Reklama


Artykuły

10 Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie

Autor: Grzegorz Niemyjski   |   Data publikacji: piątek, 12 września 2025 13:00

kk137 14 1

Zdjecie powyżej: uczestnicy Biennalle (od lwej):
Jerzy Zysk, Anna Rasińska, Marcin Mielczarek, Małgorzata Wiśniewska,
Adam Wyspiański, Katarzyna Fobr, Marcin Nosko,
Grzegorz Niemyjski. Fot. Piotr Soprych

W Strzegomiu od 2006 roku organizowane są plenery rzeźbiarskie. Inicjatorami oraz organizatorami pierwszych plenerów byli Zenon Kiszkiel - właściciel zakładu kamieniarskiego oraz Adam Wyspiański – artysta rzeźbiarz. Z czasem coroczny cykl plenerów przyjął dwuletnią formułę Biennale.

Centralnym elementem Biennale są plenery rzeźbiarskie, w których uczestniczą zaproszeni artyści rzeźbiarze z Polski i zagranicy. Zazwyczaj są to wykładowcy z uczelni artystycznych lub uznani na rynku sztuki samodzielni twórcy. Biorąc pod uwagę poziom artystyczny, gabaryty powstających prac oraz specyfikę granitu, jest to jedno z najistotniejszych wydarzeń tego typu nie tylko w Polsce.
Jubileuszowa 10 edycja Biennale odbyła się w dniach 06.07 – 26.07.2025.
Uczestniczyło w niej ośmioro rzeźbiarzy :

  • Małgorzata Wiśniewska, tytuł pracy MYSTERY
  • Anna Rasińska, tytuł pracy MARTWA NATURA W KOLE
  • Katarzyna Fober, tytuł pracy KAMIEŃ GRANICZNY
  • Marcin Mielczarek, tytuł pracy AZYL
  • Adam Wyspiański, tytuł pracy KRZYŻ POKUTNY
  • Jerzy Zysk, tytuł pracy CIĄG ZDARZEŃ
  • Marcin Nosko, tytuł pracy PASSE-PARTOUT
  • Grzegorz Niemyjski, tytuł pracy NOLI ME TANGERE

Uczestnikom nie został narzucony temat, każdy pracował na bazie indywidualnych inspiracji, a stylistyka powstałych prac oscylowała od kompozycji abstrakcyjnych poprzez interpretacje znanych symboli do form realistycznych. Poza plenerem w ramach Biennale odbywają się także inne wydarzenia towarzyszące.

Biennale

Na zakończenie tegorocznej edycji odbyła się konferencja CIAŁO poświęcona roli i znaczeniu ciała we współczesnej rzeźbie.
Prelegantami byli: prof. Maciej Aleksandrowicz wygłaszajacy odczyt pt. CIAŁOORIENTACJA; prof. Karol Badyna – CIAŁO JAKO SZATA; prof. Wiesław Koronowski i prof. Janusz Bałdyga – KONTRAPOST; dr hab. Tomasz Sobisz – UCIELEŚNIENIE MATERII; dr hab. Rafał Rychter – OD BOZZETTA DO ANTIDOTUM.

Organizatorami 10 Strzegomskiego Biennale Rzeźby w Granicie była gmina Strzegom reprezentowana przez Strzegomskie Centrum Kultury i Fundacja Bazalt przy wsparciu lokalnych przedsiębiorstw z branży kamieniarskiej, a partnerem wydarzenia była Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu.

W tym miejscu należy podkreślić zaangażowanie właścicieli firm kamieniarskich, które sponsorowały granit, przycinały bloki oraz udostępniały miejsce do pracy. Byli to: Krzysztof Skolak – Granex, Jacek Kiszkiel – Zakład Kamieniarski Zenon Kiszkiel, Grażyna Hyżyńska, Tadeusz Kaliciński, Ryszard Goliński – Wekom, Borowskie Kopalnie Granitu, Impekstir, Marek Tomaszewski. Natomiast firma Flex dostarczyła narzędzia i dbała o ich serwis.

Biennale


Prace z dotychczasowych plenerów są eksponowane w przestrzeni publicznej na terenie miasta Strzegomia. Najwięcej prezentowanych rzeźb granitowych jest w Alei Rzeźb (Al. Wojska Polskiego) czyli plenerowej galerii, część znajduje się na terenie Parku Miejskiego, jedna stoi w pobliżu bazyliki św. św. Piotra i Pawła, a trzy prezentowane są w przestrzeni Rynku przed Ratuszem. Powstałe podczas tegorocznego pleneru prace zostały tym razem zaprezentowane na Plantach Strzegomskich przy estakadzie kolejowej. Rzeźby dopełniają urokliwy charakter tego miejsca.

 

Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie przyciąga uwagę osób zainteresowanych współczesną sztuką, teoretyków i krytyków, rzeźbiarzy z Polski i zagranicy, a także architektów oraz projektantów wykorzystujących kamień. Zyskuje również coraz większe zainteresowanie mieszkańców regionu. Po dotychczasowych 10 edycjach Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie stało się już wydarzeniem artystycznym na stałe wpisanym w kulturalną mapę Dolnego Śląska, ważnym dla całego regionu, Strzegomia, branży kamieniarskiej i uczelni artystycznych. Jest ono doskonałą formą promocji poprzez sztukę zarówno miasta Strzegom, jak i samego granitu, który jest tutaj wydobywany i obrabiany. Rzeźba pokazuje inne jego oblicze, odmienne metody obróbki oraz możliwości wykorzystania w przestrzeni społecznej nie tyko jako surowca budowlanego.

Biennale

W planach, czy raczej marzeniach organizatorów jest przekształcenie tego odbywającego się co dwa lata wydarzenia w inicjatywę działającą całorocznie, której oferta programowa skierowana byłaby do samodzielnych artystów rzeźbiarzy, projektantów i architektów, członków Polskiego Związku Kamieniarstwa, uczniów oraz nauczycieli rzeźby z liceów plastycznych oraz studentów i nauczycieli akademickich z polskich oraz zagranicznych uczelni artystycznych. Czy to się uda? Nie wiem, ale z pewnością dzięki tej wieloletniej już inicjatywie zapoczątkowanej przez Zenona Kiszkiela i Adama Wyspiańskiego Strzegom jest utożsamiany z rzeźbą.

Biennale

przeczytaj cały artykuł

4,3 mm – cienka lina, czyli 39 m kw. płyty z 1 kubika materiału

Autor: Tomasz Rogala   |   Data publikacji: piątek, 12 września 2025 12:28

pedrini

Niniejszy artykuł przedstawia prywatne opinie autora. I mimo jego zaangażowania w sprzedaż maszyn konkretnej marki dotyczy szerszego problemu.

Jak czytamy na profilu firmy Pedrini S.p.A. na LinkedInie, jakiś czas temu zakończone zostały roczne testy traka wielolinowego, przystosowanego do cięcia bloków kwarcytu, granitu i marmuru liną o średnicy 4,3 mm.

Urządzenie o symbolu GS240 zostało skierowane do sprzedaży i od razu znalazło klientów. Były to znane w Polsce włoskie firmy, m.in. Marmi Orobici czy Marmi Scaligera S.r.l.

Co ciekawe, są to producenci płyt granitowych, którzy decydują się na zakup maszyn z liną 4,3 mm, tnąc już liną 5,3 mm. To nie jest przeskok ze średnicy 6,3 mm czy 7,3 mm (nie mówiąc o 8,3 mm), to stosunkowo niewielki krok w kierunku optymalizacji kosztów cięcia i ci przedsiębiorcy decydują się na ten krok z jakiegoś powodu.

A przecież wymiana stosunkowo nowych maszyn na najnowsze to ogromne koszty dla firmy.

Pedrini w swoich artykułach o nowej maszynie wymienia następujące zalety cięcia liną o średnicy 4,3 mm:

  1. uniwersalność maszyny, która może ciąć kwarcyty, granity i marmury;
  2. większa wydajność materiałowa wyrażona w m²/m³ (w tym przypadku 39,3);
  3. jeszcze lepsza jakość powierzchni po cięciu;
  4. mniejsze zużycie energii elektrycznej;
  5. mniejsze straty materiałowe w postaci szlamu;

Mówimy tu o dużych maszynach — ta w firmie Marmi Scaligera ma 80 lin, ta w Marmi Orobici — 72.

Jest też wariant maszyny pozwalający na cięcie płyt o grubości 12 mm, oznaczony TECH12, który jest bezpośrednią odpowiedzią na ofensywę producentów konglomeratu kwarcowego i ceramiki, oferujących płyty o grubości 12 mm, przez co są lżejsze. Jego topowa wersja ma 108 lin, czyli pozwala wyciąć 107 płyt za jednym opadem, jak Bóg da, trzy razy dziennie, czyli 321 płyt dziennie!

Może to jest właśnie właściwa odpowiedź na konkurencję w postaci gotowych płyt z Indii i Brazylii, na wysokie koszty energii i brak siły roboczej.

Można określić to zjawisko mianem „ucieczki do przodu”: na każde zagrożenie ze strony zagranicznej konkurencji czołowe firmy europejskie, głównie włoskie i hiszpańskie – niestety, bo tam jest nowoczesne jądro kamieniarstwa europejskiego — odpowiadają doskonaleniem technologii i redukcją kosztów. A można to robić tylko poprzez automatyzację i zmniejszanie średnicy lin tnących.

porownanie grubosci liny tnacej

Porównanie grubości lin tnących (opracowanie własne redakcji)

Zastanawiająca jest nieufność polskich kamieniarzy, którzy w zmniejszeniu średnicy liny widzą tylko zwiększenie kosztu narzędzia (minimalne), a nie chcą zauważyć oszczędności na prądzie i przede wszystkim ogromnych oszczędności na materiale.

Stąd dominują maszyny z liną 7,3 mm, u liderów rynku 6,3 mm, sporadycznie 5,3 mm, ale wciąż dominują te, które przez Włochów i Hiszpanów uznawane są za przestarzałe.

Wydaje się, że nie ma innej drogi niż ta wytyczona przez liderów branży z Włoch; czy ma ona zastosowanie tylko do droższych materiałów, czy pozwoliłaby na zarzucenie naszego rynku cienką, szarą płytą ze Strzegomia — to już inny temat.

Tak czy inaczej, firma Pedrini S.p.A. z Bergamo konsekwentnie idzie drogą optymalizacji procesów obróbczych, wierząc w przyszłość kamienia naturalnego, również w Europie. I efekty tego zobaczymy na stoisku Pedrini na targach w Weronie.

Tomasz Rogala
TGR

 


 

kk137 23 2

Instalacje maszyn 80-linowych w zakładach kamieniarskich Europy (200 cm to szerkość bloku jaką obejmuje pakiet lin przy jednym opadzie)

kk137 23 1

przeczytaj cały artykuł

Firma to ludzie. Rozmowa przy kawie z Michałem Furmankiem

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 15 lipca 2025 00:00

rozmowa przy kawie

W tym roku mija 40 lat od powstania firmy Furmanek. 15 września 1985 roku rodzice zarejestrowali firmę. Jej początkiem była stodoła podarowana przez dziadków. Zainteresowanie kamieniarstwem w ojcu zaszczepił teść, który pracował w tym zawodzie od lat 60-tych. Pierwsze maszyny były tzw. samoróbkami, które ojciec konstruował wspólnie z pracownikami. Między innymi tak powstała tokarka, wykonana specjalnie do realizacji pierwszego zamówienia, jakim było wykonanie tralek z Białej Marianny na balustradę na Jasną Górę.

Michał Furmanek

Od samego początku firma rozwijała się nieco inną drogą niż klasyczne zakłady kamieniarskie. Jej specjalizacją szybko stała się renowacja budowli zabytkowych. Rodzice – oboje wspólnie tworzyli firmę – szybko nawiązali kontakt ze środowiskiem konserwatorskim, i tak zaczęła się historia, która trwa do dziś.

Obecnie funkcjonujemy jako dwie firmy. Renewal Art – którą prowadzimy wspólnie z siostrą Dianą i rodzicami Elżbietą i Krzysztofem Furmanek – zajmuje się kompleksową renowacją obiektów zabytkowych, wykonanych nie tylko z kamienia. I hurtownie kamienia naturalnego Furmanek Trading, którymi zajmuję się z siostrą.

W renowacjach skupiamy się na zaawansowanych pracach budowlanych – poczynając od stabilizacji fundamentów, wzmacnianiu stropów i murów, instalacjach, stolarce, pracach wykończeniowych, detalach architektonicznych, a kończąc na dachu. Nierzadko to renowacja – nazwijmy to „totalna” – rekonstrukcja od kompletnej ruiny porośniętej wysokimi drzewami, wymagająca wiedzy, doświadczenia i precyzyjnej współpracy z konstruktorami i konserwatorami.

Z kolei hurtownie rozwijamy z siostrą jako Galerie Kamienia. Dlaczego „galeria”? Bo patrzymy na kamień jak na dzieło natury. Choć w branży istnieje sporo hurtowni, my skupiliśmy się na materiałach selekcjonowanych. Niekoniecznie droższych – co należy mocno zaznaczyć – za to zdecydowanie jakościowych. Przy sposobie ekspozycji kamienia w nowoczesnych halach, na stojakach typu „A”, po hurtowni faktycznie spaceruje się jak po galerii.

Klient kupuje oczami – dlatego dobre zdjęcia i nowoczesna, intuicyjna strona internetowa to podstawa. Mamy dział, który zajmuje się wyłącznie fotografowaniem i obróbką zdjęć, bo są takie kamienie, które w obiektywie wypadają zazwyczaj gorzej. Więc często trzeba się nagimnastykować, by oddać prawdziwy urok tego materiału.

Hurtownia FurmanekNotabene, strona internetowa www.furmanek24.pl jest połączona z systemem magazynowym. Klient może oglądać rzeczywiste stany magazynowe, a handlowcy na bieżąco mają podgląd: co jest dostępne, co jest w produkcji, a co w rezerwacji. Dzięki temu nasi klienci bardzo często wybierają kamień, bazując na naszej stronie internetowej – przyjeżdżają do hurtowni po konkretną płytę, podając jej numer z internetu. Natomiast dla handlowców to narzędzie pracy umożliwiające przygotowanie i wysłanie oferty w 60 sekund – ze zdjęciami i wymiarami konkretnych płyt oraz cenami w dowolnej walucie (przetestowaliśmy to w czasie tej rozmowy i potwierdzamy – przyp. red.).

Do marketingu też podchodzimy inaczej. Renewal Art trudno jest reklamować. To specyficzny rodzaj usług dla wąskiego grona odbiorców, a każde zlecenie jest inne od wszystkich wcześniej wykonanych. Tu znajduje zastosowanie całe doświadczenie kamieniarskie i niemały park maszynowy. Przez lata wypracowaliśmy sobie markę i to jest nasz kapitał.

Natomiast w świecie, w którym wszyscy krzyczą: „jesteśmy najwięksi, najlepsi, największe stany magazynowe, najlepszy towar, promocja i rabat” – my nie krzyczymy. To klient sam ma dojść do takich wniosków, gdy odwiedzi Furmanek Trading. Ma wejść na halę, obejrzeć towar, porozmawiać z handlowcem jak z osobistym przewodnikiem, zauważyć, że nasze ceny nie odbiegają od rynkowych – i zostać z nami na dłużej. Zwykle tak jest – klienci zostają z nami na dłużej, bo to nasza filozofia: jakość i partnerskie podejście. Bo hurtownia to nie jeden kontener kamienia na zabłoconym placu, a nowoczesny zakład, to nie jedno CNC dopiero co postawione.

Instagram też prowadzimy po swojemu. Staramy się opowiadać historię kamienia i o kamieniu. Pokazać kamień nie jako towar do przerzucenia z kontenera w ręce klienta. Zatrzymujemy się nad tym, czym są konkretne kamienie, kto je wybrał, czym się kierował w selekcji, jak je wykorzystać. By klienci zauważyli, że nie kupują tylko kamienia – kupują kawał fajnej historii zapisanej w skale i opowieść o jego podróży z górotworu przez obróbkę i wykończenie. Kupują prestiż i spokój. A przede wszystkim – że kamień to nie pospolity materiał budowlany.

Sprowadzamy tylko takie materiały, które nas przekonują, które czujemy, a nie takie, które nam się spinają w Excelu. Chcemy sprzedawać tylko materiał premium – choć to słowo jest dziś nadużywane – bo to się po prostu opłaca. Współczynnik reklamacji w naszej firmie to około 1% i to też o czymś świadczy. Dzięki temu mamy duży komfort, bo to oznacza brak problemów i kosztów związanych z rozpatrywaniem reklamacji. Żyjemy w czasach hiperkonkurencji. I to, co sobie powtarzamy z całym zespołem, to to, że nie możemy być tylko trochę lepsi. Bo przy obecnym nasyceniu rynku firmami kamieniarskimi, handlowymi i obrabiającymi kamień, bycie tylko „trochę lepszym” nic nie zmienia. Musimy być dużo lepsi, żeby klienci zauważyli tę różnicę. Czy chodzi o porządek w magazynie, o szybkość przygotowania oferty, czy o jakość materiału, o to, jak wyglądamy, jak jesteśmy ubrani, czy o to, jak podchodzimy do klienta.

Skoro mowa o zespole – mam to szczęście, że pracuję z naprawdę fajnymi ludźmi i dobrymi specjalistami. Bo tak naprawdę firma to nie są te magazyny z towarem, samochody służbowe, maszyny w zakładzie. Firma to ludzie. I to oni tworzą firmę.

Kto jest klientem Galerii Kamienia? Klientami są świadomi kamieniarze, poszukujący dobrej jakości materiału. Wielokrotnie udowodniliśmy – i sobie, i klientom – że potrafimy sprzedawać materiał premium w rynkowych cenach. Ten materiał jest naprawdę precyzyjnie wyselekcjonowany i prezentowany w komfortowych warunkach. To także projektanci i architekci. Jeśli przyjdzie odbiorca indywidualny po parapety, to umożliwimy mu wybór materiału, ale w celu wykonania gotowego produktu skontaktujemy go ze współpracującymi z nami zakładami kamieniarskimi.

Hurtownia Furmanek

Wejście w kamieniarstwo było dla mnie zupełnie oczywiste i naturalne. Nawet przez chwilę nie myślałem, że będę robił cokolwiek innego. Ukończyłem AGH z tytułem inżyniera górnictwa eksploatacji złóż mineralnych, a matematyka i fizyka to mój konik, więc pewnie dobrze bym się odnalazł jako konstruktor, projektant konstrukcji budowlanych. Chciałem zrobić magisterkę na AGH na kierunku „kamieniarstwo w budownictwie i architekturze”, ale kierunek zamknięto ze względu na niskie zainteresowanie. Więc tylko z tytułem inżyniera AGH czułem pewien niedosyt i zdecydowałem się jeszcze na studia MBA. Dziś mam bardzo urozmaiconą pracę i bardzo się z tego cieszę. Mój dzień nigdy nie wygląda tak samo. Mam tę możliwość i przyjemność, że mogę jednego dnia obserwować zabytki i głowić się z inżynierami-konstruktorami, jak je uratować. Następnego dnia mogę selekcjonować materiały do naszych hurtowni. A kolejnego dnia obserwować proces produkcji i obróbki kamienia.

Mam bzika na punkcie danych i analizy. Kiedy zaczynaliśmy historię z handlem, kupowaliśmy towar, bo uznaliśmy, że się sprzeda. Potem zaczęliśmy bardziej przyglądać się tabelkom i analizować – cyfry pokazały, że materiał, który wydawał się być hitem, sprzedaje się średnio, a materiał, o którym byśmy nawet nie pomyśleli, zwiększa obroty. Dziś decyzje podejmuję na podstawie danych. Podsumowując każde półrocze, wykreślam kilka materiałów, które się słabiej sprzedają – przecież trendy i mody się zmieniają. Do tego dochodzi konieczność przewidywania. Czas importu to 3–4 miesiące. Musisz więc przewidzieć, ile masz materiału, ile się sprzeda i czy wystarczy go do kolejnej dostawy. Utrzymywanie zbyt dużej nadwyżki towaru to zamrożone pieniądze i koszt magazynu. Jeśli materiału zabraknie przed dostawą, to tracisz sprzedaż – i w bilansie pojawi się jako koszt utraconej szansy. Moje skrzywienie do analityki w tym pomaga. I tu znów – dzięki zespołowi – dostaję dane, nad którymi mogę pracować. Natomiast Diana, która odpowiada za część finansową i księgową hurtowni, równoważy moją niekiedy zbytnią fantazję – czasami hamuje, a czasami podpowiada efektywniejsze rozwiązania.

Co pokazuje te 40 lat doświadczenia? Przede wszystkim odwagę i determinację. Moi rodzice, w czasach bez internetu, z mapą na kolanach, z pobieżną znajomością języka, jechali w nieznane w poszukiwaniu kamienia i lepszego jutra. My mamy dzisiaj łatwiej. Ale to oni położyli fundamenty. My tylko idziemy dalej. Mam nadzieję – dalej w tym samym kierunku, tylko jeszcze dalej. Bo w dzisiejszym świecie hiperkonkurencji nie wystarczy być trochę lepszym. Trzeba być dużo lepszym. 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Piaskowiec Śmiłów

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: poniedziałek, 14 lipca 2025 00:00

Śmiłów

Piaskowiec Śmiłów  wydobywany jest niedaleko Szydłowca, więc można go zaliczyć do piaskowców szydłowieckich. Należy jednak pamiętać, że piaskowce z tej okolicy mają bardzo zróżnicowane cechy w zależności od konkretnej lokalizacji wydobycia.

okładziny ścienne

Piaskowiec Śmiłów to piaskowiec średnioziarnisty o krzemionkowym spoiwie ze sporadycznymi ilastymi przerostami. Ma barwę od białej ciepłej, przez jasnokremową, do żółtej – często z przebarwieniami ciemnożółtymi i rudymi w formie żył.

Śmiłów znajduje zastosowanie przede wszystkim na zewnątrz: elewacje, parapety, schody, nakrywy, elementy rzeźbione, czasami nagrobki. Jest mrozoodporny, a krzemionkowe spoiwo nadaje mu większą twardość i powoduje utwardzanie się kamienia w miarę upływu czasu od momentu wydobycia ze złoża. We wnętrzach bardzo często spotkać go można jako obudowy kominków.

Wykończenie powierzchni to najczęściej szlif. Dobrze wygląda również w fakturze piaskowanej, jednak przed piaskowaniem trzeba go przeszlifować, bo piaskowanie może pogłębiać nierówności i ślady po pile powstające w czasie cięcia.

Piaskowiec Śmiłów jest dość łatwy w obróbce, zwłaszcza krótko po wydobyciu. Do pracy wykorzystywane są tradycyjne narzędzia przeznaczone do obróbki piaskowca. Jednak Śmiłów jest materiałem bardzo abrazyjnym – agresywnym dla narzędzi – i zużycie narzędzi bywa nawet dwukrotnie wyższe niż w przypadku innych kamieni. Stąd jego częste zastosowanie jako osełki, kamienie szlifierskie czy ściernice dla hut szkła.

Piaskowiec Śmiłów

Dane fizykomechaniczne: (Koniak/Santon)

Gęstość objęt. 2010 kg/m3
Porowatość otwarta 16,18%
Nasiąkliwość 3,7–9,3%
Wytrzymałość
na ściskanie 70 MPa
po 25 cyklach zamrożenia 66 MPa
na zginanie 2,9 MPa
po 48 cyklach zamrożenia 2,5 MPa
Ścieralność
metodą Boehma 29,05 mm3
Odporność
na wyrwanie kołka 800 N
(grub. ścianki 10 mm)
Mrozoodporność
(25 cykli) bez uszkodzeń

 

Opis

zmienny kolor, z przebarwieniami i żyłkami,

długotrwałe utrzymywanie koloru, impregnacja niekonieczna,
mrozoodporny,
wykorzystywany w renowacji zabytków ze względu na wygląd i kolorystykę,
częste odciski roślin.

Cechy wyróżniające

średnie ziarno, ciepła barwa;
zróżnicowanie kolorystyczne od białego
do żółtego z przebarwieniami w formie żył;
pełna mrozoodporność.

W złożu Śmiłów wydobycie jest prowadzone metodą klinową, bez użycia środków wybuchowych. Najczęściej wydobywa się bloki o długości od 80 cm do 3 m i wysokości od 50 do 160 cm – w zależności od grubości ławicy. Całe wydobycie przerabiane jest na miejscu i materiał jest dostępny w półproduktach lub produktach, zazwyczaj w gotowym formacie. Zakład dysponuje piłami do przecinania bloków, formatówkami i piłami z uchylną głowicą pracującą w trzech osiach. Czasami, na specjalne zamówienie, dostarczana jest bryła do rzeźby.

Ze względu na dużą łatwość w obróbce jest lubiany przez rzeźbiarzy. Jest bardzo wdzięczny w pracy, a dzięki naturalnym przeżyleniom uzyskuje się bardzo plastyczne efekty pracy, zwłaszcza w przypadku prac symetrycznych, takich jak kule, wazony czy kolumny. Ze względu na wielkość ziarna nie zawsze znajdzie zastosowanie w rzeźbieniu elementów posiadających drobne szczegóły.

elementy rzeźbione

Wydobycie kamienia w tym złożu sięga mniej więcej przełomu XIX i XX wieku. Wtedy teren należał do Podkowińskich – rodziny znanej w okolicy Szydłowca z wydobycia kamienia, a kamień był prawdopodobnie wykorzystywany lokalnie jako budulec. Dostępne dokumenty potwierdzają natomiast, że w latach 20. XX wieku z tego kamienia były wyrabiane osełki, toczaki (kamienie szlifierskie) i inne elementy kamienne wykorzystywane w rolnictwie do ostrzenia narzędzi. W latach powojennych kamieniołom został znacjonalizowany i przejęty przez Szydłowiecko-Koneckie Zakłady Piaskowca z siedzibą w Radomiu. Obecnie właścicielem wyrobiska jest rodzinna firma Stanisława i Michała Urbańskich – „Wydobycie i Przerób Kamienia Budowlanego”, którzy prowadzą wydobycie od końcówki lat 90. XX wieku.

Ze względu na dość krótką historię wydobycia trudno mówić o historycznym znaczeniu tego kamienia. Jednak ze względu na barwę i właściwości bardzo często jest wybierany do renowacji zabytków, ponieważ pasuje kolorystycznie i dobrze komponuje się ze starymi kamieniami w podobnych odcieniach, a przy tym zachowuje odporność na warunki zewnętrzne.

Jak większość polskich kamieni dostępnych po wojnie, był wykorzystywany przy budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. W renowacjach zabytków był wykorzystany w następujących obiektach: Zamek Królewski – elementy kamieniarki, Teatr Narodowy w Warszawie – elewacja, schody w Dworze Artusa w Gdańsku, obramowania okien i drzwi w Galerii Zachęta w Warszawie, kompleksowa renowacja całej kamieniarki na dworze w Byszewie Grabowskim. Interesującym przykładem pokazania różnorodności kolorystycznej jest trwająca obecnie rewitalizacja kamieniołomu Podkowiński w Szydłowcu, który jest nieczynny od ponad 50 lat i właśnie otrzymuje nową funkcję rekreacyjno-edukacyjną. Elewację i podłogi w budynku w kamieniołomie wyłożono kremowo-żółtym, a schody i ławki w plenerze powstały z białego Śmiłowa.

Ciepła barwa i zmienność kolorystyczna przysposobiły mu również wielu klientów za granicami Polski. Łupanka była eksportowana do Illinois koło Chicago w USA. W Nicei we Francji cegła ze Śmiłowa była budulcem murów. Eksport również odbywał się do Berlina, ponieważ Niemcy lubują się w kamieniach cechujących się zmiennością kolorystyczną i nazywają je „multikolor”.

W Polsce najczęściej wykorzystywany jest przez inwestorów prywatnych. Jedna z większych takich realizacji to 7000 m² elewacji (płyty w formacie 30 × 60) na osiedlu domków jednorodzinnych pod Ożarowem. Inne ciekawe inwestycje to m.in.: strzelnica w Piasecznie, Osiedle Zielony Żoliborz – elewacje budynków przy ul. Rydygiera w Warszawie, schody na terenie jednostki wojskowej w Dęblinie.

Materiał jest mrozoodporny i nie wymaga impregnacji. Jednak dla zachowania estetyki warto go zaimpregnować, zwłaszcza w miejscach zacienionych i narażonych na częste zawilgocenie. Impregnacja bywa też przydatna w przypadku zastosowania w miejscach, które wymagają częstego mycia, np. schody czy miejsca narażone na opadanie liści czy igieł. Wyczerpujących podpowiedzi w doborze preparatów udziela dostawca kamienia.

Ładnie się starzeje. W miejscach częściowo osłoniętych długo zachowuje naturalną barwę, natomiast po prostych zabiegach postarzających jego wygląd wpasuje się nawet w estetykę zabytkowych cmentarzy.

 


 

Więcej informacji: tel. 605 880 423
www.piaskowiecurbanski.pl

 

 

odcisk w kamieniu
Odcisk pradawnej rośliny zachowany w kamieniu
przeczytaj cały artykuł

Umowy, które chronią — czyli jak dobrze zadbać o swoje interesy

Autor: Klaudia Malik   |   Data publikacji: poniedziałek, 14 lipca 2025 00:00

kk136 S38 1

Trzeci artykuł z cyklu: Twórczość w kamieniu 3/6
Umowy, które chronią — czyli jak dobrze zadbać o swoje interesy
Poprzednie artykuły:
Twórczość w kamieniu 2/6: Skąd kamieniarz ma wiedzieć, że narusza cudze prawa?


Współczesny kamieniarz to nie tylko rzemieślnik, ale także twórca na gruncie przepisów prawa autorskiego. Twórczy charakter wielu prac kamieniarskich sprawia, że zawierane umowy powinny uwzględniać nie tylko kwestie techniczne i materiałowe, ale także prawnoautorskie, szczególnie w kontekście ochrony majątkowych praw autorskich. Na co zwrócić uwagę przy formułowaniu i negocjowaniu zapisów umownych?

I. Umowy między projektantem a wykonawcą

W praktyce kamieniarskiej współpraca pomiędzy kamieniarzem (wykonawcą nagrobka) a projektantem (twórcą) pojawia się nie tylko przy realizacjach skomplikowanych form, ale także w przypadku typowych nagrobków. W takich sytuacjach projekt może być utworem w rozumieniu prawa autorskiego, a to oznacza, że jego wykorzystanie, kopiowanie czy modyfikowanie wymaga odpowiednich zapisów umownych. Brak właściwych postanowień może prowadzić do poważnych sporów, a nawet odpowiedzialności karnej.

Kluczowe jest więc to, by w umowie znalazł się zapis precyzujący, czy projektant przenosi autorskie prawa majątkowe, czy też udziela licencji, oraz na jakich warunkach. Warto na wstępie wskazać, czym właściwie różni się umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych od licencji.

1. Kto ma prawa do projektu?
Jeśli podpiszesz umowę o przeniesienie praw autorskich, to stajesz się ich właścicielem (tj. możesz dowolnie korzystać z projektu i modyfikować go). Z kolei w przypadku licencji autor nadal ma prawa, a Ty otrzymujesz po prostu zgodę na korzystanie z projektu w zakresie określonym w umowie.

2. Czy autor może nadal używać projektu?
W przypadku przeniesienia praw odpowiedź brzmi: nie (przynajmniej w zakresie określonym umową), z kolei w przypadku licencji autor może nadal używać projektu (w sytuacji licencji niewyłącznej możliwe jest podpisanie podobnej umowy z innym podmiotem).

3. Czy prawa można przekazać kilku osobom?
Praw majątkowych nie można przenieść równocześnie na dwa różne podmioty w tym samym zakresie. W przypadku umowy licencyjnej możliwe jest udzielenie licencji na korzystanie z projektu w tym samym zakresie dwóm lub więcej podmiotom.

Należy pamiętać, że obie te umowy powinny zostać zawarte na piśmie, ponieważ w innym przypadku będą one nieważne (wyjątek dotyczy jedynie licencji niewyłącznej, która nie wymaga formy szczególnej — ale i tak bezpieczniej jest ją zawrzeć w formie pisemnej).

Na to zwróć uwagę przy przeniesieniu autorskich praw majątkowych

Z punktu widzenia wykonawcy korzystnym rozwiązaniem jest umowa przeniesienia autorskich praw majątkowych. Umowa ta jednak występuje rzadziej, a z punktu widzenia projektanta oznacza, że zbywa on swoje prawa w zakresie określonym umową. Jest to zatem rozwiązanie droższe, ale bezpieczniejsze dla nabywcy projektu.

Poniżej wskazano najważniejsze kwestie, na które warto zwrócić uwagę (niezależnie od tego, po której stronie umowy jesteś):

  1. jasno określone pola eksploatacji – w umowie musi być określone, do czego konkretnie prawa nabywasz, czy też jakich się wyzbywasz na rzecz drugiej strony, np. wykonania nagrobka, powielania czy publikacji na stronie internetowej;
  2. wynagrodzenie – jeśli w umowie nie zostało określone, to przyjmuje się, że należne jest wynagrodzenie w wysokości stosownej do zakresu udzielonego prawa (co ocenia się na podstawie kwot funkcjonujących na rynku);
  3. czas trwania – umowa powinna określać, na jak długo przenoszone są prawa.

Pamiętaj jednak, że nawet jeśli autor przeniósł prawa majątkowe, to nadal zachowuje swoje prawa osobiste. Oznacza to, że przykładowo może sprzeciwić się jakiejś zmianie projektu, dokonywanej bez jego uprzedniej zgody. Prawa te są nieograniczone w czasie i niezbywalne.

Licencja – jakie są kluczowe zapisy?

Jeśli chodzi o licencję, to w uproszczeniu jest to pozwolenie na korzystanie z projektu. Sam projekt nadal należy do autora. W umowie licencyjnej warto określić:

  1. na jakich zasadach możesz użyć projektu – czy tylko raz, czy wielokrotnie:
  2. na jak długo i gdzie możesz korzystać z projektu (przykładowo tylko do jednego zlecenia, czy też wielokrotnie na danym terenie);
  3. czy możesz modyfikować projekt;
  4. czy licencja jest wyłączna – jeśli tak, to projektant nie może udzielić jej nikomu innemu (w przeciwnym razie licencja może obowiązywać równolegle na rzecz innych podmiotów);
  5. czy umowa jest odpłatna – jeśli w umowie nie określono, że jest nieodpłatna, to przyjmuje się, że twórcy należy się wynagrodzenie (podobnie jak wyżej);
  6. czy gotowe pomniki mają zostać oznaczone danymi identyfikującymi projektanta – zobowiązanie dla wykonawcy do oznaczenia na pomniku nazwy i innych danych autora projektu jest szczególnie istotne z punktu widzenia licencjodawcy. Przede wszystkim dlatego, że pozwala mu to budować swoją renomę na rynku i ma kluczowe znaczenie dla ochrony jego praw.

II. Umowa z nabywcą pomnika nagrobnego

Warto także zabezpieczyć się na gruncie umów zawieranych z klientami. Obok takich zapisów jak ustalenie ceny, termin realizacji czy rodzaj materiału, warto zadbać także o postanowienia związane z prawami do projektu.

Zwróć uwagę na te 4 elementy:

  1. W umowie dokładnie opisz, co konkretnie jest przedmiotem umowy. W przypadku takich umów przedmiotem jest najczęściej po prostu egzemplarz dzieła. Warto szczegółowo go określić i wskazać nie tylko „nagrobek z granitu”, ale także wpisać numer z katalogu, wymiary poszczególnych elementów, rodzaj czcionki czy też umiejscowienie rzeźb i zdjęcia.
  2. Czasami zdarza się, że jakiś klient odbiera projekt, po czym wraca do projektanta z prośbą o modyfikacje. Warto zapisać w umowie, czy poprawki są dopuszczalne, a jeśli tak – to w jakim zakresie.
  3. W sytuacji, kiedy planujesz pokazać nagrobek w katalogu, na stronie internetowej czy w mediach społecznościowych, pamiętaj o tym, by pozyskać wcześniej zgodę od klienta na publikację zdjęć.
  4. Jeśli jesteś autorem, a przedmiotem umowy jest określony projekt nagrobka, to warto zadbać o to, by w umowie dookreślić, że przekazanie praw dotyczy jednorazowego wykonania nagrobka w określonym miejscu.

Pamiętaj, że tylko precyzyjne określenie praw i obowiązków w umowie pozwoli Ci uniknąć nieporozumień. Z perspektywy projektanta warto także dodać postanowienie, że to nabywca ponosi odpowiedzialność za ewentualne naruszenia praw autorskich dokonane przez samego wykonawcę pomnika. Dzięki temu projektant może dochodzić odpowiedzialności bezpośrednio od strony, z którą zawarł umowę, bez konieczności angażowania się w spory z wykonawcą.

Podsumowanie

W branży kamieniarskiej kwestia praw autorskich jest równie ważna, jak aspekty techniczne. Właśnie z tych powodów warto decydować się na współpracę z zaufanymi podmiotami, posiadającymi doświadczenie i sprawdzone procedury – także w zakresie umów. Niezależnie od tego, czy jesteś projektantem, czy wykonawcą, każdorazowo zadbaj o to, by umowa jasno określała, czy dochodzi do przeniesienia praw majątkowych, udzielania licencji i na jakich zasadach. Także w umowie z klientem indywidualnym warto doprecyzować opis zamówienia czy też możliwość publikacji zdjęć. Pamiętaj, że dobrze napisana umowa to Twoje najlepsze zabezpieczenie przed nieporozumieniami.


Klaudia Malik – autorka tekstu – jest adwokatem specjalizującym się w prawie karnym oraz prawie autorskim. Wspiera twórców i przedsiębiorców w ochronie ich praw, starając się zapewniać im bezpieczeństwo prawne w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu biznesowym.

Kontakt do autorki:
tel. 518 480 198
e-mail: kancelaria@dclaw.pl
www.dclaw.pl

 


 

Artykuły w tym cyklu: 

Twórczość w kamieniu 1/6: Czy projekty i wyroby są chronione?

Twórczość w kamieniu 2/6: Skąd kamieniarz ma wiedzieć, że narusza cudze prawa?

Twórczość w kamieniu 3/6:Umowy, które chronią — czyli jak dobrze zadbać o swoje interesy

Twórczość w kamieniu 4/6: Kiedy zarzucono Ci naruszenie praw autorskich – czyli jak uchronić się przed niesłusznym oskarżeniem

Twórczość w kameiniu 5/6: Co robić, gdy Twoje prawa zostały naruszone?

Twórczość w kameiniu 6/6: Jak dochodzić swoich praw w sądzie?

 


 Źródło obrazu: Depositphotos.com 

 

Skąd kamieniarz ma wiedzieć, że narusza cudze prawa?

przeczytaj cały artykuł
Strona 15 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Sprzedam automat polerski
2026-08-18 10:16:19
Sprzedam tanio automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.