W tym odcinku cyklu artykułów związanych z wykorzystaniem smartfonu, zajmiemy się tym, jak telefon może nam ułatwić pracę i wypromować nasze produkty za pomocą kodów QR. W jaki sposób można wygenerować taki kod, co może zawierać, jak go odczytać i w jaki sposób można go wykorzystać w swojej pracy? Na te pytania spróbuję odpowiedzieć .
Telefon jako skaner kodów QR.

Kod QR (Quick Response - szybka odpowiedź) podobnie jak zwykły kod kreskowy służy do kodowania znaków w taki sposób, aby mogły być błyskawicznie odczytane przez specjalne czytniki. W kodach QR nośnikiem danych są kwadratowe ciemne i jasne moduły. Są one odpowiednikiem zer i jedynek, za pomocą których można zakodować zarówno cyfry jak i litery. Taki kod może zawierać: adres twojej strony internetowej, dowolny tekst, adres e-mail. Może nawet wysłać SMS pod wskazany numer od zainteresowanego ofertą albo zawierać kompletną wizytówkę z informacjami o firmie.
Tworzenie kodu jest proste – bezpłatne generatory kodów QR możesz znaleźć w internecie. Taki formularz można znaleźć na przykład na stronie www.qr-online.pl. Po wygenerowaniu odpowiedniego kodu z potrzebnymi danymi możemy go umieścić na naszym produkcie.
Stosowanie kodów ma wiele zalet. Osoby które będą odczytywały nasz kod nie muszą pamiętać adresu internetowego naszej firmy, bo po zeskanowaniu kodu pojawi się on na naszym smartfonie. Zaintere- sowani mogą odczytać informacje w postaci tekstu, który umieścimy w kodzie, mogą wysłać do nas SMS-a bez zapisywania naszego numeru telefonu, mogą otrzymać nasz adres e-mail umieszczony w kodzie, albo, gdy zainteresują się naszym wyrobem, mogą otrzymać wiadomość o naszej firmie. To my sami decydujemy o tym, co będziemy chcieli umieścić w naszym kodzie.
Stworzyliśmy już nasz kod z danymi, które chcieliśmy udostępnić potencjalnym klientom. Teraz pojawia się pytania: kto i w jaki sposób może go odczytać? Właściwie to każdy, kto posiada smartfon lub tablet z zainstalowaną aplikacją do tego przystosowaną. Taką aplikację dla systemu Android można pobrać ze sklepu Play, może to być np. Barcode Scaner lub NeoReader. Po uruchomieniu aplikacji kierujemy obiektyw aparatu w stronę kodu QR tak, aby cały znalazł się na zaznaczonym ekranie. Czytnik kodów w krótkim czasie dekoduje zawartość kodu, wyświetla ją i pyta o to, czy ma wykonać zawartą w treści akcję – jeśli potwierdzimy, to zostanie uruchomiona np. strona www lub zapisana w kontaktach telefonu wizytówka. Kody mogą być także stosowane w naszej firmie, możemy nimi oznaczać produkty opisując, co ma się z nimi stać lub gdzie mają być dostarczone. Kody możemy zastosować w akcjach reklamowych umieszczając je np. na plakatach i materiałach reklamowych czy opakowaniach produktów.
Stosowanie kodów QR w Polsce jest jeszcze dość rzadkie, choć coraz częściej spotykamy się z ich stosowaniem. To dobrze, że staje się to coraz bardziej popularne, bo kody mogą wiele zaoferować naszym firmom. Dostępność smartfonów powoduje, że ludzie coraz chętniej sięgają po niego nie tylko w celu dzwonienia lub pisania smsów. Przecież to potężne narzędzie, które może nam w znacznym stopniu ułatwiać życie.
P.S. Aby pełniej zrozumieć możliwości drzemiące w wykorzystaniu kodów QR zachęcam do odczytania kodów zamieszczonych w tym artykule lub do wejścia na stronę generatora kodów. Naprawdę fajna zabawa!
Piszcie na biuro@kurierkamieniarski.pl jakich funkcji smartfonu ma dotyczyć następny tekst.

Zadowolenie klientów jest najlepszym wskaźnikiem perspektyw rynkowych.
W poprzednim tekście dotyczącym marketingu w nagrobkarstwie przeanalizowałem różne koncepcje działania firmy i ich zastosowanie w branży nagrobkarskiej. Przedstawiłem koncepcję produkcji, w której szefowie firm starają się osiągnąć wysoką wydajność produkcji i szeroką dystrybucję. Pokazałem też uwarunkowania koncepcji produktu opierająca się na założeniu, że klienci preferują oferty najwyższej jakości lub innowacyjne. Pokazałem też koncepcję sprzedaży sprowadzająca się do twierdzenia, że klienci pozostawieni sami sobie nie kupią produktów jakie oferujemy.
Rozważania z poprzedniego tekstu zakończyłem na optymalnym, wydaję się, sposobie działania, czyli koncepcji marketingowej. Koncepcja ta zakłada, że punktem wyjścia do podejmowania działań jest rynek docelowy.
Wszyscy możemy się zgodzić, że nie ma przedsiębiorstwa, które potrafi skutecznie działać na wszystkich rynkach i zaspokajać wszystkie potrzeby klientów. Jeśli rynek jest za duży, to działanie nie będzie skuteczne. Przytaczając przykład jaki podaje P. Kotler – nawet IBM nie jest w stanie przetworzyć każdej informacji.
A z naszego podwórka – w produkcji nagrobków występują zasadniczo 3 rynki docelowe. Zakład oferujący nagrobki końcowym klientom, zakład sprzedający swoje produkty firmom wyłącznie montażowym oraz zakład, który oferuje nagrobki innym zakładom kamieniarskim jako uzupełnienie ich produkcji. Te rynki różnią się – klient końcowy, to nie taki sam klient jak montażysta.
Klient końcowy oczekuje określonego projektu atrakcyjnego dla niego i w dobrej cenie – jemu musi się projekt podobać. Dla montażysty liczą się inne aspekty – sprzedawalność produktu, możliwość uzgodnienia terminów płatności, zyskowność. Klient „zakład kamieniarski” musi dostać ofertę będącą uzupełnieniem jego własnej produkcji. Jeśli więc specjalizuje się w produkcji wyszukanych drogich pomników to chce uzupełnić ofertę o tanie nagrobki, gdy jego specjalnością jest produkcja typowych lub prostych wzorów, to może oczekiwać uzupełnienia oferty o produkty bardziej wyszukane, których nie jest w stanie oferować choćby z powodu słabszego parku maszynowego.
Z tych powodów bardzo istotne jest staranne zdefiniowanie rynku docelowego i przygotowanie ściśle dostosowanego do niego programu działań marketingowych.
Trzeba zaznaczyć, że nawet dobre zdefiniowanie rynku docelowego nie jest warunkiem wystarczającym. Istnieje jeszcze potrzeba zrozumienia potrzeb klienta. Dla przykładu: producent branży chemicznej wynalazł nową substancję, która przypominała granit. Marketingowcy firmy uznali, że z tego produktu można by produkować parapety. Wykonane z tej substancji parapety zaoferowano podczas targów budowlanych firmom montażowym. Wyglądały atrakcyjnie, ale niestety sukcesu nie odnotowano.
Koszty produkcji były na tyle wysokie, że cena gotowego wyrobu była porównywalna z parapetami wykonanymi z drogich rodzajów granitów i na dodatek nie było możliwości docięcia (z powodów produkcyjnych), a konieczność innego sposobu osadzania była kłopotliwa w montażu. Jaki był efekt takich działań? Wybrano rynek docelowy, ale nie rozpoznano potrzeb klienta (zakładu montażo- wego), dla którego cena i łatwość montażu były kluczowe – produktu nie udało się skutecznie wprowadzić na rynek.
Marketing stara się rozwiązać problem „zaspokajania potr zeb klienta w sposób przynoszący zysk”, jednak potrzeby klienta niejednokrotnie są trudne do ustalenia. Zwłaszcza, że klienci dość często posługują się swoistego rodzaju językiem, który wymaga „dekodowania”. Bo co może znaczyć dla konkretnego klienta „dobry samochód”, „tani nagrobek” czy „hotel, w którym można dobrze wypocząć”?
Klienci w istocie nie określają wszystkich swoich potrzeb. W teorii określa się pięć rodzajów potrzeb:
• potrzeby artykułowane – klient chce kupić niedrogi nagrobek,
• potrzeby realne – klient oczekuje solidnego, dużego nagrobka, ale z taniego materiału lub nagrobka z atrakcyjnego materiału mniejszej wielkości,
• potrzeby nieartykułowane – klient oczekuje, aby montażysta załatwił sam wszystkie sprawy włącznie z posprzątaniem terenu wokół nagrobka,
• potrzeby drobnej przyjemności – np. umieszczenie w wazonie nagrobka kwiatów, sprezentowanie środka do czyszczenia,
• potrzeby ukryte – klient chce, aby nagrobek był nietypowy, by rodzina oceniła go jako inny i piękny.
Klienci często wyrażają swoje potrzeby w niewłaściwy sposób. Najczęściej przyczyną jest fakt, że w natur ze każdego jest niemal automatyczne budowanie rozwiązania pod swoje oczekiwania. Opisując poszukiwany produkt klient prezentuje nie tyle swoje potrzeby, co rozwiązanie dla swoich oczekiwań zdeterminowane przyjętym sposobem rozumowania.
Przykładowo: klient prosi o remont starego nagrobka z lastriko. Koszt takiej usługi będzie porównywalny z tanim, ale nowym nagrobkiem granitowym. Remont nagrobka nie jest potrzebą – potrzebą jest uporząd- kowanie miejsca pochówku. Jeśli nie uwzględnimy tej nieartykułowanej potrzeby i zgodnie z prawdą odpowiemy, że „z tym lastriko nie da się nic zrobić”, to nie otrzymamy tego zlecenia. Innym przykładem może być klient, który chce kupić środek polerujący do kamienia. Prawdziwą potrzebą jest potrzeba spowodowania, żeby stara płyta przykrywkowa w nagrobku wyglądała jak nowa. Oczywiście można mu sprzedać chemię, ale chyba lepiej zaoferować przepolerowanie płyty. Zaspokoimy potrzeby klienta w sposób lepszy, a zarazem odnotujemy lepszy zysk.
Wbrew pozorom dość trudno przestawić się na definiowanie potrzeb klienta z jego punktu widzenia i z otrzymanych informacji wyłowić te najbardziej podstawowe, fundamentalne.
Każda decyzja zakupowa dla klienta jest wyważaniem argumentów za i przeciw. Bardzo ważne jest stałe badanie potrzeb naszych klientów w celu poznania tych argumentów. Nabywca nagrobka chce, aby był on atrakcyjny w zakresie wzoru, solidny, trwały, wykonany z ciekawego materiału i najlepiej kosztował poniżej 4.000 zł. Znaczenie każdego z tych oczekiwań ma różną wartość i to trzeba nauczyć się rozpoznawać. W podanym przypadku może się okazać że np. cena nie jest tak ważna jak solidność, bo klient mieszka daleko i nie może regularnie konser- wować pomnika. Może być też tak, że przeważa atrakcyjność, bo ważne jest pokazanie rodzinie i sąsiadom, że pomnik dla krewnego jest dla zamawiającego rzeczą bardzo ważną.
Przedsiębiorstwo może zareagować na życzenia klientów dając im to, czego pragną, to czego sądzą, że potrzebują lub to, czego faktycznie potrzebują. Każde z wyżej wymienionych wymaga coraz dokładniejszego sondażu. Celem jest pełna satysfakcja klienta. Bowiem kluczem do profesjonalnego marketingu jest zaspokojenie realnych potrzeb klientów lepiej, niż potrafi to konkurencja.
Dlaczego tak wielkie znaczenie ma usatysfakcjonowanie docelowego klienta? Otóż wartość sprzedaży zależna jest od dwóch grup klientów – nowych i stałych. Przyciągnięcie nowych zawsze generuje wyższe koszty niż obsługa obecnych klientów. Kluczowe jest zatem zadowolenie klienta.
W tym miejscu pewnie wielu czytelników oburzy się: „jacy stali klienci w nagrobkarstwie?”. Pozornie oburzenie jest słuszne – wszak nagrobkarstwo to specyficzna branża. Nagrobek kupuje się rzadko, ale jest to wydarzenie rodzinne i sąsiedzkie, więc w zasadzie klientem jest nie tylko zamawiający nagrobek, ale również jego rodzina i bliscy znajomi. Według mnie należy zatem przyjmować, że można mówić o stałych klientach w odniesieniu do takich grup. Oni będą wiedzieli i pamiętali o tym, jaki był poziom zadowolenia z zakupu nagrobka w konkretnej firmie. Poza tym jest cała grupa firm produkujących na rzecz innych firm (czysto montażowych) oraz współpracujących z zakładami pogrzebowymi, a tu określenie stały klient jest jak najbardziej na miejscu.
A jakie cechy ma zadowolony klient według teorii?
– kupuje więcej i pozostaje dłużej lojalny,
– kupuje nowe produkty z tego samego zakładu,
– wypowiada się pozytywnie o firmie i jej produktach,
– mniejszą uwagę zwraca na reklamy konkurencji i jest mnie wrażliwy na cenę,
– generuje mniejszy koszt dla firmy ponieważ transakcje są zrutynizowane.
Jak powyższe odnieść do nagrobkarstwa? Faktycznie, trudno oczekiwać, że nawet najbardziej zadowolony klient będzie kupował więcej. Chociaż jeśli nasz zakład zaopatruje firmę montażową, która kupuje również nagrobki od innych producentów to jest możliwe, ze staniemy się głównym dostawcą zadowolonego montażysty.
Bardzo ważny jest punkt drugi – bowiem większość zakładów produkcji nagrobkarskiej zajmuje się również produkcją małej budowlanki – parapety, blaty, schody, etc. Zadowolenie klienta z zakupu i montażu nagrobka może skłonić go do złożenia zamówienia również na elementy budowlane z naszej oferty. Istotne jest zatem, aby rozmawiając z klientem pokazać mu również naszą ofertę w tym obszarze. Dobrze sprawdzają się ulotki wręczane klientowi, ale jeszcze bardziej prezentacja całego zakresu produkcji.
Jeśli słuchamy klientów, to możemy również oczekiwać pojawienia się nowych pomysłów i rozwiązań. Wbrew pozorom nowe wzory nagrobków nierzadko są wynikiem realizowania koncepcji przedstawionych przez klienta. Wystarczy słuchać i chcieć zrealizować to, co jest możliwe do zrealizowania, zamiast prób przekonania za wszelką cenę do jakiegoś typowego wzoru.
Jak widać z powyższych rozważań zadowolenie klienta jest kluczowe dla sukcesów firmy. A jak je badać?
Część firm uważa, że do oceny zadowolenia klientów może służyć odnotowywanie i ocena statystyczna skarg i reklamacji oraz ich rodzaj. W rzeczywistości, co potwierdzają badania naukowe, aż 95% niezadowolonych klientów nie zgłasza skarg – tylko w przyszłości nigdy już nic u nas nie zamówi.
Pamiętajmy, że klient zamawiający nagrobek być może jest właścicielem firmy, która wkrótce będzie wykańczała swój budynek biurowy i będzie potrzebowała 30 parapetów i 500 m2 posadzki z ułożeniem.
Zatem aktywne badanie zadowolenia klientów jest bardzo ważne, bowiem bardzo niewielki ich procent powie o swoich zastrzeżeniach. Można to robić prosząc np. o wypełnienie prostej ankiety.
Okazuje się bowiem iż wśród klientów zgłaszających skargi 54-70% dokona ponownej transakcji, jeśli powód ich skargi zostanie wyeliminowany. Ten odsetek wzrasta do 95% jeśli klient oceni, że reakcja na jego zastrzeżenia był natychmiastowa.
Trzeba jednak poznać te zastrzeżenia, a bez aktywnego działania z naszej strony szanse na to są małe.
Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli w naszej firmie zyski rosną, ale spada zadowolenie klientów, to w dłuższym okresie firma może mieć kłopoty. Przedsiębiorstwo nastawione na zwiększanie zadowolenia klientów spełnia jeden z głównych warunków osiągania sukcesów w przyszłości. Można zatem bez obaw postawić jeszcze jedną tezę: zadowolenie klientów jest najlepszym wskaźnikiem perspektyw rynkowych.
Badania wytrzymałościowe wykonujemy w celu sprawdzenia, jakiej wielkości siły działające na element spowodują jego zniszczenie. Rodzaj badań jest dobierany w zależności od późniejszego przeznaczenia. Dla elementów o kształcie zbliżonym do sześcianu, na przykład kostka brukowa, będziemy sprawdzać wytrzymałość na ściskanie. Dla elementów wydłużonych, np. krawężnik, będziemy sprawdzać wytrzymałość na zginanie. Natomiast w przypadku płyt elewacyjnych, które montowane są na kotwach sprawdzamy siłę, jaką należy przyłożyć do trzpienia, nim ten trzpień zostanie wyrwany razem z kawałkiem płyty.
W poprzednim numerze pisałem na temat przeprowadzania badania nasiąkliwości. W tym i dwóch następnych wydaniach przedstawię w jaki sposób wyglądają badania wytrzymałościowe: wytrzymałość na ściskanie, wytrzymałość na zginanie
i określenie siły niszczącej przy otworze na kołek montażowy.

Dzisiaj o wytrzymałości na ściskanie. Dla elementów, które w swoim użytkowaniu będą poddawane obciążeniom niszczącym ściskającym przewidziano konieczność wykonania takiego badania. Dotyczy to m.in. kostki brukowej, elementów murowych, kamienia do robót hydrotechnicznych. W ramach ZKP badania te powinny być wykonywane nie rzadziej niż co 2 lata dla każdego surowca.
Badanie zazwyczaj wykonujemy zgodnie z EN 1926 „Metody badań kamienia naturalnego – Oznaczanie jednoosiowej wytrzymałości na ściskanie”. Zasadą metody jest stopniowe obciążanie kostki lub cylindra kamiennego aż do momentu jego zniszczenia.
Do testów przygotowuje się przynajmniej 10 próbek w postaci kostek o boku 70 ± 5 mm lub 50 ± 5 mm. Mogą być to również cylindry o tożsamych wymiarach (średnicy i wysokości).
Próbki są suszone do stałej masy w temperaturze około 70º C. Następnie po wystygnięciu w eksykatorze są poddawane badaniom. Wyjątkiem są badania kamienia do robót hydrotechnicznych – kamienie zostają nasączane wodą w celu symulacji warunków w jakich faktycznie działają na element siły niszczące.
Próbki umieszczane są pomiędzy płytami dociskowymi maszyny ściskającej. Następnie kamień jest poddawany obciążeniu, którego wartość wzrasta z prędkością około 1 MPa/s. Badanie zostaje zakończone, gdy próbka zostanie zniszczona. Dla każdej próbki notujemy siłę jaka wywołała jej zniszczenie z dokładnością do 10 kN oraz z poniższego wzoru obliczamy wytrzymałość na ściskanie:
R=F/A
gdzie:
R – wytrzymałość na ściskanie [MPa]
F – siła niszcząca próbkę [N]
A – pole powierzchni próbki [mm²]
Badanie powtarzamy dla pozostałych próbek, a następnie obliczamy następujące wartości: średnią arytmetyczną, odchylenie standardowe, współczynnik zmienności, spodziewaną wartość niższą.
PRZYKŁAD
Dostaliśmy do zbadania w laboratorium pewien wapień z okolic Kielc. Sześcienne próbki zostały wykonane bardzo dokładnie. Po ich wysuszeniu i zmierzeniu zostały poddane ściskaniu w maszynie wytrzymałościowej. Otrzymane pomiary i wyliczenia prezentują się następująco:
|
|
jedn |
Numer próbki |
|||||||||
|
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
||
|
Powierzchnia próbki A |
mm2 |
2490 |
2510 |
2495 |
2490 |
2601 |
2550 |
2490 |
2500 |
2510 |
2600 |
|
Obciążenie niszczące F |
kN |
330 |
360 |
330 |
360 |
370 |
370 |
370 |
340 |
340 |
360 |
|
Wytrzymałość na ściskanie R |
MPa |
132,53 |
143,43 |
132,26 |
144,58 |
142,25 |
145,10 |
148,59 |
136,00 |
135,46 |
138,46 |
|
Średnia wytrzymałość na ściskanie |
MPa |
140 |
|||||||||
|
Odchylenie standardowe s |
MPa |
5,70 |
|||||||||
|
Współczynnik zmienności v |
|
0,04 |
|||||||||
|
Dolna oczekiwana wartość EL |
MPa |
128 |
|||||||||
W ten sposób obliczona została pierwsza z omawianych właściwości wytrzymałościowych kamienia.
Oczywiście pada pytanie ile to jest „dużo”, a ile to jest „mało” tych „megapaskali”. Ciężko na takie pytanie odpowiedzieć. Granity generalnie mają wytrzymałość na ściskanie powyżej 150 MPa, lekkie wapienie – kilka- naście, zbite wapienie nawet powyżej 120 MPa, zaś piaskowce z uwagi na dużą różnorodność – choćby lepiszcza – od kilkunastu do ponad 100 MPa. Znaczenie ma przeznaczenie: inny materiał będzie potrzebny do wyłożenia bruku na ulicy, po której będzie odbywał się ciężki ruch kołowy, a inny do stworzenia alejek w parku. I ze względu na przeznaczenie powinien być dobierany materiał o odpowiedniej wytrzymałości. A to jest wiedza, którą powinni wykorzystywać projektanci w swojej pracy. Nas kamieniarzy dotyczy to w momencie, kiedy pada pytanie o parametry wytrzymałościowe materiału, który został przewidziany do wykorzystania w danym projekcie.
#michalfirlej
Przedsiębiorca nieświadomie lub celowo może uczestniczyć w transakcji wykorzystywanej do popełnienia oszustwa podatkowego. Okoliczności faktyczne będą decydowały o skutkach dla stron takiej transakcji.
Czynności fikcyjne lub częściowo fikcyjne
Praktyką często stosowaną przez oszukańcze podmioty jest wystawianie tzw. pustych faktur, tj. niedokumentujących rzeczywistej sprzedaży. Jednak organy podatkowe coraz skuteczniej wykrywają takie działania. W takiej sytuacji podmiot, który wystawił pustą fakturę, jest zobowiązany do zapłaty wynikającego z niej podatku VAT1). Ponadto nie ma wątpliwości, że drugiej stronie transakcji nie przysługuje prawo do odliczenia podatku naliczonego.
W praktyce gospodarczej można także spotkać faktury częściowo puste. Z taką sytuacją będziemy mieć do czynienia, gdy tylko niektóre pozycje faktury dotyczą czynności, które nie zostały dokonane lub gdy podane kwoty są niezgodne z rzeczywistością. Również w tym przypadku wystawca będzie zobowiązany do zapłaty podatku VAT, a nabywcy będzie przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego na podstawie takiej faktury, ale tylko z tych pozycji, które dokumentują czynności faktycznie dokonane i których wartość określono zgodnie z rzeczywistością.
Usprawiedliwiona nieświadomość
Skutki, zwłaszcza dla nabywcy, będą odmienne w sytuacji, gdy transakcja została faktycznie przeprowadzona, ale nabywca, przy zachowaniu należytej staranności, działając w dobrej wierze, nie wiedział i nie mógł wiedzieć o tym, że transakcja była wykorzystana do celów oszustwa. W tym zakresie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stoi zgodnie na stanowisku, że w przypadku gdy dostawa jest realizowana na rzecz podatnika, który nie wiedział i nie mógł wiedzieć o tym, iż dana transakcja była wykorzystywana do celów oszustwa, które zostało popełnione przez sprzedawcę, przepisy wspólnotowe należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwiają się pozbawianiu przez organy krajowe możliwości realizacji zasady neutralności podatku VAT. Natomiast gdy na podstawie obiektywnych okoliczności zostanie ustalone, że dostawa została zrealizowana na rzecz podatnika, który wiedział lub powinien wiedzieć, iż nabywając towar, uczestniczył w transakcji wykorzystanej do popełnienia oszustwa w podatku VAT, stwierdzenie niemożności skorzystania z prawa do odliczenia należy do sądu krajowego.
Należyta staranność
W świetle orzecznictwa TSUE oraz krajowych sądów administracyjnych organy podatkowe nie są uprawnione do kwestionowania prawa do odliczenia podatku naliczonego, jeśli nabywca działając w dobrej wierze, nie wiedział i nie mógł wiedzieć, że transakcja wiązała się z oszustwem. Nie można ponadto wymagać od przedsiębiorcy, by weryfikował, np. czy wystawca faktury składa deklaracje i/lub wykazuje i odprowadza podatek należny (te dane stanowią tajemnicę skarbową). Nie można też wymagać od przedsiębiorcy by gromadził informacje o swoich kontrahentach. Wprawdzie można potwierdzić czy kontrahent jest podatnikiem VAT czynnym, jednak jest to proces czasochłonny (uzyskanie stosownego potwierdzenia może potrwać od tygodnia do dwóch), a przedsiębiorca nie może tyle zwlekać nim dokona kolejnego zakupu. Wprawdzie państwa członkowskie mogą nałożyć inne obowiązki, jakie uznają za niezbędne dla zapewnienia prawidłowego poboru VAT i zapobieżenia oszustwom podatkowym3). Jednak środki mające na celu zapewnienie właściwego poboru podatku i zapobieganie przestępczości nie mogą wykraczać poza zakres konieczny do osiągnięcia owego celu. Nie mogą być wykorzystywane w sposób regularnie uniemożliwiający skorzystanie z prawa do odliczenia podatku VAT i naruszający tym samym neutralność tego podatku, będącą jedną z podstawowych zasad wspólnego systemu podatku VAT.
Pozostaje zatem zachowanie podwyższonej czujności, uważne przyglądanie się nowym kontrahentom i, o ile jest to możliwe, potwierdzenia prawa do wykonywania określonego rodzaju działalności lub weryfikowania statusu podatnika. Warto również zachować szczególną podejrzliwość wobec kontrahentów oferujących towary i usługi w zbyt niskich cenach. Należy jednak zwrócić uwagę, że to organ podatkowy musi wykazać, że przedsiębiorca postępował niedbale czy lekkomyślnie lub że świadomie uczestniczył w oszustwie podatkowym.
Włoska firma Ferrari&Cigarini została założona w Maranello w 1969 r. i specjalizuje się w produkcji maszyn do obróbki ceramiki, kamienia naturalnego oraz budownictwa. Kilka lat temu firma zapoczątkowała produkcję maszyn serii Compact.
Są to maszyny wzorowane na rozwiązaniach stosowanych przy konstrukcji dużych maszyn przemysłowych – jednakże w nieco mniejszej skali i mniejszej wydajności produkcji. Dedykowane są dla średnich i małych firm, a dzięki swoim małym wymiarom i wadze mogą być także używane bez- pośrednio na placu budowy. Ułatwia to wykonywanie prac wykończeniowych. W maszynach stosuje się narzędzia diamentowe pracujące na mokro. Wyposażone są one zamknięty obieg wody z własnym zbiornikiem. Tak jak wspomniano – konstrukcja maszyn jest wzorowana na rozwiązaniach przemysłowych, zatem umożliwia pracę z relatywnie dużą wydajnością. Są to maszyny przelotowe – obrabiane elementy przesuwają się na pasie, na którym są przytrzymywane przez specjalne rolki dociskowe i są obrabiane przez kolejne głowice robocze.
Seria Compact obejmuje kilka typów maszyn do wykonywania różnych operacji. W tym numerze opiszemy dwa typy.
Wielopiły TMC

Najpopularniejszy typ maszyny, umożliwiający rozcinanie płyt o grubościach do 3 cm. Występują w wersjach jedno-, dwu- i trzywałowych – w zależności od wymaganej wydajności cięcia. Maszyny posiadają pas
o szerokości 350 mm, na którym przesuwają się cięte elementy. Pas rozpięty jest na dwóch bębnach – napinającym i napędowym. Elementy szersze mogą wystawać poza maszynę i są podpierane wysuwaną boczną listwą rolkową. Pas napędzany jest silnikiem elektrycznym i posiada regulację prędkości na reduktorze. Do cięcia wykorzystywane są tarcze diamentowe o średnicy 300 mm mocowane na wale o długości 350 mm. Napęd stanowi silnik 6,8kW, co umożliwia użycie do 4 tarcz jednocześnie. Wał z tarczami posiada regulację góra – dół, dzięki czemu można ustawiać cięcie na wskroś lub tylko nacinać materiał (np. nacinanie rowków antypoślizgowych na stopnicach). Między tarczami umieszczone są listwy dociskowe z kółkami, które zapewniają dobre przyleganie ciętego elementu do pasa i jego unieruchomienie w trakcie cięcia. Regulowane rurki służą do chłodzenia tarcz wodą w trakcie cięcia. Woda jest podawana przez pompę znajdującą się w zbiorniku pod maszyną – obieg wody jest zamknięty i wymagane jest jedynie okresowe oczyszczenie zbiornika ze szlamu powstałego przy cięciu i uzupełnienie poziomu wody.
Tego typu wielopiły mają szerokie zastosowanie w produkcji mozaik ceramicznych lub kamiennych, listew, stopnic, parapetów i innych elementów.
Maszyny do profilowania i polerowania boków MPM

Następną grupą maszyn serii Compact są maszyny do profilowania krawędzi. Mogą one posiadać od 1 do 6 głowic roboczych. Konstrukcyjnie są zbliżone do wielopił TMC opisanych wcześniej. Unifikacja elementów konstrukcyjnych maszyn pozwala na obniżenie kosztów produkcji, zmniejszenie magazynu części zamiennych oraz skrócenie czasu produkcji maszyn. W profilarkach także obrabiany element przesuwa się na pasie i przejeżdża pod kolejnymi narzędziami. Pojedyncze wrzeciono ma moc 2,6 kW i może być umieszczone pionowo, pod kątem 45° lub mieć możliwość regulacji od 0° do 90°. W zależności od ilości i konfiguracji wrzecion oraz użytych narzędzi maszyny MPM mogą być używane do szlifowania i polerowania ćwierćwałka, półwałka, fazy lub boku prostego o grubościach do 3 cm. Na początkowych głowicach używane są diamentowe frezy kształtowe o średnicach 140 mm (zgrubny,
wykańczający i superwykańczający), zaś w razie potrzeby na dalszych głowicach montowane są polery profilowe lub lamelarne (specjalne narzędzia w formie pasków papieru ściernego o różnych kształtach profili). Profilarki MPM są najczęściej używane do przemysłowej obróbki profilowej cokołów, stopnic i innych elementów budowlanych z ceramiki lub kamienia naturalnego. Mogą mieć także zastosowanie przy precyzyjnym fazowaniu grubych blatów klejonych, gdzie zależy nam na równej fazie 45° na całej długości elementu.
Warto zaznaczyć, że producent przewidział możliwość połączenia piły TMC z profilarką MPM w jedną automatyczną linię produkcyjną
za pomocą zautomatyzowanych podajników.