
Miejscowość Wartowice położona jest na południowy zachód od Bolesławca w województwie dolnośląskim. Udokumentowane początki wydobycia w tym regionie sięgają XIV wieku, a obecnie kamień jest wydobywany z kilku łomów w tej okolicy. Omawiane złoże zostało uruchomione w 1992 roku w bliskim sąsiedztwie starego, poniemieckiego złoża intensywnie eksploatowanego od XIX wieku do II wojny światowej.

W ostatnim czasie piaskowiec Wartowice przeżywa renesans jako materiał rzeźbiarski, renowacyjny i rekonstrukcyjny. Ze względu na drobne ziarno jest cenionym materiałem rzeźbiarskim, który dobrze i przewidywalnie się kuje oraz potrafi oddać najdrobniejsze szczegóły. Natomiast jego równomierny, ciepły kolor, odporność na warunki atmosferyczne i elegancki sposób starzenia powoduje, że coraz częściej jest używany we wszelkich renowacjach, gdzie potrzebny jest piaskowiec, zwłaszcza jasny lub żółty. W połączeniu z gruboziarnistą odmianą Santon* daje wiele możliwości na aranżacje przestrzeni budynków zarówno w zastosowaniach pionowych, jak i poziomych.
Wartowice to piaskowiec ciosowy górnokredowy o spoiwie krzemionkowo-ilasto-żelazistym wydobywany bez użycia materiałów wybuchowych – bloki są odspajane przy pomocy materiału pęczniejącego umieszczonego w nawierconych otworach. Wydobycie odbywa się zgodnie z ułożeniem warstw, co – przy zachowaniu odpowiedniego kierunku obrabiania – przekłada się na prędkość i jakość obrabiania oraz podnosi parametry wytrzymałościowe gotowego wyrobu.
Wysokość ściany w wyrobisku z nadkładem sięga miejscami nawet 50 m, przy czym pokłady kamienia zaczynają się na głębokości od 20 do 30 metrów. Ciekawostką złoża jest pewna zmienność materiału w zależności od głębokości wydobycia.
Pierwsza warstwa – o nazwie handlowej Wartowice Santon* – ma miąższość około 6-7 m. To kamień gruboziarnisty o bardzo dobrych parametrach wytrzymałościowych wynikających z mniejszej zawartości iłów i innych dodatków oraz większej ilości wtrąceń kwarcowych. Kolor od prawie białego po żółty z intensywniejszymi smugami żółtawymi, czerwonawymi po prawie fioletowe. Ma więcej zaburzeń w kolorystyce niż pozostałe piaskowce z Wartowic. Druga warstwa to warstwa rumoszowa o wysokości 1,5-3 m, bez znaczenia gospodarczego. Trzecia warstwa o grubości ok. 5 m to piaskowiec z wtrąceniami w postaci skamieniałych organizmów morskich. Kupowany niechętnie ze względu na te wtrącenia, które miewają ciemniejszą, czasem brązową barwę.
Czwarta warstwa to materiał o nazwie Wartowice Koniak* – drobnoziarnisty, czysty materiał o jednorodnej barwie, raczej bez smug i wtrąceń, o barwie jasnosłomkowej na górze pokładu do słomkowożółtej w dolnych jego partiach. Miąższość tej warstwy to 6 do 10 m. Przy czym ławice na górze pokładu pozwalają na wydobycie jasnych bloków o wysokości do 135 cm, natomiast w dole złoże staje się bardziej płytowe i ciemniejsze, żółte bloki rzadko przekraczają 90 cm wysokości. Drobne ziarno i jednorodność powoduje, że ten piaskowiec jest od stuleci chętnie wykorzystywany w architekturze i rzeźbie, zwłaszcza na terenie Niemiec i Dolnego Śląska.
Bloczność złoża to 20-30%. Pozyskiwane są bloki wymiarowe, bryły oraz bloki niewymiarowe. Standardowa wielkość bloków to 1,5-3,0 m3, choć możliwe jest uzyskanie bloków nawet do 30 ton. Na koniec roku 2022 szacowane zasoby kamienia to ponad 493 000 ton. Oznacza to, że nie będzie problemu z dostępem do materiału przez wiele lat – obecna koncesja jest ważna do 2030 roku. Wydobycie roczne to około 17 000 ton.
Z bloków standardowo wycinane są płyty 1,60-1,80 m x 2,60-2,80 m. Głównym produktem kopalni jest obecnie płyta fasadowa grubości 4 cm, jej stany magazynowe utrzymywane są na poziomie 10 tys. m2 płyty elewacyjnej i 1000 m3 bloków. Możliwości produkcyjne zakładu sięgają 3000 m2 miesięcznie.

Dane fizykomechaniczne: (Koniak/Santon)
Gęstość objęt. 1926 / 2060 kg/m3
Porowatość otwarta 16,3 / 13,1%
Nasiąkliwość 8,5 / 6,4%
Wytrzymałość na ściskanie 48 / 46 MPa
po 48 cyklach zamrożenia 45 / 39 MPa
Wytrzymałość na zginanie 9,1 / 8,9 MPa
po 48 cyklach zamrożenia 8,3 / 6,9MPa
Ścieralność
na tarczy Boehmego 69,5 / 40,2 cm3
Odporność na wyrwanie kołka 819 / 422 N
(grub. ścianki 15 / 10 mm)
Mrozoodporność (48 cykli) całkowita
Opis
jednolity kolor, bardzo dobre parametry techniczne, w tym mrozoodporność i odporność na ścieranie,
jednolita tonacja kolorystyczna odmiany drobnoziarnistej i gruboziarnistej,
ładnie się starzeje – po wielu latach fasady nadal mają ciepłą barwę, a kolor nadal jest rozpoznawalny,
nie reaguje ze związkami zawartymi w powietrzu i nie tworzy trudnej do zmycia warstwy
Cechy wyróżniające
drobne ziarno lub grube ziarno
uniwersalny, jasny piaskowiec do prac rekonstrukcyjnych
utrzymywanie koloru i czystości w zastosowaniach zewnętrznych, łatwe mycie elewacji
duża trwałość, pełna mrozoodporność



Wszystkie „odmiany” Wartowic są w jednej tonacji kolorystycznej, co daje możliwość płynnego łączenia ich na jednej inwestycji. Grube ziarno i wyższa wytrzymałość na ścieranie predestynuje Santona na okładziny poziome i wymagające – w tym cokołowe – zastosowania pionowe. Natomiast drobne ziarno i wyższa mrozoodporność czynią Koniak dobrym rozwiązaniem na okładziny pionowe i najbardziej nawet szczegółowe detale architektoniczne.
Cechą piaskowca Wartowice jest to, że po pewnym czasie nieco jaśnieje. Poza tym jego właściwości od momentu wyjęcia ze ściany są stałe, nie zmieniają się w czasie wysychania. Może tylko, jak większość piaskowców, w stanie mokrym minimalnie łatwiej się obrabia.
Historycznie z Wartowic budowano wiele. Przykłady można wymieniać długo: od lokalnych, dolnośląskich domów, kamienic, świątyń i budynków publicznych po wielkie gmachy w wielkich miastach Niemiec XIX wieku. Są to m.in.: szpital i wiadukt w Bolesławcu, bank w Świdnicy i Opolu, zamek Książ, gmach Uniwersytetu Wrocławskiego, Zamek Cesarski i Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Dworzec Główny w Gdańsku, Victoriahaus w Dreźnie, Reichstag i wiele rozpoznawalnych budynków w Berlinie.
Współczesne realizacje też długo można wymieniać. Wymiana okładzin ratusza w Calgary w Kanadzie, renowacja fasady kompleksu budynków użyteczności publicznej we Frankfurcie (35 tys. m2), nowy budynek Biblioteki Jagiellońskiej i Apartamenty Retmana w Krakowie, Złote Tarasy w Warszawie, budynek Hestii w Gdańsku. Perełką zostanie kończone właśnie odtwarzanie fasady Hotelu Grand we Wrocławiu vis-à-vis Dworca Głównego. Prace przebiegają pod nadzorem konserwatora zabytków z najwyższą zgodnością z oryginałem: elementy są boniowane, szariowane i szpicowane. Jedynym odstępstwem było mocowanie płyt elewacyjnych na kotwy, a nie na zalewkę, jak było to pierwotnie.
Najczęstsze wykończenie powierzchni to szlif, w gradacji od 30 do 160. Dobrze przyjmuje również fakturę groszkowaną, szariowaną, szpicowaną. Świetnie wygląda w fakturze łupanej, bo ma równy przełam. Natomiast efekt postarzenia kamienia uzyskuje się przez piaskowanie – miejscowo różna podatność na ścierniwo daje bardzo dobry efekt wizualny. Nie stosuje się poleru, ponieważ – mimo sporej trwałości – nie ma możliwości uzyskania widocznego efektu lustra.
Wartowice Koniak to typowy piaskowiec, podatny na cięcie i obróbkę, bardzo wdzięczny i przewidywalny oraz umożliwiający oddanie ostrych krawędzi i wszelkich szczegółów. Santon z kolei jest piaskowcem agresywnym. Zawiera dużą ilość kwarcu i wymaga specjalnych nakładek na narzędzia. Przez to dobrze nadaje się do otwierania narzędzi diamentowych lub ich ostrzenia. Ma nieco grubsze ziarno, ale pozostaje w tej samej tonacji kolorystycznej co Koniak.
Piaskowiec z Wartowic nie wymaga dodatkowej impregnacji. I tak właśnie jest montowany w Niemczech. Stosunkowo wolno i ładnie się starzeje. Łatwo się myje, nie łączy się ze związkami zawartymi w powietrzu i nie tworzy trudnej do zmycia warstwy spotykanej czasem na innych piaskowcach. Mimo to w Polsce zwykle inwestorzy życzą sobie zastosowania impregnatów.
Nadaje się do wszelkich budowlanych i ozdobnych zastosowań zewnętrznych: kamień konstrukcyjny, okładziny, parapety, odrzwia, obramowania okien, wszelkie detale architektoniczne cięte, kute i rzeźbione. Również w warstwie cokołowej. We wnętrzach – jak większość piaskowców – spotyka się go rzadziej, choć nadaje się na obramowania okien i drzwi, kominki, parapety itp.
Roman Jugo
(Pracownia Rzeźbiarska Art-Eon, Cedzyna):
„Wartowice odmiana Koniak jest wręcz modelowym rzeźbiarskim piaskowcem żółtym. Bardzo plastyczny. Doskonale oddaje każdy ruch dłuta, nie wykrusza się przy obróbce. Sam pcha się pod narzędzie i dokładnie przekazuje to, co rzeźbiarz chciał uzyskać. Świetnie wydobywa każdą nadaną strukturę powierzchni. Materiał jest też kapitalny do wykonywania rzeźbionych elementów architektonicznych. Nawet tak potężnych, jak kolumny.
Dość przewidywalny kolorystycznie, bo 98% to odcienie żółtego, rzadko zdarzają się jakieś przebarwienia. Wyjątkowo rzadko zdarza się, że w jednej bryle będzie jaśniejszy i ciemniejszy z ostrym przejściem.
Naprawdę, to modelowy materiał do obróbki rzeźbiarskiej. Jest wszechstronny pod każdym względem. Nadaje się na niewielkie rzeźby i na duże, nawet 3-metrowe, monumenty czy figury. Jeśli ktoś chciałby pracować w piaskowcu, to Wartowice będą jak najsłuszniejszym wyborem.”
Więcej informacji: tel. 12 42 22 589, www.hofmann.com.pl
Hofmann Natursteinwerke Polen GmbH sp. z o.o.,

Mija 10 lat od wprowadzenia Deklaracji Właściwości Użytkowych (DWU). To dokument, który informuje odbiorców wyrobów budowlanych o cechach technicznych płyt okładzinowych, posadzkowych, schodowych, kostki brukowej, krawężnika, płyt chodnikowych itd. Pomimo faktu, że z tym dokumentem obcujemy od długiego czasu, narosło wokół niego wiele mitów – zobaczmy najczęstsze.
O co w tym chodzi?
W skrócie mówiąc: producent wyrobu budowlanego przeprowadza badania wyrobu, dba o powtarzalność produkcji, sporządza Deklarację Właściwości Użytkowych i oznakowuje wyrób znakiem CE. Na końcu przekazuje na piśmie informacje o właściwościach klientom.
DWU to dokument przechodni? Nie.
Bardzo często słyszę, że wystarczy posiadać deklarację od naszego dostawcy – możemy automatycznie przepisać ją i przedstawić jako własny dokument, dołączając do wyrobu dostarczanego naszym odbiorcom.
Nie jest to myślenie właściwe, ponieważ DWU sporządza producent wyrobu budowlanego, którego jednym z obowiązków jest przeprowadzanie w pewnych okresach badań wyrobu. Przepisanie zatem tabelki od innego podmiotu nie ma podstawy prawnej. Klient-odbiorca ma otrzymać DWU od swojego dostawcy, który jest zobowiązany do posiadania wyników badań wyrobu – badań zleconych przez siebie.
Każda dostawa to nowa deklaracja? Deklaracja tylko w oryginale? Nie.
Bardzo często obserwuję w firmach, że wystawiają DWU do każdej faktury za wyrób. Przy dużych organizacjach dochodzi do tego, że powstają całe segregatory z dokumentami. Istnieje również przeświadczenie, iż klient musi otrzymać oryginał deklaracji.
Nie ma to najmniejszego sensu. Przepisy dokładnie wskazują, iż producent sporządza jedną deklarację na jeden wyrób i przekazuje dalej kopie dokumentu w formie papierowej lub elektronicznej. Nową DWU sporządza się dopiero wtedy, gdy zmieniają się cechy produktu (np. użyty materiał, wymiary, kształt) lub mija okres ważności badań na dany wyrób.
Deklarujemy dowolne właściwości? Nie.
Niekiedy spotykam się z wpisywaniem do tabeli z właściwościami wyrobów informacji dotyczących nieistotnych dla danego wyrobu informacji. Na przykład dla dokumentu dotyczącego płyt stosowanych na elewacjach wpisywana jest odporność na ścieranie. Czy ktoś będzie po tym chodził? Brakuje natomiast informacji dotyczących siły, jaka jest potrzebna do wyrwania kołka montażowego. Wygląda to troszkę tak, jakby autor deklaracji wpisywał wszystko, co posiada na temat tego materiału.
Nie jest to ani prawidłowe ani profesjonalne. Zawsze deklarujemy w oparciu o jeden z załączników norm zharmonizowanych – konkretnie załącznik ZA. To on precyzuje, jakie parametry powinny być opisane w DWU dla konkretnego wyrobu. Inne więc będą parametry dla kostki, inne dla płyty chodnikowej, a inne dla płyty elewacyjnej.
Deklaracja jest dobrowolnym dokumentem? Nie.
Jeśli coś jest wyrobem budowlanym, czyli zostanie „wyprodukowane i wprowadzone do obrotu w celu trwałego wbudowania w obiektach budowlanych lub ich częściach, którego właściwości wpływają na właściwości użytkowe obiektów budowlanych w stosunku do podstawowych wymagań dotyczących obiektów budowlanych”1) i w przypadku wyrobów objętych normami zharmonizowanymi2) jest obowiązek wystawienia DWU przez producenta.
Istnieją jednak pewne odstępstwa od obowiązku sporządzania DWU. Dotyczy to niektórych wyrobów jednostkowych, produkowanych na budowie lub produkowanych w sposób tradycyjny związany z konserwacją zabytków (por. Art. 5 Rozporządzenia).
Deklaracja powstaje tylko dla wyrobów eksportowanych? Nie.
Pewnym niezrozumieniem tematu jest inny przypadek. Producenci uważają, że tylko przy eksporcie poza granice kraju mają obowiązek sporządzenia Deklaracji.
Mam wrażenie, że często tu zapominają o członkostwie Polski w UE. Więc również wyroby dostarczane na rynek polski muszą mieć aktualną DWU.
Papier wszystko przyjmie. Czy nikt tego nie sprawdzi?
Ekstremalnym mitem jest podejście dowolnego wpisywania dowolnych – często wykluczających się – danych do DWU. Takie stanowisko to efekt przemożnego przekonania, że i tak nikt tego nie sprawdzi, że na budowach chcą po prostu jakiekolwiek dokumenty, więc jakikolwiek dokument się fabrykuje.
W większości przypadków jakoś to przechodzi. Jednak w sytuacji, gdy rozpoczyna się postępowanie reklamacyjne lub następuje wyrywkowa kontrola wyrobów przez Urząd Nadzoru Budowlanego, dostarczone dokumenty są wnikliwie sprawdzane. Skutkiem tego mogą być nałożone kary lub może nastąpić wycofanie wyrobu z obrotu (np. z budowy).
W DWU możemy powołać się na jakikolwiek dokument? Nie.
Deklaracja Właściwości Użytkowych może zostać sporządzona w oparciu o normę zharmonizowaną lub europejską ocenę techniczną. Przy czym muszą to być dokumenty aktualne w ocenie zgodności – należy się powoływać na obowiązujące obecnie normy.
Nie wolno powoływać się na stare dokumenty, na przykład na wycofane krajowe normy. A takie praktyki często spotykam. Producenci nazbyt często przywołują w wystawionych DWU normy z lat 80 i 90 XX wieku. Nie jest to prawidłowe działanie i może skutkować podważeniem ważności wystawionej deklaracji.
Skoro mamy 10 rocznicę wprowadzenia konieczności używania Deklaracji Właściwości Użytkowych w przypadku wyrobów budowlanych z kamienia, to może jest to okazja do przypomnienia jej sobie? Do aktualizacji własnej wiedzy, przypomnienia sobie o istnieniu DWU – jej wyglądu, zawartości i terminów badań.
Zachęcam do przeczytania do poduszki Ustawy o wyrobach Budowlanych i Rozporządzenia 305/2011. Temat samej Deklaracji poruszałem też wielokrotnie na łamach Kuriera Kamieniarskiego. Wystarczy zajrzeć na stronę www.kurierkamieniarski.pl i w prawym górnym rogu wpisać w pole wyszukiwarki frazę: „deklaracja właściwości użytkowych”.
1) por.: Art. 2 Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 305/2011 z dnia 9 marca 2011 r. ustanawiające zharmonizowane warunki wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych i uchylające dyrektywę Rady 89/106/EWG
2) w naszym przypadku to normy: EN 1341, EN 1342, EN 1343, EN 1469, EN 12057, EN 12058
#michalfirlej

„Fontanna Wadowice. Na ławie oskarżonych wadowickiego sądu zasiądzie niebawem kamieniarz, a zarazem jeden z właścicieli firmy, która zbudowała nową fontannę na placu Jana Pawła II w Wadowicach. (...) Prokuratura oskarża mężczyznę o napaść na urzędnika i zabór dokumentów.” (lipiec 2013 r.) 1)
2022: „Sąd bezlitosny dla Wadowic. Po latach miasto słono zapłaci kamieniarzom za fontannę.”2)
Co się wydarzyło? W 2012 roku Wadowice przeprowadzały remont placu Jana Pawła II. W ramach remontu na placu budowana była fontanna. Zakończenie prac zostało zgłoszone przez wykonawcę do odbioru i ostatecznie odebrane bez uwag 6 maja 2013 roku. Protokół powykonawczy został przedstawiony inwestorowi, jednak według inwestora stawki zostały zawyżone, wobec czego odmówił zapłaty części wynagrodzenia. Doszło do sporu pomiędzy stronami. Wykonawca wielokrotnie zwracał się do inwestora o zapłatę wynagrodzenia, jak również kierował do sądu wnioski o zawezwanie do próby ugodowej. Jednak nie podjęto żadnych działań, które pozwoliłyby na zakończenie sporu na drodze polubownej. W styczniu 2018 roku wykonawca skierował do Sądu Okręgowego pozew o zapłatę zaległej kwoty. W lutym 2018 roku Sąd Okręgowy wydał nakaz zapłaty, od którego sprzeciw wniosła Gmina. Wyrok zapadł 17 lipca 2020 roku i uwzględnił powództwo wykonawcy. Gmina wniosła apelację, jednak w dniu 1 kwietnia 2022 roku Sąd Apelacyjny apelację Gminy oddalił.
Czy ta sprawa musiała tyle trwać? W artykułach można przeczytać, że czterokrotnie proponowane było magistratowi załatwienie sprawy na drodze ugodowej. Tu należy zaznaczyć, że przed 2017 rokiem nie było przepisów dotyczących mediacji w administracji publicznej. Można przypuszczać, że w dzisiejszym stanie prawnym, gdyby strony podjęły próbę mediacji, sprawa ta nie ciągnęłaby się 10 lat. I w rezultacie nie kosztowałaby tak dużo, nie tylko pieniędzy, które magistrat musiał wyłożyć, ale również stresu i nerwów, które doprowadziły do postawienia wykonawcy zarzutu napaści na urzędnika i zabór dokumentów.
Zacznijmy zatem od początku i przybliżenia pojęcia mediacji.
Mediacja jest jedną z alternatywnych metod rozwiązywania sporów. Alternatywnych dla sądu. Podkreślić należy, że jest to metoda, dzięki której spór jest rozwiązywany, a nie rozstrzygany. Rozwiązywany przez strony. To strony decydują, w jaki sposób rozwiązać dany problem, zaś rolą mediatora jest pomoc stronom w znalezieniu akceptowalnego dla nich rozwiązania.
Mediator nie narzuca rozwiązań, nie ocenia propozycji stron ani nie staje po żadnej ze stron. Wynika to z podstawowych zasad mediacji: bezstronności i neutralności. Mediator ma obowiązek być bezstronnym, a gdyby zachodziłyby okoliczności, które mogłyby mieć wpływ na jej utratę, np. jest w relacjach koleżeńskich z jedną ze stron, ma obowiązek poinformować o tym strony i powinien wyłączyć się z prowadzenia mediacji, chyba że strony mając o tym wiedzę zgodzą się, aby dalej mediację prowadził.
Mediacja jest dobrowolna. Oznacza to, że strony mogą nie wyrazić zgody na mediację, jak również, że w każdej chwili mogą z niej zrezygnować. Dobrowolność dotyczy także osoby mediatora – strony mają prawo zdecydować, kto nim ma być.
Co bardzo istotne, mediacja jest poufna. Mediator i strony są związane tajemnicą. Mediator nie może być przesłuchany przez sąd co do faktów i okoliczności, o których dowiedział się w trakcie mediacji, chyba że obie strony zgodzą się na jego przesłuchanie. Również strony nie mogą się powoływać przed sądem na informacje czy ustalenia poczynione w trakcie mediacji, w sytuacji gdy nie doszło do zawarcia ugody.
Kiedy można zawnioskować o mediację? W każdej chwili. Przed złożeniem pozwu – wtedy mamy do czynienia z mediacją umowną na wniosek jednej bądź obu stron. Po złożeniu pozwu na każdym etapie postępowania sądowego, w obu instancjach.
Dlaczego warto? Przede wszystkim dlatego, że w mediacji możemy poczynić ustalenia, które nie byłyby możliwe przed sądem. Z mediacji obie strony wychodzą „wygrane”, gdyż to one same znalazły rozwiązanie, które obie zaakceptowały. Z wyniku postępowania sądowego nierzadko obie strony nie są zadowolone, bo często nie uzyskują tego, czego oczekiwały.
Mediacja pozwala na wyjaśnienie okoliczności, które wpłynęły np. na opóźnienia w zapłacie czy opóźnienie wykonania zlecenia, i spojrzenie z drugiej strony na przyczyny powstania sporu. Mediacja pozwala zatem na zachowanie relacji zawodowych na przyszłość.
Z przytoczonej na początku historii można wysnuć, że wykonawca był zadowolony z rozstrzygnięcia sądu, gdyż w rezultacie uzyskał większą kwotę niż kwota początkowa. Zapewne tak, ale przypomnijmy, że sprawa trwała w sumie 10 lat. W tym czasie wykonawca został postawiony przed sądem z zarzutem napaści na urzędnika. I patrząc przez pryzmat kosztów, nie tylko materialnych, można przypuszczać, że gdyby udało się rozwiązać ten problem na drodze mediacji, obie strony poniosłyby zdecydowanie mniejsze straty.
W kolejnych artykułach, na konkretnych przykładach, przybliżę mediacje w sprawach gospodarczych, w sprawach cywilnych i w sprawach rodzinnych.
1) https://wadowice.naszemiasto.pl/fontanna-wadowice-kamieniarz-idzie-pod-sad/ar/c1-1925317
2) https://www.wadowice24.pl/nowe/wydarzenia/18334-sad-bezlitosny-dla-wadowic-po-latach-miasto-slono-zaplaci-kamieniarzom-za-fontanne.html
mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl
39 mediatorów w całej Polsce: www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

Cienkie porcelanki rozgościły się już na rynku na dobre. Klienci coraz chętniej po nie sięgają, doceniając prostotę, elegancję i nowoczesność tego rozwiązania. Początkowe obawy o trwałość tak cienkich produktów zostały rozwiane, a łatwy montaż przy pomocy taśmy odpornej na warunki atmosferyczne jeszcze bardziej przyczynił się do rosnącej popularności tych płytek.
Rysujący się trend w estetyce nie tylko nagrobnej skłania do zastanowienia się nad przyszłością decyzji konsumentów. Na rynku trwa rewolucja, firmy skupiają się nie tylko nad użytecznością swoich produktów, ale także ich designem. Z czasem coraz więcej przedsiębiorstw rozumie konieczność dostosowania się do rosnących oczekiwań klientów. Już nie tylko technologia, czy sam produkt mają znaczenie. Równie ważna jest obsługa klienta, opakowanie, czy spójność wizualna firmy. Branża fotografii nagrobkowej jest dość konserwatywna, klienci wciąż wybierają przede wszystkim rozwiązania klasyczne.

Porcelanka cienka grubości zaledwie 1 mm
Standardowe porcelanki prostokątne
Standardowe płytki owalne są zdecydowanym liderem wśród ogółu zdjęć nagrobkowych. Widać natomiast coraz większe zainteresowanie płytkami i kryształami o nieco bardziej nowoczesnej formie. Z roku na rok prostokątne porcelanki, kryształy proste, czy też ostatnio cienkie płytki, są coraz częściej wybierane przez klientów.

Cienki kryształ o grubości 5 mm
Klienci, przyzwyczajeni już do lżejszych wizualnie brył, zaczęli interesować się także kryształami cienkimi. Obecne możliwości technologiczne jak najbardziej pozwalają na spełnienie oczekiwań klientów. Kryształy o grubości 5 mm są wystarczająco trwałe i odporne na warunki atmosferyczne, a zarazem nadają fotografii lekkości i nowoczesności. Cienkie kryształy są dobrym rozwiązaniem dla klientów, którzy szukają mniej tradycyjnych rozwiązań oraz cenią sobie świeży design.
www.opal.lublin.pl

Zabawę w układanie puzzli znają wszyscy. Nic dziwnego – to bardzo stara rozrywka. W encyklopediach podaje się, że pierwsze puzzle stworzył angielski grawer i kartograf, John Spilsbury, już w 1783 roku. Aby ułatwić dzieciom naukę geografii, Spilsbury naklejał drukowane mapy na cienkie mahoniowe deski i rozcinał całość wzdłuż granic państw.
Poza Anglią puzzle upowszechniły się w XIX wieku, wtedy też zaczęto ciąć obrazki w kawałki nieodnoszące się do obrazka. W XX wieku zaczęto do wycinania puzzli używać matryc, co wydatnie zwiększyło produkcję i popularność układanek.
Na pewno puzzle uczą cierpliwości, rozwijają pamięć i spostrzegawczość.
Ostatnio byłem u znajomego, którego czteroletnie dziecko układało puzzle. Jak na wiek dziecka było dość skomplikowane i młody człowiek miał problemy.
W pewnym momencie wykazał się pomysłowością – zakręcił się i zauważyliśmy, że w rękach ma nożyczki. Cóż, skoro elementy nie pasują, trzeba je dociąć. Nie pozostawało nic innego, tylko wytłumaczyć młodemu, że to nie jest metoda.
O ile dziecku trudno się dziwić, to popularność „metody na nożyczki” w układaniu zupełnie poważnych elementów zadziwia. Niestety metoda z nożyczkami w roli głównej jest również spotykana w życiu zawodowym.
Na nową boczkarkę może i jest w hali sensowne miejsce, ale trzeba by dodatkowej inwestycji związane z przestawieniem 2 innych maszyn. Szkoda pieniędzy – boczkarkę ustawiono bokiem i co prawda zmieściła się w hali, ale operator musi się nieźle nagimnastykować przy obsłudze. Na dodatek przeszkadza innemu pracownikowi przy polerce.
Elementów w układance – „Nasz zakład” – jest dużo więcej. System wynagrodzeń to delikatny instrument – trzeba go dobrze przymierzyć. O ile więcej powinien zarabiać doświadczony pracownik w stosunku do młodego; jak wynagrodzić młodego, ale bardzo chętnego do nauki i pracy?
Jakie powinny być uprawnienia handlowców w zakresie ustalania cen? Ile zadań i jakie można powierzyć Pani Zosi w biurze? Czy dwie brygady montażowe mogą podzielić się samochodem? Czy w brygadzie potrzebne są dwie ręczne szlifierki, czy wystarczy jedna.
Pytania można mnożyć. Umiejętność zadawania sobie takich pytań i podejmowanie dobrych decyzji to właśnie umiejętność układania puzzli „Nasz Zakład”. Niestety często podejmujemy decyzję w pośpiechu i na skróty. Pracownicy potrzebują nowych ubrań roboczych? – może w następnym kwartale, teraz oszczędzamy. Operator widlaka zgłasza, że cieknie z przekładni – niech jakoś uszczelni. I tak dopasowując nie do końca pasujące elementy, tworzymy faktyczny poziom zakładu. Niestety nie będzie finalnie taki jak na obrazku wzorcowym.
Produkcja jakoś jest realizowana, ale wykonany blat kuchenny będzie miał niedopolerowane boczki, schody będą miały delikatnie różną wysokość stopni, a parapet różną grubość na końcach.
Na dodatek klienci odwiedzający zakład i chcący zlecić wykonanie posadzki z drogiego materiału, na placu zobaczą ciągnący się przez plac ślad wycieku widlaka, pracowników w zniszczonych ubraniach roboczych, a handlowiec ich obsługujący będzie się zmagał przy wyliczaniu ceny z uszkodzoną myszką do komputera.
Aby uniknąć takiego efektu, warto codziennie przypominać sobie dziecko, które usiłuje ułożyć puzzle z nożyczkami w rączkach.