
Czas jest bez wątpienia najważniejszym zasobem, z jakim mamy do czynienia. Widzimy to dokładnie kalkulując koszty produkcji, planując zadania, ustalając terminy. Widzę to również pisząc te słowa, bo aż trudno uwierzyć, że już minął kolejny rok.
Dla Polskiego Związku Kamieniarstwa był to rok intensywny. Po dwóch latach lekkiego, wymuszonego sytuacją, zwolnienia w końcu można było wrócić do pełni aktywności. Wśród działań, o których chciałbym dziś wspomnieć, na pierwszy plan (choć może czytelnicy już zauważyli, że dla mnie to zawsze priorytetowe działanie) wysuwa się edukacja. Propagowanie nauki zawodu kamieniarz w szkołach branżowych, kursy i egzaminy czeladnicze oraz mistrzowskie, warsztaty obróbki kamienia, pokazy i konferencje, zaangażowanie w zawody EuroSkills i Worldskills, to tylko hasła, a pod każdym z nich kryje się wielkie zaangażowanie ludzi Związku.
Dlaczego uważam, że edukacja jest tak istotna? Inwestując w siebie, swoich pracowników lub nawet w potencjalnych pracowników, jakimi są uczniowie budujemy kapitał. Nie jest odkryciem, że na kapitał składają się, obok zasobów pieniężnych i środków produkcji, właśnie zasoby intelektualne, czyli przede wszystkim wiedza i umiejętności. O ile środki pieniężne można zazwyczaj jakoś zdobyć, również środki produkcji są do kupienia, to bez profesjonalistów w firmie nie będzie efektów. A tę intelektualną część zasobów buduje się znacznie dłużej i bardzo rzadko jest do kupienia. Profesjonalizm jest niezbędny, by można było mówić o jakości, efektywności, rozwoju. W warunkach dużej konkurencji jest on niezbędny, by mówić w ogóle o trwaniu.
Dlatego cieszy każdy uczeń w szkołach branżowych i każdy mistrz, który decyduje się przyjąć go do swojego zakładu. Cieszy każdy kamieniarz, który postanawia zweryfikować swoją wiedzę i umiejętności, przystępując do egzaminów. Cieszy każdy uczestnik kursów i warsztatów, otwierający się na wiedzę i gotowy dzielić swoim doświadczeniem. Budujące jest, że rośnie grono biorących udział w konferencjach towarzyszącym zjazdom PZK, czy też tym towarzyszącym targom.
Przy okazji zmiany kalendarza, na rok 2023 życzę wszystkim zawodowo otwartości na nowe, mnóstwa okazji do poznawania tajników naszego pięknego zawodu, inspirujących spotkań, ciekawych podróży, wielkiej satysfakcji i wymiernych korzyści z pracy. A nie zawodowo – by w równowadze z obowiązkami, być z rodziną, oddawać się innym pasjom i mieć do tego zdrowie i czas.

Przepisy RODO nakazują zwiększanie świadomości pracowników na temat bezpieczeństwa przetwarzania danych osobowych. Czy Ty i Twoi pracownicy jesteście świadomi zagrożeń w Internecie?
Kradzież tożsamości, zwana również fałszerstwem tożsamości lub defraudacją tożsamości, to przestępstwo polegające na wykorzystaniu czyichś danych – takich jak imię, nazwisko, numer PESEL, adres domowy czy wizerunek – bez pozwolenia ich właściciela. Pozwala przestępcy na podszywanie się pod ofiarę i działanie w jej imieniu.
Co roku dane średnio 9 mln Amerykanów dotyka kradzież tożsamości. W Polsce dochodzi do co najmniej 1,5 mln fałszerstw rocznie. Według danych Związku Banków Polskich co sekundę 12 użytkowników internetu staje się ofiarami przestępców działających w sieci. A liczba ta rośnie z roku na rok. Zaczynasz martwić się o swoje dane? I słusznie! Kradzież tożsamości to powszechne zjawisko. Celem takiego zabiegu jest zwykle wyłudzenie pieniędzy lub uzyskanie innych korzyści – oczywiście kosztem ofiary. Można więc powiedzieć, że tożsamość osoby nie stanowi celu kradzieży sama w sobie – jest jedynie narzędziem, które przestępcy chcą wykorzystać do osiągnięcia jakiegoś innego celu. Skutki mogą być różne i odbić się na portfelu ofiary, jej reputacji, a nawet przysporzyć kłopotów z prawem.
Jeżeli Ciebie jeszcze to nie dotknęło, to masz szczęście lub dobrze zabezpieczyłeś swoje dane. Jednak często dowiadujemy się o tym bardzo późno, gdy docierają do nas wezwania do zapłaty za zobowiązania, których nie zaciągaliśmy, lub nie możesz zapłacić w sklepie, bo konto w banku jest wyczyszczone.
Jak chronić swoje dane (tożsamość) w internecie?
1. Zadbaj o bezpieczeństwo swojego maila.
Sprawdź na stronie haveibeenpwned.com czy Twój adres mail został przejęty przez hackerów.
2. Zastosuj silne i unikatowe hasła: długie, min. 8-znakowe. Dobrym sposobem jest używanie generatorów haseł z menadżerów haseł.
3. Włącz uwierzytelnienie dwuskładnikowe. Dwuetapowa weryfikacja logowania znacznie zwiększa bezpieczeństwo konta (aplikacji), uniemożliwiając hakerom zalogowanie się – nawet jeśli znają hasło.
4. Zaktualizuj informacje o zabezpieczeniach: alternatywny adres mail, nr. telefonu
5. Używaj dobrego oprogramowania antywirusowego.
6. Uważaj na podejrzane maile. Nie otwieraj linków i załączników od nieznanych nadawców.
Gdy na Twoją skrzynkę trafi mail z załącznikiem, gdy nie spodziewałeś się spadku lub wygranej, zastanów się dziesięć razy, zanim otworzysz załącznik z takiego maila.
7. Ogranicz udostępnianie informacji o sobie. Bądź podejrzliwy, gdy ktoś prosi Cię o informacje o Tobie, niezależnie czy to znajomy czy nieznajomy. Nigdy nikomu nie podawaj loginów czy haseł dostępowych do serwisów internetowych, w tym do portali społecznościowych. Choć rada ta wydaje się banalna, to zdarza się, że nieświadomi użytkownicy pod presją rozmówcy – hackera, są w stanie podać nieznajomym nawet dane dostępowe do bankowości elektronicznej. Najczęściej o dane do banku proszą hakerzy powołujący się na pracowników banku np. z pomocą techniczną lub z działu bezpieczeństwa.
8. Unikaj sieci publicznych. Publiczne sieci WiFi, szczególnie w krajach egzotycznych, nie dają żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Twoje dane logowania, wiadomości , czy dane do bankowości elektronicznej mogą zostać przechwycone przez hackerów, którzy mogą być podłączeni do tej samej sieci. Dobrym rozwiązaniem jest zakup karty SIM lokalnego operatora telefonicznego.
Brzmi zatrważająco? Nie popadaj jednak w panikę! Dużo lepszym sposobem będzie głębsze poznanie zagrożenia i sposobów chronienia się przed nim.
Konsekwencje kradzieży tożsamości mogą być bardzo poważne – nie pozwól, aby hakerzy przejęli Twoją! Stosując powyższe rady, zdecydowanie podnosisz poziom bezpieczeństwa swoich danych.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych,
ekspert ds. ochrony danych osobowych,
audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

Nagroda Roku SARP za rok 2011 za najlepszy obiekt wzniesiony ze środków publicznych, nagroda w konkursie „Życie w architekturze” magazynu Architektura Murator dla najlepszego budynku wzniesionego w latach 2000-2012, Grand Prix w konkursie architektonicznym tygodnika Polityka, nominacja do Mies van der Rohe Award 2013 nagrody Unii Europejskiej dla Architektury Współczesnej.
Tym razem postanowiłem pokazać ten znany i wielokrotnie nagradzany obiekt z Katowic. Prosta bryła obiektu sprawdziła się doskonale, a obiekt – nazywany „Rudzielcem” – jest powszechnie lubiany przez mieszkańców.
Trudnego zadania zaprojektowania budynku podjęło się biuro architektoniczne HS99 z Koszalina. Trzeba było zaprojektować obiekt,który uporządkuje urbanistycznie teren kampusu uniwersyteckiego wpisując się w zróżnicowany kontekst architektoniczny, a przy tym stworzyć wyrazisty budynek, który odpowie na potrzeby nowoczesnej biblioteki akademickiej.
W zakresie elewacji architekci z HS99 zdecydowali się na zastosowanie kamienia – czerwonego piaskowca Rubin z Indii o fakturze łupanej. Według zaproponowanej koncepcji zadecydowano się na kolor czerwony nawiązujący do starej śląskiej zabudowy i pobliskich budynków.

Monolityczna bryła budynku złożona jest z dwóch prostopadłościanów, których wysokość dostosowano do sąsiedniej zabudowy. Niższy odpowiada średniej wysokości budynków na terenie kampusu uniwersyteckiego, natomiast wyższa część podkreśla rangę miejsca i funkcji. W tej części obiektu mieści się zamknięty księgozbiór. Siedmiokondygnacyjny budynek posiada 4004 wąskie tzw. okna szczelinowe, które dają efekt stonowanego światła.
Inwestycję zrealizowało konsorcjum Mostostal Warszawa i Acciona Infraestructuras. Obiekt został oddany do użytku w 2011 roku. Budowa trwała 2 lata i kosztowała 79 mln złotych, z czego prawie 53 miliony to dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej.

Kośmin to najciemniejszy z polskich kamieni – dostępny w aktualnej ofercie działających obecnie złóż. Wydobywany jest między Niemczą a Piławą Górną na Dolnym Śląsku.
Kośmin to granodioryt hornblendowo-biotytowy w swoim składzie bliższy granitowi niż sjenitowi – ma w swoim składzie dość sporo kwarcu, który w sjenitach występuje w niewielkich ilościach, za to w granitach jest jednym z podstawowych składników (20-60%). Niektóre źródła klasyfikują go również jako monzonit. Potocznie używana nazwa „sjenit” jest błędna.
Kośmin to kamień o strukturze średnioziarnistej, jawnokrystalicznej, porfirowatej i teksturze kierunkowej. Oznacza to, że w tle utworzonym przez jasne skalenie i kwarc oraz ciemne biotyt i hornblendę (amfibol) tkwią jasne kryształy skaleni potasowych i plagioklazów o wielkości nawet do kilku centymetrów. Zawartość ciemnych minerałów to mniej niż połowa, ale to wystarcza, by jego kolor był określany jako ciemnoszary. Przyczynia się do tego zbita tekstura z lekkim ukierunkowaniem ułożenia kryształów i dość częste „myszki” (drobnoziarniste ciemne enklawy).
Ma większą spoistość niż granit, a jego struktura wewnętrzna jest bardzo zwięzła. Możliwość uzyskania wysokiego i trwałego poleru oraz odporność na ścieranie stawia go wśród najciekawszych kamieni użytkowych. Nie przyjmuje żadnych plam i nie wymaga impregnacji. Jest odporny na warunki atmosferyczne i mrozoodporny.

Bloki w kamieniołomie Kośmin
Zbierając informacje o Kośminie rozmawiałem z wieloma osobami. Dziękuję za wszystkie informacje i opowieści. Szczególne podziękowania (w kolejności alfabetycznej) dla: Pawła Mroza (Bazalt S.A., Wilków), Wojciecha Szcześniaka (Kamrex, Piława Górna), Pawła Szeligi (Euro-Bruk, Jugowa).
Kamienia z tych okolic użyto do budowy murów Niemczy przed rokiem 1296. Znaczny rozwój tutejszego kamieniarstwa nastąpił w XVIII wieku za sprawą osiedlenia się w Piławie Górnej wspólnoty braci morawskich, odłamu protestantów. W XIX wieku kamień z tych okolic był dostarczany na budowy ówczesnych Prus. Po II wojnie światowej Kośmin wykorzystano przy budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz innych budowli z tamtego okresu.
W czasach współczesnych największy rozkwit kamieniołomu w Kośminie przypada na lata 70. XX wieku. Produkowano głównie kruszywo, elementy budowlane na państwowe inwestycje, a poboczne wydobycie bloków odbierały firmy nagrobkarskie. Brak jakiegokolwiek kamienia importowanego i dostępność wyłącznie szarych granitów powodował, że Kośmin – ze swoją ciemną, kontrastową kolorystyką – był wówczas towarem luksusowym. Do dziś jest uznawany za najbardziej dekoracyjny polski kamień.
Według bilansu Państwowej Służby Geologicznej z 2020 roku zasobność przemysłową złoża Kośmin oceniono na 34 mln ton (geologiczne zasoby bilansowe 60,6 miliona ton). Większość wydobycia – ze względu na wysokie parametry techniczne – jest przetwarzana na kamień łamany, kamień hydrotechniczny oraz kruszywo drogowe i kolejowe. Wydobycie bloków na potrzeby kamieniarskie nadal jest tylko ułamkiem produkcji wydobywczej.
Obecnym właścielem złoża jest Przedsiębiorstwo Górniczo – Produkcyjne „Bazalt” S.A. w Wilkowie. Plan wydobycia bloków ze złoża to 8 000 ton rocznie. Najczęściej wydobywane bloki mają wymiary 160 x 120 x 100 cm i 180 x 160 x 120 cm. Zdarzały się również bloki o wymiarach 380 x 120 x 100 cm. Obrabia się go łatwo, zwykłymi narzędziami do granitu. Mniejsza zawartość kwarcu powoduje, że trudniej się go płomieniuje. Bywa, że ma tendencję do tworzenia rdzawych wykwitów – dawniej radzono sobie z tym przez sezonowanie kamienia przed przetarciem, obecnie sprawę rozwiązuje zastosowanie chemii.
W kamieniarstwie Kośmin jest nieprzewidywalnym materiałem, bo często dopiero na końcowym etapie produkcji ujawniają się wady płyt, które nie są widoczne wcześniej. Firmy przetwórcze potwierdzają, że chcąc uzyskać odpowiednią ilość płytek określonego formatu trzeba wagowo przerobić dużo więcej materiału – przykładowo: z pociętej partii bloków płytki o wymiarze 100 x 50 cm statystycznie stanowią 25%, płytki 50 x 50 cm kolejne 25% i 30 x 50 cm to reszta. Przy takich założeniach nic się nie zmarnuje, ale uzyskanie większych płytek wymaga przerobu 4-krotnie większej ilości kamienia. I to niestety ma wpływ na cenę tego materiału, zwłaszcza w dużej płycie. Jako materiał na blaty – bądź nagrobki – Kośmin nadal jest materiałem luksusowym.

Dane fizykomechaniczne:
Gęstość objęt. 2770 kg/m3
Nasiąkliwość 0,2 %
Wytrzymałość na ściskanie 206,0 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 185,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie 18,5 MPa
– po zamrażaniu 56 cykli 16,1 MPa
Ścieralność na tarczy Boehmego 0,285 cm
Mrozoodporność całkowita
Opis
interesujący rysunek dużych, jasnych kryształów na ciemnym tle, ciekawa alternatywa dla szarych granitów
niska ścieralność – zalecany na posadzki i stopnie w miejscach o dużym natężeniu ruchu
zastosowanie wewnętrzne i zewnętrzne – odporny na warunki atmosferyczne i całkowicie mrozoodporny
lekkie ukierunkowanie ułożenia ziaren
Cechy wyróżniające
niepowtarzalna ciemnoszara barwa, niska ścieralność i wysoka wytrzymałość mechaniczna, pełna mrozoodporność
odporny na plamienie, dobrze komponuje się z szarymi granitami
Znane przykłady zastosowania tego kamienia to m. in.: Dworzec Centralny i metro w Warszawie; cokół pomnika Mickiewicza, płyta główna Rynku, Dworzec Główny, Bank PKO, Galeria Centrum, dawny Hotel Cracovia w Krakowie; Centrum Kultury Zamek i przejścia podziemne na dworcu w Poznaniu, a także wiedeńskie metro. Bardziej współczesne inwestycje to m. in. otoczenie pomnika „Kryształowa Planeta” we wrocławskiej Dzielnicy Czterech Wyznań i tysiące metrów chodnika w dużej płytce wokół najnowszej galerii handlowej Wroclavia; remont wnętrz Izby Lekarskiej w Katowicach; patio Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku; 12 000 ton użytych na rewitalizację ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Największy blok, jaki wydobyto po II wojnie w Kośminie, miał 24 tony i został wykorzystany przy budowie fontanny w Piławie Górnej.

Dzielnica Czterech Wyznań, Wrocław oraz Kostka paryska 14 x 28 cm, Łódź, ul. Piotrkowska
Przy okazji warto wspomnieć o pewnym paradoksie początku XXI wieku. W ówczesnych przetargach dominował trend wybierania taniego materiału z Chin. Nie inaczej było przy remoncie dworca Łódź Fabryczna. Ale inwestor bał się zastosować „chińczyka” na zewnątrz, więc użyto tam Kośmina.

W przeciwieństwie do granitów Kośmin nie ma naturalnych kierunków łupliwości. Oznacza to, że nie łupie się dobrze i trudno robi się z niego elementy łupane, na przykład kostkę. Dlatego bardzo często spotyka się kostkę cięto-łupaną, która wygląda bardzo efektownie na dużych powierzchniach.

Kolorystycznie jest w miarę jednolity i powtarzalny. Nawet po latach, co potwierdza niedawna wymiana najbardziej zużytych płyt na Dworcu Centralnym i w Zamku Królewskim w Warszawie.
Kolorystyka kamienia powoduje, że bardzo dobrze komponuje się on z szarymi granitami. Oczywiście najlepiej widać to na materiałach polerowanych. W przypadku innej faktury uwidacznia się to, kiedy kamień jest mokry lub po zastosowaniu środków imitujących mokry kamień.
Zbigniew Zych (Godstone, Strzegom):
„W obróbce rzeźbiarskiej materiał dość trudny. Oprócz tego, że ma w zasadzie tylko jeden chód i najłatwiej pracuje się w nim tylko w jednej płaszczyźnie, to pod dłutem jest sprężysty – dłuto odbija się od materiału, ma się wrażenie, jakby próbowało się kuć w wyjątkowo twardej wacie. Dotyczy to także kucia liter. Natomiast ze względu na wielkość ziarna w rzeźbie dobrze prezentuje się tylko w zastosowaniach monumentalnych. W mniejszej rzeźbie często trzeba uciekać się do podmalowywania (laserunek przy użyciu tzw. „Schliffarben”) mającego na celu zmniejszenie kontrastu między jasnymi i ciemnymi ziarnami, by w rzeźbie zaczęły być widoczne detale. Ewentualnie trzeba stosować dość mocne groszkowanie.”

Najpierw pandemia, teraz wojna – coraz trudniej organizatorom targów realizować imprezy targowe na skalę, jaką wspominamy z wcześniejszych edycji. Na dodatek uczestnicy rynku kamieniarskiego przywykli do radzenia sobie z brakiem imprez targowych i nauczyli się, jak sprawnie kontaktować się z rynkiem. Mimo tego uważam, że nic nie jest w stanie zastąpić bezpośrednich spotkań wielu ludzi w krótkim czasie, co jest cechą podstawową udziału w targach.
Aktualnie zorganizowanie imprezy jest sporym wyzwaniem i nie wystarcza, jak w starych czasach, zwykłe działanie. Od wielu lat wyznacznikiem możliwości w tym zakresie stały się targi Marmomac – pewnie dlatego, że już od dawna organizator ma jasny kierunek działania. Podstawowy to prezentacja designu, co skutkuje również prezentowaniem przez firmy sprzętowe maszyn i urządzeń pozwalających realizować designerskie pomysły. W uzupełnieniu firmy prezentujące materiały też starają się zaprezentować ciekawe kamienie. W tym roku nie było inaczej. Impreza odbywała się pod trzema podstawowymi hasłami: „Natura i kamień”, „Kochamy Design” i „Sztuka technologii”.

Nowością targów w 2022 roku był Teatr Plus (ulokowany w hali 10), dobrze oceniony przez zwiedzających. Według założeń Teatr Plus łączył kamień, kulturę i szkolenie. To w tej hali odbywały się prelekcje, wykłady i warsztaty poświęcone kamieniowi naturalnemu. Tu również swoje miejsce miała strefa VIP Lounge, restauracje, winiarnie oraz 5 wystaw kulturalnych.
Marmomac 2022 był podróżą przez architekturę, design i naukę, gdzie można było poznać nowe materiały i technologie oraz zobaczyć eksperymentalne zastosowania kamienia. W ekspozycje zaangażowało się również kilka znanych marek meblarskich, starając się pokazać nietypowe zastosowania kamienia.
Ciekawą inicjatywę zaprezentowały również firmy należące do sieci PNA (Pietra Naturalne Autentica) – Manifest Zrównoważonego Rozwoju podpisany przez firmy należące do PNA. Projekt ten ma na celu stworzenie deklaracji środowiskowej dla produktów z kamienia naturalnego, polegających na zaangażowaniu firm w sprawie przyjęcia certyfikowanego i zamkniętego cyklu produkcyjnego, dla ograniczenia wpływu wywieranego na środowisko przez działalność związaną z produkcją kamienną.
Według danych organizatora w tym roku targi odwiedziło 47 tysięcy zwiedzających ze 132 krajów – co jest wynikiem lepszym od edycji 2021 o 49%. 63% z odwiedzających targi stanowili zwiedzający zagraniczni. Osiągnięty wynik zbliżył się do frekwencji sprzed pandemii w 2019 roku.
Swoje oferty zaprezentowało 1207 firm w 10 halach i czterech obszarach zewnętrznych. Wśród wystawców 60,5 procent stanowili wystawcy zagraniczni z 47 krajów.
W zakresie materiałów zaprezentowano ponad 1200 odmian kamienia w różnych ofertach – bloki, płyty oraz płytki modularne. Również w zakresie technologii oferta była spora. Wystawcy zaprezentowali 700 maszyn, ciągów technologicznych i urządzeń koniecznych na każdym etapie przetwarzania kamienia. Uzupełnieniem była bogata oferta (800 produktów) narzędzi, materiałów ściernych i środków chemicznych.
Globalne wyniki można uznać za bardzo dobre tym bardziej, że ze względów zdrowotnych i geopolitycznych znacznie spadła obecność przedstawicieli Chin, Rosji i Ukrainy. W opinii zwiedzających sporą wartością dodaną była ekspozycja Teatr Plus. W tym miejscu odbywały się wystawy, konferencje i warsztaty informujące zwiedzających o niesamowitym potencjale funkcjonalnym i estetycznym naturalnego kamienia.
Wśród wystawców były również firmy z Polski. Swoje stoiska mieli: Abra, Q-TEQ, LUBAS i Impekstir Operations. Poza tym na wielu stoiskach można było spotkać polskich przedstawicieli firm zagranicznych.
Kolejny Marmomac już za rok – 26-29.09.2023 r.

Andrzej Bukalski (MC Diam)
Na tegorocznych targach w Weronie jak dla mnie zauważalna była mniejsza ilość zwiedzających z Polski. To dziwne, bo przecież to chyba najważniejsze targi na świecie i zawsze są niezłą inspiracją w pracy.
W mojej dziedzinie nie zauważyłem żadnych rewolucyjnych technologii. Oczywiście firmy przygotowały sporo zmodyfikowanych maszyn, ale bez jakichś szczególnych zmian. Choć kierunek tych zmian jest dość oczywisty. Coraz trudniej o pracowników, szczególnie tych wysoko kwalifikowanych, stąd zmiany dotyczą ułatwienia obsługi. Więcej automatyki i poszukiwania metod wyeliminowania błędów ludzkich. A co za tym idzie, łatwiejsza obsługa i szybsze jej opanowanie oraz mniej błędów.
Magdalena Szczap (Impekstir)
Od lat przedstawiciele naszej firmy odwiedzają targi Marmomac w Weronie. W tym roku postanowiliśmy wziąć w nich udział w charakterze wystawcy. Targi były dla nas świetną okazją, by zaprezentować naszą nową kopalnię granitu Kwarc, przedstawić możliwości produkcyjne i opowiedzieć o naszej ofercie produktów granitowych. Nasze stoisko odwiedziło kilkaset osób z różnych stron świata. To były bardzo inspirujące rozmowy nt. samego granitu, branży i potrzeb na konkretnych rynkach.
Spotkaliśmy również swoich stałych klientów, partnerów, z którymi zawsze mamy wiele wspólnych płaszczyzn do rozmowy. Same targi Marmomac to wydarzenie, które przyciąga specjalistów w swojej branży, dlatego z pewnością warto je odwiedzać zarówno jako wystawca, jak i zwiedzający.

Wojciech Rogala (Rogala)
Jeżdżę do Werony od chyba 25 lat. Nie są to już takie targi jak były kiedyś. Nie ma tych korków na autostradzie, kolejek do wejścia na targi i tłumów zwiedzających. To efekt rozwoju metod komunikacji, łatwość podróżowania i powszechnego Internetu.
Mimo to, według mnie, targi w Weronie to najważniejsze wydarzenie branżowe na świecie. To jest wyznacznik trendów, kierunków rozwoju technologii i możliwości realizacji nowych pomysłów w zakresie designu. Tam trzeba być – zobaczyć, dotknąć i wyciągnąć wnioski dla siebie.
W tym roku ilość wystawców i zwiedzających była na przyzwoitym poziomie. Zauważalna była mniejsza liczba Azjatów. Pozytywnie odebrałem mniejszą, prawie niezauważalną, ofertę sztucznych kamieni. Zauważyłem, że po wzroście cen kontenerów z Azji i zmian kursu dolara do euro kraje takie jak Hiszpania usiłują znaleźć dla siebie lukę handlową i rozszerzają ofertę.
Nic nie może zastąpić spotkań bezpośrednich, a Werona to miejsce, gdzie są przedstawiciele firm brazylijskich, indyjskich czy afrykańskich i innych. W ciągu 3 dni miałem takich spotkań naprawdę dużo. A poza tym sporo inspiracji w zakresie możliwości wykonywania konkretnych robót. Z tych względów, jeśli ktoś mówi, że tam nie ma po co jechać, to się dziwię. Dla mnie to zawsze wyjazd obowiązkowy.
Jacek Łata (Marmur-Płytki)
Targi były zauważalnie mniejsze niż kilka lat temu. Szczególnie widoczne było to na zewnątrz hal, gdzie wystawa kamieni blocznych, płyt i maszyn dla kopalń wcześniej była imponująca.
Na targach nie widziałem nic rewolucyjnego ani w materiałach ani w maszynach. Kolory, które są modne, to nadal szarość i biel. Utrzymuje się też popularność kamieni półprzeźroczystych – onyxów i różnych materiałów z Patagonii. Traki linowe mają coraz więcej lin, a liny są coraz cieńsze. Daje się zauważyć coraz częstsze wykorzystanie robotów, zarówno w obsłudze maszyn obróbczych – podawanie i odbiór materiału – jak i w pracach „rzeźbiarskich”. To już nie są pojedyncze zastosowania i z roku na rok jest ich więcej.
Wiele zmieniło się na stoiskach chińskich. Było ich mniej, były mniejsze, zwykle z jednoosobową obsługą, a zamiast kamieni i maszyn były zdjęcia tych eksponatów. Jakbym cofnął się o 10 lat. W porównaniu do wystawnych stoisk europejskich wypadały bardzo słabo.
Spotkałem wielu Polaków. Zarówno na stoiskach firm, których są przedstawicielami, jak i zwiedzających. Ale to już rzecz normalna.
Tomasz Rogala (TGR)
Można powiedzieć, że targi były dużo lepsze, niż sądzili ci, co nie pojechali, i gorsze, niż oczekiwali ci, co przyjechali.
Poprzednia edycja była naznaczona klimatem pandemii – maseczki, obostrzenia itd. Zwiedzających było mało, ale to byli konkretni klienci. W tym roku ludzi było dużo więcej – ale konkretnych klientów mniej. Według mnie zmiana dni targów na wtorek – piątek była dobra, ale w związku z tym wtorek był trochę „martwy”.
Moim zdaniem targi w Weronie to w tej chwili jedyne targi formatu światowego. W tym kontekście uważam, że obecność na tej imprezie jest obowiązkowa. Choć mamy rozbudowane współczesne systemy komunikacyjne, nic nie zastąpi osobistych kontaktów z ludźmi. W ten sam sposób powinniśmy traktować targi Stone. To jedyna impreza targowa w Polsce dla kamieniarstwa i powinniśmy się na niej wystawiać i ją odwiedzać.
Więcej zdjęć: KurierKamieniarski