Z branży

W związku z... Mistrz kamieniarz

Autor: Jacek Major   |   Data publikacji: środa, 13 września 2023 11:11

Polski Związek Kamieniarstwa kolejny raz organizuje egzaminy czeladnicze i mistrzowskie w zawodach kamieniarz i brukarz. Zapraszamy wszystkich chętnych do potwierdzenia swoich kwalifikacji zawodowych. Dyplomy zdobyte w Polsce są z mocy prawa unijnego honorowane we wszystkich państwach członkowskich. Na życzenie zdającego dokument może być również wydany w języku angielskim.

Egzamin odbędzie się w połowie grudnia 2023 roku. Tuż przed egzaminem zaplanowano kurs, który ma za zadanie odświeżyć wiedzę i przygotować do części teoretycznej. 32 godziny m.in. z materiałoznawstwa, technologii obróbki, maszynoznawstwa oraz różnych zagadnień z prowadzenia firmy pozwolą powtórzyć i usystematyzować swoją wiedzę na tyle, aby egzamin był przyjemnością.

Kurs będzie trwał 4 dni. Codziennie będzie to 8 godzin lekcyjnych podzielonych na cztery bloki. Staraliśmy się tak ułożyć plan i zmieniać prowadzących oraz tematykę, aby zajęcia się nie dłużyły i były dynamiczne. Zachęcamy do punktualnego i pełnowymiarowego udziału w kursie, jednak rozumiemy, że obowiązki zawodowe mogą czasem być ważniejsze. Z tego względu będzie możliwe, aby do zajęć dołączać i opuszczać je w dowolnym momencie. Jeżeli słuchacze będą potrzebować na godzinę czy dwie odejść od komputera to nie będzie żadnego problemu z późniejszym ponownym zalogowaniem i kontynuacją szkolenia w dowolnym momencie.

Kurs odbędzie się online, na platformie ZOOM. Jest to narzędzie umożliwiające zdalną komunikację między prowadzącym i uczestnikami za pośrednictwem Internetu. Zachęcamy do zaopatrzenia się w kamerę internetową i mikrofon, by móc w pełni uczestniczyć w kursie i mieć możliwość zadawania pytań na żywo. W przeciwnym wypadku pozostanie jedynie rola biernego widza i słuchacza.
Więcej informacji na temat egzaminu i kursu będzie można uzyskać w czasie targów STONE. Na swoim stoisku Polski Związek Kamieniarstwa planuje promować podnoszenie i potwierdzanie kwalifikacji zawodowych. Prezentowana będzie oferta kursów i egzaminów w zawodzie kamieniarz i brukarz. Będzie można dowiedzieć się więcej szczegółów, jak takie egzaminy wyglądają, kto może do nich przystąpić i czy trudno jest zdać. Będzie możliwość porozmawiania z instruktorami kursów i egzaminatorami.

Tytuł mistrza jest również pierwszym, ale tym największym i najważniejszym, krokiem aby zatrudniać uczniów w swoim zakładzie.
Z innych wydarzeń, które na stałe goszczą w kalendarzu PZK, warto już dziś wspomnieć o Kongresie Kamieniarskim. W tym roku świetnie sprawdziła się nowa formuła tego spotkania, które odbyło się w styczniu w Wieliczce. Fotorelacja pojawiła się Kurierze Kamieniarskim nr 1/2023. W roku 2024 planujemy organizację Kongresu również w styczniu. O miejscu i dokładnej dacie będziemy informować. Już dziś zapraszamy na to wydarzenie.

przeczytaj cały artykuł

Anna Rasińska: Sympozja drogą do samorealizacji

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 13 września 2023 09:17

 Z Anną Rasińską, pochodzącą z Opola rzeźbiarką, której sposobem na życie stały się sympozja rzeźbiarskie na całym świecie, rozmawiał Dariusz Wawrzynkiewicz.

Pochodzi Pani z Opola, miasta, w którym swoją siedzibę ma nasza redakcja. Zaskoczeniem była dla mnie informacja, że była Pani jedyną Polką zakwalifikowaną na sympozjum rzeźby w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, o którym pisaliśmy niedawno na naszym fanpage na Facebooku. Jak to się stało, że jest Pani rzeźbiarką? I dlaczego wybrała Pani kamień?
Dla mnie od dzieciństwa rzeźba kamienna to było coś. Moja mama miała sporo książek o sztuce. Kiedyś kupiła album Auguste’a Rodina i od tego czasu przepadłam. To jest bardziej transcendentne, ale rzeźba w kamieniu to było to.
Chociaż nie miałam żadnych rodzinnych związków ze sztuką, to już jako dziecko w wieku 11-12 lat trafiłam do ogniska plastycznego w Opolu. Tam przez zabawę pokazywano nam różne formy uprawiania sztuki. Strasznie mi się to spodobało. W rezultacie, gdy trzeba było wybrać średnią szkołę, decyzja była prosta. I tak zostałam uczennicą opolskiego liceum plastycznego, które ukończyłam w 2001 roku. Nie przeszło mi, więc wybór uczelni też był oczywisty: ASP w Krakowie. Tam przeszłam przez wszystkie pracownie. Na pewnym etapie nauki trzeba było wybrać materiał. Ze względu na pasję do kamiennej rzeźby wybrałam kamień i brąz. Niestety w zakresie kamienia studenci mają sporo problemów – głównie chodzi o dostęp do materiału, który jest dość drogi.
W szkole i na studiach oczywiście zajmowałam się też malarstwem, rysunkiem, ale kamień miał dla mnie specjalne znaczenie. Kiedy skończyłam, studia chciałam zostać w tym artystycznym świecie i tworzyć. To nie jest proste. Szczególnie dla kobiety, bo to jednak dość męskie środowisko. Szczerze mówiąc, nie miałam specjalnie nadziei, że uda mi się tworzyć w kamieniu. Szczególnie w Krakowie, gdzie możliwości rzeźbienia w tym materiale były ograniczone.
Jaka była Pani droga do zaistnienia na światowym poziomie w artystycznych spotkaniach rzeźbiarzy? Kiedy szukałem informacji w sieci, to się okazało, że w Polsce trudno zobaczyć Pani prace.

kk125_S36_2.jpg

„Transformation”
rozmiar: 310 x 160 x 60 cm, materiał: marmur,
miejsce: Jeddah, Saudi Arabia; 2019 r

Po studiach byłam dwa lata w Krakowie. Tam trochę pomagałam jednemu z profesorowi przy realizacji większej rzeźby. Potem wyszłam za mąż. Mój mąż też jest rzeźbiarzem, i pochodzi z Ukrainy, i wyjechałam z nim właśnie tam.
Jak się okazało, w Ukrainie były znacznie lepsze warunki do realizowania siebie w kamieniu. Tam udało mi się wziąć udział w trzech sympozjach, gdzie rzeźbiłam w piaskowcu. Dzięki temu w dorobku miałam trzy prace, które mogłam pokazać, starając się zaistnieć na innych sympozjach. I tak zaczęłam walczyć o udziały w sympozjach na całym świecie.
To sporo pracy. Nie miałam żadnych układów, znajomości. Wszystko odbywało się przez Internet. Kolejne aplikacje rozsyłane na wszystkie ogłaszane sympozja. Wiadomo, że trzeba wysłać bardzo dużo zgłoszeń, żeby czasem zakwalifikować się do udziału.
Pierwsze sympozjum zagraniczne to była Turcja w 2015 roku i w tym samym roku kolejne dwa sympozja w Turcji. Dla mnie to był cud. Stało się coś, o czym marzyłam. Teraz, jak o tym myślę, to był efekt determinacji i wiary, że się w końcu uda.
Na moim roku było 20 osób, i na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy rzeźbią. I w większości są to rzeźby funkcjonalne – kościoły, restauracja zabytków itp. Mało kto realizuje sztukę dla sztuki. Faktem też jest, że nasze uczelnie artystyczne nie uczą studentów, jak poradzić sobie po opuszczeniu uczelni. Jak zaistnieć jako artysta. Niestety wielu kończy jako przedstawiciele handlowi.
Mnie się udało. Po sympozjach w Turcji dostałam zaproszenie na sympozjum w Jeddah w Arabii Saudyjskiej. To było sympozjum, gdzie wyboru rzeźbiarzy dokonywano bez aplikacji. Potem, ten sam kurator wybrał mnie na sympozjum w Rijadzie. Niestety to był czas pandemii i nie udało się spełnić warunków z tym związanych, choć byłam zakwalifikowana. Strasznie żałowałam.

kk125_S37_1.jpg

„Still Life”
rozmiar: 260 x 250 x 70 cm, materiał: marmur,
miejsce: Kair, Egipt; 2022 r.

Tam chyba warunki pracy są idealne?

Rozmawiałam ze znajomymi i mówili, że warunki super, ale były też problemy – głównie techniczne. Wie pan... Przy pracy w kamieniu wszystko musi być absolutnie profesjonalne. W końcu operujemy bardzo trudnym tworzywem. Zawsze jest ryzyko wypadku. Dlatego tak ważne jest, aby organizator zapewniał profesjonalną obsługę.
A jak późniejsze sympozja?
Poprzez wypełnienie wyłącznie aplikacji udało mi się wziąć udział w sympozjum w Kanadzie. Myślę, że głównym kryterium wybierania artystów są jednak zdjęcia wykonanych już prac, widocznie moje się spodobały. Moja praca znalazła się też na ekspozycji w Pekinie, ale tam nie byłam. Został mi tylko przepiękny album. Rzeźbiłam też w Korei, Stanach Zjednoczonych, a w tym roku ponownie w Turcji.
Jakie plany na przyszłość?
Mam pewne pomysły, ale wolę o nich nie mówić. Zapewne będą powstawały kolejne prace. Poza tym cały czas wysyłam aplikację tam, gdzie chciałabym popracować. Wśród znajomych rzeźbiarzy jest powiedzenie, że jak ktoś zarazi się bakterią sympozjów, to się od tego nie uwolni. To ma też inny wymiar. To na sympozjach mogą powstawać duże monumentalne prace. Do galerii raczej nie.
Między nami – „permanentnymi” uczestnikami sympozjów – jest pewna rywalizacja: każdy chce zrobić więcej, lepiej, ciekawiej. Ja się nakręcam. To jest sprawa ambicji i pewnych standardów.

kk125_S37_2.jpg

„Window of change”
rozmiar: 200 x 140 x 40 cm, materiał: granit,
miejsce: Nashua, New Hampshire, USA; 2023 r.

W jakich materiałach realizuje Pani swoje prace?
To oczywiście zależy od miejsca sympozjum. W Turcji to marmury, ale na przykład w Kanadzie pracowałam w bardzo trudnym granicie. Na dodatek ten granit pochodził z kopalni, gdzie wydobywany był metodą strzałową i materiał miał pełno sztychów.
W granicie pracowałam też w Korei. To był piękny biały granit i mieliśmy doskonałe warunki pracy. Duża ilość dysków do granitu, powietrze, woda – więc praca była fantastyczna. Sympozjum w USA to były też zmagania z wyjątkowo trudnym granitem, na pewno drugi raz bym go nie wybrała.
Szukałem w Internecie, ale nie spotkałem żadnej Pani pracy w Polsce. A tu też są sympozja.
Wiem, że Polsce sporo się dzieje. Oglądałam prace z biennale w Strzegomiu. Podobały mi się, ale szkoda, że organizatorzy zamykają się na świat. Głównie są polscy rzeźbiarze, czasem ktoś z Czech. Nie ma niestety możliwości zgłoszenia się przez aplikację. Szukałam, bo chciałabym mieć możliwość zrobienia czegoś w kraju.
Mam zatem nadzieję na spotkanie się z Panią na jakimś sympozjum w Polsce.

 

 

przeczytaj cały artykuł

Rozmowa przy kawie z Adrianem Cebulą

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: środa, 13 września 2023 07:26

 Najważniejsze, to mieć wsparcie w rodzinie. Po drugie: zachować równowagę między pracą a rodziną oraz rozdzielić życie prywatne od pracy. Niby proste, ale ilu z nas potrafi to zrobić na co dzień?

Jestem synem kamieniarza. Tato zaczął działalność w 1986 roku. Firma była przy domu, w którym się wychowałem. Kiedy moi koledzy bawili się w piasku, ja bawiłem się w lastryku – takim trochę innym piasku (śmiech). W kamieniarstwie pracuję już od 22 lat. Zacząłem zaraz po maturze, studia robiłem zaocznie i pracowałem u taty. Nie miałem żadnych nacisków ze strony taty. Jakoś tak naturalnie wszedłem w tę branżę. Ale historia wcale nie jest taka prosta, jakby można pomyśleć (śmiech). Powiem szczerze, że w dzieciństwie chciałem być kucharzem.

Gotować nadal lubię, ale kucharzem nie jestem. Poszedłem do szkoły budowlanej i się wszystko zmieniło. Kto w kamień wejdzie, ten z niego nie wyjdzie – to sięga naprawdę głęboko.
Mam wsparcie w żonie i zainteresowanie córki. Z tego najbardziej się cieszę. Żona początkowo była sceptycznie nastawiona do mojej pracy w kamieniarstwie. Teraz chyba poczuła – jeśli można to tak określić – miłość do kamienia. Kiedyś chyba by się ucieszyła ze sprzedaży zakładu, a teraz sama pomaga mi wybierać bloki, jeździ ze mną kupować maszyny, a nawet zajmuje się liternictwem. Córka natomiast ma w sobie ciekawość kamienia, chętnie „testuje” na nim różne narzędzia i pomaga mamie przy napisówkach. Do tego od dawna wierci mi dziurę w brzuchu, że chce pojechać na jakiś zjazd kamieniarski. Już jej obiecałem, że zabiorę ją na jakąś imprezę kamieniarską.

Chyba więc można powiedzieć, że to firma pokoleniowa. Choć tato mi opowiadał, że w którymś momencie chciał rzucić wszystko i sprzedać zakład. Był tym zmęczony, chciał zlikwidować firmę. Ale zauważył zainteresowanie z mojej strony i stwierdził, że jednak to poprowadzi. Kiedy zaczynałem mu pomagać w zakładzie, miał taką zasadę, że na każdej maszynie musiałem popracować minimum dwa lata. Po to, żebym wiedział, ile co wymaga czasu albo co się da lub nie zrobić, a przede wszystkim, jak zachowuje się kamień w czasie obróbki.
Tak mi zostało. W firmie mam swój gabinet i swoje biurko, ale czas wolę spędzać na produkcji. Często zdarzają się przypadki, że przyjeżdża klient, a ja akurat stoję przy maszynie albo jeżdżę na wózku widłowym. Podchodzi i mówi, że chciałby rozmawiać z szefem. Więc pytam: słucham? Klient upiera się, że: „nie z kierownikiem, tylko z szefem”. No to powtarzam: słucham pana, przecież nie szata czyni człowieka szefem (śmiech).
Generalnie kocham to, co robię, i nie jeżdżę do pracy z przymusu. Zależy mi, żeby atmosfera w pracy powodowała, że wszystkim nam się chce tu być. W firmie traktujemy się po przyjacielsku. Nie mam potrzeby, żeby pracownicy zwracali się do mnie szefie albo per pan – nie wymagam tego, nie tworzę bariery szef-pracownik. Wszyscy jesteśmy po imieniu. Chociaż czasem mam wrażenie, że...

Zarządzanie firmą przejąłem, można powiedzieć, z przypadku. W 2014 roku tato ciężko zachorował i dużo czasu spędził w szpitalu. Ktoś musiał przejąć dowodzenie w firmie, więc naturalnym było, że ja stanąłem na tym miejscu. Od tego czasu tato pozostawał właścicielem i pojawiał się w firmie, ale decyzje dotyczące firmy podejmowałem już ja.

Najtrudniejsza decyzja przyszła w 2016 roku. Tato, czynny do samego końca, odszedł w grudniu i musiałem zdecydować, co robić dalej: sprzedać zakład i pójść do „normalnej” pracy – jak wtedy po cichu myślała moja żona – czy kontynuować rodzinne dzieło. Przez 2 lata wyprostowałem wszystkie sprawy w firmie i zacząłem ją rozwijać. Jak wspomniałem, mam wsparcie w żonie. Jest w to mocno zaangażowana. Załapała kamiennego bakcyla i zna się na tym. Pomimo to staram się oddzielić pracę od rodziny. Żona nie pracuje ze mną w firmie, więc w domu staram się za dużo o firmie nie rozmawiać. O ile jeszcze o pozytywach czasem rozmawiamy, to bardzo przestrzegam, by do domu nie przynosić problemów zawodowych.
Mój ulubiony kamień? Dużo robię z Długopola, chyba taka specyfika naszego regionu. Sprowadzam też kamienie z całego świata – i te tanie, i te piękne, i te ekskluzywne. Lubię odkrywać nowości. Jednak na każdy kamień musi się znaleźć klient. Jednemu podoba się to, drugiemu co innego. Choćby czarne żyłki – dla jednego są pożądane, dla innego niedopuszczalne. Najlepszym przykładem jest wyżej wymieniony piaskowiec Długopole. Sprowadzam go w blokach i rozcinam na miejscu. Jeśli będzie partia z czarnymi żyłkami, to będę miał kłopot ze sprzedażą w mojej okolicy. Mnie osobiście te żyłki się podobają, ale nie każdy to lubi. Choć trafiłem na klienta, który chciał tylko z czarnymi żyłkami.

 Nie da się w tej branży pracować bez pasji. To jest ciężki kawałek chleba. Ale chyba nikogo o tym nie muszę przekonywać. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy wszystko drożeje, a ty nie możesz tak samo podnieść ceny, bo wiesz, że klient tego nie zapłaci. Podnosisz, tyle ile musisz. I walczysz innymi argumentami. W 2022 roku uzyskałem dyplom mistrzowski w zawodzie kamieniarz. Teraz to najcenniejszy dokument jaki wisi w moim biurze. W tym roku zostałem rzeczoznawcą do spraw jakości produktów lub usług przy podkarpackiej Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej – to dobitnie potwierdza moje kwalifikacje. Od kilku lat zyskuję najwyższe noty w województwie w Plebiscycie Branżowym „Orły”. Chyba to przekonuje klientów bardziej niż „lajki” w internecie. Przy okazji twierdzą, że dobrze mi z oczu patrzy i dobrze się ze mną rozmawia. Nie wiem, czy to prawda, ale zawsze postępuję tak, by nie mieć sobie nic do zarzucenia.

Będąc rzeczoznawcą trochę obawiam się pracy na własnym terenie. Bo wiesz jak jest: znamy się tu w zasadzie wszyscy, pracujemy ze sobą, stykamy się przy różnych robotach, więc ocenianie czyjejś pracy może być trochę niezręczne. Niedługo mam właśnie taką sprawę, że muszę rozebrać nagrobek postawiony przez innego kamieniarza. Nie wiem, czym się to skończy.

Fajnie, że są organizacje branżowe i fajnie, że są organizowane zjazdy. Staram się przynajmniej raz w roku być na takim zjeździe – dwa razy nie zawsze się uda, choć bardzo bym chciał. Na ostatnim zjeździe Polskiego Związku Kamieniarstwa nie mogłem być z powodów rodzinnych, ale na następny obowiązkowo pojadę. Nawet zabiorę kolegę, który jest zainteresowany przystąpieniem do egzaminu mistrzowskiego i wstąpieniem do związku.

Motywacja? Oczywiście, że żona! Początkowo sceptyczna, dziś sama mnie motywuje do tego, żebym szedł do przodu. Będąc jeszcze trochę poza firmą ma inną perspektywę. Potrafi spojrzeć z innej strony, nieszablonowo doradzić albo zakasać rękawy i pomóc bezpośrednio. Albo nawet nalegać na jakieś decyzje czy zakupy, które później okazują się bardzo trafne.

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

W związku z... Ósmy rok

Autor: Krzysztof Skolak PZK   |   Data publikacji: środa, 26 lipca 2023 12:58

kk124_S45_1.jpg

Czerwcowy, XVIII Walny Zjazd Polskiego Związku Kamieniarstwa we Wrocławiu przeszedł do historii, ale wiele z tego, co z niego wynika, jest znacznie trwalsze od trzydniowego wydarzenia. Rozwinę więc w tym tekście kilka powiązanych z naszym spotkaniem myśli, które doprowadzą do może nie oczywistego, ale ważnego wniosku.

Przede wszystkim ponad setka uczestników to radość, że jest nas tak wielu, którzy decydujemy się razem spędzić czas. Brawa dla nas, że coraz liczniej przełamujemy marazm i stereotyp kamieniarzy, którzy nie widzą dalej niż plac przed własnym zakładem. Program oficjalny i ten poza grafikiem to praktycznie 24h/24h spotkań, obrad, poznawania, rozmów, nauki, biesiadowania, zabawy, integracji i rekreacji przeplatanych ze sobą na wszelkie możliwe sposoby i w najróżniejszych konfiguracjach. Obraz nas na zjeździe najlepiej ilustruje powiedzenie „przyjemne z pożytecznym”. Choć organizacyjnie tak duża impreza to spore, z roku na rok coraz większe, wyzwanie, cieszę się, że nasz Dyrektor Biura ogarnia wszystkie szczegóły i dopina ostatni guzik na czas. Również zaangażowanie władz Związku w przygotowanie Zjazdu zarówno od strony formalnej i merytorycznej, jak i praktycznej jest nie do przecenienia. Dziękuję Wszystkim!

Nie można zapomnieć o firmach i osobach, inwestujących (czasami czas, często pieniądze, a bywa, że jedno i drugie) w nasz, uczestników Zjazdu, rozwój. Prezentacje, pokazy, prelekcje, wycieczki, warsztat, które dla nas przygotowali, to unikatowa szansa poszerzenia wiedzy i rozwoju. Mogę w tym miejscu jeszcze raz podziękować firmom OPTOLITH, INTERSTONE, Cms Polska, MCS TECHNO, KARATEK za wasz merytoryczny i techniczny wysoki poziom przekazywanych informacji i ich praktyczny wymiar. Wielkie podziękowania dla Pana profesora dr. hab. Marka Lorenca i Pana dr. hab. Pawła Zagożdżona za pełen pasji i szalenie ciekawy „kamienny” spacer po Starym Mieście. Na koniec dziękuję za wielką pomoc i serdeczne przyjęcie naszym partnerom z Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu.
Rosnąca z każdym spotkaniem frekwencja, a także coraz wyższy poziom zajęć, to dobry prognostyk na przyszłość, a właśnie jej – PRZYSZŁOŚCI – poświęcam ostatnie akapity.

Ta najbliższa, to już wstępnie przygotowywane wydarzenia, spotkania i pomysły na nowe działania po wakacjach. Chcemy być aktywni w środowisku kamieniarskim organizując warsztaty, kursy, egzaminy i spotkania integracyjne. Chcemy też wychodzić z informacją o wielkim potencjale branży do innych grup, które są dla nas cenne dla rozwoju i wzrostu udziału kamienia i kamieniarstwa na rynku odbiorców.
Ponieważ zaczął się właśnie ósmy rok trwającej już drugą kadencję mojej prezesury w PZK, zwracam się do Koleżanek i Kolegów: mamy rok na przygotowanie się do wyborów. Bycie w Zarządzie tej organizacji to dla mnie zaszczyt i honor, ale jestem pewien, że świeże spojrzenie i nowa energia pozwolą Związkowi jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Są wśród nas świetni kandydaci do przejęcia sterów i jestem przekonany, że zarówno PZK, jak i cała branża na tym skorzysta. Rok szybko zleci, myślcie o tym już teraz!

przeczytaj cały artykuł

Rekordowy Zjazd PZK

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: środa, 26 lipca 2023 10:09

kk124_S44_1.jpg

Członkowie i sympatycy Polskiego Związku Kamieniarstwa spotkali się na 28. Walnym Zjeździe PZK. Zjazd odbył się we Wrocławiu w dniach 2-4 czerwca 2023 roku.

Piątkowe popołudnie zaczęło się nietypowo – od wizyty w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Po pracowniach Wydziału Rzeźby i Mediacji Sztuki w budynku głównym oprowadzał dziekan dr hab. Grzegorz Niemyjski. Opowiadał o uczelni, o studentach, o wyrażaniu sztuki. A wszystko pod nadrzędną ideą, która brzmi: „My uczymy dobrych plastyków, którzy mogą stać się artystami”. Trzeba przyznać, że artystycznego ducha można było wyczuć w każdym zakamarku tego zabytkowego budynku, a uważne oko mogło zauważyć wiele ciekawostek architektonicznych, konstrukcyjnych, projektowych, czy choćby studenckich żartów z podtekstem.

 

Po południu odbyło się Walne Zebranie członków związku. Tradycyjnie rozpoczęto od powitania i przedstawienia nowych członków Związku wraz z wręczeniem certyfikatów potwierdzających przynależności. Wręczono również tytuły mistrzowskie, które uzyskali członkowie Związku w czasie niedawnych egzaminów rzemieślniczych. Następnie nadszedł czas na sprawy związkowe – odczytano i zatwierdzono sprawozdania Zarządu i Komisji. Ponownie też rozmawiano o przyszłości szkolnictwa w naszej branży oraz możliwościach promocji kamienia i konkurencji z materiałami produkowanymi syntetycznie.

Po omówieniu spraw związkowych był czas dla sponsorów. Prezentację swoich produktów prowadziły firmy Optolith i Cms Polska. Optolith, znany już członkom Związku, przedstawił jedynie wstęp do pokazów praktycznych chemii kamieniarskiej ze swojej oferty, która miała być prezentowana następnego dnia w ogrodach nowego budynku ASP. Cms Polska zaprezentował szeroką ofertę maszyn i narzędzi firmowanych własną marką oraz znanych kamieniarzom światowych marek.
Dzień zakończyła kolacja w jednej z kultowych wrocławskich restauracji z bardzo ciekawym i nietypowym sposobem dystrybucji napoi.


Drugi dzień zjazdu znów rozpoczęła wizyta na wrocławskiej ASP. Tym razem dziekan Grzegorz Niemyjski oprowadzał po nowym budynku i opowiadał o nowoczesnych pracowniach, które się tam znajdowały. Był też czas na prezentację wielkoformatowych spieków kwarcytowych Laminam dostępnych w ofercie firmy Interstone oraz obejrzenie ich na specjalnie w tym celu przygotowanej wystawie w ogrodzie ASP. Był czas na opowiadanie o cechach produktów Optolith i drodze do ich powstania na podstawie rozmów z branżystami. I był czas na zapowiedziane dzień wcześniej pokazy praktyczne z wykorzystaniem tychże produktów Optolith.

Być we Wrocławiu i nie zobaczyć starówki? Oczywiście, że niemożliwe! Tym razem jednak spacer był sprofilowany kamieniarsko. Profesor Marek Lorenc i dr hab. Paweł Zagożdżon, geolodzy z wrocławskich uczelni, oprowadzili kamieniarzy po Starym Mieście opowiadając o kamiennych ciekawostkach, smaczkach, bublach i majstersztykach. Można było zobaczyć przykłady zastosowań wielu kamieni z Dolnego Śląska, Polski i świata – zarówno dostępnych obecnie jak i historycznych.

Choćby prawdopodobnie największa powierzchniowo ściana obłożona płytami z Białej Marianny. Przykłady zastosowania różnych piaskowców, trawertynów i muszlowców na elewacjach i w zdobieniach zabytkowych budynków Rynku i Ratusza. Nie zabrakło przykładów rzetelnej kamieniarki współczesnej w atrium Wratislavia Center i historycznej na secesyjnych kamieniczkach okolic Rynku.

Można było porównać przykłady wpływu czasu i warunków zewnętrznych na różne kamienie w różnych zastosowaniach z geologicznym komentarzem pozwalającym lepiej zrozumieć procesy naturalne i działania konserwatorskie mające na to wpływ. Spacer zahaczył również o zachowaną do dziś kamienną fasadę kamienicy z dziurami po kulach różnego kalibru z czasu II wojny światowej – nadal widoczne ślady walk o Festung Breslau w 1945 roku.
Swoistego rodzaju kontynuacją spaceru był rejs statkiem po Odrze. Z tej perspektywy można było zupełnie inaczej spojrzeć na Brenną zawieszoną na elewacji Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego, na majestatyczne granitowe pylony słynnego Mostu Grunwaldzkiego z początku XX wieku czy budynki i kościoły Ostrowa Tumskiego.

W Zjeździe wzięło udział ponad sto osób. To absolutny rekord frekwencyjny i dowód na potrzebę organizowania takich spotkań.

kk124_S45_3.jpg

kk124_S45_2.jpg

 

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 7 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.