
Łupek Księżyce
Inwestycja: Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego (zw. Akwarium) w Zagórzu Śl. (dolnośląskie)
Dostawca elementów: DKSM – Kopalnia „Księżyce”
Kamień: naturalny łupek Księżyce
Data zakoń. inwestycji: maj 2020 r.
Koszt inwestycji: ponad 2,9 mln zł
Elementy: budynek szachulcowy zbudowany na bazie drewna i księżycowego łupka. Posiada spadzisty dach ze świetlikiem.
Ilość zamontowanego kamienia: ponad 100 ton księżycowego kamienia do gabionów w grubościach od 1 do 6 cm.
Piaskowiec Broniów

Inwestycja:
przebudowa wiaduktu kolejowego przy ul. Prądnickiej w Krakowie
Dostawca elementów: P.U.H. „SOSNOWICA” S.C. J. Wiąckiewicz, G. Rębosz
Elementy: boniówka cięto-łupana; Ilość kamienia: 285 m2, grub. 15 cm; Data zakoń. inwestycji: II kwartał 2021 r.

Granit Zimnik
Inwestycja: Plac Wolności i Rynek Zduński w Kutnie (łódzkie)
Dostawca: Tinarg (Zimnik)
Zamawiający: Miasto Kutno, projektant Marek Cieplucha, wykonawca: PSS GB
Kamień: jasnoszary granit Zimnik
Elementy: płyty granitowe płomieniowane, grub. 8 cm, różne wymiary
Ilość kamienia: ponad 8000 m2
Data zakoń. inwestycji: I kwartał 2021 r.
Fot. www.kutno.net.pl | toza (archiwum)

Piaskowiec Długopole
Inwestycja:
Pałac Branickich w Białymstoku. Pawilon Włoski.
Dostawca: Pismar (Szklary Huta)
Kamień: piaskowiec Długopole
Elementy: schody i elementy posadzki.Schody wykonano w obróbce szlifowanej, elementy schodowe cięte po łukach na maszynie CNC.
Ilość kamienia: ok. 120 mb elementów.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Fot. Wojew. Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Granit strzegomski Kostrza
Inwestycja:
Fontanna Amor z delfinem w Parku miejskim w Jaworze (dolnośląskie)
Producent: Piramida (Strzegom), Litos (Strzegom)
Kamień: granit strzegomski Kostrza z wyrobiska firmy Piramida
Elementy: Płyty wokół fontanny płomieniowane, wewnątrz szlif C120, pozostałe elementy groszkowane.
Płyty cięte po łuku na maszynie CNC. Misa fontanny o średnicy 230 cm, grub. 40 cm wycięta na linie profilowej.
Data zakoń. inwestycji: kwiecień 2021 r.

Piaskowiec Brenna
Inwestycja: kolejny etap rewitalizacji Parku Zdrojowego w Jastrzębiu-Zdroju
Dostawca: Barwałd (Brenna)
Kamień: szary piaskowiec Brenna
Elementy: płomieniowane płyty z piaskowca – regularne o różnych wymiarach i nieregularna „dzikówka”, grub. 10 cm. Ilość: ponad 400 m2 na ścieżki.
Data zakoń. inwestycji: 2020 r.

Piaskowiec Rytlów
Inwestycja: dom prywatny
Wykonawca: Kamtex (Brenna)
Kamień: żółty piaskowiec Rytlów
Elementy: płyty 80 x 120 cm grub. 5 cm; schody blokowe grub. 17 cm (rzadko spotykana długość w inwestycjach prywatnych)
Ilość: płyty 150 m2 + schody blokowe Data zakoń. inwestycji: 2021 r.

W niektórych azjatyckich kulturach imię człowieka zmienia się wraz z jego wzrastaniem. Inne imię nosi noworodek, inne imię otrzymuje w momencie pójścia do przedszkola, szkoły, gdy wchodzi w dorosłość, staje się rodzicem itd. Kultury te doszły do wniosku, że w tym momencie powstaje inna osoba, więc powinna nosić nowe, bardziej dopasowane imię. Widocznie podobnie jest z kamieniami, które przybywają do nas z dalekich krain. Kreatywność pośredników w zmianach nazw nie zna granic. #lbkik
Z dużym zainteresowaniem obserwuję tworzenie nazw kamieni. W wielu firmach importujących materiały mamy chyba do czynienia z cotygodniowymi odprawami kreatywnymi, gdzie powstają różne „Pink Flower”, „Night Blues”, „Hard Wood”, „Piękny Mekong” itp. Trzeba docenić poetycką duszę naszych kolegów po fachu. Wymyślenie „Moonlight River” w odniesieniu do skały magmowej wymaga nieszablonowego umysłu.
Wszystko świetnie, bo w zasadzie nazwa handlowa jest dowolna, ale… Nie powinna wprowadzać w błąd. Drobnymi kroczkami to wprowadzanie w błąd dokonywało się od dawna w postaci podmianek samej nazwy – dodanie jednej litery (Llieto Red) lub dodanie przymiotnika NEW – New Impala, New Viscont White. Materiały magicznie przewędrowały z Finlandii, RPA i Indii do Chin. Najwyraźniej ktoś wpadł na ten sam pomysł, co handlarze sportowymi butami na legendarnym Stadionie Dziesięciolecia.
Teraz materiały przestały się przesuwać. Natomiast widzimy tendencje do przenoszenia całych miast, regionów i państw do Kraju Środka. Kilka lat temu widziałem w jednej z ofert z Chin szary granit Żbik (nazwa jednego z wyrobisk w Strzegomiu, nazwisko bardzo szanowanej rodziny kamieniarskiej). Pewnie przenieśli. W innej reklamie wyczytałem, że możemy kupić chińską Carrarę w postaci slabów marmurowych. Ciekawe jest również nazywanie wszystkiego, co jest czarne, Szwedem – przeniesienie całego kraju do Indii już nie jest takie proste, ale najwyraźniej staje się możliwe.
Co w tym złego? Jest to wprowadzanie klienta w błąd. Ludzie, którzy chcą kupić nagrobek z granitu strzegomskiego – niech go dostaną. Ludzie, którzy chcą szlachetny marmur karraryjski – niech go dostaną. Ludzie, którzy chcą szwedzki diabaz – niech go dostaną. Nie ładujcie klientów w trąbę. Nie każdy chce być Chińczykiem.
#michalfirlej

„Profesjonalizm nigdy nie jest dziełem przypadku. Pasja rodzi profesjonalizm. Profesjonalizm daje jakość, a jakość to jest luksus w życiu.” (Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości)
W lutym ruszyły prace nad zdefiniowaniem na nowo strategii Polskiego Związku Kamieniarstwa. Z uwagi na dużą różnorodność segmentów rynku kamieniarskiego oraz różnice w specyfice działalności poszczególnych firm należących do związku, definicja strategii wcale nie jest łatwa i wymaga głębszej refleksji.
Początek jest prosty, sprowadza się do pytania zadawanego przez członków, potencjalnych członków, sympatyków i oponentów. Tak dokładnie, to sformułowań tego pytania jest więcej („Co ja z tego będę miał?”, „Czy moja firma nie jest za mała?”, „Czy mnie na to stać?”), ale praktycznie zawsze można je zawrzeć w tym jednym: „Po co nam związek?”.
Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Czasami dotyczą oczekiwań, innym razem już uzyskanych korzyści. I tak, jedni podkreślają, że organizacja tworzy wspólnotę, wspólnota ułatwia przepływ informacji, to z kolei rozwija kooperację. Inną odpowiedzią jest potrzeba rozwoju zawodowego i edukacyjna oferta, którą można rozwijać na poziomie organizacji branżowej. Często pojawiającą się odpowiedzią było stworzenie miejsca i grona, które może pomagać w rozwiązywaniu różnych problemów, na jakie natrafiamy w naszych działalnościach. Praktycznie każdy, kto się wypowiada, podkreśla potrzebę i rolę integracji. I w końcu, jako efekt najogólniejszy, pojawia się dążenie do budowania prestiżu zawodu kamieniarz, nie tylko w ujęciu własnej firmy, ale szerzej, całej branży, by efekt był większy.
Jak zatem zdefiniować strategię naszej organizacji? Jaka wizja sprawia, że tak różne oczekiwania, korzyści i koncepcje pozwalają rozmaitym firmom się tu odnaleźć? Można to chyba najlepiej zawrzeć w dwóch słowach, które definiują najogólniej, a jednocześnie najdokładniej, związek. Jest to platforma współpracy.
Definiując rolę związku jako właśnie platformę współpracy, umożliwiamy członkom organizacji realizację bardzo różnych celów, wynikających z doświadczenia, zajmowanego segmentu rynku, wielkości przedsiębiorstwa, lokalizacji i wielu, wielu innych czynników. Pomimo różnic, wszystkie cele można zgrupować w zaledwie kilku obszarach: edukacja, współpraca, integracja i promocja. Natomiast z tych czterech obszarów wynikają główne kierunki działań.
W obszarze edukacji są to: potwierdzanie kwalifikacji zawodowych, podnoszenie kwalifikacji poprzez organizację kursów i szkoleń, organizację praktycznej nauki zawodu, przygotowywanie podręczników i materiałów do nauki.
Współpraca B2B obejmuje działania w zakresie ułatwiania przepływu informacji, propagowania kooperacji i współdzielenia zasobów, udostępniania wzorów umów czy normalizacji.
Integracyjny obszar działalności związku obejmować powinien inicjowanie i organizację spotkań branżowych (zjazdy, kongresy), wspierać tworzenie sekcji tematycznych, przedsięwzięć lokalnych, budować tożsamość zawodową i pielęgnować dziedzictwo rzemiosła kamieniarskiego.
Ostatnim obszarem działalności jest promocja. To bardzo ważny i szeroki obszar, w którym mieści się bardzo dużo działań. Z jednej strony promocja musi być zwrócona do wewnątrz, tak żeby idea zrzeszania docierała i przekonywała większą liczbę firm naszej branży. Z drugiej, dużo ważniejszej, powinniśmy zwielokrotniać wysiłki związane z promocją kamieniarstwa oraz materiałów używanych w kamieniarstwie.
Przedstawione obszary i wynikające z nich kierunki działań to pierwszy szkic i tylko najważniejsze punkty. Zachęcam wszystkich, zwłaszcza członków Polskiego Związku Kamieniarstwa, ale również tych, którzy nie należą do organizacji, aby włączyli się do dyskusji nad tym, w jaki sposób i jakimi środkami powinniśmy realizować stojące przed nami zadania. Będę wdzięczny za każdy głos i wkład w budowę sprawnego i silnego związku kamieniarzy. Dane kontaktowe znajdziecie na stronie www.kamieniarze.org.pl.
Krzysztof Skolak

Tytułem wstępu - Rafał Frankiewicz
Kamieniarstwo to nie przemysł samochodowy, gdzie wszystko jest idealne, powtarzalne, a wybór kolorów wręcz nieograniczony. To ręczna często praca obarczona wieloma zagrożeniami ze strony materiału, narzędzia i pracownika, który go używa. To nie tylko fizyczne wykonanie elementów, ale umiejętność twórczego i krytycznego myślenia, które realizację tego projektu popycha tylko do przodu. Co zrobić, gdy w naszej firmie pojawia się gość, który chce zamówić Jaguara? Odmówić? Przyjąć? Próbować samemu go zrobić wiedząc, że w najlepszym razie wyjdzie nam Polonez?
O tym jest ten artykuł.
O wyzwaniu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. O współpracy kilku osób. O podjęciu zadania, które może przerosnąć jedną firmę, ale pójdzie dobrze, gdy pojawi się chęć współpracy.
Poczytajcie, bracia kamieniarze, bo historia ma wiele warstw, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się banalna.
Po lekturze nasuwają mi się takie oto refleksje:
- współpraca owocuje wtedy, gdy wszystkie podmioty są na równi kompetentne w swoich zadaniach,
- współpraca przynosi wymierne korzyści, gdy każda ze stron jest zaangażowana w 100%, a zadowolenie i satysfakcja klienta jest dla wykonawców wartością nadrzędną,
- klient nie targuje się, bo wie, że każdy z wykonawców też ma rodzinę na utrzymaniu,
- między wykonawcami nie ma atmosfery rywalizacji, ale życzliwość i chęć wzajemnej pomocy.
I tak powinna wyglądać każda nasza robota…
W sierpniu 2019 roku zmarł mój Tato. Stawiając mu nagrobek, chciałem uczcić jego pamięć, a także w symboliczny sposób po raz ostatni wyrazić mu swą miłość i wdzięczność.
Gdy 11 lat temu stawiałem nagrobek mojej teściowej, zwróciłem się do poleconych mi artystów rzeźbiarzy. Efektem tej współpracy był projekt pomnika oraz płaskorzeźba przedstawiająca wizerunki świętych patronujących moim teściom. Także i tym razem liczyłem na owocną współpracę.
Niestety, gdy przedstawiłem swoje oczekiwania, okazało się, że nie będzie to możliwe. Dzieliły nas zbyt duże rozbieżności zarówno na etapie projektu pomnika, jak i w podejściu do jego realizacji.
Zakładając, że w okolicy Kielc jest co najmniej kilkanaście zakładów kamieniarskich, a w każdym z nich można zamówić lub kupić gotowy pomnik, zacząłem szukać wykonawcy nagrobka Taty.
Odwiedziłem kilka zakładów, wszędzie jednak przedstawiano mi wyłącznie propozycje szablonowych nagrobków, po wielekroć kopiowanych realizacji. Nikt nie zaoferował mi oryginalnego pomysłu, co bardzo mnie rozczarowało. Uważam, że tak jak każdy człowiek jest wyjątkowy, tak również miejsce jego spoczynku powinno mieć niepowtarzalny charakter. Nigdy też nie godziłem się na narzucaną mi bylejakość. Z czasem zdałem sobie sprawę, że bez mojego pełnego zaangażowania – w proces projektowania nagrobka i w koordynację prac pomiędzy różnymi wykonawcami – nie osiągnę zadowalającego rezultatu.
Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem i choć projektowanie nie jest mi obce, to jednak tym razem musiałem zgłębić wiedzę nie tylko o projektowaniu, właściwych proporcjach i wielkości obiektów cmentarnych, ale także prawną, by być w zgodzie z wytycznymi zarządcy cmentarza.
Lokalizacja pomnika - na Cmentarzu Starym w Kielcach, w zabytkowym sektorze – wymagała również właściwego wczucia się w klimat tego miejsca. Stawiając nagrobek Taty pośród zabytkowych pomników i starych drzew, chciałem, by odpowiednio komponował się z otoczeniem, tzn. nie odróżniał się stylem, co w moim odczuciu stanowiłoby przykry dysonans.
Przystępując do urzeczywistniania pomysłu, który zrodził się w mojej wyobraźni, na każdym etapie jego realizacji konsultowałem go z bliskimi – żoną i córką. Z życzliwością przyjmowałem krytykę, uwzględniając różnice w poczuciu estetyki. Przyznaję, że o ile dość szybko udało się osiągnąć porozumienie w kwestii wyglądu nagrobka, o tyle rodzaj materiału, z którego miał być wykonany, pozostawał trudnym wyborem do samego końca.
Pomnik dla teściowej zdecydowałem się wykonać z zielonego granitu Verde Bahia, który w chwili wyboru bardzo mi się podobał. Niestety, po upływie kilku lat okazało się, że kamień ten jest bardzo wrażliwy na działanie promieni UV oraz kwaśnych deszczy. Spowodowało to rdzawe i nierównomierne odbarwienia, które znacznie pogorszyły wygląd nagrobka i są niemożliwe do usunięcia. Tym razem nie chciałem popełnić podobnego błędu. Po zebraniu informacji o właściwościach różnych granitów ostatecznie zdecydowałem się na czarny granit typu SZWED, jednak wciąż nie bez wątpliwości. Wiedziałem, że cechuje się on znacznie większą twardością i ciężarem właściwym od pozostałych granitów, jednak ostrzegano mnie, że na skutek występujących w naszym klimacie dużych i nagłych zmian temperatury, powstające naprężenia termiczne mogą spowodować pęknięcia w kamieniu, a jego cena jest znacznie wyższa od innych.
Z gotowym projektem udałem się do pierwszego z wielu rzemieślników i natrafiłem na kolejne wyzwania.
Żaden wykonawca w naszej okolicy nie chciał podjąć się kompleksowej realizacji przedstawionego projektu – głównie ze względu na zbyt skomplikowane kształty poszczególnych elementów pomnika (wszystkie elementy posiadają powierzchnie wypukłe) oraz trudną obróbkę tak twardego kamienia na takich powierzchniach. Projekt pomnika zawierał też elementy dekoracyjne, płaskorzeźbę oraz kolumny w kształcie warkoczy, których wykonania odmawiano, argumentując to brakiem oprzyrządowania do wykonania takich kształtów, lub twierdzeniem, że jednostkowe przeprogramowanie maszyny byłoby nieopłacalne.
Zrozumiałem, że do zrealizowania takiego projektu będzie potrzebny zespół składający się z różnych rzemieślników, którzy dysponują kamieniem i mają doświadczenie w obróbce wypukłych kształtów, oraz artysty rzeźbiarza, któremu planowałem powierzyć wykonanie elementu dekoracyjnego: płaskorzeźby na wzór biblijnego obrazu Zmartwychwstania Pana Jezusa.
Dobór zespołu do wykonania tej zbiorowej pracy okazał się niezwykle skomplikowany. Realizacja zlecenia wymagała zakładu kamieniarskiego dysponującego możliwościami technicznymi, otwartymi na wyzwania pracownikami oraz gotowością do współpracy z artystą rzeźbiarzem. Niestety, kwestie ambicjonalne i osobowościowe okazały się trudniejsze, niż mogłem przypuszczać. Nikt jednoosobowo nie chciał firmować całej pracy ani wziąć za nią pełnej odpowiedzialności przy ostatecznym montażu nagrobka na cmentarzu.
Przyznaję, wielokrotnie byłem zrezygnowany; zaczynałem mieć poczucie, że stanęło przede mną wyzwanie, któremu nie podołam, a czas nieubłaganie uciekał. Postanowiłem na własną rękę poszukać innych możliwości w wykonaniu elementów stanowiących największe wyzwanie dla wykonawców. Polecono mi rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej, który podjął się ręcznego wyrzeźbienia warkoczowych elementów pomnika.
Nawiązałem też współpracę z artystą rzeźbiarzem z Pabianic, panem Rafałem Frankiewiczem, któremu powierzyłem pracę nad płaskorzeźbą Zmartwychwstanie Pana Jezusa na portyku pomnika.
Wybór artysty okazał się bardzo trafny. Pan Rafał zdawał się intuicyjnie rozumieć mój zamysł i z dużym wyczuciem podszedł do jego realizacji. Często się konsultowaliśmy – czasami krytycznie, aczkolwiek zawsze twórczo – i krok po kroku konkretyzowaliśmy detale w rzeźbie. Pan Rafał nanosił uzgadniane zmiany poprzez modelowanie gliny oraz gipsu. Umożliwiło to bardzo precyzyjne oddanie klimatu i charakteru zaproponowanej sceny.
Równocześnie, w trakcie prowadzonych prac rzeźbiarskich, uzgadniałem szczegóły pomnika z wykonawcą większości pozostałych jego elementów, panem Janem Kolbusem z Rudy Malenieckiej. Pan Jan dysponował odpowiednim jakościowo czarnym granitem (typu Szwed), miał w swoim zakładzie niezbędną technologię oraz wykwalifikowanych pracowników do wykonania nietypowych elementów pomnika (cokołu oraz portyku). Ponadto był tą osobą, która wzięła odpowiedzialność za ostateczny montaż pomnika na cmentarzu – jestem mu wdzięczny za wykazaną odwagę i determinację.
Do łączenia poszczególnych elementów pomnika zastosowałem kotwy nierdzewne i klamry stalowe ocynkowane w miejscach narażonych na dostęp wody. Rozwiązanie takie jest dużo trwalsze od stosowanych połączeń, cementowo-klejowych, ponieważ występujące naprężenia termiczne pomiędzy poszczególnymi elementami z czasem powodują ich wzajemne przesunięcie. Zapewnia to stabilne przyleganie wzajemnych powierzchni i zwiększa odporność pomnika na warunki atmosferyczne panujące w naszym klimacie.
Dwie części nagrobka (tablica napisowa oraz płyta nagrobna) ze względu na ich duże powierzchnie oraz konieczność zminimalizowania błędów ich kształtu musiały być wykonane ze szczególną precyzją na maszynach numerycznych do obróbki kamienia. Takimi maszynami dysponował Zakład Kamieniarski pana Ryszarda Jędrychowskiego w Jędrzejowie. Tam też dostarczyłem elementy wycięte w zakładzie z Rudy Malenieckiej. Wypukłe powierzchnie płyty nagrobnej oraz tablicy napisowej zostały wykonane w zakładzie pana Ryszarda Jędrychowskiego z zadowalającą mnie dokładnością.
Niestety, kolumny warkoczowe, które zostały wykute ręcznie przez rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej nie uzyskały dobrej jakości poleru i nie przystawały do pozostałych elementów, wypolerowanych mechanicznie. Ręczne polerowanie twardego kamienia na tak małych i nieregularnych powierzchniach kształtowych jest czasochłonne i trudne. Przysporzyło to nam kolejnych problemów z dochowaniem wcześniej założonego terminu montażu pomnika na cmentarzu. Sytuację uratował nasz rzeźbiarz – pan Rafał Frankiewicz, zlecając pracę swoim przyjaciołom w Strzegomiu (Szagal, Stanisław Szałecki – przyp. red.). Wykonali oni mozolną, ręczną pracę polerską, co w rezultacie zdecydowanie poprawiło jakość polerowanych powierzchni na kolumnach.
Decydując o wyglądzie tablicy napisowej, brałem pod uwagę to, że w nagrobku przeznaczonym dla osób z różnych pokoleń tekst w przyszłości będzie musiał być uzupełniany. Uzyskanie takiej samej głębokości i kształtu liter może więc okazać się problematyczne. Z tego względu kamieniarze częściej proponują piaskowanie liter na pomnikach gotowymi szablonami, które można też wykonać na cmentarzu. W moim przypadku zdecydowałem się jednak na litery kute metodą tradycyjną, ponieważ takie wzornictwo lepiej komponowało się ze stylem pomnika. Liczę, że w przyszłości uda się znaleźć rzeźbiarza, który wykona dopiski w tym samym kroju pisma.
Podsumowując, z przykrością zauważam, że brakuje zakładów kamieniarskich, które byłyby odpowiednio wyposażone, doświadczone i jednocześnie otwarte na współpracę przy realizacji bardziej wymagających zleceń. Nie ma też tradycji kooperacji pomiędzy wykonawcami w przypadku zlecenia, którego z różnych przyczyn nie mogą oni wykonać samodzielnie. Być może należałoby się zastanowić nad propagowaniem owego modelu współpracy pomiędzy zakładami kamieniarskimi oraz artystami rzeźbiarzami?
Zdaję sobie sprawę, że moje zlecenie – jednostkowy specyficzny zamysł poparty rysunkami technicznymi, zawierającymi wiele szczegółów – w zderzeniu z masową produkcją trafiło w niszę rynkową, wymuszając niestandardowe działania. Jako przedsiębiorca (prowadzę firmę z długoletnim doświadczeniem w realizacji prototypowych przedsięwzięć) sam nieraz wybierałem drogę pod górę, pełną wyzwań, inną niż większość i wierzę, że właśnie to pozwalało mi odnosić sukcesy w życiu.
Ufam jednak, że wśród wykonawców z branży kamieniarskiej wypracowany zostanie model współpracy nie angażujący zlecającego w takim zakresie, z jakim sam musiałem się zmierzyć.
Kielce, 04.11.2020 r.

Piaskowiec Męcina
Inwestycja: Ratusz w Muszynie
Dostawca elementów: Pawlimex (Męcina)
Kamień: szary piaskowiec Męcina Królewska
Data zakoń. inwestycji: w trakcie
Elementy: łukowe stopnie blokowe zewnętrzne, schody wewnętrzne do podziemi (dawne więzienie), okładzina arkad, kule, posadzka zewnętrzna w modułach.
Ilość zamontowanego kamienia: ponad 300 m2
w grubościach od 1 do 16 cm.
Piaskowiec szydłowiecki

Inwestycja:
Budynek apartamentowo - usługowy z garażem podziemnym zlokalizowany przy ul. Lubartowskiej 72A w Lublinie.
Inwestor i zarazem GW: EKSAM MSM Budownictwo Sp. z o.o. Sp.k. z siedzibą w Lublinie.
Kamień: piaskowiec szydłowiecki ze złoża „SASPOL” należącego do Szydłowieckich Kopalni Kamienia Budowlanego Sp. z o.o.
Na elewacji wykorzystano płyty szlifowane o powierzchni dochodzącej nawet do 2,2 m2. Nad wejściem głównym metodą piaskowania wykonany został napis z nazwą inwestycji o długości 7 metrów.
Ilość zamontowanego kamienia: około 550 m2.
Data zakoń. inwestycji: I kwartał 2020 r.
Granit szary strzegomski

Inwestycja: Dworzec w Szczytnie
Producent: Kamieniarstwo Gromiec (Rogoźnica)
Kamień: szary granit z własnego wyrobiska producenta
Elementy: płyty chodnikowe, krawężniki, kostka, płyty ryflowane, płyty stop z guzkami
Ilość zamontowanego kamienia: ok. 3000 m2.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Piaskowiec Długopole

Inwestycja: Sarkofagi prymasów Polski i Litwy w katedrze w Łowiczu
Wykonawca: Pismar (Szklary Huta)Kamień: żółty piaskowiec Długopole
Elementy: 7 sarkofagów (płyty boczne i płyta nakrywowa) z herbem na czole i inskrypcją na nakrywie, grubość elementów 8 cm, od wewnątrz grubość zmniejszana do 4 cm w celu zminejszenia wagi – wniesienie do krypty ręcznie przez ciasne schody.
Ilość kamienia: ok. 100 m2.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Granit Zimnik, piaskowiec Męcina

Inwestycja: rewitalizacja rynku w Bochni
Dostawca: Tinarg (Zimnik), Pawlimex (Męcina)
Kamień: jasnoszary granit Zimnik, szary piaskowiec Męcina
Elementy: płyty chodnikowe 100 x100 x10 cm, krawężniki, schody blokowe, okładzina fontanny, kostka.
Ilość kamienia: Zimnik - 4500 m2, Męcina - 500 m2.
Data zakoń. inwestycji: od 2018, nadal