządzenia i maszyny dla firmy GMM S.p.A. za maszynę EGIL CNC piła mostowa (produkt zgłosiły firmy: F.S.E. S.r.l. Export and Trade Service /EURO-ARSS s.c.), najlepszy produkt – kamień naturalny dla FUNDACJI BAZALT za Granitową Kolekcję, oraz najładniejsze stoisko dla wystawcy PPHU GRANIRO. Przyznane nagrody bardzo przysłużyły się nagrodzonym wystawcom, a ich stoiska były mocno oblegane. Natomiast Tadeusz Hirschfeld, liternik pracujący w firmie HIR KAM w Chmielniku najszybciej i najlepiej jakościowo wypiaskował tablicę nagrobkową i tym samym zdobył tytuł Mistrz Piaskowania 2013, w konkursie organizowanym przez magazyn „Świat Kamienia”.

Dla wszystkich

Przez wszystkie targowe dni można było zasiąść do stołu Pracowni Artystycznej Lubosza Karwata i ułożyć swoją własną mozaikę, a także obejrzeć wystawę fotografii dokumentującą działalność Stowarzyszenia Magurycz, które zajmuje się renowacją zabytkowych cmentarzy, czy zobaczyć pokazy wózków widłowych firmy Toolmex Truck. Targi, w ramach działającej Giełdy Minerałów i Kamieni Szlachetnych, odwiedziło też wiele osób ceniących sobie biżuterię, której kamień jest często główną ozdobą. W ostatnim dniu z powodzeniem działało Pogotowie Projektowe, w którym architekci z pracowni Katarzyna Habersack Architektura & Design oraz Pracowni projektowej Matta oraz studenci Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, z wydziału architektury udzielali porad z zakresu wykorzystania kamienia w projektach domów i ogrodów.

Organizatorzy:
Międzynarodowe Targi Poznańskie Sp. z o.o.
Geoservice-Christi Sp. z o.o.

Więcej informacji na:
www.kamien-stone.mtp.pl
www.kamien-stone.pl

Tekst artykułu stanowią materiały prasowe organizatora (MTP).

przeczytaj cały artykuł
Strona 221 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.