Reklama


Artykuły

Skąd te plamy? Zanieczyszczenia na białym marmurze

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: wtorek, 14 listopada 2023 10:24

126_26_1.jpg

Biały jest kolorem bardzo uniwersalnym. Klienci często szukają białych materiałów, bo te świetnie komponują się z każdą kolorystyką wnętrz. W naszej branży najłatwiej znaleźć czysty biały kolor lub prawie czysty wśród marmurów. Niestety białe materiały – w zasadzie każde – mają jedną dość poważną wadę: każde zabrudzenie będzie bardzo widoczne.

Marmury mają kilka cech, które mogą okazać się kłopotliwe. Znacznie wyższa nasiąkliwość w stosunku do granitu oraz skład powodują czasem pojawianie się plam, które – w przypadku białych marmurów – są bardzo widoczne. Ten problem od zawsze jest utrapieniem dla wykonawców robót i dlatego nad tym zagadnieniem pracowało już wiele ośrodków badawczych.
W pierwszej kolejności ustalano powody takich zjawisk. Jak się okazuje, tych powodów jest wiele, a większość z nich wynika ze specyfiki materiału. W tym artykule chciałbym usystematyzować zjawiska, powodujące pojawianie się plam na marmurowych powierzeniach.

Zażółcenia spowodowane zawartością żelaza

Kamień to materiał o zróżnicowanym składzie. Wśród wielu minerałów, które wchodzą w skład marmurów są również minerały zawierające cząstki żelaza. Ich wielkość jest bardzo różna, od 2 do 100 mikronów. Znajdują się one w całej objętości materiału, więc również na powierzchni. Żelazo w białym marmurze występuje głównie w postaci siarczku żelazawego, węglanu żelaza, krzemianu żelaza i magnezu będących składnikami różnych minerałów.
Kiedy minerały zawierające żelazo znajdują się na powierzchni marmuru, w kontakcie z powietrzem utleniają się do trójwartościowego żelaza i łącząc się z wodą tworzą uwodniony wodorotlenek żelaza. Ta substancja tworzy to, co często nazywamy rdzą, a w powszechnym odbiorze jest opisywana jako żółknięcie. Na dodatek uwodniony wodorotlenek żelaza ma wyjątkowo niską rozpuszczalność. W związku z tym nie można łatwo usunąć żółknięcia powierzchni płyty spowodowanego żelazem. Jeśli nie zostaną podjęte żadne środki ochronne, tego rodzaju wykwity na marmurze wystąpią w ciągu 8-12 miesięcy po ułożeniu marmuru.

Ten rodzaj żółknięcia nie występuje po umieszczeniu marmuru w sąsiedztwie źródła ciepła, które osusza kamień. To pokazuje, że żółknięcie białego marmuru jest ściśle związane z wilgocią.
Jednak kontakt z wodą niekoniecznie powoduje żółknięcie białego marmuru. W ramach badań przeprowadzono test szoku termicznego białego marmuru. Próbki kamienia moczono w wodzie dejonizowanej (demineralizowanej) w temperaturze 15-25ºC przez 6 godzin, a następnie próbki wypalano w piecu w temperaturze 100-110ºC przez 18 godzin. Po 20 takich cyklach stwierdzono, że tylko próbki powierzchniowo bogate w żelazo wykazywały niewielkie zażółcenie, a stopień zażółcenia był znacznie niższy niż zażółcenie naturalne. Ten wynik testu pokazuje, że zjawisko żółknięcia białego marmuru jest wynikiem utleniania i hydratacji działającej na powierzchnię kamienia. Oba te warunki są niezbędne.

Podobny test wykonano mocząc taką samą próbkę kamienia w wodzie o odczynie zasadowym (alkalicznej). W przeciwieństwie do zanurzania w zjonizowanej wodzie, biały marmur zanurzony w roztworze alkalicznym bardzo łatwo żółknie.

Zażółcenia spowodowane materią organiczną

Powodem żółknięcia powierzchni płyt z białego marmuru może być również materia organiczna znajdującej się wewnątrz marmuru. Te organiczne wtrąciny powstały na etapie formowania się skały.
Substancje organiczne obecne w składzie marmuru, w reakcji z wodą alkaliczną, często mają brązowo-żółty kolor. Ze względu na występowanie tego rodzaju materii wewnątrz marmuru – gdy marmurowa podłoga lub płyta ścienna bez impregnacji z tyłu płyty jest montowana na mokro – alkaliczna woda przenika do marmuru i reaguje ze znajdującą się w nim materią organiczną. Kiedy powstałe w ten sposób substancje przenoszone są na powierzchnię kamienia przez wodę, tworzy się ten drugi rodzaj zanieczyszczenia na powierzchni kamienia.
Nawet w okresie użytkowania, już po zamontowaniu kamienia, ilekroć woda nawilża powierzchnię kamienia po przejściu przez beton cementowy (który powoduje zmianę odczynu wody na zasadowy), zawsze będzie wydobywać kolorowe zanieczyszczenia organiczne na powierzchnię kamienia.

Inne powody żółknięcia marmuru

Oprócz tych dwóch rodzajów zanieczyszczeń związanych ze strukturą kamienia, pojawiają się zanieczyszczenia zewnętrzne. Można wymienić podstawowe:

1. Żółknięcie spowodowane zużyciem
Gdy wypolerowana powierzchnia marmuru ściera się, brud jest wprowadzany do porów powierzchni marmuru podczas normalnego użytkowania. Ten brud sprawia, że powierzchnia białego marmuru zmnienia kolor i najczęściej żółknie.

2. Żółknięcie spowodowane nieprawidłową pielęgnacją
Najczęstszą nieprawidłową pielęgnacją jest mycie podłogi brudnym mopem. Brud naniesiony przez mop gromadzi się w marmurze, powodując zanieczyszczenie i żółknięcie powierzchni marmuru.

3. Żółknięcie spowodowane woskiem
Gdy do polerowania powierzchni marmuru używany jest wosk, gruba warstwa wosku zmienia kolor na żółty z powodu własnego starzenia się.

4. Żółknięcie spowodowane końcowym polerowaniem powierzchni.
Podczas polerowania końcowego i krystalizacji, używa się proszku polerskiego (nazywanego białą sadzą). W mikroporach polerowanej płyty marmurowej pozostają cząstki proszku, które poprzez zawartość tlenków, mogą wchodzić w reakcję z cząsteczkami żelaza zawartymi w materiale, stając się źródłem żółknięcia, zwłaszcza, gdy marmur jest obrabiany na mokro.

5. Żółknięcie powstające na etapie montażu
Żółknięcie spowodowane procesem montażu jest łatwe do przeoczenia, ale powszechne.
Na płycie kamiennej przed jej montażem zwykle wykonuje się tak zwane sześciostronne zabezpieczenie wodoodporne. Dolna powierzchnia jest wodoodporna z zachowaniem przyczepności do klejów, cztery boki i przednia powierzchnia są zabezpieczone penetrującym środkiem wodoodpornym (impregnatem).
Ale faktem jest, że nawet sześciostronne uszczelnienie płyty kamiennej przed montażem, wykonane bardzo dobrze, czasem nie zabezpieczy przed wystąpieniem żółknięcia marmuru, ponieważ impregnacja w trakcie pracy może zostać uszkodzona.

6. Żółknięcie materiału kamiennego związane z montażem
Zjawisko spowodowane jest głównie dwoma aspektami. Jednym z nich jest konieczność docinania płyt na budowie, co niszczy oryginalną wodoodporną powłokę. Inną możliwą sytuacją jest przypadek, w którym otoczenie na budowie jest zwykle zanieczyszczone różnymi substancjami, w tym szlamem cementowym, które spadają na powierzchnię płyty.
Aby nie dopuścić do wysychania spadającego szlamu cementowego na powierzchni płyty, zwykle przecieramy na mokro płytę. W tym momencie możliwe jest wtarcie silnie alkalicznej wody cementowej w mikropęknięcia na powierzchni płyty. Przepuszczalna, hydrofobowa powłoka powierzchni płyty nie jest w stanie utworzyć warstwy ochronnej w poprzek pęknięcia, aby osłonić i ochronić pęknięcie.
Podczas instalacji często zeskrobuje się bok płytki z kleju, co również niszczy wodoodporną powłokę, która została wcześniej wykonana. Jeśli cementowa woda przypadkowo dostanie się do pęknięć płyty podczas jej wycierania, zażółcenie płyty jest tylko kwestią czasu, bo to, że nastąpi, jest pewne.

 


Podsumowując
w całym procesie obróbki i montażu białego marmuru jest wiele krytycznych działań, które mogą doprowadzić do pojawienia się plam. Warto przeanalizować stosowane w zakładzie technologie produkcyjne i porównać z przedstawionymi wyżej powodami pojawiania się plam. Być może czasem popełniamy błędy, które mogą wpłynąć na wystąpienie plam, a ich uniknięcie nie jest ani trudne ani kosztowne.
W kolejnym artykule napiszę jak zapobiegać żółknięciu białego marmuru oraz jak likwidować zażółknięcia na białym marmurze.

 

przeczytaj cały artykuł

Rozmowa przy kawie z Katarzyną Sołtysiak

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: wtorek, 14 listopada 2023 10:14

126_22_1.jpg

„Wszystkiego można się nauczyć” pomyślałam i weszłam w ten kamieniarski świat. Dziś uważam, że to była dobra decyzja i nadal cieszy mnie praca w tej branży.

 Po skończeniu 2 kierunków studiów – zarządzanie i filologia angielska – moją pierwszą pracą była szkoła. Jednak kiedy urodziłam dwójkę dzieci, postanowiłam, że do szkoły nie wrócę. Po prostu uznałam, że to nie dla mnie. Czytając ogłoszenia o pracę, trafiłam na ogłoszenie firmy Legs – poszukiwali asystentki produkcji w hurtowni Magma. To była nowa jednostka biznesu dla właściciela firmy. Kiedy aplikowałam do tej pracy, Magma działała zaledwie od roku.

Wiedziałam, że chodzi o kamień. Nic nie wiedziałam o kamieniach, ale od zawsze wyznawałam zasadę, że wszystkiego można się nauczyć. Właściciel docenił moje zaangażowanie i awansował mnie – najpierw na stanowisko specjalisty do spraw logistyki, a potem dyrektora. To był czas dobrej koniunktury i udało się rozwinąć firmę dość szybko.

Od momentu przejścia do „logistyki” – czyli 15 lat temu – zaczęłam jeździć po świecie w poszukiwaniu kamienia. Bardzo to lubię, bo lubię podróżować, poznawać nowe miejsca. Magma ma szeroką gamę kamieni; byłam więc w Brazylii, Chinach, Indiach, Hiszpanii, Grecji, Portugalii i oczywiście we Włoszech. Możliwość zobaczenia nie tylko pięknych kamieni, ale poznania też innych krajów to niewątpliwie zaleta mojej pracy. To, co jeszcze w mojej pracy jest fajnego, to duża samodzielność i możliwość podejmowania decyzji. Wiem, że jeśli jest sukces, to wynik moich decyzji i pracy (wraz z zespołem oczywiście). A jeśli coś poszło nie tak, to też tylko moje błędy. Pewnie, że to stresujące, ale daje niesamowitą satysfakcję, kiedy okazuje się, że decyzje były właściwe.

Właściciel firmy nie zna naszej branży, zaufał mi i interesują go wyłącznie efekty finansowe działalności. Mam absolutnie wolną rękę. To jednak wymaga zaangażowania. Kiedy zaczynałam, to naprawdę poświęciłam mnóstwo czasu, żeby wiedzieć o kamieniu jak najwięcej, żeby poznać ludzi i problematykę. Tylko tak można skutecznie działać.
W handlu B2B klienci są stali. Można ich poznać i zrozumieć ich potrzeby. Znamy się od wielu lat i te bliskie relacje są podstawą. Zawsze można do nich zadzwonić, a i oni czasem dzwonią po prostu zapytać, co słychać. Kontakty w naszej branży są luźne, nie pod krawatem – i mi to bardzo odpowiada. Dzięki takim nieformalnym relacjom łatwiej zrozumieć potrzeby klientów i im pomóc. Jak powiedziałam: wszystko jest kwestią chęci i uczenia się. Klienci i dostawcy to tak naprawdę najlepsze źródło wiedzy.

Kamieniarstwo to raczej męski świat, ale w zasadzie nie mam z tym złych doświadczeń. Zdarzyło się kilka razy na początku mojej pracy, że oczekiwano rozmowy z szefem, a nie szefową, ale… Na szczęście w kontaktach z branżystami to rzadkie przypadki, a po tylu latach w branży raczej czuję się doceniana przez klientów i nie mam kompleksów.
Personel Magmy nie jest duży. Do niedawna było nas trzynaścioro – ale 4 osoby odeszły i teraz załoga liczy 9 osób. Może i dobrze, bo warunki rynkowe są trudne i pewnie pojawiłaby się konieczność redukcji zatrudnienia. Niestety dwie osoby, które odeszły, poszły do pracy do konkurencji, ale to ich wybór – nie można się obrażać – takie życie.

Jeśli chodzi o życie poza pracą, to wypełnione jest rodziną, spotkaniami z przyjaciółmi, gotowaniem i licznymi hobby. Moje dzieci są prawie dorosłe, więc mam więcej czasu dla siebie. Lubię gościć u siebie bliskie mi osoby i chodzić w gości też lubię. Jestem typem aktywnym, siedzenie przed telewizorem nie jest moim ulubionym zajęciem, więc regularnie uprawiam fitness. Od dwóch lat uczę się gry na saksofonie.
Kocham muzykę, ale nie mam głosu do śpiewania, więc wybór padł na saksofon. Uważam, że to wspaniały instrument i ta nowa rozrywka sprawia mi ogromną frajdę. Jest mnóstwo innych rzeczy, które chciałabym robić, ale to jeszcze chwilka. Mam taką zaletę, że się nigdy nie nudzę i zawsze mi się chce robić coś jeszcze.

 

 

przeczytaj cały artykuł

WERONA Marmomac 2023

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: wtorek, 14 listopada 2023 09:52

 

126_18_1.jpg

To była 57 edycja spotkania świata kamieniarskiego we włoskiej Weronie. W dniach 26-29 września można się było po raz kolejny przekonać, że Marmomac zajmuje kluczową pozycję w kształtowaniu kamieniarskiej branży.

Ogromne znaczenie tej imprezy widać po międzynarodowym charakterze wystawy. Tegoroczny Marmomac zgromadził ponad 51 tysięcy zwiedzających, czyli organizatorom udało się powiększyć liczbę zwiedzających o 10 % w stosunku do poprzedniej edycji. Liczba przybyłych zwiedzających spoza Włoch wzrosła o 15%, stanowiąc 66% wszystkich zwiedzających. Zagraniczni zwiedzający reprezentowali 138 krajów.

126_18_2.jpg

Również od strony wystawców wyniki były doskonałe. Swoje ekspozycje miało 1507 wystawców, spośród których 68,5%, reprezentowało 54 kraje spoza Półwyspu Apenińskiego. Udział międzynarodowych wystawców i zwiedzających osiągnął tak dobry wynik za sprawą większej liczby przedstawicieli obu Ameryk (Stany Zjednoczone, Brazylia, Kanada), powrotu na targi firm z Chin oraz zwiększonej obecności przedstawicieli Niemiec, Hiszpanii i Francji.
Impreza odbywała się w 12 halach i na trzech przestrzeniach terenów zewnętrznych, zajmując łącznie powierzchnię 76 tysięcy metrów kwadratowych. Te wyniki pokazują, że targom w Weronie udało się zbliżyć do wyników sprzed pandemii (rok 2019: 80 tys. m2 wystawy, ponad 1600 wystawców), co innym organizatorom targów kamieniarskich się w tym roku nie udało.

 Nie uległy zmianie powody zainteresowania imprezą w Weronie. Oczywiście ogromna ilość ofert zarówno materiałów, jak i maszyn, ale równie ważna możliwość zobaczenia nowych koncepcji w zakresie designu z wykorzystaniem kamienia. W tym względzie również producenci maszyn prezentowali maszyny umożliwiające realizację takich koncepcji.

Bardzo ciekawe były dwie zorganizowane prezentacje: Plus Theatre i A Matter of Stone. Kuratorem tych ekspozycji było czasopismo Elle Decor. Można tam było zobaczyć designerskie projekty, współcześnie możliwe do komercyjnych realizacji.

Nie zabrakło polskich akcentów. Swoje stoiska indywidualne mieli: Abra, Impekstir, Architype, Q-TEQ i Lubas. Jak zawsze na stoiskach wielu firm można było spotkać polskich przedstawicieli i dystrybutorów na rynku polskim tych firm. Zwiedzających z Polski też jak zwykle było sporo, chociaż mniej niż w najlepszych latach tej imprezy.

Tradycyjnie targom towarzyszyło szereg wykładów i paneli dyskusyjnych. Między innymi o sztucznej inteligencji w obróbce kamienia czy prezentacja kamieni z Brazylii.
Kolejne spotkanie w Weronie zaplanowano w dniach 24-27 września 2024 roku.

 Tomasz Staniszewski (Inbra, Radom)

W zasadzie na Marmomac jestem co roku. W tym roku mam mieszane odczucia. Nie zauważyłem jakiegoś specjalnego optymizmu. Może dlatego, że po poprzedniej edycji, pierwszej po pandemii, kiedy było widać optymizm i chęć rozwoju, miałem duże oczekiwania.
Miałem nadzieję na to, że firmy biorące w targach udział pokażą chęć rozwoju.
Nie zauważyłem specjalnych nowości. Niespecjalnie przyglądałem się firmom maszynowym. Rozwój technologiczny następuje, więc pewnie tam coś można było znaleźć.
Ale słyszałem, że sporo firm sprzętowych stara się dopasować do średniego stanu gospodarki światowej i proponować nieco tańsze maszyny. To pewnie odbywa się częściowo kosztem jakości – na przykład zastępowanie droższych materiałów tańszymi.
W zakresie tego, co mnie interesuje, jakiś specjalnych, nowych ofert materiałowych nie widziałem.

Bożena Orfin (TGR, Świebodzice)
Ten rok w Weronie dla nas był dość optymistyczny. Było sporo zwiedzających z Polski. Co ciekawe spora część z nich to byli ludzie, którzy do Werony przyjechali pierwszy raz. Byli zachwyceni wystawą. Wielu z nich przyjechało, bo oceniali miniony rok bardzo dobrze, i myślą o rozwoju zakładu i zakupie maszyn. To czasem byli przedstawiciele małych zakładów. Oni czekają też na możliwości dofinansowań, na które są perspektywy.
Jeśli chodzi o ilość zwiedzających w ogóle, to było sporo, ale jednak mniej niż przed covidem.
Katarzyna Sołtysik (Magma, Łódź)
Według mnie w Weronie nic się od zeszłego roku nie zmieniło. Może trochę więcej wystawców i zwiedzających, ale w przypadku wielu firm, nawet stoiska były takie same. Nie zainwestowali w nowe.
Ja osobiście spotkałam mało ludzi z Polski. Moi dostawcy też twierdzili, że zwiedzających z Polski było niewielu. Potem odwiedzałam moich dostawców w ich firmach i też nie było w nich tłumów.

126_20_2.jpg

Jacek Łata (Marmur-Płytki, Podłęże)
Szerokie przejścia między stoiskami oraz, subiektywnie, mniejsza wystawa na zewnątrz powodowały, że miało się wrażenie, że wystawa jest mniejsza niż w minionym roku. Statystyki mówią co innego, więc trudno polemizować.
Nie zauważyłem żadnych rewolucji w maszynach. Wśród oferty kamieni delikatnie wycofane były białe, a silnie promowane kamienie szare. Widać też, że nadchodzi moda na kamienie nazwijmy to „intensywne”: na jednej płycie wiele kolorów, intensywne, niemal tęczowe. Zauważyłem również, że nieco więcej było kolorów beżowych, co mnie osobiście cieszy, bo w Polsce mamy takie materiały.

126_21_2.jpg

Oczywiście było wielu Polaków i mnóstwo aut z polskimi rejestracjami na parkingach. Natomiast w tym roku na targach widziałem bardzo dużo Chińczyków oraz bardzo dużo chińskich stoisk. Niestety i tu, w Weronie, nie dało się nie zauważyć prób chamskiego handlowania na chińskich stoiskach z narzędziami.

fot. Tomasz Staniszewski, Jacek Łata

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Wypadki się zdarzają

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 13 września 2023 11:55

kk125_261.jpg

W trakcie normalnej pracy, nawet jeśli przestrzegamy wszystkich możliwych zasad, wypadki i tak się zdarzają. Potem – wiadomo – komisja powypadkowa, sprawdzanie BHP, czasem kontrole zewnętrzne, jeśli wypadek był poważny.

I tu zwykle nie ma zabawnych sytuacji. Potem jednak chcemy uzyskać jakieś odszkodowanie od ubezpieczyciela. I konieczne jest wtedy opisanie wypadku w dokumentach dla towarzystwa ubezpieczeniowego. A to czasem bywa naprawdę śmieszne.
W tym momencie wielu ubezpieczonych rozkwita literacko, chcąc oddalić od siebie podejrzenie celowości działań lub zaniedbań i uzyskać odszkodowanie. Jeden ze słynniejszych zapisów w protokołach dla ubezpieczycieli to: „Siedziałem z zaparkowanym aucie kiedy zauważyłem, że z przeciwka nadjeżdża kiosk z warzywami.”

Rozmawiałem ze znajomym ubezpieczycielem i ten znalazł dla mnie kilka perełek tego gatunku literatury w kamieniarstwie.

Na budowie pracownik montujący kamienną elewację z rusztowania: „Deska będąca elementem rusztowania od zewnętrznej strony, bardzo mi przeszkadzała w odbieraniu podawanych wciągarką płyt. Postanowiłem ją oderwać. Ciągnąłem kilka razy, ale nie chciała puścić. Postanowiłem, że będzie łatwiej, jeśli będę ją pchał. Wyszedłem na zewnątrz rusztowania i stojąc na nim pchałem z całej siły. Zgiąłem tą deskę mocno, ale trzymała. W końcu zabrakło mi siły i puściłem. Zgięta deska wracając uderzyła mnie i zrzuciła z rusztowania. Spadłem z poziomu 1-go piętra i złamałem rękę.”
Inna sytuacja na budowie: „Postanowiłem poprawić jedną płytę na elewacji z drabiny. Przystawiłem drabinę do ściany, ale ta odsunęła się o dobry metr. W wyniku upadku stłukłem bark.”

Następny przypadek to nieszczęśliwy wypadek na placu z płytami. Suwnica miała podnieść płytę ze stojaka. W momencie opuszczania haka ten osunął się gwałtownie o około metr i uderzył w płytę. W rezultacie zniszczeniu uległo 5 płyt. Uzasadnienie: „Tak wiem, że suwnica nie ma aktualnego badania UDT (Urząd Dozoru Technicznego) i było uszkodzone opuszczanie haka, ale mechanik od suwnicy miał się zjawić za dwa dni, a dozór był umówiony na następny tydzień.”

Przy montażu blatu kuchennego montujący, wkładając blat na górę mebli, uderzyli blatem w szafki bardzo drogiej zabudowy. Uległy zniszczeniu trzy szafki. Zeznający pracownicy napisali: „przy wkładaniu blatu na górę „wyspy”, okazało się, że szafki są wyżej, niż zakładaliśmy”. Komentarz likwidatora szkody: „pewnie urosły”.

Teraz znowu praca na rusztowaniu. „Demontowałem rusztowanie. Chcąc zdjąć jeden z elementów nie zauważyłem, że jeśli go zdemontuję, to deska, na której siedzę, straci podparcie. Mimo trudności udało mi się odczepić ten element. W wyniku upadku złamałem nogę.”
Klienci też są pomysłowi. Jeden z nich przyjechał po zakupione dwie grube płyty samochodem osobowym kombi. Sprzedający mówili, że to zły pomysł. Klient twierdził, że pomierzył i się zmieści, a on już tak woził płyty. Jak się okazało, ciężar był zdecydowanie za duży i zawieszenie auta z hukiem się rozleciało. W zgłoszeniu do ubezpieczyciela napisał: „Załadunek materiałów do samochodu osobowego z przestrzenią do przewozu materiałów, przebiegł bez problemu. Okazało się jednak, że zawieszenie uległo uszkodzeniu.”

„Nasz pracownik, chociaż nie ma uprawnień elektryka, wielokrotnie udowadniał, że zna się na instalacjach elektrycznych. Dlatego kiedy zaproponował, że przełączy na inny obwód zasilanie boczkarki, pozwoliliśmy mu to zrobić. W trakcie pracy doprowadził do zwarcia w wyniku, którego uszkodzeniu uległa tablica sterująca. To był po prostu nieszczęśliwy wypadek.”

Rozumiem, że w naszej tradycji mamy wpisane radzenie sobie w każdej sytuacji. Czasem jednak lepiej by było działać tak, jak jest opisane w zasadach i zachować zdrowy rozsądek. Żeby nie pisać potem, że z przeciwka nadjechał kiosk z warzywami.

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 19 Jest nowe otwarcie, jest przełom – 2.0

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 13 września 2023 11:17

kk125_S58_1.jpg

Jest ten przełom, jest to kliknięcie. Od czasu napisania poprzedniego tekstu dla Was – w sumie dla siebie też – minęły ponad trzy miesiące. Mietek wykopał jamę jak po bombie pod Charkowem, wywiezione zostało ponad 30 000 ton, maszyny wypaliły dziesiątki tysięcy litrów diesla, a kilometry liny diamentowej zostały zużyte. No i co? No i mamy to! Jest to, czego chcieliśmy: kolejny miesiąc na plusie! I to dużym.

Ale zawsze musi być to „ale”. No powiedzmy sobie szczerze: gdyby wszystko, co wydobędę z ziemi było czyste, to czy w ogóle bym dla Was to pisał? Czy może dawno już bym odcinał kupony lub moje życie toczyłoby się gdzie indziej, w innych realiach? Na pewno. Ale jesteśmy tu i teraz i trzeba dalej walczyć!

Wracając do „ale”. To, co da nam skała, nie zależy w sumie od nas. Mamy jedynie połowiczny wpływ na to, co urobimy. Ściany możemy umyć, odmuchać, przyjąć założenie, czy jest to czysty czy wadliwy materiał. Jednak dopiero jak przyjedzie do Polski i potnę bloki na płyty, dowiem się czy jest to materiał, który sprzedam i obrócę ponownie tą gotówką, którą zainwestowałem kilka miesięcy wcześniej w RPA. Albo spojrzę na materiał w Polsce i stwierdzę: „Na ch... to tu przywiozłem?!”.

Fracht kosztuje od groma pieniędzy, ryzyko spore. Więc trzeba dobrze zastanowić się, czy warto ten blok ładować suwnicą na auto, żeby pojechał do Durbanu, gdzie wrzucą go na statek, który po miesiącu dopłynie do Hamburga, z którego „plandeką” go dowiozę do Strzegomia, gdzie po pocięciu na slaby i nadaniu poleru wyjdę na plus? Tak to jest z biznesem. Dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy było warto! Koniec autorefleksji – wracam do tego „ale”.

Ponad dwa miesiące temu, kiedy Mietek był w RPA, dostałem od niego telefon: „Jacek! Kto rządzi w kamieniołomie?” Odpowiadam zaskoczony: „Że co?!?”. Mietek rozwija wątek: „Eben blokuje nas z urabianiem i zachowuje się tak, jak byśmy za dobrze pracowali.” Zatkało mnie. Jak można mieć pretensje do tego, że ktoś dobrze pracuje?
Do dzisiaj nie rozumiem tego, do czego doszedłem. Zawsze kiedy jesteśmy w RPA, weekend jest czasem, kiedy możemy pozwolić sobie na rozwinięcie skrzydeł. Nikt nam nie przeszkadza, wdrażamy nasz plan, naszą wizję pracy. Możemy wiercić tak, jak chcemy, ciąć tak, jak potrzebujemy – ba! – przygotować kamieniołom do pracy w poniedziałek dosłownie jak tort do krojenia. Okazało się, że Eben po dwóch dniach nieobecności, wracając w poniedziałek do realiów pracy, zderzał się z czymś, czego nie rozumiał. Było za dużo zrobione. Nie mieściło mu się w głowie, że weekend można na takim poziomie przepracować.

Tu chyba schodzimy jednak do stereotypu Polaka za granicami naszego pięknego kraju. Są dwa. Pierwszy – najgorszy – imprezowy, a drugi to ten, co chce zarobić (czytaj: jak mam siedzieć w domu i patrzeć w telewizor, to wolę pojechać na kopalnię i nadzorować sprzęt i napędzać prace w weekendy na kopalni). Choć tak dzieje się już od dobrych 11 lat, Eben dalej ma z tym problem. Okazało się, że zaczął blokować decyzje Mietka. To poskutkowało moją interwencją, która – jak to bywa – musiała się odbić szerokim echem. Doszło do tego, że Mietek i Bartek (tak, nowy gracz w naszej grze – Bartek jest trzeci raz w RPA; od ponad 15 lat pracuje u mnie na liniach i postanowiłem go wciągnąć do tej układanki, w której się odnalazł i dobrze sobie radzi) zaczęli być wrogami publicznymi numer jeden do tego stopnia, że nawet im ręki nie podawali. Dlaczego? Bo podj...li „grzecznych i super” afrykańskich pracowników do szefa. To, że były i są podziały na czarnych, na Burów i na Polaków, to wiedzieliśmy od dawna. Ale żeby dalej zachowywać się jak dzieci w piaskownicy, które straciły zabawkę, to trochę słabe!

No cóż. Tyle już przeżyliśmy w RPA, że nic nas nie zdziwi. Czarę goryczy przelało wprowadzenie nowego rozwiązania wejścia w niższy poziom w nowo-starym miejscu przez tzw. bicie kanału. Metoda jest prosta, a przy tym wydajna. Zagłębiamy się pod kątem 45 stopni w nowy pokład na głębokość koło 4-5 metrów. Później wiercimy w poziomie na długość około 10 metrów i to wszystko odbywa się na szerokość około 5 metrów. Później strzelamy, wywozimy gruz i za chwilę zaczynamy urabiać czysty materiał.

Mietkowi wysłałem dwa przekroje i wyjaśniłem, w którym miejscu będziemy bić kanał. Mietek wydrukował te rysunki, zaniósł do biura i wtedy nastąpiło coś, co ciężko opisać. Burowie patrzyli na to, jak na czarną magię, na coś czego nie da się zrobić. Obracali kartki, zastanawiali się, gdzie jest reszta, a może czegoś brakuje. W końcu zaczęli szykować kątowniki, długie łaty, sznurki, nawet jakieś szablony. Mietek i Bartek zaczęli się śmiać i powiedzieli tylko: „Nie wtrącacie się. Zostawcie nas samych i przyjdźcie po weekendzie. Zobaczycie, co się stanie.”

I tak zrobili. Weszli w pokład i pokazali, że można to zrobić – bez problemu zastosować metodę z Polski, by przez wybicie kanału obniżyć się i wejść poziom niżej bez potrzeby odkopywania ogromnych ilości materiału i tracenia czasu. Że można bez problemu bić kanał zaraz obok czystego materiału i po odwróceniu się o 90 stopni zacząć go urabiać. Cała ta praca musi potrwać, nie da się tego zrobić w przeciągu kilku dni. Nam zajęło to miesiąc czasu, ale dzisiaj to przynosi wymierne efekty. Pierwsze bloki już bierzemy. I tak naprawdę dopiero teraz nastąpi porządne otwarcie.

Wrócimy do Ebena. Jego podejście do naszej pracy było tak negatywne, że pokusił się o to, by nakłonić operatorów do pozorowania strachu przed zjazdem z rampy 45 stopni w dół. Miało to wpływ na dłuższy czas wywożenie gruzu z bitego kanału. To opóźniło nas w szybszym wejściu w czysty materiał. Zapytacie, jaki miał w tym cel? Ano prosty. Ponownie nie była to jego zasługa i jego wizja otwarcia nowego przodka. Miał w pewnym sensie pretensje do Mietka, Bartka i mnie, że w tym nie uczestniczył. Już się nauczyłem, że jeżeli chcesz, by w Afryce coś ruszyło do przodu, musisz poświęcić temu dużo czasu i nie możesz się cofnąć nawet o krok. Ciężka orka. Ale później moglibyście zobaczyli wyraz mojej twarzy, na której rysuje się szeroki uśmiech, bo wiem, że było warto.

Czy się przejmuję tym, co się stało i podejściem Burów do pracy? Na pewno. Choć może po prostu do tego przywykłem i nie zwracam już na to uwagi. I w momencie, który JA uznam za stosowny, wprowadzam kolejnych graczy do gry. Nie mogę krytykować w 100 procentach Ebena. Bo pytanie jest następujące: jak ja bym się zachował, będąc na jego miejscu, pracując dla kogoś, kto przyjeżdża z zagranicy i chce czasami spakować miesiąc w dwa tygodnie? Czasami się po prostu nie da. To raz. A dwa: każdy z nas ma jakieś tam mniej lub bardziej prywatne życie, które się po prostu toczy. My wychodzimy z innego założenia. Bo czy to jest Mietek, Zenon, ja – czy nawet teraz Bartek – po prostu żyjemy tym kamieniołomem i chcemy, żeby było jak najlepiej w nim i po za nim. Jeżeli szef jest zadowolony, to i pracownik też będzie.

Tylko niestety z pracownikami z RPA nie zawsze tak to działa. TIA – this is Africa!

przeczytaj cały artykuł
Strona 46 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Domeny na sprzedaż
2026-08-26 00:00:00
DOMENY NA SPRZEDAŻ spiekikwarcowe.com.pl, marmur-granit.com ZAPROPONUJ SWOJĄ OFERTĘ malwinawyrwiak@sole.pl, tel. 510 047 890

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.