Artykuły

Od marzenia do rzeczywistości – o budowie wielkiego kamiennego Krasnala

Autor: Julia Stachowska   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

Julia Stachowska

W 2022 roku miałam okazję odwiedzić kamieniołom piaskowca w Dubencu – miejsce, które zaskakuje pięknem i unikalnym charakterem wydobywanego tam kamienia. Jego żółto-szaro-rdzawa barwa oraz zmienność odcieni w jednym bloku sprawiają, że każdy wydobyty blok to prawdziwe dzieło sztuki. Przyjechałam z zamiarem spędzenia tu krótkiego okresu, by móc stworzyć swoją rzeźbę z serii DNA. Nie przypuszczałam wówczas, że spędzę w tym miejscu aż 1,5 miesiąca.

Powodem przedłużenia mojego pobytu było niezwykłe zlecenie – wykonanie kamiennych ławek do ogrodu zamku Humprecht według projektu lokalnego konserwatora zabytków. Pracując na miejscu w kamieniołomie mogłam codziennie śledzić proces wydobycia i obróbki największego bloku kamienia, jaki kiedykolwiek zamówiono w Czechach. Miał on stać się częścią gigantycznej rzeźby Krasnala, dzieła zaprojektowanego przez znanego czeskiego artystę Kurta Gebauera.

Dziś to monumentalne dzieło przyciąga uwagę z daleka, stojąc na wzgórzu Mohejlík przy jednej z głównych dróg prowadzących do Hořic.

Historia powstania rzeźby rozpoczęła się w 1994 roku, kiedy kilku przyjaciół założyło w lokalnej restauracji stowarzyszenie, które postawiło sobie za cel zbudowanie gigantycznego krasnala. W 1995 roku ugrupowanie zakupiło działkę za miastem z budżetu składek członkowskich oraz uzyskało pozwolenie na budowę. W tym samym roku, 13 października, odbyła się uroczysta inauguracja pod hasłem „Jeszcze więcej zabawy w Czechach”, po czym projekt z różnych powodów utknął w martwym punkcie. Budowę krasnala wznowiono dopiero w lipcu 2017 roku, kiedy to wmurowano kamień węgielny. Ostatni element dołączono do rzeźby w październiku 2022 roku, tym samym kończąc długoletnią budowę. Cały posąg mierzy 11 metrów, składa się z 48 bloków piaskowca i waży około 200 ton. Przyjmuje się, że jest to największy krasnal na świecie. Jego realizacja była możliwa dzięki darowiznom 130 darczyńców, którzy na ten cel wpłacili łącznie ponad dwa miliony koron. Projekt powstał dzięki wykorzystaniu środków wyłącznie z darowizn, dzięki wysiłkom Stowarzyszenia oraz okolicznych kamieniołomów.

Proces tworzenia rzeźby był prawdziwym wyzwaniem. Aby wyrzeźbić olbrzymi ostrosłup (czapkę wieńczącą rzeźbę krasnala), niezbędny był blok kamienia, jakiego wcześniej jeszcze nigdy nie wydobyto w Czechach. Właściciel kamieniołomu w Dubencu Ondřej Štelmák wraz z pracownikami przeszli przez kamieniołom w poszukiwaniu odcinka ściany, w którym kamień byłby nienaruszony i dostępny z trzech stron. Wywiercono otwory na diamentową linę do cięcia. Odłączenie bloku poprzez wysadzanie nie wchodziło w grę, przy tak dużej i drogiej inwestycji nie było miejsca na błędne decyzje.

Kiedy odłączono blok od ściany, ważył 68 ton. Przez całe lato lokalni artyści, rzemieślnicy i pracownicy kamieniołomu nadawali mu odpowiedni kształt. Atmosfera w zespole była momentami napięta, szczególnie w dniach, kiedy przyjeżdżał dźwig, potrzebny do obracania i podnoszenia bloku. Gdyby cokolwiek poszło nie tak, ktoś mógł stracić zdrowie lub życie.

Realizacja wiązała się z szeregiem trudnych decyzji technicznych. Wydobycie i obróbka bloku były kosztowne i ryzykowne. Wynajęcie maszyn z liną tnącą oraz potrzeba sprowadzenia dźwigów do obracania kolosalnego kamienia niosły ze sobą duże koszty. Budżet stowarzyszenia nie pozwalał na ponowne wydobycie tak dużego kamienia drugi raz. Nie było więc miejsca na najmniejszy błąd.

Czapka krasnala była ostatnim i najcięższym elementem. Gdy została ukończona, wyznaczono dzień instalacji. Na trasie wiodącej z Dubenca do Hořic wzdłuż drogi pracownikom kamieniołomu machali ludzie. Tłum zebrał się także na docelowym wzgórzu. Napięcie rosło z każdą chwilą. Gigantyczny blok trzeba było precyzyjnie dopasować, a następnie zdjąć i ponownie osadzić na zaprawie. Każdy centymetr miał znaczenie, a emocje towarzyszące temu procesowi były ogromne. Instalowanie czapki krasnala zajęło cały dzień. Ostatecznie, po wielu godzinach pracy na podnośnikach rzeźba została ukończona. To był bardzo wzruszający moment.

Wielki krasnal w Dubencu stanowi nietypowy symbol zaangażowania czeskich pasjonatów rzeźby w sprawy przestrzeni miasta. Byłam pod wrażeniem wieloletniego zaangażowania stowarzyszenia oraz kwoty zebranej na tak nietypowy projekt. Hořice są znane w Czechach jako miasto rzeźb, istnieje tu słynna szkoła ucząca obróbki kamienia. Krasnal wpisuje się w artystyczny kontekst tego miejsca, stając się jedną z jego atrakcji turystycznych. Praca Gebauera odzwierciedla jednak jego twórcze balansowanie pomiędzy humorem a refleksją. Rzeźba symbolizuje pewien rodzaj buntu wobec tradycyjnych form sztuki publicznej, jest ironicznym dodatkiem do przestrzeni miasta.

Imponującym jest fakt, że osoby zaangażowane w realizację rzeźby same zakupiły działkę, na której stoi praca, oraz zebrały pieniądze na kamień i montaż. Jest to rzadki przykład uporu i determinacji, który zaowocował spełnieniem marzeń wielu osób oraz manifestacją ich poglądów. Na pewno warto odwiedzić miasto Hořice i gigantycznego Krasnala. 

 



montaż Krasnala

Ludzie obserwujący montaż na wzgórzu Mohejlík

 

Krasnal

Julia Stachowska, właściciel kamieniołomu Ondřej Štelmák oraz rzeźbiarka Esther Varraes

 


 

Julia Stachowska – rzeźbiarka i historyk sztuki. Członkini kieleckiego Związku Artystów Rzeźbiarzy. Autorka teoretycznych prac z zakresu historii sztuki.
Jako artystka specjalizuje się w rzeźbie kamiennej. Regularnie uczestniczy w sympozjach rzeźbiarskich (Orońsko, Brno, Dubenec, Vellano) i wystawach swoich prac. Jej pracownia rzeźbiarska mieści się na Śląsku.
Rzeźbiąc w kamieniu stara się wykorzystywać naturalny kolor i strukturę materiału. Kształty tworzone przez artystkę zacierają granice pomiędzy kamieniem a elastyczną, płynną materią. Współpracuje z wieloma uznanymi projektantami wnętrz; jej rzeźby znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce, Belgii, Włoszech oraz Czechach.

przeczytaj cały artykuł

Alkam w Warszawie

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

Alkam

Firma Alkam – znany dostawca płyt granitowych i producent nagrobków z Opola Lubelskiego – przedstawiła swoją ofertę na targach Stone Poland 2025 w Ptak Warsaw Expo. Na wystawie można było zapoznać się z ofertą nagrobków i szeroką gamą dostępnych kamieni.

AlkamAlkam to nowoczesna firma na miarę XXI wieku. Dysponuje własnym parkiem maszynowym, który umożliwia kompleksową obróbkę kamienia – od rozcinania bloków, przez polerowanie małych i dużych elementów, po produkcję nagrobków seryjnych i indywidualnych. Choć produkcja nietuzinkowych nagrobków to dominująca część działalności, Alkam dostarcza również kamień na realizacje budowlane: blaty, podłogi, schody i parapety. Szeroki wachlarz dostępnych od ręki materiałów pozwala na dobranie odpowiedniego rodzaju i koloru kamienia do każdej inwestycji.

W magazynach Alkam każdy znajdzie coś dla siebie – granity z całego świata, modne kwarcyty w bajecznych kolorach, a nawet popularne ostatnio konglomeraty kwarcowe.

Decyzję o udziale w targach firma podjęła praktycznie w ostatniej chwili. Mimo to stoisko prezentowało się godnie i przez całe wydarzenie gromadziło rzesze zwiedzających. Organizatorzy docenili obecność firmy, przyznając jej tytuł „Współtwórcy sukcesu targów” i wręczając okolicznościowy medal podczas uroczystej gali w pierwszym dniu targów.

Udział w Stone Poland 2025 już dziś można uznać za sukces. Liczba odwiedzających stoisko, nawiązane nowe kontakty oraz złożone zamówienia spełniły oczekiwania.

Alkam– Podjęliśmy już decyzję o rezerwacji stoiska na kolejną edycję w 2026 roku. Dzięki wczesnej rezerwacji mamy gwarancję zachowania tego samego miejsca na hali – mówi Magdalena Mitura. – Takie spotkania to motywacja do pracy i nie zamierzamy się zatrzymać! Pokażemy nowe kolory i projekty, więc już dziś zapraszamy na spotkanie z nami w przyszłym roku – w tym samym miejscu.

przeczytaj cały artykuł

Suwnica ALU-MAX Solidne rozwiązanie

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

suwnica ALU-MAX

Suwnica aluminiowa ALU-MAX to nowoczesne i praktyczne urządzenie zaprojektowane specjalnie z myślą o użytkownikach w branży kamieniarskiej i budowlanej. Dzięki zastosowaniu aluminium lotniczego suwnica łączy w sobie wyjątkową wytrzymałość oraz niewielką wagę, która ułatwia transport i montaż. Przy tym jest odporna na korozję i prosta w obsłudze.

Wytrzymałość i mobilność w jednym

Standardowe suwnice często wiążą się z problemem transportu i montażu. ALU-MAX eliminuje ten kłopot – dzięki modułowej budowie można ją łatwo rozłożyć, przewieźć na miejsce pracy i szybko zamontować. Pomimo lekkiej konstrukcji, suwnica bez problemu przenosi ładunki do 1500 kg.

Aluminium lotnicze, z którego wykonano konstrukcję, zapewnia wysoką wytrzymałość przy niskiej masie. W porównaniu do tradycyjnych rozwiązań stalowych całość waży około 30% mniej, co ułatwia transport i montaż bez konieczności używania ciężkiego sprzętu.

Dopasowanie do warunków pracy

ALU-MAX oferuje regulację wysokości w zakresie 2320–3220 mm, co pozwala na dostosowanie jej do konkretnego zadania. Szerokość robocza może być płynnie regulowana, a każda stopka jest osobno dostosowywana, co ułatwia ustawienie suwnicy na nierównym terenie.

System zamknięć KLICK umożliwia szybkie blokowanie podstaw w dowolnym miejscu belki nośnej, co przekłada się na większą elastyczność przy wyborze miejsca rozstawienia suwnicy dla efektywnego i wygodnego podnoszeniu ładunków.

alu-max klick

System montażu i mocowania KLICK otwarty/zamknięty

Trzy warianty długości belki

Suwnica ALU-MAX dostępna jest w dwóch wersjach długości belki nośnej: 4 metry i 5 metrów, co pozwala na dostosowanie urządzenia do indywidualnych potrzeb użytkownika. Wersja 4-metrowa charakteryzuje się nośnością 1500 kg, minimalną i maksymalną wysokością konstrukcji od 2320 mm do 3220 mm oraz wagą netto wynoszącą 99,05 kg. Natomiast wersja 5-metrowa posiada nośność 1000 kg, te same zakresy wysokości oraz wagę netto 105,52 kg.

Nowością jest wersja ALU-MINI 2 m o długości belki nośnej 1950 mm. Krótsza belka, przy zachowaniu tej samej konstrukcji, pozwala na uzyskanie udźwigu do 2 ton, przy masie własnej tylko 48,3 kg. Ta wersja ma również możliwość zamontowania kół jezdnych, co zwiększa uniwersalność zastosowania suwnicy.

Gdzie się sprawdzi?
• Branża kamieniarska: Idealne rozwiązanie do przenoszenia ciężkich płyt kamiennych oraz elementów nagrobkowych.
• Prace budowlane: Niezastąpiona podczas montażu konstrukcji stalowych i innych elementów wymagających precyzyjnego podnoszenia.
• Magazyny i logistyka: Doskonale sprawdza się przy przenoszeniu ciężkich ładunków w przestrzeniach magazynowych.
• Załadunek i rozładunek: Ułatwia transport płyt kamiennych i innych materiałów, skracając czas pracy.
• Praca na nierównym terenie: Regulowane stopki pozwalają na stabilne ustawienie nawet na trudnym podłożu.

Suwnica alu-max metikamKluczowe cechy suwnicy ALU-MAX
• Składana konstrukcja: Suwnica ALU-MAX została zaprojektowana z myślą o łatwym montażu i demontażu. Demontowana belka jezdna oraz składane wysięgniki boczne umożliwiają szybkie przygotowanie urządzenia do pracy lub transportu.
• Regulacja wysokości i szerokości: Możliwość bezstopniowego regulowania szerokości roboczej oraz osobna regulacja każdej stopki pozwalają na dostosowanie suwnicy do różnych warunków pracy, w tym na nierównych powierzchniach.
• System zamknięć KLICK: Innowacyjny system mocowania KLICK umożliwia szybkie i bezpieczne blokowanie bocznych podstaw konstrukcji w dowolnym miejscu belki nośnej, co zwiększa możliwości i efektywność pracy.
• Odporność na warunki atmosferyczne: Wykorzystanie aluminium lotniczego zapewnia wysoką odporność suwnicy na korozję, co minimalizuje potrzebę konserwacji i wydłuża jej żywotność.

ALU-MAX to praktyczne narzędzie dla kamieniarzy, które ułatwia codzienną pracę, zwiększa bezpieczeństwo i eliminuje problemy związane z transportem oraz montażem ciężkich elementów.


                                              

 Więcej informacji:
www.e-metikamstone.pl 
e-mail: biuro@metikamstone.pl 
Kontakt:
Rafał Kulbida tel. 791 225 295

ALU-MAX

przeczytaj cały artykuł

Takich praktykantów, to ja chcę!

Autor: Krzesztof Skolak   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

praktykanci

Te słowa to najkrótsze podsumowanie pierwszych dni pracy trzech francuskich uczniów w naszym zakładzie.

Kim są, skąd się tu wzięli, i co robią w Polsce? Lucien (18 lat), Pierre (17) i Baptiste (17) uczą się zawodu kamieniarza w dwuletniej szkole zawodowej podległej tamtejszej Izbie Rzemieślniczej. Przyjechali do Strzegomia w grupie dwudziestu uczniów (w tym jednej uczennicy) pod opieką nauczyciela w ramach ERASMUS+. Zostali rozlokowani w kilku zakładach (poza Granex-em również w: Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Ted-Rob, Litos i Skamet). Mobilność ta jest kolejnym etapem doskonalenia zawodowego i pozwala młodym ludziom sprawdzić posiadane umiejętności w szerszym, międzynarodowym odniesieniu.

Pierwsze dwa dni to czas na zapoznanie się ze strzegomskimi zakładami, w których odbywają się praktyki, oraz kamieniołomami granitu. Później nastąpił podział na kilkuosobowe grupy i przydział do konkretnych zakładów. Na czym to u nas polega? Chłopcy przychodzą na 7:00 do pracy i do 14:00 realizują powierzone im zadania. A że są chętni i otwarci na wyzwania, zajęć im nie brakuje.

Po szkoleniu BHP, zapoznaniu z załogą, pokazaniu profilu produkcji, maszyn, technologii i obrabianych materiałów, nim przyszedł czas na pierwsze samodzielne zadanie, młodzi kamieniarze zapoznani zostali dokładniej z jednym ze stanowisk obróbki maszynowej. Polegało to na tym, że uczestniczyli w całym procesie technologicznym wykonania płytek integracyjnych, asystując operatorowi i obserwując cały proces na obrabiarce CNC.

Kolejnego dnia rozpoczął się test ich umiejętności. Byłem ciekawy, na jakim są poziomie po półtora roku nauki zawodu. Dowiedziałem się, że jest to wyłącznie praktyczna nauka w zakładach kamieniarskich obejmująca obróbkę ręczną, montaż i konserwację zabytków. Na potrzeby praktykantów zaaranżowaliśmy fragment hali produkcyjnej na stanowiska obróbki ręcznej. Każdy otrzymał narzędzia, kawałek wapienia pińczowskiego i luźne wytyczne, jakie obróbki powinien wykonać. Uczniowie musieli wykazać się umiejętnością rysunku, szablonowania, odwzorowywania, a przede wszystkim prawidłowego doboru i użycia odpowiednich narzędzi. W ramach swojej pracy musieli również samodzielnie dbać o porządek na stanowiskach oraz na bieżąco ostrzyć dłuta.

Wyzwaniem była trochę kwestia komunikacji, ale tu z pomocą przychodzi technologia i dobra wola.

Efekty ich pracy były więcej niż zadowalające. Widać było, że mają nie tylko wiedzę, umiejętności, ale mimo młodego wieku również doświadczenie. Następnego dnia przyszedł więc czas na trochę twardszy materiał. Młodzież pokazała, że piaskowiec nie jest dla nich problemem, i również sprawnie wykonali zlecone im detale architektoniczne.

Dalszy plan zajęć, jaki im zaplanowałem, był już trochę bardziej twórczy. Zaczęliśmy wycieczką do strzegomskiej bazyliki, gdzie obejrzeliśmy mistrzowskie realizacje średniowiecznych kamieniarzy. Później na trasie wycieczki była Granitowa Galeria.

Zadanie, jakie dostali młodzi Francuzi, to stworzenie prototypów pamiątek nawiązujących do bazyliki, które w przyszłości będą mogły znaleźć się w ofercie Granitowej Galerii. Wśród licznych detali i symboli występujących w tym największym zabytku Strzegomia, wybrany został jako wiodący krzyż maltański. Jest on istotny dla tego miejsca z uwagi na fakt, że świątynię wznosili joannici, czyli rycerze Zakonu Maltańskiego, którzy obecni byli w mieście od końca XII wieku i odcisnęli tu swój ślad.

Kolejne dni to twórcze interpretacje symbolu krzyża maltańskiego w różnych odsłonach, w różnej skali i z różnych materiałów.

Podstawowym materiałem był piaskowiec, ale na stole obróbczym znalazł się na przykład niezwykle twardy wapień egipski. Przy tych pracach praktykanci mieli do dyspozycji także młotek pneumatyczny z zestawem narzędzi i tu również wykazali się umiejętnością biegłej pracy.

Ostatniego dnia podsumowane zostały efekty prac, wykonano ich dokumentację i zorganizowana została mała wystawa.

Młodzież spędziła w Strzegomiu kilkanaście dni i zostawiła po sobie jak najlepsze wrażenie. Każdego dnia praktyk wykazywali się punktualnością, sumiennością i pilnością oraz zaangażowaniem. Cechowała ich też duża kultura osobista, co nie jest takie oczywiste wśród młodzieży w tym wieku. Można kolegom z Francji pozazdrościć tak wysokiego poziomu kształcenia, pilnych oraz zmotywowanych adeptów sztuki kamieniarskiej i… TRZEBA SIĘ DOBRZE ZASTANOWIĆ, CO ZROBIĆ, BY I U NAS TAK BYŁO!

Krzysztof Skolak
Granex sp. z o.o., Strzegom

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 27 Kiedy zakładasz, że coś może pójść źle, ale nie bierzesz pod uwagę, że wszystko!

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

TIA

Styczeń, piękna pogoda, mamy już połowę miesiąca. Czarni wrócili do roboty. Następuje powolne odpalenie kamieniołomu, po tygodniu chłopaki z Polski są już w drodze. Kiedy dolatują do RPA, jak zwykle Afrykanerzy i Czarni mają już sto tysięcy problemów oraz powodów do wyciągania ręki po kasę. Po kilkuletnich doświadczeniach odpowiadamy – ze zrozumieniem i troską na twarzy –  „tomorrow”.

Przed świętami – a w sumie to 24 grudnia – kończą składać volvo 220. Skrzynia biegów złożona, zamontowana w maszynie. Dostaję filmiki – notabene na meczu córki w siatkówkę – jak maszyna jeździ i dźwiga. Mówię sam do siebie: „Zaj…cie! Powoli odbudowujemy park maszynowy. Następny cel to 350-tka!”.

Po kilku dniach Mietek dzwoni do mnie z tekstem, że coś jest nie tak ze skrzynią w 220-ce. „To się maszyna najeździła” – cedzę przez zęby. Maszyna znów zatrzymana, rozebrana i skrzynia wyciągnięta. Okazało się, że strzeliło jedno łożysko, które uruchomiło sekwencję lawinową. I znowu wszystko się posypało w skrzyni! Nasz czarodziej, który to składał, był tak przeświadczony o swoich możliwościach i umiejętnościach, że nas owinął dookoła palca do tego stopnia, że mu zaufaliśmy i powierzyliśmy tak ciężkie zadanie, jak złożenie skrzyni biegów do maszyny, której popularność w RPA jest na podobnym poziomie jak popularność samochodów TATA w Polsce. Oczywiście powiecie „gwarancja i rękojmia”! Jasne! Ale wróćmy na ziemię: jesteśmy w RPA. To jest inny świat. Przerzucanie odpowiedzialności, spychologia i znajdowanie innego winnego jest na porządku dziennym. Tak było oczywiście i w naszym przypadku. Winne było łożysko – łożysko kupił Mietek i Mietek jest winny, bo złe łożysko kupił. Proste? Kiedy usłyszałem tłumaczenie tego Bura, wpadłem w takie nerwy, że musiałem tabletki na nadciśnienie zażyć. Rozłączyłem się, ochłonąłem i próbowałem ustalić, co się stało. Mietek kupił porządne łożysko produkcji niemieckiej, tylko nasz czarodziej uszkodził łożysko, zbyt mocno wbijając je na wałek. Wystarczyło trochę czasu i temperatury, aby wszystko szlag trafił! Kolejny worek kasy wydany na… Na co? Na skrzynię zepsutych części.

I znowu człowiek staje sam przed sobą z pytaniem, czy warto cokolwiek powierzać tym (…) @#$%&*^. Czy nie lepiej wsadzić maszynę do kontenera i razem z blokiem wysłać do Polski, naprawić, złożyć i sprawdzić tak, jak powinno się to zrobić od początku. I zapomnieć o problemach. Tylko znów oznacza to czas i pieniądze, które coraz ciężej zarobić. Muszę więc zainwestować i wydawać kasę za czyjeś błędy. Oczywiście historia z Burem skończyła się kłótnią i awanturą, po której pozostał niesmak. Na szczęście zebraliśmy w porę wszystkie części, które czekają na wysyłkę do Europy.

TIA

Jakby tego było mało, w weekend nadszedł front burzowy, który zalał kopalnię. Mieliśmy ponad 2 metry wody, bo zlewnia jest tak potężna, że nie nadążaliśmy wypompowywać. Trzeba było odczekać kilka dni na przerwę w opadach, aby próbować to odpompować. Kiedy już mogliśmy wpuścić maszyny do pracy oraz rozstawić liny diamentowe i wiertnice dolnomłotkowe, opady wróciły z taką siłą, że pracownicy w samej bieliźnie wchodzili do wody, żeby zaczepić zawiesia i ratować maszyny.

To jest tylko kamieniołom. Na zboczu góry będącej potężną zlewnią. Kopalnię potrafiło zalać w ciągu kilku godzin taką ilością wody, że odpompowanie trwało kolejne 2-3 dni. Walka z naturą trwała w kółko przez trzy tygodnie.

Z powodu głupoty Bura przekonanego o swoich umiejętnościach straciliśmy maszynę, a pogoda odebrała możliwość pracy na prawie trzy tygodnie. Pensje ludziom trzeba będzie wypłacić, rachunki za energię zapłacić… A produkcję w to miejsce otrzymałem wielkości okrągłego zera! Więc wracając do tytułu naszego felietonu: niestety czasami może się posypać wszystko – nawet coś, czego możesz być pewien, że jest w porządku!

TIA! – this is Africa!


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie kilkanaście lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 10 z 230

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.