
Zimowe wieczory, za oknem śnieg, rodzinna atmosfera i uczucie przyjemnego ciepła w domu zdecydowanie sprzyjają posezonowemu odpoczynkowi. To znakomita pora by usiąść z kubkiem gorącej herbaty i powspominać wydarzenia mijającego roku. To również dobry moment by zacząć myśleć o przyszłorocznym sezonie i na spokojnie zaplanować dalsze działania.
Aby na wiosnę pełną parą rozpocząć sezon kamieniarski, proponujemy Państwu udział w kolejnej edycji Jarmarku Kamieniarskiego, który odbędzie się w dniach 27 —29 marca 2015 r. we Wrocławiu równolegle z Targami Budownictwa i Wyposażenia Wnętrz TARBUD. W związku z komplementarnym charakterem obu imprez prowadzimy rozmowy dotyczące możliwości podjęcia współpracy między Jarmarkiem Kamieniarskim, a targami TARBUD, od ich wyniku zależeć będzie lokalizacja Jarmarku —Hala Stulecia, czy Hala IASE.
Jarmark Bożonarodzeniowy, Jarmark Świętojański, Jarmark Dominikański —praktycznie w każdym większym mieście organizowane są jarmarki, które świetnie spełniają swoją rolę. Wystawcom pomagają w promocji i sprzedaży oferowanych produktów, a odwiedzającym pomagają w poznaniu oferty i wyborze konkretnego wyrobu. Taki jest też Jarmark Kamieniarski, jego głównym celem jest promocja szerokiej oferty branży kamieniarskiej i umożliwienie odbiorcom kompleksowego zaopatrzenia przed rozpoczynającym się sezonem. Nie brakuje mu również atrybutów typowych dla jarmarków. Niewielkie stoiska nadają mu kameralny charakter i sprzyjają bezpośrednim kontaktom z Klientem. Termin i handlowy charakter wydarzenia sprawia, że Jarmark Kamieniarski to idealne miejsce na prezentację Państwa oferty na nadchodzący sezon. To również niepowtarzalna okazja do nawiązania nowych i podtrzymania obecnych relacji biznesowych. Jarmark Kamieniarski to jedyna okazja, aby od samego początku sezonu zaznaczyć Państwa obecność na rynku na tak szeroką skalę.
Jarmark Kamieniarski urozmaicą imprezy towarzyszące —konkursy, pokazy i warsztaty, które z pewnością zainteresują zarówno Wystawców jak i odwiedzających Jarmark. Nieodłącznym już elementem spotkań branży kamieniarskiej na Dolnym Śląsku jest Giełda Minerałów i Biżuterii, która będzie uzupełnieniem Jarmarku.
Tak jak przed okresem intensywnych zakupów świątecznych producenci, korzystając z okazji, znacznie zwiększają swoje działania promocyjne, tak wiosną, tuż przed rozpoczęciem intensywnego sezonu kamieniarskiego, warto skorzystać z większego zapotrzebowania rynku i zaprezentować Państwa ofertę na Jarmarku Kamieniarskim. Udział w Jarmarku to również okazja do pierwszego spotkania z partnerami i klientami po zimowej przerwie, a przy okazji do zrealizowania owocnych transakcji biznesowych, by z pomyślnym akcentem rozpocząć nowy sezon.
Serdecznie zapraszamy na to niepowtarzalne wydarzenie w sercu kamieniarskiej stolicy Polski, gdyż jak mówi, wyróżnione na zeszłorocznym Jarmarku, hasło konkursowe: „Dolny Śląsk —z kamienia rodem”!
W celu uzyskania szczegółowych
informacji zapraszamy
do kontaktu z Zespołem
Geoservice-Christi.
Geoservice-Christi sp. z o.o.
tel. +48 71 343 21 04
info@geoservice.pl
www.jarmarkkamieniarski.pl
www.facebook.com/JarmarkKamieniarski

Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Zespole Szkół w Strzegomiu istnieje od 2010 roku. Kierunek powstał również z inicjatywy oraz starań naszej branży i z roku na rok systematycznie się rozwija. W tym roku mury Technikum opuścili pierwsi absolwenci.
Kurier Kamieniarski od początku kibicuje szkole (nr 2/2011, 4/2012, 1/2013).
Zespół Szkół w Strzegomiu istnieje od 1947 roku —wcześniej jako Państwowe Gimnazjum Mechaniczne. Od początku kształcono w kierunkach zawodowych. Wśród absolwentów jest wielu znakomitych fachowców, który obecnie mają wpływ na lokalną społeczność —to w większości oni decydują o kształcie i poziomie gospodarki, tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa oraz nimi zarządzają.
Technikum Górnictwa Odkrywkowego to najmłodszy kierunek. Istnieje w Zespole Szkół, dopiero, albo już od 5 lat. A to oznacza, że w kwietniu tego roku pierwszy rocznik fachowców nowego kierunku opuścił mury szkoły. Wszyscy maturzyści mają otwarte drzwi do kontynuacji nauki na wyższych uczelniach, w tym na Politechnice Wrocławskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Warte odnotowania jest też, że dwie Nagrody Starosty za najlepsze wyniki w nauce przypadły absolwentom TGO.
Czy absolwenci TGO odnajdują się na rynku pracy? Jak się okazuje tak! Zaraz po ukończeniu nauki w Zespole Szkół wielu znalazło zatrudnienie w branży wydobywczej i kamieniarskiej. Już na uroczystości zakończenia roku szkolnego miłą niespodzianką była informacja, że jedna z firm w gminie Strzegom czeka na młodą kadrę z propozycją zatrudnienia. Kolejny przykład to absolwent Technikum, który piastuje obecnie stanowisko kierownicze w jednym z zakładów kamieniarskich.
Brakuje fachowców w zakresie górnictwa odkrywkowego, ale młody „narybek” w końcu się pojawia. Dziś mamy kolejne cztery roczniki w klasach TGO. I jak się okazuje to zawód nie tylko dla mężczyzn —naukę z powodzeniem podejmują także przedstawicielki płci pięknej.
Można powiedzieć, że idea otwarcia kierunku „ małymi kroczkami” spełnia się!

Zespół Szkół w Strzegomiu
ul. Krótka 6, 58-150 Strzegom
Informacje:
sekretariat czynny: pn —pt 8:00 —15:00
tel. (74) 649 48 70 fax (74) 649 48 77
www: http://zs.strzegom.pl
Posiłkując się słownikiem języka hiszpańskiego: wyraz manana tłumaczyć można jako: rano, poranek, jutro, przyszłość. Wyraz ten zaistniał również w slangu kolegów noszących ubrania sportowe o niezliczonej ilości pasków —wiele razy słyszałem z ich ust coś o „odp...niu maniany”. Owi koledzy, często kończą/-yli z takim bądź innym paragrafem w miejscu odosobnienia zwanym więzieniem. Nie wiem, czy zawiodło ich tam robienie maniany, ale mam nadzieję, że ktoś kiedyś trafi tam za robienie jej w naszej branży.
W Warszawie dzieje się kamieniarsko sporo, zarówno w zakresie robót małych jak i dużych. Wystarczy choćby wspomnieć o Bulwarach Wiślanych i metrze. Dzieje się, więc sporo również samozwańców —speców od wszystkiego i niczego, którzy po pytaniu klienta na temat kamienia, okazują się kamieniarzami z dziada pradziada z co najmniej dwudziestoletnim stażem. I tu pojawia się „odstawianie maniany”, czyli klasycznej fuszerki niewiele z dobrze zrobioną robotą mającej wspólnego.
Możecie wierzyć lub nie, ale wszystkie wymienione poniżej przypadki, to zderzenie z rzeczywistością w przeciągu niepełnych dwóch tygodni.
Mistrzowie schodów —montażyści
Zadzwonił do mnie dwa dni temu kolega z pytaniem, czy wiem na co można zamontować schody zewnętrzne. Demontował je u klienta, ponieważ zaczęły odpadać podstopnie. Przy okazji zajrzał więc również pod trepy. Nie zgadłem. Ktoś zamontował je na wysoko rozprężną piankę montażową. Nie, nie uzupełnił (co i tak wskazywałoby na specyficzne poczucie humoru) —oprócz pianki nie było tam nic innego. Nawet nie można przypuszczać, że zaprawy były, ale zostały wypłukane, ponieważ montaż odbył się niedawno.
Mistrzowie elewacji x2
Ten sam kolega, tego samego dnia zapytał mnie, jaki mam pomysł odnośnie zamontowania „dzikówki” z piaskowca na ścianie. Powiedział, że to pomysł jeszcze grubszy niż schody. Nawet nie próbowałem, poddałem się od razu. Okazało się, iż część ze ścian przyklejona została na... farbę.
Parę dni wcześniej i mojej firmie trafił się demontaż na obiekcie państwowym. W naszym przypadku mistrzowie elewacji zamontowali ściany przy pomocy, uwaga:
—dwóch bombek kleju na płytę,
—pianki wysoko rozprężnej (SIC!),
—malutkiego aluminiowego podparapetnika na górze i dole płyty, który został zamontowany do ściany przy pomocy dwóch kołków rozporowych „szóstek” —do płyty podparapetników zamocowali takim samym jednym kołkiem rozporowym.
Dodam tylko, że płyta z piaskowca miała wymiar 140 x 50 x 4 cm, na każdą z płyt przypadły dwa kołki (jeden góra, drugi dół), płyty były odstawione od ściany o dwa centymetry —— przemyślcie Państwo jak genialną rolę odgrywała tu wpuszczona między płytę a ścianę pianka! Tylko część płyt udało się zagruntować, malowanej ściany już nie. Ach, zapomniano również o jakichkolwiek, lichych choćby, odciągach na samej górze ściany (kołeczka nie było również). ...więc płyta z samej góry postanowiła spaść. Na szczęście zaklinowała się, dzięki podwieszonemu sufitowi.
Mistrzowie brukarze
Centrum miasta. Kostka, Strzegom, 4/6. Brukarz przez olbrzymie „be”, z młotkiem ślusarskim dobija jedną kostkę trzema uderzeniami wyprowadzonymi z wysokości około 10 do 15 cm znad poziomu kostki. Uciekłem.
Nie mam lęków, w zasadzie nawet lubię chodzić do dentysty (choć lekarzy staram się omijać szerokim łukiem —pójdzie człek zdrowy, a oni coś zawsze znajdą). Może jest to spowodowane tym, że po poszukiwaniach trafiłem na dobrego fachowca. Zawsze jednak, kiedy siedzę u niego w poczekalni, zastanawiam się, że kiedyś mogę nie mieć farta i trafić na takiego dentystę/lekarza, na jakich kamieniarzy ludzie często trafiają. Strach się bać, drodzy Państwo, jaką manianę mi na zębie, albo i nerce, odstawi...
Każdy z nas (siebie również wybielać nie mam zamiaru) w życiu zawodowym poszedł na skróty i tytułową manianę odstawił. Ciężki klient, zmęczenie, chęć szybszego zakończenia pracy albo presja obniżenia kosztów lub, co gorsza, kar umownych. Sam się człowiek przed samym sobą wybielił i postarał o niej zapomnieć. Niestety, można również przekroczyć granicę między manianą, a kryminałem.
I wtedy mogą zacząć się problemy. Na początku jak człowiek obejrzy taką robotę lub o niej posłucha, jest może przez chwilę śmiesznie. Ale już za chwilę wieje grozą: o ile jeszcze chodzi jedynie o pieniądze (klient musi wykonać coś ponownie), pal go sześć! Choć za to również oczywiście powinno się odpowiedzieć. Gorzej, gdy w grę wchodzi życie ludzkie, a komuś na głowę spadnie płyta elewacyjna, ponieważ ktoś zamontował ją nie w zgodzie ze sztuką, normami i zdrowym rozsądkiem.
Szanujmy się i piętnujmy głupotę. Łapmy idiotów za ręce i pokazujmy ich palcami, aby nikomu krzywdy nie mogli zrobić. Nie tylko tych kamieniarskich, ale wszystkich. Może wtedy nie będziemy się musieli zastanawiać i bać, że skoro zepsuliśmy taras dentyście, dentysta w ramach zemsty wyrwie nam kilka zdrowych zębów.
Jak zawsze sobie i wszystkim tego życzę.
Jak wybrać skuteczną koncepcję marketingową?
Marketing jako nauka jest nieco inny niż całe spektrum nauk. Inność polega na tym, że wywodzi się z praktyki. Dlatego często dziwię się, że jest przez wielu ludzi traktowany jak kolejna nauka teoretyczna nie mająca wiele wspólnego z praktyką. Myślę, że wynika to z faktu, iż wiele osób wykształconych w tej dziedzinie nie potrafi przenosić wiedzy teoretycznej na praktyczne działania.
Chcę w kolejnych artykułach pokazać takie praktyczne stosowanie teorii marketingu, więc, tytułem wstępu, zaczynam od podstaw.
Definicji marketingu jest tyle, ilu jest specjalistów w tej dziedzinie. Co więcej —definicja zmienia się od kiedy powstała. Początkowo uznawano, że jest to zespół działań wspierających sprzedaż wyrobów i usług. Obecnie uważa się marketing za system zarządzania przedsiębiorstwem dążący do zaspokojenia partnera wymiany. Guru Marketingu —Philip Kotler (autor najważniejszego chyba podręcznika marketingu), na pytanie czym jest współczesny marketing odpowiedział, że „to nauka i sztuka badania, tworzenia i oferowania z zyskiem produktów posiadających wartość dla klienta w celu zaspokojenia potrzeb rynku docelowego”.
Jedno jest pewne —marketing, obejmuje szereg zagadnień i niektóre z nich spróbuję omówić.
Zacznijmy może od różnych typów działań marketingowych jakie mogą realizować firmy działające na rynku.
Dość często realizowaną koncepcją jest koncepcja produkcji. To jedna z najstarszych filozofii funkcjonowania na rynku —według niej klienci faworyzują te produkty, które są szeroko dostępne i mają niską cenę. Szefowie firm zorientowanych na produkcję starają się osiągnąć wysoką wydajność produkcji i szeroką dystrybucję. Wtedy mogą zaspokoić oczekiwanie klientów w zakresie kryterium niskiej ceny.
Takie przypadki w naszej branży są dość częste. Istnieje na rynku szereg firm produkujących dużą ilość nagrobków, walczących o osiągnięcie jak
najniższych kosztów poprzez skalę produkcji. W takich zakładach zwykle dość mocno rozbudowuje się sieć dystrybucyjną poprzez tworzenie kolejnych „wystawek” w lokalnych zakładach kamieniarsko-montażowych lub na samodzielnie dzierżawionych placach. Zgodnie z teorią są tylko dwa przypadki, które współcześnie uzasadniają takie podejście. Pierwszy z nich to sytuacja, w której popyt na oferowany towar przewyższa jego podaż. Drugą sytuacją uzasadniającą stosowanie koncepcji produkcji jest sytuacja, w której koszty produkcji są wysokie i trzeba je zredukować przez wyższą wydajność. Pierwszy przypadek w przypadku nagrobków nie ma miejsca, gdyż zapotrzebowanie rynku jest ograniczone do mniej więcej stałych ilości zarówno w kategoriach ogólnokrajowych jak i lokalnych, a firm wykonujących nagrobki jest ogromna ilość.
Drugi —w kamieniarstwie, koszty utrzymywania „wystawek” są wysokie. Łatwo policzyć jaki kapitał musi zostać zamrożony na kilku wystawkach. Przykładowo jeśli firma X posiada pięć punktów sprzedaży i na każdym stoi 20 nagrobków, to zamrożenie kapitału, zakładając wartość nagrobka na poziomie tylko 3.000 zł, wynosi 300.000 zł. Zakładając koszt kredytu na poziomie 15%, to rocznie 45.000 zł możemy dopisać po stronie kosztów. Ktoś może powiedzieć: „Ja nie brałem na to kredytu”. Owszem, ale kredyt został wzięty na inne cele, na które można było wnioskować o kwotę niższą o wyżej wspomniane przykładowe 300.000 zł. Do tego należy doliczyć stały koszt dzierżawy placu i zatrudnienie pracownika. Oczywiście „wystawki” sprawdzają się, ale ich ilość i wielkość trzeba stale kontrolować sprawdzając ich rentowność. Znam bowiem przypadki, w których tworzenie kolejnych punktów doprowadzało firmy do problemów finansowych.
W kosztach wyprodukowania nagrobka podstawowym elementem jest koszt materiału. W związku z tym redukowanie kosztów produkcyjnych, nie wpływa zauważalnie na rentowność działalności. Dlaczego zatem ta koncepcja istnieje w części zakładów nagrobkarskich?
Według mnie to wpływ uwarunkowań historycznych. W czasach określanych przez wielu branżystów jako „złote”, faktycznie popyt bywał wyższy niż podaż. Na realizację nagrobka klient często musiał czekać. Wtedy też w wielu zakładach walczono o zwiększanie produkcji, bowiem odczuwano, że można by sprzedawać więcej nagrobków —są tylko problemy z ich wyprodukowaniem. Ale w tamtym czasie trudno było w zakładach spotkać nowoczesne maszyny o wysokiej wydajności będącej dziś standardem. W wielu zakładach koncepcja nie zmieniła się, chociaż czasy są inne i ten typ ukierunkowania firmy nie sprawdza się.
Drugim sposobem rozumowania jest koncepcja produktu, opierająca się na założeniu, że klienci preferują oferty najwyższej jakości lub innowacyjne. Szefowie takich firm koncentrują się na tworzeniu produktów o wyjątkowych cechach i ciągłym ich udoskonalaniu.
Dość często produkty powstają bez udziału (lub przy minimalny udziale) klienta. Okazuje się jednak, że klient rzadko podziela entuzjazm dla przedstawionej oferty.
Czy takie podejście funkcjonuje w naszej branży? Okazuje się, że tak. W swoim czasie odwiedziłem firmę, która usilnie stara się sprzedawać na naszym rynku typowe wzory z rynku zachodnioeuropejskiego. Kamieniarstwo nagrobkowe to jednak dość specyficzna branża i tradycja dla klientów ma znaczenie podstawowe. Wszelkie nowatorskie rozwiązania, nie znajdują dużej liczby klientów. Widząc sytuację firma próbowała wzory typu niemieckiego połączyć z typowym wzorem polskim. Niestety kolumna napisowa umiejscowiona w klasycznym obramowaniu wyglądała dość nietypowo i też nie zyskała aprobaty ze strony klientów.
Powyższe rozważanie nie powinny jednak wpłynąć na całkowitą rezygnację z szukania nowych form. Warto jednak robić to bardzo ostrożnie i w kontakcie z klientem. Dość sensowne wydaje się tworzenie rysunków takich koncepcji i pokazywanie ich klientom. Może któraś z koncepcji okaże się trafiona i znajdzie nabywców? Ukierunkowanie firmy na produkt, było też zauważalne w okresie, kiedy po ograniczonej ofercie materiałowej cechującej Polskę minionej epoki systemowej, mocno ruszył import. Firmy prześcigały się w oferowaniu nagrobków z materiałów kolorowych z Indii czy Brazylii. Wydawało się, że tą metodą osiągną przewagę konkurencyjną. Łatwo jednak było przewidzieć, że w krótkim czasie kolorowe materiały będą mieli wszyscy. Natomiast po krótkim okresie zwiększania się sprzedaży nagrobków z kolorowych materiałów, rynek powraca znów do czerni i szarości.
Kolejny bardzo popularnym systemem jest koncepcja sprzedaży. Sprowadza się ona do twierdzenia, że klienci pozostawieni sami sobie nie kupią produktów jakie oferujemy. Firma podejmuje więc agresywną sprzedaż i działania promocyjne. Przy takim podejściu klient jest często dosłownie osaczany, kiedy znajdzie się w firmie. W warunkach sprzedaży nagrobka dość często handlowiec stosuje chwyty tego rodzaju, jak na przykład: „Ten nagrobek jest już w zasadzie sprzedany, ale klient miał być godzinę temu, więc jeśli podejmie pan decyzję już, to jest pana/pani”. Albo przy dyskusji o cenie: „Mogę dać dodatkowy rabat, tylko muszę zapytać szefa” i handlowiec znika w sąsiednim pomieszczeniu. Po powrocie z naciskiem oświadcza: „Szef niechętnie, ale w drodze wyjątku zgodził się”.
Teoretycy zauważają, że przy takim rozumieniu, marketing jest często utożsamiany z agresywną sprzedażą i reklamą. W sumie sprowadza się to do koncepcji sprzedaży tego co firma wyprodukowała, a nie produkcji tego, co chce rynek. Stworzona „wystawka” z jednoosobową obsługą sprzedażową, zawsze będzie skutkowała chęcią sprzedaży tego, co stoi na placu. Taki sprzedawca nie będzie starał się odczytać potrzeby klienta, tylko przekonać go do kupna któregoś z wystawionych nagrobków.
Chcąc rozpocząć skuteczną sprzedaż na nowym terenie pewne działania marketingowe należy przeprowadzić dużo wcześniej. Trzeba oszacować wielkość rynku i preferencje klientów. Wbrew po-zorom popularność wzorów nagrobków w różnych regionach kraju jest różna (np. na wschodzie Polski zauważalna jest tendencja do stawiania większych pomników). Przed powołaniem nowego punktu dobrą metodą byłoby dokładne obejrzenia cmentarzy w regionie i zrobienie choćby banalnej tabelki z kolorami —jaka część nagrobków jest z kolorów, jaka czarnych, jaka szarych. Do kolejnych tabelek można zebrać dane o wielkości pomników, udział nagrobków zrobionych według indywidualnych projektów w stosunku do pomników typowych, zestawienie mogił rzadziej odwiedzanych i regularnie pielęgnowanych, szacunkową liczbę pomników z lastriko, które wkrótce mogą wymagać wymiany. Na podstawie takiej tabelki można by lepiej przygotować ofertę w tym konkretnym punkcie sprzedaży.
I tak doszliśmy do koncepcji marketingowej. Ta koncepcja skrystalizowała się już w połowie lat 50-tych i opiera się na założeniu, że klucz do osiągnięcia sukcesu leży w określeniu potrzeb i wymagań rynku docelowego oraz dostarczenie zadowolenia klientowi w sposób bardziej wydajny i skuteczny niż konkurencja. Tak, zadowolenia! Bo, jeśli się nad tym troszkę zastanowić, to dojdziemy do wniosków, że klient tak naprawdę nie kupuje produktu —klient kupuje dobre samopoczucie i zadowolenie z podjętych przez siebie decyzji.
Porównać koncepcje sprzedażyi marketingową najłatwiej na schemacie:
Koncepcja sprzedaży:
Fabryka —produkty —sprzedaż i promocja —— zysk przez realizację sprzedaży
Koncepcja marketingowa:
Rynek docelowy —potrzeby klienta —— marketing skoordynowany —zyski przez zadowolenie klienta

Po czasie intensywnej pracy w sezonie wiele zakładów kamieniarskich wykorzystuje okres zimowy na przeglądy i naprawy swoich maszyn. To dobra praktyka i dobry termin. Choćby ze względu na mniejszą ilość zamówień oraz pogodę niesprzyjającą prowadzeniu produkcji. Jeśli maszyny nie będą używane przez dłuższy okres, to ważne jest także prawidłowe zabezpieczenie maszyn na czas przestoju. Długi postój także może być dla maszyn niebezpieczny, na przykład z powodu braku smarowania jakie odbywa się w trakcie pracy. A odpowiednie utrzymanie maszyny ma przecież wpływ na jej niezawodność i jakość produkcji.
Każda maszyna powinna posiadać dokumentację techniczną, gdzie jej producent podaje informacje o przeglądach. W jakich odstępach czasu, jakie podzespoły i w jaki sposób sprawdzać, jakich środków czyszczących i smarnych używać. Podczas napraw i konserwacji maszyn należy stosować się to tych instrukcji. Są jednak ogólne zasady, które odnoszą się do wszystkich maszyn dowolnego producenta.
Oto zestaw najważniejszych czynności jakie warto wykonać przy dłuższym zatrzymaniu maszyny na zimę
(pobierz listę w postaci arkusza do wydrukowania):
1. Odłączyć zasilanie maszyny od wody i opróżnić układ wodny —przede wszystkim zapobiegnie to uszkodzeniom układu przez zamarzającą wodę pozostawioną wewnątrz rur, węży, elektrozaworów. Cały układ można przedmuchać sprężonym powietrzem.
2. Strumieniem wody dokładnie oczyścić maszynę z osadów powstałych podczas obróbki kamienia —dobrze jest wykonywać tę czynność regularnie, gdyż szlam osadzony na maszynach zasycha i staje się trudny do usunięcia. Podczas mycia maszyn należy pamiętać, aby nie kierować strumienia wody bezpośrednio na silniki, podzespoły elektryczne i szafę sterowniczą.
3. Zabezpieczyć elementy stalowe maszyny w miejscach powstawania ognisk rdzy —trzeba je oczyścić i pomalować odpowiednią farbą.
4. Sprawdzić, czy nie ma wycieków oleju z przekładni redukcyjnych, układu hydraulicznego —w razie potrzeby należy uszczelnić wyciek i uzupełnić lub wymienić olej.
5. Sprawdzić stan filtrów w układzie hydraulicznym i w razie potrzeby wymienić.
6. Sprawdzić stan węży i przewodów zasilających —czy widoczne przewody elektryczne, hydrauliczne lub sprężonego powietrza zasilające lub na maszynie nie są uszkodzone lub popękane. W razie potrzeby należy je wymienić.
7. Sprawdzić, czy osłony, bariery maszyny są dobrze zamocowane —w razie potrzeby należy je dokręcić lub poprawić.
8. Sprawdzić stan oleju lub smaru na prowadnicach lub rolkach suportów, śrubach napędowych —w razie potrzeby usunąć stary smar, zanieczyszczenia i nasmarować na nowo używając odpowiedniego środka smarnego zalecanego przez producenta.
9. W razie potrzeby wymienić drewnianą okładzinę na stole roboczym maszyny.
10. Sprawdzić dokręcenie śrub w elementach konstrukcyjnych maszyny —w razie potrzeby należy je dokręcić.
11. Sprawdzić elementy obrotowe —sprawdzić stan łożysk w kołach wózków oraz kołach prowadzących i w przypadku stwierdzenia nadmiernych luzów wymienić łożyska.
12. Sprawdzić stan zębatek napędowych i listew zębatych do napędu poszczególnych ruchów maszyny oraz stan torowisk. Zużyte zębatki, listwy zębate lub torowiska należy wymienić.
13. Sprawdzić stan i naprężenie pasów napędowych (klinowych, zębatych) w maszynie. W razie potrzeby naciągnąć lub wymienić pas.
14. Sprawdzić stan instalacji elektrycznej maszyny —czy przewody elektryczne nie są uszkodzone, stan izolacji, przełączniki, przyciski i wtyczki na szafie elektrycznej lub kasecie sterującej, wyłączniki krańcowe na maszynie —elementy zużyte lub uszkodzone wymienić.
15. W przypadku maszyn z liną diamentową należy sprawdzić stan okładzin kół zamachowych i prowadzących linę —w przypadku ich zużycia należy je wymienić.
16. W przypadku maszyn z pasem transportującym płyty kamienne (boczkarki, linie polerskie) należy sprawdzić stan pasa —w przypadku nadmiernego zużycia, pęknięć lub naderwań należy go wymienić.
17. W przypadku urządzeń dźwigowych należy sprawdzić stan lin, zawiesi i pasów do podnoszenia —w przypadku zużycia, pęknięć lub naderwań należy je wymienić.
18. Sprawdzić przyssawki podciśnieniowe używane do podnoszenia lub mocowania płyt kamiennych —czy ich uszczelki lub oringi nie są uszkodzone. W przypadku zużycia, pęknięć lub naderwań należy je wymienić.
19. Skontrolować stan instalacji sprężonego powietrza w zakładzie —czy nie występują wycieki w przewodach, czy w zbiorniku ciśnieniowym lub odwadniaczu nie znajduje się woda, która w razie zamarznięcia może uszkodzić układ, w razie potrzeby oczyścić zbiornik.
(pobierz listę w postaci arkusza do wydrukowania)
Obecnie wiele maszyn posiada układ centralnego smarowania wymagający zastosowania specjalnych smarów. Zastosowanie zwykłego smaru może powodować zatykanie przewodów i problemy w pracy układu. Latem można stosować smary bardziej gęste, zaś przy niższych temperaturach zalecane są rzadsze. Należy regularnie kontrolować poziom smaru w zbiorniku i w razie potrzeby uzupełniać go.
Stan techniczny maszyny ma duży wpływ na jakość i precyzję obróbki wytwarzanego przez nią produktu finalnego, dlatego zakłady chcące produkować wyrób wysokiej jakości muszą utrzymywać swój park maszynowy w dobrym stanie technicznym. Poza tym jest oczywiste dla wszystkich, że niesprawne maszyny mogą być przyczyną wypadków podczas pracy. Dobry stan maszyn jest podstawą dla zapewnienia bezpieczeństwa ich operatorów.
Odpowiednie przygotowanie i przeglądy maszyn zimą —w porze mniej intensywnej pracy po prostu się zakładom opłaca. Lepiej jest wydać nieco pieniędzy wcześniej, na planowe przeglądy i naprawy, niż potem dużo większe sumy na naprawy awarii. Zwłaszcza, że przestoje w sezonie bywają bardziej kosztowne.