Z branży

Nowa epoka kamienia

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 13 lipca 2020 09:08

106_str14_01.jpg

budowa budynku w Lyon, fot.: Perraudin Architecture,

Niedawno w centrum Londynu na Store Street ustawiono niepozorny, chociaż długi na 12 metrów, kamienny element. Wiele osób zastanawiało się, czym była ta ekspozycja prezentowana w ramach wystawy New Stone Age w Building Center w Londynie. Otóż jest to prototypowy fragment nowego typu kamiennej konstrukcji budowlanej podłogi. Element ma grubość kilku centymetrów oraz istotne we współczesnych czasach parametry.

Według projektanta ta konstrukcja, w porównaniu do klasycznego rozwiązania z betonu, jest tańsza, lżejsza i szybsza w montażu. Na dodatek taki element budynku zostawia o 85% mniejszy ślad węglowy1) niż standardowe żelbetonowe rozwiązania. 

Ta prezentacja oraz cała wystawa to wynik działań 3 osób, które postanowiły promować kamień nie tylko jako element dekoracyjny w architekturze, ale wrócić do korzeni i proponować kamień jako materiał konstrukcyjny. Tymi osobami są architekt Amin Taha, kamieniarz Pierre Bidaud i inżynier Steve Webb. Jak powiedział o kamieniu Amin Taha – to wielki zapomniany materiał konstrukcyjny.

Ta trójka twórców wspólnie była kuratorami wystawy New Stone Age w londyńskim Building Center. Celem wystawy było pokazanie, w jaki sposób kamień – jako pierwotny materiał używany przez ludzi przez tysiąclecia do tworzenia schronienia – może zrewolucjonizować współczesną myśl konstrukcyjną. W ten sposób architekt, inżynier i kamieniarz rozpoczęli realizować wspólnie swoją misję.
Niedawno współpracowali przy budowie Clerkenwell Close 15, sześciopiętrowego bloku mieszkalno-biurowego wykonanego z monolitycznych bloków kamiennych. Obiekt posiada nośny egzoszkielet wykonany z masywnych kawałków wapienia przywiezionych prosto z kamieniołomu,na których powierzchni pozostawiono surowe ślady wydobycia. Bloki ułożono jeden na drugim tworząc w ten sposób kolumny i belki. Niektóre powierzchnie bloków pokazują linie, w których zostały wywiercone ze skały, inne są gładkie, a niektóre mają chropowatą fakturę szwu osadowego. Budowę ukończono w 2017 roku.

106_str16_01a.jpg

Budynek z bloków kamiennych na Clerkenwell Close w Londynie

O budynku zrobiło się głośno, gdyż jeden z radnych dzielnicy Islington, gdzie stoi przedmiotowy budynek uznał, że obiekt jest niezgodny z historyczną zabudową okolicy i walczył o jego rozbiórkę, w oparciu o rzekome naruszenie pozwolenia na budowę. Taha ostatecznie wygrał sprawę w zeszłym roku. Nota bene w tym budynku mieści się jego studio i mieszkania prywatne.

Jak się okazało, przeciwności nie tylko nie zniechęciły rewolucjonistów, ale wręcz zmotywowały ich. Widać to było na wystawie. Już na wstępie zwiedzający mogli podziwiać model 30-piętrowego wieżowca zaprojektowanego w całości z kamienia. Wygląda jak seria budynków z Clerkenwell Close ułożonych jeden na drugim z tą jedną różnicą, że kamienne kolumny ku górze stają się coraz cieńsze.
Ten projekt nie jest tylko modelem studyjnym. Dokumentacja zawiera merytoryczny raport techniczny, który stanowi uzasadnienie budowy takiego budynku zarówno ze względów ekonomicznych, jak i pod wzgledem śladu węglowego. Twórcy argumentują, że użycie kamienia do rdzenia, konstrukcji i podłóg byłoby o 75% tańsze niż konstrukcja stalowo-betonowa i miałoby o 95% mniejszy ślad węglowy. Głównym uzasadnieniem oszczędności jest fakt, że beton i stal muszą być ognioodporne, zaizolowane, a następnie pokryte powłoką zewnętrzną. Kamienny egzoszkielet można pozostawić odsłonięty.

Inny eksponat na wystawie to pełnowymiarowy prototyp „płaskiego sklepienia” podwieszony pod sufitem. Pokazuje on, jak cienkie kamienne płyty można połączyć ze sobą, tworząc panel o wielkości trzy na trzy metry. Obecnie Taha pracuje nad projektem prywatnego domu, w którym ma powstać wolny od kolumn podporowych strop o szerokości 12 metrów wykorzystujący tę samą zasadę konstrukcyjną.

106_str17_01.jpg

Sufit kasetonowy w Abu Gosh

Wraz z projektami Taha wystawa prezentowała szereg współczesnych przykładów z całego świata stosowania kamienia jako elementu konstrukcyjnego. Jeden z najbardziej imponujących pochodzi z Palestyny. Projektanci Elias i Yousef Anastas współpracowali z kamieniarzami na Zachodnim Brzegu, aby zastosować na budowie zapomniane tradycyjne techniki. W ich ostatnim projekcie rozbudowy XII-wiecznego klasztoru w Abu Ghosh pod Jerozolimą znajduje się niezwykły kasetonowy sufit wykonany ze 169 klinujących się o siebie bloków. Inspiracją do tego projektu była technika opatentowana przez XVII-wiecznego francuskiego inżyniera Josepha Abeille’a. W 1699 roku stworzył on płaskie sklepienie, w którym na przenoszenie obciążenia pozwalają skośne geometrie bloczków.

Na wystawie prezentowano też ciekawe projekty francuskiego biura projektowego Perraudin Architecture, od budownictwa socjalnego pod Tuluzą – zbudowanego z wapiennych bloków o grubości 40 cm – po projekt 20-piętrowej kamiennej wieży w Szwajcarii. Także eksperymentalne hiszpańskie biuro Ensamble Studio zaprezentowało urzekający dom Ca’n Terra w opuszczonym kamieniołomie na Minorce. Zaprezentowano również budynek winiarni Delas Frères w dolinie Rodanu, projektu Carla Fredrika Svenstedta, któremu poświęcony jest kolejny odcinek „Znalezione w sieci” w tym numerze Kuriera Kamieniarskiego.

106_str15_01a.jpg

Budynek w socjalny w Tuluzie autorstwa Perraudin Architecture, fot. Kevin Dolmaire

Wystawa niestety skończyła się w maju, ale patrząc na wielkie pokłady energii jej twórców, można mieć nadzieję na kolejne projekty i kolejne wystawy. Już zauważalnym, pozytywnym efektem wystawy jest to, że inni projektanci zaczynają dostrzegać potencjał kamienia nie tylko w elementach dekoracyjnych, ale również jako materiału konstrukcyjnego.

106_str16_02.jpg

Muzeum i Akademia Gitary na Korsyce,
projekt: Perraudin Architecture, fot. Serge Demailly

106_str15_02.jpg

Budynek w Cailure et Cuire, projekt: Perraudin Architecture

Dla branży kamieniarskiej docenienie konstrukcyjnych walorów kamienia może mieć kapitalne znaczenie. Po drodze jednak pokonać trzeba będzie kilka przeszkód. W niektórych krajach europejskich (m.in. we Francji) kamieniarze są szkoleni w zakresie właściwości strukturalnych kamienia, a nie tylko jego zastosowań dekoracyjnych. Ale już program szkolenia inżynierów projektujących obiekty nie obejmuje w ogóle kamienia. Kamieniołomy w większości posiadają odpowiednie certyfikaty wytrzymałościowe dla swoich kamieni. Jednak architektom stosowanie kamienia do celów konstrukcyjnych jest prawie zupełnie obce. A przecież są to techniki znane od stuleci, skuteczność których potwierdza wiele dowodów w naszym otoczeniu. Wystarczy zatem w kształceniu projektantów odświeżyć historyczną wiedzę.

W jednym z wywiadów Amin Taha powiedział:„Przewrotną rzeczą w betonie jest to, że bierzesz wapień, kruszysz go, a następnie palisz, po czym traci on 60% wytrzymałości konstrukcyjnej. Więc musisz w niego włożyć stalowe zbrojenie. To totalne szaleństwo.”
Trudno się z tym nie zgodzić.

1)Ślad węglowy – całkowita suma emisji gazów cieplarnianych wywołanych bezpośrednio lub pośrednio przez daną osobę, organizację, wydarzenie lub produkt. Jest rodzajem śladu ekologicznego. Ślad węglowy obejmuje emisje dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu i innych gazów szklarniowych (cieplarnianych) wyrażone w ekwiwalencie CO2. Miarą śladu węglowego jest tCO2e – tona ekwiwalentu dwutlenku węgla.
Różne gazy cieplarniane w niejednakowym stopniu przyczyniają się do globalnego ocieplenia, zaś ekwiwalent dwutlenku węgla pozwala porównywać emisje różnych gazów na wspólnej skali. (pl.wikipedia.org)

 

przeczytaj cały artykuł

Rząd a sprawa kamieniarska

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2020 14:28

105_Strona_14_Obraz_0001.jpg

Dnia 29 kwietnia 2020 roku odbyła się telekonferencja pt. „Pakiet odbudowy gospodarki z kryzysu w kontekście branży kamieniarskiej” z udziałem członków Polskiego Związku Kamieniarstwa i przedstawicieli polskiego rządu.

Stronę rządową reprezentowali: Piotr Patkowski – wiceminister finansów, Ireneusz Zyska – wiceminister klimatu, Grzegorz Kozłowski – dyrektor Departamentu Ceł, Przemysław Szymczyk – dyrektor Departamentu Systemu Podatkowego, Aleksander Łożykowski – dyrektor Departamentu Podatków Dochodowych, Igor Mitroczuk – Ministerstwo Klimatu, Jan Pawelec – Departament Obrotu Towarami Wrażliwymi i Bezpieczeństwa Technicznego (Ministerstwo Rozwoju), Anna Parol – Ministerstwo Rozwoju, Maciej Flis – doradca w Gabinecie Politycznym Ministra Finansów. W imieniu branży w spotkaniu uczestniczyli członkowie Zarządu Polskiego Związku Kamieniarstwa: Krzysztof Skolak – prezes PZK, Jacek Łata – wiceprezes PZK, Jan Łobodziec – wiceprezes PZK i Michał Firlej – członek Zarządu PZK.

Rozmawialiśmy o tym spotkaniu z Jackiem Łatą.

Było to pierwsze spotkanie związane z problemami dotyczącymi branży kamieniarskiej. Powodem bezpośrednim była sytuacja gospodarcza związana z pandemią COVID-19. Tematyka poruszanych zagadnień obejmowała ochronę krajowego rynku kamieniarskiego, zasad przeprowadzania postępowań przetargowych w kontekście stosowania wyrobów produkowanych w kraju oraz ekologiczne aspekty stosowania kamienia naturalnego. Wydaje się, że wyjątkowa sytuacja jaka dotknęła także naszą branżę daje szansę na przekonanie władz do pewnych rozwiązań.

Jeszcze 3 miesiące temu nie było klimatu do podjęcia takich rozmów. Teraz jest właśnie taki moment, w którym staje przed nami możliwość załatwienia czegoś konkretnego. Trzeba z tego korzystać, bo trudno powiedzieć jak długo ten moment będzie trwał – czy będzie to 3 miesiące, pół roku, a może rok. Podczas rozmów była mowa o możliwościach wprowadzenia zmian w obowiązującym prawie, które ułatwiłyby nam działalność. Przy czym trzeba mieć na uwadze, że postulaty typu zmniejszenie podatków, obniżenie VAT czy zwolnienie z jakiś danin są mało realne.

Z rozmowy jasno dało się wyczuć, że filozofia przedstawicieli władzy jest taka: „my wam pomożemy o ile nie będzie się to wiązało z wydatkami budżetowymi, a jeszcze lepiej, gdyby spowodowało to większe wpływy do budżetu”.
W czasie spotkania zasygnalizowano lub poruszono wiele tematów. Jednak najbardziej efektywne – i skuteczne we wprowadzeniu – mogą się okazać dwa wątki: zmiana w ustawie o zamówieniach publicznych oraz podatek od śladu węglowego.

O potrzebie zmian w prawie zamówień publicznych mówiono już tyle przy różnych okazjach, że nie będę się powtarzał. Z rozmów z przedstawicielami rządu wynika, że być może stoimy przed szansą wpłynięcia na zmianę tego prawa w taki sposób, by promowało produkty i materiały pochodzenia polskiego. Najłatwiej byłoby wprowadzić ograniczenie do kamieni wyłącznie pochodzenia polskiego. Po pierwsze jednak takie rozwiązanie stawiało by na uprzywilejowanej pozycji wyłącznie kilkudziesięciu przedsiębiorców, którzy mają własne złoża. A obu stronom zależy, by zmiany dotyczyły całego sektora. Po drugie: w krótkim czasie doprowadziłoby do wielu nadużyć w interpretacji „źródła pochodzenia”. Pewnym rozwiązaniem mogłoby być, wzorem innych państw europejskich, wprowadzenie dodatkowych punktów za odległość w jakiej, od miejsca zamontowania, został wydobyty lub przetworzony kamień. Inny wskaźnik to energochłonność inwestycji objętej zamówieniem publicznym. Przy czym energochłonność nie tylko w zakresie budowania, ale również użytkowania, rozbiórki i utylizacji po zakończeniu użytkowania. Tu oczywiście przewaga kamienia naturalnego nad każdym materiałem przetworzonym jest oczywista.

Podatek od śladu węglowego to temat, który obecnie znajduje się w ścisłym centrum zainteresowania Unii Europejskiej. Do Europy jest importowych mnóstwo produktów z krajów, gdzie nie obowiązuje strategia walki z emisjami. Z tego powodu produkty wytworzone lokalnie nie są konkurencyjne cenowo choćby z tego powodu, że w ich cenie zawarte są różne opłaty na rzecz środowiska. Wprowadzenie tego podatku ma wyrównać szanse, a nawet powinno promować produkcje krajową. W skrócie można to wyjaśnić w następujący sposób: wytworzenie jakiegoś produktu wymaga nakładu energii, a wytworzenie energii to – w uproszczeniu – emisja dwutlenku węgla (stąd nazwa ślad węglowy). Im bardziej przetworzony jest produkt, tym więcej energii zostało zużyte na jego wytworzenie i wygenerowało więcej dwutlenku węgla. Dlatego podatek od śladu węglowego dla produktów importowanych będzie tym wyższy, im bardziej przetworzony produkt jest sprowadzany do kraju. Dla kamieniarstwa oznacza to między innymi, że gotowe elementy kamienne będą obłożone wyższym podatkiem niż półprodukty takie jak płyty na blaty i dużo wyższym niż surowiec w postaci bloku lub slaba.

Istotny jest również fakt, że podatek od śladu węglowego obejmie także transport. I znów szybkie wyjaśnienie: transport kołowy, morski czy lotniczy zużywa paliwo – które jest potrzebne jako źródło energii – i powoduje emisję dwutlenku węgla. Co to oznacza dla nas? Że produkty dostarczane z większych odległości zostawiają większy ślad węglowy niż produkty wytwarzane lokalnie. I można to potraktować dosłownie. Kamień z Azji zostawia większy ślad węglowy niż kamień z Polski. Ale, idąc dalej, transport kamieni z innego regionu Polski wymaga więcej energii niż kamień dostarczany z najbliższego, lokalnego kamieniołomu.

Temat śladu węglowego jest mocno związany z ochroną środowiska i ekologią, więc jest obecnie modny politycznie. Może dzięki temu uda nam się doprowadzić do takich rozwiązań, które wspomogą naszą branżę.
Przy okazji tych rozmów okazało się, że trudno nam jest opisać naszą branżę: jak jest duża, jak mocna, jak głęboka.

Każdy na pewno zauważył, że w naszej branży dominują małe przedsiębiorstwa i mikroprzedsiębiorstwa, nierzadko działalności jednoosobowe. I w zasadzie to wszystko, co większość z nas potrafi powiedzieć na temat naszego sektora. By prowadzić dalszy dialog jest niezbędna głębsza wiedza na temat szeroko pojmowanego kamieniarstwa. Bez tego niemożliwa jest ocena naszej branży.
Dysponując szczegółowymi danymi łatwiej jest sformułować nasze potrzeby i uzasadnić je popierając wynikami statystycznymi. Mając taką wiedzę można opisać naszą branżę: ile jest firm, ile osób zatrudniają, jaki generują sumaryczny obrót, jakie materiały zużywa i w jakiej ilości, jaki jest w tym procent materiałów krajowych i importowanych. Na podstawie takich informacji możliwe staje się określenie jakie działania mogą wspomóc branżę i poszczególne jej elementy.

W rocznikach statystycznych danych, które nas interesują nie ma. Nawet gdyby były, to i tak byłyby mało rzetelne. W statystykach GUS bardzo często lądujemy w przypadkowych zbiorach albo jesteśmy wrzucani do jakiegoś większego worka. Dlatego dane GUS-owskie nie są wiarygodne. Dodatkowo spora część firm naszej branży zwyczajnie nie podlega sprawozdawczości do urzędu statystycznego.
To tylko ogólny zarys sytuacji, z której wynika, że brakuje nam podstawowych narzędzi w rozmowach na szczeblu ogólnokrajowym. Natomiast przyznać trzeba, że już jednym z pierwszych rezultatów tego spotkania jest to, że na pytanie o możliwość otrzymania takich danych od rządu otrzymaliśmy kontakt do osoby, która pomoże nam zebrać i przygotować takie opracowanie.

Teraz kwestia co chcemy z tym zrobić i jak dalej tę sprawę poprowadzić?
Spotkanie uważam za w miarę owocne. Z pewnością nie przeszłyby na nim żądania wprowadzenia ceł zaporowych lub znacznego zredukowania podatków. Jednak kilka pomysłów, które padły, nie zostało zlekceważonych. Zapamiętam je jako merytoryczne. Następne ma się odbyć za dwa-trzy tygodnie.
I tu jest dla nas zadanie do wykonania.

Jako związek branżowy chcemy zainicjować dyskusję wśród osób związanych z naszą branżą na temat potrzebnych zmian. Liczymy na burzę mózgów – każdy pomysł, nawet ten na pierwszy rzut oka szalony, może okazać się przydatny i mieć korzystny wpływ na kształtowanie naszej przyszłości. Chcemy zebrać propozycje nie tylko na czas epidemii. Celem jest stworzenie swoistego „memorandum” zmian, o które chcielibyśmy zabiegać przy każdej możliwości, bo dotyczą naszej branży.

Najważniejsze jest to, że każdy z nas zna wycinek branży. Dlatego potrzebna jest opinia wielu osób, aby poznać problemy, z którymi boryka się cała branża. Jeżeli o nich nie będziemy mówić, to nikt o nich nie usłyszy. Celowo nie wskazujemy, gdzie zmiany miałyby się dokonać, by nie sugerować żadnych kierunków. Na pewno chcemy opracować listę krótko- i długoterminowych działań osłonowych w branży. Istotne jest, by przedstawione przez nas postulaty były obudowane logicznymi argumentami. Bo tylko w ten sposób będziemy poważnie potraktowani i możemy mieć wpływ na otaczającą rzeczywistość.

Zapraszam do dyskusji na Facebooku lub do przesyłania swoich uwag i pomysłów. Każda podpowiedź jest cenna. (dyskusja prowadzona jest na www.facebook.com/zetpebeka – przyp. red.)

przeczytaj cały artykuł

W związku z... Z uwagi na obecną sytuację

Autor: Krzysztof Skolak ZPBK   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2020 09:14

Z uwagi na obecną sytuację… to chyba zwrot roku stosowany i odmieniany w tysiącach okoliczności, z którymi przyszło się nam zmierzyć w 2020 roku. Prowadzenie biznesu, bez względu na jego skalę i specyfikę, było zawsze wyzwaniem. I zawsze należało się liczyć ze zmianami, które niekoniecznie ułatwiały życie.

Jednak skala zmian, zapoczątkowana przetaczaniem się przez świat epidemii koronawirusa, jest zjawiskiem o takiej mocy, z jaką nikt z nas się jeszcze nie zetknął. Są to zmiany o charakterze globalnym, kontynentalnym, krajowym i w końcu lokalnym. W jedne branże uderzenie było szybkie i nokautujące, dla innych mniej bezpośrednie, jeszcze inne dopiero odczują skutki zamrożenia krajowych gospodarek.
Gdzie, analizując falę uderzeniową, znajduje się kamieniarstwo? Na pewno nie w pierwszej strefie rażenia. Częściowo w tej drugiej, bo część klientów zrezygnowała albo odłożyła na później swoje plany zakupowe. Albo z uwagi na utrudniony dostęp do cmentarzy nie można było montować, czyli finalizować transakcji.

Niestety, w większości przypadków może się okazać, że kamieniarstwo odczuje prawdziwe konsekwencje powstałego kryzysu dopiero za jakiś czas – w drugiej połowie tego albo nawet w przyszłym roku. Stać się tak może zwłaszcza w przypadku budowlanki, ponieważ inwestycje te realizowane są zazwyczaj przez dłuższy czas, więc te już rozpoczęte w zdecydowanej większości będą kontynuowane, ale kolejnych może przez jakiś czas nie być.

Spotkałem się z tłumaczeniem chińskiego słowa „kryzys” (język ten jest opisowy i sytuacyjny, ale w tej sytuacji bardzo to pasuje), że składa się z połączenia dwóch słów „zagrożenie” oraz „szansa”. O zagrożeniach tylko wspomniałem w poprzednim akapicie, bo każdy na swoim podwórku potrafi je „z uwagi na obecną sytuację” najlepiej sprecyzować i zastanowić się jak się z nimi zmierzyć. Ale może warto w tych okolicznościach zastanowić się jeszcze bardziej, jakie szanse pojawiają się, lub mogą pojawić niedługo. I jak z nich skorzystać?

Dużo zależy od specyfiki firmy, jej profilu, klientów i rynków na jakich się znajdują, albo na jakie mogą się przenieść. Oraz od tego jak na gospodarkę globalną wpłynie ten kryzys, jakie będą strategiczne działania rządów, samorządów, banków, inwestorów. Inaczej szans muszą szukać firmy produkcyjne, inaczej handlowe, jeszcze inaczej usługowe. Układ sił, w którym funkcjonowaliśmy wraz polską gospodarką od 1989 roku zachwiał się i trudno w tej chwili przewidywać w jakim położeniu i kiedy się zatrzyma. Czy będzie to czas dla rzemiosła, produkcji lokalnej, premiowania producentów krajowych?

Ze względów strategicznych cofnięcie się w procesie globalizacji, jako konsekwencja wad koncentracji produkcji z dala od rynków konsumpcji, przy rosnącej świadomości negatywnych skutków społecznych, ekologicznych i ekonomicznych dotychczasowego modelu, wydaje się prawdopodobne, a nawet realne. Z drugiej strony chaos, który pojawia się w gospodarkach, może doprowadzić do takiego zubożenia możliwości lokalnych, że skorzystają z tego silniejsi gracze, a import wręcz wzrośnie. Jest jeszcze oczywiście dużo więcej scenariuszy. Jak się sytuacja potoczy i ile jeszcze zwrotów akcji nastąpi, tego nie wiemy, ale warto patrzyć na te wydarzenia w sposób, dzięki któremu będziemy potrafili dostrzec i wykorzystać pojawiające się szanse.

W polskiej branży kamieniarskiej, gdzie 90% firm, to mikroprzedsiębiorstwa, nie da się kreować, czy w sposób znaczący wpływać na te zmiany. Na pewno nie w pojedynkę. Już mamy maj, kilka tygodni temu miał się odbyć zjazd Polskiego Związ-ku Kamieniarstwa, na którym tradycyjnie mieliśmy wymienić się poglądami, spostrzeżeniami, informacjami i wiedzą. Mieliśmy przywitać no-wych Członków. Chcieliśmy podsumować 2019 rok, ale także czteroletnią kadencję Zarządu, Komisji Rewizyjnej i Komisji Arbitrażowej. Miały się też odbyć wybory władz. „Z uwagi na obecną sytuację” nie jesteśmy jeszcze w stanie podać nowej daty tego spotkania, ale zapewniamy, że prace w organizacji trwają normalnie. Odbywają się spotkania (najczęściej on-line), prowadzona jest korespondencja, podejmowane działania lobbujące interesy naszej branży.

Wszystkich Członków i sympatyków zachęcam do śledzenia informacji umieszczanych na www.zpbk.pl oraz na naszym facebookowym fanpage’u. Oczywiście zachęcam też do bezpośrednich kontaktów i wspólnego działania.
Krzysztof Skolak

przeczytaj cały artykuł

Mistrzostwa Polski w polskim kamieniu

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: piątek, 28 lutego 2020 12:27

104mp.jpg

W czasie zeszłorocznych targów STONE w Poznaniu odbyły się II Mistrzostwa Polski w Ręcznej Obróbce Kamienia. Z ich uczestnikami rozmawialiśmy kilka tygodni po zakończeniu wydarzenia. Wszystkim zadaliśmy te same pytania: o motywację do wzięcia udziału w zawodach, o wrażenia, co było trudne, a co łatwe wśród zadań, co dał im udział w Mistrzostwach i jak oceniają kamienie, w których pracowali.

Zadania konkursowe były trzy. Pierwszym było wykonanie elementu architektonicznego z wapienia pińczowskiego na podstawie przedstawionego rysunku technicznego. Drugie to detal architektoniczny w postaci płaskorzeźby na podstawie trójwymiarowego odlewu gipsowego wykonywany z białego piaskowca Długosz. Trzecie zadanie polegało na wykuciu napisu na podstawie lekko wypiaskowanego szablonu w wypolerowanym szarym piaskowcu Męcina Królewska. Wszystkie zadania były wykonywane wyłącznie narzędziami ręcznymi, bez użycia prądu i sprężonego powietrza.

Oceniane było wiele aspektów pracy: dokładność odwzorowania detalu architektonicznego, dokładność wykonania prac w kamieniu, zgodne z zasadami wykonanie prac literniczych, ergonomię i zasady BHP w pracy z kamieniem, poszanowanie surowca naturalnego, umiejętne posługiwanie się narzędziami, umiejętność zastosowania różnych technik kamieniarskich oraz zasady fair play.

Jury przyznało tytuł mistrza Arturowi Janaszkowi. Dodatkowo przyznano dwa wyróżnienia. Przedstawi-ciele środowiska architektów przyznało wyróżnienie Wiesławowi Smolikowi, zaś grono finalistów pierwszej edycji Mistrzostw wyróżniło Piotra Gargasa. W Mistrzostwach uczestniczyli również: Tadeusz Biniewicz, Michał Misiaszek i Krzysztof Szymanowski.

 

Artur Janaszek

Udział w Mistrzostwach to przeprzyjemne wrażenia, które pozostaną na zawsze w pamięci. I genialna atmosfera. Wpadłem na Mistrzostwa praktycznie „z marszu”, ale mimo zmęczenia – i dzięki atmosferze, którą stworzyli organizatorzy, a podchwycili uczestnicy – to jest niebywałe wspomnienie.
Nie było rzeczy trudnych. Może tylko to, że trzeba było fizycznie popracować. Mam pewne kłopoty z wydolnością organizmu – wynikające zresztą z uprawianego zawodu – więc 3 dni wyłącznie ręcznej pracy to był dla mnie przeogromny wysiłek fizyczny. Ale dałem sobie z tym radę.
Poza tą odrobiną wysiłku, to była po prostu czysta frajda. Choćby z tego powodu, że ostatni raz ręcznie obrabiałem kamień 25 lat temu, jeszcze w szkole. Nie miałem nigdy okazji próbować ręcznej obróbki, bo na co dzień pracuje się elektronarzędziami i młotkami pneumatycznymi. One stały się nieodzowne w mojej kamieniarskiej pracy.
Do udziału w Mistrzostwach namawiał mnie kolega, który też wziął w nich udział. Do końca nie byłem przekonany. Gdyby nie namowy Wieśka, to by mnie tam nie było i nie zdobyłbym tytułu mistrza Polski. Przeżycia są bezcenne.
Znam i Męcinę, i podobne piaskowce, które dają się polerować. Do zadania literniczego ten materiał był dobrany rewelacyjnie. Twardy, można zachować ostrą i ładnie zaciętą krawędź. Linie wychodzą idealnie proste. Nie ma wykruszeń, porów czy delikatnych mikrosztychów.
W Długoszu robiłem dużo prac. I rzeźby, i płaskorzeźby, i liternictwo. To bardzo fajny materiał, ale pod warunkiem, że jest mokry. Wtedy jest bardziej plastyczny. Suchy ma tendencję do łuskowania – po uderzeniu dłutem odrywa się większy kawałek materiału, niż by się chciało. A na mokrym to, co potrzebuję odbić, to odbijam, a jak potrzebuję zaciąć krawędź, to ona wychodzi idealnie. To drobnoziarnisty spójny materiał, więc bardzo dobrze wychodzą różnego rodzaju detale, nawet 3-, 4 milimetrowe rzeźbione listki.
Wapień pińczowski do obróbki ręcznej jest idealny. Ale trochę go zlekceważyliśmy – bo to przecież wystarczy gwóźdź rozklepać i można w nim dłubać. Okazuje się jednak, że jak jest mokry, to potrafi dać w kość. Trzeba się napracować, żeby w nim coś zrobić. W pracy kamieniarskiej nie poważam używania takich narzędzi jak piła, więc musiałem się niemało namachać. Jeżeli coś ma być ręcznie zrobione, to zaczynam od szpica, przez gradzinę do dłut płaskich. I wtedy taka praca ma dla mnie sens. Z racji tego, że wapień pińczowski jest miękki, nie jest łupliwy. Więc pracując gradziną czy szpicem nie można liczyć na to, że – jak w piaskowcach – wystarczy uderzyć mocniej, by odłupać większy kawałek materiału. Wapień zachowuje się prawie jak drewno, narzędzia wchodzą w niego jak gwoździe w masło.

104mp2a.jpg

 

 

 

 

Wiesław Smolik

Bardzo fajna atmosfera, bardzo fajna organizacja. Bardzo mi się podobało. Wróciłem zadowolony, że wziąłem udział w tym konkursie. Miałem już pewne propozycje – nie skorzystam z nich. Za wcześnie też, by mówić o innych efektach, ale czuję, że coś z tego jeszcze będzie.
Wapień pińczowski znam, kiedyś pracowałem w nim. To miękki kamień i łatwo się w nim pracuje. Z kolegami doszliśmy do wniosku, że nieco zbyt lekko podeszliśmy do niego – okazało się, że wykonanie zadania zajęło dużo więcej czasu, niż by się wydawało. Pewnie dlatego źle szacowaliśmy, że na co dzień pracujemy narzędziami elektrycznymi i pneumatycznymi, a na Mistrzostwach używaliśmy tylko narzędzi ręcznych. Wykonywany element nie był trudny, ale dość wymagający, techniczny.
W piaskowcach też już pracowałem. Nie wiem, czy konkretnie w tych, które mieliśmy, ale moim zdaniem nie ma to różnicy w obróbce. Jeśli materiał jest podobny, to nie ma dla mnie różnicy, w czym pracuję. Tylko inaczej muszę sobie naostrzyć dłuta. Na co dzień robi się takie rzeczy, więc nie były to bardzo wymagające elementy.

104mp3a.jpg

 

Piotr Gargas

Udział w Mistrzostwach to niepowtarzalne wrażenia, bardzo mi się podobało. Szkoda, że szybko musiałem wyjechać i nie było możliwości dłużej porozmawiać z współuczestnikami, organizatorami i wystawcami na targach. To był spontaniczny przyjazd i cieszę się, że uczestniczyłem w tym przedsięwzięciu.
Pracuję w Wielkiej Brytanii, ale planuję powrót do Polski. Z informacją o Mistrzostwach zadzwonił do mnie kolega, kamieniarz z Kielc, bo pomyślał, że dobrze by było, abym mógł poznać ludzi ze środowiska. I faktycznie tak się stało: poznałem nowych ludzi, a przy okazji otworzyły się nowe możliwości.
Z wapieniem pińczowskim miałem styczność tylko w szkole. Nie pamiętałem dokładnie, jak on się zachowuje: że bywa nieprzewidywalny, jeśli chodzi o strukturę, i że jest bardzo miękki. I choć mam doświadczenie w pracy w miękkich materiałach, to ten był nad wyraz miękki i w pracy przydarzały mi się nieprzewidywalne rzeczy.
Ręczny sposób obróbki kamienia znam, ale jednak już się tak nie pracuje. Na co dzień każdy używa różnych narzędzi elektrycznych lub pneumatycznych, więc już trochę zapomniało się, ile wysiłku i czasu trzeba włożyć w poszczególne czynności. Zadania były dość łatwe. Ale trochę niewłaściwie rozłożyłem siły. Obróbka bardzo miękkiego kamienia wymaga specyficznego podejścia – niech jego miękkość nie zwiedzie.
Męcina Królewska zupełnie mnie zaskoczyła. Jak usłyszałem, że będzie polerowany piaskowiec, to pomyślałem, że chyba ktoś użył złej terminologii albo pomylił się. Ale jak go zobaczyłem, to faktycznie byłem zaskoczony – poler był. I to jaki. Materiał nie był bardzo twardy, przyjemnie się w nim pracowało. Naprawdę ciekawy kamień.
Piaskowiec Długosz też znam, miałem z nim kontakt. Bardzo fajny w obróbce, jest dość miękki. Mój kawałek miał wyraźne uwarstwienie, które było odczuwalne przy pracy.
Mam ogromną satysfakcję z udziału w Mistrzostwach, było wspaniale. Pomoc, niesamowita współpraca. Owszem, trudno się skupić, kiedy dużo osób podchodzi i zadaje różne pytania na temat pracy. Trzeba by było kompletnie się wyłączyć i skoncentrować wyłącznie na pracy. Ale nie o to przecież chodziło. Sami zawodnicy też krążyli między sobą i taka wymiana doświadczeń była bezcenna. Do Poznania przyleciałem samolotem, więc wziąłem ze sobą tylko to, co absolutnie niezbędne, czyli małą „rozwijkę” z narzędziami. Dziękuję kolegom, którzy chętnie pożyczali swoje narzędzia.
Rozmawiałem już z kilkoma osobami i na pewno powrót do Polski będzie łatwiejszy. Łatwiej mi będzie rozpocząć w kraju działanie. To można potraktować jak namacalne efekty udziału w tych mistrzostwach. Natomiast otrzymanie wyróżnienia w Mistrzostwach było dla mnie niesamowitym uczuciem. Jestem bardzo z niego zadowolony i nadal jest to dla mnie bardzo emocjonujące.

104mp4a.jpg

 

Tadeusz Biniewicz

Bardzo fajnie, że coś takiego jest organizowane, że uczesnicy mogą się spotkać, zmierzyć się, podejrzeć jak kto robi, jakimi narzędziami, jaką techniką. Nie ukrywam, że nie byłem przygotowany do tej pracy – nie miałem na przykład piły, więc musiałem to wszystko zrobić ręcznie. Oczywiście wszyscy sobie wzajemnie pomagali, pożyczali brakujące narzędzia. To oceniam pozytywnie.

Nie jestem całkiem zadowolony z werdyktu jury. Uważam, że zasady oceniania nie do końca były przejrzyste. Przy tym ocena powinna być dokonywana w obecności zawodnika i powinno zostać skomentowane, jak zostało wykonane zadanie. Poza tym bardzo przyjemna impreza, ciekawa. Pierwszy raz się z takim czymś spotkałem.

Ja dobrze się czuję w rzeźbach klasycznych, tam gdzie trzeba pokazać kunszt. Zadania były dużo prostsze od tego, co zwykle wykonuję, i nie pochodziły z mojej dziedziny. Jestem rzeźbiarzem artystycznym, nie pracuję z elementami architektonicznymi, więc zadania nie pozwoliły mi w pełni pokazać moich możliwości. Rzeźby robię z ręki, bez pomiarów. Mam wyczucie. Pierwszy raz w życiu natomiast kułem litery. Nie sprawiło mi to problemu – ani czasowego, ani technicznego. Porównując się do tempa pracy sąsiadów nie odstawałem od nich, ale robiłem to pierwszy raz.

Wapień pińczowski znam, robiłem już rzeźby z tego materiału. Wydaje mi się, że lepszy byłby w obróbce, gdyby był suchy, bo ja lubię dopracowywać szczegóły. Oczywiście wiem, że obróbka suchego materiału byłaby trudniejsza.

Praca w piaskowcu to bajka, bo można oddać szczegóły. Choć w tych piaskowcach pracowałem pierwszy raz, to Długosz bardzo mi przypadł do gustu. To kamień stosunkowo twardy i bardzo chętnie do niego wrócę. O Męcinie nie mogę za wiele powiedzieć, bo tylko wykonywaliśmy w nim litery. Ale był twardy i wdzięczny w ręcznym kuciu. Ciekaw jestem, jak by się zachował w pracy rzeźbiarskiej.  

104mp5a.jpg

 

Michał Misiaszek

Bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w Mistrzostwach. Wróciłem z bardzo pozytywnymi wrażeniami – warto było pod względem nowych kontaktów, fajnych ludzi i fajnej imprezy. Z Poznania przywiozłem nawet zlecenie, które powoli zaczynam realizować. Myślę nad tym, żeby w przyszłym roku wystawić się na targach, bo zauważyłem duże zainteresowanie stoiskiem pracowni rzeźbiarskiej, które było naprzeciwko.
Na co dzień głównie rzeźbię i kuję litery – pracuję w granicie, dużo też modeluję w glinie, bo wiele z prac wykonuję z brązu. Dlatego spośród zadań konkursowych wszystko było na swój sposób trudne. Na przykład ten profil architektoniczny. Mam wiedzę książkową, jak należy takie rzeczy robić, ale nigdy wcześniej takich elementów nie przygotowywałem. Na szczęście współuczestnicy mi podpowiedzieli kilka „patentów” jak przyspieszyć pracę i jak pracować, aby niepotrzebnie nie powtarzać pewnych czynności. Dzięki kolegom właśnie udało mi się relatywnie szybko zrobić pierwsze zadanie. I to było świetne, że pracowałem tam z praktykami, którzy chętnie dzielili się wiedzą. Nie odczuwałem tam atmosfery współzawodnictwa, tylko współpracy. W ogóle nie odczuwałem rywalizacji. To wszystko było niesamowite.
Miałem wcześniej kontakt z wapieniem pińczowskim, ale z tymi piaskowcami to był mój pierwszy kontakt. Wapień pińczowski bardzo lubię, jest rewelacyjny w obróbce. Znam go i dlatego chyba poświęciłem mu najwięcej uwagi. Efekt był taki, że na pozostałe dwie prace trochę zabrakło mi czasu. Ale jeśli mówimy o materiale, to Męcina Królewska jest dla mnie świetnym materiałem, a Długosz dał mi popalić, bo nie spodziewałem się, że to będzie tak twardy piaskowiec.

104mp6a.jpg

Krzysztof Szymanowski

Zaproszenie do udziału w Mistrzostwach zobaczyłem na Facebooku. Uznałem, że po tylu latach pracy w kamieniarstwie dobrze byłoby pokazać, czego nauczyłem się w dotychczasowej pracy. Wypełniłem zgłoszenie, wysłałem zdjęcia swoich prac i miałem nadzieję, że może uda mi się dostać na konkurs, bo konkurencja była duża.
Wyjazd na Mistrzostwa mile mnie zaskoczył. Bo okazało się, że reprezentuję całkiem wysoki poziom zawodowy, tylko w moim regionie brakuje mi możliwości do rozwinięcia skrzydeł. Dobrze się czuję w granicie i w liternictwie. Na literach uczyłem się zawodu. Pierwsze szlify zdobywałem na starych Powązkach i na Cmentarzu Komunalnym na Wólce Węglowej w Warszawie – pracowałem tam kilka lat po szkole. Litery to z zamkniętymi oczami robię. Płaskorzeźba piórka z drugiego zadania też była dla mnie zupełnie prostą formą. Natomiast w dotychczasowej pracy nie musiałem nigdy pracować z rysunkiem technicznym. Dlatego trudny dla mnie okazał się element architektoniczny. Przy tym zadaniu musiałem pilnować wymiarów. Nie byłem przygotowany narzędziowo, brakowało mi dobrych narzędzi pomiarowych – pożyczali mi je wspaniali współzawodnicy. Liczyłem na bardziej skomplikowane zadania. Może popiersie – w tym bym się lepiej odnalazł. W wykonanych zadaniach w zasadzie wystarczyłby dobry cyrkiel i kątownik.
Znałem wapień pińczowski. Kilka razy robiłem rzeźby na pomniki, bo jest dość popularny w naszych okolicach. Pierwszy raz natomiast pracowałem w piaskowcu. Najciekawszy był Długosz – wystarczająco twardy, żeby nie uszkodzić i wystarczająco miękki, by łatwo obrabiać. Piaskowiec Męcina już był dość twardy i przez to bardzo fajny w obróbce. Dla mnie był trochę podobny do mojego ulubionego granitu – przewidywalny w obróbce i odporny na przypadkowe uszkodzenia.
Bezpośrednich wymiernych korzyści udział w Mistrzostwach jeszcze mi nie przyniósł, ale jestem zadowolony. I jeżeli będzie możliwość przyjechać na kolejne mistrzostwa, to z przyjemnością przyjadę na te kilka dni. Może coś pomóc w jakiejś wspólnej inicjatywie i w jakiejś wspólnej pracy? Bardzo mi się podobała ta wspólna praca.
Po targach było już trochę telefonów. Ale u nas na Podlasiu wartość pracy ręcznej jest zbyt wysoka dla klientów. Tu jest trudno o intratne i ciekawe zlecenia kamieniarskie. Dlatego zależało mi na nawiązaniu nowych kontaktów z kamieniarzami. I to się udało. Liczę też na współpracę z zakładami kamieniarskimi z okolicznych województw.

104mp7a.jpg

 

przeczytaj cały artykuł

W związku z... Relikt przeszłości czy tworzywo przyszłości?

Autor: Krzysztof Skolak PZK   |   Data publikacji: czwartek, 27 lutego 2020 13:10

Coraz więcej mówi się o negatywnych skutkach rozwoju cywilizacyjnego, którego początek stanowi brak poszanowania dla zasobów naturalnych, a koniec zaś wytwarzanie ogromnej ilości odpadów, często niebezpiecznych. Gdzie należy ulokować działalność kamieniarską w tej ocenie? Czy my, kamieniarze, jesteśmy świadomi jak używane przez nas materiały wypadają w tym ekobilansie?

Przysłuchiwałem się niedawno debacie dotyczącej materiałów używanych w budownictwie. Analizowano przyczyny, dla których projektanci i inwestorzy nie wybierają materiałów najlepszych, tylko…

No właśnie, jakimi kryteriami kierują się decydenci i co wybierają? Odpowiedzi jest kilka, ale najważniejsze to: minimalizacja kosztów (tańsze=lepsze, bo mniejsze nakłady inwestycyjne, szybszy zwrot itp.), brak prawnych wymagań zobowiązujących do wyborów proekologicznych, oraz niska świadomość i wybieranie produktów lepiej promowanych, a nie lepszych.

Ponieważ kryterium ceny i (nie)świadomości pojawiały się najczęściej, im też warto poświęcić więcej uwagi. Zwłaszcza, że kryteria te są ze sobą mocno powiązane. Patrząc wyłącznie na cenę łatwo wskazać co jest droższe, a co tańsze. Ale zazwyczaj jest wiele czynników, oprócz wspomnianej ceny, które trzeba wziąć pod uwagę, by ocena była rzetelna. I na końcu może się okazać, że produkty droższe są ostatecznie tańsze. Tak jest z kamieniem naturalnym, a fakt ten daje obecnie i przyszłościowo ogromną przewagę temu materiałowi – o czym warto wiedzieć. A przede wszystkim informować o tym klientów, architektów, projektantów.

Na co zwraca uwagę świadomy uczestnik rynku? Co w ujęciu ekologicznym wyróżnia kamień?

1. Pierwotny surowiec. Kamień jest materiałem w 100% naturalnym, a więc nie oddziałuje negatywnie na środowisko. Jest jego naturalnym składnikiem.
2. Produkt nisko przetworzony. Wydobycie bloków i obróbka kamienia w bardzo małym stopniu zmienia pierwotne jego właściwości.
3. Niski nakład energii. Do wyprodukowania płytki, parapetu czy krawężnika z kamienia potrzebna jest stosunkowo niewielka, w porównaniu do innych materiałów, ilość energii.
4. Żywotność. W porównaniu do większości substytutów, produkty wykonane z kamienia naturalnego cechują się największą wytrzymałością i spełniają swoją funkcję przez wiele lat.
5. Ponowne użycie. W wielu przypadkach produkty z kamienia można wykorzystywać wielokrotnie.
6. Recykling. Wszystkie wytwory kamieniarskie można poddawać recyklingowi, przerabiając je choćby na kruszywo.
7. Neutralność. Jeżeli nawet kamień trafi na wysypisko, to jego oddziaływanie jest neutralne dla środowiska.
8. ZERO WASTE. Produkcja kamieniarska jest prawie bezodpadowa, dzięki czemu wpisuje się w coraz bardziej doceniane trendy zrównoważonego rozwoju w budownictwie.
9. Tradycja. Pomimo wprowadzania coraz nowocześniejszych technologii, produkcja kamieniarska oparta jest na tradycyjnych modelach rzemiosła, które wiąże się z indywidualnym i jednostkowym podejściem do realizowanych zadań.
10. Ślad węglowy. Emisja CO2 w przypadku produkcji elementów z kamienia naturalnego jest stosunkowo niewielka, a w przypadku wyboru materiału ze złóż lokalnych (odległość między miejscem wydobycia, obróbki i zastosowania nie przekracza kilkuset kilometrów), ślad związany z transportem jest również bardzo niski.

Sądzę, że zwrócenie uwagi na tę tematykę i oparcie promocji na powyższych punktach jest szansą na pokazanie kamieniarstwa w innym świetle. Z pewnością grupa klientów zwracających uwagę na takie argumenty będzie rosła, warto więc mówić o ekologicznych zaletach używania kamienia.

Jedyną słabą stroną tego pomysłu jest rozdrobnienie branży. Kilka fabryk substytutów (ceramiki, betonu, spieków itp.) może produkować więcej i taniej, niż tysiące zakładów kamieniarskich razem wziętych. Kto jest więc w stanie osiągnąć efekt skali? Kto ma większe możliwości działań marketingowych?

By stać się słyszalnymi, potrzebujemy się jednoczyć w niektórych działaniach. Zgadzacie się? Zapraszamy do PZK!

przeczytaj cały artykuł
Strona 19 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.