
Pod koniec września wyruszyliśmy z Katowic wynajętym busem, w sześcioosobowej ekipie kamieniarzy. Na pokładzie Granitus Cyrklaf, Discover Stone i Kamieniarstwo.pl. Cel: targi Marmo+Mac w Weronie. Wyjazd rozpoczął się w poniedziałek, koło 3 nad ranem. To pora, gdy zwykle ludzie przewracają się na drugi bok w swoich łóżkach. A my, pełni energii, ruszyliśmy w trasę.

Trasa wiodła przez Cieszyn, Brno, Graz oraz malowniczą Wenecję, gdzie myśleliśmy, że zobaczymy gondole, ale zamiast tego podziwialiśmy tylko nasze bułki w ramach lunchu przegryzane oscypkiem. Bo przecież wiadomo: gdzie jest Discover Stone, tam są oscypki.
Po 11 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce, gdzie deszcz powitał nas jak stary znajomy – dosyć chłodno, ale przynajmniej nikt nie musiał się martwić o poty! Oczywiście, przez całą podróż rozmawialiśmy o kamieniu – ale nie tylko. Kto by pomyślał, że kamień może być tak fascynujący!
Mieliśmy zarezerwowany hotel blisko rynku, tuż obok słynnej Arena di Verona. Po szybkim zameldowaniu usiedliśmy w jednej z pobliskich restauracji, by odpocząć po podróży. Wkrótce dołączyło do nas jeszcze dwóch kamieniarzy z Polski (firma Vetro Bałanda), którzy podróżowali własnym transportem. Następnego dnia, we wtorek, już w pełnym składzie, wyruszyliśmy na targi.
Targi Marmo+Mac odbywały się od wtorku 24 września do piątku 27 września, i przez te cztery dni pogoda dopisywała, co było niewątpliwą zaletą podczas zwiedzania miasta i udziału w wydarzeniu.
W tym roku odbyła się 59. edycja targów, w których uczestniczyło około 1500 wystawców z różnych krajów. Powierzchnia VeronaFiere wynosząca około 300 000 metrów kwadratowych oraz 11 hal wystawienniczych sprawiały, że nie sposób było przejść przez wszystko naraz. Myślę, że z kartką i długopisem w ręku można by się zapisać do Klubu Wytrwałych Targowiczów.
We wtorek rozpoczęliśmy dzień od skierowania się w stronę hali, w której odbywała się wystawa „A Matter of Stone”. To właśnie tam swoje prace prezentowali czołowe firmy kamieniarskie, takie jak Citco, Savoia Marmi czy Nat Stone S.A., które nie tylko wyznaczają nowe trendy w branży, ale także pokazują, jakie niezwykłe i różnorodne formy mogą przybrać produkty wykonane z kamienia. Na wystawie można było podziwiać rozmaite elementy wykonane z kamienia, na przykład meble, w tym fotele, krzesła, stoły, a także wanny, łazienki, mozaiki i wiele innych unikalnych rozwiązań. To była idealna okazja, aby przekonać się, że kamień może być nie tylko twardy, ale także niesamowicie stylowy. Bo kto powiedział, że nie można siedzieć na kamieniu?
W innych halach wystawowych prezentowały się różnorodne firmy, w tym oczywiście producenci maszyn kamieniarskich. Oferowali oni zaawansowane maszyny górnicze, wydobywcze, urządzenia do cięcia bloków, formatowania kamienia, polerowania, a także centra obróbcze i kompletne – a nawet kompleksowe – rozwiązania produkcyjne. Wśród czołowych producentów maszyn można wymienić choćby Comandulli, Donatoni, CMS, Biesse czy Pellegrini. Oprócz tego obecni byli dostawcy narzędzi kamieniarskich, którzy oferowali szeroką gamę produktów niezbędnych w codziennej pracy kamieniarza. Niektóre narzędzia były wyeksponowane jak biżuteria w sklepie jubilerskim – lśniące, zachwycające, i z pewnością gotowe do pracy!

Można było spotkać również dostawców chemii kamieniarskiej, takich jak Tenax czy Akemi, którzy oferowali innowacyjne rozwiązania w zakresie impregnacji i konserwacji kamienia. Choć mieli w ofercie tyle fajnych produktów, to jednak niemiałem ochoty napić się u nich drinka ;-) Kolejna grupa wystawców to producenci materiałów, w tym bloków kamiennych i płyt, które zaopatrują zakłady kamieniarskie. Co ciekawe, wśród dostawców materiałów najliczniejszą grupę stanowili Hindusi.
W tym całym zamieszaniu z maszynami i kamieniami nieraz zdarzyło się, że zgubiliśmy się między stoiskami. Ale kto by się tym przejmował, gdy wokół tyle inspiracji!
Pomiędzy halami znajdowała się strefa gastronomiczna, gdzie stały food trucki oferujące przepyszne włoskie jedzenie przygotowywane na miejscu. Można było skosztować kanapek, zapiekanek, ciabat, pizzy oraz różnorodnych napojów. To miejsce stanowiło idealny punkt odpoczynku, i tu najczęściej spotykaliśmy znajomych z całej Polski. Niby przyjechaliśmy po to, by rozmawiać o kamieniu, a w rezultacie kończyliśmy na jedzeniu pizzy i wspominaniu dawnych czasów, kiedy kamień wydawał się tylko rzeczą z bajki!
Jednego dnia postanowiliśmy opuścić targi wcześniej, by odwiedzić pobliską miejscowość Affi – włoskie zagłębie kamieniarskie, odpowiednik polskiego Strzegomia, choć znacznie bardziej rozbudowane. W Affi odwiedzaliśmy dostawców materiałów, w tym renomowane firmy Cereser Marmi oraz Antolini, które oferują bogaty wybór kamieni i płyty w różnorodnych kolorach i wzorach. Mieliśmy okazję zobaczyć na żywo, jak wygląda obsługa procesu zaopatrywania zakładów kamieniarskich oraz jakie surowce są dostępne na rynku.
W środę wieczorem spotkaliśmy się z znajomymi z Wieliczki (Graniteland) na promenadzie nad jeziorem Garda, gdzie wspólnie delektowaliśmy się kolacją. Była to chwila relaksu po intensywnym dniu na targach, a widok jeziora w połączeniu z włoską kuchnią tworzył niezapomniane wspomnienia – chociaż tak naprawdę widzieliśmy więcej cieni niż krajobrazu, bo zmrok zapadł szybciej, niż się spodziewaliśmy! W sumie, nawet jeśli nie widzieliśmy jeziora, to pizza, pasta i kieliszek wina w ręku zawsze są lepsze niż jakikolwiek widok!

W piątek, około godziny 13:00, nadszedł czas na powrót do domu. Rano część naszej grupy jeszcze skorzystała z okazji, by zobaczyć ostatnie nowinki na targach i spotkać się z wystawcami. Inni postanowili spędzić czas na zwiedzaniu urokliwej Werony. To była doskonała okazja, by odkryć jej zabytki, takie jak piękny amfiteatr i malownicze uliczki, oraz zrobić zakupy, które będą nam przypominać o tej niezwykłej podróży.

Po wspólnych zakupach i ostatnich chwilach spędzonych w tym magicznym mieście ruszyliśmy w drogę powrotną, bogatsi o nowe doświadczenia, inspiracje oraz niezapomniane wspomnienia z targów Marmo+Mac i pięknej Werony. To był wyjazd, który z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci, a zdobyta wiedza i nawiązane kontakty będą miały pozytywny wpływ na naszą przyszłą pracę. Kto wie, może za rok znów spotkamy się w tej samej kamiennej krainie?

W dniach 24-27 września odbyły się kolejne targi Marmomac. Tradycyjnie przyciągnęły wielu wystawców i zwiedzających. Jak zwykle były to targi o zasięgu światowym, wystarczy wspomnieć, że spośród blisko 1500 wystawców 68% stanowili wystawcy zagraniczni. Nie brakowało też zwiedzających (szacunkowo ponad 50 tysięcy).
Ogólna koncepcja tych targów łącząca prezentowanie nowych rozwiązań designerskich z maszynami pozwalającymi na ich realizację, przyciąga zwiedzających.
Dało się zauważyć trendy, jakie pojawiły się w naszej branży. Nacisk na zrównoważoną produkcję nigdy nie był tak mocno odczuwalny. Wiele firm mocno podkreślało przyjmowanie technologii ekologicznych w celu zmniejszenia wpływu ich działalności na środowisko. W zakresie maszyn można było zaobserwować coraz większą integrację technologii cyfrowych w obróbce kamienia, zwiększającą wydajność i precyzję produkcji. Oczywiście w ofertach widać było efekty rozwoju segmentu spersonalizowanych produktów, co budzi spore zainteresowanie architektów.
To ostatnie zagadnienie łatwo było zauważyć w prezentowanych ekspozycjach designu w Plus Theatre, ale również na wielu stoiskach firm. Jednym z designerskich elementów były moduły architektoniczne. Projektanci zaproponowali szereg modułów wykonanych z kamienia. Te elementy – czasem bardzo skomplikowane – charakteryzują się łatwością i szybkością montażu oraz łatwą kontrolą jakości tego montażu. Moduły stanowią zaawansowane rozwiązanie dla nowoczesnego budownictwa, tworząc zupełnie nową jakość w wykorzystaniu kamienia w budownictwie.

Zdzisław Nowicki (Syntetyk)
Co rok jestem w Weronie. W tym roku mam wrażenie, że po wszystkich problemach Marmomac wraca do tych lepszych czasów. Było dużo zwiedzających – mam wrażenie, że więcej niż w ubiegłym roku. Nie brakowało zwiedzających z Polski. Z czysto praktycznego powodu: przykładowo importując materiały ma się możliwość porozmawiania z dostawcami z odległych krajów – Indii, Brazylii. Jest też szansa pooglądania ofert firm, z którymi nie miało się wcześniej kontaktu.
Może nie było tak, jak kilkanaście lat temu, ale według mnie to była najlepsza impreza w ostatnich latach.

Tomasz Staniszewski (Inbra Polska)
W Weronie na targach jestem zawsze, od wielu lat. W tym roku targi mnie nie zachwyciły. Według mnie ani wystawców ani zwiedzających nie było tylu, ilu powinno być. Co do ofert, firmy maszynowe znacznie zmniejszyły swoje stoiska i mało było ekspozycji dużych maszyn. To zapewne chęć ograniczenia kosztów oraz odpowiedź na niezbyt dobre nastroje. Firmy boją się w tych trudnych, zmiennych czasach inwestować. W sprzedaży maszyn dominują maszyny mniejsze, potrzebne do codziennej pracy. W zakresie materiałów nie widziałem nowości. Widać było, że firmy z Indii agresywnie walczą o sprzedaż, było ich dużo.
Sytuacja na rynku kamieniarskim jest skomplikowana. W Indiach koszty produkcji są niskie i przy dużej skali produkcji, producenci mogą pozwolić sobie na niskie marże. W ten sposób równoważą wysokie ceny frachtów. Rynek komplikuje też masowa produkcja materiałów sztucznych – spieków czy konglomeratów. Zauważyłem, że sporo włoskich firm położyło nacisk na spotkania w swoich siedzibach, mocno zmniejszając ekspozycje targowe.
Ci, którzy zamykają rok dobrymi wynikami, postawili na eksponowanie kamienia w designie.
Można zauważyć, że obecnie na rynku kamieniarskim, najlepiej radzą sobie firmy posiadające zdolność adaptacji do zmieniających się warunków.

O firmie Metikam Stone pisaliśmy już w 2020 roku (Kurier Kamieniarski nr 2/2020). Tym razem spotkaliśmy się na kawie z jej właścicielami Rafałem Kulbidą i Bartłomiejem Świderskim, aby porozmawiać o właśnie zakończonej inwestycji – budowie nowej siedziby.
Od dawna inwestowaliśmy w maszyny, w zasadzie prawie od początku działalności. Te urządzenia ze względu na wielkość wymagają przestrzeni. Dlatego powstała druga siedziba. Na jakiś czas to starczyło, ale dotarliśmy do momentu, kiedy nie było już miejsca na dalszą rozbudowę parku maszynowego. Rozpoczęliśmy starania o powiększenie terenu – nie powiodły się.

W planach inwestycyjnych nie mieliśmy budowy nowej siedziby, ale nie było innych możliwości – trzeba było stworzyć kolejną, trzecią lokalizację. Uznaliśmy, że w takim razie trzeba tę kolejną siedzibę stworzyć w miejscu, gdzie w przyszłości będzie możliwość rozbudowy. Chodziło o to, żebyśmy za kilka lat nie stanęli po raz kolejny przed problemem. I tak zapadła decyzja o inwestycji w Wałbrzyskiej Strefie Ekonomicznej. Przy powierzchni 3,5 ha nie musimy się martwić o możliwości rozbudowy przez długie lata. Natomiast w przyszłości być może pomyślimy o przeniesieniu w jedno miejsce wszystkich dotychczasowych biur i hal produkcyjnych.
Na razie funkcjonujemy w trzech lokalizacjach. To oczywiście czasem stwarza pewne problemy, ale postaraliśmy się, aby procesy produkcyjne dla konkretnych produktów były zlokalizowane w jednym miejscu. Przykładowo, w zakładzie na ul. Kwiatowej obsługiwane są duże seryjne produkcje dla klientów z branży wentylacyjnej i klimatyzacyjnej. Na ulicy Chemików produkujemy urządzenia do branży kamieniarskiej , natomiast w nowej lokalizacji na ul. Strefowej odbywa się produkcja dla branży automotiv i przemysłowej.
Ułożenie tego było bardzo ważne, bo chcieliśmy uniknąć problemów i kosztów logistycznych. Mając już teraz trzy siedziby sporo czasu i energii poświęciliśmy na wdrożenie systemu zarządzania opartego o systemy CRM. Udało nam się to dobrze zorganizować i to jest powód do zadowolenia. Ważnym ogniwem tego zarządzania są kierownicy, którzy mają u nas duże kompetencje. Chociaż ten proces przekazywania kompetencji nadal trwa.
Oczywiście w każdej lokalizacji potrzebne są przykładowo wózki widłowe czy media – które powielają koszty stałe , a których nie da się uniknąć. Dzięki nowej inwestycji dysponujemy łącznie ponad 8000 m2 powierzchni hal produkcyjnych i magazynowych. To pozwoliło na sensowne ustawienie maszyn i zlokalizowanie miejsc magazynowych.
Zatrudnienie? Oczywiście, że wzrosło – to naturalne przy rozbudowie. W tej chwili mamy około 80 pracowników, chociaż automatyka w naszym zakładzie jest zaawansowana.
Inwestycja w Strefie Ekonomicznej to też konieczność ponoszenia opłat na rzecz strefy. Przed podpisaniem umowy sprawdzaliśmy wszystkie aspekty. Okazało się, że inwestycja w strefie to też pewne ulgi podatkowe, więc te koszty częściowo się rekompensują. Dodatkowo odkryliśmy, że obecność w Strefie daje coś więcej. Firmy w niej to pewna społeczność. Strefa dla nich organizuje szereg spotkań i szkoleń. W wielu już uczestniczyliśmy, bo to są znaczące spotkania niosące sporą wiedzę. Poza tym przedstawiciele Strefy kontaktują się z nami, pytają, w czym mogą pomóc. Stanowią realne wsparcie. To nas pozytywnie zaskoczyło. W swoich działaniach prowadzą też działania promujące firmy ze Strefy.

W nowej lokalizacji część maszyn to maszyny przeniesione ze starych hal, ale pojawiła się też nowa duża wycinarka laserowa. Duża nie tylko ze względu na pole robocze 6 x 2,5m, ale również moc. Ta 8-kilowatowa wycinarka potrafi ciąć stal do grubości 35 mm. Wcześniej takie cięcia wykonywaliśmy wycinarką plazmową, ale laserowa jest dużo dokładniejsza. Duże pole robocze to również możliwość zmniejszenia ilości odpadów, co obniża koszty produkcji.
Dzięki przeniesieniu części maszyn do nowej lokalizacji uzyskaliśmy trochę miejsca w dwóch pozostałych lokalizacjach. Umożliwi to na przykład powiększenie lakierni proszkowej. To ważne, bo mamy coraz więcej zleceń na produkty lakierowane proszkowo i musimy posiłkować się kooperantami, a to wiadomo, że podnosi koszty.

Jeśli chodzi o nową halę, to powstała w znacznym stopniu w systemie gospodarczym. To naturalne – w końcu zajmujemy się obróbką metali, więc hala została zaprojektowana jako konstrukcja stalowa, której wiele elementów wykonaliśmy w naszym zakładzie.
Tak, mamy spore możliwości produkcyjne i produkujemy również dla klientów branż niezwiązanych z kamieniem. Nadal jednak produkcja dla kamieniarstwa to co najmniej połowa naszych obrotów. Ten rynek jest dla nas bardzo ważny. W końcu od urządzeń dla kamieniarstwa zaczęliśmy naszą działalność. Dodatkowo nasze produkty dla kamieniarstwa znalazły klientów poza Polską. W Niemczech mamy swojego partnera, który sprzedaje nasze produkty na tamtejszym rynku. Poza tym sprzedajemy również do Hiszpanii, Portugalii i Słowenii. Są też sprzedaże poza Europę. Eksport zawdzięczamy wysoko ocenianej jakości naszych produktów i pełnej certyfikacji.
Największa sprzedaż dotyczy podnośników próżniowych i żurawików, ale też suwnic aluminiowych, które sprzedajemy również poza kamieniarstwem. Sporym zainteresowaniem cieszą się stoliki warsztatowe ze zmienną wielkością pola roboczego i wysokości. Cały czas jest też zapotrzebowanie na stojaki do płyt. Nieustająco planujemy wprowadzanie kolejnych produktów, dlatego sporo energii poświęcamy na rozmowy z klientami o ich potrzebach. To najlepsze metoda na zaprojektowanie takich produktów, które będą się sprzedawały. Aktualnie pracujemy nad kolebami wysypowymi i chwytakami do spieków. Są też spore potrzeby w zakresie logistyki, dotyczące optymalizacji składowania czy pakowania towarów.
By utrzymać odpowiednią jakość produktów, proces ich projektowania i wdrażania do produkcji musi trochę trwać. Dlatego od pomysłu do gotowych do sprzedaży produktów mija czasem sporo czasu. Mamy tego świadomość, ale dzięki temu produkty są dopracowane od pierwszego egzemplarza i sprawy reklamacyjne są wyjątkowo rzadkie.
Nasze plany? Wdrażanie kolejnych produktów. No i docelowo przeniesienie całości produkcji w jedną lokalizację. Ale wszystko w sposób przemyślany i przeanalizowany.

Coraz popularniejsza staje się koncepcja wykorzystywania kamienia w budownictwie w postaci „cegły kamiennej”. Taki produkt mają już w ofercie niektóre firmy z Anglii, Hiszpanii, Kanady i Niemiec. Są one wycinane z wizualnie słabszego materiału, ale mają właściwości takie, jak materiał wydobywany w danej kopalni. Te cegły są coraz bardziej popularne. Nie bez znaczenia jest fakt, że taki produkt oszczędza zasoby naturalne i ma zarazem niski ślad węglowy – o 75% mniejszy, niż w przypadku typowej wypalanej cegły glinianej.
Wielkimi popularyzatorami tej koncepcji są dwie firmy z południowej Anglii: Albion Stone i Huston Stone, które produkt nazwały „Niekochane Kamienie” (Unloved Stone). Kamienne cegły ich produkcji są z wapienia portlandzkiego.

Innowacyjny produkt zaprezentowano w tym roku w ramach Clerkenwell Design Week 2024. Był to rodzaj przystanku autobusowego, malowniczo umiejscowionego pomiędzy dwiema jaskrawoczerwonymi budkami telefonicznymi w Londynie.
Na stronie internetowej Albion Stone podano, że firma może dziennie wyprodukować od 4000 do 4500 cegieł. Ilość dostępnego surowca wynosi 20 000 m³. A w odróżnieniu od cegieł przemysłowych możliwe są wszystkie rozmiary.
Kanadyjsko-francuski gigant przemysłowy Polycor również od jakiegoś czasu zajmuje się tym zagadnieniem. Jego produkt „Lepsza Cegła” („A Better Brick”) został nawet wyróżniony jedną z nagród Muuuz International Awards (MIAW) 2023 w kategorii „Design, Materials and Cladding”. Nagroda ta przyznawana jest najbardziej innowacyjnym osiągnięciom w dziedzinie architektury, designu i dekoracji.
W Hiszpanii firma Rosal Stone – również produkująca kamienne cegły – ocenia, że w ich przypadku kamienne cegły są o 30% tańsze niż produkowane przemysłowo bloczki murowe.
Niewątpliwą zaletą cegieł z naturalnego kamienia jest ich wyższa masa termiczna. Oznacza to, że ściany z kamienia mogą być cieńsze, a jednocześnie zapewniać skuteczną izolację. W rezultacie budynki zbudowane z cegieł z naturalnego kamienia mogą wydajniej utrzymywać komfortową temperaturę, co prowadzi do potencjalnych bieżących oszczędności na kosztach ogrzewania i chłodzenia.
Producentów cegły z kamienia mamy również w Polsce. Produkcję tego asortymentu proponują co najmniej dwie firmy. Mowa tu o cegłach z piaskowców świętokrzyskich, które produkuje firma Sosnowica z Kopci oraz cegłach z wapienia wytwarzanych w firmie Marmur-Płytki Jacek Łata z Podłęża koło Pińczowa.
Spośród piaskowców cegły najczęściej wycinane są z piaskowców Broniów, Tumlin i Kopulak. Piaskowiec Broniów wybierany jest ze względu na kolor – jego biało-żółta barwa jest niepowtarzalna, a właściwości cieplne, termiczne mieszczą się w normach oczekiwanych przez inwestorów. Również wygląd jest bardzo atrakcyjny, wyjątkowo naturalny dzięki występującym w materiale niewielkim otworkom (kawernom). Podobny wygląd powierzchni mają również Kopulak i Tumlin – te piaskowce jednak są czerwone i dzięki temu są bardzo szlachetną alternatywą dla klasycznej cegły. Ich niezaprzeczalną funkcjonalność potwierdza wielowiekowa tradycja wykorzystania jako elementy narożne oraz obramienia okien i drzwi.
Wapienie służące do wyrobu cegieł to najczęściej wapień pińczowski i Gołuchów. Oba wykazują się dobrymi właściwościami cieplnymi, a zwłaszcza akumulacyjnymi, i stanowią stały asortyment w ofercie producenta. Warto zauważyć, że szczegółowe badania wapienia pińczowskiego wykazały, że jego parametry termiczne pozwalają na zmniejszenie grubości murów – przy zachowaniu tego samego współczynnika przenikania ciepła, co w przypadku niektórych materiałów wykorzystywanych obecnie w budownictwie.
O wymienionych wyżej polskich kamieniach, ich parametrach oraz cechach ujawniających się w czasie obróbki i użytkowania można poczytać w Kurierze Kamieniarskim. Jako materiały były opisywane na naszych łamach. Zapraszamy na www.kurierkamieniarski.pl – w prawym górnym rogu naszej strony jest wyszukiwarka, która pomoże szybko odnaleźć poszukiwane treści.
Należy jeszcze raz przypomnieć, że cegły wytwarzane z kamienia mogą być wycinane w dowolnych formatach i wielkościach, a ich produkcja jest znacznie mniej energochłonna niż klasyczne wypalanie gliny.
Zdjęcia: z archiwum Albion Stone


Dokonując importu czy eksportu towarów – ale i dostaw lub nabyć wewnątrzwspólnotowych – przedsiębiorca dokonać powinien prawidłowej taryfikacji towarów. Taryfikację towaru przeprowadza się zgodnie z obowiązującą Unijną Taryfą Celną, przypisując odpowiedni kod CN do klasyfikowanego towaru. Dokonać tego może samodzielnie, zgłaszając sprowadzony towar do oclenia w urzędzie celnym lub poprzez agencję celną, która sporządza odpowiednie dokumenty celne.
Zgłaszając towar do odprawy celnej i dopuszczenia do obrotu należy prawidłowo wskazać jego pozycję w Taryfie celnej, stosując kryteria w niej wskazane wraz z notami wyjaśniającymi. Jest to jedna z trudniejszych czynności procesu. Aby prawidłowo dokonać taryfikacji celnej towaru, nie wystarczy dołączenie do niego przetłumaczonej faktury handlowej, ponieważ tłumaczenia faktur bywają niedokładne lub wręcz są obarczone licznymi błędami nie tylko związanymi z opisem towaru, ale też z jego przynależnością do konkretnej grupy towarowej. Skutkiem tego towarowi sprowadzonemu przez przedsiębiorcę zostaje bardzo często nieprawidłowo przypisany kod CN z unijnej Wspólnej Taryfy Celnej .
Zbieranie i wymiana informacji na temat handlu zagranicznego wymaga jednolitego systemu klasyfikacji i opisu towarów. W tym celu w UE stosowana jest Nomenklatura Scalona (CN), która jest rozwinięciem światowego zharmonizowanego systemu oznaczania i kodowania towarów, znanego jako System Zharmonizowany (HS). Połączeniem systemu klasyfikacji towarów w CN oraz stawek celnych dla każdej klasy towarów, obowiązujących na całym obszarze UE, jest wspomniana powyżej Wspólna Taryfa Celna, której rozwinięciem jest zintegrowana taryfa UE (TARIC) w postaci bazy danych, która łączy taryfy celne i wszystkie środki, które muszą być zastosowane przez podmioty zajmujące się przywozem lub wywozem towarów.
Aby dopuścić sprowadzony towar do obrotu w danym kraju, musi on (potocznie mówiąc) zostać oclony. W tym celu należy prawidłowo dokonać jego klasyfikacji celnej, czyli przypisać do towaru odpowiedni kod celny. I tutaj zaczyna się prawdziwy problem. Wspomagając się „wiedzą” agentów celnych przedsiębiorcy mają nadzieję, że procedura dopuszczenia do obrotu została przeprowadzona prawidłowo, a my – przedsiębiorcy – „możemy spać spokojnie”. Nic bardziej mylnego. Otóż każdemu towarowi można przypisać kilka wydawałoby się prawidłowych kodów CN i wyznaczyć wysokość długu celnego. Ale tylko jeden kod CN jest prawidłowy. Pozostałe są błędne – błędnie wyznaczony przez to został również należny dług celny i podatek VAT.
O tym, czy prawidłowo dokonana została odprawa celna towarów, przedsiębiorca dowiaduje się najczęściej podczas przeprowadzonej kontroli celno-skarbowej. Co najczęściej rodzi konieczność zapłaty prawidłowych należności celno-skarbowych.
By zrozumieć, jak wiele błędów można popełnić, wystarczy przeszukać Tabelę stawek celnych pod kątem choćby tak prostego i nieskomplikowanego przykładu jak kostka granitowa.
Kod Opis
2516 Granit, porfir, bazalt, piaskowiec i pozostałe kamienie pomnikowe lub budowlane, nawet wstępnie obrobione lub tylko pocięte, przez piłowanie lub inaczej, na bloki lub płyty o kształcie prostokątnym (włączając kwadratowy)
6801 00 00 – Kostki brukowe, płyty nawierzchniowe, krawężniki i płyty chodnikowe, z kamienia naturalnego (z wyjątkiem łupków)
6802 10 00 – Płytki, kostki i podobne artykuły, nawet prostokątne (włączając kwadratowe), których największe pole powierzchni można zamknąć kwadratem o boku mniejszym niż 7 cm; sztucznie barwione ziarna, odłamki i proszek
6802 23 00 – j.w. – granit
...i tak dalej.
Wyszukując piły, piły tarczowe lub inne narzędzia na co dzień wykorzystywane w zakładzie kamieniarskim giniemy w gąszczu działów, kategorii i opisów. To oznacza, że nie widząc towaru i/lub nie znając jego zastosowania można zataryfikować go do wielu kategorii.
Aby uniknąć błędów, prawidłowo przeprowadzić procedurę celną i w sposób równie prawidłowy dokonać również taryfikacji towarowej, polscy przedsiębiorcy powinni bezwzględnie skorzystać – tak jak to czynią przedsiębiorcy unijni – z decyzji wydawanych przez organy administracji celnej w postaci Wiążących Informacji Taryfowych – WIT.
W tym miejscu przypomnę dane przytoczone w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego. Dominująca pozycja trzech państw unijnych, które korzystają w pełni z Wiążących Informacji Taryfowych (Niemcy, Francja, Włochy) mówi sama za siebie – na 116 224 wydanych w UE decyzji WIT 62 014 wydano Niemcom, co stanowi prawie 54% wszystkich wydanych decyzji. Polsce wydano 4389 decyzji WIT, czyli raptem 3,7 % wszystkich wydanych WIT–ów.
Jakie korzyści wynikają z posiadania decyzji WIT?
Otóż przedsiębiorca ma pewność potwierdzoną przez organy administracji celno-skarbowej, że dokonana na jego rzecz odprawa celna towarów przeprowadzona została w sposób prawidłowy. To bezspornie prowadzi do stabilności przedsiębiorstwa odnośnie poprawności wyliczonych należności celnych, ale i prawidłowości zataryfikowanych towarów. Przedsiębiorca posiadając decyzję WIT, sprawnie przeprowadzi odprawę celną zarówno samodzielnie, jak i poprzez agencję celną, a organy celno-podatkowe nie zakwestionują wymierzonego długu celnego i towarzyszących mu należności podatkowych.
Co zatem powinien uczynić przedsiębiorca, aby mieć 100% pewność, że sporządzone dokumenty celne są prawidłowe? Przed wprowadzeniem sprowadzonego towaru do obrotu warto uzyskać Wiążącą Informację Taryfową, a dla transakcji przeszłych powinien przeprowadzić audyt celno-statystyczny, który „wychwyci” ewentualne błędy w taryfikacji towarowej.
Dokonanie weryfikacji poprawności sporządzonych dokumentów celnych w przedsiębiorstwie spowoduje to, że będą one – nawet jeśli sporządzane były w sposób nieprawidłowy – dalej sporządzane prawidłowo. Albowiem wydany dla danego towaru WIT wiąże organy celne dając gwarancję poprawności pełnej dokumentacji celnej.
Audyt bowiem jest działaniem skierowanym na dokładną, rzetelną i niezależną ocenę czynności celnych danej organizacji, dostarczając przedsiębiorcy wiarygodnych informacji, które w efekcie mają za zadanie pomóc w zarządzaniu określonym obszarem. W tym przypadku przyniesie finansowe korzyści polegające na zmniejszeniu należności celno-podatkowych. Bardzo często znacznych.
Dlatego też posiadając decyzje WIT i przeprowadzając audyt celno-statystyczny polski przedsiębiorca podobnie, jak inni przedsiębiorcy unijni, będzie miał gwarancję prawidłowo przeprowadzonej procedury importu towarów, której nie podważy organ administracji celno-skarbowej.
*) W ramach Wspólnotowego Kodeksu Celnego funkcjonuje wskazana powyżej Wspólna Taryfa Celna, która obejmuje – zgodnie z Unijnym Kodeksem Celnym – Nomenklaturę Scaloną towarów, każdą inną nomenklaturę, która jest całkowicie lub częściowo oparta na Nomenklaturze Scalonej lub która dodaje do niej dalsze podpodziały i która została ustanowiona w przepisach unijnych regulujących określone dziedziny do celów stosowania środków taryfowych związanych z wymianą towarową, konwencyjne lub zwykłe autonomiczne stawki celne, stosowane w odniesieniu do towarów objętych Nomenklaturą Scaloną, preferencyjne środki taryfowe określone w umowach zawartych przez Unię z niektórymi krajami lub terytoriami znajdującymi się poza obszarem celnym Unii lub z grupami takich krajów lub terytoriów, preferencyjne środki taryfowe przyjęte jednostronnie przez Unię w odniesieniu do niektórych krajów lub terytoriów znajdujących się poza obszarem celnym Unii lub w odniesieniu do grup takich krajów lub terytoriów, autonomiczne środki przewidujące obniżenie należności celnych lub zwolnienie z należności celnych za niektóre towary oraz inne środki taryfowe przewidziane w przepisach unijnych dotyczących rolnictwa, handlu lub innych dziedzin, regulowanym przez Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europy.
Dr Ewa Grabska-Kukulska
jest prawnikiem, ekonomistą, politykiem celnym, a przede wszystkim praktykiem od 30 lat zajmującym się wymianą towarową i procedurami celnymi zarówno w firmach jak i na styku administracja celno-skarbowej – przedsiębiorca. Prowadzi analizę celną, audyty i ocenę ryzyka związane z procedurami celnymi dla przedsiębiorców.
Kontakt do autorki:
tel. 601240210,
e-mail: ewa.grabska-kukulska@jmk.waw.pl
www.jmk.waw.pl