
W codziennym wirze spraw, które składają się na nasze życie biznesowe i które nierzadko pochłaniają nas bez reszty, warto na chwilę się zatrzymać i dać sobie szansę spojrzenia z trochę innej strony. A okazji ku temu jest całkiem sporo.
Kilka wydarzeń w roku organizuje Polski Związek Kamieniarstwa. Od kilkugodzinnych po jedno – dwu – trzydniowe, czasami on-line, zazwyczaj twarzą w twarz, spotykamy się budować sieć kooperacji, wymiany doświadczeń, zdobywania wiedzy, podnoszenia kwalifikacji. Okazją do spotkań są również różne wydarzenia organizowane przez firmy dla swoich klientów. Dni otwarte, jubileusze, spotkania integracyjne stały się dość powszechne i również dają okazję do spotkań zarówno biznesowych, jak i towarzyskich. Spotkania w końcu od zawsze są istotnym aspektem targów kamieniarskich.
Kalendarz tych wszystkich wydarzeń jest znacznie bogatszy, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, co z jednej strony potwierdza potrzebę ich organizacji, z drugiej często zmusza do dokonywania wyborów. Każde ze spotkań ma swoją specyfikę, dlatego ich większa liczba pozwala dopasować decyzję o udziale do swoich indywidualnych potrzeb.
Jedne wydarzenia są typowo biznesowe, pozwalają zapoznać się z jakąś ofertą. Na innych możemy się czegoś dowiedzieć, nauczyć. Jeszcze inne wiążą się przede wszystkim z budowaniem relacji, integracją. Wszystkie pomagają nawiązywać kontakt, budować relacje. Każdy z przedstawionych aspektów jest ważny, niekiedy łączą się ze sobą, każdy z nich jest potrzebny i każdy daje jakieś szanse.
Listopad to tradycyjnie czas spotkań na targach kamieniarskich. Choć rola targów w dobie szybkich autostrad, tanich samolotów, podróży bez paszportu mocno się zmieniła, to ciągle dają największe możliwości spotkania się szerokiego grona przedstawicieli branży w tym samym miejscu i czasie. Oprócz tradycyjnego zadania, jakim jest prezentacja firmy i jej oferty, rozwijają się i zyskują na znaczeniu inne aspekty imprezy targowej. Jednym z tych aspektów jest integracja, zwyczajne spotkania sprzedawców i ich (byłych, obecnych lub przyszłych) klientów, zarówno na stoiskach targowych, na wieczorze branżowym, czy też wieczorami „gdzieś w mieście”. Powoli rośnie również grono profesjonalistów, dla których ważny jest inny, moim zdaniem kluczowy punkt imprez tego typu: edukacja.
W ramach imprez towarzyszących targom organizowane są – poruszające bardzo szeroką tematykę branżową – konferencje. Często jest to jedyna możliwość uzyskania wiedzy w danej dziedzinie, podjęcia dyskusji, nawiązania kontaktu z fachowcem danej dziedziny. Jednym z takich inicjatyw jest organizowana przez Instytut Łukasiewicza i Polski Związek Kamieniarstwa „Debata o Kamieniu”, do udziału w której serdecznie namawiam. Spotkanie odbędzie się drugiego dnia (24 listopada) targów STONE 2022 w Poznaniu, a udział w nim nie wymaga wcześniejszej rezerwacji. Z poruszaną tematyką można zapoznać się na stronie PZK (www.kamieniarze.org.pl).
Obok spotkania wystawców, debaty, Turnieju Regionów, najbardziej cieszę mnie, że stoisko związkowe po 2 latach przerwy znowu pozwoli nam odbyć wiele ważnych rozmów, poruszyć nurtujące problemy, pochwalić sukcesami, poszukać optymistycznych znaków na kolejny sezon.
Do zobaczenia w Poznaniu!

Przed, w trakcie i po każdych targach słyszymy głosy, że kamieniarze nie mają po co przyjeżdżać do Poznania, ponieważ nie ma architektów, czyli potencjalnych decydentów wskazujących na zastosowanie kamienia, jego pochodzenie, właściwości użytkowe itd. Grupa ta stała się dosyć zmitologizowana – gdzieś są, czegoś chcą i ciągle się czepiają – przesiadują daleko, powiedzmy na Olimpie, i rozmyślają o tym, jak tu NIE zastosować kamienia.
Od dawna przyglądam się specyfikacjom, jakie mają być podstawą dla dostaw wyrobów kamieniarskich. Spotykam w nich wiele niejednoznaczności, które powodują, że na podstawie tych dokumentów w zasadzie nie sposób dostarczyć wyrobu lub ewentualnie dostarczony kamień nie powinien zostać do danego zadania przeznaczony.
Przyczyn sytuacji jest tu kilka. Jedną z nich upatruję w ciągłym braku wypromowania niezależnego miejsca, gdzie osoby zajmujące się projektowaniem mogą otrzymać niezbędną wiedzę. Takie osoby często trafiają do przedsiębiorców, którzy powinni w sposób profesjonalny doradzić, dobrać i zaproponować odpowiednie rozwiązania na wstępnym etapie koncepcji obiektu. Najczęściej jednak podpowiedzi koleżanek i kolegów z naszej branży kończą się katastrofą – wskazania służą partykularnym interesom: wyłączność na materiał, możliwość osiągnięcia wysokiej marży.
Powyższe podejście ma znamiona patologii, zamiast przedstawienia najlepszego rozwiązania, przedstawia się najbardziej korzystne dla firmy dostarczającej materiał. Po kilkukrotnym zetknięciu się z tego typu przedsiębiorcą oczywiste jest, że następny projekt powstaje z betonu lub ceramiki.
Z powyższych przyczyn musimy przenieść rozmowę z projektantami na nowy poziom, żeby mieli oni wsparcie w naszej branży, zaowocuje to zwiększeniem ilości dobrych projektów i pojawieniem się kamienia w większej ilości realizacji.
W tym celu porozmawiajmy. Najbliższa możliwość pojawi się na nadchodzących Targach Stone, gdzie Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego oraz Polski Związek Kamieniarski przy czynnym udziale organizatora Targów Branży Kamieniarskiej STONE 2022 zorganizowali wydarzenie „Debata o kamieniu”. Zapraszam serdecznie do udziału w spotkaniu.

Oczywiście, że jest wiele osób, którym Kurier Kamieniarski zawdzięcza swój jubileusz. Trudno byłoby wymienić wszystkich bez obawy, że ktoś zostanie pominięty. To wcześniejsi redaktorzy. To autorzy, dzięki którym Kurier dostarcza wiedzy, rozrywki i informacji z branży. To przede wszystkim reklamodawcy. Przez 25 lat na łamach Kuriera pojawiło się tak wiele firm, że wszystkich nie dałoby się wymienić. Wszystkim bardzo dziękuję!
I zapewniam, że postaram się osobiście dotrzeć do każdego, by złożyć podziękowania za te lata. Ze względów osobistych wspomnę tylko nieżyjącego już Bruna Dowgirda, który był moim mentorem, przyjacielem i pierwszym przewodnikiem po kamieniarskim świecie – przez niego i dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem.
Kurier Kamieniarski powstał z potrzeby i kalkulacji w Geoservice-Christi, który był organizatorem słynnych targów kamieniarskich KAMIEŃ. W 1997 roku, kiedy Internet w Polsce jeszcze raczkował, a podstawą komunikacji był tradycyjny list i faks, Andrzej Kwieciński, ówczesny pracownik Geoservice-Christi, wpadł na pomysł, że skoro i tak trzeba wysyłać informacje do wystawców, to czemu na tym nie zarobić. I tak narodził się „Kurier Kamieniarski – Kwartalnik ogłoszeniowy”, który ukazywał się cztery razy w roku.
Moje spotkanie z kamieniarstwem też miało miejsce w 1997 roku. Pracowałem wtedy w Atrium Centrum Ploterowe w Opolu, gdzie między innymi zajmowałem się przygotowywaniem udziału firmy w imprezach targowych. Wśród nich znalazły się targi w Wałbrzychu, gdzie zawarłem pierwsze znajomości z kamieniarzami i kamieniem. Potem były targi we Wrocławiu, również jako wystawca. W 2003 roku zakończyłem pracę w Atrium i założyłem własną agencję reklamową. Poinformowałem o tym firmy, z którymi miałem okazję współdziałać. Widać organizator targów, Geoservice-Christi, dobrze wspominał współpracę ze mną jako wystawcą, bo jakiś czas później zadzwoniła do mnie Gosia Sołtys z informacją, że razem z prezesem Brunem Dowgirdem mają dla mnie propozycję udziału w organizacji targów. I tak w roku 2003 pojawiłem się na targach KAMIEŃ we wrocławskiej Hali Stulecia jako człowiek od rozładunku maszyn i innych eksponatów przyjeżdżających na targi kamieniarskie.
Kiedyś, na wiosennych targach TRAK we Wrocławiu, Bruno Dowgird wspomniał o perypetiach z drukiem i wysyłką Kuriera Kamieniarskiego. Miałem spore doświadczenie z poligrafią oraz mailingiem (wysyłką listów w ilościach kilkutysięcznych), więc zaproponowałem, że mogę się zająć drukiem i dystrybucją Kuriera. Sprawdziłem możliwości, przedstawiłem ofertę i w czerwcu 2005 roku wydrukowałem i wysłałem swój pierwszy numer Kuriera.
W tym czasie Kuriera redagował Marcin Walkowiak. Kiedy w grudniu 2009 roku Marcin zakończył pracę, to mnie zaproponowano przejęcie obowiązków przygotowywania gazety. I tak od wiosennego numeru zostałem redaktorem prowadzącym Kuriera Kamieniarskiego – jak to nazwała ówczesna prezes Geoservice-Christi, Krystyna Banaszczyk. W zasadzie od tego momentu można powiedzieć, że jestem w branży. Nie, to chyba za mocno powiedziane. Chyba lepiej będzie powiedzieć: jestem bliżej branży kamieniarskiej.
Ważne jest, żeby identyfikować się z branżą, o której się pisze. I trzeba być wewnątrz niej, żeby pisać ciekawie dla osób, do których gazeta jest adresowana. Czasopismo branżowe to nie tabloid ani pismo modowe. Nie może sobie pozwolić na pisanie ogólników, frazesów, a zwłaszcza głupstw. Dlatego od samego początku starałem się rozumieć, o czym piszę, poznawać branżę, poznawać kamieniarską robotę. Do tej pory każdy artykuł, który ukazuje się w Kurierze, konsultuję z kimś, kto zna tematykę poruszaną w tekście.
Kiedy w Kurierze zaczęły pojawiać się teksty? To łatwo sprawdzić, ponieważ historia Kuriera, wszystkie numery gazety, są na stronie www.kurierkamieniarski.pl.
Jakieś teksty przewijały się zawsze. Choćby reportaże z targów czy artykuły pisane przez reklamodawców albo relacje z wydarzeń branżowych. Każdy z redaktorów starał się dodać jakiś artykuł do każdego numeru. Nawet krzyżówki bywały. Na zwiększenie liczby tekstów postawił Marcin Walkowiak. Pamiętam, że na jego prośbę w 2005 roku napisałem artykuł o skamieniałościach – napisany po wizycie w Krasiejowie na wykopaliskach archeologicznych, gdzie odkryto kości dinozaurów. To był mój pierwszy tekst do Kuriera. A od 2010 roku, kiedy zostałem redaktorem prowadzącym, starałem się zmienić wizerunek Kuriera, żeby przestał być postrzegany jako „gazetka reklamowa”. Zacząłem zabiegać o zwiększenie liczby artykułów, nawiązywałem współpracę z nowymi autorami, sam zacząłem odwiedzać firmy kamieniarskie i zakłady rzemieślnicze, by wyszukiwać nowe tematy i słuchać o czym chcą czytać nasi czytelnicy. Starałem się być blisko branży. Brałem udział w wydarzeniach branżowych i je relacjonowałem. W Kurierze pojawiły się cykle artykułów. Celem nadrzędnym była zmiana stereotypów – kamień to nie tylko nagrobki! Niektórzy mówią, że od tamtej pory jest co poczytać. Ostatnio stawiam na mocną promocję polskich kamieni, bo „cudze chwalicie, a swego nie znacie”.
Kolejnym ważnym momentem było twoje, Darku, dołączenie do zespołu redakcyjnego w 2014 roku. Wprowadziłeś nowe spojrzenie i skłoniłeś mnie do zmiany Kuriera z kwartalnika na dwumiesięcznik. To był dobry pomysł!
Właścicielem Kuriera Kamieniarskiego zostałem w marcu 2016 roku. Od 2009 roku losy Geoservice-Christi były trudne. Wszyscy pamiętamy przepychanki między Wrocławiem a Poznaniem, próby wspólnej organizacji Kamień-Stone. To doprowadziło do likwidacji Geoservice-Christi, a ja otrzymałem propozycję odkupienia tytułu. Zmiana właścicielska dla mnie zmieniła wszystko. Postawiłem wszystko na jedną kartę: tworzenie Kuriera stało się moim głównym i jedynym zajęciem. Do tej pory Geoservice-Christi, jako właściciel, decydował o kształcie gazety, o poruszanej tematyce, czy nawet o sposobie komentowania faktów. Od tego momentu można było pisać o wszystkim, obiektywnie, bezstronnie – bez podejrzeń o faworyzowanie jakichś firm, producentów lub wydarzeń.
Nie lubię pytań o przyszłość branży, ponieważ nie czuję się w tym zakresie kompetentny. Uważam, że jestem od tego, żeby obserwować rzeczywistość i ją opisywać, a nie wróżyć, w którym kierunku pójdzie. Bardzo bym się natomiast cieszył, gdyby osoby pracujące w branży miały zawsze szacunek dla kamienia. Żeby nie traktowały go jako tworzywo, które podaje się maszynom. Bo maszyny dają wielkie możliwości, ale niestety praw natury nie oszukają. Kamień ułożony na maszynie zostanie obrobiony zgodnie z wolą operatora, ale to, czy gotowy wyrób w pełni wykorzysta piękno i trwałość kamienia, zależy wyłącznie od wiedzy osoby, która ten kamień na maszynie ułoży.
Zakłady się zmieniają nie tylko od strony technologicznej. Dużo zmian jest za sprawą zmian pokoleniowych. Dzieci starych kamieniarzy weszły do firm i powoli to ich poglądy na prowadzenie biznesu zaczynają dominować. Większość, poza wiedzą zdobytą i współczesnym widzeniem świata, ma również wpojone zasady, jakimi kierowali się rodzice: „słowo droższe od pieniądza” i szacunek do kamieniarskiej roboty. Szczególnie, jeśli decyzją rodziców swoją pracę w zakładzie zaczynali od najprostszych kamieniarskich prac. Jak każdy młody człowiek, chcą po swojemu ustalać zasady. Czasami szukają własnych ścieżek. I może to wyglądać jakby odrzucali stare wartości. Ale jeśli przeszli drogę, o której mówiłem przed chwilą, to te wartości podstawowe – szacunku do pracy, materiału i klientów – w nich tkwią.
Chyba w roku 1998 na stoisku targowym w Wałbrzychu młody, pełen werwy opowiadałem o zaletach, dokładności i szybkości wykonywania napisówek z pomocą plotera i piaskarki. Naprzeciw mnie stanął potężny gość o spracowanych, wielkich dłoniach. Zaskoczony szybkością i dokładnością zapytał, ile kosztuje jedna litera. To było chyba kilkadziesiąt groszy. Z kamieniarza zeszło powietrze. Ze smutkiem powiedział, że musi wyceniać jedną literę na 2,50 zł. Jako młokos poczułem satysfakcję z dobrze przeprowadzonej prezentacji. I wtedy kamieniarz rzucił: „Ale moja litera ma duszę.” W tym momencie ze mnie zeszło powietrze. Miał rację. Siła tego argumentu zmiażdżyła mnie. Te słowa towarzyszą mi do dziś i chyba stały się kamieniem węgielnym mojego patrzenia na kamieniarstwo: technologia technologią, ale kamień trzeba kochać, czuć i słuchać.


Za nami w końcu obfitujący w wydarzenia czerwiec. Nie wszyscy jeszcze wskoczyli na poziom aktywności, który mieliśmy przed 2020 rokiem, ale ci, którym się to udało, z pewnością cieszą się z tego powodu. W związku z tym na początek wakacji proponuję mały przegląd ostatnich wydarzeń. Tak plażowo (choć przecież kamieniarze w lecie na urlopy nie jeżdżą, to przecież można sobie wyobrazić), po akapicie na każdy temat.
Uczestnicy Walnego Zjazdu Polskiego Związku Kamieniarstwa, którzy w pierwszy weekend czerwca spotkali się w Cedzynie koło Kielc, swoją liczną obecnością potwierdzili, że chcemy i potrzebujemy się spotykać. Frekwencja była bardzo wysoka zarówno podczas części formalnej (obrady), konferencyjnej (prezentacje), integracyjnej (uroczysta kolacja i grill), jak i turystyczno-poznawczej (objazdówka po najciekawszych miejscach bliższej i dalszej okolicy). Jednym z wniosków uczestników, który padał z wielu ust, było „wróćmy do dwóch spotkań w roku”. Mamy więc nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie i już niedługo podamy informację o terminie i miejscu jesiennego kongresu.
Istotnym tematem, który pojawił się w trakcie prezentacji jednego ze sponsorów Zjazdu, był ten dotyczący ochrony górnych dróg oddechowych. Firma Korczak zaprezentowała nowoczesne, bardzo skuteczne rozwiązania poprawiające komfort pracy, ale przede wszystkim minimalizujące ryzyko kontaktu kamieniarza z pyłem, a więc tak groźną jego składową jak wolna krzemionka krystaliczna. W wielu sytuacjach nie możemy z różnych przyczyn użyć do pracy maszyn, a obróbka ręczna jest jedyną i najlepszą opcją. Gdy obróbka odbywa się na sucho, szalenie istotnym jest, by kamieniarz był w tym czasie chroniony w jak największym stopniu. Urządzenia odpylające to jedno co możemy zrobić, ale środki ochrony osobistej to pierwsza, najbardziej podstawowa bariera. Sądzę, że tematyka ta powinna często gościć w kręgach branżowych. Wymaga tego prawo, ale również elementarna odpowiedzialność.
Z rozmów w Cedzynie wyłapałem również bardzo pozytywną informację, że wielu kamieniarzy zamierza przyjąć (i to nawet od najbliższego roku szkolnego) uczniów, umożliwiając im praktyczną naukę zawodu. Świetnie, że krótka ławka mistrzów szkolących nieco się wydłuży. Mam nadzieję, że będzie to trend, który stworzy z jednej strony możliwość podejmowania edukacji kamieniarskiej młodym ludziom, z drugiej pozwoli nam przygotowywać profesjonalną kadrę. Młody człowiek po trzyletnim przygotowaniu zawodowym to sporo krótsza droga do profesjonalisty, którego tak wyglądamy w naszych zakładach i warsztatach. Jako ciekawostkę dodam, że eksperymentalnie egzamin praktyczny trzecioklasistów odbył się na początku czerwca w Strzegomiu. Organizatorem była Okręgowa Komisja Egzaminacyjna z Wrocławia, a status Ośrodka Egzaminacyjnego otrzymała Spółka Granex. Doświadczeniami z tym związanymi chętnie podzielę się z wszystkimi zainteresowanymi.
W czerwcu odbyła się jeszcze kolejna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego, powróciły targi Stone+tec w Norymbergii, ale na koniec wakacyj-nego klimatu nawiążę jeszcze do Święta Granitu Strzegomskiego. Choć po pandemicznej przerwie kamieniarstwo i kamień nie dominują, to z pewnością są dostrzegalne. A to w warsztatach tradycyjnej obróbki kamienia, a to w zawodach biegowych z klasyfikacją w kategorii kamieniarskiej (na zdjęciu powyżej uczestnik biegu, redaktor naczelny Kuriera Kamieniarskiego Paweł Szambelan), a to w przeniesionych z kamieniołomów maszynach, których skala robi ogromne wrażenie, czy w końcu w giełdzie minerałów.
Dla promocji kamieniarstwa to bardzo istotne i warto, by podobnymi działaniami wpisywać się w różne lokalne wydarzenia w całej Polsce. Zachęcam do tego bardzo, bo dając takie małe sygnały, ale wykonywane w wielu miejscach, możemy promować nasz piękny zawód od najlepszej strony.
W te letnie miesiące życzę, w zależności od planów, dużo pracy i/lub wypoczynku.

XXVII Walny Zjazd PZK odbył się w Cedzynie (Świętokrzyskie) 3-5 czerwca 2022 r. W zjeździe wzięło udział około 90 osób reprezentujących 46 firm zrzeszonych w Związku.
Pierwszy dzień był poświęcony sprawom branżowym i związkowym. Oficjalnie przyjęto nowych członków i wręczono certyfikaty czterem osobom reprezentującym firmy z naszej branży. Wręczono nominacje nowym członkom komisji egzaminacyjnej w zawodzie kamieniarz. Wręczono również ordery „Zasłużony dla kamieniarstwa RP”. I choć odznaczenie to ma już swoją historię pisaną różnej wielkości literami, to przyznać należy, że nie o medal tu chodzi. Osoby nim wyróżnione to bez wątpienia znane postaci, których wkład w rozwój polskiego kamieniarstwa jest bezdyskusyjny. Kapituła orderu przyznała odznaczenie (w kolejności wręczania): Jackowi Łacie, Michałowi Firlejowi, Krzysztofowi Furmankowi i Grzegorzowi Ręboszowi.

Był to również Walny Zjazd Członków. Przyjęto sprawozdania z działań podjętych w minionym roku, udzielono absolutorium Zarządowi, przyjęto uchwałę o urealnieniu wysokości składek członkowskich.
Później rozpoczęły się prezentacje. Pierwsza z nich dotyczyła oferty Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego, a dotyczącej naukowego wsparcia rozwiązywania problemów produkcyjnych i organizacyjnych. O szczegółach tego projektu, w porozumieniu z oferentem, będziemy pisać w przyszłym wydaniu Kuriera Kamieniarskiego. Kolejna prezentacja opisywała powołaną niedawno Radę ds. Kamieniarstwa (opisywaną w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego) wraz z zaproszeniem skierowanym do branżowców do ubiegania się o uprawnienia rzeczoznawcy ds. kamieniarstwa. Obie prezentacje prowadził dr hab. inż. Ireneusz Baic z IMBiGS.
W tym roku mają się odbyć targi STONE w Poznaniu. Do udziału w tej wystawie zapraszała dyrektor projektu Marta Szydłowska. Targi planowane są w dniach 23-25 listopada br.
Kolejna prelekcja dotyczyła odzieży roboczej i środków ochrony osobistej z oferty firmy Korczak. Prelegenci ze zwadą i humorem opowiadali o odzieży, rękawicach, a przede wszystkim o ochronie twarzy i dróg oddechowych. Największym zainteresowaniem cieszyła się przyłbica SR570 z filtrami i wentylatorami mocowanymi na pasie do pracy w zapylonym środowisku. Kontynuacją tej prezentacji było strzelanie z pistoletu na gumowe kule do prezentowanej przyłbicy, które odbyło się następnego dnia w odwiedzanym kamieniołomie. Przyłbica potwierdziła swoją przydatność w skutecznej ochronie użytkownika.
Ostatnia prezentacja tego dnia dotyczyła nowatorskiego projektu „Lustro życia”. Idea projektu to nowoczesne zdjęcie nagrobne mające zakodowany w sobie QR-kod prowadzący do biogramu upamiętniającego zmarłego. To zupełnie nowe i niespotykane dotąd podejście do upamiętniania bliskich, którzy odeszli.
Dzień zakończyła uroczysta kolacja.

Drugi dzień Zjazdu to tradycyjna wycieczka – tym razem ukazująca uroki Świętokrzyskiego. Pierwszym przystankiem była Hurtownia Kamienia Furmanek. Gospodarze przyjęli branżowców poczęstunkiem i odpowiadali na wszystkie pytania dotyczące oferty tej znanej w okolicy firmy. Uwagę zwracał sposób prezentacji towaru oraz system określania kolorystyki kamienia znacznie wykraczający poza ramy zwyczajowego opisu.

Kolejnym przystankiem miał być kamieniołom czerwonego piaskowca Kopulak, jednak ze względu na deszczową pogodę plany musiały ulec zmianie. Uczestnicy wycieczki odwiedzili Wąchock, a tamtejszy sołtys opowiedział o miejscowości i jej historii, oraz wyjaśnił, skąd bierze się tak wiele dowcipów o Wąchocku. Byłą również okazja do zwiedzenia opactwa cystersów pełnego kamiennych świadków dziewięciu wieków historii wąchockiego klasztoru.

Udała się natomiast wizytacja kamieniołomu Tumlin-Gród, która była następnym punktem programu. Właściciele, firma Sosnowica, zadbali o zaspokojenie wszelkich potrzeb uczestników. Był poczęstunek obfitujący w regionalne wyroby. Była opowieść o kopalni i materiale. Była prezentacja świętokrzyskich piaskowców: od najjaśniejszego Długosza, przez Parszów, Broniów, Włoch, po czerwony Tumlin i wiśniowy Kopulak. Były odpowiedzi na pytania dotyczące oferty firmy, a nawet indywidualne oprowadzanie po kamieniołomie.
Po powrocie do hotelu można było skorzystać z oferty hotelowego SPA, a wieczorem zjeść kolacje, wybierając wśród wielu grillowych przysmaków. Po niedzielnym śniadaniu uczestnicy zjazdu rozjeżdżali się do domów.
Na każde kolejne spotkanie Polskiego Związku Kamieniarstwa przyjeżdża coraz więcej osób, nierzadko ze współmałżonkami. Wzrasta również wartość merytoryczna i poznawcza zjazdów. Bezcenna jest możliwość nawiązania znajomości z kamieniarzami z różnych regionów Polski, co często daje początek wspólnym przedsięwzięciom. I nie jest konieczne członkostwo w związku, aby brać udział w spotkaniach przez PZK organizowanych.