Reklama


Artykuły

Jak ugryźć kamień? 5 kroków do sukcesu

Autor: Geoservice-Christi   |   Data publikacji: poniedziałek, 24 sierpnia 2015 07:57

 

t1.jpg


Wrocławskie targi KAMIEŃ od 25 lat zajmują szczególne miejsce na targowej mapie Polski, a także w świadomości branży kamieniarskiej. Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach 5-7 listopada 2015 r. To wydarzenie, do którego warto się dobrze przygotować. Jak to zrobić najlepiej? O tym, w 5 prostych krokach.

1. Zaanonsuj swoją obecność.
Odpowiednio wcześniej poinformuj swoich kontrahentów o uczestnictwie w wydarzeniu. Dobrym pomysłem jest wczesne rozesłanie zaproszeń lub mailingu do klientów. Warto także umieścić informacje i banery reklamowe na swojej stronie internetowej czy w mediach społecznościowych.

2. Wykorzystaj możliwości jakie oferuje Organizator.
Przedstaw swoje oczekiwania, a młody i dyna- miczny zespół pomoże Ci przejść przez wszystkie etapy przygotowania do targów. Indywidualny projekt stoiska, dodatkowe formy reklamy, wybór najlepszej opcji hotelowej, zniżki do sprawdzonych restauracji – to tylko niektóre kwestie, o które dba organizator. Targi KAMIEŃ to kompleksowa obsługa od A do Z.

3. Wyróżnij się - zadbaj o odpowiednie przygotowanie swojego stoiska oraz oferty.
Targi to idealne miejsce na bezpośredni kontakt z klientami. Zaaranżuj stoisko, które przyciągnie uwagę zwiedzających. Przedstaw rzeczową ofertę. Przygotuj się do udzielenia precyzyjnych odpowiedzi. Targi pozwalają osiągnąć wstępne porozumienia, wynegocjować kontrakt, czy zaprezentować nową ofertę sprzedażową. Aktywne uczestnictwo umożliwia osiągnięcie wzrostu sprzedaży i zbudowanie relacji z klientami, zarówno polskimi jak i zagranicznymi.

4. Przygotuj pytania związane z branżą i rozwiej swoje wątpliwości.
Targi to nie tylko spotkania z klientami. To ściśle zorganizowane wydarzenie, które w określonym czasie i miejscu skupia handlowców oraz osób zainteresowanych branżą kamieniarską. Program wydarzeń dodatkowych obejmuje spotkania i konsultacje z ekspertami. Pokazuje nowe trendy rynkowe, pełni funkcję szkoleniową oraz może być źródłem wielu inspiracji. To bezpłatny dostęp do wiedzy specjalistycznej oraz wielu ciekawostek.

5. Zrelaksuj się – targi to przyjemne z pożytecznym!

Atmosfera na targachsprzyja owocnym rozmowom. Umów się na spotkanie z dawno niewidzianym partnerem biznesowym. Zaproś go do strefy networkingowej lub na Biesiadę Kamieniarską. Wykorzystaj luźniejszą atmosferę i dobij targu!

Do osiągnięcia pełnego sukcesu potrzebne jest jednak jeszcze jedno spoiwo. Element, który sprawi, że wszystkie te punkty staną się trwałym fundamentem udanych targów. Ostatnia rzecz łącząca aspekty wymienionepowyżej.
Najważniejsi zawsze byli, są i będą LUDZIE, którzy tworzą to wydarzenie. To właśnie oni są jednym z najważniejszych powodów, dla których KAMIEŃ wrócił na swoje miejsce do Wrocławia. Tutaj ma swoją historię, tutaj jest jego serce i dusza. Można wytykać błędy i potknięcia, jednak nigdy nie zabierze się wrocławskim targom tego, czym mogą się poszczycić – historii, tradycji, a przede wszystkim tego, że organizator od zawsze wsłuchuje się w potrzeby zarówno wystawców jaki zwiedzających. Młody i energiczny zespół wprowadza innowacyjne pomysły i szuka najlepszych rozwiązań. Jedno jest pewne – targi kamieniarskie wracają tam, gdzie powinny – do miejsca z sercem i duszą. Do miejsca, gdzie zaczyna się człowiek, który w biznesie jestnajważniejszy.

Powodzenia i do zobaczenia na targach KAMIEŃ we Wrocławiu!

 

WIĘCEJ INFORMACJI NA: www.targikamien.pl www.geoservice.pl www.facebook.com/TargiKamien

ORGANIZATOR:
Geoservice-Christi sp. z o.o.
tel. +48 71 343 21 04, fax +48 71 372 44 19 e-mail: info@geoservice.pl

przeczytaj cały artykuł

Fotografia

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: piątek, 19 czerwca 2015 19:18

Fotografowanie jest obecnie tanim i łatwym hobby. W zasadzie lubianym i uprawianym przez wszystkich. Jest sposobem na utrwalenie wspomnień oraz zabraniem bliskich i znajomych do miejsc, które się odwiedziło. Oprócz sposobu na zatrzymanie ważnych chwil może być też źródłem materiałów bardzo przydatnych w pracy.
W najbliższych kilku wydaniach Kuriera Kamieniarskiego postaram się podpowiedzieć jak uzyskać zdjęcie cieszące oko oraz technicznie dobre. W każdym artykule napiszę nieco o zagadnieniach związanych z techniką fotografowania oraz o kilku zagadnieniach dotyczących kadrowania i uzyskiwania oczekiwanych efektów.

Zauważyłem, że wiele osób z branży dysponuje dobrymi aparatami. Dość często jednak używa ich w trybie automatycznym i zupełnie nie zwraca uwagi na parametry, z jakimi zdjęcie powstaje. Szczerze namawiam do rezygnacji z takiej pełnej automatyki na rzecz trybów półautomatycznych, czy nawet zupełnej rezygnacji z jakiejkolwiek automatyki. Dzięki temu łatwiej będzie robić naprawdę interesujące zdjęcia w sposób zaplanowany. Wystarczy poznać kilka zagadnień i zrozumieć zależności między nimi. Postaram się nie zagłębiać w zagadnienia teoretyczne —jeśli kogoś temat zainteresuje, to z łatwością znajdzie wiele opracowań szczegółowych.

Zacznijmy od podstawowych parametrów w fotografii.

Czułość

Kiedyś był to parametr określający stopień reagowania kliszy filmowej na światło. Współcześnie jest podobnie: czułość określa zdolność matrycy w aparacie cyfrowym do reagowania na światło. W bardzo wielu aparatach cyfrowych, nawet tych niezbyt zaawansowanych, istnieje możliwość zmiany ustawienia czułości.

Najpopularniejszą jednostką jest ISO. Im wyższa światłoczułość, tym krótszy czas potrzebny do wykonania zdjęcia —naświetlenia danej klatki. Można w ten sposób uniknąć stosowania statywu do wykonywania zdjęć w słabym oświetleniu. Zbyt wysoka czułość ISO w technice analogowej skutkuje jednak zwiększonym ziarnem, a w technice cyfrowej zwiększa możliwość powstania na zdjęciu tzw. szumów. Jeśli fotografujemy przy dobrym oświetleniu starajmy się ustawić jak najmniejszą wartość ISO. Gwarantuje to dobrą jakość zdjęć.

Zwykle ta najniższa wartość to 100, a maksymalna akceptowalna pod względem jakości obrazu to 400. Wyższe czułości to prawie na pewno szumy trudne do zaakceptowania. Większość aparatów ma też tryb „ISO —Auto”. Odradzam go, bo nie mamy wtedy żadnego wpływu na ustawianą przez aparat czułość. A może ona przyjmować wartość nawet ISO 800 lub więcej. Wtedy nasze zdjęcia na pewno będa miały ogromne szumy pogarszające jakość zdjęcia.

Czas naświetlania i przesłona

To kluczowe parametry współdziałające ze sobą przy powstawaniu zdjęcia ponieważ oba wpływają na ilość światła jaka pada na matrycę aparatu. Ustawienia czasu naświetlania to nic innego jak decyzja jak długo ma być naświetlana matryca. Parametr ustawiany jest jako części sekundy (1/30 , 1/60 , 1/100 , 1/200 itd.). Przesłona to część obiektywu regulująca wielkość otworu, przez który światło pada na matrycę aparatu, określa się ją jako f/1.4 , f/1.8, f/2.8, f/5.6 czy f/22 i tak dalej. Im wyższa liczba, tym przesłona jest bardziej zamknięta i wpuszcza mniej światła.

Aby obraz był prawidłowo naświetlony konieczne jest skorelowanie ustawień czasu i przesłony. Zasadniczo jeśli ustawiamy krótki czas naświetlania, to powinniśmy ustawić niską wartość przesłony —im większy otwór, przez który wpada na matrycę światło, tym krótszy czas naświetlania.

Parametry te jednak wpływają również na inne aspekty fotografii. Czas naświetlania może mocno wpływać na jakość zdjęcia. Dłuższe czasy naświetlania pozwalają lepiej wydobyć szczegóły fotografowanego obiektu. Jednak zbyt długie czasy naświetlania powodują, że obraz jest poruszony. To zwykle wynik drżenia ręki. Ale również poruszania się fotografowanego obiektu. W praktyce drżenie ręki eliminuje ustawienie czasu na maksymalnie 1/30 sekundy. Jeśli jednak ustawimy krótszy czas, to wynik będzie pewniejszy.

W nowoczesnych aparatach występuje często funkcja stabilizacji obrazu, która redukuje efekt drżenia ręki, więc możliwe jest wykonanie zdjęcia przy czasie 1/20 s. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze działa tak, jakbyśmy oczekiwali. Jeśli w fotografowanym otoczeniu jest mało światła, to najpewniej będzie skorzystać ze statywu. Dobry statyw pozwala wydłużyć czasy naświetlania nawet do kilkudziesięciu sekund.

fot2.jpg

fot.1 Dłuższy czas naświetlania, ruchomy obiekt

Inna sprawa to fotografowanie szybko poruszających się obiektów —np. samochodu, sportowca czy bawiącego się dziecka. W tym wypadku czas powinien być jak najkrótszy. Daje to gwarancję ostrego, nieporuszonego obrazu. Mam tu na myśli czasy naświetlania rzędu 1/500 sekundy i krótsze. Kiedy jednak chcemy oddać na zdjęciu dynamikę sceny można ustawić dłuższy czas i starać się przesuwając aparat nadążać za obiektem. Uzyskamy wtedy efekt rozmytego tła (poruszonego) i ostrego obiektu. W tym przypadku dłuższy czas to 1/30 sekundy.

Ciekawe zdjęcia powstają też przy dłuższych czasach naświetleń przy fotografowaniu poruszającego się obiektu, np. pracującej piły. Wtedy zdjęcie pokazuje dynamikę —sama piła jest rozmyta a pozostała część obrazu ostra.

Drugi z ustawianych parametrów —przesłona —wpływa również na głębię ostrości. Głębia ostrości to parametr określający w jakim zakresie odległości od aparatu zarejestrowany obraz będzie ostry (kontrastowy) —wszystko, co jest bliżej i dalej będzie rozmyte. Im niższa wartość przesłony tym mniejsza głębia ostrości. Fotografując przedmiot na oddalonym tle przy niskiej wartości przesłony (duży otwór wpuszczający dużo światła) możemy być pewni, że obiekt będzie kontrastowy, natomiast tło rozmyte.

Często oczekujemy takiego efektu np. przy fotografii portretowej. Fotografowana osoba ma być ostra, a tło miękko rozmyte. Gdy jednak fotografujemy osobę na tle, powiedzmy, zabytku i chcemy, aby wszystko było wyraźne, to przesłona powinna być jak najwyższa. To oczywiście wydłuża czas naświetlania.

 

głębia_ostrości.jpg

fot.2 Mała głębia ostrości

W praktyce, aby obraz był prawidłowo naświetlony, wygodne jest korzystanie z trybów półautomatycznych. Pierwszy z nich, to tryb z pre-selekcją czasu. Wtedy ustawiamy czas naświetlania, a automatyka aparatu dobiera wartość przesłony. W drugim trybie —preselekcji przesłony —ustawiamy wartość przesłony, a czas dobierany jest automatycznie.

Sztuczki

» na plaży z lampą błyskową

Jak napisałem we wstępie, postaram się podpowiedzieć kilka prostych sposobów na udane zdjęcie. Zacznę od nietypowego używania lampy błyskowej.

Jeśli nie korzystamy z pełnej automatyki, to możemy włączyć lampę błyskową niezależnie od tego, czy fotografujemy w pełnym świetle, czy w ciemności. Czasem ludzie się dziwią, gdy fotografując w pełnym słońcu, włączam lampę. W zasadzie robi się to w dwóch przypadkach. Po pierwsze, kiedy tło na którym znajduje się nasz obiekt jest jasne w stosunku do obiektu.

Nawet przy manualnym ustawianiu parametrów uzyskamy efekt zbyt jasnego tła lub zbyt ciemnego obiektu. Gdy zdecydujemy się użyć lampy możemy parametry ustawić na tło, a wtedy lampa doświetli nam obiekt. Drugi powód skorzystania z lampy powstaje wtedy, gdy słońce jest bardzo ostre. Wtedy na fotografii zobaczymy ostre cienie, szczególnie jeśli światło pada lekko z boku. Doświetlając takie zdjęcie lampą znacznie redukujemy ten efekt —jednak tylko gdy obiekt na pierwszym planie jest niezbyt daleko i znajduje się w zasięgu działania lampy.

lampa_błyskowa_w_pełnym_słońcu.jpg

fot.3 Zdjęcie z lampą błyskową w pełnym słońcu

» żeby żona była zadowolona, a nagrobki się lepiej sprzedawały

Dostaję wiele zdjęć do przygotowania reklam —niestety znaczna ich część ma sporo wad. Jednym z podstawowych problemów jest zaburzona perspektywa. Warto pamiętać, że obiektyw, w odróżnieniu od oka, nie dysponuje wsparciem mózgu, który koryguje deformacje.

W samym procesie postrzegania rzeczywistego obrazu mózg przetwarza obraz. Ale to, co odbieramy, jest wynikiem optyki i procesów myślowych. Może brzmi to zawile, więc najprościej pokazać to na przykładzie. Wyobraźcie sobie długonogą modelkę którą oglądamy nieco z góry, na przykład stojąc na krześle. Analizując geometrię obrazu łatwo zauważyć, że cała postać ulega optycznemu skróceniu, a najbardziej nogi. Czy jednak przestajemy widzieć modelkę z długimi nogami? Nie. To jednak wynik pracy mózgu. Niestety, oglądanie dwuwymiarowego, płaskiego zdjęcia zwykle nie wywołuje w naszym umyśle takiej pracy i modelka ma nogi krótkie. Cały urok ginie.

Zjawisko deformacji geometrycznej tego rodzaju jest tym większe, im mniejsza jest odległość od fotografowanego obiektu. Dlatego fotografując żonę (dziewczynę), warto kucnąć tak, aby aparat znajdował się na tej samej wysokości, co mniej więcej pas modelki. Na pewno takie zdjęcie będzie się bardziej podobało.

zdjęcie_na_stojąco_i_kucając.jpg

fot.4 Zdjęcie wykonane kucając i na stojąco

Zagadnienie deformacji wynikającej z położenia aparatu względem obiektu rzutuje też na robienie zdjęć nagrobków. Fotografowane z bliska i z góry wydają się nieforemne. Najlepiej dobre proporcje i atrakcyjny wygląd nagrobka na zdjęciu uzyskać fotografując go w następujący sposób: ustawmy się tak, aby obiektyw aparatu i przekątna nagrobka były w jednej linii; następnie lekko przykucamy, aby aparat był na wysokości naszej klatki piersiowej lub nieco niżej i staramy ustawić się w takiej odległości, aby cały nagrobek mieścił się w kadrze. Chcąc zrobić zdjęcia do katalogu warto skorzystać ze statywu i fotografować w taki sam sposób wszystkie nagrobki.

nag1.jpgnag2.jpg

fot.5 i 6 zdjęcia zrobione na stojąco i kucając

Na koniec uwaga praktyczna: źle wyglądają zdjęcia z obciętą głową, dlatego nie obcinajmy narożników —zwróćmy uwagę, czy wszystkie narożniki każdego elementu nagrobka znajdują się w kadrze. Chyba, że zdecydowanie chcemy na zdjęciu uwiecznić wyłącznie jakiś detal.

Więcej przykładów zdjęć ilustrujących tekst zamieszczamy na naszym profilu www.facebook.com/KurierKamieniarski.

 

przeczytaj cały artykuł

Technologia vs. człowiek

Autor: Jarek Mirowski   |   Data publikacji: piątek, 19 czerwca 2015 19:10

mirowski1.jpg

Niedawnymi czasy w sieci pojawiła się informacja na temat drukowania (słowo „zbudowania” byłoby chyba w tym miejscu nieodpowiednie) przez firmę WinSun Decoration Design Engineering z Szanghaju domu. Dokonano tego, cytując: „za pomocą ogromnej drukarki. Posiada ona aż 150 metrów długości i 6 metrów wysokości. Jak wiadomo, każda drukarka 3D wymaga ”tuszu” - w tym przypadku wykorzystano odpady z budowy... Za pomocą tej technologii w ciągu pięciu dni udało się wydrukować pięciopiętrowy budynek.

Wspomniany tusz wykonany został z kamienia naturalnego, wysokiej jakości cementu i włókna szklanego, co gwarantuje większą wytrzymałość i twardość niż standardowy beton. Ma on nie pękać, zapewniać lepszą akumulację cieplną, mniejszą nasiąkliwość oraz o połowę mniejszą wagę. Najpierw wspomnianej firmie udało się popełnić domy o dość prozaicznej budowie, później willę, a następnie wspominany powyżej pięciokondygnacyjny budynek, który bezpośrednio po wybudowaniu miał nadawać się do wykończenia i zasiedlenia. Następny w kolejności ma być budynek dwunastopiętrowy..

Drukarki 3D
Mają zrewolucjonizować otaczający nas świat. I w zasadzie powoli to robią. Przeszukując Youtube można natknąć się nie tylko na wydrukowane figurki, gwizdki, czy inne tego typu cuda wydrukowane z plastiku albo proszku gipsowego, ale również na wydrukowane elementy broni wystarczającej do oddania kilku strzałów, klucz płaski wykonany z metalu lub... ludzkie ucho wydrukowane przy pomocy polimerów i ludzkiej tkanki. To właśnie dla medycyny drukarki są olbrzymią szansą. Wspomniane ucho, sztuczne szczęki, protezy, ortezy, etc. znacznie ułatwią życie lekarzom, ale również nam, ich pacjentom.

A co tam, panie, w kamieniarce słychać?
Wracając na prawie nasze podwórko: budować przy pomocy drukarek 3D próbują również Japończycy, Amerykanie, Anglicy. Wkrótce będzie robić to pewnie połowa świata. Jak na razie wygląda to jednak wszystko na budownictwo rodem z Ikei (nikogo przy tym nie obrażając). I długo się to raczej nie zmieni. Dopóki projekt będzie prosty, problemów zapewne nie będzie. Widzę jednak oczyma wyobraźni potworki, które powstaną na bazie błędów architektów. Później trzeba i tak będzie przyjść i te głupio postawione ścianki rozwalać...
A co z kamieniem? Tego wydrukować się nie da, ale zapewne wkrótce pojawi się firma drukująca przy pomocy kompozytów. Kamieniarzom na szczęście brak pracy nie grozi.

Wystarczy spojrzeć na mozaiki bazyliki San Vitale z Ravenny
Czy możemy je wykonać aktualnie przy pomocy maszyn? Ależ oczywiście, że tak! Wykonanie ich udało się człowiekowi jednak piętnaście wieków temu... Ich wykonanie trwało oczywiście długo i wymagało wiele pracy, ale nie należy zapominać, że niektóre z nich złożone są z elementów o boku jednego centymetra!

Jak trwoga to do tworu Boga
Czyli do człowieka. Centra obróbcze, boczkarki, waterjety prace usprawnią i przyśpieszą, nigdy jednak nie zastąpią kamieniarza z jego umie-jętnościami i boskim pierwiastkiem w dłoniach. Dłoniach, dzięki którym czasem coś się uszczypie, wyszczypie, uszkodzi dodając ich tworowi ducha i odróżni maszynowy, rzemieślniczy wyrób od odrobiny ludzkiego artyzmu! Nawet biorąc pod uwagę to, że rozwój technologii następuje w postępie geometrycznym, szybko w tym fachu człowieka zastąpić się nie da.

przeczytaj cały artykuł

Kubuś Puchatek a kamieniarstwo

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: piątek, 19 czerwca 2015 19:04

Mogłoby się wydawać, że bohater znanej wszystkim bajki A. A. Milne’a Kubuś Puchatek nie może mieć nic wspólnego z kamieniarstwem. A jednak. Sporo złotych myśli pluszowego bohatera bajki ma wiele wspólnego z rzeczywistością w naszej branży.

Misia z bajki cechuje pozornie prymitywny — ale pełen ukrytych znaczeń —sposób myślenia, nakierowany na dość prosty cel: miodek.
Dla wielu szefów firm branżowych, nie ma znacznie co robią ani jak robią. Liczy się miodek w prozaicznej postaci gotówki. I nic nie jest w stanie zakłócić idealnego przebiegu zdarzeń.

Klient przychodzi ze zleceniem, na przykład, wykonania posadzki i płaci zaliczkę. Przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do wykonania roboty z granitu w pierwszej jakości. Płytki można jednak kupić 25 % taniej —tyle, że gatunek drugi. No, ale klient nie jest przecież fachowcem —w naszym katalogu wpisaliśmy przecież magiczną formułę, że kamień jest materiałem naturalnym i w wyrobie może się różnić od próbki, jaka była prezentowana przy przyjmowaniu zlecenia.
Oczywiście to prawdziwe stwierdzenie tyle, że często pod tym zastrzeżeniem ukrywana jest kiepska jakość wykorzystanego materiału. W większości przypadków „numer” przechodzi, ale —jak mawiał Kubuś Puchatek —„Im bardziej zaglądam do środka, tym bardziej tam nic nie ma.”
Więc klient zapłacił, ale nie został przekonany do kamienia jako najlepszego z materiałów wykończeniowych.
Skutek: klient chciał jeszcze wykończyć dwie łazienki —myślał o kamieniu, ale zrealizował plany z użyciem luksusowej ceramiki.

Inna sprawa to realizacja robót w prywatnych domach. Niestety, często przy okazji roboty montażyści robią dookoła tak potworny bałagan, że gospodarze załamują ręce. Nie tak dawno rozmawiałem z kolegą z młodości, który opowiedział mi jak robił remont w domu. Układał trochę ceramiki i trochę kamienia. Kiedy pracowali płytkarze starali się jak mogli —codziennie, pod koniec pracy, myli podłogi i wynosili śmieci. Sytuacja zmieniła się gdy na „plac budowy” przyszli kamieniarze. Przez tydzień dom wyglądał jak po ataku nuklearnym. Na uwagi gospodarzy odpowiadali w stylu Kubusia Puchatka: „To nie jest bałagan, tylko bardzo skomplikowany porządek”.

Może sprawa nie dotyczy firm działających od dawna w tym segmencie rynku, bo życie i klienci ich nauczyli. Jednak mnóstwo firm —na codzień realizujących głównie nagrobki —pozyskuje również takie zlecenia i je realizuje. Znajomy zwrócił też uwagę, że pracownicy od ceramiki mieli jednakowe, w miarę czyste, firmowe ubrania robocze —za to kamieniarze wyglądali jak „majstry” z czasów pokazywanych w znanym serialu „Alternatywy 4”.

Kolega wymyślił sobie na posadzce kawałek ozdobnego wzoru wyciętego na waterjecie. Zadziwiło go, że kawałki tego elementu fachowcy mieli nieopisane. Układanie tych puzzli realizowali już na miejscu. Mówił, że miałby mnóstwo zabawy obserwując jak ciągle kłócą się i usiłują odtworzyć wzór z obrazka, gdyby nie fakt, że zajęło im to pół dnia. A przecież, jak mówił Puchatek, „trzeba znaleźć taki sposób schodzenia po schodach, który nie będzie wymagał myślenia”. Wystarczyło po wycięciu każdego elementu nadać mu numer i oznaczyć na obrazku. No, ale cóż... Cytując bohatera opowieści Milne’a: „są tacy, co mają rozum, a są tacy, co go nie mają i już”.

Podsumowując: dobrze sięgnąć do kultowej książki jest w niej sporo mądrości.
Osobiście polecam jedną: „Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić”.

przeczytaj cały artykuł

Zajęcia laboratoryjne dla uczniów TGO

Autor: Renata Dziurla   |   Data publikacji: czwartek, 18 czerwca 2015 13:17

tgo1.jpg

Klasa druga Technikum Górnictwa Odkrywkowego stała się bogatsza o kolejne doświadczenia zawodowe. W ciągu ostatnich trzech miesięcy młodzież uczestniczyła w cyklu zajęć praktycznych odbywających się w Laboratorium Badań Kamienia i Kruszyw w Strzegomiu.

Młodzież, pod okiem prowadzącego zajęcia Michała Firleja, z zaangażowaniem przeprowadzała ćwiczenia i przygotowywała dokumentację podsumowującą wyniki badań.
Tematyka ćwiczeń dotyczyła badań kamieni i kruszyw. Program badania kamieni obejmował: wytrzymałość na ściskanie, wytrzymałość na zginanie (badania opisywane w poprzednich numerach KK —przyp. red.), wyznaczanie gęstości, porowatości otwartej, objętości i nasiąkliwości kamienia naturalnego. Program badania kruszyw obejmował badanie właściwości geometrycznych kruszyw, w tym oznaczanie składu ziarnowego i oznaczanie gęstości nasypowej kruszyw.

W czasie spotkań laboratoryjnych uczniowie TGO mieli również okazję zwiedzić Przedsiębiorstwo Obróbki Granitu sąsiadujące z Laboratorium. Po przedsiębiorstwie oprowadzał właściciel, Jan Łobodziec. Uczniowie z zainteresowaniem oglądali maszyny w czasie pracy i oglądali na żywo efekty poszczególnych faz obróbki kamienia.
O tym, że zajęcia były wciągające i ciekawe niech świadczy fakt, że uczennice „na gorąco” postanowiły je skomentować. Oto rymowana relacja samych zainteresowanych:

„W laboratorium czekały nas ciekawe doświadczenia,
moc ściskania i zgniatania, właściwości kamienia poznawania.
Pani Renata Dziurla nas zaprowadzała
i jak mama w czasie drogi o nas dbała.

Matma, fiza —wzory muszą być nam znane,
bo prawdziwy górnik musi mieć to obcykane.
Energia nas rozpierała,
gdy maszyna kamień ściskała.
Suwmiarka jest już nam dobrze znana,
w rękach górnika musi być obsługiwana.

Ważymy, liczymy, gęstość mierzymy i końca nie widzimy,
bo w tak dużych liczbach się gubimy.
Wielkich liczb się jednak nie boimy,
dzięki temu egzaminy zawodowe zaliczymy.
Piknometrem się bawimy
o zajęciach laboratoryjnych nigdy nie zapomnimy.

Było nam wesoło,
bo Pan Firlej rzucał sucharami naokoło.
Pani Dziurla z aparatem skakała
i każdą chwilę upamiętniała.

Certyfikaty otrzymamy
i do CV je dodamy,
a jak do pracy pójdziemy,
to kto wie —może —grube hajsy zgarniemy.
Na koniec raz jeszcze za wszystko dziękujemy!”

To bardzo miłe, że lokalni przedsiębiorcy z branży kamieniarskiej, są otwarci na współpracę i pomoc dla uczniów Technikum Górnictwa Odkrywkowego. Zespół Szkół w Strzegomiu mógł się o tym przekonać już nie pierwszy raz. Przecież jest to dla młodzieży najlepsza nauka, kiedy doświadczenia zdobywają poprzez wiedzę praktyczną. Dzięki temu tytuł „technik górnictwa odkrywkowego” nie będzie tylko zwykłym papierem.

tgo2.jpg

PODZIĘKOWANIE

Dyrekcja oraz nauczyciele przedmiotów górniczych  Zespołu Szkół w Strzegomiu składają podziękowania panu Michałowi Firlejowi za wspaniałą propozycję zajęć laboratoryjnych  dla naszych uczniów i wkład w ich edukację oraz panu Janowi Łobodziec za życzliwość, otwartość i prowadzenie„lekcji w terenie.

przeczytaj cały artykuł
Strona 197 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.