Artykuły

Koniec z wycenami na kartce - Poznaj Slabstone

Autor: Jakub Bożek   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 16:47

Slabstone

Znasz to uczucie, gdy po paru miesiącach nie pamiętasz, jak policzyłeś koszt materiału czy montażu w podobnym projekcie? Albo gdy na jednym zleceniu masz 75% marży, a na drugim ledwo 25% – bo miałeś zbyt dużo na głowie i po prostu źle przeliczyłeś projekt?

W branży kamieniarskiej każdy dzień to nie tylko cięcie i obróbka kamienia, ale też codzienne zmagania z wycenami, dokumentami i oczekiwaniami klientów. Gdy każda oferta wygląda inaczej, a notatki są rozrzucone po zeszytach czy mailach, łatwo o pomyłki i niepotrzebną stratę czasu.

Rozumiemy te problemy. Dlatego powstał Slabstone – polskie oprogramowanie stworzone od podstaw dla branży kamieniarskiej. To nie jest kolejna uniwersalna aplikacja ani skomplikowany program do wszystkiego. To zaawansowane, ale proste w obsłudze narzędzie, które ułatwia codzienną pracę w zakładzie – od wyceny, przez zarządzanie zleceniami, aż po kontrolę nad materiałem i odpadami. Cel Slabstone jest jeden: pozwolić kamieniarzom skupić się na tym, w czym są ekspertami.

Pożegnaj błędy i wyceny „na oko”

Każdy kamieniarz wie, ile pracy wymaga przygotowanie rzetelnej wyceny. W pierwszej kolejności należy rozrysować elementy na slabach, sprawdzić aktualną cenę materiału, dostępne wymiary, a następnie przeliczyć koszty cięcia, obróbki i usług dodatkowych. To wiele kroków i miejsc, w których łatwo o pomyłkę.
Slabstone został stworzony, aby połączyć te wszystkie czynności w jednym, prostym programie. Niezależnie, czy specjalizujecie się w blatach i elementach budowlanych, czy nagrobkach, narzędzie to znacznie ułatwia codzienną pracę. Program sam tworzy optymalny rozrys elementów na slabach, pozwala zobaczyć ich teksturę, a do tego korzysta z aktualizowanych na bieżąco cenników wybranych producentów spieków i konglomeratów. Co więcej, każdy może stworzyć własną bazę materiałów czy gotowych projektów nagrobków, dzięki czemu wycena nagrobka to kilka kliknięć.
Co istotne, nie ma tu żadnych skomplikowanych formuł. Wystarczy raz wprowadzić swoje standardowe koszty – cenę cięcia, obróbki czy innych usług – a program sam obliczy wartość każdego zlecenia. Teraz każda kolejna wycena będzie powtarzalna.

Slabstone

Klient prosi o wycenę z wielu materiałów? Teraz to dwa kliknięcia

Z pewnością każdego dnia otrzymujesz od klientów zapytania z prośbą o przygotowanie wyceny w kilku wariantach z różnych materiałów. Wcześniej oznaczało to kilka razy więcej roboty – rozkroje, wyliczenia, opisanie wszystkiego w mailu. Przecież każdy dostawca ma nieco inne wielkości slabów i rozkrój elementów trzeba planować na nowo.
W Slabstone gotową wycenę można po prostu skopiować, zmienić materiał i w kilka sekund mieć gotowy nowy wariant wyceny. Program sam ponownie zoptymalizuje ułożenie elementów na nowym slabie, przeliczy koszty i przygotuje dla klienta profesjonalny dokument PDF z kolejnym wariantem wyceny. To, co wcześniej zajmowało godzinę, teraz trwa chwilę. Co ważne, program działa przez internet, więc nie ma potrzeby instalowania niczego na komputerze. A jeśli szef lubi mieć nad wszystkim kontrolę, to może sprawdzić i zatwierdzić wycenę zdalnie – z domu, w trakcie montażu czy nawet będąc na wakacjach.

Porządek w dokumentach - wszystko w jednym miejscu

Ile razy zdarzyło Ci się, że klient dzwoni i wypytuje o wycenę sprzed kilku miesięcy, a Ty nie pamiętasz, kto ją robił, kiedy i gdzie jej w ogóle szukać?
W Slabstone każda wycena, każde zlecenie i każdy klient mają swoje miejsce. Wystarczy wpisać nazwisko, by zobaczyć całą historię współpracy: wszystkie wyceny, ich statusy i daty. To porządek i spokój, jakiego potrzebuje każdy zakład, by sprawnie funkcjonować..

 

Slabstone

Inne zakłady już to wiedzą

Pomimo że Slabstone istnieje od niedawna, już kilkadziesiąt zakładów kamieniarskich w całej Polsce obdarzyło nas swoim zaufaniem. Najlepszym dowodem na to, jak bardzo Slabstone ułatwia pracę, jest opinia firmy Discover Stone – prężnie rozwijającego się zakładu kamieniarskiego na południu Polski:
„Do momentu wdrożenia SLABSTONE w naszej firmie używaliśmy i działaliśmy na arkuszach Excela. Po okresie wspólnych rozmów, dyskusji i testów zdecydowaliśmy się na wdrożenie SLABSTONE. To był kolejny krok w kierunku rozwoju. Po kilku miesiącach używania przyznajemy, że to krok w dobrą stronę.” – Monika i Łukasz Styrczula, Discover Stone.
Coraz więcej zakładów widzi, że przejście na Slabstone to nie tylko wygoda, ale i realna oszczędność czasu, którą możesz przeznaczyć na rozwój firmy i pozyskiwanie nowych klientów.

W następnym Kurierze Kamieniarskim

To dopiero początek. W kolejnym wydaniu opiszemy nowy Moduł Magazynowy. Szerzej opiszemy również, jak wbudowana w program baza cenników spieków i konglomeratów od kluczowych dostawców ułatwia planowanie rozkrojów, dzięki czemu parę chwil wystarczy, aby rozplanować ułożenie elementów na slabie, np. uwzględniając przejścia żył.
Slabstone to pierwsze polskie oprogramowanie stworzone wyłącznie dla kamieniarzy.

Obejrzyj króki film demonstracyjny oprogramowania Slabstone.pl

Sprawdź nas na
www.slabstone.pl

przeczytaj cały artykuł

Dynasil Smart – impregnacja i antygraffiti

Autor: wwww.consil.com.pl   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 16:39

graffiti

Dynasil Smart to bezrozpuszczalnikowy impregnat do materiałów mineralnych, oparty na związkach silanowych i siloksanowych. Znajduje zastosowanie w zabezpieczaniu kamienia przed wodą, olejami i zabrudzeniami – w tym również graffiti – zachowując paroprzepuszczalność. Preparat działa powierzchniowo i penetrująco, nie tworzy powłoki, pozostaje niewidoczny i zachowuje naturalny wygląd, nie zmienia koloru ani porowatości podłoża.

Po nałożeniu na chłonny materiał kamienny Dynasil Smart wnika w strukturę mikroporów, gdzie tworzy wiązania chemiczne z minerałami obecnymi w podłożu. W efekcie na powierzchni pojawia się tzw. efekt perlenia – ciecz nie wnika w głąb kamienia, lecz skrapla się i spływa. Impregnat działa zarówno hydrofobowo (woda), jak i oleofobowo (substancje tłuste), a dodatkowo wykazuje właściwości ograniczające wnikanie barwników zawartych w farbach grafficiarzy.

Produkt przeznaczony jest do kamieni naturalnych o średniej i wysokiej chłonności oraz do ceramiki, betonu, klinkieru, a także tynków i fug. Nie zaleca się stosowania na powierzchniach całkowicie niechłonnych, takich jak granit polerowany, ponieważ brak absorpcji ogranicza skuteczność impregnacji.

Zastosowanie Dynasil Smart na kamieniu elewacyjnym może ograniczyć skutki naniesienia graffiti. Impregnat utrudnia wnikanie farby w strukturę materiału, dzięki czemu możliwe jest usunięcie większości zabrudzeń bez konieczności szlifowania lub stosowania agresywnych środków chemicznych.

Należy jednak zaznaczyć, że Dynasil Smart nie tworzy powłoki ochronnej w klasycznym rozumieniu systemów antygraffiti – jego działanie polega na zmniejszeniu przyczepności farby i ułatwieniu czyszczenia, nie zaś na całkowitej izolacji powierzchni.
W przypadku kamieni bardzo porowatych – takich jak niektóre odmiany wapieni czy trawertynów – skuteczność zabezpieczenia może być ograniczona. W takich sytuacjach zaleca się stosowanie preparatów antygraffiti na bazie wosków, które tworzą warstwę barierową na powierzchni materiału. Należy jednak pamiętać, że każdorazowe usunięcie graffiti wiąże się wówczas z koniecznością ponownego nałożenia warstwy ochronnej – wosk zostaje bowiem usunięty razem z zabrudzeniem.

Dynasil Smart

Preparat nanosi się metodą natrysku lub za pomocą wałka. Wystarcza jednorazowa aplikacja, a wydajność wynosi 10–40 m² z litra. Optymalny efekt osiąga się w temperaturze od +10 do +25°C. Podłoże musi być suche, czyste i chłonne. Pełna odporność pojawia się po kilkunastu godzinach od nałożenia. W tym czasie powierzchnia powinna być chroniona przed opadami i zabrudzeniami.

Dynasil Smart nie wymaga polerowania ani zmywania nadmiaru, ponieważ nie tworzy filmu ani nie pozostawia smug.

Trwałość impregnacji zależy od warunków ekspozycji, rodzaju kamienia oraz sposobu użytkowania powierzchni. W przypadku elewacji i kamienia eksponowanego na warunki atmosferyczne, ochrona utrzymuje się do kilkunastu lat. W przypadku powierzchni często zmywanych – np. cokołów lub okładzin wewnętrznych – efekt może wymagać odświeżenia co 3–4 lata.

Preparat odporny jest na działanie UV, mrozu, słabych kwasów, zasad i alkoholi. Nie reaguje negatywnie z klejami mineralnymi ani zaprawami cementowymi.

Więcej informacji:
wwww.consil.com.pl
tel. +48 696 017 032

przeczytaj cały artykuł

WKG: Sześć miesięcy po przejęciu Hermesa

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 16:19

Rafał Pożyczka

Z Rafałem Pożyczką, prezesem WKG sp. z o.o., rozmawiał Paweł Szambelan

 

Kurier Kamieniarski: Spotykamy się sześć miesięcy po przejęciu przez WKG firmy Hermes Gabrostone.

Rafał Pożyczka: Przejęliśmy całą firmę – hurtownie i magazyny – oraz zaproponowaliśmy dalszą współpracę pracownikom. To świetny zespół. Obecnie funkcjonujemy w pięciu lokalizacjach: centrum operacyjne i magazyn przyzakładowy są w Wojkowicach, i mamy cztery oddziały – w Krakowie, Sokołowie Małopolskim, Białymstoku i Gdyni. Przejęcie nastąpiło pod koniec ubiegłego roku i już widać pozytywne efekty – podwoiliśmy sprzedaż i nadal notujemy wzrost. Koncentrujemy się teraz na zwiększeniu wolumenu i wykorzystaniu pełnej mocy zakładu w Wojkowicach. Naszym celem jest sprzedaż 20 000 m² miesięcznie. Liczę, że w szczycie sezonu osiągniemy ten poziom.

Wcześniejszy problem Hermesa polegał na tym, że przez dłuższy czas firma nie uzupełniała stanów magazynowych, co doprowadziło do utraty klientów. Dziś płyty z Wojkowic regularnie trafiają do oddziałów, a handlowcy mogą odbudowywać relacje. To oczywiście proces rozłożony w czasie, ale już przynosi efekty – krok po kroku odzyskujemy rynek.

Czyli zakup Hermesa Gabrostone był ukierunkowany wyłącznie na poszerzenie sieci sprzedaży?

Dokładnie tak. Hermes miał dobrze rozwiniętą sieć handlową, ale nie posiadał zaplecza produkcyjnego, WKG – odwrotnie. Po połączeniu mamy dwa filary niezależności: produkcję i sprzedaż. Trzeci filar – dostęp do surowca – w naszym przypadku opiera się na imporcie, bo trudno byłoby posiadać własne kopalnie dla 80–100 różnych materiałów, które są dostępne w naszych magazynach. Posiadamy dział zaopatrzenia, który odpowiada za utrzymywanie relacji z kopalniami. Codziennie otrzymujemy zdjęcia z kopalń ze świeżo wydobytymi blokami, kilka razy do roku jesteśmy na miejscu, aby opisać bloki.

Rozumiem, że wszystkie materiały są dostępne we wszystkich oddziałach?

Tak jest. Zarówno płyty grube, jak i cienkie z tych samych materiałów – wszystko mamy w magazynie. Nasz system sprzedażowo-magazynowy (opisywany w Kurierze Kamieniarskim nr 2/2021 – przyp. red.) został wdrożony także w Hermesie. Niezależnie od tego, w którym oddziale klient składa zamówienie, handlowiec ma dostęp do stanów magazynowych we wszystkich lokalizacjach. Towar trafia do wybranej hurtowni zazwyczaj w ciągu dwóch–trzech dni. Klienci oczekują dziś takiej logistyki.

Oprócz materiałów indyjskich, brazylijskich czy południowoafrykańskich pojawił się też kamień z Chin. Takie są oczekiwania rynku – klient chce zaopatrzyć się kompleksowo, w jednym miejscu, bez jeżdżenia po kilku hurtowniach. Przeprowadziliśmy ankietę, która potwierdziła, że materiały chińskie są pożądane – szczególnie w projektach budżetowych i przetargowych, gdzie liczy się przede wszystkim cena, a w tym segmencie wciąż dominuje kamień z Chin.

Od początku pracy w WKG miał Pan szersze podejście do biznesu, patrząc na rynek z wielu perspektyw.

W biznesie nie można się zamknąć na żaden kierunek – czy to Chiny, Indie, czy RPA. Liczy się rozwój i odpowiedzialność – również ta za miejsca pracy. W samej spółce zatrudniamy ponad 180 osób, a pośrednio – znacznie więcej. Moją rolą jako prezesa jest dbać o zespół – zapewnić mu nie tylko wynagrodzenia, ale też ambitne i rozwojowe projekty. Takie możliwości dają właśnie wyjazdy naszych handlowców do kopalni w Indiach, Chinach, Angoli czy RPA, gdzie widzą, jak wygląda wydobycie oraz zyskują wiedzę i doświadczenie, którym potem mogą dzielić się z klientami. Dziś sprzedaż to przede wszystkim relacja – klient widzi, czy ma do czynienia z osobą kompetentną, która wie, o czym mówi. Tacy ludzie budują naszą przewagę – i po wynikach sprzedażowych widać, że to działa.

Porozmawiajmy o liczbach. Trafiliście na trudny okres, kamieniarze bardzo narzekają.

Po przejęciu Hermesa sprzedaż podwoiła się w ciągu zaledwie pół roku. Pracujemy nad tym, by podwoić i ten wynik.

Tak, to trudny czas. Ale skoro WKG w pół roku znacząco zwiększyło sprzedaż, to znaczy, że rynek jest. Zamiast narzekać, koncentrujemy się na działaniu. Gotowego materiału na rynku jest dużo, ale nie zawsze jest to jakość porównywalna z naszą. Poza tym – gdzie łatwiej złożyć reklamację: w Polsce czy w Chinach lub Indiach? U nas klient może przyjechać, wybrać osobiście każdą płytę i być pewnym, że po dostawie nie przestaniemy odbierać telefonów. Jesteśmy obecni w pięciu lokalizacjach, więc jesteśmy blisko. I nie trzeba zamawiać kontenera – można przyjechać do WKG nawet po jedną płytę.

Mamy też pomysł na nadchodzący sezon – soboty handlowe. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie ze strony klientów indywidualnych, którzy mają czas na zakupy głównie w weekendy. Chcemy być dla nich dostępni.

Czy obsługujecie również klienta końcowego?

Często jest tak, że zaraz za klientem, który przyjechał z projektantem czy architektem, podjeżdża kamieniarz po odbiór wybranych płyt. Nie uciekamy zatem od obsługi klienta indywidualnego. Dajemy przecież możliwość obejrzenia konkretnych płyt, porównania kamienia z przywiezionymi próbkami – kafelkami, deską podłogową czy elementami wnętrza. Na każdej hurtowni mamy kasy fiskalne, więc sprzedajemy zarówno na paragon, jak i na fakturę.

Płynnie przechodzimy między nagrobkami a budowlanką. Jaki jest udział tych dwóch działów?

Wywodzimy się z rynku nagrobkowego i ten segment nadal stanowi ponad 80% naszych obrotów. Ale dzięki przejęciu Hermesa, który specjalizował się w kamieniu budowlanym, sukcesywnie rozwijamy także ten kierunek. Te same kolory, które sprzedajemy w grubych płytach, oferujemy też w cienkiej płycie – pod budownictwo.

Jakie są plany na przyszłość?

Chcemy nadal się rozwijać. Mam nadzieję, że nasze wyniki przekonają właścicieli firmy do inwestycji w kolejne hurtownie. Docelowo chcemy zostać liderem rynku kamieniarskiego w Polsce. Potencjał mamy – zarówno produkcyjny, jak i organizacyjny. Jesteśmy nastawieni na rozwój i konsekwentnie wyznaczamy sobie kolejne cele. Chcemy osiągnąć skalę, która pozwoli nam być numerem 1 w Polsce pod względem ilości sprzedanych metrów kwadratowych kamienia.

Dziękuję za rozmowę.

WKG

przeczytaj cały artykuł

Po co ta żywica?

Autor: Sylwia Dębała   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 12:59

żywicowane płyty

Wielu kolegów i koleżanek z branży, a nawet naszych obecnych klientów, zastanawia się, czemu w większości hurtowni znajdujemy obecnie kamienie naturalne z widocznym szlaczkiem żywicy na bokach slabów. Pojawiają się głosy, jakoby producenci chcieli zatuszować wszystkie mikropęknięcia w materiale, a materiały obecnie dostępne są dużo gorszej jakości, niż wiele lat temu.

Niewiele jest w tym prawdy. Trzeba pamiętać, że praca w kamieniarstwie to trochę jak wyrabianie ciasta. Za każdym razem możemy używać tej samej mąki, ale czy mamy pewność, że mimo oznaczeń i nazwy to jest taki sam produkt jak 20 lat temu? Raczej nie. Tak samo jest z kamieniem naturalnym. Nie ma możliwości, żeby materiały noszące tę samą nazwę były identyczne. Jak wiemy, każdy blok kamienia może różnić się ziarnistością, odcieniem, twardością itd.

Tak jak pojawiają się nowe mody na urządzanie wnętrza, tak samo pojawiają się nowe materiały na rynku. Kilkanaście lat temu bardzo rzadko zdarzały się realizacje z materiału Taj Mahal, a w poprzednim roku był to jeden z częściej poszukiwanych materiałów.

Na przykładzie Taj Mahal można zauważyć, jak ten materiał zachowuje się bez odpowiedniego przygotowania technologicznego. W fazie produkcji slaby są zabezpieczane sklejką drewnianą, włóknem szklanym lub obrzynkami z innych materiałów oraz wkładane do specjalnych worków próżniowych. Ma to sprawić, że blok podczas cięcia na slaby wytrzyma naprężenia, które powstają w tej fazie produkcji. Później slaby zalewane są specjalnymi klejami na bazie żywicy oraz zabezpieczane siatką zbrojeniową. Bez odpowiedniego przygotowania materiał ten nie dojedzie do Polski ani bezpośrednio z Brazylii, ani z Włoch. Na przykładzie włoskich zakładów produkcyjnych specjalizujących się w przetwarzaniu bloków kamiennych na slaby można zaobserwować, jak płyty zachowują się w późniejszym przetwarzaniu slabów na blaty oraz w użytkowaniu przez klienta docelowego.

Odpowiednio zabezpieczone slaby mają lepszą wytrzymałość podczas formatowania elementów oraz obróbki krawędzi. Ponadto dzięki mikrowarstwie żywicy na wierzchu slabów materiał jest już dodatkowo zabezpieczony przed wchłanianiem różnych substancji. Dlatego warto zastanowić się, czy my kamieniarze powinniśmy krytykować postęp technologiczny w postaci zabezpieczania materiałów żywicą. Produkt dla klienta docelowego z materiału, który został odpowiednio przygotowany na ścieżce produkcyjnej jest lepszy pod względem zabezpieczenia przed plamami. Zupełnie inaczej zachowuje się wypolerowany granit bez żywicy, niż taki, który został nią zabezpieczony.

Nie dotyczy to tylko materiałów w grubościach budowlanych, ale również nagrobkowych. Na cmentarzach można do dzisiaj obserwować materiały, które chłoną wszystko, co na nie spadnie, mimo wielokrotnej impregnacji. Warto zweryfikować zarówno wewnętrzne procesy produkcyjne, jak i naszych dostawców kamieni, ponieważ odpowiedni proces przygotowania slabów wpływa na koszt, ale i na trwałość materiału. Im lepiej przygotowany jest materiał w fazie produkcji, tym mniej reklamacji od klientów.

Nie jestem przedstawicielem hurtowni kamieniarskiej, która ma Was przekonać do swoich materiałów. Jestem kamieniarzem, który prowadzi firmę i sprowadza materiał dla swoich klientów prywatnych, ale również dla innych wykonawców. Dlatego oceniam materiały pod względem wykonywania z nich elementów kamiennych, a nie tylko sprzedaży płyt.

Blok marmuru zabezpieczony do transportu

 

Blok marmuru zabezpieczony do transportu

 

 


 

Sylwia Dębała – współwłaściciel firmy DK Stone sp. z o.o. – Dyrektor Generalny.
Zajmuje się obsługą klientów, sprowadzaniem materiałów, wykonywaniem pomiarów produkcyjnych, planowaniem cięcia. Pasją do kamieniarstwa zaraził ją tata, który prowadził firmę kamieniarską.
Kontakt do autorki:
tel. 518 518 877
info@dkstone.pl

przeczytaj cały artykuł

Dlaczego nasza branża wymaga uczciwości, jakości i nowego spojrzenia

Autor: Julia Stachowska   |   Data publikacji: czwartek, 10 lipca 2025 00:00

fot. Andrea Amato

fot. Andrea Amato

Czasami mam poczucie, że w polskiej branży kamieniarskiej to nie brak surowca czy zleceń nas hamuje, ale mentalność i praktyki, które nie powinny mieć miejsca w XXI wieku. Rzemiosło, które od pokoleń opierało się na uczciwości, relacjach i precyzji, coraz bardziej ulega wygodzie, bylejakości i krótkowzrocznym kalkulacjom. Chciałabym opowiedzieć, jak wygląda to z perspektywy osoby, która od lat pracuje z kamieniem, rzeźbi, szuka unikalnych bloków, rozmawia z klientami i buduje relacje oparte na zaufaniu.

Niedawno potrzebowałam niewielkiego bloku kamienia do wykonania rzeźby. Napisałam więc do dwóch firm wydobywczych — obie działające w tym samym mieście, obie oferujące ten sam rodzaj kamienia. Odpowiedzi? Jedna zaproponowała 200 zł, druga… 2500 zł. Skrajnie różne ceny to nie wyjątek, lecz niestety norma. W wielu miejscach ceny uzależnione są od nastroju sprzedającego czy wyglądu klienta, a nie od rzeczywistej wartości materiału. Małe zlecenia bywają ignorowane, a relacje traktowane czysto transakcyjnie.

Jak wygląda to z mojej perspektywy? Dla mnie zakup bloku kamienia to coś więcej niż jednorazowa transakcja. To początek relacji, która może trwać lata. Czasem potrzebuję bloku za 200 zł, innym razem czegoś znacznie większego. Mam różne zlecenia i różnych klientów, cenię sobie uczciwość, otwartość i chęć współpracy. To niestety rzadkość.

Rzemieślnicy na wymarciu

Kolejną zauważaną często rzeczą jest fakt, że specjaliści od ręcznej obróbki kamienia w Polsce znikają. Nie ma już wielu ludzi, którzy potrafią wykonać ornament, zdobienie czy inne detale. Mylnym jest stwierdzenie, że takie umiejętności potrzebne są tylko przy konserwacji. To błąd.

Moi klienci zamawiają kominki z Francji, blaty z Anglii — nie dlatego, że brakuje kamienia w Polsce, ale dlatego, że u nas brakuje uczenia klientów jakości i reklamowania się poprzez produkty jedyne w swoim rodzaju. Zagraniczne firmy są w tym dużo lepsze od nas. W Polsce coraz częściej zamawia się wszystko gotowe, pocięte i wypolerowane. Pewne rodzaje kamienia można zobaczyć niemal w każdym zakładzie. Tymczasem uważam, że ludzi trzeba nauczyć jakości. Jak wiadomo, bardziej skomplikowane projekty robi się dłużej, ale w kamieniu wszystko musi trwać — tak było od zawsze.

Kiedyś myślałam, że drogie wyroby z kamienia ciężko jest sprzedać. Dzisiaj wiem, że klienci ceniący sobie jakość i naturalny materiał są w stanie zapłacić więcej, kiedy opowiadam im o zaletach takiego wyboru, sposobie wykonania i historii kamienia. Kamień nie musi być wykończony wyłącznie na wysoki połysk. Tradycyjne sposoby wykończenia kamiennej powierzchni powoli odchodzą w niepamięć, zastępowane przez wygodę sprowadzania gotowych wyrobów. Kamień to materiał, który wymaga czasu, cierpliwości i szacunku. Rzeźba, ornament na elewacji, blat czy parapet — każdy z tych elementów zyskuje, jeśli jest wykonany z dbałością o detale. I wcale nie musi lśnić jak szkło, by zachwycać. Dawni mistrzowie doskonale o tym wiedzieli.

Zasoby mamy, ale nie potrafimy ich wykorzystać

Kolejną wielką stratą jest fakt, że nie ma u nas tradycji budowania domów z kamienia. Przez zamiłowanie architektów i klientów do cegły, betonu i ociepleń głównie wydobywa się u nas kamień na kruszywo. Tymczasem Polska ma piękne, naturalne kamienie, które mogłyby służyć do celów innych niż podkład do budowania dróg itp. Wszyscy znamy kamienie od lat niedostępne: białą i zieloną Mariannę, marmury kieleckie i dębnik. Nieliczne kamieniołomy w kraju wydobywają dziś bloki na potrzeby rzeźby. Nie są to jednak kamienie o barwach dorównujących tym, których wydobycia zaprzestano. Przez tę sytuację rzeźbiarze tworzą głównie w blokach sprowadzanych z zagranicy, tych polskich trzeba szukać jak igły w stogu siana.

Nawet gdy znajdziemy kamień, który prawdopodobnie spełnia nasze oczekiwania, nie ma gwarancji, że dojdzie do transakcji. Przyczyną jest często napotykane przeze mnie zatajanie szczegółów i kombinatorstwo. Zdarzyło mi się jechać kilkaset kilometrów po rzekomo „świetny blok”. Kamień ten był u nas trudno dostępny, wizytę poprzedziły trzy rozmowy telefoniczne, w których padały konkretne odpowiedzi potwierdzające poszukiwane przeze mnie właściwości. Na miejscu zobaczyłam coś, co zupełnie odbiegało od moich oczekiwań. Właściciel pokazał mi stertę omszałego, leżącego bezpośrednio na ziemi gruzu pozostałego po wykonanych lata wcześniej zleceniach. Dlatego teraz zawsze proszę o zdjęcia — oszczędza mi to nie tylko czasu, ale i frustracji. Niektórzy właśnie tak traktują rzeźbiarzy, myśląc, że artysta z byle czego jest w stanie zrobić „coś”.

Tymczasem chciałabym zaznaczyć, że rzeźbiarz to osoba, która najlepiej zna się na kamieniu. Nie da sobie wcisnąć bloku zleżałego czy pękniętego, bo od razu to zauważy. Przez moją pracownię przeszło kilkadziesiąt rodzajów kamieni pochodzących z całego świata. Osoba, do której jechałam, wiedziała, ile kilometrów mam do pokonania i czym się zajmuję. Niestety uznała, że pozbędzie się odpadu i jeszcze na nim zarobi. Jak przy tego typu sytuacjach nawiązywać opłacalną dla obu stron współpracę i traktować się poważnie?

Co można zmienić?

Po pierwsze: potrzeba uczciwości. Klient, który zostanie oszukany, już do nas nie wróci. Klient oczarowany kamieniem i jego historią — zamówi natomiast więcej. Jeśli już do nas przychodzi, trzeba z nim rozmawiać, edukować, opowiadać o materiale, jego pochodzeniu, właściwościach. Wiem z doświadczenia, że klient, który jest zachwycony kamieniem od nas, znajdzie 100 powodów, żeby domówić coś jeszcze.

Po drugie: innowacja nie polega tylko na kupnie nowej maszyny czy sprowadzeniu kamienia z daleka. Jeśli wymyślimy jedyny w swoim rodzaju produkt, który będzie można nabyć tylko u nas, będziemy mieli na nim świetną sprzedaż, i z czasem zyskamy rozpoznawalność. To ten produkt przyjdą obejrzeć u nas klienci i być może zamówią coś jeszcze. Warto wychodzić ze swoimi innowacjami do mediów społecznościowych — zwiększa to szanse firm, które swoje biznesy prowadzą w mniejszych miastach.

Po trzecie: z doświadczenia wiem, że innowacje rodzi łączenie rzemiosła, designu, unikalnych projektów wnętrzarskich i współpraca międzybranżowa. Brakuje w Polsce zespołów. Zespołów ludzi z pasją, którzy łączą kamień z drewnem, metalem, szkłem itp., którzy potrafią razem stworzyć coś nietypowego — designerski stół, mozaikę czy płaskorzeźbione fakturalne rozwiązanie wnętrzarskie. Mało kto myśli dziś w ten sposób, a przecież wszyscy posiadamy wspólną przestrzeń do współpracy. Spotkania interdyscyplinarne przyspieszają rozwój, sprawiają, że wpadamy na nowe pomysły, delegujemy zadania, które sprawiają nam trudność, do innych firm czy osób.

I po czwarte: przydałoby się miejsce, gdzie młodzi ludzie mogą zetknąć się z obróbką kamienia i zainteresować tą dziedziną. Specjaliści to dzisiaj w większości starsze osoby, które nie mają komu przekazać swojej wiedzy i umiejętności. To także ma wpływ na fakt, że nie powstają w naszej branży wyjątkowe projekty. Uważam, że im więcej wysoko wykwalifikowanych specjalistów, tym lepiej dla branży. To, co wykonujemy, ma wpływ na późniejszy wizerunek firmy. Powinien on opierać się na rzetelności, wysokim poziomie wiedzy o rzemiośle oraz na uczciwości.

Branża kamieniarska nie umrze — kamień jest wieczny. Ale pytanie, w jakiej formie przetrwa. Czy jako pasja, sztuka i jakość? Czy jako masowa, bezduszna produkcja? Wybór należy do nas wszystkich. Znam polskie firmy, które działają na ogromną skalę i w oparciu o wysokie standardy — do tych chętnie jeżdżę. Widzę natomiast potrzebę, by cała branża zjednoczyła się w profesjonalnym podejściu. Dopiero wtedy będziemy mogli wszyscy iść naprzód. Mój sukces zależy od sukcesu moich dostawców — podobnie jak ich od mojego.

 


Jullia Stachowska 


 

Julia Stachowska – rzeźbiarka i historyk sztuki. Członkini kieleckiego Związku Artystów Rzeźbiarzy. Autorka teoretycznych prac z zakresu historii sztuki.
Jako artystka specjalizuje się w rzeźbie kamiennej. Regularnie uczestniczy w sympozjach rzeźbiarskich (Orońsko, Brno, Dubenec, Vellano) i wystawach swoich prac. Jej pracownia rzeźbiarska mieści się na Śląsku.
Rzeźbiąc w kamieniu stara się wykorzystywać naturalny kolor i strukturę materiału. Kształty tworzone przez artystkę zacierają granice pomiędzy kamieniem a elastyczną, płynną materią. Współpracuje z wieloma uznanymi projektantami wnętrz; jej rzeźby znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce, Belgii, Włoszech oraz Czechach.

przeczytaj cały artykuł
Strona 6 z 230

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.