Z branży

XXI Kongres Kamieniarski PZK w Kluszkowcach

Autor: Jacek Major PZK   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

Zjazd PZK

W dniach 10-12. stycznia 2025 roku w malowniczych Kluszkowcach, w hotelu „Pod Wulkanem”, odbył się XXI Kongres Kamieniarski PZK. Obiekt ten, położony bezpośrednio przy stacji narciarskiej Czorsztyn-Ski Kluszkowce, której właścicielem jest Kazimierz Wolski, stał się na te dni centrum spotkań branży kamieniarskiej.

Kongres zgromadził licznych uczestników, którzy mieli okazję do wymiany doświadczeń i nawiązania nowych kontaktów. Gospodarzem wydarzenia był Kazimierz Wolski, który zadbał o każdy szczegół, zapewniając uczestnikom pyszne jedzenie i doskonałe warunki do dyskusji.

Podczas Kongresu nie zabrakło również wydarzeń formalnych, takich jak przyjęcie nowych firm do PZK, w tym Imperial-Granit Michał Olejniczak, Gamarstone Design, HM Granitos Polska i Granity Skwara im. Stefana Skwary. Partnerem tegorocznego Kongresu była firma Prossper, dystrybutor urządzeń pomiarowych marki Leica.

Czas wolny obfitował w atrakcje, które mogły zadowolić wszystkie gusta: doskonale przygotowane trasy zjazdowe, zawody narciarskie, kulig w saniach ciągniętych przez konie, relaks w gorących termach.

Organizatorzy dziękują gospodarzom, partnerom, uczestnikom i wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji Kongresu. 

Zjazd PZK

Więcej zdjęć na facebook.com/kamieniarzeorgpl

przeczytaj cały artykuł

Turniej montażystów

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 02 stycznia 2025 13:01

Turniej montażystów

Ułożenie fragmentu posadzki oraz kilku stopni schodów – oczywiście z kamienia – w określonym czasie było zadaniem w Turnieju montażystów, który odbył się 21 listopada 2024 roku w czasie targów STONE 2024 w Poznaniu. Areną zmagań była hala targowa na terenie MTP, a organizatorami Polski Związek Kamieniarstwa i Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Była to wyjątkowa okazja, by zobaczyć montażystów w akcji, podziwiać ich precyzję, szybkość i pasję do kamieniarskiego rzemiosła. Doświadczeni i wykwalifikowani profesjonaliści przez cztery godziny dali mistrzowski pokaz swoich umiejętności. Presja czasu nie ułatwiała zadania, ale nadawała nowy wymiar zadaniu. W szranki stanęły 4 drużyny, o których kilka słów znajduje się na końcu artykułu.

Do wykonania był fragment posadzki układanej prostopadle i w karo oraz cztery stopnie z podstopnicami. A przedmiotem pracy były kamienie z polskich złóż: wapienie Gołuchów, Morawica i Bolechowice, piaskowce Tumlin i Długosz oraz granit ze Strzegomia. Do dyspozycji montażyści mieli profesjonalny system do klejenia płytek kamiennych firmy Optolith.

– Ze względu na specyficzne warunki przygotowaliśmy zestaw produktów odpowiedni do tego rodzaju aplikacji – powiedział Jacek Soboszek z Optolith. – Nadrzędnym celem było umożliwienie drużynom szybkiego przejścia do kolejnych etapów w ograniczonym czasowo zadaniu. Do gruntowania podłoża używano SuperContact ETR: szybkoschnącego mostka sczepnego (poprawiającego przyczepność m.in. do drewnianego podłoża) i jednocześnie gruntu odcinającego, który zabezpiecza wrażliwe na wilgoć podłoże przed wnikaniem wody, np. tej ze świeżej zaprawy klejowej. Do klejenia płytek kamiennych montażyści używali Optoflex SuperElastic Cristalin – to żelowy, odkształcalny klej na białym cemencie o przyspieszonym wiązaniu. Właściwością tego kleju jest krystaliczne wiązanie wody, by można było szybko przystąpić do zamykania spoin oraz normalnego użytkowania posadzki. Do fugowania zastosowano Optoflex Fugenbreit Trass – fugę z trasem. Tras jest również dodatkiem w kleju SuperElastic Cristalin. Tras wiąże wolne wapno i zapobiega powstawaniu wykwitów wapiennych. Natomiast wspomniany wcześniej biały cement – nie zawierający zanieczyszczenia w postaci soli – eliminuje ryzyko wykwitów solnych. Klej ten jest zatem bardzo bezpieczny dla wrażliwych na wykwity kamieni naturalnych.

Montaż był oceniany w kilku kategoriach istotnych w pracy kamieniarza. Były to:

  • przygotowanie zaprawy - zgodność z technologią producenta,
  • jakość aplikacji zaprawy na klejonych powierzchniach,
  • zgodność z projektem,
  • zaawansowanie prac,
  • równość płaszczyzn,
  • prostolinijność fug,
  • szerokość fug,
  • jakość wypełnienia spoiny,
  • czystość stanowiska pracy i kultura techniczna,
  • ogólne wrażenie estetyczne.

– Jury miało nie lada kłopot, aby wyłonić zwycięzcę – powiedziała Monika Styrczula z Discover Stone – ponieważ wszystkie prace były porównywalne jakościowo i ukończone na czas. Ostatecznie zadecydowały niuanse i zwyciężyła raptem jednym punktem drużyna Discover Stone. Konkurencja miała charakter koleżeński, a w powietrzu unosił się duch zdrowej rywalizacji. Dla nas była to kolejna okazja, aby spotkać się we wspólnym kamieniarskim gronie. Gronie, które tworzą ludzie dobrze się rozumiejący, bo na co dzień wszyscy zmagają się z podobnymi problemami. A przy takich okazjach mogą porozmawiać oraz wymienić się doświadczeniami i praktycznymi podpowiedziami.

Zawody nie odbyłyby się bez wsparcia partnerów. Organizatorzy dziękują za wsparcie firmom ( w porządku alfabetycznym): Marmur Płytki, Optolith, Oxyline, Productos Climax, Quadra Granit, Sosnowica, Zephyr.

– Drużyny podeszły do zadania bardzo profesjonalnie. Wyrobiły się w zakładanym, choć dość krótkim, czasie wykonania prac – dodaje Jacek Soboszek. – Bez wątpienia pomagały w tym produkty Optolith, bo umożliwiały szybkie przejście do kolejnych etapów zadania. Rywalizacja była bardzo zacięta i tak naprawdę o wygranej decydowały niuanse. Wszystkie drużyny przeszły przez zadanie praktycznie bezbłędnie, a od strony technicznej reprezentowały bardzo wysoki poziom.

turniej

Więcej zdjęć na naszym fanpage na Facebooku.


Drużyny o sobie:


Ekam Elewacje Michał Ziołowicz
Firma specjalizująca się w trudnych, wymagających wysokich kwalifikacji realizacjach. Realizacje na obiektach zabytkowych, pałacowych oraz użyteczności publicznej znajdują się na terenie Polski, Niemiec, Ukrainy i innych państw.

Nikobud Zbigniew Myszka
Na co dzień znajdujemy się w Małopolsce, jednakże nie ma takiego miejsca na świecie, gdzie nie moglibyśmy wykonać montażu. Kamień to nasza pasja od 1996 r. Elewacje, posadzki oraz mała architektura nie mają przed nami żadnych tajemnic.

Discover Stone
Pracownia kamieniarska z Podhala. Powstała w 2011 roku. Chętnie czerpiemy z tradycji Podhala, łącząc w wielu realizacjach kamień z całego świata z drewnem i wzornictwem góralskim. Połączenie tych dwóch naturalnych surowców wpływa na oryginalność i trwałość naszych projektów.

Marmur Kielce
To przedsiębiorstwo stworzone przez ludzi, dla których kamień naturalny jest pasją. Podejmujemy architektoniczne wyzwania zaczynając od projektu, poprzez dobór surowca, produkcję, aż po finalną realizację inwestycji.

przeczytaj cały artykuł

Vellano – historia współpracy rzeźbiarza i właściciela kamieniołomu

Autor: Julia Stachowska   |   Data publikacji: środa, 18 grudnia 2024 00:00

Silvio Viola i Marco Nardini

Piaskowiec Pietra Serena, szary i jednolity kamień o dużej twardości, jest kluczowym elementem krajobrazu architektonicznego Florencji oraz okolicznych miejscowości. Ten charakterystyczny dla regionu materiał, choć mniej spektakularny wizualnie niż słynny marmur z Carrary, jest równie ceniony w lokalnym budownictwie.


W Vellano, małym górskim miasteczku, działa kamieniołom, który wydobywa ten właśnie kamień. Właścicielem zakładu jest Marco Nardini, który od najmłodszych lat poświęcał się wraz ze swoim ojcem pracy z tym piaskowcem. Dziś jego działalność obejmuje produkcję płyt, kominków, ornamentów, elementów konstrukcyjnych, a także ręcznie robione liternictwo. W Vellano mieszka jednak zaledwie 300 osób, co ogranicza liczbę potencjalnych odbiorców jego wyrobów.

Marco Nardini, świadomy trudności związanych z rynkiem lokalnym, szukał sposobu na zwiększenie rozpoznawalności swojego kamieniołomu. Mimo, że okolica cieszy się popularnością wśród turystów, a niektórzy z nich kupują tu domy, brakowało impulsu, który przyciągnąłby uwagę szerszej publiczności. Wtedy przybył do niego mieszkający w pobliżu artysta Silvio Viola, co stało się początkiem wyjątkowej współpracy między rzeźbiarzem a właścicielem kamieniołomu.

Z inicjatywy Silvia i Marca powstała idea sympozjum rzeźbiarskiego, które miało nie tylko promować lokalny kamień, ale także ożywić przestrzeń artystyczną regionu. Kolejne edycje przyczyniły się do umieszczenia rzeźb w wielu miejscach publicznych – na skwerach, przed kościołami, w ogrodach restauracji czy na placach miejskich. Były to prace artystów z różnych krajów – w tym również z Polski – które wzbogacały przestrzeń Vellano i okolicznych miasteczek.

Gdy odwiedziłam Vellano po raz pierwszy, trwała piąta edycja sympozjum. Uczestniczyliśmy w nim w liczbie dziewięciu rzeźbiarzy i zostaliśmy zakwaterowani w domach należących do organizatorów. Twórcy inicjatywy podzielili się z nami wszystkim co mieli, zorganizowali sympozjum na własną rękę tak, jak potrafili najlepiej. Wyszło im to naprawdę świetnie.

Włosi inaczej niż Polacy podchodzą do rzeźbiarzy i ludzi pracujących w kamieniu. Społeczeństwo jest tam bardziej świadome, ponieważ kamień w tych stronach jest głównym budulcem domów i tworzywem dzieł sztuki. Już na samym początku zachwyciła mnie serdeczność i gościnność mieszkańców, którzy z otwartością nawiązywali z nami relacje i wydawali się być bardzo zaangażowani w wydarzenie. Atmosfera była wyjątkowa – na każdym kroku można było dostrzec efekty poprzednich edycji sympozjum. Chociaż mieszkałam w innym miasteczku, co rano odkrywałam, że mieszkańcy wiedzieli kim jestem i czym się zajmuję. Chętnie nawiązywali rozmowy. Cieszyli się obecnością rzeźbiarzy i opowiadali o tych, którzy przybyli do Vellano w poprzednich edycjach wydarzenia.

Uczesnicy sympozium w VellanoCo wieczór uczestnicy sympozjum, mieszkańcy Vellano i turyści wspólnie celebrowali postępy prac. W kamieniołomie odbywały się koncerty i uroczyste kolacje, na które całe miasto przynosiło lokalne potrawy, produkty i wina. Kamieniołom, który na co dzień tętnił pracą, stawał się miejscem spotkań dziesiątek gości z całego świata. Wśród odwiedzających byli także dziennikarze, politycy i fotografowie, którzy pragnęli uchwycić wyjątkowość tego miejsca. Sympozjum stało się wydarzeniem szeroko znanym, a jego renoma wykraczała daleko poza granice regionu. Wydarzenie doczekało się sponsorów w postaci lokalnych firm oraz władz.

Dzięki tej inicjatywie Vellano zyskało nowy, artystyczny wymiar. Rzeźby, które powstawały podczas sympozjów, były sprzedawane i umieszczane w całym regionie, a kamień z Vellano zyskał sławę jako surowiec używany przez artystów oraz wyjątkowy materiał budulcowy. Kamieniołom zbudował relacje z nowymi odbiorcami uczestniczącymi w wydarzeniu. Dzięki licznym publikacjom w prasie, telewizji i Internecie, Marco Nardini i Silvio Viola zyskali rozgłos.
Vellano, znane wcześniej głównie z pięknych widoków i festiwalu kasztanów, stało się miejscem związanym ze sztuką i rzeźbą. Kamieniołom, który przez lata dostarczał surowca na lokalne potrzeby, stał się ośrodkiem artystycznym, przyciągającym rzeźbiarzy i miłośników sztuki z całego świata. Współpraca Marca i Silvia to przykład, jak pasja do kamienia i sztuki może ożywić małe miasteczko, tworząc z niego centrum kultury i międzynarodowego dialogu artystycznego. Historia tego Sympozjum pokazała mi, że kiedy trafi się na odpowiednich ludzi, można odnieść wielki sukces w miejscu tak oddalonym od wielkich ośrodków jak Vellano. Relacje międzyludzkie i wspólna pasja pozwalają „przenosić góry”. 

Zdjęcia:
1/ Silvio Viola i Marco Nardini, w tle stanowiska rzeźbiarskie
2/ Uczestnicy sympozjum: Luca Calò, Mariano Guerrieri, Silvio Viola, Alberto Gedeon, Henning Bock, Julia Stachowska, Elisa Sordelli, Marco Nardini, Simone Azzurrini, Kumiko Suzuki; oraz osoby związane z kamieniołomem


 

Julia StachowskaJulia Stachowska – rzeźbiarka i historyk sztuki. Członkini kieleckiego Związku Artystów Rzeźbiarzy. Autorka teoretycznych prac z zakresu historii sztuki.
Jako artystka specjalizuje się w rzeźbie kamiennej. Regularnie uczestniczy w sympozjach rzeźbiarskich (Orońsko, Brno, Dubenec, Vellano) i wystawach swoich prac. Jej pracownia rzeźbiarska mieści się na Śląsku.
Rzeźbiąc w kamieniu stara się wykorzystywać naturalny kolor i strukturę materiału. Kształty tworzone przez artystkę zacierają granice pomiędzy kamieniem a elastyczną, płynną materią. Współpracuje z wieloma uznanymi projektantami wnętrz; jej rzeźby znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce, Belgii, Włoszech oraz Czechach.
Na zdjeciu obok: Autorka z rzeźbą wykonaną podczas sympozjum pt. La Gladiatora.

przeczytaj cały artykuł

25 lat Magemar w Polsce

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: piątek, 15 listopada 2024 01:00

Adrian Buraczyński

Przez 25 lat widzieliśmy wszystko. I wzloty i upadki, i sojusze i wojny. Widzieliśmy statki płynące z wszystkich zakątków świata wypełnione blokami, później zamianę na kontenery. Widzieliśmy rodzące się potęgi i upadające potęgi. Trudno to objąć w kilku słowach.
Z Adrianem Buraczyńskim – dyrektorem generalnym Magemar Polska
– rozmawiał Paweł Szambelan

A jak z punktu widzenia Magemar można podsumować te 25 lat?

Magemar Polska wystartował w marcu 1999 roku. Oddział firmy w Polsce otworzył Rafał Zahorski. Ja dołączyłem 1 listopada 1999 roku. Najpierw pracowaliśmy we dwóch, a mniej więcej po roku zaczęliśmy zatrudniać dodatkowych współpracowników. Po dwóch latach to było już 6 osób. W 2004 roku uruchomiliśmy własną agencję celną. Nota bene to była ostatnia agencja uruchomiona przed wejściem Polski do Unii Europejskiej – ruszyła 30 kwietnia, a 1 maja Polska weszła do Unii. Wszyscy zamykali agencje, a my otwarliśmy. W 2005 roku otworzyliśmy oddział w Gdyni. Później oddział w Katowicach i chwilę później w Chinach. W roku 2021 wydzieliliśmy biuro gdyńskie do osobnej spółki, bez agencji celnej, jako Magemar Logistics.

Sytuacja ostatnich 3 lat spowodowała dużo zmian na rynku transportowym, więc obecnie jesteśmy na etapie nieustających zmian struktury oddziałów firmy.
Jak pandemia covid-19 i wojna w Ukrainie wpłynęły na usługi transportowe?
To było przewartościowanie całego rynku transportowego. Zaczęło się od covidu. Nagle załamały się wszystkie łańcuchy dostaw, bo z dnia na dzień zatrzymane zostały dostawy granitu, głównie z Chin. Pociągnęło to za sobą wyprzedaż całych stanów magazynowych w Polsce. A z drugiej strony momentalne wzrosty stawek frachtowych. Przed covidem kontenery woziliśmy po 500-600 dolarów. I one nagle podrożały nawet do kilku, kilkunastu tysięcy dolarów. To była absolutna wariacja. Po pierwsze kontenery nie były dostępne. Po drugie: jeśli w jakimś chińskim porcie pojawiał się choćby jeden przypadek zachorowania na covid, to zamykany był od razu cały port. Na 10, 12, 14 dni. To powodowało ogromne spiętrzenie statków zarówno tych czekających na rozładunek, jak i tych czekających na załadunek. Sytuacja bardzo szybko przełożyła się na dostawy z Indii. Co jeszcze bardziej podbiło stawki frachtowe i poskutkowało drastycznymi podwyżkami cen produktów dla klienta finalnego.

Czasy były złote dla kamieniarstwa – wszystko się sprzedawało, niezależnie od ceny. Oczywiście potem to przełożyło się na wyższą inflację w kraju i w ogóle na całym świecie. A kiedy zaczęło się wszystko jakoś normalizować, to w lutym 2022 roku wybuchła wojna w Ukrainie. Bezpośredni skutek był taki, że momentalnie wypadło 50% floty pływającej po Bałtyku, ponieważ była to flota pod rosyjską banderą. Te statki dostały zakaz zawijania do portów europejskich. Czyli towary przywiezione przez statki oceaniczne do Antwerpii bądź Rotterdamu nie miały być czym rozwożone do mniejszych portów bałtyckich. Dodatkowo wojna w Ukrainie wywołała kryzys energetyczny, więc wszystkie statki obsługiwały dowozy węgla, zboża i produktów bardziej istotnych niż kamień. To spowodowało, że nie było dostępnego środka transportu między portami oceanicznymi obsługującymi statki masowe a portami typu Szczecin. Najprostszy przykład: towar ze statku, który z Indii przypłynął w czerwcu do Rotterdamu dotarł do Szczecina dopiero we wrześniu – krótko mówiąc na koniec sezonu kamieniarskiego.

Dodatkowy koszt wojny w Ukrainie był taki, że większość pracowników w europejskich portach to Ukraińcy. Kiedy wybuchła wojna, większość z nich pojechała do ojczyzny ratować rodzinę i już nie wrócili do pracy. Pojawiło się mnóstwo wakatów w brygadach przeładunkowo-rozładunkowych, co bardzo opóźniało czas rozładunku.
Inna sprawa, że firmy nie były zainteresowane wożeniem granitu. Za węgiel i pszenicę płacono dużo większe pieniądze i to bardziej opłacało się przewozić. Przykładowo przed wojną za przewóz płacono 60 € za tonę, a później cena sięgała 200 €. W 2023 roku Chiny ogłaszają koniec covidu i stawki za fracht momentalnie spadają z 3000 dolarów do 500 dolarów. A w porcie nadal leżą bloki granitowe sprowadzone w tamtym czasie. One prawdopodobnie są w tej chwili niesprzedawalne, bo zawarty w ich cenie koszt ówczesnego transportu wywindował ich cenę poza wszelkie granice rozsądku.

Jak w tym odnajdował się Magemar?
Najważniejsze to mieć poduszkę finansową, która pozwala na zachowanie płynności finansowej. Nie mogę sobie pozwolić na opóźnienie płatności do armatora, nawet jeśli mój klient spóźnia się z zapłaceniem mnie za fracht. To jest ryzyko wkalkulowane w nasz biznes. Potrzebny jest spory zapas środków finansowych, by mieć z czego płacić zobowiązania, przeczekać opóźnienia płatności przychodzących i pozostać na rynku. Jeśli armatorowi nie płacę w terminie, to najpierw wynegocjowane stawki osiągają poziom cen rynkowych, a później wstrzymane jest w ogóle wszelkiego rodzaju świadczenie usług. Podkreślmy ponownie, że posiadane środki musiały z dnia na dzień zacząć wystarczać na opłacenie frachtów, których koszt rósł o setki procent.

Magemar w telegraficznym skrócie
Od 25 lat Magemar Polska to transport morski, transport lądowy, transport kolejowy, agencja celna. I spedycja portowa – od A do Z, zajęcie się towarem od momentu wpłynięcia statku do portu po opuszczenie terenu portu, czyli przeładunek statek – plac – samochód, składowanie, dokumentacja i procedury celno-skarbowe.

Dlaczego warto korzystać z waszego 25-letniego doświadczenia?
Najmłodszy stażem pracownik Magemar Polska ma 16 lat doświadczenia w tej branży. Oferujemy nasze usługi zarówno dużym firmom, jak i drobnym odbiorcom. Dzięki długiej obecności na rynku mamy duże doświadczenie i jesteśmy dobrze osadzeni w rynku kamieniarskim – 90% naszych obrotów to kamień w postaci bloków, slabów i płytek.
Widzieliśmy już chyba wszystko, co może się przydarzyć w usługach transportowych. I potrafimy siebie – i powierzony nam towar – przed tym zabezpieczyć. Niebezpieczeństw jest wiele. Ktoś rozpoczynający przygodę z importem na własną rękę rzadko sprawdza dostawcę, od którego kupuje za granicą. Ba! Nawet już w kraju rzadko sprawdzamy kontrahenta. Kilka lat temu po firmach kamieniarskich dzwoniła jakaś osoba przedstawiając się jako komornik, który zajął dużą ilość kamienia, i będzie robił licytacje kamienia w porcie szczecińskim. Ceny wywoławcze były bardzo niskie, a warunkiem udziału w licytacji była wpłata wadium. Wiele osób dało się na to nabrać. Wpłacili wadium, a potem dzwonili do nas, żeby zapytać gdzie i kiedy będzie ta rzekoma licytacja. Dlatego często powtarzam: jeśli coś się dzieje w Szczecinie, to my na pewno o tym wiemy – sprawdźcie uzyskaną informację u nas.

Możemy też być tak zwaną wywiadownią gospodarczą. Jeśli ktoś chce coś kupić na przykład w Chinach, to my możemy przez swój oddział w Chinach sprawdzić wiarygodność tej firmy. Podobnie w Indiach. Każdy, kto miał okazję zetknąć się z firmami indyjskimi lub chińskimi wie, że nie zawsze jest to takie proste. Firmy w tych krajach są budowane w troszkę inny sposób niż w Europie i trudniej dotrzeć do rzetelnych informacji o ich wiarygodności.

Prywatni importerzy nie zdają sobie sprawy, jak ważne jest ubezpieczenie. Że statek w rejsie jest taką spółką z o.o., której udziałowcami są wszyscy właściciele towaru przewożonego na statku. Z tego wynika mnóstwo różnych konsekwencji, na przykład koszty wszelkich nieprzewidzianych zdarzeń czy akcji ratowniczych. I tu łatwo przejść do uzasadnienia, dlaczego warto ubezpieczać towar. Załóżmy, że towar kosztuje 5000 dolarów, a ubezpieczenie dodatkowe 200 $. Zaoszczędzę na ubezpieczeniu i mam kilka procent zysku więcej. No bo po co to ubezpieczać? Ale w momencie, kiedy po drodze coś się przydarzy – choćby piracki incydent na morzach wokół zachodniej Afryki – to akcja ratunkowa statku idzie w setki tysięcy, miliony dolarów. I każdy właściciel towaru znajdującego się na statku, musi solidarnie pokryć koszty akcji ratunkowej. Jak nie masz ubezpieczenia, to musisz pokryć te koszty z własnej kieszeni. Jeśli to zbyt mglisty przykład, to podam konkret, którym żył świat w roku 2021: blokada Kanału Sueskiego przez statek Ever Given. Roszczenia odszkodowań sięgnęły 550 milionów dolarów. Nagle z 200 dolarów zaoszczędzonych na ubezpieczeniu robi się kilkadziesiąt tysięcy do zapłaty z przyczyn, na które nie mamy żadnego wpływu.

Jaki jest zakres usług, które oferuje Magemar?
Staramy się przede wszystkim klienta wyedukować. Że nawet jeśli nie skorzysta z naszych usług, to żeby nie wpakował się na minę gdzieś indziej. Wiadomo, że zdarzają się klienci, zwłaszcza drobni, którzy rezygnują z naszych usług szukając tańszej usługi. Większe firmy, nawet jeśli z różnych powodów odeszły po usłyszeniu oferty, to jednak do nas wracają. To firmy, które mają świadomość, że cena to nie wszystko. Liczy się know-how, jakość serwisu i inne rzeczy, na które my, po 25 latach działalności, kładziemy większy nacisk niż na skrajnie zredukowaną cenę. W zamian za to dajemy pełną obsługę, nie wyłączając obsługi prawnej. W sytuacjach awaryjnych nie zostawiamy klienta bez pomocy.

Pracę zaczynamy od informacji, co trzeba przetransportować oraz skąd i dokąd. Czy to są ilości hurtowe, czy to raczej jest import indywidualny. W wielu przypadkach od razu ostrzegamy o niebezpieczeństwach i konsekwencjach importu danego towaru. Choćby o wysokości ceł antydumpingowych nałożonych na niektóre produkty. Taryfikujemy dany towar, wyliczamy wysokość cła i podatku VAT. Podpowiadamy, czy towar lepiej sprowadzić w postaci materiału do produkcji, półproduktu czy produktu gotowego. Ustalamy, czy ważniejszy jest czas dostawy czy koszty transportu.
Mając własną agencję celną możemy przejąć w całości reprezentowanie klienta przed urzędem celnym i przeprowadzić kompleksowo obsługę celno-skarbową każdego towaru przyjmując odpowiedzialność na siebie.

My jesteśmy od tego, żeby sprawdzić wszystkie dokumenty dotyczące przewożonego towaru. Nasza odpowiedzialność zaczyna się, gdy towar przekroczy linię burty statku w porcie załadunku. Zaczynamy od konosamentu morskiego – to taki morski list przewozowy, który potwierdza przyjęcie towaru na statek jednocześnie upoważniający do odbioru towaru ze statków w porcie docelowym. Czy zgadzają się wartości wyliczone, czy zgadzają się świadectwa pochodzenia. Dalej: czy faktury międzynarodowe są poprawnie wystawione i zawierają wszystkie niezbędne elementy i dane.

Czy wiedziałeś na przykład, że opakowania drewniane i palety, na których przyjeżdża towar, też podlegają rygorystycznym przepisom? Mimo, że to tylko opakowanie, to drewno musi być fumigowane – czyli poddane procesowi eliminującemu z drewna wszelkie organizmy żywe, nawet ich formy przetrwalnikowe, by nie dopuścić do rozprzestrzenia się ich poza granice naturalnego występowania. Każdy kawałek drewna musi mieć specjalne oznaczenie, którego brak może skutkować odesłaniem całego kontenera z powrotem do kraju nadania. Lub koniecznością spalenia opakowania, uzyskania certyfikatu tego spalenia i – uwaga – oclenia popiołu. W obu przypadkach pojawiają się dodatkowe koszty.

Przy okazji polecam wszystkim czytelnikom artykuły dotyczące Wiążących Informacji Taryfowych, które pojawiają się w Kurierze Kamieniarskim. To duża dawka wiedzy, którą warto znać, jeśli planujemy import. Trzeba przy tym zaznaczyć, że WIT odnosi się tylko do danego towaru i do konkretnej firmy, a nie do całości importu jako takiego. Nie da się użyć WIT-u od kolegi dla potrzeb mojego importu.
Specjalizacja na kamieniarstwo też jest wskazana. Bo wielu błędów można by uniknąć, gdyby agent celny wiedział, na co patrzy. Że to jest tarcza polerska, a nie piła. Że to Orion, a nie Kashmir. Portowcy (dokerzy) nie muszą się znać na kamieniu i narzędziach. My jesteśmy od tego, żeby o to zadbać. Pamiętajmy, że na statek wchodzi kilkaset bloków kamiennych i każdy z tych bloków musi trafić pod konkretny adres. A nierzadko zdarza się, że z Indii przychodzą bloki, które mają identyczne numery, mimo że to inny materiał i inne miejsce wydobycia. Stąd łatwo o pomyłkę, jeśli bloki mają podobną wielkość i masę.
No dobrze. No to opowiedzmy, jak wygląda taki import.

Czy każdy blok na statku może być przypisany do innego kamieniarza?
Przyjmijmy, że mówimy o dwóch rodzajach importu. Jeden to firmy, które importują na własne potrzeby, czyli kamieniarze ściągający bezpośrednio kamień na potrzeby swoich zakładów. Drugi to firmy handlowe, czyli na przykład hurtownie kamienia.
Informujemy, że określonego dnia z określonego portu wypływa statek, który będzie płynął do Polski. Zadaniem tych firm jest dostarczenie kamienia do portu w terminie umożliwiającym załadunek na statek. Gdy blok przekroczy linię burty, zaczyna się nasza - klienta odpowiedzialność. Kiedy statek przypływa do Szczecina, my bierzemy listę i sprawdzamy każdy z kilkuset bloków, czy to jest ten, który został załadowany na statek i do kogo on powinien trafić w Polsce. Blok po bloku sprawdzamy, czy na pewno przypłynęło wszystko to, co według dokumentów przewozowych miało przypłynąć. Jeśli to się zgadza, to możemy clić i wydawać. Jeśli coś się nie zgadza z konosamentem, to bloków nawet nie przedstawiamy do odprawy celnej. Najpierw wyjaśniamy. Oczywiście, mimo rozbieżności, rozładunek musi być przeprowadzony, by nie podnosić kosztów przetrzymania statku na nabrzeżu. Wtedy zajmujemy się magazynowaniem towaru przed ocleniem.
Odpowiadając na pytanie: tak, każdy blok na statku może być dostarczony do innego zakładu kamieniarskiego.

132_52_1.jpg

Magemar Polska ma unikalną w skali Europy i świata siedzibę.
Nie da się ukryć! Od 14 lutego 2011 roku naszą siedzibą jest statek zacumowany w Basenie Wschodnim portu szczecińskiego. To pieczołowicie odrestaurowany statek pilotowy THPV Bembridge z 1938 r. W 2009 roku został uratowany przed złomowaniem, a ze szczegółami jego historii można się zapoznać na jego pokładzie, w naszym małym muzeum. Jeśli to nie wystarczający powód, by odwiedzić Magermar, to dodam – cytując Kurier Szczeciński – że to jedyna zachowana jednostka morska, która brała udział w operacjach wojennych w Dunkierce i Normandii, a także najstarszy brytyjski statek pilotowy i drugi pod względem wieku na świecie.

25 lat na rynku polskim Magemar Polska będzie świętować również na targach STONE w Poznaniu.
Oczywiście. Zapraszamy wszystkich na poczęstunek z tej okazji na naszym stoisku. W moim przekonaniu na targach w tej chwili już się biznesów nie robi. Teraz targi spełniają głównie rolę spotkań towarzyskich, których tak bardzo nam brakuje. Nie każdy ma czas jeździć po kraju i odwiedzać swoich kontrahentów. Dlatego na targach, kiedy spotykamy się w jednym miejscu, można nadrobić zaległości towarzyskie. Siadamy i gadamy, może akurat narodzi się jakiś nowy pomysł na biznes, może inspiracją będą newsy, które między sobą wymieniamy, może ktoś coś ciekawego podpowie. Dlatego my nastawiamy się na tak zwaną część towarzyską i serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszego stoiska.

przeczytaj cały artykuł

Współpraca kamieniarzy i rzeźbiarzy – rzemiosło, sztuka i pozytywne relacje

Autor: Julia Stachowska   |   Data publikacji: piątek, 15 listopada 2024 01:00

Julia Stachowska

Czy współpraca między rzeźbiarzem a kamieniarzem i wydobywcą jest możliwa? Tak. Miałam na to dowody w wielu realizacjach, gdzie takie kooperacje nabierały prawdziwego rozpędu. Większość, niestety, za granicą. Mam wrażenie, że w Polsce ludzie nie są tak skorzy do współpracy, to blokuje projekty, które mogłyby być przecież znaczące. Chciałabym, aby to się zmieniło, żeby w naszym kraju zaczęto edukować zwykłych ludzi odnośnie kamienia, pokazywać im, że to jest coś wyjątkowego, że to jest dziedzina, która może wzbudzać wielkie emocje. Chciałabym też pokazać, że dzięki otwartości i współpracy można wspólnie zarabiać i realizować świetne projekty.

W swojej praktyce zajmowałam się rzeźbą w kamieniu, odtwarzaniem uszkodzonych zabytkowych detali architektonicznych, wykonywaniem obiektów małej architektury wg projektów konserwatora zabytków, a także tworzeniem elementów wyposażenia wnętrz. Najwięcej nauczyłam się za granicą od Włochów, Belgów, Czechów, a nawet od Peruwiańczyka. Współpraca z kamieniarzami, właścicielami zakładów i kamieniołomami wiele mnie nauczyła.

Podróżowanie dało mi możliwość spotykania ludzi – kamieniarzy, rzeźbiarzy, importerów, wydobywców – którzy ze swoich krajów przywozili przeróżne narzędzia i mieli swoje własne techniki obchodzenia się z materiałem.
Skupmy się jednak na współpracy z polskimi zakładami, jako że to tu powstaje najwięcej moich prac. Polska może poszczycić się bogactwem rodzimych kamieni, które bardzo cenię. Wśród nich wyróżniają się marmur ze Sławniowic czy Bolechowic, wapień pińczowski czy piaskowce. Można odnaleźć tu surowce o różnorodnych odcieniach, strukturach i właściwościach. Do moich prac pozyskuję materiały bezpośrednio z kamieniołomów, ale także korzystam z usług lokalnych zakładów kamieniarskich.

Nie każdy zakład kamieniarski specjalizuje się w rzeźbie czy ornamentach architektonicznych. Niektóre skupiają się wyłącznie na produkcji nagrobków, parapetów czy blatów ciętych z gotowych płyt. Zauważyłam, że w pewnym stopniu ogranicza to zakres wiedzy o obróbce kamienia. Bywa, że znajomi kamieniarze pytają mnie, jakiego narzędzia użyć do danego projektu. Ja z kolei czasem potrzebuję ich opinii odnośnie tego, jakiej chemii użyć do czyszczenia czy impregnacji kamienia.
Znajomości te przyśpieszają postępy prac i redukują możliwość niewłaściwego działania. Miałam okazję rzeźbić w kilkudziesięciu różnych kamieniach, każdy z nich jest inny i inaczej reaguje. Wszystkiego trzeba nauczyć się poprzez praktykę.

132_56_1.jpg

Autorka przy pracy, fot. FIlip Błażejowski

Trudno jest znaleźć zakłady, gdzie dostępne są bloki marmuru dedykowane pod rzeźbę. Kiedy znalazłam już kilka takich, które posiadały w swojej ofercie bloki, bywało, że współpraca nie układała się dobrze ze względu na różnice charakterów. Z czasem jednak poznałam dostawcę, z którym w tej chwili mam wręcz rodzinne relacje i nie chcę zamawiać kamienia nigdzie indziej. Do zakładu Jerzego Derenia w Sośniewicach trafiłam z polecenia. Poleciła mi go kobieta ze Strzegomia, u której kupowałam narzędzia do kamienia. Gdy znalazłam się na miejscu, od razu wiedziałam, że dobrze trafiłam. Za każdym razem, gdy jestem w Sośniewicach, na rozmowach upływa wiele godzin. To dzięki tym relacjom mogłam rozwijać swoją twórczość. Dzięki nim miałam w końcu kamień, o jakim marzyłam, osiągnęłam określony poziom swoich prac i mogłam rzeźbić na większą skalę. Oprócz marmuru z Polski i Carrary kupuję także inne kamienie, takie jak czarny marmur z Belgii. Znajomości międzynarodowe, które nawiązałam podczas pracy za granicą i rzeźbienia na sympozjach dały mi możliwość szerszego pozyskiwania materiału.

132_56_2.jpg

Wystawa rzeźb Julii Stachowskiej w Centrum Olimpijskim w Warszawie,
marzec 2024, fot. Magdalena Dąbrowska

Rzeźbiarze pracujący w kamieniu często są rozproszeni, co sprawia, że trudno o regularne kontakty z innymi artystami. Niektóre zakłady czy kamieniołomy udostępniają rzeźbiarzom pracownie, dzięki czemu osoby te są w stanie się poznawać i rozwijać. Dobre relacje, otwartość oraz wzajemna wymiana wiedzy pozwalają na realizację nawet najbardziej skomplikowanych projektów. To właśnie dzięki takiej współpracy można tworzyć dzieła, które łączą artystyczną wizję z techniczną precyzją zaplecza maszynowego zakładów.

Współpraca między kamieniarzami a rzeźbiarzami jest czymś, co może wiele wnieść do rozwoju obu tych gałęzi. Znajomość technik rzeźbiarskich i kamieniarskich obecnie zanika. Mamy do czynienia z ciągłym postępem w obróbce maszynowej kamienia. Maszyny są dzisiaj w stanie ciąć, polerować, a nawet rzeźbić w kamieniu. Wymiana wiedzy i doświadczeń daje jednak możliwości rozwoju w bardziej niszowych kierunkach oraz szansę na budowanie konkurencyjności poprzez tworzenie unikalnych produktów. Firmy mogą także przyciągać klientów promując sztukę w swoich siedzibach czy za sprawą otwartych pracowni rzeźbiarskich.

132_56_3.jpg

Rzeźba pt. What if...? w Parku Rzeźby w Orońsku, marmur Sławniowice, 2024

Będąc za granicą zauważyłam, że coraz więcej firm związanych z wydobyciem i obróbką kamienia dostrzega wartość sztuki jako narzędzia promocji swojego przedsiębiorstwa. Przykładem może być włoska firma Henraux, która od dziesięcioleci kolekcjonuje rzeźby artystów, prezentując je w biurach i na zewnątrz budynku. Dla odwiedzających jest to okazja do obcowania z dziełami, ale też do odkrywania możliwości, jakie kryje w sobie kamień. Takie działanie ściąga ludzi niezwiązanych z kamieniem do miejsca jego składowania i ekspozycji. Pozwala im to lepiej zrozumieć istotę jego wykorzystania.

W Polsce istnieje jeszcze przestrzeń do dalszego rozwijania świadomości na temat wartości kamienia (zarówno jako materiału artystycznego, jak i rzemieślniczego). Jednak nawiązując współpracę opartą na zaufaniu, rzeźbiarze i kamieniarze mogą przyczynić się do popularyzacji tego surowca wprowadzając innowacyjne produkty czy prowadząc działalność edukacyjną.

 


 

Julia Stachowska – rzeźbiarka i historyk sztuki. Członkini kieleckiego Związku Artystów Rzeźbiarzy. Autorka teoretycznych prac z zakresu historii sztuki.
Jako artystka specjalizuje się w rzeźbie kamiennej. Regularnie uczestniczy w sympozjach rzeźbiarskich (Orońsko, Brno, Dubenec, Vellano) i wystawach swoich prac. Jej pracownia rzeźbiarska mieści się na Śląsku.
Rzeźbiąc w kamieniu stara się wykorzystywać naturalny kolor i strukturę materiału. Kształty tworzone przez artystkę zacierają granice pomiędzy kamieniem a elastyczną, płynną materią. Współpracuje z wieloma uznanymi projektantami wnętrz; jej rzeźby znajdują się w prywatnych kolekcjach w Polsce, Belgii, Włoszech oraz Czechach.

przeczytaj cały artykuł
Strona 3 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.