
O tym, że jest „norma nagrobkowa” słyszał już chyba każdy. Temat był powtarzany wielokrotnie: na łamach prasy branżowej, na branżowych stronach internetowych, na spotkaniach branżowych, na targach. Jednak warto o nim przypominać, by każdy z branży wiedział, że istnieje taki dokument jak „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.”
To dokument stworzony całkiem niedawno przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Zawiera zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka. Zasady dotyczące surowca, z jakiego pomnik jest wykonywany, zasady dokładności wykonania tegoż pomnika oraz wymagania względem montażu. Tylko tyle i aż tyle.
Dlaczego warto go znać? Co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy to uniwersalne zasady porządnej kamieniarskiej roboty i łatwość porozumiewania się wewnątrz naszej branży. Drugi to ułatwienie w ewentualnych sporach z klientami.
„Norma nagrobkowa” zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych – lub chociaż sama świadomość ich istnienia – to gwarancja, że nasze produkty będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia przygniecenia obalonym ciężkim kamiennym elementem).
Wytyczne Branżowe prezentują też zmienność nazewnictwa poszczególnych elementów nagrobka. Znajomość nazw używanych w innych regionach Polski bez wątpienia ułatwi komunikację pomiędzy kontrahentami i pozwoli na uniknięcie niezamierzonych błędów w zamówieniach składanych w innym województwie.
I wreszcie „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki” może się okazać bezcenną pomocą w kontaktach z trudnym klientem. Normy, jakim winien odpowiadać nagrobek oraz wskazanie co jest zgodne ze sztuką, a co jest błędem lub wadą, będą niepodważalnym argumentem zarówno w postępowaniu reklamacyjnym, jak i w sprawie toczącej się przed sądem.
Dokument opracowano pod egidą Polskiego Związku Kamieniarskiego (dawniej Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej), a rozwijano i standaryzowano dzięki staraniom Zarządu tej organizacji.
Można go pobrać ze strony PZK:
www.kamieniarze.org.pl
(zakładka: Norma nagrobkowa),
ze strony Kuriera Kamieniarskiego:
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa
lub sczytując QR kod:


Kontrowersje związane z zapożyczaniem powszechnie znanych nazw wynikających z geograficznego pochodzenia oraz wieloletniej, a często wielowiekowej tradycji przez producentów i sprzedawców substytutów lub kamieni naturalnych pochodzących z innych regionów, nie są niczym nowym. Ponieważ w starciu różnych interesów spór może się toczyć w nieskończoność, Komisja Europejska podjęła obecnie decyzję o rozpoczęciu procedury konsultacji, czy zasadne jest wprowadzenie ochrony produktów nierolnych w ramach sprawnego i przejrzystego unijnego systemu ochrony oznaczeń geograficznych.
Nierolnych, ponieważ ochrona nazw pochodzenia związanych z żywnością zafunkcjonowała na rynku unijnym już jakiś czas temu. Szynka parmeńska, wino Bordeaux czy oscypek z Podhala są w powszechnej świadomości przypisane do konkretnych miejsc, a wszelkie próby wykorzystania nazwy kończą się procesami karnymi.
Ponieważ temat ten jest poruszany na każdym spotkaniu organizowanym przez Euroroc, poniżej przedstawiam bieżące stanowisko, które opisuje pojawiające się w korespondencji i na spotkaniach opinie.
Sprawa dotyczy wielu ogniw branży: od firm wydobywczych, przez importerów, hurtownie, po zakłady kamieniarskie i punkty sprzedaży. Przede wszystkim, jeśli taka ochrona wejdzie w życie, kamienie naturalne o fałszywych nazwach (na przykład: Calacatta Marble, pochodzący z innego miejsca niż Carrara) nie będą już mogły być przywożone do UE, ani sprzedawane tu pod tą nazwą.
Z punktu widzenia kamieniarzy, jeszcze większym problemem są praktyki przemysłu ceramicznego i wyrobów betonowych, gdzie nadawanie swoim produktom nazw kamieni naturalnych często wprowadza w błąd konsumentów. Wiele przykładów w marketach budowlanych jest tego wymownym świadectwem.
Komisja Europejska zaprasza nas obecnie do udziału w konsultacjach publicznych pt. Ogólnounijna ochrona oznaczeń geograficznych produktów nierolnych.
Konsultacje, dostępne w językach urzędowych UE, potrwają 12 tygodni, do 22 lipca 2021 r. włącznie. Celem konsultacji jest zebranie opinii wszystkich zainteresowanych stron, które będą miały okazję wypowiedzieć się na temat problemów związanych z istniejącą ochroną prawną na rynku wewnętrznym autentyczności nierolnych produktów, w powiązaniu z ich geograficznym pochodzeniem, korzyści i zagrożeń związanych z działaniami UE, dostępnych opcji ochrony, w tym kontroli i egzekwowania w przyszłości unijnego systemu ochrony takich produktów i możliwych konsekwencji takiej polityki.
Euroroc poprosił nas o przekazanie tej informacji firmom kamieniarskim – członkom PZK, by mogły również wyrazić swoją opinię. Za pośrednictwem Kuriera Kamieniarskiego czynimy to szerzej, wśród wszystkich firm branży.
Odpowiedzi należy składać do 22 lipca korzystając z linku umieszczonego na stronie
www.kamieniarze.org.pl. Oczywiście prosimy o podzielenie się swoją opinią z nami!
Krzysztof Skolak
biuro:
ul. Kościuszki 2 pok. 19
58-150 Strzegom
www.kamieniarze.org.pl
tel. (74) 855 12 28

WKG na przestrzeni lat utrwalił swoją obecność na rynku jako właściciel kamieniołomu Trawertynu Raciszyńskiego oraz sprzedawca materiałów (przede wszystkim z Ukrainy) ciętych i obrabianych w nowoczesnym zakładzie. Możliwości przerobowe zakładu są ogromne, więc podjęto decyzję o znaczącej zmianie w polityce firmy i zaoferowaniu w znacznie szerszym zakresie realizacji usług cięcia i obróbki kamienia dla klientów, optymalnie względem ich oczekiwań.
Z Grzegorzem Gądkiem rozmawiał Paweł Szambelan

WKG jest kojarzone z kamieniem z Ukrainy.
Myślę, że jeszcze tak jest, ale pracujemy nad tym, aby nasza oferta była dużo bardziej atrakcyjna. W dalszym ciągu mamy sporo ukraińskich granitów w ofercie, ale zapotrzebowanie naszych klientów spowodowało, że musieliśmy mocniej otworzyć się na inne kierunki. Aktualnie najbardziej pożądanym materiałem, mimo aktualnych problemów logistycznych, są indyjskie kamienie i cały czas staramy się rozszerzać nasz asortyment z tego kierunku. Oczywiście oprócz Indii mamy kamienie z Polski, Brazylii, Hiszpanii, Francji, Portugalii, Rosji, całej Skandynawii oraz z Afryki.
Jednak obecnie najmocniej skupiamy się na usługowym cięciu bloków. W nowym modelu usług, na niespotykanym poziomie i w bardzo nowoczesnej formule dopasowanej do obecnych czasów.
Na czym polega nowa strategia?
Nastawiamy się na realizację usług na powierzonym materiale. Nasz park maszynowy pozwala na szybkie, wydajne i bardzo dobre jakościowo usługi cięcia i obrabiania kamienia. Jest to nasza główna strategia działalności, którą wprowadził na początku zeszłego roku nowy prezes spółki, Rafał Pożyczka. Uzupełnieniem tego jest właśnie cięcie naszych bloków i późniejsza odsprzedaż slabów w różnych grubościach i w różnych obróbkach. Myślę, że w odróżnieniu od innych firm, u nas najpierw tniemy bloki powierzone, a dopiero potem jako uzupełnienie nasze bloki. Dzięki temu zapewniamy bardzo krótkie terminy realizacji na powierzonym materiale.
Czy to był Twój pomysł ze zmianą asortymentu?
Raczej rozszerzeniem asortymentu. Ja odpowiadam za to, że to, co kupię, muszę potem sprzedać. Więc od tamtego roku mamy dużo więcej materiału z różnych zakątków świata, o czym wspominałem wyżej.
Jesteśmy, jako Zakład Obróbki Kamienia w Wojkowicach, na rynku szósty rok. Jest to i długo i krótko, ale przez te 6 lat było kilka pomysłów na funkcjonowanie zakładu. Uważam, że przyjęta strategia, cierpliwość Zarządu i czas pozwoli na umocnienie naszej pozycji w branży kamieniarskiej. Nie od razu zostaje się liderem w danej dziedzinie, trzeba robić coś dłużej, bo potencjał kryje się w działaniach długoterminowych. Nie da się co chwilę zmieniać koncepcji. Nie da się wejść w coś i od razu być w tym mocnym graczem na rynku – tym bardziej, że konkurencja jest bardzo silna i mocno osadzona w branży. Trzeba ustalić strategię i się jej trzymać. Konsekwentnie i ze spokojem. To przynosi rezultaty.
Obecnie pracujemy z polskimi hurtowniami. One oczekują szerokiej oferty materiałów i ją u nas znajdują. Nadal dostarczamy również materiał do firm średnich i mniejszych. Dzwonią do nas klienci, którzy z dawnych czasów pamiętają, że u nas był materiał zza wschodniej granicy. Oczywiście otrzymują go, ale mogą również zaopatrzyć się w inne materiały.
To jest naprawdę fajne i daje mi mnóstwo zadowolenia – przychodzą klienci i widzą, że u nas jest duży wybór kamienia. Wcześniej tego nie było, a teraz jest.
Dla mnie osobiście jest to bardzo budujące, kiedy ktoś dostrzega, że oprócz ukraińskich materiałów – z których słynęliśmy – teraz jest w czym wybierać. Sygnały od klientów już są tak dobre, że mam zapewnienia z góry, że ta strategia zostanie z nami na dłużej.
Czyli nowa strategia to usługi?
Tak, usługi. Potniemy wam bloki – po prostu dzwońcie (śmiech). Ze sprzedażą kamienia również dobrze sobie radzimy i uważam, że jest ona co najmniej na dobrym poziomie.
WKG jest na nowym kursie. Powoli przekonujemy do tego rynek. Pomagają nam w tym również różnego rodzaju portale internetowe – „Nie ma cię w Internecie? Nie istniejesz!”. Oczywiście zachęcamy do obserwowania nas m.in. na Facebooku. Po każdym poście dzwonią nowi klienci z zapytaniem o pokazywany materiał czy z prośbą o ofertę na usługi. I są to klienci nie tylko lokalni. To dobry symptom i widzę potencjał w tym sposobie komunikacji z klientem. Dużo dobrego również zrobiły dla nas publikacje prasowe. Jesteśmy zauważani i przyjeżdżają do nas klienci nawet po kilkaset kilometrów.
Na czym polegają usługi cięcia kamienia?
Klienci dostarczają kamień w blokach, a my tniemy. Czasami pomagamy takie kamienie sprowadzić, doradzamy jak to zrobić, jak kupić i od kogo. Klienci sami przyznają, że to dobre rozwiązanie i że im się to opłaca – kupić kamień i zlecić pocięcie w WKG.
Odpowiadając na twoje pytanie: kamieniarz kupuje kamień i wysyła go do nas, do WKG. Zakup może nastąpić w polskiej hurtowni bloków, w porcie lub w kraju wydobycia. Bez znaczenia. Jeśli jest taka potrzeba, to pomagamy klientowi w zorganizowaniu i zakupu, i transportu. Kamień przyjeżdża do nas i przygotowujemy zlecenie na naszą produkcję. Zlecenie zawiera informacje, na jakie grubości ma być pocięty dany blok oraz jaką obróbkę powierzchni ma mieć każda płyta.

Opowiedz o procesie realizacji zamówienia.
Blok przyjeżdża do nas. Nasi pracownicy ściągają go z auta i dokładnie mierzą. Przekazujemy te informacje klientowi i dogadujemy, czy to się zgadza z tym, co klient kupił – często jest tak, że bloki przyjeżdżają do nas bezpośrednio z Indii czy Brazylii i klient ich nawet nie widzi. Potem ustalamy, co z tego ma zostać wycięte. Mamy opracowany bardzo fajny i wydajny system podziału bloków. Przepuszczamy przez ten system wymiary danej bryły i przedstawiamy klientowi propozycję rozkroju: ile i jakich płyt można uzyskać z danego bloku. Klient zatwierdza propozycję lub ją dopasowuje do siebie, a pracownik odpowiedzialny za przygotowanie produkcji nadaje blokowi numer i przesyła dokumentację cięcia i obróbki.
Produkcja otrzymuje jasne informacje: który blok jak pociąć i z której strony, jak spolerować, spłomieniować czy, to co ostatnio jest coraz bardziej popularne, zażywicować płyty oraz jak zabezpieczyć gotowe płyty. Po skończeniu pracy produkcja odsyła dokumentację. Na tej podstawie kalkulowane są koszty wykonania zlecenia, księgowość wystawia fakturę i klient może przyjechać po odbiór swojego materiału.
Na każdym etapie wykonania usług są wystawiane karty kontrolne, są zdjęcia ze skanera – proces jest w pełni transparentny i możliwy do skontrolowania w każdym momencie. Po skończeniu obróbki powierzchni klient podstawia auto i gotowe płyty wyjeżdżają do niego.
Co jest wyjątkowego w waszym modelu usług?
O tym, że u nas można pociąć materiał, w zasadzie firmy wiedzą od dawna. Ale dla wielu zaskoczeniem jest, że w standardzie mamy wiele dodatkowych rzeczy, które podnoszą jakość usług. Na przykład wszystkie nasze płyty są antyskreczowane, czyli pokrywane specjalną żywicą zabezpieczającą płyty przed rysowaniem się. Niby drobiazg, ale doceni to każdy, kto wie jak wiele zarysowań powstaje w czasie transportu i przeładunku. Jest karta kontrolna każdej płyty, na której zaznaczamy wszystkie wady: myszki, sztychy i wszystko, co może mieć wpływ na jakość i cenę końcowego wyrobu. Każda płyta jest skanowana i klient może dostać zdjęcia ze skanera jak każda płyta wygląda, zanim zobaczy ją u siebie w zakładzie.
Nawet tak banalna rzecz jak załadunek daje wiele możliwości.
Płyty możemy załadować w dowolny sposób, bo dysponujemy każdym sprzętem załadunkowym. Bloki pocięte na cienkie płyty wyjeżdżają na stojakach. Przez to, że nie wszystkie firmy spedycyjne posiadają specjalne stojaki do transportu płyt możemy takie stojaki wypożyczyć za zwrotną kaucją. Grube płyty to już jak klient sobie tego życzy i jakie ma możliwości rozładunku. Może być i na stojakach i na płasko.
Oprócz tego tniemy cienkimi linkami, więc oferujemy większy uzysk – z kubika możemy wyciąć 17 „piątek”. W porównaniu do 14-15 płyt uzyskiwanych na jednolinkach to zauważalna różnica. I nawet jeśli ktoś uważa, że nasze usługi są droższe – choć nie są – to dostaje od nas więcej metrów kwadratowych z tej samej objętości surowego kamienia. Zresztą staramy się maksymalnie wykorzystać materiał. Bloki z kopalni zwykle są dostarczane z nadmiarem. Nie zostawimy tego jako gruby oflis, nie ograniczamy się do wycięcia tylko takiej ilości, jaka była zakontraktowana, ale tak przygotowujemy rozkrój, by klient miał więcej, niż się spodziewał uzyskać. Każda wycięta płyta bezwarunkowo wraca do właściciela bloku.
Taki rodzaj usług powoduje, że mamy dużo powierzonego materiału, więc wszystko musi działać płynnie. Z naszych usług korzysta już kilka naprawdę dużych polskich hurtowni. Więc logistyką całego procesu zajmuje się specjalista, który dba, by wszystko odbywało się optymalnie i bez zacięć. Mamy karty kontrolne, w każdym momencie wiadomo gdzie co jest i na jakim etapie. W każdym momencie możemy odpowiedzieć na pytanie, kiedy zlecenie będzie skończone i kiedy można przyjechać po odbiór.
Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz. Wiadomo przecież, że waga bloku przed pocięciem jest większa niż waga wyciętych płyt. Kiedy transport płyt dla klienta jest gotowy do wysyłki, kontaktujemy się z nim i uzgadniamy, czy na przygotowany samochód wejdzie tylko dane zamówienie, czy do transportu dołożyć jakieś płyty z naszego asortymentu. Skoro transport jest zapłacony, to po co wozić powietrze?
To są takie drobne rzeczy, na które nie zawsze zwraca się uwagę. Ale kiedy ktoś jest zaznajomiony z tematem, to widzi, że to jest naprawdę dużą wartością dodaną do całej usługi. Staramy się myśleć nawet o tym, o czym klient może zapomnieć.

Jakie są plany WKG na przyszłość?
Zeszły rok, mimo zawirowań na świecie, był dobrym prognostykiem i nadzieją. Początek tego roku jest bardzo optymistyczny pod względem ilości zleceń na trakach – usługi, usługi, usługi – a dodatkowo, mimo ograniczonego dostępu do dobrego materiału, kamień dobrze się sprzedaje. Zmieniliśmy naszą ofertę i widać, że przynosi to efekty. Tego będziemy się trzymać. Rozpoczęliśmy również współpracę z polskim producentem preparatów do pielęgnacji i zabezpieczania kamienia. To jest ciekawe rozszerzenie naszych kompetencji. Oferujemy chemię dopasowaną do konkretnych zastosowań i konkretnych kamieni. I będą to nie tylko impregnaty.
Jak podsumujesz wasze obecne działania?
Nauczyłem się, że w tej branży nie ma lania wody. Albo coś jest dobrze albo coś jest źle – półśrodków nie ma, a ściema ma zawsze krótkie nogi. Najważniejsze to grać z klientem w otwarte karty.
Dziękuję za rozmowę.

Łupek Księżyce
Inwestycja: Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego (zw. Akwarium) w Zagórzu Śl. (dolnośląskie)
Dostawca elementów: DKSM – Kopalnia „Księżyce”
Kamień: naturalny łupek Księżyce
Data zakoń. inwestycji: maj 2020 r.
Koszt inwestycji: ponad 2,9 mln zł
Elementy: budynek szachulcowy zbudowany na bazie drewna i księżycowego łupka. Posiada spadzisty dach ze świetlikiem.
Ilość zamontowanego kamienia: ponad 100 ton księżycowego kamienia do gabionów w grubościach od 1 do 6 cm.
Piaskowiec Broniów

Inwestycja:
przebudowa wiaduktu kolejowego przy ul. Prądnickiej w Krakowie
Dostawca elementów: P.U.H. „SOSNOWICA” S.C. J. Wiąckiewicz, G. Rębosz
Elementy: boniówka cięto-łupana; Ilość kamienia: 285 m2, grub. 15 cm; Data zakoń. inwestycji: II kwartał 2021 r.

Granit Zimnik
Inwestycja: Plac Wolności i Rynek Zduński w Kutnie (łódzkie)
Dostawca: Tinarg (Zimnik)
Zamawiający: Miasto Kutno, projektant Marek Cieplucha, wykonawca: PSS GB
Kamień: jasnoszary granit Zimnik
Elementy: płyty granitowe płomieniowane, grub. 8 cm, różne wymiary
Ilość kamienia: ponad 8000 m2
Data zakoń. inwestycji: I kwartał 2021 r.
Fot. www.kutno.net.pl | toza (archiwum)

Piaskowiec Długopole
Inwestycja:
Pałac Branickich w Białymstoku. Pawilon Włoski.
Dostawca: Pismar (Szklary Huta)
Kamień: piaskowiec Długopole
Elementy: schody i elementy posadzki.Schody wykonano w obróbce szlifowanej, elementy schodowe cięte po łukach na maszynie CNC.
Ilość kamienia: ok. 120 mb elementów.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Fot. Wojew. Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Granit strzegomski Kostrza
Inwestycja:
Fontanna Amor z delfinem w Parku miejskim w Jaworze (dolnośląskie)
Producent: Piramida (Strzegom), Litos (Strzegom)
Kamień: granit strzegomski Kostrza z wyrobiska firmy Piramida
Elementy: Płyty wokół fontanny płomieniowane, wewnątrz szlif C120, pozostałe elementy groszkowane.
Płyty cięte po łuku na maszynie CNC. Misa fontanny o średnicy 230 cm, grub. 40 cm wycięta na linie profilowej.
Data zakoń. inwestycji: kwiecień 2021 r.

Piaskowiec Brenna
Inwestycja: kolejny etap rewitalizacji Parku Zdrojowego w Jastrzębiu-Zdroju
Dostawca: Barwałd (Brenna)
Kamień: szary piaskowiec Brenna
Elementy: płomieniowane płyty z piaskowca – regularne o różnych wymiarach i nieregularna „dzikówka”, grub. 10 cm. Ilość: ponad 400 m2 na ścieżki.
Data zakoń. inwestycji: 2020 r.

Piaskowiec Rytlów
Inwestycja: dom prywatny
Wykonawca: Kamtex (Brenna)
Kamień: żółty piaskowiec Rytlów
Elementy: płyty 80 x 120 cm grub. 5 cm; schody blokowe grub. 17 cm (rzadko spotykana długość w inwestycjach prywatnych)
Ilość: płyty 150 m2 + schody blokowe Data zakoń. inwestycji: 2021 r.

W niektórych azjatyckich kulturach imię człowieka zmienia się wraz z jego wzrastaniem. Inne imię nosi noworodek, inne imię otrzymuje w momencie pójścia do przedszkola, szkoły, gdy wchodzi w dorosłość, staje się rodzicem itd. Kultury te doszły do wniosku, że w tym momencie powstaje inna osoba, więc powinna nosić nowe, bardziej dopasowane imię. Widocznie podobnie jest z kamieniami, które przybywają do nas z dalekich krain. Kreatywność pośredników w zmianach nazw nie zna granic. #lbkik
Z dużym zainteresowaniem obserwuję tworzenie nazw kamieni. W wielu firmach importujących materiały mamy chyba do czynienia z cotygodniowymi odprawami kreatywnymi, gdzie powstają różne „Pink Flower”, „Night Blues”, „Hard Wood”, „Piękny Mekong” itp. Trzeba docenić poetycką duszę naszych kolegów po fachu. Wymyślenie „Moonlight River” w odniesieniu do skały magmowej wymaga nieszablonowego umysłu.
Wszystko świetnie, bo w zasadzie nazwa handlowa jest dowolna, ale… Nie powinna wprowadzać w błąd. Drobnymi kroczkami to wprowadzanie w błąd dokonywało się od dawna w postaci podmianek samej nazwy – dodanie jednej litery (Llieto Red) lub dodanie przymiotnika NEW – New Impala, New Viscont White. Materiały magicznie przewędrowały z Finlandii, RPA i Indii do Chin. Najwyraźniej ktoś wpadł na ten sam pomysł, co handlarze sportowymi butami na legendarnym Stadionie Dziesięciolecia.
Teraz materiały przestały się przesuwać. Natomiast widzimy tendencje do przenoszenia całych miast, regionów i państw do Kraju Środka. Kilka lat temu widziałem w jednej z ofert z Chin szary granit Żbik (nazwa jednego z wyrobisk w Strzegomiu, nazwisko bardzo szanowanej rodziny kamieniarskiej). Pewnie przenieśli. W innej reklamie wyczytałem, że możemy kupić chińską Carrarę w postaci slabów marmurowych. Ciekawe jest również nazywanie wszystkiego, co jest czarne, Szwedem – przeniesienie całego kraju do Indii już nie jest takie proste, ale najwyraźniej staje się możliwe.
Co w tym złego? Jest to wprowadzanie klienta w błąd. Ludzie, którzy chcą kupić nagrobek z granitu strzegomskiego – niech go dostaną. Ludzie, którzy chcą szlachetny marmur karraryjski – niech go dostaną. Ludzie, którzy chcą szwedzki diabaz – niech go dostaną. Nie ładujcie klientów w trąbę. Nie każdy chce być Chińczykiem.